Ale mam koszmarny dzień dzisiaj
A wszystko zaczęło się wczoraj wieczorem...
Około 22 zaczął szczekać nasz pies, wychyliłam się przez drzwi balkonowe (mieszkam na parterze, z balkonu mam zejście do ogrodu) a tu ni stad ni zowąd do mieszkania wparował mi jakiś obcy pies, a dokładnie suczka owczarka niemieckiego. Biedna wystraszona, zdezorientowana, ale bez żadnych obrażeń (mieszkam zaraz przy zakopiance, więc różnie może być).
Bardzo potulna psina, raczej zadbana, nie miała obroży ani niczego, po czym moglibyśmy ją zidentyfikować. Podjęliśmy decyzję, że psina przenocuje w składziku na narzędzia. A rano zostanę w domu i pochodzę po okolicy, może uciekła komuś ze wsi... Problem w tym, że drzwi do składziku są dość mizerne, no ale cóż innym miejscem nie dysponowaliśmy.
Jak łatwo się domyśleć rano po psie nie było śladu. Problem w tym, że idąc na przystanek zobaczyłam ją leżącą martwą w rowie, jakieś auto ją trzasnęło na tej pier***onej zakopiance
I tak mi się jej zal zrobiło, że aż się popłakałam
Szlag by trafił taką robotę... ;(