Witam
Od razu przyznam się bez bicia, że nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi. Zabrakło mi cierpliwości ale nadrobię w najblizszym czasie.
Nie wiem jakim byliście małżeństwem, jakim byłeś mężem i jaką osobą jest Twoja żona.
Wiem jedno, jestem po drugiej stronie... właśnie zakończyłam rozwodem swoje 18 letnie małżeństwo, odeszłam do innego i choć miałam nadzieję, że córki pójda ze mną, musiałam uszanować ich wole i pozostały ze swoim Tatą. A ja coż, czekam na narodziny tym razem syna i choć mam przy swoim boku faceta, którego kocham z całego serca to nie porafię być szczęsliwa a z oczu ciągle płyną łzy.
Nie wiem co czuje Twoja żona, ale wiem jak trudno jest przyjeżdżać do dzieci i patrzeć na zegarek, że za chwilę trzeba znów się rozstać. Wiem ile razy sama wychodziłam wcześniej, bo nie potrafiłam patrzeć w ich smutne oczy. Nie chciałam by widziały jak ich mama wyje w głos z bólu. Wychodziłam i nadal gdy wychodzę to modle się w duchu żeby żadna z nich nie wybiegła za mną. żeby nie widziały mnie w momencie gdy mijam próg domu. Wiem co znaczy czekać na każdego smsa na każdą rozmowę. Wiem co znaczy zasypiać z ich zdjęciami w dłoniach.
Pewnie każdy powie, ze sama wybrałam. Tak wybrałam choc nie do końca świadomie... wydawało mi się, że moje córki są o wiele bardziej związane ze mna niż z ojcem, że zrozumieją ale tak się nie stalo... i choć wybrałam odejście do innego faceta zamiast odejście z tego świata straciłam przez ten wybór córki, rodziców, brata, całą rodzinę... cały majątek wszystko.
Dziś zadaję sobie często jedno pytanie co było większym egoizmem z mojej strony: to odejscie czy samobojstwo z którego wyratował mnie mój obecny partner?
Wiem też jedno dla całego mojego otoczenia szokiem było i nadal jest, że odeszłam od dzieci, ja matka polka, która tak na ich punkcie wariowała. Że odeszlam od męża, gdzie jak twierdzi moja mama, która z nami mieszkala byliśmy dobrym małżeństwem. A ja wiem jedno, bylam mistrzem kamuflażu tego co działo się we mnie, patrze na nasze zdjęcia i do każdego z nich potrafię opowiedzieć co mnie wtedy bolało w zachowaniu męża ale gdy inni na nie patrza widzą szcześliwą rodzinę.
Daleka jestem od oceniania kogokolwiek. Ale pamiętaj to nie są proste decyzje. i nie wszystko jest tak jak widzi to świat.
A jeśli chodzi o posklejanie tego na nowo. Każdy ma prawo do własnego zdania ale ja uważam, ze nic nie dzieje się bez przyczyny. Nikt nie odchodzi bo jest za dobrze. Jeśli w małżeństwie jest prawdziwa miłośc, zrozumienie, zaufanie to nikt i nic nie jest w stanie tego rozbić. Ale jeśli to tylko pozory to żaden klej, nawet w postaci ukochanych dzieci tego nie poskleja.
2 081 2015-06-11 02:07:18
Podobne tematy
2 082 2015-06-11 13:13:08
Przygnębiająca historia, aż musiałam się przejść. Nie będę Ci dokopywać, bo masz już nielekko.I wiesz co Wyrodnamamo (zmień nick), za tym bólem światło jest. Nie uważasz, że właśnie po takich wyborach poukładało się najlepiej jak mogło? Nie sądzisz, że tak właśnie powinno być, że osoba, która odchodzi do innej osoby powinna wszystko za sobą zostawić? Bez szarpania o dzieci, majątek? Zrobiłaś to. Wzięłaś pełną odpowiedzialność za własne wybory. To rzadkie i cenne. Dzieci, wybrały najlepiej jak mogły. Mądrze je wychowałaś. Zostanie z tatą to najlepsze dla dzieci, dla ich przyszłości. Nie ma chaosu, są jasne i klarowne zasady. Do tego Twoi rodzice, brat, cała rodzina. Ich postawa to niesamowite wsparcie dla Twojego męża i dzieci, a tego wsparcia potrzebują i tak na to popatrz. Jestem pod wrażeniem. To również rzadkie, choć ,może rzadkie w przypadku opuszczających rodzinę synów. Tobie jest z tym niebywale ciężko, ale przyjmij, że tak jest najlepiej dla dzieci i męża. Deklarowałaś zabranie córek, masz z nimi kontakt. Może kiedyś wybaczą Tobie i córki i rodzice. Jak to się poukłada nie wiesz, co się zdarzy, nie wiesz. Dzisiaj to tylko możesz ich przeprosić i być. Jesteś w ciąży, wszystkie Twoje emocje odbijają się na tym maleństwie. Lekko mu nie będzie, opanuj stresy dla jego dobra. Masz wsparcie w tym wybranym mężczyźnie, nie zabawił się i nie uciekł, też pozytyw. Dołowanie się i zadręczanie nie jest dobre dla nikogo, niczego nie zmieni. A już myśli o samobójstwie to kompletny dramat. Byłoby to jeszcze gorsze dla córek, jak miałyby z tym żyć? Depresję się leczy. Mąż również w tym wszystkim zachował się odpowiedzialnie, zajął się dziećmi, nie poszedł w długą, nie popadł w uzależnienia. Tu, w historii Piotra właśnie takiej postawy nakierowanej na dzieci i dla dzieci mi brakuje. Piotr stał się dla mnie zupełnie nieczytelny i sprzeczny.
Wyrodnamamo, tylko dobrych wyborów życzę.
2 083 2015-06-11 14:55:16
Wyrodna
Dlaczego miałaś pretensje do męża dlaczego tak dokładnie pamiętasz co w nim było nie tak, kiedy patrzysz na Zdjęcia, ?
Czy to aby nie jest projekcja która usprawiedliwiasz, swoją zdradę?
Wybrałaś nowa rodzinę, nowego ojca dla swojego dziecka.
Chciałaś męża ukarać nie tylko zdrada, dzieckiem z innym facetem ale zabrać mu również jego dzieci i zostawić swego jak palec....
Uważasz ze to Ty jesteś pokrzywdzona, bo przeliczylas się i córki nie poszły za Tobą do Twojego kochanka, że wolały zostać z ojcem ?
To ich wybór, widocznie tak im jest lepiej, znają ojca, widać mogą na nim polegać i nie odważył się iść pod opiekę Twojego kochanka...
Powinnaś cieszyć się ich szczęściem, a nie umartwiac się ze nie zostały przy Tobie dla spełnienia Twojego widzimisię.
Dlaczego tak bardzo skupiają się na swoich potrzebach a nie dostrzegasz potrzeb innych?
2 084 2015-06-11 15:27:49
Seconndo .Dlaczego ? Dlatego,ze matki zostawiające dzieci są z góry oceniane jako wyrodne ,
porzucające dzieci .Stąd presja wieksza .Ojciec rozwodzi się z matką ,odchodzi od żony ,zostaje weekendowym ojcem .Nikt nie wiesza na nim psów .Przeciez nie może być całe życie nieszcześliwy ".Dobry ojciec" ,widuje się z dziećmi dwa razy w miesiącu .I jeszcze na wakacje ,na ferie zabierze .
A jeżeli dzieci z nim zostaja to bohater !!!
Taki schemat .a przeciez podobno nie rozwodzimy się z dziećmi .Czym więc rózni sie odejscie matki i pozostawienie dzieci z ojcem od odejscia ojca i pozostaienia dzieci z matka .Obydwoje są pełnoprawnymi rodzicami ? Kultura nasza matke polke wieczna cierpietnice promuje ,ojca wychowujacego samotnie dzieci gloryfikuje .
Może czas uzmysłowić sobie ,ze dzieci mają nie matke ,ojca ,ale rodzicow .
I kierujac sie dobrem dzieci pozostawiac je przy tym rodzicu ,zktorym najlepiej się czują .
2 085 2015-06-11 16:01:47
I kierujac sie dobrem dzieci pozostawiac je przy tym rodzicu ,zktorym najlepiej się czują .
Pomijając patologie.dzieci najlepiej się czują mając oboje rodziców przy sobie.
Jeśli jedno porzuca rodzinę robi dziecku krzywdę i na pewno nie kieruje się jego dobrem.
Co do Wyrodnejmamy to z jej opisu wynika ,że podjęła same złe decyzje.Skrzywdzony mąż,dzieci,matka i reszta rodziny,sama autorka też w mało szczęśliwa i w kiepskiej kondycji.Jedyny szczęśliwy to chyba nowy facet,ale czy wart i czy doceni?
Miałem okazje rozmawiać ze swoją pierwszą małżonką,z którą rozstałem się jakieś 17 lat temu i zostałem z dwójką dzieci.
Mimo że prowadziła dostatnie życie,zwiedziła kawałek świata,powiedziała że gdyby mogła cofnąć czas to wolałaby jeść suchy chleb aby móc uczestniczyć w wychowaniu dzieci.
Nie ma prawdziwych rodzicielskich relacji i nic tego nie wróci,ale to przychodzi po latach ,gdy już za póżno.
2 086 2015-06-11 16:02:12 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2015-06-11 16:51:56)
Zlata, w obu przypadkach jest to takie samo skooo...stwo.
Biedny miś, czy biedna misia wspominają przesolone zupy, nie wyniesione śmieci jako straszna krzywdę im wyrządzoną co wzmaga swędzenie w kroczu, a za dodatkowe usprawiedliwienie powtarzają jak mantrę "bo to prawdziwa miłość jest".
Ale do czasu kiedy przesolone zupy zaczynają być powodem do następnego swędzenia w kroczu.
Paranoicznie jest, kiedy biedny miś żali się ze musi dojeżdżać do dzieci z drugiego końca Polski od swojej nowej lepszej połówki i zastanawia się jak od matki swoich dzieci wyciągnąć kasę na połowę kosztów jego dojazdów do dzieci, żaląc się na cały świat ze swej krzywdy.
Tak samo jak biedna misia która chciała się zabić z powodu niemożności bycia se swoim gachem, mając wtedy w głębokim poważaniu los swoich dzieci które chciała osierocić, a teraz użala się, że może spędzać tylko kilka godzin z nimi bo wyrządziły jej tą krzywdę i zostały z ojcem niż z nieprzewidywalna matka i jej gachem z którym im rozwalił rodzinę.
Bo zostały z tym samym ojcem, z którym chciała je zostawić zabijając się, teraz zalezwa się łzami nad swym losem bo cudownie uratowana przez gacha, nie może mieć je tylko dla siebie.
Skrajny egoizm, dzieci traktowane jak pluszowe zabawki dla zaspokojenia własnych potrzeb.
W obu przypadkach odrazajace....
Zastanawiające, że nie zastanawiała się nad sytuacją dzieci, przedtem, zanim zaczęła zdradzać swoją rodzinę.
Teraz szykuje się na narodziny ich przyrodniego brata, nie zastanawiając się jak sobie radzą z tą nowiną, nie zastanawiając się nad swoim mężem , do którego odrazę wzmaga oglądając dawne zdjęcia i wspominając to co miała złego na myśli kiedy było robione zdjęcie.
Za co chciałaby by go ukarać dodatkowo, zabierając mu dzieci.
Ona ma już swojego gacha, jego dziecko które jesst dla niej tak wielką wartością że popstanowiła rozbić w proch swoją rodzinę,
dlaczego chciałaby żeby on był sam a ona zbierała same przyjemności ?
Może i lepiej, dla nowego dziecka, że będzie wychowywła się w rodzinie w któej nie bedzie podziłału na dzieci lepszego i gorszego ojca.
Chociaż, dopóki Wyrodna nie przestawi priorytetów, zamiast traktować innych ludzi jako swoich "uprzyjemniaczy" czasu, to wątpliwe, by jej następe dziecko nie podzieliło losu przyrodnich sióstr.
Żałosne, kiedy o Wielkiej Miłości do lepszego modelu, mówią Ci, którzy przed decyzją o zdradzie nie mieli na zględzie dobra swoich dzieci, partnerek. Co takie osobniki mogą wiedzieć o miłości, że by nią usprawiedliwać swoją zdradę ????
2 087 2015-06-11 18:15:28
Witajcie. Mam na imię Piotr. Tak w skrócie, ja mam 40 lat,moją żona 35. Małżeństwem jesteśmy 14 lat.Mamy 2 synów 7 i 13 lat. Pewnie moja historia jest jedną z wielu które tu są opisywane, z tą jedną różnicą, że moja żona odeszła do kochanka i zostawiła dzieci. A to robi różnicę. Teraz coraz częściej mam wrażenie, że odsuwa się także od nich, widzę jak ona się nimi interesuje. W nosie ma czy są głodne, czy najedzone. Czy mają wyprane, posprzątane. Dziś kończą się u nas ferie, przez te dwa tygodnie nigdzie ich nie zabrała, nic im nie kupiła, żeby załagodzić w nich ten ból rozstania. :-(. O zdradzie mojej żony w 100% dowiedziałem się w ostatnie mikołajki, super prezent :-(. Wcześniej widziałem różne sygnały, tak z 1,5 miesiąca to trwało, zanim odkryłem prawdę.Jak wszystko wyszło na jaw, to huśtawka nastrojów i sytuacji w domu. Rodzina, znajomi, jej koleżanki mówiły Piotrek daj spokój, bo święta, bo dzieci, będzie ok. Dziś wiem, że trzeba było tego nie słuchać. Końcówka roku dała mi tak popalić, że nie życzę tego nikomu. Jej wyznania, gdy została przyparta do muru, gdy widziałem film z monitoringu z jej udziałem, że facet nie jest jej obojętny, że musi sobie poukładać w głowie. A ja głupi we wszystko wierzyłem :-(. Kochałem (kocham ) ją nad życie, bo tak naprawdę, ciągle wierzę, że to jest wartościowa osoba, tylko zagubiła się w tym wszystkim :-(. W każdym razie, jej zapewnienia, że będzie o nas walczyć trwały z przerwami po kilka dni. 4 stycznia ostatecznie się przekonałem, jak ta walka wygląda w jej mniemaniu, drugi telefon do kontaktów z tym g...m, schowany przede mną :-(. Kazałem jej się wyprowadzić z domu i wytłumaczyć dzieciom dlaczego to robi. Nie miała odwagi porozmawiać ze starszym synem. Sam musiałem mu powiedzieć. Teraz w skrócie napiszę dla kogo ona poświęciła dotychczasowe, życie. Facet po 50, goły i bosy jak święty turecki. Rozwiedziony po ponad 20 latach małżeństwa, z jego winy. Zdradzał żonę na lewo i prawo, bił ją. To są informacje od jego byłej żony, bo ją odszukałem i z nią rozmawiałem. Będąc z nią w związku, po 10 latach zrobił dziecko innej kobiecie. Ogólnie ma opinię babiarza i człowieka nie godnego zaufania. Nie ma mieszkania, kasy, urody, wiedzy, żadnych zasad moralnych. Potrafił chodzić u siebie w pracy i chwalić się kolegom, że rozwalił małżeństwo. Jakiś czas temu był parę miesięcy z inną kobietą. Kiedy się rozstali, przychodził do sklepu, gdzie pracuje moja żona i opowiadał pracującym tam dziewczynom jaka to zła kobieta z niej była, jaki sex z nim uprawiała i co ona mu nie robiła. Po prostu ręce opadają na głupotę mojej kochanej żony, że potrafiła się zakochać w kimś takim i ciągle mu wierzy, a żadne moje ani jej koleżanek i rodziny argumenty do niej nie docierają. Ten człowiek ma nic dobrego, co mógłby ofiarować mojej żonie, no może oprócz tego, że potrafi manipulować kobietami, ma dar uwodzenia :-(. Znali się wcześniej z moją żoną z 5 lat i teraz nagle się w niej zakochał, nie wiem czy mam płakać czy śmiać się z tego. Ok wracam do sedna 4 stycznia, żona wyprowadziła się do niego, a raczej sąsiadki jego kolegi, u którego mieszkał. Po 3 dniach skruszona wróciła. Płakała, przepraszała, pytała czy ją przyjmę, a ja cały szczęśliwy, że przejrzała na oczy ją przyjąłem. Sielanka trwała 1,5 tygodnia :-(. 19 stycznia wyprowadziła się znów, jutro będzie 2 tygodnie jak z nim mieszka w wynajętym przez nią mieszkaniu. Owszem on za nie zapłacił, ale pieniędzmi córki, które mu przysłała z zagranicy :-(. Na tą chwilę, żona odsunęła się od wszystkich osób, które jeszcze miesiąc temu były dla niej ważne, rodziców, babci, brata, bratowej, koleżanek, nie wspominając o mnie. W tej chwili ja jestem jej największym wrogiem, usłyszałem, że tak naprawdę ona mnie nigdy nie kochała. A drugie dziecko to nie owoc naszej miłości tylko jej zachciewajka, bo chciała mieć drugie dziecko, szok, po prostu szok jak się coś takiego słyszy. Do chłopców przyjeżdża prawie codziennie, ale to są wizyty po średnio 2 godziny. Nawet wtedy kiedy ma wolny dzień to nie trwają dłużej :-( Sam jestem zły, że tak mało czasu im poświęca, mówię jej, że jak będzie tak dalej robić, to oni ją znienawidzą. Wiem, że kasy w tej chwili nie ma, więc sam kupuję prezenty, i chowam przed chłopcami, żeby jej dać jak przyjedzie, żeby mogła im dać, że to niby od niej. Głupi jestem wiem, ale tak bardzo ją kocham, że nie chcę żeby dzieci się od nie odwróciły, bo wtedy naprawdę straci wszystko. Ciągle mam nadzieję, że się ocknie i zacznie myśleć logicznie, ale z dnia na dzień kiedy nie ma jej przy mnie staje się mi coraz bardziej obojętna. Boję się tego dnia w którym obudzę się rano i powiem sobie dość, to koniec i złożę pozew o rozwód. Tak naprawdę sam nie wiem co mam robić dalej. Poczekać, aż przejrzy na oczy i zrozumie co i dla kogo poświęca, czy dać sobie spokój i pozwolić, żeby marnowała sobie życie na własne życzenie. :-( Pozdrawiam. Piotr.
