netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

ukochana zona odeszla a ja umieram

483 odpowiedzi104 657 wyświetleńzałożony przez dziewan, 26.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ukochana zona odeszla a ja umieram

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 484 ]

131

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Nektarynka53 napisał/a:

Słabo widzę ten rozwód. Dopóki nie zrozumiesz, że Ona nie będzie Twoją żoną, bo Ty tak chcesz, tylko kiedy Ona będzie tego chciała. Nie weźmiesz się za Siebie.
No, ale fakt cholerycy z reguły słabo sobie radzą z emocjami.

Jestem ponoć melancholikiem ale ten syndrom za bardzo zakochania jednak wychodzi..... nie mylić z neurotyzmem

132

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Zmienilem sie od momentu urodzenia sie syna.Skonczylem ze wszyskim takze z tym.Ona mowila ze jestdm czubek ale dlatego znalazla takiego bo wie ze gdzies to we mnie moze jeszcze byc.
To nie sa nerwy takie zachowanie.To chec obrony tego co wazne za wszelka cene.
Gdy bylem u tego Kogos pod blokiem to chcialem mu zadac tylko jedno pytanie.
Czy jest gotowy umrzec dla niej?Bo ja bylem.
Na szczescie mnie od tego odwiedli.

133

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Zmienilem sie od momentu urodzenia sie syna.Skonczylem ze wszyskim takze z tym.Ona mowila ze jestdm czubek ale dlatego znalazla takiego bo wie ze gdzies to we mnie moze jeszcze byc.
To nie sa nerwy takie zachowanie.To chec obrony tego co wazne za wszelka cene.
Gdy bylem u tego Kogos pod blokiem to chcialem mu zadac tylko jedno pytanie.
Czy jest gotowy umrzec dla niej?Bo ja bylem.
Na szczescie mnie od tego odwiedli.

Przestań gadać głupoty i bierz sie do roboty!


Byłeś u prawnika?

134

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Zawsze wiedzialem ze ta moja milosc do niej jest troche taka jak sie kocha rzecz.Ze kocha sie ja posiadac.
Zawsze tez wiedzialem ze jak przestanie byc moja to duma nie pozwoli mi o nia walczyc.I tak sie dzieje.
Od mementu jej wyprowadzki nie probuje nie zebrze o milosc.Bo ja juz czuje ze ona nie jest moja.
Moj prawnik uwaza ze bez problemu udowodnie jej wine rozpadu zwiazku oraz mam niewielkie szanse na ograniczenie jej praw rodzicielskich i polowiczne na opieke rownowazna.Kazala mi sie zastanowic na czym mi tak naprawde zalezy?Na sprawiedliwosci czy na wspolwychowywaniu syna?Nakreslila mi wady i zalety wszystkich scenariuszy.

135

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Jeden z jej klientow wygral walke o dzieci.Po poltora roku.Kosztowalo go to zawal zalamanie nerwowe probe samobojcza starszej corki oraz nienawisc mlodszej i prawie 20 tysiecy zlotych.Powod?Zona wyprowadzila sie z corkami do kochanka....
Na koniec powiedziala ze jezeli jest mozliwosc usyskac satysfakcjonujace warunki to lepiej wsadzic dume w buty to bede wyzszy i przystojniejszy:-) To byla jej prywatna opinia.Zrobi co jej zlece.Fajna babka ogolnie.

136

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Rockfor napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

Słabo widzę ten rozwód. Dopóki nie zrozumiesz, że Ona nie będzie Twoją żoną, bo Ty tak chcesz, tylko kiedy Ona będzie tego chciała. Nie weźmiesz się za Siebie.
No, ale fakt cholerycy z reguły słabo sobie radzą z emocjami.

Jestem ponoć melancholikiem ale ten syndrom za bardzo zakochania jednak wychodzi..... nie mylić z neurotyzmem

No właśnie to duży plus, problem zaczyna się podczas trafienia na nieodpowiedniego partnera to wtedy zaczyna się męczarnia, gdy uczucia rozwiną się bardzo dużym stopniu. Sama mam połączenie przeciwstawne i nie narzekam melancholik/sangwinik tongue. Ale fakt związki, jeśli mi dobrze nie wróżyły musiałam zrywać dość szybko, aby nie przeżywać przez długi czas "rozczarowania".

dziewan napisał/a:

Jeden z jej klientow wygral walke o dzieci.Po poltora roku.Kosztowalo go to zawal zalamanie nerwowe probe samobojcza starszej corki oraz nienawisc mlodszej i prawie 20 tysiecy zlotych.Powod?Zona wyprowadzila sie z corkami do kochanka....

Jak dla mnie typowa walka o dzieci dla Siebie, a nie dla Nich. Nie ważne z kim chcą być, ale przecież ja zostanę sam hmm. Smutne ale prawdziwe. Ty nie popełń tego błędu

A rozmawiałeś już z synem o tym, gdzie ewentualnie wolałby mieszkać, czy już nie bierzesz tego pod uwagę?
No i przestań poniekąd myśleć o Twojej toksycznej miłości, bo ona nie bazuje na tych uczuciach na których powinna.

137

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Nektarynka53 napisał/a:

Jak dla mnie typowa walka o dzieci dla Siebie, a nie dla Nich. Nie ważne z kim chcą być, ale przecież ja zostanę sam hmm. Smutne ale prawdziwe. Ty nie popełń tego błędu

Przez cały ten wątek nigdzienie doczytałem aby Dziewian chciał mieć syna na wyłączność, a chce dziecku zapewnić połowiczne wychowanie. Według mnie jest to racjonalne podejście z jego strony, że chce zachować matkę dla syna, mimo swoich rozterek z nią.

Nektarynka53 napisał/a:

No właśnie to duży plus, problem zaczyna się podczas trafienia na nieodpowiedniego partnera to wtedy zaczyna się męczarnia, gdy uczucia rozwiną się bardzo dużym stopniu. Sama mam połączenie przeciwstawne i nie narzekam melancholik/sangwinik tongue. Ale fakt związki, jeśli mi dobrze nie wróżyły musiałam zrywać dość szybko, aby nie przeżywać przez długi czas "rozczarowania".

Ja też nie narzekam big_smile Na pewno wiesz, że nie ma czegoś takiego jak 100% introwersja czy ekstrawersja Pytanie tylko w której połowie nasza osobowość przeważa. Słusznie też napisałaś, że trzeba też używać głowy, która pomaga nam w "amputacji" niepotrzebnych kończyn.


Dziewian przejdź się jeszcze po innych kancelariach adwokackich i dowiedz się ich o szanse na połowiczną opiekę na synek. No i na pewno musi to być przebiegły adwokat w takich sprawach.

138

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Samotne wieczory i noce to koszmar.Zrobilem sobie rachunek sumienia.Na kartce pokolei wypisywalem co sam dalem/zabralem i co otrzymalem w zamian.Czy zasluzylem na to co dostalem???
Nijak nie chcialo mi wyjsc ze zasluzylem sobie na taki Bol ale popelnilem mase bledow i zaniechan.
Mimo calej mojej racjonalnosci moj przypadek pokazuje ze milosc jest silniejsza od rozumu.
Zadaje sobie pytanie czego tak naprawde chce?I chyba wiem.Teraz mam wrazenie ze to wszystko mnie dusi i oplata jak bagno.Chcialbym doczekac takiego dnia gdy bede mogl sobie powiedziec:
Ok od dzis juz nigdy Cie nie bedzie w moim zyciu i musze sie z tym pogodzic,musze pozbierac to co ze Mnie zostalo i zlozyc sobie jakis nowy swiat.I chodz bede Cie kochal nienawidzil i gardzil Toba do konca swoich dni to Ty zobaczysz tylko moja obojetnosc.
Chcialbym doczekac tego dnia jak najszybciej za wszelka cene natychmiast.To bedzie mam nadzieje dzien rozwodu.Nienawidze tego slowa od zawsze.Wiem powiecie pie....ny romantyk ze mnie i moze dlatego ja nie przystaje do tych czasow,mam za malo cynizmu w podejsciu do drugiego czlowieka.
Ludzie ktorzy sa ze mna na codzien mowia ze zamykam sie w coraz grubszej skorupie,tylko syna do siebie dopuszczam a reszte zaczynam ignorowac i dobrze niech spier......  Polubilem nocne spacery szczegolnie teraz gdy jest zimno.

139

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Cześć Dziewan

Samotne wieczory i noce to koszmar

Zrób wszystko, aby nimi nie były.

Zrobilem sobie rachunek sumienia.

Na tym zakończ?

moj przypadek pokazuje ze milosc jest silniejsza od rozumu

Zabij miłość, wróci rozum? Kobiety Dziewan są jak pieniądze. Nielicznym dają szczęście, za to licznych okradają z rozumu.

musze pozbierac to co ze Mnie zostalo i zlozyc sobie jakis nowy swiat.

Do dzieła!
Naucz się na początek umiejętność życia samemu. Poznaj i pokochaj siebie.
Nie szukaj recepty na szczęśliwe życie z kobietę, bo jej po prostu nie ma!
Zapomnij o tym! Kobiety są zmienne. Dlatego codziennie musiałbyś te recepty aktualizować,
Ale chyba nie po to żyjemy, żeby się martwić cały czas, prawda?.
Bajerowanie czy ściemnianie kobiet? Jak taki będziesz, to poleci do takiego co jest uczciwy. I odwrotnie
Będziesz uczciwym- poleci do takiego bajeranta..

Jeśli odejście i zdrada była dla Ciebie takim ciosem-widzę, że jest- to wyciągnij z niej wnioski.
Jak będziesz w następnym związku, żyj tak jakby każdy dzień miał być ostatnim jego dniem!
Widzisz, z kobietami tak już jest, że każdy następny dzień może być ostatnim.
One same nie mogą sobie ufać, a więc nie da się w nich pokładać nadziei i mierzyć męską miarą.
Żyj tak, abyś był gotowy usłyszeć od kobiety w każdej chwili : odchodzę, zdradziłam, nie kocham Cię już, spierdalaj czy temu podobne teksty.

Miej swoje życie, nie stawiaj już nigdy żadnej kobiety na pierwszym miejscu.
Teraz widzisz dlaczego cierpisz?
Bo chcesz nadal być dla niej tym najlepszym, ale ona ma Ciebie w dupie,
Gdyby tylko mogła, rozdeptała by Ciebie teraz jak pluskwę.

Lekcja dla Ciebie:
Następnym razem już będziesz wiedział, że w chwili usłyszenia w/w słów należy kontakt urwać na dobre i na zawsze.
Przecież następnego dnia też wzejdzie słońce, kolejnego też, ludzie jak chodzili po ulicach tak chodzą i  będą chodzili.
Czyli żadna zmiana, chociaż z pozoru rewolucja, ale tak naprawdę żadna zmiana.
Kobiety przychodzą i odchodzą, taka ich natura, tego nie zmienisz.

