Ja myślę, że tym rodzicom wali się ich poukładany świat, w którym córka miała skończyć szkołę, być grzeczna, wyjść za mąż za przykładnego katolika. W ich mniemaniu ona stacza się, grzebie swoją przyszłość, ośmiesza ich (albo wkrótce ośmieszy jak się wyda) w środowisku. Będzie taką lokalną Izabel od Marcinkiewicza. No i tracą nad nią kontrolę a tego nie chcą.
A ja tak abstrahując od tematu zastanawiam się jak można popierać tego mordercę, co to swoją narzeczona z zimną krwią zastrzelił. Jak tu się nie ma wątpliwości i jeszcze się go wspiera to i podejście lekkie do żonatego nie zaskakuje.
W końcu tak ładnie płakał a jak tu nie wierzyć łzom.
651 2015-02-09 21:54:44 Ostatnio edytowany przez Araquelle (2015-02-09 21:57:00)
Podobne tematy
652 2015-02-09 22:29:22 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-02-09 23:07:26)
Support jest totalnie zafascynowana tym mężczyzną, on już ją rozkochał, pewnie nawet bez większego wysiłku, tak po prostu. To widać jak na dłoni, widzą to też rodzice. Miesięczna znajomość z żonatym facetem nazywana jest związkiem - nic dodać, nic ująć. Do tego prezentuje bezkrytyczne podejście do życia, a do rodziców totalnie roszczeniową postawę.
Myślę że ze strony facet jest to zwyczajny romans.Chwila namiętności, miłostka, ot co, taka przygoda. W między czasie facet być może się rozwiedzie. I tyle.
Zaradny, pomimo, że jakiś gościu z podwórka może być równym źródłem nieszczęść, to 29 letni żonaty bajerant to zupełnie inna liga. Nie mówię, że od razu ten gość musi być Casanową bez skrupułów, ale prawdopodobieństwo, że przeleci ich córkę, rozkocha w sobie i kopnie w tyłek jest o wiele większe.
Naprawdę chciałbyś patrzeć jak Twoje własne dziecko rypie sobie życie?
Nie przesadzasz? Miałam chłopaków w swoim wieku więc akurat to co piszesz o 29 latku bardziej mi pasuje do 19-22 latka.
daeneros, akurat moją edukacją to oni najmniej sie teraz przejmuja bo wiedzą, że nie mam z nia trudności i przez żadnego mężczyznę nie zaniedbam nauki. Ich najczarniejszy scenariusz to mój związek z facetem po przejściach do tego starszy, na dodatek jeszcze żonaty.ojciec normalnie bedzie musiał kanałami chodzić ze wstydu ehh szkoda slów
Wyjaśnijmy sobie coś. Rodzice nie mają prawa zmuszać córki do niczego, ale nikt im nie każe być zadowolonymi z jej postępowania. Absolutnie mają prawo do wyrażania dezaprobaty, jakakąkolwiek ta dezaprobata przybierze formę, np wyparcia się jej (oczywiście to ekstremum, ale nawet). Wcale, jeżeli nie są zadowoleni, nie muszą akceptować jej wyborów.
Niestety, jednak jeżeli ona chce podążać wbrew ich woli, musi się pogodzić, że powiedzmy, zakaz wstępu do domu rodzinnego, będzie za to ceną. Od niej zależy czy faktycznie uważa ten "związek" za tak istotny, iż jest gotowa dla niego poświęcić rodzinę. To się właśnie nazywa dorosłość.
Jak już pisałam wcześniej, żyje pod ich dachem, za ich pieniądze, a więc obowiązuje ją szacunek dla ich zasad.
Jestem w szoku i nie wierzę w to co czytam. Uważasz, że na tym to polega, na wyborze między rodzicami a mężczyzna na którym mi zależy? Jak wybiorę Jego to mam sie liczyć z tym, że rodzice mnie do domu nie wpuszczą? Co Ty wypisujesz??
I dlaczego nie mogę uważać tego związku za istotny i ważny? Bo trwa zbyt krótko? To jest nielogiczne! Trwa krótko bo to początek a jakby dali nam szansę to za jakiś czas nie będzie już "początku związku". Juz nie wiem jak mam to tłumaczyć. Zresztą to rodzice walczą ze mną od tego początku bez sprawdzenia czy ta znajomośc przetrwa chociaż 3 miesiące. Jaki sens? Taki, że liczą , że sie poddamy!!
655 2015-02-10 09:37:27 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-02-10 09:38:06)
Beyondblackie napisał/a:Wyjaśnijmy sobie coś. Rodzice nie mają prawa zmuszać córki do niczego, ale nikt im nie każe być zadowolonymi z jej postępowania. Absolutnie mają prawo do wyrażania dezaprobaty, jakakąkolwiek ta dezaprobata przybierze formę, np wyparcia się jej (oczywiście to ekstremum, ale nawet). Wcale, jeżeli nie są zadowoleni, nie muszą akceptować jej wyborów.
Niestety, jednak jeżeli ona chce podążać wbrew ich woli, musi się pogodzić, że powiedzmy, zakaz wstępu do domu rodzinnego, będzie za to ceną. Od niej zależy czy faktycznie uważa ten "związek" za tak istotny, iż jest gotowa dla niego poświęcić rodzinę. To się właśnie nazywa dorosłość.
Jak już pisałam wcześniej, żyje pod ich dachem, za ich pieniądze, a więc obowiązuje ją szacunek dla ich zasad.
Jestem w szoku i nie wierzę w to co czytam. Uważasz, że na tym to polega, na wyborze między rodzicami a mężczyzna na którym mi zależy? Jak wybiorę Jego to mam sie liczyć z tym, że rodzice mnie do domu nie wpuszczą? Co Ty wypisujesz??
I dlaczego nie mogę uważać tego związku za istotny i ważny? Bo trwa zbyt krótko? To jest nielogiczne! Trwa krótko bo to początek a jakby dali nam szansę to za jakiś czas nie będzie już "początku związku". Juz nie wiem jak mam to tłumaczyć. Zresztą to rodzice walczą ze mną od tego początku bez sprawdzenia czy ta znajomośc przetrwa chociaż 3 miesiące. Jaki sens? Taki, że liczą , że sie poddamy!!
Bo to nie jest jeszcze związek. Dlatego. Co jeszcze was łączy oprócz kilku spotkań w kinie lub na spacerze w przeciągu miesiąca?
656 2015-02-10 09:46:57 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-02-10 09:50:31)
SupportforOscar napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Wyjaśnijmy sobie coś. Rodzice nie mają prawa zmuszać córki do niczego, ale nikt im nie każe być zadowolonymi z jej postępowania. Absolutnie mają prawo do wyrażania dezaprobaty, jakakąkolwiek ta dezaprobata przybierze formę, np wyparcia się jej (oczywiście to ekstremum, ale nawet). Wcale, jeżeli nie są zadowoleni, nie muszą akceptować jej wyborów.
Niestety, jednak jeżeli ona chce podążać wbrew ich woli, musi się pogodzić, że powiedzmy, zakaz wstępu do domu rodzinnego, będzie za to ceną. Od niej zależy czy faktycznie uważa ten "związek" za tak istotny, iż jest gotowa dla niego poświęcić rodzinę. To się właśnie nazywa dorosłość.
Jak już pisałam wcześniej, żyje pod ich dachem, za ich pieniądze, a więc obowiązuje ją szacunek dla ich zasad.
Jestem w szoku i nie wierzę w to co czytam. Uważasz, że na tym to polega, na wyborze między rodzicami a mężczyzna na którym mi zależy? Jak wybiorę Jego to mam sie liczyć z tym, że rodzice mnie do domu nie wpuszczą? Co Ty wypisujesz??
I dlaczego nie mogę uważać tego związku za istotny i ważny? Bo trwa zbyt krótko? To jest nielogiczne! Trwa krótko bo to początek a jakby dali nam szansę to za jakiś czas nie będzie już "początku związku". Juz nie wiem jak mam to tłumaczyć. Zresztą to rodzice walczą ze mną od tego początku bez sprawdzenia czy ta znajomośc przetrwa chociaż 3 miesiące. Jaki sens? Taki, że liczą , że sie poddamy!!Bo to nie jest jeszcze związek. Dlatego. Co jeszcze was łączy oprócz kilku spotkań w kinie lub na spacerze w przeciągu miesiąca?