Sorry ale muszę to napisać. Ta Twoja żona to jakaś ograniczona intelektualnie jest? Czytam to i po prostu nie wierzę, że mozna być tak prymitywnie głupim. Postępuje jak osoba uposledzona.
2 088 2015-06-11 22:19:03
Secondo, zestawiłam postawę męża Wyrodnej z ostatnio deklarowaną postawą Piotra (oczywiście na podstawie informacji z postów, bo co w tych rodzinach rzeczywiście się zadziało nie wiem). A Wyrodną oszczędzamy, kobietka w ciąży jest, pod ochroną.
2 089 2015-06-11 22:58:51
Mąż również w tym wszystkim zachował się odpowiedzialnie, zajął się dziećmi, nie poszedł w długą, nie popadł w uzależnienia. Tu, w historii Piotra właśnie takiej postawy nakierowanej na dzieci i dla dzieci mi brakuje. Piotr stał się dla mnie zupełnie nieczytelny i sprzeczny.
Wyrodnamamo, tylko dobrych wyborów życzę.
Czego zabrakło Ci w mojej postawie?
Czy ja poszedłem w długą, zostawiłem dzieci?
Popadłem w uzależnienia?
Ani jedno, ani drugie.
Dzieci są dla mnie najważniejsze. To co robi jż nie interesuje mnie zupełnie, odczuliłem się na jej zachowanie.
Starszy syn mial klopoty w szkole. Myslisz, ze kto go mobilizowal do nauki?
Kto rozmawial z nauczycielami?
Mozesz mi wszystko zarzucić, ale nie to, że sobie dzieci odpuścilem albo, że mi na nich nie zależy.
Były, są i będą największą wartościa mojego życia.
2 090 2015-06-12 00:17:45
Piotr nie poszedles w dluga tylko dlatego ,ze ex nie chciala .Walnij sie w ta watłą klate i powiedz raz i porządnie .Tak ,ja też nie kochałem moja jż .Sorry chłopie ale jak chciałeś dac szanse zonie skoro juz byłeś mentalnie z inną kobietą .
Piotr twoja jeszcze zona mogla po powrocie nawet na głowie stanąć .Ty w tym czasie byłes zainteresowany inna pania .
.Nie krzywdz Piotr tej nowej ,starej Pani .Poukladaj siebie .
A jak już poukładasz .To dopiero wtedy zacznij zyć .
2 091 2015-06-12 09:09:17
Piotr nie poszedles w dluga tylko dlatego ,ze ex nie chciala .Walnij sie w ta watłą klate i powiedz raz i porządnie .Tak ,ja też nie kochałem moja jż .Sorry chłopie ale jak chciałeś dac szanse zonie skoro juz byłeś mentalnie z inną kobietą .
Piotr twoja jeszcze zona mogla po powrocie nawet na głowie stanąć .Ty w tym czasie byłes zainteresowany inna pania .
No ale teraz Piotr ma nową, która najwyraźniej jest zainteresowana, więc żona już przestała go interesować ![]()
2 092 2015-06-12 09:12:38
rakija napisał/a:Piotr nie poszedles w dluga tylko dlatego ,ze ex nie chciala .Walnij sie w ta watłą klate i powiedz raz i porządnie .Tak ,ja też nie kochałem moja jż .Sorry chłopie ale jak chciałeś dac szanse zonie skoro juz byłeś mentalnie z inną kobietą .
Piotr twoja jeszcze zona mogla po powrocie nawet na głowie stanąć .Ty w tym czasie byłes zainteresowany inna pania .No ale teraz Piotr ma nową, która najwyraźniej jest zainteresowana, więc żona już przestała go interesować
Anastacjaa a gdzie twoja przyjaciółka Aleksandra?
2 093 2015-06-12 09:57:19
Anastacjaa a gdzie twoja przyjaciółka Aleksandra?
Chyba coś ci się pomyliło...
2 094 2015-06-12 16:48:11
Współczuję ten nowo poznanej kobiecie. Chyba , ze jest to ex ? (:D)
2 095 2015-06-12 17:21:19
Piotr nie poszedles w dluga tylko dlatego ,ze ex nie chciala .Walnij sie w ta watłą klate i powiedz raz i porządnie .Tak ,ja też nie kochałem moja jż .Sorry chłopie ale jak chciałeś dac szanse zonie skoro juz byłeś mentalnie z inną kobietą .
Piotr twoja jeszcze zona mogla po powrocie nawet na głowie stanąć .Ty w tym czasie byłes zainteresowany inna pania .
.Nie krzywdz Piotr tej nowej ,starej Pani .Poukladaj siebie .
A jak już poukładasz .To dopiero wtedy zacznij zyć .
Ale Piotr musiał dać żonie szansę, żeby móc sam przed sobą powiedzieć: próbowałem, chciałem ale ona taka wredna, nie dość dostatecznie się pokajała. Nie wiemy w jaki sposób Piotr traktował żonę w momencie gdy wróciła do domu. Ta cała chęć szansy była jakaś dziwna, bo czytając Piotra miałam wrażenie, że on tylko czeka na potknięcie żony by stwierdzić" ha wiedziałem, że ci się nie uda".
Na ile to było szczere, a na ile sposób by móc powiedzieć" to ona nie chciała, bo to zła kobieta była"?
Do tej całej historii dokłada kolejną ofiarę pod postacią kochanki. Piotrze kochanka ma być plasterkiem na zbolałą duszę czy chcesz wzbudzić zazdrość w żonie? A może szykujesz nowa mamę dla synów?
Po co, do już i tak trudnej sytuacji dzieci dokładasz im nowej traumy pod postacią nowej kobiety? Weź zamknij jedne drzwi, by móc otworzyć kolejne. Masz się zając dziećmi a nie nową du..ą. To one cierpią przez was. Swój ból ukoisz później.
Bo mam wrażenie, że ta cała zdrada twojej żony była ci na rękę.
2 096 2015-06-12 17:45:03
Też mi się wydaje, że Piotr chciał powrotu żony z innych powodów niż tu ciągle powtarza. Sam wszak przyznał, że opieka nad dziećmi go trochę przerastała (już nie chce mi się szukać cytatu) i w tym czasie szukał kogoś innego. Mało tego sam powiedział, że chce się na żonie odegrać.
Z pewnym triumfem mówił o tym że kochanek kopnął żonę, a on ma nową przyjaciółkę, która go wspiera. Powiedział też, że żona po miesiącu od powrotu wznowiła kontakt z kochankiem. Co się działo przez ten czas? Czy na pewno autorowi zależało na odbudowie związku? Czy raczej wyszedł z założenia: pozwoliłem wrócić, więc się staraj a ja sobie dalej będę szukał, w końcu to ty pierwsza odeszłaś więc moje zachowanie jest usprawiedliwione! A moje kontakty z ex nie miały nic do tego bo do zdrady fizycznej nie doszło.
Tak, też zwróciłam uwagę na to, że to była pierwsza kobieta Piotra i że szybko pojawiła się ciąża. To może wiele tłumaczyć. Nie byli przygotowani do małżeństwa, rodziny. Stąd może wynika ta niedojrzałość i brak komunikacji?
Ja jestem tylko ciekawa jak Piotr przy rozwodzie podejdzie do sprawy opieki nad dziećmi. Kiedy żona się wyprowadziła miał szansę na zachowanie ich przy sobie. Teraz już mówi, że mu nie zależy na rozwodzie z orzekaniem o winie... Czy by to oznaczało, że chętnie odda dzieci pod opiekę żonie?
Masakra jak dla mnie.
2 097 2015-06-12 18:59:28
Tak doczytując pozostałe posty to jedno drugie warte:D
2 098 2015-06-12 19:04:35
Teraz już mówi, że mu nie zależy na rozwodzie z orzekaniem o winie... Czy by to oznaczało, że chętnie odda dzieci pod opiekę żonie?
Masakra jak dla mnie.
Nie zależy, bo dobrze wie, że by go nie dostał. Wina rozpadu małżeństwa jest po obu stronach.
Jak powiedział kiedyś pan Miller" prawdziwego faceta poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy". A ty Piotrze lubisz się mścić, prawda?
alpengold tylko dzieci żal. ![]()
2 099 2015-06-12 19:11:30 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-06-12 19:14:34)
Anastacjaa napisał/a:Teraz już mówi, że mu nie zależy na rozwodzie z orzekaniem o winie... Czy by to oznaczało, że chętnie odda dzieci pod opiekę żonie?
Masakra jak dla mnie.Nie zależy, bo dobrze wie, że by go nie dostał. Wina rozpadu małżeństwa jest po obu stronach.
Jak powiedział kiedyś pan Miller" prawdziwego faceta poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy". A ty Piotrze lubisz się mścić, prawda?
Ale nasz Piotr przyjął wersję że nie jest niczemu winien i że to żona zła a jak odda jej dzieci to też z łaski - niech się cieszy po tym co zrobiła!
Szczerze jakoś nie wierzę, że będzie o to, by zostały przy nim walczył.
Teraz rozdmuchane ego i nieskazitelność w nim buzuje........
2 100 2015-06-12 21:33:43 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-06-12 21:36:37)
Ludzie to czasem jak hieny...jak jest źle, to dokopią, poszarpią, oplują...i to żeby sami byli kryształowi
Anastacjo, wiesz jak to jest zrobić komuś wielkie świństwo. Ale jak już sytuacja wyklarowana, to sumienie widać apiać czyste, więc umoralniajmy innych ! To jest właśnie NIEDOJRZAŁOŚĆ, o którą tak ochoczo posądzasz Piotra. Zero autorefleksji i pokory. Każdy rozsądny, dojrzały człowiek, który zaliczył poślizg, ma dystans do oceny błędów innych.
Ma chłop rację, żona już go dość upokorzyła i olewała, też bym ją miała głęboko i uznała za byłą, bo papierek kwestia czasu, a życie się liczy. A że chce żeby go odciążyła przy dzieciach, słusznie. On też mam prawo do czasu dla siebie i szczęścia. Dadzą sobie radę, dzieci tak czy inaczej dopilnują, a że psychika ucierpi...tak, ale tu wina nadal jest po stronie matki. Wybrała ucieczkę do gacha, na to nie ma wytłumaczenia. Czy się walczy, czy poddaje, pogodzili by się albo rozwiedli, odejście jest niewybaczalne. A doskonali nie są oboje, i co? Nikt nie jest, wszyscy mamy w historii mniejsze lub większe pomyłki. A oceniamy siebie pozytywniej, bo błędy innych są bardziej widoczne. To była jego historia i jego punkt widzenia. Może nieobiektywna, krzywdząca dla żony. Ale też i często samokrytyczna. Może i nie dość. I to jest powód, by teraz obrzucać go błotem i drwić? Wstyd.
2 101 2015-06-13 14:16:08
Ale nasz Piotr przyjął wersję że nie jest niczemu winien i że to żona zła a jak odda jej dzieci to też z łaski - niech się cieszy po tym co zrobiła!
Szczerze jakoś nie wierzę, że będzie o to, by zostały przy nim walczył.
Teraz rozdmuchane ego i nieskazitelność w nim buzuje........
chciałoby się rzec :
- przygarniał kocił garnkowi ![]()
Jednak, chyba nie do końca.
Piotr miał mimo wszystko choć nie był krystalicznie czysty, ale cóż trochę zwątpił w sens przebywania z żoną.
2 102 2015-06-14 12:10:41
Jakie przyganianie? być może trochę emocjonalnie do sytuacji autora podchodzę bo rok temu byłam w nieco podobnej - żona zdradzała, on miał koleżankę (mnie). Tyle że on o zdradach żony nie wiedział a żona o mnie (albo nie chcieli wiedzieć). My też się TYLKO przyjaźniliśmy przez 1,5 roku. Jednak (ja już wcześniej pisałam) oboje zapracowali na rozpad małżeństwa. To czego się najbardziej obawiałam w moim przypadku, a co Piotr robi, to uprzykrzanie sobie nawzajem życia, jakaś bezsensowna walka itd. Pozwalanie by dzieci na to patrzyły.
Wiem, że rozwód mego partnera nie był wzorowy, ale jednak potrafili się z żoną rozstać w zgodzie, bez przepychania, mając na względzie przede wszystkim dobro dziecka. Teraz ich stosunki są poprawne.
2 103 2015-06-14 12:42:59
Drogie Panie Rakija, Aniaa34, Anastacjia, to co piszecie o moich intencjach co do jż, nadawałoby się jako scenariusz do kolejnego odcinka ,,Sensacji XX wieku". Nie wiem czy nie było wam dane spotkać w swoim życiu uczciwych mężczyzn, czy już taka wasza natura, że wszędzie węszycie podstęp i wyrachowanie.
Otóż rowieję wasze wątpliwości, otóż w moim postępowaniu nie było żadnego podstępu, zależało mi na powrocie żony bo ja kochalem, bo chciałem z nią zacząć wszystko od nowa i nie w głowie mi była inna kobieta. Owszem, krótko przed jej powrotem poznałem kogoś, ale to był czysty przypadek, a znajomość była czysto wirtualna.
Z zona staralem sie rozmawiac, jasno mowilem co czuje i czego od niej oczekuje.
Starałem sie ja traktować normalnie, tak aby widziała moje zaangażowanie, że chce jej wybaczyć, zapomnieć i zacząć wszystko jeszcze raz.
Nie pamiętacie już, jak mnie tu krytykowano, ze pomagalem w jej powrocie, ze odwoże ja i przywoze z pracy?
Gdyby, chodzilo mi o jakas forme zemsty na niej, to po co moja propozycja dotyczaca spedzenia we dwoje weekendu? Z której ona oczywiście nie skorzystała, teraz wiem dlaczego, bo za rogiem juz kochanek na nia czekal.
Ile można wytrzymać takich kłamstw, takiego traktowania? Kto ma tyle siły aby coś takiego znosić w nieskończoność.
Przyszedł w końcu ten moment, że powiedziałem dość, nie mam zamiaru dlużej tolerować tych kłamstw, jeszcze tydzień, przed przyznaniem się do dalszego kontaktu z kochankiem jak glupi kupilem jej nowa bielizne. Kto tu jest wyrachowany? Ja robie prezenty, a ona puszcza się z gachem i nie ma skrupułow aby wykorzystywac moja niewiedze.
Nigdzie nie pisalem, ze opieka nad dziecmi mnie przerosla, nic takiego nie mialo miejsca.
Owszem, nie zalezy mi na orzekaniu winy, ale o dzieci bede z nia walczyl i bede chcial, aby zostaly ze mna, bo przy niej nic dobrego ich nie spotka.
Dla niej liczy sie gach i ona sama. Typowe polaczenie egoistki z materialistka.
2 104 2015-06-14 12:55:51
Nie zrozumiałeś o co mi chodziło..
dokładnie o to:
Szkoda mi chłopców bo patrzą na to wszystko.
Ona ma kogoś, ja też.
Chore to wszystko jakieś.