Jedyne co Ci mogę radzić jako facet facetowi, to to, żebyś użył już teraz tego, w co wyposażyła Ciebie matka natura czyli mózgu, rozumu i rozsądku.
Wtedy nie popełnisz drugi raz tego samego błędu.
Jesteś przecież FACETEM, MĘŻCZYZNĄ- UDA SIĘ CI!
Fakt- Czarodziejska bajka prysła, ale witaj na ziemi. smile

Życie jakby Twój dzień miał być ostatnim to nie jest coś, co podcina skrzydła,
To coś, co daje siłę, żeby każdego dnia dawać z siebie wszystko.
Dzięki temu nie będziesz miał już pretensji do siebie, że coś spartoliłeś i kiedy Ci kobieta powie lub dowiesz się, że zdradziła Cię, bo coś tam, typu np. pogubiłam się,
To Ty MĘŻCZYZNO z pełną odpowiedzialnością przed samym sobą powiesz sobie i jej : miałaś wszystko, teraz nie masz nic. ŻEGNAM

Dziewan
W wielu ludziach krąży po cichu robak szaleństwa. Jest czarny i ma trzy wielkie, fosforyzujące szkarłatem oczy. Długi ryjek zakończony otworem gębowym służy mu
do plucia - pluje celnie jak zawodowy snajper.
Karmi się naszymi snami.
Małe szeleszczące chwytniki pozwalają mu przeciskać się
przez każdą szczelinę ciała.................................................

Kiedy wejdzie do duszy, człowiek staje się niebezpieczny dla swej uczciwości.
Kiedy dosięgnie mózgu, człowiek zaczyna zagrażać swemu otoczeniu.
Ale kiedy dosięgnie serca, człowiek zakochuje się w jakiejś istocie ludzkiej.
Wówczas to świat staje się dla niego niebezpieczny a każdy krok zagraża mu klęską.

Rozumiesz to chłopaku?
Pozdrawiam

140

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Rockfor napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

Jak dla mnie typowa walka o dzieci dla Siebie, a nie dla Nich. Nie ważne z kim chcą być, ale przecież ja zostanę sam hmm. Smutne ale prawdziwe. Ty nie popełń tego błędu

Przez cały ten wątek nigdzienie doczytałem aby Dziewian chciał mieć syna na wyłączność, a chce dziecku zapewnić połowiczne wychowanie. Według mnie jest to racjonalne podejście z jego strony, że chce zachować matkę dla syna, mimo swoich rozterek z nią.

Zdecydowanie podsumowałam walkę nie dziewana, a Pana z historii Pani adwokat wink. Autor nie myśli w tych aspektach, ALE nie wiadomo co się będzie później działo. Oby dał radę dalej iść dobrym torem, bo podczas rozprawy mogą dojść emocje.

Rockfor napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

No właśnie to duży plus, problem zaczyna się podczas trafienia na nieodpowiedniego partnera to wtedy zaczyna się męczarnia, gdy uczucia rozwiną się bardzo dużym stopniu. Sama mam połączenie przeciwstawne i nie narzekam melancholik/sangwinik tongue. Ale fakt związki, jeśli mi dobrze nie wróżyły musiałam zrywać dość szybko, aby nie przeżywać przez długi czas "rozczarowania".

Ja też nie narzekam big_smile Na pewno wiesz, że nie ma czegoś takiego jak 100% introwersja czy ekstrawersja Pytanie tylko w której połowie nasza osobowość przeważa. Słusznie też napisałaś, że trzeba też używać głowy, która pomaga nam w "amputacji" niepotrzebnych kończyn.

No niestety nawet najpiękniejsze uczucia usytuowanie w toksycznej/nieodpowiedniej osobie, nie sprowadzą happy endu.

dziewan napisał/a:

Wiem powiecie pie....ny romantyk ze mnie i moze dlatego ja nie przystaje do tych czasow,mam za malo cynizmu w podejsciu do drugiego czlowieka.

Niestety nie jesteś typem romantyka:

dziewan napisał/a:

Zawsze wiedzialem ze ta moja milosc do niej jest troche taka jak sie kocha rzecz.Ze kocha sie ja posiadac.

jeśli kochasz uczucie POSIADANIA RZECZY.
I idealnie przystajesz do naszych czasów, BO ludzie właśnie coraz bardziej tak się traktują: chodzące konta bankowe, chodzące cycki itp. i dopisują do tego uczucia.
Bo gdybyś Ją kochał za to, że dba o Ciebie, jest czuła itp. to po zabraknięciu tych uczuć to dążył byś do zagaśnięcia tych uczuć.

Weź się za Siebie, bo ewidentnie nie radzisz Sobie z sytuacją. Zacznij uczęszczać do psychologa. Trzymaj się.

141

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Czytam duzo watkow i historii  i jedno mnie zastanawia.Dlaczego az tak ale juz wyjasniam.
-kobiets ma romans ale zaluje i chce nadal byc z mezem
-kobieta ma romans odchodzi ale zostwia tez dzieci a pozniej zaluje
-kobieta nie zaluje odchodzi do kochanka ale mysli o dzieciach.
I teraz moj przypadek
-odchodzi do kochanka dumna z dzieckiem nie patrzac na krzywde moja i syna nie czujac swojej winy.
Boze ja naprawde mam wrazenie ze ona chce mnie zabic.Czy to mozliwe ze ona jest jakims szczegolnym potworem?Znacie taki przypadek?

142

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

kobieta ma romans ale zaluje i chce nadal byc z mezem

To akurat proste. Tak naprawdę to żałuje jednego,
Ze się wydało.
Mąż pokazał, że może wykopać ją ze swojego życia na zawsze, a kochanek salwował się ucieczką..
To co bidulka ma robić.

143

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dzwonil do mnie moj wuj,najbardziej kontrowersyjna osoba w calej rodzinie.
Bogaty z pracy wlasnych rak,chamski jak nikt kogo znam,wzbudzajacy postrach absolutnie we wszystkich ogolnie wszystko naj naj naj.... to On.Zawsze go podziwialem i chcialem byc taki jak on.
Powiedzial mi ze jak kiedys odszedl od ciotki to ta wybila szyby w jego mieszkaniu  i pobila kochanke wiec wrocil bo uwierzyl ze go kocha.
Powiedzial ze nie mam jaj.Kazal Mi sprac kochasia a Zone przyprowadzic na kopach do domu.
I wiecie co?Pierwszy raz od dawna sie zasmialem od dawna:-)

144

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Witaj
Dziewan, fakt...
Baba w potwornie paskudny sposób zostawiła Cię dla innego,  w jej mniemaniu lepszego modelu,
Ale...
Czy ją kochasz czy nie- tego małżeństwa już nie ma.
A wobec takiego zachowania z jej strony już nic z tego nie będzie,
Co Tobie radzę?
Odetnij się i pod żadnym pozorem już się nie kontaktuj.
Nie da się powiadasz?
Uwierz mi, da się.... Syn nie jest dla Ciebie żadnym alibi

Wyzywasz w myślach faceta per "skurwiel", chcesz mu spuścić w pierdol
- faceta, który  nic Tobie nie był winny.
W takim razie jak nazwiesz swoja żonę, która się z nim puszcza?
Nie nazwiesz, bo jak nazwiesz po imieniu to będziesz się musiał zmierzyć z potężnym problemem,
A tak jest Ci łatwiej - zrzucasz winę na niego,
I to jest włanie żałosne w Twoim toku myślenia .

Z szacunku dla samego siebie nie powinieneś faceta, który przystawił Ci rogi nazywać "skurwielem" czy "ścierwem".
Bo jeśli  taki "skurwiel" i "ścierwo" grzmoci Twoją żonę, to w takim razie kim jesteś Ty?

Według mnie to zapierdalaj do sklepu po dużą flaszkę whisky i iidź do aby go wyściskać i podziękować za to, że Tobie otworzył szeroko oczy .
Bo zobaczyłeś, kim jest naprawdę kobieta, która była Twoją żoną
Problem z Tobą jest taki, że Ty nie chcesz mieć otwartych oczu.
Wolisz wspomnienia od prawdy.
A prawda mój drogi mężczyzno ma to do siebie, że bywa odarta z taktu..
Wolisz tęsknić, płakać, użalać się nad swoim losem
Zamiast jak na mężczyznę przystało, chwycić życie za bary,
Wykopać z hukiem i fajerwerkami qrewnę ze swojego życia na zawsze,
Wyciągnąć wnioski dla siebie, i wyrwać do przodu...
Bo czas nie stoi w miejscu...
Tego czasu który zmarnujesz na analizowaniu tego, na co i tak już wpływu nie masz, nikt Ci nie zwróci!
Więc facet,
Zrób potężny zamach nogą, wypłać jej potężnego kopa i zostaw ją złodziejowi
Bo jedyną rzeczą, na jaką masz teraz wpływ, to to co jest przed Tobą.

145

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Wbrew temu co nie ktorzy tu mysla  Ja i tak sie dobrze trzymam az sam sie sobie dziwie.
Tak otworzyly mi sie oczy i zrozumialem jakim bylem kretynem.
Niemniej bedzie mi potrzebny czas duzo czasu na  ulozenie swojego zycia na nowo.
Czeka mnie jeszcze duzo bolu i walki z Ta kobieta.
Nie rozumiem jednego?Zeby tak sie zachowac trzeba nienawidziec.
Wiem ze jest jeszcze cos czego nie wiem,poprostu czuje to i tego mi brakuje zeby to wszystko ulozylo sie w calosc.

146

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

No wiec sprawa powoli sie klaruje.
Co do tego fagasa to nie zazdosc o zone a bol o to iz moj syn spedza z nim.czas.
Notabene fagas ma kiepskie nerwy i uwaza ze powinien chronic moja biedna zone przedemna.Ostatnio mi grozil przez telefon co juz bylo komiczne,wysmialem go wiec.
Czeka mnie przygotowanie przez weekend planu wychowawczego dla syna a pozniej wizyta u mediatora z organizacji ochrony praw ojcow.
Tak wogule to napilbym sie bourbona ale sie boje sam siebie.Tej czarnej rozpaczy ktora jest tam we mnie i nad ktora teraz ledwo panuje.

147

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Ostatnio mi grozil przez telefon co juz bylo komiczne,wysmialem go wiec.

Nagrałeś to chociaż?? Nagrywasz pogaduchy z żonką, tak jak Ci tu radzono???

148

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
assassin napisał/a:
dziewan napisał/a:

Ostatnio mi grozil przez telefon co juz bylo komiczne,wysmialem go wiec.