SonyXperia, a znasz jakąkolwiek relację, która nie rozpoczęła się podobnie?
Od czegoś się związek musi zacząć przecież..
Nie wiem, o co tu chodzi, ale mam wrażenie, że niektórym by wielką radość sprawiła wiadomość, że się rozstali ;-)
Skąd w Was, ludzie, tyle zgryźliwości? Bo im się nie może udać i koniec...
Ja tam Ci kibicuję, Support. Widać, że fajna z Ciebie dziewczyna, kochasz swoich rodziców. Ludzie są różni i podejmują różne decyzje, jeden by rodziców olał i się wyniósł, drugi by faceta zostawił. Ty chcesz to pogodzić i mnie się to podoba.
Tak czy inaczej, okaże się za jakiś czas, czy postąpiłaś słusznie. Jeśli tak, tym lepiej, jeśli nie - trudno, jesteś młoda, poradzisz sobie.
SonyXperia napisał/a:SupportforOscar napisał/a:Jestem w szoku i nie wierzę w to co czytam. Uważasz, że na tym to polega, na wyborze między rodzicami a mężczyzna na którym mi zależy? Jak wybiorę Jego to mam sie liczyć z tym, że rodzice mnie do domu nie wpuszczą? Co Ty wypisujesz??
I dlaczego nie mogę uważać tego związku za istotny i ważny? Bo trwa zbyt krótko? To jest nielogiczne! Trwa krótko bo to początek a jakby dali nam szansę to za jakiś czas nie będzie już "początku związku". Juz nie wiem jak mam to tłumaczyć. Zresztą to rodzice walczą ze mną od tego początku bez sprawdzenia czy ta znajomośc przetrwa chociaż 3 miesiące. Jaki sens? Taki, że liczą , że sie poddamy!!Bo to nie jest jeszcze związek. Dlatego. Co jeszcze was łączy oprócz kilku spotkań w kinie lub na spacerze w przeciągu miesiąca?
SonyXperia, a znasz jakąkolwiek relację, która nie rozpoczęła się podobnie?
Od czegoś się związek musi zacząć przecież..
Tak, od czegoś trzeba zacząć, najlepiej od początku. Jednak do bycia w związku, do bycia razem, dochodzi się po jakimś czasie. Wybacz,ale nie jest to jeden Sylwester, wspólny super taniec i kilka spacerków. Może mój odmienny pogląd na sprawę wynika z tego, czym jest dla mnie związek. OK. Mogę mieć inne wymagania od życia, inne oczekiwania, stąd i może rozczarowań mniej, lżejsze serce potem i mniej rozterek.
Wiele dziewczyn w wieku 19 lat jest juz samodzielnych, ucza sie , pracuja, mieszkaja same, studiuja z dala od domu, i nie informuja rodzicow z kim sie spotykaja( przynajmniej dopoki to nie jest juz " cos powaznego"), a rodzice pozwalaja takim pannom wyfrunac z gniazda i poznawac zycie na wlasna reke.
19 lat to malo, ale bez przesady.
Swoja droga- co wy myslicie, ze ona zerwie znajomosc bo jej starzy kaza?
Albo dla tego co wyczyta w netkobietach?
Jaka kobieta odprawilaby faceta, tylko dlatego, ze ktos jej napisal/powiedzial ze to bez sensu?
Ona musi przezyc sama- i tyle.
SonyXperia napisał/a:SupportforOscar napisał/a:Jestem w szoku i nie wierzę w to co czytam. Uważasz, że na tym to polega, na wyborze między rodzicami a mężczyzna na którym mi zależy? Jak wybiorę Jego to mam sie liczyć z tym, że rodzice mnie do domu nie wpuszczą? Co Ty wypisujesz??
I dlaczego nie mogę uważać tego związku za istotny i ważny? Bo trwa zbyt krótko? To jest nielogiczne! Trwa krótko bo to początek a jakby dali nam szansę to za jakiś czas nie będzie już "początku związku". Juz nie wiem jak mam to tłumaczyć. Zresztą to rodzice walczą ze mną od tego początku bez sprawdzenia czy ta znajomośc przetrwa chociaż 3 miesiące. Jaki sens? Taki, że liczą , że sie poddamy!!Bo to nie jest jeszcze związek. Dlatego. Co jeszcze was łączy oprócz kilku spotkań w kinie lub na spacerze w przeciągu miesiąca?
SonyXperia, a znasz jakąkolwiek relację, która nie rozpoczęła się podobnie?
Od czegoś się związek musi zacząć przecież..Nie wiem, o co tu chodzi, ale mam wrażenie, że niektórym by wielką radość sprawiła wiadomość, że się rozstali ;-)
Skąd w Was, ludzie, tyle zgryźliwości? Bo im się nie może udać i koniec...Ja tam Ci kibicuję, Support. Widać, że fajna z Ciebie dziewczyna, kochasz swoich rodziców. Ludzie są różni i podejmują różne decyzje, jeden by rodziców olał i się wyniósł, drugi by faceta zostawił. Ty chcesz to pogodzić i mnie się to podoba.
Tak czy inaczej, okaże się za jakiś czas, czy postąpiłaś słusznie. Jeśli tak, tym lepiej, jeśli nie - trudno, jesteś młoda, poradzisz sobie.
O, i o to chodzi...tu sie zgadzam...
Cynicznahipo napisał/a:SonyXperia napisał/a:Bo to nie jest jeszcze związek. Dlatego. Co jeszcze was łączy oprócz kilku spotkań w kinie lub na spacerze w przeciągu miesiąca?
SonyXperia, a znasz jakąkolwiek relację, która nie rozpoczęła się podobnie?
Od czegoś się związek musi zacząć przecież..Tak, od czegoś trzeba zacząć, najlepiej od początku. Jednak do bycia w związku, do bycia razem, dochodzi się po jakimś czasie. Wybacz,ale nie jest to jeden Sylwester, wspólny super taniec i kilka spacerków. Może mój odmienny pogląd na sprawę wynika z tego, czym jest dla mnie związek. OK. Mogę mieć inne wymagania od życia, inne oczekiwania, stąd i może rozczarowań mniej, lżejsze serce potem i mniej rozterek.
A skąd wiesz, że dla nich to nie było coś więcej poza wspólnym Sylwestrem i kilkoma spacerkami? Za nimi chodzisz, że wiesz co i kiedy robią? Oceniasz bez żadnych podstaw, totalnie pochopnie.
Spotykają się dopiero miesiąc, co, może mają już teraz zamieszkać razem i rachunki wspólnie opłacać? Niech się to dalej rozwija w swoim tempie.
Kiedy, Twoim zdaniem, można zacząć mówić o związku? Z ciekawości pytam.
Bo ja np. mojego męża poznałam przez internet. Rozmawialiśmy ze sobą 3 lata, zanim pierwszy raz się spotkaliśmy. To się zalicza do związku, czy nie? No i do tego seks na pierwszym spotkaniu. Jak to byś określiła?
SonyXperia napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:SonyXperia, a znasz jakąkolwiek relację, która nie rozpoczęła się podobnie?
Od czegoś się związek musi zacząć przecież..Tak, od czegoś trzeba zacząć, najlepiej od początku. Jednak do bycia w związku, do bycia razem, dochodzi się po jakimś czasie. Wybacz,ale nie jest to jeden Sylwester, wspólny super taniec i kilka spacerków. Może mój odmienny pogląd na sprawę wynika z tego, czym jest dla mnie związek. OK. Mogę mieć inne wymagania od życia, inne oczekiwania, stąd i może rozczarowań mniej, lżejsze serce potem i mniej rozterek.
A skąd wiesz, że dla nich to nie było coś więcej poza wspólnym Sylwestrem i kilkoma spacerkami? Za nimi chodzisz, że wiesz co i kiedy robią? Oceniasz bez żadnych podstaw, totalnie pochopnie.