Niby rodzina w całości. ale jakaś patologia z tego wychodzi.
Ok, nie ma już sensu tego roztrząsać, bo już chyba sprawa małżeństwa jest przesądzona.
2 105 2015-06-14 13:08:30
Nie zrozumiałeś o co mi chodziło..
dokładnie o to:Piotr74 napisał/a:Szkoda mi chłopców bo patrzą na to wszystko.
Ona ma kogoś, ja też.
Chore to wszystko jakieś.
Niby rodzina w całości. ale jakaś patologia z tego wychodzi.Ok, nie ma już sensu tego roztrząsać, bo już chyba sprawa małżeństwa jest przesądzona.
Podtrzymuje to co napisalem, ale nie tego oczekiwalem po jej powrocie, a wy mi takie intncje sugerujecie.
Ja od niej stawania na glowie nie oczekiwalem, ale zwyklego przepraszam i zaangazowania. Nie bylo ani jednego ani drugiego.
Zly tez jestem na siebie i moja naiwnosc, bo gdybym jednak w marcu sobie odpuscil i nie pozwolil na jej powrot, to i dzieci mialyby jasniejsza sytuacje, a i sobie nie skomplikowalbym sprawy rozwodowej. No ale coż, chcialem, sprubowalem a teraz pretensje moge miec sam do siebie.
2 106 2015-06-14 13:50:03
Nigdzie nie pisalem, ze opieka nad dziecmi mnie przerosla, nic takiego nie mialo miejsca.
kiedyś napisałeś...
Ale teraz niech ona wezmie za nich odpowiedzialnosc, niech zobaczy i poczuje na wlasnej skorze co to znaczy zajmowac sie samemu dziecmi, niech uklada swoj grafik pod katem tego, ze malego trzeba rano zaprowadzic do szkoly, potem go odebrac.
Niech widzi, ze zycie to nie tylko przyjemnosci ale i obowiazki.
I na tej podstawie uznałam, że:
Też mi się wydaje, że Piotr chciał powrotu żony z innych powodów niż tu ciągle powtarza. Sam wszak przyznał, że opieka nad dziećmi go trochę przerastała (już nie chce mi się szukać cytatu) i w tym czasie szukał kogoś innego. Mało tego sam powiedział, że chce się na żonie odegrać.
Ale ok Ty wiesz lepiej, nie zamierzam wmawiać Ci czegoś, bo znów zostanę posądzona o przyganianie czy złośliwości, a takich intencji nie mam...
2 107 2015-06-14 14:05:53
/.../
Nigdzie nie pisalem, ze opieka nad dziecmi mnie przerosla, nic takiego nie mialo miejsca.
Owszem, nie zalezy mi na orzekaniu winy, ale o dzieci bede z nia walczyl i bede chcial, aby zostaly ze mna, bo przy niej nic dobrego ich nie spotka.
Dla niej liczy sie gach i ona sama. Typowe polaczenie egoistki z materialistka.
Cześć!
Bardzo mi przykro to pisać...
Piotr, cały czas sterujesz w kierunku totalnej katastrofy...
Nie wiem na ile można pisać, skoro podczytuje to Twoja jż...
Złożyłeś w ogóle jakiś pozew?
2 108 2015-06-14 14:31:57
Piotr74 napisał/a:/.../
Nigdzie nie pisalem, ze opieka nad dziecmi mnie przerosla, nic takiego nie mialo miejsca.
Owszem, nie zalezy mi na orzekaniu winy, ale o dzieci bede z nia walczyl i bede chcial, aby zostaly ze mna, bo przy niej nic dobrego ich nie spotka.
Dla niej liczy sie gach i ona sama. Typowe polaczenie egoistki z materialistka.Cześć!
Bardzo mi przykro to pisać...Piotr, cały czas sterujesz w kierunku totalnej katastrofy...
Nie wiem na ile można pisać, skoro podczytuje to Twoja jż...Złożyłeś w ogóle jakiś pozew?
Tak pozew jest zlozony, natomiast co do czytania forum przez jz to wiem, ze tego nie robi.
2 109 2015-06-14 14:48:09
Piotr74 napisał/a:Nigdzie nie pisalem, ze opieka nad dziecmi mnie przerosla, nic takiego nie mialo miejsca.
kiedyś napisałeś...
Piotr74 napisał/a:Ale teraz niech ona wezmie za nich odpowiedzialnosc, niech zobaczy i poczuje na wlasnej skorze co to znaczy zajmowac sie samemu dziecmi, niech uklada swoj grafik pod katem tego, ze malego trzeba rano zaprowadzic do szkoly, potem go odebrac.
Niech widzi, ze zycie to nie tylko przyjemnosci ale i obowiazki.I na tej podstawie uznałam, że:
Anastacjaa napisał/a:Też mi się wydaje, że Piotr chciał powrotu żony z innych powodów niż tu ciągle powtarza. Sam wszak przyznał, że opieka nad dziećmi go trochę przerastała (już nie chce mi się szukać cytatu) i w tym czasie szukał kogoś innego. Mało tego sam powiedział, że chce się na żonie odegrać.
Ale ok Ty wiesz lepiej, nie zamierzam wmawiać Ci czegoś, bo znów zostanę posądzona o przyganianie czy złośliwości, a takich intencji nie mam...
Anastacji tu nie chodzilo o to, ze ja sobie nie radzilem, tylko o to, zeby zobaczyla co to znaczy wziac na siebie wiecej obowiazkow.
W naszym malzenstwie wygladalo to tak, ze ona ich praktycznie nie miala.
Moja praca pozwalala i pozwala mi na to, ze moge zawsze przyszykowac i zawiezc dzieci do szkoly, moglem je odbierac, spedzac z nimi popoludnia, gdzies ich zabrac.
Pozostalymi sprawami tez sie nie prxejmowala, zakupy ja, rachunki ja, sprawy urzedowe ja.
Tak czytam czasem watki kobiet, ktore dopuscily sie zdrady, i w wiekszosci przypadkow jest podobnie. Albo siedza w domu, czasem nawet pracuja, ale maja mnostwo czasu, bo maz zajmuje sie wiekszoscia spraw, a one takie bidulki, niedopieszczone, brakuje im czegos wiec ida w dluga, bo pojawia sie jakis pajac, ktory powie kilka pieknych slow, i juz sie rozplywaja jaki to on cudowny, a dotychczasowy maz, to nudziarz, nie p8trafiacy rozmawiac, tylko kiedy on ma to robic jak moze czasem juz mu i sil i czasu brakuje, bo dla swojej zony staral sie robic tyle, zeby nie mogla powiedziec, ze wszystko jest na jej glowie.
Wracajac do tematu, jz miala wspaniale prawie 3 miesieczne wakacje z kochankiem, zero trosk o dom, o dzieci. Zyc nie umierac.
Wiec co w tym dziwnego, zeby zobaczyla co to znaczy zajmowac sie dziecmi i jednoczesnie znalezc czad dla kochanka.
Zreszta sposob zajmowania sie dziecmi przez nia, pod moja nieobecnosc, mialem w ten weekend.
Wyjechalem w piatek i juz w piatek zostawila ich samych w domu na 3 godziny, mowiac jednoczesnie starszemu synowi, ze jesli zadzwonie, to ma mnie oklamac, ze jest w domu. Wczoraj to samo, powinna byc w domu okolo 23 po pracy, dojechala przed 1 w nocy.
Zostawilem dzieci pod jej opieka i co?
Ja dzieci nigdy samych w domu nie zostawilem bez opieki, a tym bardziej nie uczylem klamac, ze jestem w domu, podczas gdy mnie tam nie ma.
2 110 2015-06-14 15:31:19
Piotr wierzę w to co piszesz,i wiem , że zaslugujesz na to żeby w końcu ktos Cię docenił:-)
Zamknij ten rozdział , oddejdz od tej pożal się Boże żony i zacznij żyć !!
2 111 2015-06-14 18:11:11
No to Ci współczuję takiej żonki i się dziwię, że i tak tyle z nią wytrzymałeś. Ona Cię ewidentnie nie kocha, nie szanuje i wątpliwe, że kiedykolwiek było inaczej. Pisałeś wcześniej, że to była Twoja pierwsza kobieta ? płomienny romans, szybka ciąża itd. Dla Ciebie wszystko piękne, cudowne, nowe. A dla niej? Sama powiedziała, że żałuje, że ma z Tobą dzieci, więc bardzo możliwe, że dla niej to była wpadka i pewnego rodzaju przymus to bycie z Tobą. Tylko nie wiem po co się zdecydowała na drugie dziecko, taki kaprys? Ty się starałeś ale ona miała to wszystko w nosie bo najzwyczajniej w świecie męczyła się w tym związku. O ile wcześniej może bardziej ją dzieci zajmowały, to potem już chyba świadomie zaczęła kogoś innego szukać. Pewnie ta twoja wirtualna znajomość z ex ją jeszcze bardziej do tego zmotywowała.
Rozumiem, że żona jest również zdecydowana na rozwód?
Nie wiem jak rozwiążecie sprawę opieki nad dziećmi, ale szczerze jest mi ich szkoda...
2 112 2015-06-14 18:30:07 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2015-06-14 18:34:32)
No to Ci współczuję takiej żonki i się dziwię, że i tak tyle z nią wytrzymałeś. Ona Cię ewidentnie nie kocha, nie szanuje i wątpliwe, że kiedykolwiek było inaczej. Pisałeś wcześniej, że to była Twoja pierwsza kobieta ? płomienny romans, szybka ciąża itd. Dla Ciebie wszystko piękne, cudowne, nowe. A dla niej? Sama powiedziała, że żałuje, że ma z Tobą dzieci, więc bardzo możliwe, że dla niej to była wpadka i pewnego rodzaju przymus to bycie z Tobą. Tylko nie wiem po co się zdecydowała na drugie dziecko, taki kaprys? Ty się starałeś ale ona miała to wszystko w nosie bo najzwyczajniej w świecie męczyła się w tym związku. O ile wcześniej może bardziej ją dzieci zajmowały, to potem już chyba świadomie zaczęła kogoś innego szukać. Pewnie ta twoja wirtualna znajomość z ex ją jeszcze bardziej do tego zmotywowała.
Rozumiem, że żona jest również zdecydowana na rozwód?
Nie wiem jak rozwiążecie sprawę opieki nad dziećmi, ale szczerze jest mi ich szkoda...
Tak pierwsze dziecko nie bylo planowane, zwykla wpadka.
Ale druga ciaźa i trzecia byly planowane i to z jej inicjatywy.
Druga poronila w trzecim miesiacu, przezyla to bardzo.
Mlodszy syn urodzil sie miesiac przed terminem, wiec tez byly komplikacje.
Kiedys sam ja zapytalem po co drugie dziecko, czy to jej zachcianka i to potwierdzila.
Jakos nie potrafie sobie wyobrazic, ze dziecko moze byc zachcianka, ale moze niektore kobiety tak maja ![]()
Nie wiem czy jest zdecydowana na rozwod, bo juz slyszalem tekst, ze przeciez ludzie zyja ze soba nie kochajac sie wcale ale dla dzieci.
Z tym, ze jesli ona tak do tego podchodzi to bedzie miala problem, bo ja tak zyc nie chce. To nie moja bajka i nie tego od zycia i zwiazku oczekuje.
A dzieci faktycznie szkoda, bo spotka je to, czego chcialem uniknac, nigdy nie sadzilem, ze beda mialy status dzieci z nie pelnej rodziny.
Przykre to bardzo, bo chcialem zapewnic im szczesliwe dziecinstwo, starszemu niewiele brakuje do pelnoletnosci, ale mlodszy to jeszcze male dziecko i do tego bardzo ze mna jest zwiazany emocjonalnie.
2 113 2015-06-14 18:44:05
I jeszcze jedno, skoro traktowalaby pierwsze dziecko jako wpadke, jak przymus, to po co mi mowila, ze chodzila do kosciola i modlila sie o to, aby byc w ciazy, kiedy okres jej sie spoznial? Wtedt sie o to modlila a teraz zaluje? Gdzie jest prawda?
Szczerze to mnie juz to nie interesuje.
Ja wiem jedno, kocham obu moich synow i nie pozwole im zrobic najmniejszej krzywdy.
2 114 2015-06-14 22:17:10
A tu dalej to samo? Żałosne.
2 115 2015-06-14 22:45:41
I jeszcze jedno, skoro traktowalaby pierwsze dziecko jako wpadke, jak przymus, to po co mi mowila, ze chodzila do kosciola i modlila sie o to, aby byc w ciazy, kiedy okres jej sie spoznial? Wtedt sie o to modlila a teraz zaluje? Gdzie jest prawda?
Szczerze to mnie juz to nie interesuje.
Ja wiem jedno, kocham obu moich synow i nie pozwole im zrobic najmniejszej krzywdy.
Może po prostu chciała mieć dziecko?
Dla mnie to jakaś abstrakcja, naprawdę. Wybacz ale wygląda to tak, że spotkała frajera co by ją zapłodnił, z nią ożenił i był dla dobra dzieci a ona może robić co chce.
Nie wiem jakim jesteś typem faceta (trudno to wyczuć po wypowiedziach, bo wiadomo, że piszesz emocjonalnie) ale z tego co pisałeś wcześniej tylko platonicznie kochałeś "ex" i samo jej towarzystwo Ci wystarczało... aż tu się pojawiła jż i "zaiskrzyło". Ty byłeś w 7 niebie, bo dla Ciebie to ta pierwsza z którą przeżyłeś coś więcej. Dla niej kolejny facet i ciąża.
Teraz rozumiem Twoje oburzenie i naiwność. Jednak tego można się było spodziewać. Nie miałeś doświadczenia, byłeś skoncentrowany na niej - w końcu to nie tylko jedyna ale i pierwsza kobieta w Twoim życiu. Nie wiem ile lat miałeś kiedy ją poznałeś, ale raczej nie 17
Takiego faceta, który nie miał żadnej bardzo łatwo sobie owinąć wokół palca, przynajmniej na początku.
Dlatego czasem warto się wyszumieć za młodu by potem podejmować racjonalne decyzje co do związków (bo ma się porównanie). Ja może nie wybrałam fortunnie, bo żonatego ale z str miałam innych adoratorów, którzy choć się starali, mnie nie kręcili. Jakbym się na takiego zdecydowała, to pewnie bym się męczyła. Choć pewnie przychylili by mi nieba. Serce jednak nie sługa. Tyle że ja nie potrafię udawać, być z kimś kogo nie kocham - już wolałabym być sama.
Trzymaj się Piotrze! Teraz to i Ciebie mi szkoda
Bo też inaczej spojrzałam na Twoją sytuację - ale jak zresztą w każdej, wiele szczegółów ma znaczenie i łatwo można zbyt pochopnie ocenić...
2 116 2015-06-14 22:47:02
starr napisał/a:Piotr74 napisał/a:/.../
Nigdzie nie pisalem, ze opieka nad dziecmi mnie przerosla, nic takiego nie mialo miejsca.
Owszem, nie zalezy mi na orzekaniu winy, ale o dzieci bede z nia walczyl i bede chcial, aby zostaly ze mna, bo przy niej nic dobrego ich nie spotka.
Dla niej liczy sie gach i ona sama. Typowe polaczenie egoistki z materialistka.Cześć!
Bardzo mi przykro to pisać...Piotr, cały czas sterujesz w kierunku totalnej katastrofy...
Nie wiem na ile można pisać, skoro podczytuje to Twoja jż...Złożyłeś w ogóle jakiś pozew?
Tak pozew jest zlozony, natomiast co do czytania forum przez jz to wiem, ze tego nie robi.
W sytuacji do jakiej doprowadziłeś - zgoda na powrót jz do domu, wytraciłeś sobie koronne argumenty z ręki.
1. Teraz sąd nie będzie miał prostego rozwiązania i wcale nie jest powiedziane, że przyzna Ci wyłączność opieki nad chłopakami. W najkorzystniejszym dla Ciebie razie, o ile zawrzecie umowę, może to być opieka naprzemienna (tydzień są z Tobą, tydzień z jż i jej gachem)
2. Jeżeli wyprowadzisz się z wspólnego domu przed rozprawą, to dla jż może to być argumentem, że to Ty jesteś winien rozpadu małżeństwa, a poprzednich zdarzeń sad w ogóle nie weźmie pod uwagę. A w trakcie rozprawy wszystkie strony mogą składać dodatkowe wnioski. Czym obronisz się przed orzeczeniem o Twojej winie.