Nagrałeś to chociaż?? Nagrywasz pogaduchy z żonką, tak jak Ci tu radzono???

Owszem nagrywam i przygotowuje sie do wojny.
Natomiast na razie wszystko zmierza do polubownego konca.
Po weekendzie przedstawie zonie plan podzialu opieki nad dzieckiem a ona naniesie swoje uwagi i wynikle roznice bedziemy negocjowac przed mediatorem.Wtedy ja zloze pozew wraz z planem i mamy go razem bronic przed sadem.
Sprobujemy kompromisowo na razie .Na zmiane stanowiska zawsze jeszcze mam czas.

149

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

jeżeli nagrałaś to jak kochaś żony Ci groził - to masz dowód na jego groźby karalne.
Możesz zakwestionować jego udział w wychowywaniu syna.

Chcesz układać się z osobą która Cię oszukała, zdradziła ...
znowu jej zaufasz ?

Za cenę zgody na rozwód bez orzeczenia winy, uzyskasz papierek którego uzgodnienia będą realizowane
wg widzi-mi-się żony.
Niby dlaczego teraz miała spełnić swoje obietnice ?

Doskonale wie, ze Twoim czułym miejscem jest syn i na tym gra.

150

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Secondo1 napisał/a:

jeżeli nagrałaś to jak kochaś żony Ci groził - to masz dowód na jego groźby karalne.
Możesz zakwestionować jego udział w wychowywaniu syna.

Chcesz układać się z osobą która Cię oszukała, zdradziła ...
znowu jej zaufasz ?

Za cenę zgody na rozwód bez orzeczenia winy, uzyskasz papierek którego uzgodnienia będą realizowane
wg widzi-mi-się żony.
Niby dlaczego teraz miała spełnić swoje obietnice ?

Doskonale wie, ze Twoim czułym miejscem jest syn i na tym gra.

To nie papierek tylko umowa zawarta przed sadem i egzekwowalna przy pomocy prawa.
Niestety zauwazylem ze Ona juz probuje mnie szantazowac i stawiac warunki.
Niech probuje ja mam czas na zmiane decyzji.
Jesli postawie swoje urazy ponad synem to strace szacunek do samego siebie.
Ona juz sie miota brak jej cierpliwosci a ja zawsze moge przeciagnac rozwod o lata.
Mam po swojej stronie madrego doradce,sedziego sadu rodzinnego ktory bedzie dla mnie analizowal na biezaco rozwoj wypadkow i podpowiadal co robic.

151 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2015-02-06 23:39:10)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

To nie papierek tylko umowa zawarta przed sadem i egzekwowalna przy pomocy prawa.
Niestety zauwazylem ze Ona juz probuje mnie szantazowac i stawiac warunki.
Niech probuje ja mam czas na zmiane decyzji.
Jesli postawie swoje urazy ponad synem to strace szacunek do samego siebie.
Ona juz sie miota brak jej cierpliwosci a ja zawsze moge przeciagnac rozwod o lata.
Mam po swojej stronie madrego doradce,sedziego sadu rodzinnego ktory bedzie dla mnie analizowal na biezaco rozwoj wypadkow i podpowiadal co robic.

umowa egzekwowana przy pomocy prawa ?
No to powiedz mi, co jej zrobisz jak Ci powie "wynoś się, nie dam Ci dziecka"
albo wyjedzie z nim na drugi koniec kraju bądź świata ?

Będziesz uciekał się do "pomocy" prawa ?
Nie ma na tyle skutecznych metod egzekwowania umów, nawet postanowień sądu w odniesieniu do spraw rodzinnych, sprawowania opieki nad dzieckiem, by móc ślepo zaufać w ich wykonalność.

Tak naprawdę, jest to papierek, którym będziesz mógł sobie pomachać użalając się przed kimś i opowiadając mu krzywdą która Cię ewidentnie spotkała.

Co masz na myśli pisząc "jeżeli postawię swoje urazy ponad synem" ?

A szacunek do siebie, to stracisz na pewno wtedy, kiedy zaufasz oszustce która znowu Cię wykiwa.

Skoro masz takich dobrych doradców sądowych, prawników - to niech Ci doradzą jak ustalić,
żeby miejsce zameldowania syna było przy Tobie, jak wskazać zły wpływ kochanka na proces wychowywania syna, jak ograniczyć prawa żony.

Jesteś teraz na pozycji przegranego - żona zdradziła, odeszła, zabrała syna.
Chcesz odzyskać swoją pozycję, oddając to co Ci zostało - argumenty - żonie.
Co Ci potem pozostanie ?
papierek ? smile
Nie użyjesz policji ni wojska do tego żeby zmusić żonę do realizacji postanowień umowy z papierka.

Wiesz jak długo trzeba czekać nad wydanie wyroku o ukaraniu współmałżonka za nie wykonywanie postanowień wyroku sądu rodzinnego  dotyczące np spotkań z dzieckiem ? - kilka miesięcy, lub dłużej przy skutecznym przeciąganiu sprawy.
Wiesz ile wynosi taka kara ? 200 zł.

W tej chwili Twoim argumentem są dowody jej zdrady.
Doskonale wie, że jeżeli żona wniesie wniosek o rozwód, to Ty przedstawiając dowody jej zdrady, udowadniając jej winę za rozpad małżeństwa, zablokujesz ją,
nie dostanie rozwodu.
Dlatego skłonna jest dużo obiecać.

Mimo tego, nawet teraz, szantażuje Ciebie.
A co będzie potem ?

152

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Tylko co to zmieni ze nie dostanie rozwodu????
Za to rozegra sie walka na calego naszym synem z wyrywaniem go sobie jak kawalek miesa  po ktorej On bedzie wrakiem.
Prawda jest taka ze nigdy nie udowodnie ze ona jest na tyle zla matka aby cokolwiek moc z tym zrobic.
Tak wogule to szkoda gadac o tym co sie dzieje w polskich sadach.Dopiero w takich sytuacjach widac przepasc dzielaca nas od cywilizowanego swiata.

153 Ostatnio edytowany przez After (2015-02-07 09:23:47)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Cześć Dziewan
Z Tobą jak z dzieckiem..  My swoje, a Ty i tak robisz po swojemu...

Czytałeś kiedykolwiek SUN TZU ?Sztuka Wojny??
Napisana została w czasach szogunow, ale myśli tam zawarte są aktualne do dziś.
Doskonale wpisuje się w Twoją sytuację Dziewan

W dawnych czasach zręczni wojownicy najpierw czynili się niezwyciężonymi,
a potem szukali słabości swoich przeciwników...

Użyj skromności, by wzbudzić we wrogach pychę.
Zmęcz ich wymykaniem się. Wywołaj wśród nich rozłam. Gdy będą nieprzygotowani, zaatakuj i bądź tam, gdzie cię nie oczekują.

?Ci, którzy pierwsi staną na polu bitwy i oczekują wroga, są wypoczęci. Ci, którzy przybywają na pole ostatni i od razu przystępują do walki, są wyczerpani. Dlatego mądry wojownik sprawia, by wróg przyszedł do niego, natomiast sam nie udaje się do innych.?

?Gdy nieprzyjaciel da ci okazję przerwania szeregów, korzystaj z tego natychmiast. Daj im, o co się prosili i starannie przewiduj ich posunięcia. Utrzymuj dyscyplinę w swych szeregach i przystosuj własne postępowanie do działań wroga, by wpłynąć na wynik wojny. Najpierw powinieneś być jak nadobna dziewica, przed którą wróg otworzy drzwi, a potem jak wypuszczony z klatki królik, którego wróg nie może wyrzucić.?

Tak jak pisałem, masz do czynienia z dwojgiem terrorystów, którzy wzięli zakładnika. W ich rękach znajduje się Twoje dziecko, a Ty jesteś dowódcą oddziału antyterrorystycznego...
Najlepiej wyszkolonych ludzi...
Jesteś w potwornym stresie, ale wiesz, że tylko perfekcyjnie przygotowany atak ocali to co masz najcenniejszego - Twoje dziecko.
Wiesz, że oni i tak nie mają zamiaru dotrzymać żadnej umowy - tak czy inaczej stoją pod ścianą..

Musisz perfekcyjnie przygotować jedno, jedyne uderzenie. Bo drugiej na to szansy nie będzie.
Musisz być w tym perfekcyjny. Tak przekonywujacy, wiarygodny w tym co mówisz i robisz, że uspisz ich czujność..
Pokornie niby ustępujesz, niby Twój oddział się wycofał. Ale Ty czekasz tylko na najbardziej dogodny dla Ciebie moment uderzenia...

Udarzasz raz, z pełnego zaskoczenia w momencie, gdy oni kompletnie nie będą na to przygotowani! Po to są właśnie te Twoje pozorne ustępstwa.
Ciebie nie obowiązują żadne zasady! Zawsze cel uświęca środki..

Nigdzie się nie spieszysz, Twoi snajperzy są na pozycjach i tylko czekasz na dogodny moment do oddania strzału...

Powtórzę za Secondo :

W tej chwili Twoim argumentem są dowody jej zdrady.
Doskonale wie, że jeżeli żona wniesie wniosek o rozwód, to Ty przedstawiając dowody jej zdrady, udowadniając jej winę za rozpad małżeństwa, zablokujesz ją,
nie dostanie rozwodu.
Dlatego skłonna jest dużo obiecać

154

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Nie w temacie, ale Sun Tzu i szoguni? Przecież to tysiąc lat różnicy i inny kraj. Jako historyk nie mogłem tego nie skomentować.

155

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
M?rtainn napisał/a:

Nie w temacie, ale Sun Tzu i szoguni? Przecież to tysiąc lat różnicy i inny kraj. Jako historyk nie mogłem tego nie skomentować.

Sorki za pomyłkę, dzięki za zwrócenie uwagi. To jest dzieło chińskiego myśliciela i stratega, z zupełnie innej epoki. Cholerka, wszystko to przez te skośne oczy.....  wink Trudno ich odróżnić tongue
Pozdrawiam

156 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-07 22:59:06)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Tylko co to zmieni ze nie dostanie rozwodu????
Za to rozegra sie walka na calego naszym synem z wyrywaniem go sobie jak kawalek miesa  po ktorej On bedzie wrakiem.
Prawda jest taka ze nigdy nie udowodnie ze ona jest na tyle zla matka aby cokolwiek moc z tym zrobic.
Tak wogule to szkoda gadac o tym co sie dzieje w polskich sadach.Dopiero w takich sytuacjach widac przepasc dzielaca nas od cywilizowanego swiata.