Spotykają się dopiero miesiąc, co, może mają już teraz zamieszkać razem i rachunki wspólnie opłacać? Niech się to dalej rozwija w swoim tempie.
Kiedy, Twoim zdaniem, można zacząć mówić o związku? Z ciekawości pytam.
Bo ja np. mojego męża poznałam przez internet. Rozmawialiśmy ze sobą 3 lata, zanim pierwszy raz się spotkaliśmy. To się zalicza do związku, czy nie? No i do tego seks na pierwszym spotkaniu. Jak to byś określiła?
Wiem tyle ile napisała sama Autorka, a napisała o Sylwestrze, paru spacerkach i miesiącu znajomości. Widzisz, sama użyłaś słowa 'spotykają się'. Myślę, że dokładnie znasz moją odpowiedź na Twoje pytanie, i przypuszczam, że w tej kwestii będziemy się zgadzać.
Cynicznahipo napisał/a:SonyXperia napisał/a:Tak, od czegoś trzeba zacząć, najlepiej od początku. Jednak do bycia w związku, do bycia razem, dochodzi się po jakimś czasie. Wybacz,ale nie jest to jeden Sylwester, wspólny super taniec i kilka spacerków. Może mój odmienny pogląd na sprawę wynika z tego, czym jest dla mnie związek. OK. Mogę mieć inne wymagania od życia, inne oczekiwania, stąd i może rozczarowań mniej, lżejsze serce potem i mniej rozterek.
A skąd wiesz, że dla nich to nie było coś więcej poza wspólnym Sylwestrem i kilkoma spacerkami? Za nimi chodzisz, że wiesz co i kiedy robią? Oceniasz bez żadnych podstaw, totalnie pochopnie.
Spotykają się dopiero miesiąc, co, może mają już teraz zamieszkać razem i rachunki wspólnie opłacać? Niech się to dalej rozwija w swoim tempie.
Kiedy, Twoim zdaniem, można zacząć mówić o związku? Z ciekawości pytam.
Bo ja np. mojego męża poznałam przez internet. Rozmawialiśmy ze sobą 3 lata, zanim pierwszy raz się spotkaliśmy. To się zalicza do związku, czy nie? No i do tego seks na pierwszym spotkaniu. Jak to byś określiła?
Wiem tyle ile napisała sama Autorka, a napisała o Sylwestrze, paru spacerkach i miesiącu znajomości. Widzisz, sama użyłaś słowa 'spotykają się'. Myślę, że dokładnie znasz moją odpowiedź na Twoje pytanie, i przypuszczam, że w tej kwestii będziemy się zgadzać.
No ale sama powiedz, co można robić po miesiącu znajomości? Przecież nie planować ślubu i gromadki dzieci... Można się tylko spotykać i dobrze bawić.
Cyniczna, tak, każda znajomość się od czegoś zaczyna, ale NIE KAZDA osoba traktuje kilka tygodni spotykania się jako związek, miłość i sytuację z Szekspira. Na to właśnie Sony i ja zwracamy uwagę. Widać jak nic, że Support się bardzo zaangażowała, mówi w mnogim "my", a tak wogóle operuje stwierdzeniami, które są adekwatne do...kilkuletniego związku, a nie początku znajomości.
Też się zastanowiłam i może facet nawet byłby z lekka szoknięty, jakby się dowiedział, że takie są realia. Może tak, powiedział jej, że się rozwodzi, trochę nad sobą poużalał coby ją zmiękczyć, ale to Ona sobie dośpiewała resztę o tym, że "jak ją spotkał to zrozumiał, że nie ma co ratować małżeństwa" i, że to jest związek. Tak patrząc na te n-te strony to wcale nie jest to takie nieprawdopodobne.
SonyXperia napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:A skąd wiesz, że dla nich to nie było coś więcej poza wspólnym Sylwestrem i kilkoma spacerkami? Za nimi chodzisz, że wiesz co i kiedy robią? Oceniasz bez żadnych podstaw, totalnie pochopnie.
Spotykają się dopiero miesiąc, co, może mają już teraz zamieszkać razem i rachunki wspólnie opłacać? Niech się to dalej rozwija w swoim tempie.
Kiedy, Twoim zdaniem, można zacząć mówić o związku? Z ciekawości pytam.
Bo ja np. mojego męża poznałam przez internet. Rozmawialiśmy ze sobą 3 lata, zanim pierwszy raz się spotkaliśmy. To się zalicza do związku, czy nie? No i do tego seks na pierwszym spotkaniu. Jak to byś określiła?
Wiem tyle ile napisała sama Autorka, a napisała o Sylwestrze, paru spacerkach i miesiącu znajomości. Widzisz, sama użyłaś słowa 'spotykają się'. Myślę, że dokładnie znasz moją odpowiedź na Twoje pytanie, i przypuszczam, że w tej kwestii będziemy się zgadzać.
No ale sama powiedz, co można robić po miesiącu znajomości? Przecież nie planować ślubu i gromadki dzieci... Można się tylko spotykać i dobrze bawić.
Otóż to. I myślę, że w ten właśnie sposób traktuje tę znajomość ten mężczyzna a Autorka traktuje ją ciut zbyt poważnie. Mocno naciągane wydaje mi się to, że wylegitymował się jej złożonym pozwem rozwodowym.
Support a czy Ty kiedykolwiek moglas podjac jakakolwiek decyzje sprzecza z wola Twojego ojca?
Cyniczna, tak, każda znajomość się od czegoś zaczyna, ale NIE KAZDA osoba traktuje kilka tygodni spotykania się jako związek, miłość i sytuację z Szekspira. Na to właśnie Sony i ja zwracamy uwagę. Widać jak nic, że Support się bardzo zaangażowała, mówi w mnogim "my", a tak wogóle operuje stwierdzeniami, które są adekwatne do...kilkuletniego związku, a nie początku znajomości.
Też się zastanowiłam i może facet nawet byłby z lekka szoknięty, jakby się dowiedział, że takie są realia. Może tak, powiedział jej, że się rozwodzi, trochę nad sobą poużalał coby ją zmiękczyć, ale to Ona sobie dośpiewała resztę o tym, że "jak ją spotkał to zrozumiał, że nie ma co ratować małżeństwa" i, że to jest związek. Tak patrząc na te n-te strony to wcale nie jest to takie nieprawdopodobne.
To sa juz Twoje założenia.
On równiez się zaangazował i zalezy mu na tej znajomości ale pewnie w to nie uwierzysz i napiszesz, że jestem głupia i naiwna. Tylko dlaczego jedynie Cynicznahipo wierzy, że może sie nam udać tego juz nie rozumiem.
Beyondblackie napisał/a:Cyniczna, tak, każda znajomość się od czegoś zaczyna, ale NIE KAZDA osoba traktuje kilka tygodni spotykania się jako związek, miłość i sytuację z Szekspira. Na to właśnie Sony i ja zwracamy uwagę. Widać jak nic, że Support się bardzo zaangażowała, mówi w mnogim "my", a tak wogóle operuje stwierdzeniami, które są adekwatne do...kilkuletniego związku, a nie początku znajomości.
Też się zastanowiłam i może facet nawet byłby z lekka szoknięty, jakby się dowiedział, że takie są realia. Może tak, powiedział jej, że się rozwodzi, trochę nad sobą poużalał coby ją zmiękczyć, ale to Ona sobie dośpiewała resztę o tym, że "jak ją spotkał to zrozumiał, że nie ma co ratować małżeństwa" i, że to jest związek. Tak patrząc na te n-te strony to wcale nie jest to takie nieprawdopodobne.
To sa juz Twoje założenia.
On równiez się zaangazował i zalezy mu na tej znajomości ale pewnie w to nie uwierzysz i napiszesz, że jestem głupia i naiwna. Tylko dlaczego jedynie Cynicznahipo wierzy, że może sie nam udać tego juz nie rozumiem.
W jaki sposób on daje temu wyraz?