3. Masz przykład, ze jż nie ma w stosunku do Ciebie żadnych skrupułów. Powinieneś potraktować sprawę rozwodu jak wojnę pomiędzy Wami o wszystko, dom, dzieci i pieniądze. Nie licz na to, że w niej podczas rozprawy zrodzą sie jakiekolwiek skrupuły. Będzie chciała, pewnie nakręcona przez gacha, do oskubania Ciebie ze wszystkiego. Możesz spodziewać się żądania alimentów na jż, z powodu pogorszenia warunków bytowych. Jeżeli jż wie o Twoich spotkaniach z nowo poznaną kobietą, to Masz jak w banku, ze to będzie kolejnym dla niej argumentem.
Chyba najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie będzie, wzięcie adwokata do reprezentowania na sprawie, bo sam jak to zechcesz poprowadzić, to katastrofę Masz pewną... Nie będzie dla Ciebie wyłącznej opieki nad dziećmi, jako winien rozpadu małżeństwa będziesz niedzielnym tatusiem. Będą zasądzone Ci alimenty na dzieci, jż i konieczność opuszczenia domu...
Chociaż w tym wypadku pokieruj się rozsądkiem, a nie emocjami. Sam Widzisz do czego Twoje emocje Ciebie doprowadziły....
2 117 2015-06-15 07:52:36 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-06-15 08:06:11)
Nawet nie pamiętam ile razy przeczytałem tu na forum by nie uogólniać, w tym watku również, bo u ciebie miało być inaczej, więc tylko przypomnę co napisałem
dla mnie najgorsze w tym wątku jest to, że u Piotra dzieje się tak jakby jego żona stosowała schemat mojej bż. Toczka w Toczkę.
Też się wyprowadziła,
też wróciła,
też nie chciała rozwodu,
też nie chciała chodzić na terapię.Ostatecznie pogodziła się z kochankiem bo "miłość" zwyciężyła i do niego poszła.
Ja straciłem kilka lat próbując ratować to czego uratować nie można było.
Piotr74 napisał/a:..Pytałem jej co zrobi, jeśli dojdzie do rozwodu i od niej odejdę. ...ona w to nie wierzy i nie bierze pod uwagę tego, że to co zrobiła, zabiło dawnego jej męża i, że ja nie jestem już tą samą osobą co kilka miesięcy temu.
Czyli inaczej mówiąc stwierdziła "nie strasz, nie strasz bo się zes.asz"
W ten sposób pokazuje Ci miejsce w szeregu (wg niej), że nie brała na poważnie tego co mówisz. Byłeś, jesteś i będziesz wyłącznie bankomatem.
Zero refleksji z jej strony, zero żalu. Ona wręcz nie żałuje tego co zrobiła.
Kolejna jazda to tylko kwestia czasu.
Piotr ku zastanowieniu: ja po pierwszym powrocie żony (choć nie mieszkała z kochankiem lecz jak mówiła wyprowadziła się "by się zastanowić" jednak wyszło, ze mieli przytulny kącik na schadzki, a ja ŁOŚ wierzyłem) byłem wniebowzięty, mogłem przenosić góry. Deklaracje bż wobec potomstawa, ze będzie się starać, że pogodzimy się, że już będzie dobrze... itp. Potem jakaś rozmowa z kochankiem głośna by się odp... tak byśmy wiedzieli ! Minęły miesiące, sprawa wróciła, kochankowie się zeszli i ona jest już moją BŻ...
Elle88 napisał/a:...Ona wróci na chwile, a w momencie gdy zrozumie, że nie potrafi "poradzić" sobie z uczuciem do kochanka,...
Elle, dokładnie. Ja dokładnie to odczułem na własnej skórze.
IMHO: Kochanek nie odpuści.
Ja obstawiam 3-6 mies
Mój prawdopodobny dalszy scenariusz jest zbliżony do tego co napisała Iwona40.
Zbieżność postaci i sytuacji "przypadkowa".
Żona wraca do domu, mieszkacie razem, jest sympatycznie jakiś czas, spędzacie święta, rodzina myśli, ze idzie ku dobremu ... Ty zresztą też.
Będzie unikać jakichkolwiek jasnych deklaracji. Będzie Cię uskrzydlało np to, że powie, że się nadal waha, ale ona rozważa wizytę na terapii rodzinnej. I to Cię będzie trzymać. Ona tak będzie rozważać miesiącami i na tym zastanawianiu się zakończy.
.... Przeczytaj jeszcze raz co napisałeś ostatnio bo Ty znów bronisz jż, to jest to czego nie powinieneś robić.
Przestań ją bronić.
Nie będę Cię wyzywał i uważam takie wycieczki za idiotyczne, ale postawmy sprawę jasno. Twoja żona się skur..ła, co być nie napisał.
Ty próbujesz pokazać jaki hardy jesteś, że nie wybaczyłeś, że musicie porozmawiać. Nic i tak nie zwojujesz bo panna bez konsekwencji wylądowała na puchu, który w międzyczasie wymościłeś dla niej. Niestety jesteś niekonsekwentny.
Położysz się i będziesz czekał z uśmiechem aż wytrze o Ciebie nogi.Moje potomstwo jest w podobnym wieku co twoje i niestety myślisz się w swoich sądach. One już doskonale WIEDZĄ o co kaman. Tłumaczenie ew. byłoby proste, krótkie i zrozumiałem dla nich, one już doskonale wiedzą co mamusia im wywinęła.
Powodzenia życzę, jeśli się uda po takiej jeździe będziesz chyba pierwszym i wpiszą Cię do księgi Guinesa.PS. Nie pisz co by było gdyby dzieci się spytały czemu nie pozwalasz ... zastanów się co powiesz gdy się spytają "tato czemu po tym wszystkim pozwoliłeś się tak poniżyć ?" Ja podobne zdanie usłyszałem od 13 latka !! TAK OD 13 LATKA !
PS 2. Nie wycofuj pozwu.
dziewan napisał/a:..
A Wy teraz wyzywacie autora od najgorszych bo kocha, bo ma dobre serce, bo myśli o swojej rodzinie a nie o swoich urazach..Dziewan: sorry nie bierz do serca ale pie...lisz jak potłuczony.
Panna do tej pory
1. działała wg schematu,
2. działa wg schematui nie wiem czemu miałoby być inaczej w przyszłości, jeśli to szczere niech pokaże, ze ma jaja tak by wiedziała, że następny "wyskok" to wypad lotem nurkowym. Jeśli zaś Piotr odpuści (ona raczej na to liczy), to bardzo szybko ona mu pokaże gdzie raki zimują.
Dziewan: gdzie skrucha ? Nie ma ! Jedyne co usłyszał, ze kocha kochanka ! Powtórzę: gdzie skrucha.
Poza tym nikt nie wyzywa Piotra
OT: kto się załapie na 1000 wpis
?
Piotr: powyżej towycinki moich wpisów tylko z Twojego wątku !!. To jest schemat aż do wyrzygania. Większość forumowiczów to Ci pisała, ze tak się stanie, wkleiłem tylko swoje bo je pamietam. Te w stylu "bedzie dobrze, ułoży się" powodowały zdziwienie u mnie bo albo autorzy ich wzięli jakieś świństwo albo byli po lekturze harlekina.
Dla jasności: Twoja Pani wróciła by Ci wytrącić z ręki argumenty do rozwodu z orzekaniem, oraz by się trochę wybielić, tylko dlatego i aż dlatego. Mogłeś ją przeciągnąć i uzyskać wszystko ale dałeś się zrobić w "bambuko". Proste - zagrała dziećmi, a Ty łyknąłeś. Teraz nie masz szans raczej na orzekanie winy. Potem jak uzyska rozwód bez orzekania wystąpi o opiekę nad dziećmi i alimenty na siebie. Orzekanie o winie mogło Cię przed taką eskalacją uchronić. Pisałem Ci to i powtórzę, szykuj się na wojnę.
i na zakończenie jeszcze jeden
.... Wiem co czujesz, Twoje opisy poza niuansami są zbieżne z tym co ja przeszedłem. To boli co się dzieje ale musisz zrozumieć to co ja pojąłem po wielu miesiącach, że moja bż ma z moją żoną tyle wspólnego ile zombi z człowiekiem. Z zewnątrz jest to człowiek, jakas osoba, która mogła byc dobra, miała rodzinę, była kochana, a teraz jest to wyłacznie powłoka podobna do tej osoby, w srodku pusta, nie ma duszy ani serca (dla Ciebie i dzieci), nie ma w sobie zrozumienia dla posiadania ani tego co w zyciu osiagneła, a jedyne to instynkt przezycia z dnia na dzień. Taka jest moja bż i Twoja jż. Im szybciej sobie to uświadomisz tym lepiej. Nie daj się zwieść pozorom. Przestań czekać. Jedyne co może ją otrzeźwić to Twoje ZDECYDOWANE działania ! Jesli się otrząśnie to Ty zadecydujesz co dalej, czy jeszcze ją chcesz.
Jak tu nie uogólniać, jak można pisać, że każdy przypadek jest inny. Nie jest. Te "inne" przypadki, na które powołują się co bardziej naiwni, są po prostu wyjątkami w regule.
2 118 2015-06-15 09:53:24 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-15 11:46:53)
Nie masochistą nie jestem, szukam tylko odpowiedzi, jak osoba, ktora była ze mną tyle lat, którą wydawało mi się, że znam na wylot, mogła się tak zmienić w tak krótkim czasie. Co na nią tak wpłynęło, że z pogodnej, uśmiechniętej,zadowolonej z życia kobiety, kochającej matki, stała się wredną, nerwową porzucającą dzieci jędzą. Tyle tylko, ze pewnie nigdy nie poznam odpowiedzi na to pytanie :-(
Po pierwsze nie chodziłem do niej tylko utrzymywaliśmy kontakt przez telefon, sms i facebooka, w ten ostatni sposób najczęściej. Natomiast widywać się prawie nie widywaliśmy, oprócz tej jednej kawy, było kilka zupełnie przypadkowych spotkań na mieście, czy w jakimś sklepie. Mimo, że nie ukrywałem moich kontaktów z ta kobietą przed żoną i tłumaczyłem jej, że nie musi sie czuć w jakikolwiek sposób przez nią zagrożona, to faktycznie chyba pierwszy raz tak się właśnie czuła. Stwierdzam to na podstawie jej wypowiedzi na temat tej mojej koleżanki, bo choć ona żadnej krzywdy mojej żonie nie zrobiła, to ta w swoich wypowiedziach na jej temat, bardzo ją obrażała używając do tego słów powszechnie uznawanych za niecenzuralne.
Jakieś 2 lata temu przypadkiem spotkałem kobietę w której kiedyś się bardzo kochałem, to była moja pierwsza, ale w sumie jeszcze szczenięca miłość. Nigdy tak naprawdę z nią nie byłem, ale byliśmy swego czasu ze sobą bardzo blisko związani, ona mając 20 parę lat została sama z dzieckiem, bo facet okazał się dupkiem i od niej odszedł. Spotykałem się wtedy z nią, przyjeżdżałem do niej do domu, pomagałem jej przy dziecku, razem je kąpaliśmy, kładliśmy spać, jeździliśmy na zakupy, ogólnie prawie byliśmy parą, prawie bo żadnych deklaracji ani z mojej ani z jej strony nie było. Ot taka trochę bardziej zażyła przyjaźń. W tym czasie poznałem właśnie moją obecną żonę, z tamtą dziewczyną zerwałem kontakt, może nie całkiem, ale został zwykły koleżeński. Po 3 latach od ślubu wyprowadziliśmy się do innego miasta, gdzie teraz mieszkamy i kontakt urwał się całkowicie, nie miałem aktualnego numeru do tej dziewczyny, nie widywałem jej wcale, czasem raz na rok, albo i rzadziej spotkaliśmy się przypadkiem w jakimś centrum handlowym, padało zwykłe cześć co słychać i tyle. I tak jak pisałem jakieś 2 lata temu spotkaliśmy się przypadkiem w sklepie, nasza rozmowa trochę dłużej trwała, zgadaliśmy się, że nie mamy do siebie numerów telefonu i się nimi wymieniliśmy. Okazało się, że ona przeprowadziła się do tego samego miasta co my z miesiąc przed tym naszym spotkaniem. Od tego czasu nasz kontakt był częstszy, przez telefon i smsy. Po jakimś miesiącu od tego przypadkowego spotkania spotkaliśmy się na kawie, żeby powspominać stare czasy i opowiedzieć sobie co się z nami przez te wszystkie lata, kiedy nie mieliśmy ze sobą kontaktu działo. To była jedyna kawa w naszym wykonaniu przez ten czas do chwili obecnej. Ona formalnie nadal jest sama z synem, ale ma faceta z którym się spotyka. Po jakimś czasie założyła sobie konto na facebooku i nasz kontakt z telefonicznego przeniósł się tam. Owszem pisaliśmy ze sobą dość często, prawie codziennie ...
Aha i jeszcze jedno ja się obecnie z nikim nie spotykam, byłem tak jak pisałem wcześniej na jednej kawie z poznaną na portalu kobietą, ale to nie ja a ona mnie zaprosiła, więc z czystej kultury nie wypadało odmówić. Na razie odpuściłem sobie tam pisanie z kimkolwiek bo nie mam ani głowy ani ochoty do żadnych romansów i randek.
Otóż rowieję wasze wątpliwości, otóż w moim postępowaniu nie było żadnego podstępu, zależało mi na powrocie żony bo ja kochalem, bo chciałem z nią zacząć wszystko od nowa i nie w głowie mi była inna kobieta. Owszem, krótko przed jej powrotem poznałem kogoś, ale to był czysty przypadek, a znajomość była czysto wirtualna.
Każda z kobiet, z którymi utrzymuje tam kontakt wie o mojej sytuacji.
Słuchaj trudno nazwać obecne moje postępowanie randkowaniem. To raczej poznawanie nowych osób, a że to są kobiety to inna sprawa. Przecież z facetami pisał nie będę ;-). Moje obecne randkowanie, to jedna, dwie, czasem trzy wiadomości dziennie.
Mój komentarz (na podstawie samych wypowiedzi autora):
Poziom zakłamania autora jest chyba przysłowiowy a KŁAMSTWO (po prostu) POGANIA KŁAMSTWO.
2 119 2015-06-15 09:54:12
Anastacjaa napisał/a:Piotr74 napisał/a:Nigdzie nie pisalem, ze opieka nad dziecmi mnie przerosla, nic takiego nie mialo miejsca.
kiedyś napisałeś...
Piotr74 napisał/a:Ale teraz niech ona wezmie za nich odpowiedzialnosc, niech zobaczy i poczuje na wlasnej skorze co to znaczy zajmowac sie samemu dziecmi, niech uklada swoj grafik pod katem tego, ze malego trzeba rano zaprowadzic do szkoly, potem go odebrac.
Niech widzi, ze zycie to nie tylko przyjemnosci ale i obowiazki.I na tej podstawie uznałam, że:
Anastacjaa napisał/a:Też mi się wydaje, że Piotr chciał powrotu żony z innych powodów niż tu ciągle powtarza. Sam wszak przyznał, że opieka nad dziećmi go trochę przerastała (już nie chce mi się szukać cytatu) i w tym czasie szukał kogoś innego. Mało tego sam powiedział, że chce się na żonie odegrać.
Ale ok Ty wiesz lepiej, nie zamierzam wmawiać Ci czegoś, bo znów zostanę posądzona o przyganianie czy złośliwości, a takich intencji nie mam...
Anastacji tu nie chodzilo o to, ze ja sobie nie radzilem, tylko o to, zeby zobaczyla co to znaczy wziac na siebie wiecej obowiazkow.
W naszym malzenstwie wygladalo to tak, ze ona ich praktycznie nie miala.
Moja praca pozwalala i pozwala mi na to, ze moge zawsze przyszykowac i zawiezc dzieci do szkoly, moglem je odbierac, spedzac z nimi popoludnia, gdzies ich zabrac.
Pozostalymi sprawami tez sie nie prxejmowala, zakupy ja, rachunki ja, sprawy urzedowe ja.
Tak czytam czasem watki kobiet, ktore dopuscily sie zdrady, i w wiekszosci przypadkow jest podobnie. Albo siedza w domu, czasem nawet pracuja, ale maja mnostwo czasu, bo maz zajmuje sie wiekszoscia spraw, a one takie bidulki, niedopieszczone, brakuje im czegos wiec ida w dluga, bo pojawia sie jakis pajac, ktory powie kilka pieknych slow, i juz sie rozplywaja jaki to on cudowny, a dotychczasowy maz, to nudziarz, nie p8trafiacy rozmawiac, tylko kiedy on ma to robic jak moze czasem juz mu i sil i czasu brakuje, bo dla swojej zony staral sie robic tyle, zeby nie mogla powiedziec, ze wszystko jest na jej glowie.
