zbyt.zaradny napisał/a:Mały_Książe napisał/a:SupportforOscar napisał/a:Jaka żona? On sie rozwodzi a zona go nie interesuje ani on zone więc przestań bredzić proszę Cię. Małżeństwo ratowali przez ostatni rok a nie kilka dni. A tekst z kumplem/bratem to zostawię bez komentarza bo skoro ty wiesz lepiej wrózko to niech ci będzie . Ja wiem swoje i jest okay.
Ano żona bo ciągle są małżeństwem i znając polskie realia sądów, nie prędko przestaną nim być.
Nie boisz się ciągania po sądach? Bo jak żona ma trochę oleju w głowie, to na rozprawę rozwodową będziesz wezwana jak nic i potępiana na nich... jako kochanka.
I mieć świadomość, że za swoje postępowanie jeśli jest niewłaściwe, ponosi się odpowiedzialność.
I postawa rodziców, jest częścią zapłaty za tą odpowiedzialność.to tylko kwestia subiektywnej oceny, czy postepowanie jest wlasciwe czy nie. A jezeli jej postepowanie jest wlasciwe?
Póki świat totalnie nie zdziczeje, a wszystko zmierza w tym kierunku, relacja żonaty-kochanka, będzie uznawana za niewłaściwą, a przynajmniej na razie z moralnego punktu widzenia jest potępiana i niewłaściwa.
I jak pokazuje praktyka, rzadko kończy się szczęśliwie, ale zawsze można się łudzić, że będzie się tą jedyną na 100, i że ktoś kto zdradzał wcześniej żonę, nas nie będzie zdradzał.
I tak naprawdę nic nie wiemy o małżeństwa kolesia, bo znamy tylko relację gościa, który jest stronniczy.
Gdyby wypowiedziała się tutaj jego żona, to wiele osób mogło by się zdziwić. Kto wie.
Równie dobrze mogłoby się okazać, że to gość był ten zły, a żona nadal chce ratować małżeństwo.
Tak naprawdę Autorka g..wno wie. Bo zna tylko relacje 1 strony, która wiadomym jest, że bedzie próbowała w jej oczach się wybielić.
Oczywiście wg Ciebie to on może mieć i ukrywać przede mną gromadkę dzieci oraz dwie inne kochanki na boku
Wracając do Twojego komentarza to ja jestem z nim 1,5 miesiąca i myslisz, że gdyby było tak jak piszesz to jego zona nie dała by o sobie znać? Nie "wpadłabym" na nią? Przecież przebywam w jego mieszkaniu, wychodzimy razem i on ani sie nie ukrywa ani jego zona nas nie sledzi. Rozmawiamy i niby dflaczego miałabym mu nie wierzyc skoro widać, że jest szczery?Widać, że mu zależy, że się zakochał...tak jak ja... Wiem, wiem zaraz napiszesz, że jestem młoda, naiwna i łykam wszystko, tylko, że ja nie jestem jego kochanką a on nie zdradza zony. Czy do Ciebie napawdę nie dochodzi, że miedzy nimi koniec?