668 2015-02-10 10:53:20 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-02-10 11:05:52)
Cynicznahipo napisał/a:SonyXperia napisał/a:Tak, od czegoś trzeba zacząć, najlepiej od początku. Jednak do bycia w związku, do bycia razem, dochodzi się po jakimś czasie. Wybacz,ale nie jest to jeden Sylwester, wspólny super taniec i kilka spacerków. Może mój odmienny pogląd na sprawę wynika z tego, czym jest dla mnie związek. OK. Mogę mieć inne wymagania od życia, inne oczekiwania, stąd i może rozczarowań mniej, lżejsze serce potem i mniej rozterek.
A skąd wiesz, że dla nich to nie było coś więcej poza wspólnym Sylwestrem i kilkoma spacerkami? Za nimi chodzisz, że wiesz co i kiedy robią? Oceniasz bez żadnych podstaw, totalnie pochopnie.
Spotykają się dopiero miesiąc, co, może mają już teraz zamieszkać razem i rachunki wspólnie opłacać? Niech się to dalej rozwija w swoim tempie.
Kiedy, Twoim zdaniem, można zacząć mówić o związku? Z ciekawości pytam.
Bo ja np. mojego męża poznałam przez internet. Rozmawialiśmy ze sobą 3 lata, zanim pierwszy raz się spotkaliśmy. To się zalicza do związku, czy nie? No i do tego seks na pierwszym spotkaniu. Jak to byś określiła?
Wiem tyle ile napisała sama Autorka, a napisała o Sylwestrze, paru spacerkach i miesiącu znajomości. Widzisz, sama użyłaś słowa 'spotykają się'. Myślę, że dokładnie znasz moją odpowiedź na Twoje pytanie, i przypuszczam, że w tej kwestii będziemy się zgadzać.
Sony, to jak mam nazywac ta znajomość skoro według Twojego rozumowania "do bycia razem" dochodzi po jakims czasie?
Spotykamy sie i poznajemy jak w każdym związku jedynie tylko nie każdy "początek" u wszystkich wygląda tak samo. Jedni ida do łózka zaraz po poznaniu i związek ma sie dobrze inni po 3 miesiącach zaręczają się(znam takich), a My? Co chcesz od nas? Uważasz, że za szybko mamy seks? I to wrózy niepowodzenie? Czy może przez ten za szybki seks skreslasz go jako faceta któremu zależy na mnie ?
ed. Sony, to widać i nie pisz, że jestem zaslepiona miłością bo w każdej znajomości widać od początku czy danej osobie zalezy na czyms więcej niz tylko na seksie. Jakie mam podać przykłady skoro to są odczucia, jego zachowanie i to jak mnie traktuje i nie wszystko chcę pisaćbo to sa to nasze prywatne i intymne sprawy.
669 2015-02-10 11:13:13 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-02-10 11:13:52)
Cyniczna, tak, każda znajomość się od czegoś zaczyna, ale NIE KAZDA osoba traktuje kilka tygodni spotykania się jako związek, miłość i sytuację z Szekspira.
Nie, Beyond. To sobie dopowiadacie. Autorka napisała jedynie, że się zakochała i, że jej zależy. Ja tu miłości wielkiej nie widzę, ani Szekspira.
Nie wiem, dlaczego, ale wyczuwam tutaj brak obiektywizmu.
Mnie ręce opadają ![]()
Mnie ręce opadają
Taki Twój los, jak widać ![]()
SonyXperia napisał/a:SupportforOscar napisał/a:Jestem w szoku i nie wierzę w to co czytam. Uważasz, że na tym to polega, na wyborze między rodzicami a mężczyzna na którym mi zależy? Jak wybiorę Jego to mam sie liczyć z tym, że rodzice mnie do domu nie wpuszczą? Co Ty wypisujesz??
I dlaczego nie mogę uważać tego związku za istotny i ważny? Bo trwa zbyt krótko? To jest nielogiczne! Trwa krótko bo to początek a jakby dali nam szansę to za jakiś czas nie będzie już "początku związku". Juz nie wiem jak mam to tłumaczyć. Zresztą to rodzice walczą ze mną od tego początku bez sprawdzenia czy ta znajomośc przetrwa chociaż 3 miesiące. Jaki sens? Taki, że liczą , że sie poddamy!!Bo to nie jest jeszcze związek. Dlatego. Co jeszcze was łączy oprócz kilku spotkań w kinie lub na spacerze w przeciągu miesiąca?
SonyXperia, a znasz jakąkolwiek relację, która nie rozpoczęła się podobnie?
Od czegoś się związek musi zacząć przecież..Nie wiem, o co tu chodzi, ale mam wrażenie, że niektórym by wielką radość sprawiła wiadomość, że się rozstali ;-)
Skąd w Was, ludzie, tyle zgryźliwości? Bo im się nie może udać i koniec...Ja tam Ci kibicuję, Support. Widać, że fajna z Ciebie dziewczyna, kochasz swoich rodziców. Ludzie są różni i podejmują różne decyzje, jeden by rodziców olał i się wyniósł, drugi by faceta zostawił. Ty chcesz to pogodzić i mnie się to podoba.
Tak czy inaczej, okaże się za jakiś czas, czy postąpiłaś słusznie. Jeśli tak, tym lepiej, jeśli nie - trudno, jesteś młoda, poradzisz sobie.
Miło, że ktos mnie rozumie i kibicuje na dodatek
Dzięki xx
zbyt.zaradny, sorry, że pominęłam Twj post ale z tel pisze i mi umknęlo.
Odpowiem krótko Nie mogłam!! To mój pierwszy raz
673 2015-02-10 15:12:52 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-02-10 15:14:53)
SonyXperia napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:SonyXperia, a znasz jakąkolwiek relację, która nie rozpoczęła się podobnie?
Od czegoś się związek musi zacząć przecież..Tak, od czegoś trzeba zacząć, najlepiej od początku. Jednak do bycia w związku, do bycia razem, dochodzi się po jakimś czasie. Wybacz,ale nie jest to jeden Sylwester, wspólny super taniec i kilka spacerków. Może mój odmienny pogląd na sprawę wynika z tego, czym jest dla mnie związek. OK. Mogę mieć inne wymagania od życia, inne oczekiwania, stąd i może rozczarowań mniej, lżejsze serce potem i mniej rozterek.
A skąd wiesz, że dla nich to nie było coś więcej poza wspólnym Sylwestrem i kilkoma spacerkami? Za nimi chodzisz, że wiesz co i kiedy robią? Oceniasz bez żadnych podstaw, totalnie pochopnie.
Spotykają się dopiero miesiąc, co, może mają już teraz zamieszkać razem i rachunki wspólnie opłacać? Niech się to dalej rozwija w swoim tempie.
Kiedy, Twoim zdaniem, można zacząć mówić o związku? Z ciekawości pytam.
Bo ja np. mojego męża poznałam przez internet. Rozmawialiśmy ze sobą 3 lata, zanim pierwszy raz się spotkaliśmy. To się zalicza do związku, czy nie? No i do tego seks na pierwszym spotkaniu. Jak to byś określiła?
Przez 3 lata tylko rozmowa? To sie nie dziwię, że na pierwszej randce był sex ;)U nas na czwartym spotkaniu...;)
Ile jesteście małżeństwem i ile masz lat, wydajesz sie równie młodziutka ![]()
ps. jesli nie chcesz to nie odpowiadaj ale jestem ciekawa ![]()
SonyXperia napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:A skąd wiesz, że dla nich to nie było coś więcej poza wspólnym Sylwestrem i kilkoma spacerkami? Za nimi chodzisz, że wiesz co i kiedy robią? Oceniasz bez żadnych podstaw, totalnie pochopnie.
Spotykają się dopiero miesiąc, co, może mają już teraz zamieszkać razem i rachunki wspólnie opłacać? Niech się to dalej rozwija w swoim tempie.
Kiedy, Twoim zdaniem, można zacząć mówić o związku? Z ciekawości pytam.