Wracajac do tematu, jz miala wspaniale prawie 3 miesieczne wakacje z kochankiem, zero trosk o dom, o dzieci. Zyc nie umierac.
Wiec co w tym dziwnego, zeby zobaczyla co to znaczy zajmowac sie dziecmi i jednoczesnie znalezc czad dla kochanka.
Zreszta sposob zajmowania sie dziecmi przez nia, pod moja nieobecnosc, mialem w ten weekend.
Wyjechalem w piatek i juz w piatek zostawila ich samych w domu na 3 godziny, mowiac jednoczesnie starszemu synowi, ze jesli zadzwonie, to ma mnie oklamac, ze jest w domu. Wczoraj to samo, powinna byc w domu okolo 23 po pracy, dojechala przed 1 w nocy.
Zostawilem dzieci pod jej opieka i co?
Ja dzieci nigdy samych w domu nie zostawilem bez opieki, a tym bardziej nie uczylem klamac, ze jestem w domu, podczas gdy mnie tam nie ma.
Piotr a gdzie Ty byłeś w piątek nocą i sobotę ???
qurwa ... weź się chłopie ogarnij- oboje jesteście z tej samej gliny... zostawiasz dzieci pod opiekĄ żony jeszcze o której mówisz że nigdy nie dbała o dzieci... i co tym sam reprezentujesz??
Ty polazłeś do swojej lafiryndy a żonie bronisz???
NADAL JESTEŚ MĘŻEM . MIEJ JAJA I NAJPIERW SPRAWY ZAKOŃCZ..
dogadajcie się i na zmianę kurwcie się byle dzieci miał kto doglądać!!
a co do twojego ciągłego doglądania dzieci... pisałeś kiedyś że na delegacje wyjeżdżałeś ... i kto z dziećmi był ??
szukasz usprawiedliwienia dla swojego qrestwa ??? że ona była blee, że dzieci nie miały matki .. że ty taki wspaniały ??
oczywiście, ale powiem ci że tylko w twojej świadomości ... w głowie twojej to ty bohater jakich mało...
żałosne
Gdybyś miał zasady do samego końca .. a ty w zależności od wiatru .. tak pierdzielisz.
2 120 2015-06-15 10:19:53 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2015-06-15 10:23:44)
Piotr74 napisał/a:Anastacjaa napisał/a:Piotr74 napisał/a:Nigdzie nie pisalem, ze opieka nad dziecmi mnie przerosla, nic takiego nie mialo miejsca.
kiedyś napisałeś...
I na tej podstawie uznałam, że:
Ale ok Ty wiesz lepiej, nie zamierzam wmawiać Ci czegoś, bo znów zostanę posądzona o przyganianie czy złośliwości, a takich intencji nie mam...
Anastacji tu nie chodzilo o to, ze ja sobie nie radzilem, tylko o to, zeby zobaczyla co to znaczy wziac na siebie wiecej obowiazkow.
W naszym malzenstwie wygladalo to tak, ze ona ich praktycznie nie miala.
Moja praca pozwalala i pozwala mi na to, ze moge zawsze przyszykowac i zawiezc dzieci do szkoly, moglem je odbierac, spedzac z nimi popoludnia, gdzies ich zabrac.
Pozostalymi sprawami tez sie nie prxejmowala, zakupy ja, rachunki ja, sprawy urzedowe ja.
Tak czytam czasem watki kobiet, ktore dopuscily sie zdrady, i w wiekszosci przypadkow jest podobnie. Albo siedza w domu, czasem nawet pracuja, ale maja mnostwo czasu, bo maz zajmuje sie wiekszoscia spraw, a one takie bidulki, niedopieszczone, brakuje im czegos wiec ida w dluga, bo pojawia sie jakis pajac, ktory powie kilka pieknych slow, i juz sie rozplywaja jaki to on cudowny, a dotychczasowy maz, to nudziarz, nie p8trafiacy rozmawiac, tylko kiedy on ma to robic jak moze czasem juz mu i sil i czasu brakuje, bo dla swojej zony staral sie robic tyle, zeby nie mogla powiedziec, ze wszystko jest na jej glowie.
Wracajac do tematu, jz miala wspaniale prawie 3 miesieczne wakacje z kochankiem, zero trosk o dom, o dzieci. Zyc nie umierac.
Wiec co w tym dziwnego, zeby zobaczyla co to znaczy zajmowac sie dziecmi i jednoczesnie znalezc czad dla kochanka.
Zreszta sposob zajmowania sie dziecmi przez nia, pod moja nieobecnosc, mialem w ten weekend.
Wyjechalem w piatek i juz w piatek zostawila ich samych w domu na 3 godziny, mowiac jednoczesnie starszemu synowi, ze jesli zadzwonie, to ma mnie oklamac, ze jest w domu. Wczoraj to samo, powinna byc w domu okolo 23 po pracy, dojechala przed 1 w nocy.
Zostawilem dzieci pod jej opieka i co?
Ja dzieci nigdy samych w domu nie zostawilem bez opieki, a tym bardziej nie uczylem klamac, ze jestem w domu, podczas gdy mnie tam nie ma.Piotr a gdzie Ty byłeś w piątek nocą i sobotę ???
qurwa ... weź się chłopie ogarnij- oboje jesteście z tej samej gliny... zostawiasz dzieci pod opiekĄ żony jeszcze o której mówisz że nigdy nie dbała o dzieci... i co tym sam reprezentujesz??
Ty polazłeś do swojej lafiryndy a żonie bronisz???
NADAL JESTEŚ MĘŻEM . MIEJ JAJA I NAJPIERW SPRAWY ZAKOŃCZ..
dogadajcie się i na zmianę kurwcie się byle dzieci miał kto doglądać!!a co do twojego ciągłego doglądania dzieci... pisałeś kiedyś że na delegacje wyjeżdżałeś ... i kto z dziećmi był ??
szukasz usprawiedliwienia dla swojego qrestwa ??? że ona była blee, że dzieci nie miały matki .. że ty taki wspaniały ??
oczywiście, ale powiem ci że tylko w twojej świadomości ... w głowie twojej to ty bohater jakich mało...
żałosne
Gdybyś miał zasady do samego końca .. a ty w zależności od wiatru .. tak pierdzielisz.
Nic nie pierdziele, dla mnie ona moze sie spotykac z kim chce, gdzie chce i kiedy chce pod jednym warunkiem, dzieci nie zostaja same w domu w nocy.
Ja wyjechalem na dwa dni pierwszy raz od dlugiego czasu, mam do tego prawo, i jie pisz mi zakoncz jedno zacznij drugie, bo moje malzenstwo od strony emocjonalnej jest zakonczone, pozostaly tylko kwestie formalne.
Nie robie wyrzutow, ze sie z nim spotyka, tylko mam pretensje, ze zostawia dzieci same w domu.
Zgodnie z Twoja wypowiedzia to ja dalej nie mam prawa do niczego i powinienem pokornie znosic jej k......o?
Przepraszam bardzo, dzieci kiedy jej nie bylo nie zostawaly same w domu, teraz tez nie zostaly, bo ona miala sie nimi zajac przez dwa dni, ale jej chuc jest mocniejsza od rozsadku i instynktu macierzynskiego.
Mogla poczekac do wczoraj jak wroce i isc sobie na cala noc balowac, a najlepiej spakowac sie ponownie i juz wiecej nie wracac, tyle tylko, ze ona juz teraz tego nie zrobi, bo zgrywa kochajaca matke, tylko kiepsko jej to wychodzi.
Wczoraj jak jej zwrocilem uwage, ze wiem iz zostawila dzieci same w domu w nocy to zaczela sie awanturowac, skakac do mnie z rekami, w dupie miala, ze starszy syn patrzy na furiatke a na koniec naslala na mnie policje, ze ja niby z domu wyrzucam.
Wyszla sama oczywiscie wypindrzywszy sie najpierw dla gaha.
W dupie miala, ze trzeba mlodszego syna wykapac, bo jest przepocony po zabawie na sloncu, tak samo starszy.
Ona poszla i ja sie tym zajalem, po godzinie wraca z policja i wciska kit, ze ja ja niby wygonilem, tylko dziwnym trafem, drzwi nie byly nawet na zamek zamkniete i weszli bez problemu.
Straszyla mnie swoim bratem policjantem. Policjanci sporzadzili notatke i wyszli, a ona zaraz za nimi polazla znow do kochasia.
Poziom jej zaklamania i perfidii jest ogromny.
I jeszcze syna uczy klamac.
Teraz wiem, ze czeka mnie ciezka przeprawa w sadzie, ale skoro chce wojny to bedzie ja miala.
I jeszcze jedno, nie mowilem, ze jz nie zajmowala sie nigdy dziecmi lub robila to zle w czasie normalnego naszego malzenstwa.
Ale teraz od poczatku roku sytuacja zmienila sie diametralnie i faktycznie nie robi tego tak jak powinna.
2 121 2015-06-15 10:28:43 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-15 11:39:10)
chceuciekacstad napisał/a:Piotr74 napisał/a:Anastacji tu nie chodzilo o to, ze ja sobie nie radzilem, tylko o to, zeby zobaczyla co to znaczy wziac na siebie wiecej obowiazkow.
W naszym malzenstwie wygladalo to tak, ze ona ich praktycznie nie miala.
Moja praca pozwalala i pozwala mi na to, ze moge zawsze przyszykowac i zawiezc dzieci do szkoly, moglem je odbierac, spedzac z nimi popoludnia, gdzies ich zabrac.
Pozostalymi sprawami tez sie nie prxejmowala, zakupy ja, rachunki ja, sprawy urzedowe ja.
Tak czytam czasem watki kobiet, ktore dopuscily sie zdrady, i w wiekszosci przypadkow jest podobnie. Albo siedza w domu, czasem nawet pracuja, ale maja mnostwo czasu, bo maz zajmuje sie wiekszoscia spraw, a one takie bidulki, niedopieszczone, brakuje im czegos wiec ida w dluga, bo pojawia sie jakis pajac, ktory powie kilka pieknych slow, i juz sie rozplywaja jaki to on cudowny, a dotychczasowy maz, to nudziarz, nie p8trafiacy rozmawiac, tylko kiedy on ma to robic jak moze czasem juz mu i sil i czasu brakuje, bo dla swojej zony staral sie robic tyle, zeby nie mogla powiedziec, ze wszystko jest na jej glowie.
Wracajac do tematu, jz miala wspaniale prawie 3 miesieczne wakacje z kochankiem, zero trosk o dom, o dzieci. Zyc nie umierac.
Wiec co w tym dziwnego, zeby zobaczyla co to znaczy zajmowac sie dziecmi i jednoczesnie znalezc czad dla kochanka.
Zreszta sposob zajmowania sie dziecmi przez nia, pod moja nieobecnosc, mialem w ten weekend.
Wyjechalem w piatek i juz w piatek zostawila ich samych w domu na 3 godziny, mowiac jednoczesnie starszemu synowi, ze jesli zadzwonie, to ma mnie oklamac, ze jest w domu. Wczoraj to samo, powinna byc w domu okolo 23 po pracy, dojechala przed 1 w nocy.
Zostawilem dzieci pod jej opieka i co?
Ja dzieci nigdy samych w domu nie zostawilem bez opieki, a tym bardziej nie uczylem klamac, ze jestem w domu, podczas gdy mnie tam nie ma.Piotr a gdzie Ty byłeś w piątek nocą i sobotę ???
qurwa ... weź się chłopie ogarnij- oboje jesteście z tej samej gliny... zostawiasz dzieci pod opiekĄ żony jeszcze o której mówisz że nigdy nie dbała o dzieci... i co tym sam reprezentujesz??
Ty polazłeś do swojej lafiryndy a żonie bronisz???
NADAL JESTEŚ MĘŻEM . MIEJ JAJA I NAJPIERW SPRAWY ZAKOŃCZ..
dogadajcie się i na zmianę kurwcie się byle dzieci miał kto doglądać!!a co do twojego ciągłego doglądania dzieci... pisałeś kiedyś że na delegacje wyjeżdżałeś ... i kto z dziećmi był ??
szukasz usprawiedliwienia dla swojego qrestwa ??? że ona była blee, że dzieci nie miały matki .. że ty taki wspaniały ??
oczywiście, ale powiem ci że tylko w twojej świadomości ... w głowie twojej to ty bohater jakich mało...
żałosne
Gdybyś miał zasady do samego końca .. a ty w zależności od wiatru .. tak pierdzielisz.Nic nie pierdziele, dla mnie ona moze sie spotykac z kim chce, gdzie chce i kiedy chce pod jednym warunkiem, dzieci nie zostaja same w domu w nocy.
Ja wyjechalem na dwa dni pierwszy raz od dlugiego czasu, mam do tego prawo, i jie pisz mi zakoncz jedno zacznij drugie, bo moje malzenstwo od strony emocjonalnej jest zakonczone, pozostaly tylko kwestie formalne.
Nie robie wyrzutow, ze sie z nim spotyka, tylko mam pretensje, ze zostawia dzieci same w domu.
Zgodnie z Twoja wypowiedzia to ja dalej nie mam prawa do niczego i powinienem pokornie znosic jej k......o?
Przepraszam bardzo, dzieci kiedy jej nie bylo nie zostawaly same w domu, teraz tez nie zostaly, bo ona miala sie nimi zajac przez dwa dni, ale jej chuc jest mocniejsza od rozsadku i instynktu macierzynskiego.
Mogla poczekac do wczoraj jak wroce i isc sobie na cala noc balowac, a najlepiej spakowac sie ponownie i juz wiecej nie wracac, tyle tylko, ze ona juz teraz tego nie zrobi, bo zgrywa kochajaca matke, tylko kiepsko jej to wychodzi.
Wczoraj jak jej zwrocilem uwage, ze wiem iz zostawila dzieci same w domu w nocy to zaczela sie awanturowac, skakac do mnie z rekami, w dupie miala, ze starszy syn patrzy na furiatke a na koniec naslala na mnie policje, ze ja niby z domu wyrzucam.
Wyszla sama oczywiscie wypindrzywszy sie najpierw dla gaha.
W dupie miala, ze trzeba mlodszego syna wykapac, bo jest przepocony po zabawie na sloncu, tak samo starszy.
Ona poszla i ja sie tym zajalem, po godzinie wraca z policja i wciska kit, ze ja ja niby wygonilem, tylko dziwnym trafem, drzwi nie byly nawet na zamek zamkniete i weszli bez problemu.
Straszyla mnie swoim bratem policjantem. Policjanci sporzadzili notatke i wyszli, a ona zaraz za nimi polazla znow do kochasia.
Poziom jej zaklamania i perfidii jest ogromny.
I jeszcze syna uczy klamac.
Teraz wiem, ze czeka mnie ciezka przeprawa w sadzie, ale skoro chce wojny to bedzie ja miala.
Proponujesz wojnę? A zadałeś sobie pytanie po co? Po co te ciągłe awantury i pretensje, te ciągłe stawianie na swoim? Czy to wogóle ma jakikolwiek sens w obecnej sytuacji? Udowodnienie czyichś racji (które zawsze będą dwie). Zamiast się dogadać...wszystko odbywa się kosztem dzieci.
Mamy tu klaszyczny obraz rozpadającego się małżeństwa, walki o rację, obopólnej zdrady, wojny między skłóconymi małżonkami kosztem dzieci. Mamy też przykład jak nie należy postępować.
Mnie ciekawi jeszcze jedno. Czy jak się spotykałeś ze swoją ex. jeszcze przed poznaniem żony, to dochodziło miedzy wami do seksu? Bo w swoim opisie przedstawiłeś to jako czystą przyjaźń ze swojej strony.
2 122 2015-06-15 10:30:41 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-06-15 10:40:37)
chceuciekaćstad i maniek mają rację, sam nie jesteś lepszy, powinieneś najpierw zakończyć małżeństwo a potem iść dalej, Ty wybrałeś kolejny związek bez rozwiązania poprzedniego, niczym sie obecnie nie różnisz od zdobniczki, której jak mawiasz qre.twa nie chcesz komentować.
Nie zrozumiałeś tego co przeszedłeś i robisz to samo co Twoja jż. Nie masz prawa do kolejnego związku w obecnej sytuacji ! Jak napisał maniek (w konfrontacji z Twoimi pierwszymi wpisami) sam sobie zaprzeczasz
....
Wczoraj jak jej zwrocilem uwage, ze wiem iz zostawila dzieci same w domu w nocy to zaczela sie awanturowac, skakac do mnie z rekami, w dupie miala, ze starszy syn patrzy na furiatke a na koniec naslala na mnie policje, ze ja niby z domu wyrzucam.