Cywilizowanego świata? Gdzie byłeś na rozprawach sądowych?
Powiem Ci tak, Ty najpierw dowiedz się KTO KWALIFIKUJE się według PRAWA jako zła matka/zły ojciec. Może wtedy zrozumiesz, bo niestety wnoszący pozew umieją być bardzo subiektywni.

Jeśli Ty nie będziesz pewny własnych racji to kto za przeproszeniem ma być?
Ale to jest TYLKO forum, gdzie posty mają służyć refleksji. Nie są wyznacznikiem co masz zrobić, ale spojrzeć na sytuację z innej strony. Rób to co Ty i Pani adwokat uważacie za słuszne. Wyznacz drogę.
Wybieraj mądrze, bo Ty będziesz musiał nosić na barku konsekwencje podjętych decyzji, nie my.

157

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

dziewan: załamujesz. Ja własnie jestem po rozwodzie.
Twoja ex w ramach dobrej woli proponuje Ci to co Ci się i tak należy, w zamian za to żąda byś złamał swój kręgosłup i oddał jej pod kontrolę wszystko. Proponbuje Ci transakcję, w której wyr..ha Cię aż miło

dziewan napisał/a:

Ryzykujac pranie brudow ryzykuje jednoczesnie zyciem swojego syna.Gdybym byl sam to pewnie,walczylbym ale czuje tez wewnetrznie ze jestem odpowiedzialny za Niego.

Przecież na rozprawie nie będzie Twojego dziecka.
Ta walka i tak trwa, a Ty poprostu pozwalasz z siebie robić łosia. Jeleniem już jesteś więc do czego to Twoim zdaniem zmierza ? Ta pani wykorzystuje moment Twojego zaślepienia, Twojej wiary, że to wróci.
Jeśli nie występujesz o rozwód z jej winy to napisz czego Ty wogóle chcesz ? Oddasz jej wszystko, potem rano wstaniesz i stwierdzisz, że jesteś głupcem. Tego chcesz ? TO ona chce spokojnie przez to przejść i to ona do tego zmierza !! Ona tego pragnie i sni o tym spokojnym rozwodzie po nocach u boku kochanka.
Zero przemyśleń z Twojej strony. Co to znaczy

dziewan napisał/a:

...Czy warte to jest nienawisci ktora sie narodzi z takiej wojny?....

Nie wierzę, Ty naprawdę tak uważasz ? Chłopie: przecież ta nienawiść jej do Ciebie aż bije po oczach. Kogo okłamujesz ? Siebie czy nas ? POBUDKA !!!

158

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Bullet twoje posty sa bardzo ponocne.
Absolutnie nie mysle juz o jej powrocie za duzo sie stalo.
Ta nienawisc to nie do mnie,ja jesten tylko odbiciem jej wlasnej nienawisci do samej siebie za to jaki okazala sie miec slaby charakter.Ona nienawidzi siebie za lata zycia w klamstwie.
Dzisiaj pije zlamalem sie zobaczymy czy nie bedzie tragedi.
Moj synek zaczyna coraz wiecej rozumiec,Oni go przekupuja a on robi sie dla nich zlosliwy.

159

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Moja zona usunela mnie ze znajomych na faceboku i zablokowala swoja widocznosc dla mnie.
Za to zmienila status na "w zwiazku" co ciekawe pierwszy raz bo dla mnie nie chciala tego zrobic.
Jej znajomi w pracy twierdza ze fagas przesiaduje z Nia w kazdej wolnej chwili az jej szef powiedzial zeby przestala zawalac robote bo to nie miejsce na takie romanse.
Zona narzeka ze nie moze zamieszkac z palantem i jakie to ciezkie zycie miala ze mna.Ale ludzie ktorzy nas znaja reaguja raczej podsmiewaniem sie z niej za plecami.Wkoncu widzieli jak zachowywalem sie w stosunku do niej i dziecka.
K....a jak bol sie troche zmiejsza to Ona zawsze zrobi cos takiego zeby celnie mnie zranic.
Jutro dostanie plan rodzicielski i musi go zaakceptowac.
Probuje przekupic naszego syna a On czuje sie rozdarty  i nie wie czy ma prawo nas kochac zeby drugie nie bylo zle.Ale widze ze coraz bardziej nie chce wracac do niej mimo coraz to nowych rzeczy jakie dostaje.Zauwazylem jakis taki chlod ktory syn Jej okazuje; za to do mnie klei sie coraz bardziej.Tuli mnie caluje jak nigdy,jakby chcial mnie pocieszyc.Mowi ze za mna teskni bardziej bo jestem sam....

160

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Pare dni nie pisalem wiec dzisiaj cos napisze.
Zona dostala plan wychowawczy i o dziwo nie zglosila uwag.Jest on dosyc kompromisowy i zostawia sporo swobody obojgu stronom ale wszystkie blokady ktore chcialem sie w nim znalazly.Ponoc jutro mam dostac podpisany z powrotem.
Gorzej ze musze z nia rozmawiac (umowila syna do dentysty i nie odbierala telefonu wiec zadzwonili do mnie zeby umowic nowy termin a ja musialem jej go podac;chce zebym poszedl z synem do krawcowej bo cos tam)
Ogolnie bedzie znowu probowac zwalic obowiazki na mnie,noz k....a!
Staram sie z nia nie kontaktowac ale to trudne.Tak wogule to stosuje sporo z metody 34 krokow,jak odbieram i oddaje syna to traktuje ja jak powietrze ani jednego slowa.
Wogule widzenie jej to koszmar.Walentynki byly trauma,ciagly bol przez cala dobe.W dzien jej nienawidze ale co noc o niej snie tak ze boje sie chodzic spac.
Teraz zostal tylko pozew,tylko kiedy go skladac?Odrazu czy odczekac zeby nie chodzic na pare rozpraw ale zalatwic to na jednej gora dwoch?

161

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Witaj
Dziewan
Jeśli będziesz miał podpisany przez nią plan opieki,(choć dopiero po zaakceptowaniu przez sąd ma moc prawną) i można go egzekwować) a Twój adwokat dowody jakie masz uważa za mocne i wystarczające to nie ma na co czekać. Skladaj pozew z wnioskiem o orzeczenie jej winy
Oczywiście jej kochanek na świadka, ale to jest tajemnicą wyłącznie Twoją i adwokata..
To, czy skończy się na jednym posiedzeniu sądu zależy wyłącznie od tego, czy ona nie złoży konktrpozwu. Lub nie będzie chciała, co jest wysoce prawdopodobne, zwalić winy na Ciebie..
Lepiej przygotuj się od razu na wojnę, niż na pokojowe załatwienie tematu..
Będzie ratować swoją dupe, więc spodziewaj się z jej strony wszystkiego.
Do sądu idzie się po wyrok, ale zdarza się, że po sprawiedliwość smile
Zawsze sprawiedliwości trzeba pomóc, mając po swojej stronie mocne argumenty..

Dobrze by było, abyś załatwił jeszcze przed sprawą podział majątku wspólnego...
Miałbyś wtedy załatwione wszystko za jednym zamachem
Ale tutaj to na 100% będziesz miał z jej strony jazdę...
Raczej nastaw się jednak na walkę...

Jeśli chodzi o 34-kę, żadnego wybierania. Albo cała, albo wcale. To są logicznie ze sobą powiązane i wzajemnie się uzupełniające punkty..
Masz problemy ze snem, jedzeniem to nic nienormalego. Idź koniecznie do lekarza, niech Tobie coś przepisze.
Dużo magnezu i witamin z grupy B. I dużo płynów - i nie mówię tutaj o alkoholu tylko woda lub najlepiej soki owocowe..
Po prochy do lekarza psychiatry - on dobierze odpowiednie, które pozwolą Tobie funkcjonować w miarę normalnie.
A po coś na apetyt - do rodzinnego..
Trzymaj się

162

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Pozew mam juz gotowy ale czekam na podpisany plan rodzicielski.
Bedzie zaskoczona bo myslala ze to ona zlozy pozew.
Lekow nie chce,juz wiem ze otepiaja a wole juz miec jasny umysl.
Podzial majatku juz za nami tez mam na to jej oswiadczenie i swiadkow.
Chce te formalnosci zalatwic szybko stad rozwod tez mam nadzieje bedzie szybki,na razie na to wyglada widze i slysze ze jej tez na tym zalezy,a jej brak argumentow swiadkow na wojne ze mna.
Wogule postaram sie od niej odseparowac nie widywac jej bo narazie mnie to za duzo kosztuje.
Jak mowie w kontaktach z nia jest mrozny chlod i nieukrywana pogarda,obojetny chyba nigdy nie bede.

163 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-02-18 13:45:20)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

...
Podzial majatku juz za nami tez mam na to jej oswiadczenie i swiadkow....

Muszę Cie zmartwić. Podział może się odbyć wyłącznie przez sąd bądź u notariusza. Oświadczenia i świadkowie nie mają żadnego znaczenia i ona pewnie o tym wie.
Na ew. rozprawę, podziału majątku możesz wezwać tych świadków ew. pokazać oświadczenie ale ona może powiedzieć, ze się rozmyśliła.
Tyle w tym temacie.

dziewan napisał/a:

..
Jak mowie w kontaktach z nia jest mrozny chlod i nieukrywana pogarda...

daj spokój, okazujesz, że Ciebie to rusza. Proste zdania, bez emocji, skracanie wypowiedzi do minimum i żegnam, tak jakbyś miał ważniejsze zadanie do wykonania. Kontakty wyłącznie gdy są konieczne .

164

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Co do podziału majątku, jest dokładnie tak jak napisał Bullet. Zawsze w sądzie można się rozmyśleć i zmienić zdanie..
Jej słowa i to do czego się teraz zobowiązuje znaczą dokładnie tyle, ile papier toaletowy. Możesz sobie tym tylek podetrzec i spłukać w kiblu.
Moc prawną ma tylko to, co zawyrokuje sąd.
Oj, Dziewan, Dziewan...
Wierzyć, że ktoś taki jak ona komuś, że dotrzyma swoich zobowiązań nawet jeśli mają formę pisemną..... (
Notariusz lub sąd - to jest prawne zabezpieczenie spraw majątkowych.
A sąd - temat opieki nad synem...

Co do leków, masz po prostu złe przypisane lub są to leki starej generacji...
Jak widzę co się z Tobą dzieje, to jedno jest pewne,
Bez wsparcia farmakologicznego nie dasz rady.
Nie kozacz, tylko niech zapisze Tobie inne
Te nowej generacji nie otumaniaja!