Bo ja np. mojego męża poznałam przez internet. Rozmawialiśmy ze sobą 3 lata, zanim pierwszy raz się spotkaliśmy. To się zalicza do związku, czy nie? No i do tego seks na pierwszym spotkaniu. Jak to byś określiła?
Wiem tyle ile napisała sama Autorka, a napisała o Sylwestrze, paru spacerkach i miesiącu znajomości. Widzisz, sama użyłaś słowa 'spotykają się'. Myślę, że dokładnie znasz moją odpowiedź na Twoje pytanie, i przypuszczam, że w tej kwestii będziemy się zgadzać.
Sony, to jak mam nazywac ta znajomość skoro według Twojego rozumowania "do bycia razem" dochodzi po jakims czasie?
Spotykamy sie i poznajemy jak w każdym związku jedynie tylko nie każdy "początek" u wszystkich wygląda tak samo. Jedni ida do łózka zaraz po poznaniu i związek ma sie dobrze inni po 3 miesiącach zaręczają się(znam takich), a My? Co chcesz od nas? Uważasz, że za szybko mamy seks? I to wrózy niepowodzenie? Czy może przez ten za szybki seks skreslasz go jako faceta któremu zależy na mnie ?ed. Sony, to widać i nie pisz, że jestem zaslepiona miłością bo w każdej znajomości widać od początku czy danej osobie zalezy na czyms więcej niz tylko na seksie. Jakie mam podać przykłady skoro to są odczucia, jego zachowanie i to jak mnie traktuje i nie wszystko chcę pisaćbo to sa to nasze prywatne i intymne sprawy.
A czy ja wiem, jak to nazwać - gorący romans?
Romans to ja też jestem to w stanie nazwać, nawet gorący. Zauroczenie. Natomiast do związku to daleko, oj daleko.
Zresztą co ja będę tu krakać. Zgred jestem i na miłości się nie znam ![]()
Na czwartym spotkaniu seks? yyyy
Wiesz Support ciekawi mnie Twoje zdanie w tym oto temacie. Jak wyobrażasz sobie swoje dalsze życie, gdyby okazało się, że jesteś w ciąży? Antykoncepcja zawiodła.
Są tu osoby, które uważają Cię za nad wyraz dojrzałą, jesli patrząc na Twój wiek.
KTO będzie wychowywał to dziecko? KTO będzie Ciebie wspierał w uzyskaniu wykształcenia i ułożeniu sobie życia? Decydując się na seks (jak wcześniej pisałaś, czułaś,że jestes gotowa) wyobrażałaś sobie, jak będzie wyglądało Twoje życie, jeśli okaże się, że spodziewasz sie dziecka?
I jeszcze przyszła mi do głowy taka myśl, jak czytałam wszystkie posty Support.
Support, czy zastanawiałaś się może czemu Twoje zainteresowanie zostało skierowane na starszego mężczyznę? Rozumiem, że się zakochałaś, itd. Ale czemu tak bardzo zależy Ci na nim zależy?
Wiesz pytam o to, ponieważ cały czas (gdzieś tam w tle) oprócz podstawowego wątku przewija się temat ojca... Bo niby rodzice nie akceptują Twojego Lubego, ale uważam, że to jednak na zdaniu ojca najbardziej Ci zależy. Nie matki - z którą dziecko powinno mieć najsilniejszą więź, ale ojca.
Myślę, że warto nad tym pomyśleć, bo wyczuwam w Twoich wypowiedziach coś na kształt - nie chcę zawieść ojca. No i zainteresowanie starszym bądź co bądź mężczyzną, który zwrócił na Ciebie uwagę.
Rozumiem, jesteś w okresie, kiedy chcesz układac sobie życie. Nie podoba Ci się, kiedy inni mówią co masz robić, a do tego stosują techniki szantażu, manipulacji. Ale czy to przypadkiem nie jest tak, że podtrzymujesz temat, bo robiąc to co robisz - czyli zadajesz się z żonatym (na razie) zwracasz uwagę ojca, z którym być może miałaś znakomity kontakt -jesteś jedynaczką, nagle ten kontakt sie zaciął - zaczęłas robić coś, co nie podoba się rodzicom (a przede wszystkim ojcu - o mamie w ogóle mało piszesz) poprzez decyzje o modelingu, czy studiach za granicą, a przez romans? znowu przykułaś jego uwagę?
Ja też interesowałam się starszymi mężczyznami. Oczywiście tłumaczyłam to sobie "na swoje", ale kiedys ktos zadał mi podobne pytanie. Przemyślałam to sobie i faktycznie doszłam do wniosku, że owszem chciałam ułożyć sobie swoje życie, tylko, że z kimś kto łudząco przypominał mi...ojca i przez takie kontakty uwagę ojca "podtrzymałam".
678 2015-02-11 00:16:35 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-02-11 00:18:49)
Cynicznahipo napisał/a:SonyXperia napisał/a:Tak, od czegoś trzeba zacząć, najlepiej od początku. Jednak do bycia w związku, do bycia razem, dochodzi się po jakimś czasie. Wybacz,ale nie jest to jeden Sylwester, wspólny super taniec i kilka spacerków. Może mój odmienny pogląd na sprawę wynika z tego, czym jest dla mnie związek. OK. Mogę mieć inne wymagania od życia, inne oczekiwania, stąd i może rozczarowań mniej, lżejsze serce potem i mniej rozterek.
A skąd wiesz, że dla nich to nie było coś więcej poza wspólnym Sylwestrem i kilkoma spacerkami? Za nimi chodzisz, że wiesz co i kiedy robią? Oceniasz bez żadnych podstaw, totalnie pochopnie.
Spotykają się dopiero miesiąc, co, może mają już teraz zamieszkać razem i rachunki wspólnie opłacać? Niech się to dalej rozwija w swoim tempie.
Kiedy, Twoim zdaniem, można zacząć mówić o związku? Z ciekawości pytam.
Bo ja np. mojego męża poznałam przez internet. Rozmawialiśmy ze sobą 3 lata, zanim pierwszy raz się spotkaliśmy. To się zalicza do związku, czy nie? No i do tego seks na pierwszym spotkaniu. Jak to byś określiła?
Przez 3 lata tylko rozmowa? To sie nie dziwię, że na pierwszej randce był sex ;)U nas na czwartym spotkaniu...;)
Ile jesteście małżeństwem i ile masz lat, wydajesz sie równie młodziutkaps. jesli nie chcesz to nie odpowiadaj ale jestem ciekawa
Przez 3 lata tylko rozmowy na gg i przez telefon.
Jesteśmy 2 lata po ślubie.
Mam 25 lat.
nim2, to jest nawet naukowo udowodnione, że córki b. często wybierają sobie na partnerów mężczyzn przypominających ich ojców.
Dyskusja się chyba trochę forumowiczom wymknęła spod kontroli. Piszecie, że rodzice mają takie a takie zasady, że świat piętnuje dziewczyny uganiające się na starszymi facetami, że to niemoralne (?) zadawać się z żonatym. Gotowi nawet jesteście sobie nawyzywać, że ktos ma takie a nie inne zasady czy wartości. Zostawmy rodziców, świat czy moralność na boku.
Proszę, abyście chwilowo skupili sie na tym, co w tym wątku jest najważniejsze. 19-letnia dziewczyna zaczyna spotykać się z dorosłym (przynajmniej fizycznie), żonatym i z bagażem doświadczeń facetem. Czy nikt nie zadał sobie pytania - czemu ona to robi? Co takiego może się dziać albo już zadziało, że Support zakochała się w kims takim? W myśl zasady akcja-reakcja. Coś musi motywować (akcja) Support do trwania w utrzymywaniu takiej relacji (reakcja).
Co o tym sądzicie?
Dyskusja się chyba trochę forumowiczom wymknęła spod kontroli. Piszecie, że rodzice mają takie a takie zasady, że świat piętnuje dziewczyny uganiające się na starszymi facetami, że to niemoralne (?) zadawać się z żonatym. Gotowi nawet jesteście sobie nawyzywać, że ktos ma takie a nie inne zasady czy wartości. Zostawmy rodziców, świat czy moralność na boku.