Wyszla sama oczywiscie wypindrzywszy sie najpierw dla gaha.....
czego się spodziewałeś ?
W marcu Ci napisałem byś się zastanowił:
Piotr: pytanie retoryczne
Co zrobisz ?
Ona teraz wraca, mieszkacie razem. Mówi, że:
Ona wychodzi do kina z koleżanką a Ty wiesz, że kłamie bo odwozi ją pod dom "kolega",
Ona idzie "z koleżanka" na spacer, a ty (np z bilingu) widzisz, że do tej koleżanki wysłała w tym czasie kilka smsów,
Ona mówi, że idzie do koleżanki na kawę, a TY w łazience zauważasz, że zmieniła bieliznę i użyła środków do higieny intymnej, o myciu zębów nie wspominam bo to oczywisteCO ZROBISZ ???
Nie wiesz ? To się zastanów co zrobisz.
Nie zastanowiłeś się.
Byłeś uradowany, przyjąłeś ja z otwartymi ramionami i przy pierwszej okazji zawinąłeś się do innej.
Najpierw powinien być rozwód ! potem nowa miłość !!
Gdzie są Twoje dzieci w tym ? Na nich powinieneś zwrócić 100 % swojej uwagi !
2 123 2015-06-15 10:34:20
chceuciekacstad napisał/a:Piotr74 napisał/a:Anastacji tu nie chodzilo o to, ze ja sobie nie radzilem, tylko o to, zeby zobaczyla co to znaczy wziac na siebie wiecej obowiazkow.
W naszym malzenstwie wygladalo to tak, ze ona ich praktycznie nie miala.
Moja praca pozwalala i pozwala mi na to, ze moge zawsze przyszykowac i zawiezc dzieci do szkoly, moglem je odbierac, spedzac z nimi popoludnia, gdzies ich zabrac.
Pozostalymi sprawami tez sie nie prxejmowala, zakupy ja, rachunki ja, sprawy urzedowe ja.
Tak czytam czasem watki kobiet, ktore dopuscily sie zdrady, i w wiekszosci przypadkow jest podobnie. Albo siedza w domu, czasem nawet pracuja, ale maja mnostwo czasu, bo maz zajmuje sie wiekszoscia spraw, a one takie bidulki, niedopieszczone, brakuje im czegos wiec ida w dluga, bo pojawia sie jakis pajac, ktory powie kilka pieknych slow, i juz sie rozplywaja jaki to on cudowny, a dotychczasowy maz, to nudziarz, nie p8trafiacy rozmawiac, tylko kiedy on ma to robic jak moze czasem juz mu i sil i czasu brakuje, bo dla swojej zony staral sie robic tyle, zeby nie mogla powiedziec, ze wszystko jest na jej glowie.
Wracajac do tematu, jz miala wspaniale prawie 3 miesieczne wakacje z kochankiem, zero trosk o dom, o dzieci. Zyc nie umierac.
Wiec co w tym dziwnego, zeby zobaczyla co to znaczy zajmowac sie dziecmi i jednoczesnie znalezc czad dla kochanka.
Zreszta sposob zajmowania sie dziecmi przez nia, pod moja nieobecnosc, mialem w ten weekend.
Wyjechalem w piatek i juz w piatek zostawila ich samych w domu na 3 godziny, mowiac jednoczesnie starszemu synowi, ze jesli zadzwonie, to ma mnie oklamac, ze jest w domu. Wczoraj to samo, powinna byc w domu okolo 23 po pracy, dojechala przed 1 w nocy.
Zostawilem dzieci pod jej opieka i co?
Ja dzieci nigdy samych w domu nie zostawilem bez opieki, a tym bardziej nie uczylem klamac, ze jestem w domu, podczas gdy mnie tam nie ma.Piotr a gdzie Ty byłeś w piątek nocą i sobotę ???
qurwa ... weź się chłopie ogarnij- oboje jesteście z tej samej gliny... zostawiasz dzieci pod opiekĄ żony jeszcze o której mówisz że nigdy nie dbała o dzieci... i co tym sam reprezentujesz??
Ty polazłeś do swojej lafiryndy a żonie bronisz???
NADAL JESTEŚ MĘŻEM . MIEJ JAJA I NAJPIERW SPRAWY ZAKOŃCZ..
dogadajcie się i na zmianę kurwcie się byle dzieci miał kto doglądać!!a co do twojego ciągłego doglądania dzieci... pisałeś kiedyś że na delegacje wyjeżdżałeś ... i kto z dziećmi był ??
szukasz usprawiedliwienia dla swojego qrestwa ??? że ona była blee, że dzieci nie miały matki .. że ty taki wspaniały ??
oczywiście, ale powiem ci że tylko w twojej świadomości ... w głowie twojej to ty bohater jakich mało...
żałosne
Gdybyś miał zasady do samego końca .. a ty w zależności od wiatru .. tak pierdzielisz.Nic nie pierdziele, dla mnie ona moze sie spotykac z kim chce, gdzie chce i kiedy chce pod jednym warunkiem, dzieci nie zostaja same w domu w nocy.
Ja wyjechalem na dwa dni pierwszy raz od dlugiego czasu, mam do tego prawo, i jie pisz mi zakoncz jedno zacznij drugie, bo moje malzenstwo od strony emocjonalnej jest zakonczone, pozostaly tylko kwestie formalne.
Nie robie wyrzutow, ze sie z nim spotyka, tylko mam pretensje, ze zostawia dzieci same w domu.
Zgodnie z Twoja wypowiedzia to ja dalej nie mam prawa do niczego i powinienem pokornie znosic jej k......o?
Przepraszam bardzo, dzieci kiedy jej nie bylo nie zostawaly same w domu, teraz tez nie zostaly, bo ona miala sie nimi zajac przez dwa dni, ale jej chuc jest mocniejsza od rozsadku i instynktu macierzynskiego.
Mogla poczekac do wczoraj jak wroce i isc sobie na cala noc balowac, a najlepiej spakowac sie ponownie i juz wiecej nie wracac, tyle tylko, ze ona juz teraz tego nie zrobi, bo zgrywa kochajaca matke, tylko kiepsko jej to wychodzi.
Wczoraj jak jej zwrocilem uwage, ze wiem iz zostawila dzieci same w domu w nocy to zaczela sie awanturowac, skakac do mnie z rekami, w dupie miala, ze starszy syn patrzy na furiatke a na koniec naslala na mnie policje, ze ja niby z domu wyrzucam.
Wyszla sama oczywiscie wypindrzywszy sie najpierw dla gaha.
W dupie miala, ze trzeba mlodszego syna wykapac, bo jest przepocony po zabawie na sloncu, tak samo starszy.
Ona poszla i ja sie tym zajalem, po godzinie wraca z policja i wciska kit, ze ja ja niby wygonilem, tylko dziwnym trafem, drzwi nie byly nawet na zamek zamkniete i weszli bez problemu.
Straszyla mnie swoim bratem policjantem. Policjanci sporzadzili notatke i wyszli, a ona zaraz za nimi polazla znow do kochasia.
Poziom jej zaklamania i perfidii jest ogromny.
I jeszcze syna uczy klamac.
Teraz wiem, ze czeka mnie ciezka przeprawa w sadzie, ale skoro chce wojny to bedzie ja miala.I jeszcze jedno, nie mowilem, ze jz nie zajmowala sie nigdy dziecmi lub robila to zle w czasie normalnego naszego malzenstwa.
Ale teraz od poczatku roku sytuacja zmienila sie diametralnie i faktycznie nie robi tego tak jak powinna.
Piotr, masz prawo robić co chcesz... w tym sęk.
Ty i jz korzystacie ze swojego prawa na całego, ty byłeś z kochanka ona poszła do kochanka... tobie to nie pasuje a jej musi ??
bo ty sobie zrobiłeś 2 dni wolnego ... masz prawo .. a pewnie .
pytanie tylko jakie prawa mają wasze biedne dzieci ???
wy macie prawo do szczęścia , do wolnych weekendów a dzieci ????
do takich historii jak piszesz, że matka z ojcem się biją , policja przychodzi .. tatuś wykąpał synów i się szczyci jakby życie któremuś uratował!!
nie masz za grosz rozsądku i honoru, to ze się qrwi twoja zona, nie musisz nikomu udowadniać, ale to nie znaczy że ty masz obowiązek żyć podobnie...
a popatrz co robisz?
nam tu nie pisz listy argumentów ze masz prawo...
każdy ma prawo ... ale niektórzy jeszcze patrzą na dzieci , obowiązki i zasady ... a tobie daleko do tego.
powiem raz jeszcze - to że zona się puszcza nie znaczy że mąż musi podobnie...
2 124 2015-06-15 10:36:43
Piotr74 napisał/a:Nie masochistą nie jestem, szukam tylko odpowiedzi, jak osoba, ktora była ze mną tyle lat, którą wydawało mi się, że znam na wylot, mogła się tak zmienić w tak krótkim czasie. Co na nią tak wpłynęło, że z pogodnej, uśmiechniętej,zadowolonej z życia kobiety, kochającej matki, stała się wredną, nerwową porzucającą dzieci jędzą. Tyle tylko, ze pewnie nigdy nie poznam odpowiedzi na to pytanie :-(
Piotr74 napisał/a:Po pierwsze nie chodziłem do niej tylko utrzymywaliśmy kontakt przez telefon, sms i facebooka, w ten ostatni sposób najczęściej. Natomiast widywać się prawie nie widywaliśmy, oprócz tej jednej kawy, było kilka zupełnie przypadkowych spotkań na mieście, czy w jakimś sklepie. Mimo, że nie ukrywałem moich kontaktów z ta kobietą przed żoną i tłumaczyłem jej, że nie musi sie czuć w jakikolwiek sposób przez nią zagrożona, to faktycznie chyba pierwszy raz tak się właśnie czuła. Stwierdzam to na podstawie jej wypowiedzi na temat tej mojej koleżanki, bo choć ona żadnej krzywdy mojej żonie nie zrobiła, to ta w swoich wypowiedziach na jej temat, bardzo ją obrażała używając do tego słów powszechnie uznawanych za niecenzuralne.
Piotr74 napisał/a:Jakieś 2 lata temu przypadkiem spotkałem kobietę w której kiedyś się bardzo kochałem, to była moja pierwsza, ale w sumie jeszcze szczenięca miłość. Nigdy tak naprawdę z nią nie byłem, ale byliśmy swego czasu ze sobą bardzo blisko związani, ona mając 20 parę lat została sama z dzieckiem, bo facet okazał się dupkiem i od niej odszedł. Spotykałem się wtedy z nią, przyjeżdżałem do niej do domu, pomagałem jej przy dziecku, razem je kąpaliśmy, kładliśmy spać, jeździliśmy na zakupy, ogólnie prawie byliśmy parą, prawie bo żadnych deklaracji ani z mojej ani z jej strony nie było. Ot taka trochę bardziej zażyła przyjaźń. W tym czasie poznałem właśnie moją obecną żonę, z tamtą dziewczyną zerwałem kontakt, może nie całkiem, ale został zwykły koleżeński. Po 3 latach od ślubu wyprowadziliśmy się do innego miasta, gdzie teraz mieszkamy i kontakt urwał się całkowicie, nie miałem aktualnego numeru do tej dziewczyny, nie widywałem jej wcale, czasem raz na rok, albo i rzadziej spotkaliśmy się przypadkiem w jakimś centrum handlowym, padało zwykłe cześć co słychać i tyle. I tak jak pisałem jakieś 2 lata temu spotkaliśmy się przypadkiem w sklepie, nasza rozmowa trochę dłużej trwała, zgadaliśmy się, że nie mamy do siebie numerów telefonu i się nimi wymieniliśmy. Okazało się, że ona przeprowadziła się do tego samego miasta co my z miesiąc przed tym naszym spotkaniem. Od tego czasu nasz kontakt był częstszy, przez telefon i smsy. Po jakimś miesiącu od tego przypadkowego spotkania spotkaliśmy się na kawie, żeby powspominać stare czasy i opowiedzieć sobie co się z nami przez te wszystkie lata, kiedy nie mieliśmy ze sobą kontaktu działo. To była jedyna kawa w naszym wykonaniu przez ten czas do chwili obecnej. Ona formalnie nadal jest sama z synem, ale ma faceta z którym się spotyka. Po jakimś czasie założyła sobie konto na facebooku i nasz kontakt z telefonicznego przeniósł się tam. Owszem pisaliśmy ze sobą dość często, prawie codziennie ...
Piotr74 napisał/a:Aha i jeszcze jedno ja się obecnie z nikim nie spotykam, byłem tak jak pisałem wcześniej na jednej kawie z poznaną na portalu kobietą, ale to nie ja a ona mnie zaprosiła, więc z czystej kultury nie wypadało odmówić. Na razie odpuściłem sobie tam pisanie z kimkolwiek bo nie mam ani głowy ani ochoty do żadnych romansów i randek.
Piotr74 napisał/a:Otóż rowieję wasze wątpliwości, otóż w moim postępowaniu nie było żadnego podstępu, zależało mi na powrocie żony bo ja kochalem, bo chciałem z nią zacząć wszystko od nowa i nie w głowie mi była inna kobieta. Owszem, krótko przed jej powrotem poznałem kogoś, ale to był czysty przypadek, a znajomość była czysto wirtualna.
Mój komentarz (na podstawie samych wypowiedzi autora):
Poziom zakłamania autora jest chyba przysłowiowy a KŁAMSTWO (po prostu) POGANIA KŁAMSTWO.
szkoda tylko dzieci
absolutnie nie wyobrażam sobie zostawiania dzieci samych na noc,
i mama i tata są nieodpowiedzialni, zdrady kłótnie, wzywanie policji,
patologia jednym słowem
2 125 2015-06-15 10:39:47
Dla niej liczy sie gach i ona sama. Typowe polaczenie egoistki z materialistka.
a dzieciom tez mówisz ze mama jest zła?
2 126 2015-06-15 10:53:16
Piotr74 napisał/a:Dla niej liczy sie gach i ona sama. Typowe polaczenie egoistki z materialistka.
a dzieciom tez mówisz ze mama jest zła?
Nie mowilem i nie mowie. Nigdy nie powiedzialem, zeby dziecko do niej nie podchodzilo i sie przytulalo, a ona wczoraj to zrobila kiedy starszy syn wtulil sie we mnie.Gdybym wiedzial, ze zostawi ich samych to poprosilbym moja mame, zeby przyjechala do dzieci.
2 127 2015-06-15 10:54:09
Piotr - agresja żony, wzywanie policji to nic innego jak palący się grunt pod nogami i objaw tego, że czuje, że wymykasz jej się spod kontroli. To tak na marginesie.
Mam pytanie, ta nowa kobieta to "stara" ex?
2 128 2015-06-15 11:00:06
Piotr skoro żona tak robi to skup się na dzieciach tylko i wyłącznie na jakiś czas bo one potrzebują bezpieczeństwa i spokoju.
Nie wiem na ile obecna zdrada zony jest z powodu twoich internetowych znajomości, przesiadywania przed komputerem...
Także oboje jesteście winni rozpadowi związku.
Dlatego najlepiej się rozstać i w zgodzie ustalić kwestie opieki nad dziećmi i sprawy majątkowe.
2 129 2015-06-15 11:21:01
Piotr skoro żona tak robi to skup się na dzieciach tylko i wyłącznie na jakiś czas bo one potrzebują bezpieczeństwa i spokoju.
Nie wiem na ile obecna zdrada zony jest z powodu twoich internetowych znajomości, przesiadywania przed komputerem...
Także oboje jesteście winni rozpadowi związku.
Dlatego najlepiej się rozstać i w zgodzie ustalić kwestie opieki nad dziećmi i sprawy majątkowe.
A o czym ja pisze, nie mam pretensji o jej relacje z kochankiem tylko o to, ze zostawila dzieci same bez opieki i do tego prosila starszego syna aby sklamal, kiedy dzwonilem i pytalem czy wszystko jest ok i czy mama jest w domu.
Mieszkamy poki co razem, zdecydowala sie wrocic do dzieci, to niech sie nimi zajmuje jak trzeba. Kiedy jej nie bylo ja nie zostawialem dzieci samych i teraz tez tak jest.
Skoro uwaza sie za matke to niech nia bedzie i sie nimi odpowiednio zajmie, czy to tak trudno zrozumiec?
A co do odpowiedniego zajmowania sie dziecmi to robie to caly czas, jestem z nimi, nie zamierzam ich zostawiac, a to, ze nie bylo mnie w weekend to nie jest powod do tego aby mi tu mowic cos innego, moglem byc na zwyklym szkoleniu, delegacji i co, za kazdym razem kiedy bede wyjezdzal mam sie zastanawiac, czy dzieci maja odpowiednia opieke?