165

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Tak naprawde to ona nic nie wniosla do tego zwiazku.Przyszla z niczym i odeszla z kredytem na siebie i nowa pralka bo tez byla jej i tyle.
A za leki naprawde dziekuje ew. biore cos na sen bo w nocy mam naprawde niezle jazdy,sen o niej-godzina dochodzenia do siebie,znowu sen o nas-nastepna godzina zeby przestaly sie trzasc rece.
Jak mowilem uzywam rownowaznikow zdan i lodowato ale samo ogladanie jej sprawia mi bol,dlugo sie uspokajam po kazdym kontakcie.
Najgorsze ze czlowiek sam nie wie w co wierzyc,co bylo w moim zyciu prawda a co klamstwem.Jak wczesniej jej ufalem tak teraz przypominaja mi sie rozne szczegoly ktore zawsze interpretuje na jej niekorzysc.Stracilem nagle siedem moze wiecej lat zycia,wyparowaly,kupe bezwartosciowych wspomnien,falszywych slow i obietnic,daremnych uczuc.
Jaki zalosny jest przegrany mezczyzna ,to porazka po ktorej zostaje sie kaleka;mozna wrocic na ring ale juz czegos brak.
A tak a' propo to moja zona nie ma wstydu.Rozdaje rzeczy po naszym synu na odleglosc znajomym.Przekupuje ludzi za moje pieniadze  przeciwko mnie,no poprostu leb tej cholerze w koncu ukrece.

166

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Odwiozlem syna a samochod kochanka stoi pod blokiem,godzina 22.
Brat fagasa mieszka nad zona wiec maja swietna wymowke.
I ona mi mowi ze ten dupek czekal na mojego syna.
Mowi niech zrobi sobie swojego,a ona ze jeszcze nie teraz.
Ze mna juz nie chciala dzieci....
Ile jeszcze dam rade wytrzymac.Ile zniose tego duszacego bolu....
Kiedy wybuchne i nie zostawie sobie odwrotu?
Czy moj syn to zrozumie?

167

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Ale dlaczego zostawiasz wobec tego Syna, skoro widzisz, że ŻADNE z ustaleń NIE JEST respektowane ?!

168

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Odwiozlem syna a samochod kochanka stoi pod blokiem,godzina 22.
Brat fagasa mieszka nad zona wiec maja swietna wymowke.
I ona mi mowi ze ten dupek czekal na mojego syna.
Mowi niech zrobi sobie swojego,a ona ze jeszcze nie teraz.
Ze mna juz nie chciala dzieci....
Ile jeszcze dam rade wytrzymac.Ile zniose tego duszacego bolu....
Kiedy wybuchne i nie zostawie sobie odwrotu?
Czy moj syn to zrozumie?

Ja bym nie zostawil syna majac chocby cien podejrzen, ze bedzie mial kontakt z przydupasem zony. Zreszta ja mojej powiedzialem, ze nie zycze sobie zadnego kontaktu moich synow z jej frajerem. Jezeli dowiem sie o chociaz jednej sytuacji, ze ona dopuscila do takiego kontaktu obojetnie osobistego czy telefonicznego, to skoncza sie jej odwiedziny u synow, ajezeli bedzie ich widywac to tylko w mojej obecnosci. Narazie to na nia dziala.

169

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
IsaBella77 napisał/a:

Ale dlaczego zostawiasz wobec tego Syna, skoro widzisz, że ŻADNE z ustaleń NIE JEST respektowane ?!

tak samo dziwię się ...


Niby macho i gorący facet, ale Twoja fobia polega na tym, że obserwujesz zamiast zadziałać, zgodnie z prawem - pie*****sz się jak jeleń ...

czytasz wątek Piotrka - on ma już jaja, a ty nie

170

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Piotr74 napisał/a:
dziewan napisał/a:

Odwiozlem syna a samochod kochanka stoi pod blokiem,godzina 22.
Brat fagasa mieszka nad zona wiec maja swietna wymowke.
I ona mi mowi ze ten dupek czekal na mojego syna.
Mowi niech zrobi sobie swojego,a ona ze jeszcze nie teraz.
Ze mna juz nie chciala dzieci....
Ile jeszcze dam rade wytrzymac.Ile zniose tego duszacego bolu....
Kiedy wybuchne i nie zostawie sobie odwrotu?
Czy moj syn to zrozumie?

Ja bym nie zostawil syna majac chocby cien podejrzen, ze bedzie mial kontakt z przydupasem zony. Zreszta ja mojej powiedzialem, ze nie zycze sobie zadnego kontaktu moich synow z jej frajerem. Jezeli dowiem sie o chociaz jednej sytuacji, ze ona dopuscila do takiego kontaktu obojetnie osobistego czy telefonicznego, to skoncza sie jej odwiedziny u synow, ajezeli bedzie ich widywac to tylko w mojej obecnosci. Narazie to na nia dziala.

No i  proszę jak powiedziałem big_smile

171

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Zona Piotra zostawila mu dzieci a moja nie.
Wedlug policji i prawnika mozemy sobie porobic na zlosc ale przetrzymywanie dziecka bedzie przestepstwem i bedzie zle widziane przed sadem.
Miejsce zameldowania dziecka jest u tesciow.
Zostaje wniosek do sadu o ustalenie miejsca pobytu do czasu wydania wyroku przy mnie i chyba tak zrobie.
Ps. do tych z "jajami" ktory z was chojraki ograniczyl prawa rodzicielskie matce i ma pelna opieke nad dzieckiem.Czy wiekszosc z was jest poprostu weekendowymi tatusiami???

172

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Z całym szacunkiem Dziewan.
Tu nie chodzi o weekendowe tatusiowanie czy matkowanie.
Tu chodzi o Twojego Syna.
Skoro niedawno martwiłeś się tym, że Wasz Syn tak często przebywa w towarzystwie nowego faceta żony.
Rzeczywiście, w momencie w którym sytuacja jest tak świeża i jak pisałeś - bardzo trudna do zrozumienia i zaakceptowania dla Syna - co pokazywał swoim zachowaniem, należałoby wszystkie te zmiany wprowadzać ostrożnie i powoli.
Z pewnością fakt, że chłopiec nie ma okazji żeby spędzać czas tylko z mamą, a ciągle towarzyszy im mężczyzna, który może i dla Twojej żony jest bliskim, ale dla Waszego Syna z pewnością jest po prostu obcym człowiekiem - jest dla małego bardzo trudny do pojęcia.
Zarzekałeś się tu wielokrotnie, że nie zgadzasz się na to, aby fagas nocował wtedy kiedy Syn również nocuje u mamy. Odgrażałeś się, że jak jeszcze raz się to powtórzy, to Ty Synka tam nie zostawisz.
Wszystko to było - tak jak podkreślałeś - z troski o Syna.
Dodatkowo rozmówiłeś się przecież z żoną w tym temacie i podobno zdecydowanie poinformowałeś ją o swoim zdaniu, że albo fagas nocuje, albo synek.
Ustaliliście też wspólnie plan wychowawczy, czyli ZASADY dotyczące ŻYCIA WASZEGO SYNA.
Żonka te zasady przyklepnęła podpisem.
Czyli WYRAZIŁA ZGODĘ i WOLĘ aby się do tych zasad stosować.

Po czym po dniach dwóch, czy tam trzech wyraźnie pokazuje Ci Dziewan, gdzież to ona te zasady ma i w jaki sposób zamierza się do nich stosować .... a Ty nie robisz niczego ...

Rozumiem, że to jest Twój wybór, bo lubisz na przykład popsioczyć sobie tutaj na nią, na fagasa, na gorzki los i niesprawiedliwą dolę, a w praktyce i tak pozwolisz jej zrobić wszystko co będzie chciała i postępować tak jak tylko ma ochotę.

Ale raz jeszcze pragnę podkreślić.
Tu nie chodzi o Ciebie.
Tu nie chodzi nawet o nią.
Ani o fagasa.

TU CHODZI O DZIECKO.
O dobro Waszego syna.
Jeśli ustalacie zasady które w zamyśle mają pomóc dziecku z normalnym funkcjonowaniu w bardzo trudnej sytuacji w jakiej się obecnie znalazł, a ona po dwóch dniach te zasady z góry na dół ... ekhem .... to doprawdy trudno jest pojąć powód dla którego na to pozwalasz.
Bo przecież nie kierując się dobrem Syna.

173

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Zona Piotra zostawila mu dzieci a moja nie.
Wedlug policji i prawnika mozemy sobie porobic na zlosc ale przetrzymywanie dziecka bedzie przestepstwem i bedzie zle widziane przed sadem.
Miejsce zameldowania dziecka jest u tesciow.
Zostaje wniosek do sadu o ustalenie miejsca pobytu do czasu wydania wyroku przy mnie i chyba tak zrobie.
Ps. do tych z "jajami" ktory z was chojraki ograniczyl prawa rodzicielskie matce i ma pelna opieke nad dzieckiem.Czy wiekszosc z was jest poprostu weekendowymi tatusiami???

Dziewan chłopie jesteś ojcem, masz takie samo prawo do syna jak matka, skoro Ty nie wyrażasz zgody na kontakt syna z jej fagasem to to egzekwuj, bezwzględnie, nie oglądaj się na nic. Ona wykorzystuje Twoją niepewność, nie pozwól jej na to. Ja jestem uznawany przez znajomych za naprawdę spokojnego człowieka, mnie nikt się nie bał na osiedlu. Ale jak mi ktoś na odcisk nadepnie, to potrafię pokazać pazury, a uwierz mi mam ostre smile I ci którzy się o tym przekonali, to byli bardzo zdziwieni. Kocham żonę, ale jeszcze bardziej kocham synów i nie pozwolę im krzywdy zrobić. Powiem Ci, że nawet opinia psychologa była taka, że w takich sytuacjach, nie należy dopuszczać do sytuacji kontaktu dzieci z nowym partnerem, obojętnie Twoim czy jej zbyt szybko, a dla mnie to jest za szybko. Wyobraź sobie co musi czuć Twój syn kiedy widzi, gdy jego kochana mamusia obściskuje się, całuje, o innych rzeczach wolę nawet nie myśleć, z obcym dla niego facetem. Tu nie chodzi o jaja, ale o dobro Twojego syna, do kieszeni honor, do kieszeni jej zdanie Twój priorytet to syn. Pamiętaj. Pozdrawiam i powodzenia.

174

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Zona Piotra zostawila mu dzieci a moja nie.
Wedlug policji i prawnika mozemy sobie porobic na zlosc ale przetrzymywanie dziecka bedzie przestepstwem i bedzie zle widziane przed sadem.
Miejsce zameldowania dziecka jest u tesciow.
Zostaje wniosek do sadu o ustalenie miejsca pobytu do czasu wydania wyroku przy mnie i chyba tak zrobie.
Ps. do tych z "jajami" ktory z was chojraki ograniczyl prawa rodzicielskie matce i ma pelna opieke nad dzieckiem.Czy wiekszosc z was jest poprostu weekendowymi tatusiami???