Proszę, abyście chwilowo skupili sie na tym, co w tym wątku jest najważniejsze. 19-letnia dziewczyna zaczyna spotykać się z dorosłym (przynajmniej fizycznie), żonatym i z bagażem doświadczeń facetem. Czy nikt nie zadał sobie pytania - czemu ona to robi? Co takiego może się dziać albo już zadziało, że Support zakochała się w kims takim? W myśl zasady akcja-reakcja. Coś musi motywować (akcja) Support do trwania w utrzymywaniu takiej relacji (reakcja).
Co o tym sądzicie?
Moim zdaniem to nie ma wiele do rzeczy. Ja tez w jej wieku wolalam faceta doswiadczonego zyciowo i doroslego. I nadal takich lubie.
681 2015-02-11 01:01:44 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2015-02-11 01:05:00)
Ty naprawde dziwisz sie swoim rodzicom ze tak zareagowali? Postaw sie na ich miejscu, okazalas im kompletny brak szacunku przyprowadzajac zonatego faceta do ich domu i przedstawiajac jako chlopaka. Nikt by sie nie ucieszyl gdyby wam sie nie udalo ale naprawde po miesiacu znajomosci to zaden zwiazek. i naprawde nie trzeba byc geniuszem by to wiedziec. Jestes albo dziecinna i naiwna albo tak zlakniona milosci i emocji ze nie widzisz pewnych oczywistych rzeczy. Pozdrawiam i zycze szczescia. A co do starszych facetow to kwestia gustu a o tym sie nie dyskutuje ale czy mozna mowic o zwiazku z osoba ktorej po prostu nie ma szans sie jeszcze poznac? To dziecinne.
Wiele dziewczyn w wieku 19 lat jest juz samodzielnych, ucza sie , pracuja, mieszkaja same, studiuja z dala od domu, i nie informuja rodzicow z kim sie spotykaja( przynajmniej dopoki to nie jest juz " cos powaznego"), a rodzice pozwalaja takim pannom wyfrunac z gniazda i poznawac zycie na wlasna reke.
19 lat to malo, ale bez przesady.
Swoja droga- co wy myslicie, ze ona zerwie znajomosc bo jej starzy kaza?
Albo dla tego co wyczyta w netkobietach?
Jaka kobieta odprawilaby faceta, tylko dlatego, ze ktos jej napisal/powiedzial ze to bez sensu?Ona musi przezyc sama- i tyle.
Otóż to. I nie wiem skąd u większości inne zdanie w tej kwestii.
Moja przyjaciólka tez mieszka sama i szczerze namawia do wyprowadzki i jak twierdzi jestem głupia skoro daje sie tak przez nich traktować. Nie rozumie, że ja tylko staram się o dobry kontakt z nimi bo gdy w złości spakuje rzeczy i wyjdę z domu to juz do konca zycia będą ze mną toczyć ten spór. Tym bardziej, że sa specyficzni... A tak to liczę na cud? Pewnie tak...
Cynicznahipo to bardzo młodo zostałaś mamą
Kocham dzieci i chciałabym mieć chociaż 3 słodkich brzdąców
ale nie wczesniej niż przed 25rz
Dyskusja się chyba trochę forumowiczom wymknęła spod kontroli. Piszecie, że rodzice mają takie a takie zasady, że świat piętnuje dziewczyny uganiające się na starszymi facetami, że to niemoralne (?) zadawać się z żonatym. Gotowi nawet jesteście sobie nawyzywać, że ktos ma takie a nie inne zasady czy wartości. Zostawmy rodziców, świat czy moralność na boku.
Proszę, abyście chwilowo skupili sie na tym, co w tym wątku jest najważniejsze. 19-letnia dziewczyna zaczyna spotykać się z dorosłym (przynajmniej fizycznie), żonatym i z bagażem doświadczeń facetem. Czy nikt nie zadał sobie pytania - czemu ona to robi? Co takiego może się dziać albo już zadziało, że Support zakochała się w kims takim? W myśl zasady akcja-reakcja. Coś musi motywować (akcja) Support do trwania w utrzymywaniu takiej relacji (reakcja).
Co o tym sądzicie?
W "kims takim"? czym kim? Bo gdyby nie fakt, że jest zonaty a niedługo bedzie rozwodnikiem to jaki to innym problem być "z kims takim"? Tu nie chodzi o żadne autorytety, zaiskrzyło między nami, tzw. chemia i zakochalismy sie w sobie i tyle w temacie. Urzekł mnie jego urok osobisty, poczucie humoru a nie szukanie na siłe starszego na wzór ojca.
I odpowiadając na Twoje wczesniejsze pytanie to nie wyobrażam sobie teraz ciąży ale za rok czy dwa równiez sobie nie wyobrażam więc co więcej moge napisać? Zabezpieczamy się.
kasia, szanuje rodziców i napisałam, że wszedł do naszego domu pod ic nieobecnośc a juz napewnobez zamiaru poznania sie
684 2015-02-11 15:22:09 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-02-11 16:05:30)
nim2 napisał/a:Dyskusja się chyba trochę forumowiczom wymknęła spod kontroli. Piszecie, że rodzice mają takie a takie zasady, że świat piętnuje dziewczyny uganiające się na starszymi facetami, że to niemoralne (?) zadawać się z żonatym. Gotowi nawet jesteście sobie nawyzywać, że ktos ma takie a nie inne zasady czy wartości. Zostawmy rodziców, świat czy moralność na boku.
Proszę, abyście chwilowo skupili sie na tym, co w tym wątku jest najważniejsze. 19-letnia dziewczyna zaczyna spotykać się z dorosłym (przynajmniej fizycznie), żonatym i z bagażem doświadczeń facetem. Czy nikt nie zadał sobie pytania - czemu ona to robi? Co takiego może się dziać albo już zadziało, że Support zakochała się w kims takim? W myśl zasady akcja-reakcja. Coś musi motywować (akcja) Support do trwania w utrzymywaniu takiej relacji (reakcja).
Co o tym sądzicie?W "kims takim"? czym kim? Bo gdyby nie fakt, że jest zonaty a niedługo bedzie rozwodnikiem to jaki to innym problem być "z kims takim"? Tu nie chodzi o żadne autorytety, zaiskrzyło między nami, tzw. chemia i zakochalismy sie w sobie i tyle w temacie. Urzekł mnie jego urok osobisty, poczucie humoru a nie szukanie na siłe starszego na wzór ojca.
I odpowiadając na Twoje wczesniejsze pytanie to nie wyobrażam sobie teraz ciąży ale za rok czy dwa równiez sobie nie wyobrażam więc co więcej moge napisać? Zabezpieczamy się.kasia, szanuje rodziców i napisałam, że wszedł do naszego domu pod ic nieobecnośc a juz napewnobez zamiaru poznania sie
No Support, ale sama pisałaś, że on odszedł od żony, bo nie chciała mieć dzieci. Ty teraz też nie chcesz, to co zrobisz jak postawi Ci takie ultimatum o dziecko, jeśli on taki rodzinny i chce mieć dzieci? (Naprawdę pytam serio, nie złośliwie).
SupportforOscar napisał/a:nim2 napisał/a:Dyskusja się chyba trochę forumowiczom wymknęła spod kontroli. Piszecie, że rodzice mają takie a takie zasady, że świat piętnuje dziewczyny uganiające się na starszymi facetami, że to niemoralne (?) zadawać się z żonatym. Gotowi nawet jesteście sobie nawyzywać, że ktos ma takie a nie inne zasady czy wartości. Zostawmy rodziców, świat czy moralność na boku.
Proszę, abyście chwilowo skupili sie na tym, co w tym wątku jest najważniejsze. 19-letnia dziewczyna zaczyna spotykać się z dorosłym (przynajmniej fizycznie), żonatym i z bagażem doświadczeń facetem. Czy nikt nie zadał sobie pytania - czemu ona to robi? Co takiego może się dziać albo już zadziało, że Support zakochała się w kims takim? W myśl zasady akcja-reakcja. Coś musi motywować (akcja) Support do trwania w utrzymywaniu takiej relacji (reakcja).