Wczoraj zapytalem policjantow, co by bylo gdybym w piatek zadzwonil i zglosil, ze dzieci sa w domu bez opieki, odpowiedz byla jedna i ja ja znalem ale specjalnie chcialem, zeby ona to uslyszala od nich, powiedzieli, ze przyjechaliby na interwncje i zabrali dzieci do osrodka specjalnego.
Czy teraz ja mam prawo sie mscic i kedy znow ja przylapie, ze zostawila dzieci same to ma zglaszac to na policje?
Mam prawo tak pogrywac dziecmi?
Nie mam i nigdy tego nie zrobie bo dla synow to bylaby trauma.
2 130 2015-06-15 11:23:50
Piotr - agresja żony, wzywanie policji to nic innego jak palący się grunt pod nogami i objaw tego, że czuje, że wymykasz jej się spod kontroli. To tak na marginesie.
Mam pytanie, ta nowa kobieta to "stara" ex?
Nie to zupelnie ktos inny, poznany przypadkowo i nie majacy zupelnie wplywu na moje decyzje odnosnie powrotu zony i mojej checi do odbudowy mojego malzenstwa po jej powrocie.
2 131 2015-06-15 11:44:17
mariola856 napisał/a:Piotr skoro żona tak robi to skup się na dzieciach tylko i wyłącznie na jakiś czas bo one potrzebują bezpieczeństwa i spokoju.
Nie wiem na ile obecna zdrada zony jest z powodu twoich internetowych znajomości, przesiadywania przed komputerem...
Także oboje jesteście winni rozpadowi związku.
Dlatego najlepiej się rozstać i w zgodzie ustalić kwestie opieki nad dziećmi i sprawy majątkowe.A o czym ja pisze, nie mam pretensji o jej relacje z kochankiem tylko o to, ze zostawila dzieci same bez opieki i do tego prosila starszego syna aby sklamal, kiedy dzwonilem i pytalem czy wszystko jest ok i czy mama jest w domu.
Mieszkamy poki co razem, zdecydowala sie wrocic do dzieci, to niech sie nimi zajmuje jak trzeba. Kiedy jej nie bylo ja nie zostawialem dzieci samych i teraz tez tak jest.
Skoro uwaza sie za matke to niech nia bedzie i sie nimi odpowiednio zajmie, czy to tak trudno zrozumieć?
A co do odpowiedniego zajmowania sie dziecmi to robie to caly czas, jestem z nimi, nie zamierzam ich zostawiac, a to, ze nie bylo mnie w weekend to nie jest powod do tego aby mi tu mowic cos innego, moglem byc na zwyklym szkoleniu, delegacji i co, za kazdym razem kiedy bede wyjezdzal mam sie zastanawiac, czy dzieci maja odpowiednia opieke?
Wczoraj zapytalem policjantow, co by bylo gdybym w piatek zadzwonil i zglosil, ze dzieci sa w domu bez opieki, odpowiedz byla jedna i ja ja znalem ale specjalnie chcialem, zeby ona to uslyszala od nich, powiedzieli, ze przyjechaliby na interwncje i zabrali dzieci do osrodka specjalnego.
Czy teraz ja mam prawo sie mscic i kedy znow ja przylapie, ze zostawila dzieci same to ma zglaszac to na policje?
Mam prawo tak pogrywac dziecmi?
Nie mam i nigdy tego nie zrobie bo dla synow to bylaby trauma.
skoro uważasz się za ojca...to sobie doczytaj z własnych odpowiedzi. Masz takie same obowiązki jak matka... jako ojciec.
i jak dla mnie facet który tak zagrywa to skończony dooopek - "zapytałem policji ...." sam się pojechałeś łajdaczyć a zgrywasz bohatera.
masz taki sam obowiązek opieki nad dziećmi jak ich matka. ale tobie się zdaje ze jak ty postanowiłeś jechać pobzykac..to ona ma obowiązek warować!!
zróbcie grafik- kto bagaże (czyt. dzieci ) będzie pilnował jak tatuś/mamusia pojadą się bawić w szczęśliwe życie...
i jeszcze jedno...gdybyś nie poznał przyjaciółki...to byś dalej przed żonką fikał koziołki - być może by to coś dało.. tego nie wiemy !
więc nie pisz że nie miała wpływu na decyzje...
2 132 2015-06-15 11:47:25 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-15 11:49:36)
Piotr74 napisał/a:Dla niej liczy sie gach i ona sama. Typowe polaczenie egoistki z materialistka.
a dzieciom tez mówisz ze mama jest zła?
Starszy syn wie wszystko, ja z nim musiałem rozmawiać o tym co jego mama zrobiła.
Ja dziećmi absolutnie nie manipuluję, ... Starszemu synowi tłumaczyłem, co się teraz w naszym życiu dzieje, zwracałem mu uwagę, że to co robi jego matka jest złe, ale wcale nie oznacza to tego, że ich nie kocha. A co do randek, tak jak pisałem, ja nie szukam tam miłości, nie biorę nikogo na litość i instynkt opiekuńczy. Po prostu poznaję nowych ludzi i tyle. Z nikim się nie umawiam, nikogo nie zapraszam na kawę. Może trochę w tym jest mojej próżności, chęci sprawdzenia, czy ja mogę się jeszcze spodobać jakiejś kobiecie, i powiem tylko tyle, że moje oczekiwania przerosły rzeczywistość. Teraz wiem, że jak załatwię moje sprawy do końca, zapomnę o tym wszystkim co mnie spotkało, to na pewno poznam taką kobietę, która zasłuży na uczucie jakim ją obdarzę :-) I już, to tyle.
2 133 2015-06-15 12:26:42
Piotr74 napisał/a:mariola856 napisał/a:Piotr skoro żona tak robi to skup się na dzieciach tylko i wyłącznie na jakiś czas bo one potrzebują bezpieczeństwa i spokoju.
Nie wiem na ile obecna zdrada zony jest z powodu twoich internetowych znajomości, przesiadywania przed komputerem...
Także oboje jesteście winni rozpadowi związku.
Dlatego najlepiej się rozstać i w zgodzie ustalić kwestie opieki nad dziećmi i sprawy majątkowe.A o czym ja pisze, nie mam pretensji o jej relacje z kochankiem tylko o to, ze zostawila dzieci same bez opieki i do tego prosila starszego syna aby sklamal, kiedy dzwonilem i pytalem czy wszystko jest ok i czy mama jest w domu.
Mieszkamy poki co razem, zdecydowala sie wrocic do dzieci, to niech sie nimi zajmuje jak trzeba. Kiedy jej nie bylo ja nie zostawialem dzieci samych i teraz tez tak jest.
Skoro uwaza sie za matke to niech nia bedzie i sie nimi odpowiednio zajmie, czy to tak trudno zrozumieć?
A co do odpowiedniego zajmowania sie dziecmi to robie to caly czas, jestem z nimi, nie zamierzam ich zostawiac, a to, ze nie bylo mnie w weekend to nie jest powod do tego aby mi tu mowic cos innego, moglem byc na zwyklym szkoleniu, delegacji i co, za kazdym razem kiedy bede wyjezdzal mam sie zastanawiac, czy dzieci maja odpowiednia opieke?
Wczoraj zapytalem policjantow, co by bylo gdybym w piatek zadzwonil i zglosil, ze dzieci sa w domu bez opieki, odpowiedz byla jedna i ja ja znalem ale specjalnie chcialem, zeby ona to uslyszala od nich, powiedzieli, ze przyjechaliby na interwncje i zabrali dzieci do osrodka specjalnego.
Czy teraz ja mam prawo sie mscic i kedy znow ja przylapie, ze zostawila dzieci same to ma zglaszac to na policje?
Mam prawo tak pogrywac dziecmi?
Nie mam i nigdy tego nie zrobie bo dla synow to bylaby trauma.skoro uważasz się za ojca...to sobie doczytaj z własnych odpowiedzi. Masz takie same obowiązki jak matka... jako ojciec.
i jak dla mnie facet który tak zagrywa to skończony dooopek - "zapytałem policji ...." sam się pojechałeś łajdaczyć a zgrywasz bohatera.masz taki sam obowiązek opieki nad dziećmi jak ich matka. ale tobie się zdaje ze jak ty postanowiłeś jechać pobzykac..to ona ma obowiązek warować!!
zróbcie grafik- kto bagaże (czyt. dzieci ) będzie pilnował jak tatuś/mamusia pojadą się bawić w szczęśliwe życie...i jeszcze jedno...gdybyś nie poznał przyjaciółki...to byś dalej przed żonką fikał koziołki - być może by to coś dało.. tego nie wiemy !
więc nie pisz że nie miała wpływu na decyzje...
Osoba ktora poznalem mieszka daleko, i nie miala zadnego wplywu na to co robie.
A Twoje zrownywanie mnie z jz jest nie na miejscu.
To nie ja poszedlem w dluga, nie ja za jej plecami dopuscilem sie zdrady, nie ja odszedlem z domu do kochanki zostawiajac dzieci.
To, ze kogos poznalem to czysty przypadek, nie szukalem, nie umawialem sie z nikim, poza krotkim okresem w styczniu po jej wyprowadzce kiedy faktycznie zalozylem konta na portalach randkowcy, ale to trwalo 2 tygodnie, a potem sobie to odpuscilem.
Chcialem zeby jz wrocila i wiedzialem jakie moga byc tego konsekwencje, ale zaryzykowalem bo uwazalem i nadal uwazam, ze rodzina jest najwyzsza wartoscia w zyciu czlowieka.
Masz racje mam takie same obowiazki, ale czynwedlug Ciebie oznacza to to, ze mi nic nie wolno a jej wolno wszystko?
A co powiesz, na to, ze w ubieglym tygodniu kiedy wychodzilem na 22 do pracy, to ona zakomunikowala, ze wychodzi do kochanka na pol godziny, to byla 21.30, a wrocila po 23 i dzieci tez same byly.
To co do pracy mialem nie isc, bo dla niej kochas jest wazniejszy od dzieci?
Nie rozumiem, jak mozna to ze soba wogole porownywac.
Czy wedlug Ciebie ja juz powinienem byc sam do konca zycia, nie mam prawa ukladac sobie powoli zycia na nowo?
2 134 2015-06-15 12:52:15
chceuciekacstad napisał/a:Piotr74 napisał/a:A o czym ja pisze, nie mam pretensji o jej relacje z kochankiem tylko o to, ze zostawila dzieci same bez opieki i do tego prosila starszego syna aby sklamal, kiedy dzwonilem i pytalem czy wszystko jest ok i czy mama jest w domu.
Mieszkamy poki co razem, zdecydowala sie wrocic do dzieci, to niech sie nimi zajmuje jak trzeba. Kiedy jej nie bylo ja nie zostawialem dzieci samych i teraz tez tak jest.
Skoro uwaza sie za matke to niech nia bedzie i sie nimi odpowiednio zajmie, czy to tak trudno zrozumieć?
A co do odpowiedniego zajmowania sie dziecmi to robie to caly czas, jestem z nimi, nie zamierzam ich zostawiac, a to, ze nie bylo mnie w weekend to nie jest powod do tego aby mi tu mowic cos innego, moglem byc na zwyklym szkoleniu, delegacji i co, za kazdym razem kiedy bede wyjezdzal mam sie zastanawiac, czy dzieci maja odpowiednia opieke?
Wczoraj zapytalem policjantow, co by bylo gdybym w piatek zadzwonil i zglosil, ze dzieci sa w domu bez opieki, odpowiedz byla jedna i ja ja znalem ale specjalnie chcialem, zeby ona to uslyszala od nich, powiedzieli, ze przyjechaliby na interwncje i zabrali dzieci do osrodka specjalnego.
Czy teraz ja mam prawo sie mscic i kedy znow ja przylapie, ze zostawila dzieci same to ma zglaszac to na policje?
Mam prawo tak pogrywac dziecmi?
Nie mam i nigdy tego nie zrobie bo dla synow to bylaby trauma.skoro uważasz się za ojca...to sobie doczytaj z własnych odpowiedzi. Masz takie same obowiązki jak matka... jako ojciec.
i jak dla mnie facet który tak zagrywa to skończony dooopek - "zapytałem policji ...." sam się pojechałeś łajdaczyć a zgrywasz bohatera.masz taki sam obowiązek opieki nad dziećmi jak ich matka. ale tobie się zdaje ze jak ty postanowiłeś jechać pobzykac..to ona ma obowiązek warować!!
zróbcie grafik- kto bagaże (czyt. dzieci ) będzie pilnował jak tatuś/mamusia pojadą się bawić w szczęśliwe życie...i jeszcze jedno...gdybyś nie poznał przyjaciółki...to byś dalej przed żonką fikał koziołki - być może by to coś dało.. tego nie wiemy !
więc nie pisz że nie miała wpływu na decyzje...Osoba ktora poznalem mieszka daleko, i nie miala zadnego wplywu na to co robie.
A Twoje zrownywanie mnie z jz jest nie na miejscu.
To nie ja poszedlem w dluga, nie ja za jej plecami dopuscilem sie zdrady, nie ja odszedlem z domu do kochanki zostawiajac dzieci.
To, ze kogos poznalem to czysty przypadek, nie szukalem, nie umawialem sie z nikim, poza krotkim okresem w styczniu po jej wyprowadzce kiedy faktycznie zalozylem konta na portalach randkowcy, ale to trwalo 2 tygodnie, a potem sobie to odpuscilem.
Chcialem zeby jz wrocila i wiedzialem jakie moga byc tego konsekwencje, ale zaryzykowalem bo uwazalem i nadal uwazam, ze rodzina jest najwyzsza wartoscia w zyciu czlowieka.
Masz racje mam takie same obowiazki, ale czynwedlug Ciebie oznacza to to, ze mi nic nie wolno a jej wolno wszystko?
A co powiesz, na to, ze w ubieglym tygodniu kiedy wychodzilem na 22 do pracy, to ona zakomunikowala, ze wychodzi do kochanka na pol godziny, to byla 21.30, a wrocila po 23 i dzieci tez same byly.
To co do pracy mialem nie isc, bo dla niej kochas jest wazniejszy od dzieci?
Nie rozumiem, jak mozna to ze soba wogole porownywac.
Czy wedlug Ciebie ja juz powinienem byc sam do konca zycia, nie mam prawa ukladac sobie powoli zycia na nowo?
odpuszczam Piotr... nie ma takiej łopaty by Ci cokolwiek do głowy trafiło ;D
i szczerze... życia według twoich zasad życzę ! bywaj
2 135 2015-06-15 12:59:12 Ostatnio edytowany przez rakija (2015-06-15 13:10:02)
Piotr ,nie sam co końca życia .Ale na dzień dzisiejszy jesteście sobie równi .
Paranoja co wy rodzice robicie wlasnym ,kochanym dzieciom .
Ogarnijcie się .
Albo niech się jedno z was ogarnie .
Ty zalozyles temat ,więc od ciebie Piotr wymagam .
Mozesz poczekac az rozwiedziecie sie .Mozesz poczekac do momentu ,w ktorym z psychologiem i z dziecmi przerobicie temat rozejscia się rodzicow .
Nie ,nie musi jeszcze zona w tym uczestniczyc ,jezeli odmowi .
Mozesz zrobic to sam .Trzeba tylko chcieć .
A ty Potr czego tak naprawde chcesz ? Dzieci ,przy tobie ,czy już nie ?
Pewnie już nie .Ale przeciez ja nie wiem .Moje posty to wypadkowa twoich postow .Odnosze się tylko do twoich wpisow .Na ich podstawie buduje moje .Moze i nie adekwatne do sytuacji ,moze i niesłuszne .Ale pisze na podstawie danych mi dostępnych w twoich wpisach .
2 136 2015-06-15 13:09:36 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2015-06-15 13:20:31)
Piotr ,nie sam co końca życia .Ale na dzień dzisiejszy jesteście sobie równi .
Paranoja co wy rodzice robicie wlasnym ,kochanym dzieciom .
Ogarnijcie się .
Albo niech się jedno z was ogarnie .
Ty zalozyles temat ,więc od ciebie Piotr wymagam .
Mozesz poczekac az rozwiedziecie sie .Mozesz poczekac do momentu ,w ktorym z psychologiem i z dziecmi przerobicie temat rozejscia się rodzicow .
Nie ,nie musi jeszcze zona w tym uczestniczyc ,jezeli odmowi .
Mozesz zrobic to sam .Trzeba tylko chcieć .A ty Potr czego tak naprawde chcesz ? Dzieci ,przy tobie ,czy już nie ?