I jeszcze jedno, owszem moja żona odeszła zostawiając dzieci przy mnie. Ale kiedy wynajęła mieszkanie to nie raz mówiła, że chciała by zabrać je do siebie. Ja nie miałbym nic przeciwko temu i to jej mówiłem. Jeden warunek jest sama, dzieci nie widzą palanta. Warunek nie spełniony, synowie zostają w domu. Koniec, kropka. Nie ma dyskusji, pertraktacji, kompromisów. Tego się trzymaj, kiedyś syn Ci za to podziękuje.

175

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

A syn ma coś przeciwko spotkaniom/mieszkaniem z nowym partnerem matki? Czy w ogóle nie poruszałeś tego tematu?

176

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Nektarynka53 napisał/a:

A syn ma coś przeciwko spotkaniom/mieszkaniem z nowym partnerem matki? Czy w ogóle nie poruszałeś tego tematu?

A co ten biedny chłopczyk miałby niby powiedzieć? On ma dopiero 6 lat, sam pewnie nie rozumie co sie w jego życiu dzieje. To matka i ojciec powinni go chronić, przed szokiem jaki teraz przeżywa. Ale niestety dla matki ważniejszy jest teraz kochanek, niż szczęście własnego dziecka. Zresztą Dziewan pisauł, że pobyt u matki nie wpływa na jego psychikę pozytywnie, bo maluch zaczął się moczyć. Teraz zadaniem Dziewana jest chronic dziecko przed nieodpowiedzialnością matki.

177 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-21 20:35:14)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Piotr74 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

A syn ma coś przeciwko spotkaniom/mieszkaniem z nowym partnerem matki? Czy w ogóle nie poruszałeś tego tematu?

A co ten biedny chłopczyk miałby niby powiedzieć? On ma dopiero 6 lat, sam pewnie nie rozumie co sie w jego życiu dzieje. To matka i ojciec powinni go chronić, przed szokiem jaki teraz przeżywa. Ale niestety dla matki ważniejszy jest teraz kochanek, niż szczęście własnego dziecka. Zresztą Dziewan pisauł, że pobyt u matki nie wpływa na jego psychikę pozytywnie, bo maluch zaczął się moczyć. Teraz zadaniem Dziewana jest chronic dziecko przed nieodpowiedzialnością matki.

To było do dziewana, ale spoko tongue. Wiesz problem może być taki, że dla dziecka to mógł nie być aż tak duży problem czy bedzie widywać kochanka matki, a rodzice robią z tego widły i dostarczają stresu. Nie lepiej schować Swoje interesy do kieszeni (EGO), poczekać do wyroku sądu?
A to moczenie NIEKONIECZNIE może być spowodowane TYLKO poczynaniami matki. Wiem będziesz stronniczy przez Swoje doświadczenia. Jednak jestem ciekawa opinii psychologa na temat moczenia i jąkania. Jak dla mnie, ani On, ani Ona nie dają dziecku poczucia bezpieczeństwa.
Powiedzmy Sobie szczerze po postach (szczególnie na początku wątku) dziewana można było zobaczyć, że niezbyt dobrze radzi Sobie z sytuacją. Jeśli dziecko to wyczuwało/widziało to mogło czuć się bezpiecznie? Nie i trzeba być obiektywnym.
Dlatego chciałam się dowiedzieć co Jego syn o tym wszystkim sądzi. A zdanie Syna ma ZNACZENIE.

178

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Nektarynka53 napisał/a:
Piotr74 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

A syn ma coś przeciwko spotkaniom/mieszkaniem z nowym partnerem matki? Czy w ogóle nie poruszałeś tego tematu?

A co ten biedny chłopczyk miałby niby powiedzieć? On ma dopiero 6 lat, sam pewnie nie rozumie co sie w jego życiu dzieje. To matka i ojciec powinni go chronić, przed szokiem jaki teraz przeżywa. Ale niestety dla matki ważniejszy jest teraz kochanek, niż szczęście własnego dziecka. Zresztą Dziewan pisauł, że pobyt u matki nie wpływa na jego psychikę pozytywnie, bo maluch zaczął się moczyć. Teraz zadaniem Dziewana jest chronic dziecko przed nieodpowiedzialnością matki.

To było do dziewana, ale spoko tongue. Wiesz problem może być taki, że dla dziecka to mógł nie być aż tak duży problem czy bedzie widywać kochanka matki, a rodzice robią z tego widły i dostarczają stresu. Nie lepiej schować Swoje interesy do kieszeni (EGO), poczekać do wyroku sądu?
A to moczenie NIEKONIECZNIE może być spowodowane TYLKO poczynaniami matki. Wiem będziesz stronniczy przez Swoje doświadczenia. Jednak jestem ciekawa opinii psychologa na temat moczenia i jąkania. Jak dla mnie, ani On, ani Ona nie dają dziecku poczucia bezpieczeństwa.
Powiedzmy Sobie szczerze po postach (szczególnie na początku wątku) dziewana można było zobaczyć, że niezbyt dobrze radzi Sobie z sytuacją. Jeśli dziecko to wyczuwało/widziało to mogło czuć się bezpiecznie? Nie i trzeba być obiektywnym.
Dlatego chciałam się dowiedzieć co Jego syn o tym wszystkim sądzi. A zdanie Syna ma ZNACZENIE.

Moje zdanie na temat kontaktu dzieci z nowymi partnerami, nie wynika z sytuacji w jakiej sie znalazłem, ale ze zdrowego rozsądku i właśnie z opinii psychologa. Na jednej z wizyt właśnie powiedział, że nowych partnerów trzeba wprowadzać do życia dzieci stopniowo, powoli, tak aby nie przeżyły szoku.

179

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Piotr74 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

A co ten biedny chłopczyk miałby niby powiedzieć? On ma dopiero 6 lat, sam pewnie nie rozumie co sie w jego życiu dzieje. To matka i ojciec powinni go chronić, przed szokiem jaki teraz przeżywa. Ale niestety dla matki ważniejszy jest teraz kochanek, niż szczęście własnego dziecka. Zresztą Dziewan pisauł, że pobyt u matki nie wpływa na jego psychikę pozytywnie, bo maluch zaczął się moczyć. Teraz zadaniem Dziewana jest chronic dziecko przed nieodpowiedzialnością matki.

To było do dziewana, ale spoko tongue. Wiesz problem może być taki, że dla dziecka to mógł nie być aż tak duży problem czy bedzie widywać kochanka matki, a rodzice robią z tego widły i dostarczają stresu. Nie lepiej schować Swoje interesy do kieszeni (EGO), poczekać do wyroku sądu?
A to moczenie NIEKONIECZNIE może być spowodowane TYLKO poczynaniami matki. Wiem będziesz stronniczy przez Swoje doświadczenia. Jednak jestem ciekawa opinii psychologa na temat moczenia i jąkania. Jak dla mnie, ani On, ani Ona nie dają dziecku poczucia bezpieczeństwa.
Powiedzmy Sobie szczerze po postach (szczególnie na początku wątku) dziewana można było zobaczyć, że niezbyt dobrze radzi Sobie z sytuacją. Jeśli dziecko to wyczuwało/widziało to mogło czuć się bezpiecznie? Nie i trzeba być obiektywnym.
Dlatego chciałam się dowiedzieć co Jego syn o tym wszystkim sądzi. A zdanie Syna ma ZNACZENIE.

Moje zdanie na temat kontaktu dzieci z nowymi partnerami, nie wynika z sytuacji w jakiej sie znalazłem, ale ze zdrowego rozsądku i właśnie z opinii psychologa. Na jednej z wizyt właśnie powiedział, że nowych partnerów trzeba wprowadzać do życia dzieci stopniowo, powoli, tak aby nie przeżyły szoku.

Zgadzam się z tym w 100%. Tylko pamiętaj charakter dziecka również ma znaczenie w takich sytuacjach oraz od przywiązania do matki. Tego psycholog nie powiedziała? Jeśli dziecko w ogóle nie czuje przywiązania do ojca, a z matką wręcz odwrotnie. To większy szok spowoduje strata matki, niż życie z obcym facetem. Oczywiście nie odnoszę się do dziewana tylko do tego co napisałeś.
Generalnie nie jestem w pełni za częstymi spotkaniami dziecka z kochankiem żony, ale zwalanie całej winy za moczenie i jąkanie na Jej konto jest moim zdaniem dość niesprawiedliwe.
Tak czy owak mam nadzieję, że Jego sytuacja niedługo się rozwiąże i dziecko będzie szczęśliwe, bo o to chodzi smile.

180

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
Nektarynka53 napisał/a:
Piotr74 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

To było do dziewana, ale spoko tongue. Wiesz problem może być taki, że dla dziecka to mógł nie być aż tak duży problem czy bedzie widywać kochanka matki, a rodzice robią z tego widły i dostarczają stresu. Nie lepiej schować Swoje interesy do kieszeni (EGO), poczekać do wyroku sądu?
A to moczenie NIEKONIECZNIE może być spowodowane TYLKO poczynaniami matki. Wiem będziesz stronniczy przez Swoje doświadczenia. Jednak jestem ciekawa opinii psychologa na temat moczenia i jąkania. Jak dla mnie, ani On, ani Ona nie dają dziecku poczucia bezpieczeństwa.
Powiedzmy Sobie szczerze po postach (szczególnie na początku wątku) dziewana można było zobaczyć, że niezbyt dobrze radzi Sobie z sytuacją. Jeśli dziecko to wyczuwało/widziało to mogło czuć się bezpiecznie? Nie i trzeba być obiektywnym.
Dlatego chciałam się dowiedzieć co Jego syn o tym wszystkim sądzi. A zdanie Syna ma ZNACZENIE.

Moje zdanie na temat kontaktu dzieci z nowymi partnerami, nie wynika z sytuacji w jakiej sie znalazłem, ale ze zdrowego rozsądku i właśnie z opinii psychologa. Na jednej z wizyt właśnie powiedział, że nowych partnerów trzeba wprowadzać do życia dzieci stopniowo, powoli, tak aby nie przeżyły szoku.

Zgadzam się z tym w 100%. Tylko pamiętaj charakter dziecka również ma znaczenie w takich sytuacjach oraz od przywiązania do matki. Tego psycholog nie powiedziała? Jeśli dziecko w ogóle nie czuje przywiązania do ojca, a z matką wręcz odwrotnie. To większy szok spowoduje strata matki, niż życie z obcym facetem. Oczywiście nie odnoszę się do dziewana tylko do tego co napisałeś.
Generalnie nie jestem w pełni za częstymi spotkaniami dziecka z kochankiem żony, ale zwalanie całej winy za moczenie i jąkanie na Jej konto jest moim zdaniem dość niesprawiedliwe.
Tak czy owak mam nadzieję, że Jego sytuacja niedługo się rozwiąże i dziecko będzie szczęśliwe, bo o to chodzi smile.