Co o tym sądzicie?W "kims takim"? czym kim? Bo gdyby nie fakt, że jest zonaty a niedługo bedzie rozwodnikiem to jaki to innym problem być "z kims takim"? Tu nie chodzi o żadne autorytety, zaiskrzyło między nami, tzw. chemia i zakochalismy sie w sobie i tyle w temacie. Urzekł mnie jego urok osobisty, poczucie humoru a nie szukanie na siłe starszego na wzór ojca.
I odpowiadając na Twoje wczesniejsze pytanie to nie wyobrażam sobie teraz ciąży ale za rok czy dwa równiez sobie nie wyobrażam więc co więcej moge napisać? Zabezpieczamy się.kasia, szanuje rodziców i napisałam, że wszedł do naszego domu pod ic nieobecnośc a juz napewnobez zamiaru poznania sie
No Support, ale sama pisałaś, że on odszedł od żony, bo nie chciała mieć dzieci. Ty teraz też nie chcesz, to co zrobisz jak postawi Ci takie ulitmatum o dziecko, jeśli on taki rodzinny i chce mieć dzieci? (Naprawdę pytam serio, nie złośliwie).
Wątpię, by chciał mieć dziecko z dziewiętnastolatką (z całym szacunkiem dla Autorki wątku).
Support, tak, wcześnie zostałam mamą, aczkolwiek było to dziecko upragnione, więc absolutnie nie żałuję.
SonyXperia napisał/a:SupportforOscar napisał/a:W "kims takim"? czym kim? Bo gdyby nie fakt, że jest zonaty a niedługo bedzie rozwodnikiem to jaki to innym problem być "z kims takim"? Tu nie chodzi o żadne autorytety, zaiskrzyło między nami, tzw. chemia i zakochalismy sie w sobie i tyle w temacie. Urzekł mnie jego urok osobisty, poczucie humoru a nie szukanie na siłe starszego na wzór ojca.
I odpowiadając na Twoje wczesniejsze pytanie to nie wyobrażam sobie teraz ciąży ale za rok czy dwa równiez sobie nie wyobrażam więc co więcej moge napisać? Zabezpieczamy się.kasia, szanuje rodziców i napisałam, że wszedł do naszego domu pod ic nieobecnośc a juz napewnobez zamiaru poznania sie
No Support, ale sama pisałaś, że on odszedł od żony, bo nie chciała mieć dzieci. Ty teraz też nie chcesz, to co zrobisz jak postawi Ci takie ulitmatum o dziecko, jeśli on taki rodzinny i chce mieć dzieci? (Naprawdę pytam serio, nie złośliwie).
Wątpię, by chciał mieć dziecko z dziewiętnastolatką (z całym szacunkiem dla Autorki wątku).
Support, tak, wcześnie zostałam mamą, aczkolwiek było to dziecko upragnione, więc absolutnie nie żałuję.
Tak, chce mieć dziecko, a Support - ojca. Idealnie dobrana para.
Cynicznahipo napisał/a:SonyXperia napisał/a:No Support, ale sama pisałaś, że on odszedł od żony, bo nie chciała mieć dzieci. Ty teraz też nie chcesz, to co zrobisz jak postawi Ci takie ulitmatum o dziecko, jeśli on taki rodzinny i chce mieć dzieci? (Naprawdę pytam serio, nie złośliwie).
Wątpię, by chciał mieć dziecko z dziewiętnastolatką (z całym szacunkiem dla Autorki wątku).
Support, tak, wcześnie zostałam mamą, aczkolwiek było to dziecko upragnione, więc absolutnie nie żałuję.
Tak, chce mieć dziecko, a Support - ojca. Idealnie dobrana para.
Przeciez ma juz ojca.
688 2015-02-11 17:04:23 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-02-11 17:05:12)
SupportforOscar napisał/a:nim2 napisał/a:Dyskusja się chyba trochę forumowiczom wymknęła spod kontroli. Piszecie, że rodzice mają takie a takie zasady, że świat piętnuje dziewczyny uganiające się na starszymi facetami, że to niemoralne (?) zadawać się z żonatym. Gotowi nawet jesteście sobie nawyzywać, że ktos ma takie a nie inne zasady czy wartości. Zostawmy rodziców, świat czy moralność na boku.
Proszę, abyście chwilowo skupili sie na tym, co w tym wątku jest najważniejsze. 19-letnia dziewczyna zaczyna spotykać się z dorosłym (przynajmniej fizycznie), żonatym i z bagażem doświadczeń facetem. Czy nikt nie zadał sobie pytania - czemu ona to robi? Co takiego może się dziać albo już zadziało, że Support zakochała się w kims takim? W myśl zasady akcja-reakcja. Coś musi motywować (akcja) Support do trwania w utrzymywaniu takiej relacji (reakcja).
Co o tym sądzicie?W "kims takim"? czym kim? Bo gdyby nie fakt, że jest zonaty a niedługo bedzie rozwodnikiem to jaki to innym problem być "z kims takim"? Tu nie chodzi o żadne autorytety, zaiskrzyło między nami, tzw. chemia i zakochalismy sie w sobie i tyle w temacie. Urzekł mnie jego urok osobisty, poczucie humoru a nie szukanie na siłe starszego na wzór ojca.
I odpowiadając na Twoje wczesniejsze pytanie to nie wyobrażam sobie teraz ciąży ale za rok czy dwa równiez sobie nie wyobrażam więc co więcej moge napisać? Zabezpieczamy się.kasia, szanuje rodziców i napisałam, że wszedł do naszego domu pod ic nieobecnośc a juz napewnobez zamiaru poznania sie
No Support, ale sama pisałaś, że on odszedł od żony, bo nie chciała mieć dzieci. Ty teraz też nie chcesz, to co zrobisz jak postawi Ci takie ultimatum o dziecko, jeśli on taki rodzinny i chce mieć dzieci? (Naprawdę pytam serio, nie złośliwie).
Wiem co pisałam i dziecko nie było głównym powodem ich rozstania. Ale nieważne...
Do decyzji o dziecku związek musi dojrzeć. Ja mam dopiero 19 lat(a dokładniej jutro kończę) i chyba nie uważasz, że będzie mi teraz stawiał ultimatum?
Cynicznahipo, ale ja nie osądzam i wcale nie uważam, że dziecko to tylko po 30rz
Sama chyba chciałabym załozyc rodzinę tak około 25-27 rz a czy będzie wczesniej czy pózniej tego teraz nikt nie wie.
A może wrzucisz fotkę Adasia? Mam w rodzinie maleńkiego Adasia i jest przesłodki !!
Wolałabym nie robić offtopa ;-)
Ale dzięki za zainteresowanie.
Facet znudził sie zona a tu pojawila sie malolata z lepszym cialem i ktora mozna latwiej sterowac on przy tym poczuje sie mlodziej i atrakcyjniej, przyjemne z pozytecznym;)
SonyXperia napisał/a:SupportforOscar napisał/a:W "kims takim"? czym kim? Bo gdyby nie fakt, że jest zonaty a niedługo bedzie rozwodnikiem to jaki to innym problem być "z kims takim"? Tu nie chodzi o żadne autorytety, zaiskrzyło między nami, tzw. chemia i zakochalismy sie w sobie i tyle w temacie. Urzekł mnie jego urok osobisty, poczucie humoru a nie szukanie na siłe starszego na wzór ojca.
I odpowiadając na Twoje wczesniejsze pytanie to nie wyobrażam sobie teraz ciąży ale za rok czy dwa równiez sobie nie wyobrażam więc co więcej moge napisać? Zabezpieczamy się.kasia, szanuje rodziców i napisałam, że wszedł do naszego domu pod ic nieobecnośc a juz napewnobez zamiaru poznania sie
No Support, ale sama pisałaś, że on odszedł od żony, bo nie chciała mieć dzieci. Ty teraz też nie chcesz, to co zrobisz jak postawi Ci takie ultimatum o dziecko, jeśli on taki rodzinny i chce mieć dzieci? (Naprawdę pytam serio, nie złośliwie).