Pewnie już nie .Ale przeciez ja nie wiem .Moje posty to wypadkowa twoich postow .Odnosze się tylko do twoich wpisow .Na ich podstawie buduje moje .Moze i nie adekwatne do sytuacji ,moze i niesłuszne .Ale pisze na podstawie danych mi dostępnych w twoich wpisach .
Pisalem troszke wyżej, że chce aby dzieci zostaly ze mna i o to bede sie w sadzie staral.
Tym bardziej jak widze teraz, ze powrót jz do domu to czyste wyrachowanie.
Coraz czesciej mam takie odczucie, ze to wszystko zostalo ukartowane przez nia i jej kochasia.
Ze teraz bedzie dazyla do tego, zeby mnie psychicznie wykonczyc, zebym sam w koncu sie z domu wyniosl, zostawil jej dzieci, placil alimenty a ona sobie do naszego mieszkania kochasia sprowadzi, bo on taki biedny, swojego mieszkania nie ma a jego byla zona pogonila go w cholere po rozwodzie.
Ale jesli maja taki plan, to sie bardzo zdziwia bo ja sie nie dam.
Wczoraj przed policja wyszla na idiotke a liczyla pewnie, ze bog wie co uzyska ta interwencja.
Nie wiem czy sluszne jest pisanie, ze jestesmy sobie rowni.
Ja jej nie zdradzam, zdradza sie osobe, ktora Cie kocha, ktora chce z Toba byc, ktora jest Ci wierna.
A ja juz wiele razy slyszalem, ze ona mnie nie kocha, ze nie chce ze mna byc.
Ja zostalem zdradzony, bo ja kochalem, bo chcialem z nia byc, bo chcialem zaczac wszystko od nowa a ona to perfidnie wykorzystala.
Pozwolilem jej wrocic po oierwszej wyprowadzce, pozwolilem i po drugiej bo glupi liczylem, ze jeszcze nie wszystko stracone.
Na ile takich powrotow mialbym jeszcze pozwolic, jak dlugo tolerowac jej zachowanie?
Tak jak pisalem, naszego malzenstwa nie ma i to nie ja je zniszczylem moja postawa.
2 137 2015-06-15 13:20:35
Piotr obydwoje gracie dziecmi .Zatrzymajcie się .Nie ty nie ona ,juz nie wy jestescie wazni .Dajcie sobie po pysku i zostawcie dzieci w spokoju .Moze rodzina zastepcza otrzezwila by was ? Skoro nie umiecie sie porozumiec ?
?
2 138 2015-06-15 13:20:45
.
Ze teraz bedzie dazyla do tego, zeby mnie psychicznie wykonczyc, zebym sam w koncu sie z domu wyniosl, zostawil jej dzieci, placil alimenty a ona sobie do naszego mieszkania kochasia sprowadzi, bo on taki biedny, swojego mieszkania nie ma a jego byla zona pogonila go w cholere po rozwodzie.
Ale jesli maja taki plan, to sie bardzo zdziwia bo ja sie nie dam.
Wczoraj przed policja wyszla na idiotke a liczyla pewnie, ze bog wie co uzyska ta interwencja.
a ja myślę że to twój plan... tylko będziesz mówił jak to cię wstrętna baba z jakimś kolesiem wyrolowali...
przecież sam już zostawiasz na weekend dzieci... dobrze wiedząc jak będzie. .. później napiszesz że mieszkanie i dzieci zostawiłeś z matką ..bo taki zajebioszczy z ciebie typ... albo na sądy nasze zrzucisz... znajdziesz z pewnością argument na swoje postępowanie byś był bohaterem. ![]()
Piotruś, to jak to będzie ? wprowadzisz kochankę do domu żeby nie opuszczać go ani na chwilę ?? bo przecież daleko mieszka ...
czasami patrzę jak ktoś pływa w gównie...twierdząc że to ciepłe morze
.
2 139 2015-06-15 13:25:51
Piotr74 napisał/a:.
Ze teraz bedzie dazyla do tego, zeby mnie psychicznie wykonczyc, zebym sam w koncu sie z domu wyniosl, zostawil jej dzieci, placil alimenty a ona sobie do naszego mieszkania kochasia sprowadzi, bo on taki biedny, swojego mieszkania nie ma a jego byla zona pogonila go w cholere po rozwodzie.
Ale jesli maja taki plan, to sie bardzo zdziwia bo ja sie nie dam.
Wczoraj przed policja wyszla na idiotke a liczyla pewnie, ze bog wie co uzyska ta interwencja.a ja myślę że to twój plan... tylko będziesz mówił jak to cię wstrętna baba z jakimś kolesiem wyrolowali...
przecież sam już zostawiasz na weekend dzieci... dobrze wiedząc jak będzie. .. później napiszesz że mieszkanie i dzieci zostawiłeś z matką ..bo taki zajebioszczy z ciebie typ... albo na sądy nasze zrzucisz... znajdziesz z pewnością argument na swoje postępowanie byś był bohaterem.Piotruś, to jak to będzie ? wprowadzisz kochankę do domu żeby nie opuszczać go ani na chwilę ?? bo przecież daleko mieszka ...
czasami patrzę jak ktoś pływa w gównie...twierdząc że to ciepłe morze
.
Nie mam zamiaru nikogo wprowadzac do naszego domu i sam z niego tez sie nie rusze.
Tak mam taki plan bo masochista jestem
Co Ty za glupoty piszesz.
2 140 2015-06-15 13:28:55
chceuciekacstad napisał/a:Piotr74 napisał/a:.
Ze teraz bedzie dazyla do tego, zeby mnie psychicznie wykonczyc, zebym sam w koncu sie z domu wyniosl, zostawil jej dzieci, placil alimenty a ona sobie do naszego mieszkania kochasia sprowadzi, bo on taki biedny, swojego mieszkania nie ma a jego byla zona pogonila go w cholere po rozwodzie.
Ale jesli maja taki plan, to sie bardzo zdziwia bo ja sie nie dam.
Wczoraj przed policja wyszla na idiotke a liczyla pewnie, ze bog wie co uzyska ta interwencja.a ja myślę że to twój plan... tylko będziesz mówił jak to cię wstrętna baba z jakimś kolesiem wyrolowali...
przecież sam już zostawiasz na weekend dzieci... dobrze wiedząc jak będzie. .. później napiszesz że mieszkanie i dzieci zostawiłeś z matką ..bo taki zajebioszczy z ciebie typ... albo na sądy nasze zrzucisz... znajdziesz z pewnością argument na swoje postępowanie byś był bohaterem.Piotruś, to jak to będzie ? wprowadzisz kochankę do domu żeby nie opuszczać go ani na chwilę ?? bo przecież daleko mieszka ...
czasami patrzę jak ktoś pływa w gównie...twierdząc że to ciepłe morze
.
Nie mam zamiaru nikogo wprowadzac do naszego domu i sam z niego tez sie nie rusze.
Tak mam taki plan bo masochista jestemCo Ty za glupoty piszesz.
czas pokaże ....
o ile się pochwalisz...
swoją drogą , szkoda że jz nie czyta (podobno )
mogłaby napisać... zobaczyli byśmy obraz z dwóch stron. takie małe HD ![]()
2 141 2015-06-15 13:32:36
Piotr74 napisał/a:chceuciekacstad napisał/a:a ja myślę że to twój plan... tylko będziesz mówił jak to cię wstrętna baba z jakimś kolesiem wyrolowali...
przecież sam już zostawiasz na weekend dzieci... dobrze wiedząc jak będzie. .. później napiszesz że mieszkanie i dzieci zostawiłeś z matką ..bo taki zajebioszczy z ciebie typ... albo na sądy nasze zrzucisz... znajdziesz z pewnością argument na swoje postępowanie byś był bohaterem.Piotruś, to jak to będzie ? wprowadzisz kochankę do domu żeby nie opuszczać go ani na chwilę ?? bo przecież daleko mieszka ...
czasami patrzę jak ktoś pływa w gównie...twierdząc że to ciepłe morze
.
Nie mam zamiaru nikogo wprowadzac do naszego domu i sam z niego tez sie nie rusze.
Tak mam taki plan bo masochista jestemCo Ty za glupoty piszesz.
czas pokaże ....
o ile się pochwalisz...
swoją drogą , szkoda że jz nie czyta (podobno )
mogłaby napisać... zobaczyli byśmy obraz z dwóch stron. takie małe HD
Moze ja kiedys taka ochota najdzie aby tu zajrzec i moze nawet cos napisze.
To nie moja sprawa, ma wolna wole i moze robic co chce.
2 142 2015-06-15 13:42:45
"Nie wiem czy sluszne jest pisanie, ze jestesmy sobie rowni.
Ja jej nie zdradzam, zdradza sie osobe, ktora Cie kocha, ktora chce z Toba byc, ktora jest Ci wierna.
A ja juz wiele razy slyszalem, ze ona mnie nie kocha, ze nie chce ze mna byc."
jak dziecku tlumaczyc ,zdradzaleś ją .Podobno to ona ciebie nie kochala .Emocjonalnie zdradzales ja ,kochajac ,czy nie kochajac ? Upss piotr to kochales zone ,czy nie kochales jej ?
zapetliles sie .(ja zreszta tez próbujac rozwiklac wasze relacje ) .Wymiekam Potr .
Zwyczajnie zloz pozew o rozwod ,jezeli naprawde chcesz zyc z dziecmi i w twoim miejscu zamieszkania to
przedstaw dowody ze zona porzucila dzieci .Nowej pani od razu zakomunikuj ,ze twoje dzieci beda z toba mieszkaly .Nie ukrywaj niczego Zawsze razem z dziecmi Nie ma weekendu wolnego ( no chyba ,ze ex zona wezmie ,ale ona taka ,ze moze nie chciec ).Zobaczysz czarno na bialym ,bez szarosci jak wyglada samotne rodzicielstwo .To nie czarnowidztwo .To realia samotnego rodzica .Powodzenia
2 143 2015-06-15 13:53:51
"Nie wiem czy sluszne jest pisanie, ze jestesmy sobie rowni.
Ja jej nie zdradzam, zdradza sie osobe, ktora Cie kocha, ktora chce z Toba byc, ktora jest Ci wierna.
A ja juz wiele razy slyszalem, ze ona mnie nie kocha, ze nie chce ze mna byc."
jak dziecku tlumaczyc ,zdradzaleś ją .Podobno to ona ciebie nie kochala .Emocjonalnie zdradzales ja ,kochajac ,czy nie kochajac ? Upss piotr to kochales zone ,czy nie kochales jej ?zapetliles sie .(ja zreszta tez próbujac rozwiklac wasze relacje ) .Wymiekam Potr .
Zwyczajnie zloz pozew o rozwod ,jezeli naprawde chcesz zyc z dziecmi i w twoim miejscu zamieszkania to
przedstaw dowody ze zona porzucila dzieci .Nowej pani od razu zakomunikuj ,ze twoje dzieci beda z toba mieszkaly .Nie ukrywaj niczego Zawsze razem z dziecmi Nie ma weekendu wolnego ( no chyba ,ze ex zona wezmie ,ale ona taka ,ze moze nie chciec ).Zobaczysz czarno na bialym ,bez szarosci jak wyglada samotne rodzicielstwo .To nie czarnowidztwo .To realia samotnego rodzica .Powodzenia
Oczywiscie, ze kochalem. Niby z jakiego innego powodu chcialem, zeby wrocila?
Pisalem tu pare miesiecy temu, ze boje sie, iz przyjdzie taki dzien, ze ona swoim postepowaniem, tym jak mnie i dzieci traktuje, ze moje uczucie do niej wygasnie i tak sie niestety stalo.
Ale na to nie mial wplywu nikt inny poza nia.
Pozew zostal juz dawno zlozony, a co do samotnego rodzicielstwa to mialem juz jego namiastke przez trzy miesiac kiedy mieszkala sobie z kochankiem, a do dzieci przyjezdzala jak ciocia na dwie godzinki z paczka chipsow i cukierkami, nie martwiac sie o nic.
2 144 2015-06-15 14:49:39
Piotrek,
czeka Ciebie rozwód, podział majątku i ustalenie opieki nad dziecmi,
a Ty wciąż bo ona, bo ja....
Przygotuj się do tego co nieuniknione, wyznacz realne cele i do nich dąż,
tam na sali sadowej, w relacjach z dziećmi i defacto już z byłą żoną
a nie rozczulaj się nad całą resztą.
2 145 2015-06-15 21:05:30
Moze ja kiedys taka ochota najdzie aby tu zajrzec i moze nawet cos napisze.
To nie moja sprawa, ma wolna wole i moze robic co chce.
To by mogło być ciekawe, bo jednak znamy tylko wersję autora, który broni się jak może całą winę przerzucając na żonę. A to poznając co rusz nowe fakty wzbudza skrajne emocje. Nie tylko po wypowiedziach ale i kilku przytoczonych sytuacjach można jednak wywnioskować że Piotr to osoba nerwowa, porywcza, wszystko wiedząca i pewnie robiąca (naj)lepiej. Jak ktoś ma inne zdanie to jego "problem".
Starałam się go zrozumieć, spojrzeć z jego strony, ale niespójności jest tyle, że i tak wychodzi na to, że "zapracowali" sobie na to oboje. A to jak się teraz zachowują to chyba najgorszy scenariusz jaki można sobie wyobrazić przy rozstaniach.
Kiedyś Piotr pisał, że walczył z żoną o telefon komórkowy, teraz doszła policja.. tylko można sobie wyobrazić akcję jak "delikatnie" Piotr sugeruje żonie by sobie poszła znów do kochanka że aż poszła na policję... a na wszystko dzieci patrzą ![]()
Szczerze nie wyobrażam sobie sytuacji, że żona ot tak z dnia na dzień (mając kochającego dbającego o dom męża) mówi że się wyprowadza do innego... Jakieś sceny na pewno musiały to poprzedzić i zmotywować do takiego kroku. W końcu wspominał, że były awantury o kontakty z ex, ale Piotr nie miał sobie nic do zrzucenia. Teraz też nie ma bo żona była tą która odeszła pierwsza.
Trudno wnioskować, oceniać znając wersję tylko jednej strony. Autor ma argumenty "za" swoją wersją, ale są też inne równie ważne, co wiele osób zauważyło, i to świadczące o jego (współ)winie.
Piotr, skończ w końcu z tym odgrywaniem się i robieniem na złość chociażby ze względu na dzieci. Wiem, że trudno bo emocje. Przemyśl dokładnie co dalej bez scen i motywów typu "niech ona zobaczy teraz", "to się zdziwi", "to ma problem" itd. Najważniejsze są dzieci i Ty. Zostaw swoją dumę, ego, chęć zemsty. Nie wiem co chcesz tym ugrać, jednak wierzę w to co mówisz, że dzieci są dla Ciebie najważniejsze - więc na litość zachowuj się tak i nie pozwalaj by musiały uczestniczyć w waszych przepychankach. Skup się na zbieraniu dowodów, które Ci się przydadzą w sądzie a żonie daj odejść. Już wiesz że Cie nie kocha. Niech sobie układa życie, tak jak i Ty.
Masz chyba świadomość, że jeśli się nie dogadacie, to sprawa rozwodowa będzie się pewnie ciągnąć, że samo życzenie żeby już było po wszystkim to tylko Życzenie... Bodajże Starr napisał, że swoim postępowaniem już pogarszasz swoją sytuację w sądzie. Możliwe, że rzeczywiście ona wszystko obmyśliła wszystko z kochankiem. Nie daj się zwieść emocjom. Zastraszanie jej też nic nie da a tylko może się obrócić przeciwko Tobie. MYŚL!!!!!!!!!!!! O sobie i dzieciach. Skoro syn "wydał" matkę to znaczy, że ma do Ciebie większe zaufanie. Nie zmarnuj tego.
Może (zbyt) emocjonalnie podchodzę do Twojej sytuacji, ale nie wyobrażam sobie, jak by to było gdyby mój partner miał takie jazdy przy rozwodzie. Tak dla niego ale też dla mnie dziecko w tym wszystkim było najważniejsze. Nie mogłabym cieszyć się szczęściem, budować, wiedząc o "wojnie" i tym że dziecko na to patrzy. Oni jednak oboje chcieli się rozstać (wy już chyba też) i potrafili na spokojnie wszystko uzgodnić. Fakt zostawił jej dużo, ale to też cena rozwodu przy ugodzie. Teraz ta podwójna rodzina i relatywnie dobre stosunki jest wydaje się wszystkim na rękę. Zdarzyło się nawet że ex żona kontaktowała się ze mną w sprawie dziecka, bo np on był na spotkaniu i nie mógł odebrać. Można? Można!