Dokładnie najważniejsze aby dziecko ucierpiało jaj naj mniej smile

181

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Kurcze znowu pisze w srodku nocy.
Moczenie ustalo ale z jakaniem jest tragedia.
U mojego syna jakanie to oznaka stresu,wiem bo bylo tak pare razy.Gdy zabieram go rano do siebie to jest jakanie, pozniej ono mija ale wraca w aucie gdy go odwoze.Widze jak odrazu sie spina i mrocznieje, mowi nie chce jechać tatusiu
i nadal chodzi mnie tylko całuje.
Powiedział mi że go nawet lubi- powiedziałem ok synu rozumiem masz prawo lubic kogo chcesz.
No ale Jej tekst ze dupek czekał na mojego syna pobudzil moje myslenie.
Moj syn kocha ja najbardziej na swiecie,mnie pewnie tak nie kocha ale niewiele mniej.Pewnie dlatego ze to ja zawsze wyznaczalem mu granice no i jest identyczny jak ona,podobny fizycznie i psychicznie.
Psycholog mowil ze On jest niesamowicie z nami zwiazany,troche tak ze jestem ja i ona a pozniej dlugo dlugo nic i nikt.Ponoc az za bardzo,troche zamknal sie na swiat.
Tak wogule ona robi wszystko zeby go przekonac do tego pajaca.To przekupywanie,pozwalanie na wszystko to jest psucie dziecka,ten calkowity brak obowiazkow tylko zeby byl grzeczny.
Uczy sie nadal swietnie ale zamknal sie w sobie,stal sie smutny i placzliwy,pojawila sie jakas zlosc w nim w stosunku do otoczenia.To opinia ze szkoly.
Pewnie to tez jakas moja wina ale staram sie zeby bylo jak najbardziej normalnie gdy jest ze mna.
Mysle ze ona chcialaby mnie usunac calkiem ze swojego zycia,nawet kosztem szczescia naszego syna.
Chyba tez jest zdziwiona ze odpuscilem walke o Nia wiec sila rzeczy wchodzi w nowy zwiazek,bedzie chciala jak najbardziej fagasa zwiazac ze soba.
Boze kocham potwora,ale tez nia autentycznie gardze za to jakim jest czlowiekiem.
Nienawidze tez siebie za swoja slepote przez te wszystkie lata,za oszukiwanie sie ze bedzie dobrze.
Podswiadomie wiedzialem co sie dzieje,te sny o jej odejsciu,ukladanie w glowie scenariuszy na ta okolicznosc,
te desperackie proby znieczulenia sie na wszystko nie wspominajac o lozku gdzie chciala zeby ja traktowac jak zwykla dziwke.... Ech ale ufalem jej bezgranicznie,po takiej walce jaka stoczylismy o siebie myslalem ze wszystko przetrwamy.

182

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Wiecie jest taki program "kobiety ktore niosly smierc" i moja jz namietnie to ogladala.
Dlatego ze tam pasuje.Ale po kolei
Dzisiaj okazalo sie ze uwiodla 6 lat temu nazeczonego mojej siostry,naszego swiadka na slubie.
Ponoc nie skorzystal ale ja juz w to nie wierze.
Obecny chlopak mojej siostry rowniez twierdzi ze go podrywala.
A moj kolega z przed lat kazal mi zrobic badania dna na ojcostwo.
Powiedzial ze rozmawial z kims kiedys i tak mi radzi.
Wszystkich ich pytalem dlaczego dopiero teraz????
Jutro czekaja mnie kolejne rozmowy z innymi mezczyznami bo moglo byc tego wiecej....
Badan nie zrobie,zostalby mi tylko sznurek gdyby byly nie tak.
Sa tu ludzie od ktorych odeszly zony  do innych i cierpia nie do opisania.A co ja mam czuc?
Czy jest jakas granica bolu po przekroczeniu ktorej nie ma juz nic?

183

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

W życiu jest tak, ze jak jest dobrze miedzy małżonkami, to nikt nie chce tego zepsuć głupimi plotkami. Kiedy jednak Para się rozstaje, te długo tłumione plotki zaczynają się wybudzać i emanować ze wzmożoną siłą.. Większość z nich jest wyolbrzymiona i przejaskrawiona, tylko po to aby obrzydzić Ci Twoją niewierna połówkę..
Zostaw to, nie drąż, nie dociekaj, bo takim zachowaniem sprawiasz sobie ból, który tylko Cię przygnębia..
Zajmij się sobą i resztkami swojego życia. Zacznij budować swój świat, inny, lepszy, bez emocji i osób, które Cię niszczą..

184

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
takata napisał/a:

W życiu jest tak, ze jak jest dobrze miedzy małżonkami, to nikt nie chce tego zepsuć głupimi plotkami. Kiedy jednak Para się rozstaje, te długo tłumione plotki zaczynają się wybudzać i emanować ze wzmożoną siłą.. Większość z nich jest wyolbrzymiona i przejaskrawiona, tylko po to aby obrzydzić Ci Twoją niewierna połówkę..
Zostaw to, nie drąż, nie dociekaj, bo takim zachowaniem sprawiasz sobie ból, który tylko Cię przygnębia..
Zajmij się sobą i resztkami swojego życia. Zacznij budować swój świat, inny, lepszy, bez emocji i osób, które Cię niszczą..

Otoz uwazam ze mi to pomaga.Wprawadzie bol rowniez sobie w ten sposob zadaje ale tez zabijam w sobie milosc i falszywe wspomienia, a na ich miejsce pojawia sie czysta nienawisc i pogarda.
Do tej pory uwazalem ze ponosze czesc winy za to wszysko,teraz widze ze trafilem na zlego do szpiku kosci czlowieka.
Bogatszy o ta wiedze i dowody moge tez przyjac inna taktyke i sposob dzialania w stosunku do niej.
Wiem juz ze sie wyprowadzam i zrywam ze swoim dotychczasowym falszywym zyciem i znajomosciami.
Gdy to wszystko sie skonczy juz nie bede znal tych ludzi.
Bardzo chcialbym znac cala prawde ale pewnie nigdy mi sie to do konca uda,sa pytania na ktore nigdy nie uzyskam odpowiedzi,w tym jedno najwazniejsze.
Niemniej mam poczucie ze nalezy mi sie sprawiedliwosc,ale nie taka ze wystarczy mi wyrok sadowy albo jakas inna glupota,nie Ja chce odebrac jej to wszystko co dla Niej jej wazne.
Pieniadze,bezpieczenstwo,opinie,znajomych,rodzine a na koncu zdrowie i syna.Zeby stracila doslownie wszystko co ma dla niej wartosc,zeby stwierdzila ze nie ma juz nic.
Wy nazwiecie to zemsta ale to jest sprawiedliwosc bo Zli ludzie powinni poniesc kare za swoje zle uczynki.

185

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dziewan, ja nie nazwę tego zemstą tylko głupotą..
Zapamiętaj, że nienawiść i zawiść niszczy tylko tą osobę, która pielęgnuje te uczucia..
Idąc tą drogą - już przegrałeś..

186

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Cześć Dziewan
Chłopaku ogarnij się!
Pozew złożyłeś czy też czekasz, licząc na cud, który i tak nie nastąpi ?
Odpuść sobie już tą lafiryndę a zajmij się przygotowaniem do jej dnia Armagedonu...
Wiedz jedno - prostytutka, to zawód,
Kurwa - to charakter.
Twoja okazała się tą drugą... Nie pękaj, tylko zarządaj testu na ojcostwo.
Rogaczem i tak już jesteś, ale frajerem, który będzie płacić na na nie swoje dziecko to chyba nie masz zamiaru być do końca życia?
Poznajesz wreszcie prawdziwe oblicze tej swojej gwiazdy.
Zamiast rozpaczać po kimś takim, ciesz się, że inny jeleń dał się jej złapać...
Ale to już nie jest Twoje zmartwienie...
Masz szansę ułożyć sobie życie na nowo,

Dostałeś bolesną lekcję od życia, ale to przecież nie koniec świata!
Wyciągnij z tego wnioski dla siebie i wyrwij do przodu
Jaki jest sens żyć tym co było, na co i tak nie masz już wpływu, ani tego nie zmienisz?
Zajmij swój umysł tym, co przed Tobą,
Tym, na co masz wpływ. Czyli dalsze swoje życie...
Skup się póki co wyłącznie na sobie.
Nie siedź w domu jak pizda, użalając się nad swoim losem, żyjąc wspomnieniami tylko zajmij sobie czas  tym co sprawia Tobie przyjemność
Masz jakieś pasje, hobby?
To je realizuj...
Spełniaj się w tym co lubisz, spotykaj się z przyjaciółmi...
Jesteś młody, masz jeszcze całe życie przed sobą...
W dupie miej tą kurewne...
Jest całe mnóstwo innych, pięknych kobiet a Ty z jakiejś bezwartościowej szmaty zrobiłeś sobie bóstwo
Obiekt kultu i uwielbienia...
Pora najwyższa Dziewan poprzestwiac co nieco w swojej głowie...
Rozumiem, cierpisz...
Tylko co to Tobie daje,,?

Pozdrawiam

187

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dziewan,
Nie karm tym swoich emocji,
Żądza zemsty to broń obusieczna niczym podłożona bomba.
Gdy wybuchnie - możesz nie zdążyć uciec przed odłamkami
Planujesz zemstę?
Lepiej skup całą swoją energię na zaplanowanie nowego życia, na tym co jest przed Tobą !

Życie samo wymierza sprawiedliwość. Tylko ona o tym jeszcze nie wie... wink

188

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Wy nazwiecie to zemsta ale to jest sprawiedliwosc bo Zli ludzie powinni poniesc kare za swoje zle uczynki.

Wiesz problem leży w tym, że Ty subiektywnie oceniasz sprawiedliwość smile masz dużą urazę. Podobnie jak idealizowanie partnera przez zauroczoną osobę, tak Ty robisz w drugą stronę. A po drugie z takim podejściem:

dziewan napisał/a:

Niemniej mam poczucie ze nalezy mi sie sprawiedliwosc,ale nie taka ze wystarczy mi wyrok sadowy albo jakas inna glupota,nie Ja chce odebrac jej to wszystko co dla Niej jej wazne.
Pieniadze,bezpieczenstwo,opinie,znajomych,rodzine a na koncu zdrowie i syna.Zeby stracila doslownie wszystko co ma dla niej wartosc,zeby stwierdzila ze nie ma juz nic.