Wiem co pisałam i dziecko nie było głównym powodem ich rozstania. Ale nieważne...
Do decyzji o dziecku związek musi dojrzeć. Ja mam dopiero 19 lat(a dokładniej jutro kończę) i chyba nie uważasz, że będzie mi teraz stawiał ultimatum?
No wiesz, dojrzali mężczyźni mają zazwyczaj sprecyzowane oczekiwania od życia i wiedzą dokładnie czego oczekują od kobiet. A jak sie już przekonałaś, poznając historię jego małżeństwa, on wymaga a nie ustępuje. ![]()
Sony, w tym wątku nie ma co języka strzępić, bo Młodej nie przekonasz chociażbyś na rzęsach stanęła. Wystarczy patrzeć na jej posty za kilka miesięcy.
No i tak wogole taki podtatusialy lowelas to raczej zalosny widok
Ja mam dopiero 19 lat(a dokładniej jutro kończę)
A ja jutro koncze 40! ![]()
Wszystkiego najlepszego!
No i tak wogole taki podtatusialy lowelas to raczej zalosny widok
Z drugiej strony, ja się nie dziwię mężczyźnie w wieku około 30 lat, który chce mieć dziecko. Myślę, że to naturalna rzecz - pragnąć dziecka z kochaną osobą. Pytanie tylko, czy on to dziecko chciał na zasadzie "chcę, bo chcę", czy "chcę, bo kocham kobietę, z którą jestem"...
W pierwszym przypadku - facet przez pół roku chodziłby w koszulce "szczęśliwy tata", a później zabawka by się znudziła i skończyłaby sie sielanka. W drugim natomiast, trochę współczuję Support, bo oj to może boleć.
696 2015-02-11 21:26:12 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2015-02-11 21:29:37)
moze bolec i pewnie tak bedzie ale czasami trzeba na wlasnym tylku sie przekonac tylko ze gdyby udalo mu sie namowic ja na dziecko to tylko dziecka szkoda. Ja bym wspolczula gdyby chociaz sprobowala spojrzec na sprawe z innej strony
No i tak wogole taki podtatusialy lowelas to raczej zalosny widok
Co Ty, za przeproszeniem chrzanisz? Przecież to jest młody facet, 29 lat ;-)
kasia2303 napisał/a:No i tak wogole taki podtatusialy lowelas to raczej zalosny widok
Co Ty, za przeproszeniem chrzanisz? Przecież to jest młody facet, 29 lat ;-)
Tak i ojcem autorki tez by raczej nie dal rady byc.
699 2015-02-11 22:41:59 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2015-02-11 22:43:37)
Dla 19latki? 30 latek to tez nie produkt pierwszej świeżości;)
Dla 19latki? 30 latek to tez nie produkt pierwszej świeżości;)
Dla mnie byl pierwszej swiezosci jak bylam 19 latka.
kasia2303 napisał/a:Dla 19latki? 30 latek to tez nie produkt pierwszej świeżości;)
Dla mnie byl pierwszej swiezosci jak bylam 19 latka.
Dla mnie też.
sex na 4 spotkaniu szybko bardzo. 30sto latek wkręcil sie w jakiś romans z 19 latką, snuje jej bajki o wielkiej milości a zaraz wróci z podkulonym ogonem do żonki.
703 2015-02-12 00:01:25 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2015-02-12 00:05:22)
Jak zonka sie dowie to i o mlodej kochance szybko zapomni. Zaden dorosly facet nie zostawi zony dla takiej malolaty, w koncu znudzi mu sie naiwnosc kochanki. Co ona mu da poza seksem i tym ze przez jakis czas bedzie mogl nia sterowac? Nic co go przy niej zatrzyma na dluzej
Jak zonka sie dowie to i o mlodej kochance szybko zapomni. Zaden dorosly facet nie zostawi zony dla takiej malolaty, w koncu znudzi mu sie naiwnosc kochanki. Co ona mu da poza seksem i tym ze przez jakis czas bedzie mogl nia sterowac? Nic co go przy niej zatrzyma na dluzej
Kobieta trzydziestoletnia tez mozna sterowac i tez czesto sa naiwne.
To prawda ale dziewczyna tak młoda szczegolnie latwo jest manipulowac i pozwolic uwierzyć w wielka milosc z takimi deklaracjami. Nie powiesz mi chyba ze 30 letnia kobieta jest az tak naiwna i ze miesieczna znajomosc nazywa zwiazkiem
To prawda ale dziewczyna tak młoda szczegolnie latwo jest manipulowac i pozwolic uwierzyć w wielka milosc z takimi deklaracjami. Nie powiesz mi chyba ze 30 letnia kobieta jest az tak naiwna i ze miesieczna znajomosc nazywa zwiazkiem
Znam kobiete , ktora ma za soba menopauze juz i jest taka naiwna, 4 dniowa znajomosc nazywa zwiazkiem ![]()
Mna w wieku 15 lat nie dalo sie manipulowac i w wielka milosc nie wierzylam, wiec ciezko tak oceniac.
To sa wyjatki
no wlasnie seks na 4 spotkaniu, nie to zebym była jakas staruszka, sztywniara czy cos ale tu wygląda na to ze seks to podstawa tego związku
a powinien być dodatkiem łaczacym ludzi, nawet gdy jest na 1 spotkaniu bo w sumie czego nie,
a nie jedynym ogniwem
do tego on ma zone, rodzice sa przeciwni
a może wbrew pozorom te wszystkie argumenty na nie bardziej autorkę przywiazuja do niego, tym bardziej ze to pierwsza milosc
SupportforOscar napisał/a:Ja mam dopiero 19 lat(a dokładniej jutro kończę)
A ja jutro koncze 40!
Wszystkiego najlepszego!
Dziękuję i wzajemnie
Sto lat!
710 2015-02-12 09:54:18 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-02-12 10:08:38)
a powinien być dodatkiem łaczacym ludzi, nawet gdy jest na 1 spotkaniu bo w sumie czego nie,
a nie jedynym ogniwem
Z tego, co pisze Autorka, to seks nie jest u nich jedynym ogniwem.
A na której randce zdecydowała się na seks, to już jej intymna sprawa.
może i tak Cyniczna, może im się uda, nie wiemy tego, choć każdy kto tu pisze przestrzega ją żeby az tak mu nie ufala bo to związek podwyższonego ryzyka, on jest jeszcze zonaty, a wydaje się ze dziewczyna to bagatelizuje
może i tak Cyniczna, może im się uda, nie wiemy tego, choć każdy kto tu pisze przestrzega ją żeby az tak mu nie ufala bo to związek podwyższonego ryzyka, on jest jeszcze zonaty, a wydaje się ze dziewczyna to bagatelizuje
Hm, SonyXperia uważa, że Autorka za dużo wspomina o żonie i za dużo się tym interesuje, a Ty, że Autorka to bagatelizuje...
Ja zaś uważam, że wszystkiego jest w sam raz. Facet złożył pozew. I tego niech się trzyma.
także co człowiek tyle opinii:)
714 2015-02-12 11:47:57 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2015-02-12 11:48:29)
Żonie przysięgał miłość i to przed Bogiem. I gdzie ta miłość?
Jak gość tak pojmuje miłość i zmienia front gdy tylko powieje wiatr to i jak przyjdzie co do czego to i Autorke zostawi bez mrugnięcia okiem.
Ale nich się ona łudzi i żyje chwilowym szczęściem.
Jak dla mnie ktoś kto zdradza nigdy nie jest dobrym materiałem na budowanie trwałego zwiazku.
Żonie przysięgał miłość i to przed Bogiem. I gdzie ta miłość?
Jak gość tak pojmuje miłość i zmienia front gdy tylko powieje wiatr to i jak przyjdzie co do czego to i Autorke zostawi bez mrugnięcia okiem.
A skąd wiesz, co było powodem rozstania? Poza tym, ponoć walczył o małżeństwo.
Dlaczego z góry zakładacie, że facet to świnia? Nie rozumiem tego.