Nie uważasz, że upodabniasz się do Niej? Uzależniłeś się od Niej i teraz chcesz Ją ukarać, że nie jest przy Tobie (Sam wspomniałeś, że kochałeś Ją POSIADAĆ, co mnie bardzo zdziwiło). Zgorzkniałeś już do końca... tak mścisz się, może w tym co mówisz jest sprawiedliwość, ale na pewno nie w 100%. Oj oby dziecko wyciągnęło z Waszej relacji dobre wnioski na przyszłość. Toksyczni obydwoje jesteście, że hej! Nawet słuchasz głupich plotek "przyjaciół"/znajomych, aby już usprawiedliwiać Swoje myśli. Może Oni to robią, abyś właśnie cierpiał? Bo tak naprawdę po co teraz mieliby Ci to mówić, jeśli jesteś dla Nich ważny? Mogli to zrobić już dawno w celu zakończenia tego "związku", a nie zrobili.
Więc wybrałeś Sobie nie tylko "ciekawą" partnerkę, ale i towarzystwo. Nie zastanawia Ciebie to? Na wybór rodziny nie mamy wpływu, ale na znajomych jak najbardziej tak.

189

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Dziewan, jestes na etapie, gdzie kieruje tobaą nienawiść. Ja to doskonale rozumiem. Też czulam do mojego ex taką nienawiść, że aż mnie to przerażało.
To negatywne uczucie obraca się niestety przede wszystkim przeciw tobie.
Co ją ma spotkać to ją spotka. Im bardziej będziesz się zapętlał w żadzy zemsty tym gorzej dla ciebie. Ktoś kiedyś powiedział- "chcesz zemsty - wykop od razu dwa groby".

190

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

After zadne testy na ojcostwo nie wchodza w gre,syn jest Moj niezaleznie od wszystkiego i zawsze bedzie.
To on jest promyczkiem mojego zycia.
Niestety sa ludzie ktorzy sa tak falszywi i slodcy ze uciekaja sprawiedliwosci,dlatego czasem trzeba ja wymierzyc samemu.A konsekwencji sie juz nie boje,ja chyba juz wogule sie niczego nie boje.
Nektarynka ja juz nie mam przyjaciol,wszyscy klamali.
Dlaczego mowia dopiero teraz?Bo ja wczesniej bym nie posluchal,bo sie bali konsekwencji,pozatym mowia Ci ktorzy przezyli podobne historie ale nie zal mi ich.Dostali na co zasluzyli.
Rodzine i przyjaciol zostawie w dniu rozwodu na zawsze za soba,bede tylko Ja i Moj syn.
Stracilem 9 lat zycia jesli strace jeszcze rok to niewielka roznica.
Od zawsze powtarzalem synowi zeby mowil prawde,moze chociaz on bedzie rozumial jak to jest wazne.
Pozew poczeka az zbiore wszystkie dowody.A po rozwodzie kazdy kogo ona zna dostanie swoj osobny komplet
i niech sie wszyscy wtedy ze soba nawzajem zezra.

191

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Ok, nie chcesz to nie..

Nie odsuwaj od siebie przyjaciół i rodziny! Oni mogą dać Tobie takie wsparcie, jakiego od kogoś innego nigdy nie otrzymasz..
I wiem, co piszę.
Dziewan, włącz wreszcie logiczne myślenie....
Komu byś uwierzył, gdyby Ciebie poinformował Twój przyjaciel ?
Temu, który by Tobie powiedział prawdę, czy swojej tfu, żonie?
Przecież wiesz doskonale, komu.....
A ten posłaniec, który by przyniósł złą wiadomość, dostałby od Ciebie w najlepszym wypadku strzała w ryj...
O innych wariantach wolę nawet nie myśleć...

Kto jak kto, ale przyjaciele przecież doskonale Ciebie znają i wiedzą, jak by się to skończyło..
Może się mylę, co?

Chłopaku, migiem do lekarza, bo widać jak na dłoni, że sobie nie radzisz z tą sytuacją
Stajesz się niebezpieczny!
Nie dla innych, ale przede wszystkim dla siebie...
I mówię to zupełnie poważnie...
Bez fachowej pomocy nie dasz sobie rady....
Coraz bardziej się nakręcasz i źle to się dla Ciebie skończy...
Zniszczyć siebie.
Z fajnego chłopaka, jakim mimo wszystko jesteś, staniesz się psychicznym wraki.
Co to jest 9 lat życia...
Tyle, co nic. Masz jeszcze całe życie przed sobą.
Masz syna, który potrzebuje fajnego ojca, umiejącego cieszyć się życiem, a nie zgorzkniałego, pałającego żądzą zemsty zniszczonego człowieka

Dostałeś szansę od losu, uwolnisz się od tego kurwiszona, który zmarnowałby Ci resztę życia...
Wykorzystaj ją dobrze...
Nie spierdol tego czasu, który jest przed Tobą

Pozdrawiam

192

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:
takata napisał/a:

W życiu jest tak, ze jak jest dobrze miedzy małżonkami, to nikt nie chce tego zepsuć głupimi plotkami. Kiedy jednak Para się rozstaje, te długo tłumione plotki zaczynają się wybudzać i emanować ze wzmożoną siłą.. Większość z nich jest wyolbrzymiona i przejaskrawiona, tylko po to aby obrzydzić Ci Twoją niewierna połówkę..
Zostaw to, nie drąż, nie dociekaj, bo takim zachowaniem sprawiasz sobie ból, który tylko Cię przygnębia..
Zajmij się sobą i resztkami swojego życia. Zacznij budować swój świat, inny, lepszy, bez emocji i osób, które Cię niszczą..

Otoz uwazam ze mi to pomaga.Wprawadzie bol rowniez sobie w ten sposob zadaje ale tez zabijam w sobie milosc i falszywe wspomienia, a na ich miejsce pojawia sie czysta nienawisc i pogarda.
Do tej pory uwazalem ze ponosze czesc winy za to wszysko,teraz widze ze trafilem na zlego do szpiku kosci czlowieka.
Bogatszy o ta wiedze i dowody moge tez przyjac inna taktyke i sposob dzialania w stosunku do niej.
Wiem juz ze sie wyprowadzam i zrywam ze swoim dotychczasowym falszywym zyciem i znajomosciami.
Gdy to wszystko sie skonczy juz nie bede znal tych ludzi.
Bardzo chcialbym znac cala prawde ale pewnie nigdy mi sie to do konca uda,sa pytania na ktore nigdy nie uzyskam odpowiedzi,w tym jedno najwazniejsze.
Niemniej mam poczucie ze nalezy mi sie sprawiedliwosc,ale nie taka ze wystarczy mi wyrok sadowy albo jakas inna glupota,nie Ja chce odebrac jej to wszystko co dla Niej jej wazne.
Pieniadze,bezpieczenstwo,opinie,znajomych,rodzine a na koncu zdrowie i syna.Zeby stracila doslownie wszystko co ma dla niej wartosc,zeby stwierdzila ze nie ma juz nic.
Wy nazwiecie to zemsta ale to jest sprawiedliwosc bo Zli ludzie powinni poniesc kare za swoje zle uczynki.

Słucha Dziewan nie hoduj w sobie tej bestii jaką jest nienawiść. Nie pałaj żądzą zemsty, bo to tylko samego Ciebie zatruje. Sprawiedliwość sama ją dosięgnie, bo nie buduje się własnego szczęścia na nieszczęściu innych ludzi. Idziemy jak sam to napisałeś łeb w łeb, ale ja do swojej jż nie pałam nienawiścią, nie chcę się mścić. Owszem jestem na nią zły, czuję żal, że postąpiła tak jak postąpiła, ale nienawiści we mnie nie ma. Powiem   więcej, i to też jej kiedyś napisałem w jednym z smsów, że do końca życia będę jej wdzięczny za jedną rzecz. Wiesz jaką. Za to, że dała mi dwóch wspaniałych synów. Za samo to nie mogę jej znienawidzić i mścić się na niej. Nikt i nic nigdy tego nie zmieni, że ona zawsze pozostanie ich matką, gdyby nie ona to ja bym ich nie miał. Przemyśl to. Pozdrawiam.

193

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

Macie duzo racji ale...
Ja tym "przyjaciolom" juz nie wierze w nic.Za duzo klamali.
Wielka milosc moze sie skonczyc tylko wielka nienawiscia.
Coz poradze na to ze to nienawisc mnie napedza?
To nie nienawisc za zdrady.
Ona jest za lata klamania,za lata mowienia ze ona jest pokrzywdzona i biedna a ja zly,za zlamanie wszystkich obietnic,za smianie sie w duchu z moich prob naprawy zwiazku,za krzywdzenie niewinnych ludzi i naszego syna.
Zeby zaczac nowe zycie trzeba rozliczyc sie ze starym czyz nie?
Ona mowila ze to ja taka ja stworzylem teraz to Ona stworzyla potwora.

194

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram
dziewan napisał/a:

Macie duzo racji ale...
Ja tym "przyjaciolom" juz nie wierze w nic.Za duzo klamali.
Wielka milosc moze sie skonczyc tylko wielka nienawiscia.
Coz poradze na to ze to nienawisc mnie napedza?
To nie nienawisc za zdrady.
Ona jest za lata klamania,za lata mowienia ze ona jest pokrzywdzona i biedna a ja zly,za zlamanie wszystkich obietnic,za smianie sie w duchu z moich prob naprawy zwiazku,za krzywdzenie niewinnych ludzi i naszego syna.
Zeby zaczac nowe zycie trzeba rozliczyc sie ze starym czyz nie?
Ona mowila ze to ja taka ja stworzylem teraz to Ona stworzyla potwora.

Posłuchaj ona nie stworzyła żadnego potwora, bo póki co nim nie jesteś. Jesteś wścitekły, rozżalony, zagubiony, ale na pewno nie jesteś potworem. Bo jaki potwór interesowałby się losem własnego syna. Weź pod uwagę, że to jego matka, krzywdząc ją, skrzywdzisz również jego. On jest mały, tak jak mój młodszy syn i wielu spraw jeszcze nie rozumie. Jednak na pewno wie jedno, kocha swoją mamę i na pewno nie chciałby, aby była nieszczęśliwa i żeby stała jej się jakaś krzywda. Kochasz syna? To nie mścij się na jego matce. Tak jak pisałem, sprawiedliwość ją dosięgnie, ale niech to nie będzie sprawiedliwość wymierzona przez Ciebie, bo syn może Ci tego kiedyś nie wybaczyć.

195 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2015-02-26 18:55:40)

Odp: ukochana zona odeszla a ja umieram

smile

Posty [ 131 do 195 z 484 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ukochana zona odeszla a ja umieram

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026