w tej sytuacji się cieszę, że niezmotoryzowana jestem na codzień. I ewentualne odśnieżanie tylko weekendowo.:) ja_pogubiona witaj,jak chcesz to opowiedz nam coś o sobie. Jak nie masz ochoty na żadne wyznania,to.. pisz co co chcesz, byle zgodnie z regulaminem:D
jaki bilans? Ja 3 pączki i over. Nie dam rady więcej jednak:)
Cześć kobietki
Witam nową koleżankę ![]()
Bilans tłustoczwartkowy u mnie zamknął się na 3 paskudnych pączkach, które zjadłam w pracy i całej misce (na pół z męzem, czyli pół miski) małych pączusiów własnej roboty
Pociesza mnie fakt, że nawet na siłowni był konkurs w jedzeniu paczków
Dla śmiałków przygotowano po 10 sztuk, a zwycięzca dostał 50% rabatu na karnet
Powiem wam, że ja sobie pojadłam samym patrzeniem na chłopców, którym wcale tak łatwo nie szło pochłanianie tych słodkości ![]()
913 2013-02-08 11:46:46 Ostatnio edytowany przez anet78 (2013-02-08 11:47:22)
Ja zjadłam tylko 2 pączki, a zazwyczaj w tłusty czwartek połykałam 5-6sztuk .
Kurczę a ja się najadłam tych pączków wczoraj jak głupia (3 sztuki) mimo, że średnio smaczne były.Plus oczywiście jeszcze zapas oponek, które mieliśmy w domu. Ehh.... porażka.
915 2013-02-08 14:39:37 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-02-08 15:29:38)
Wczoraj to chyba wszystkie były średnio smaczne
Urok tłustego czwartku ![]()
Teraz trzeba odchorować swoje i wracać do sałaty
Ogólnie to ja nie lubię pączków, mój żołądek też nie lubi, więc przez najbliższe dwa dni przewiduję niekończąca się zgagę ![]()
Oj dopadło mnie typowe piątkowe lenistwo. Jeszcze tylko godzinka
Wszytko przygotowałam co potrzebowałam, czyli weekend moge zaczynać z czystym sumieniem ![]()
A ja tam pączki lubię i mogę jeść w dużych ilościach
i do tego wiem gdzie nawet w tłusty czwartek można kupić smaczne - niestety firma jak widać tej wiedzy nie posiadła ![]()
Lena ,musisz sprzedać szefowi tę nowinkę do następnego roku:D(lub szefowej)
no,10 min i do domu. Tzn ja mykam do tego dentysty w końcu.
To miłe, piątkowe popołudnie
Ja nie mam żadnych planów na weekend
Zbieram się do domku
A i jeszcze...w domu mam awarię internetu, więc jakby co, to do zobaczenia w poniedziałek ![]()
Miłej niedzieli życzę!
Mam wesoło w domciu, do moich dzieciaków przyszło kuzynostwo 3 sztuki - razem z moimi 5-cioro dzieciaków w wieku od 5 do 9lat ![]()
Zostają na noc, więc dzieciaki mają radochę ![]()
anet78 - radocha radochą,ale jak Ty ich ogarniasz?! Jak byłam opiekunką,to w ramach wakacji zbiegły się dzieciaki do nas sztuk 5 właśnie,po 9 godzinach nie wiedziałam jak się nazywam:D
miłej niedzieli:)
Piatkę dzieci to jeszcze da się wytrzymać. U mnie często na święta taka ilość bywała. Czasem trochę szkód zrobiły ale trudno.
Kiedys zrobiłam kinderbal w domu - 14 dzieci, po jednej godzinie miałam dość!! Taka ilość już nie jest do opanowania mimo, że przygotowałam mnóstwo gier i atrakcji i córka mi pomagała. Małżonek zapobiegliwie wyniósł się z domu.
Nigdy więcej kinderbali w domu ![]()
Hej
jak tam Wasze poniedziałkowe samopoczucie się kształtuje?
Byłam w piątek na "Gniewie dzieci" w Teatrze Nowym - kurczę ciężka sztuka (w sensie problemu, który został przedstawiony) i gratulacje dla aktorów, że potrafili ją odegrać. Jestem pod wrażeniem, choć jak na razie "Pana Jaśka" i tak nie przebili. Jednak moze to jest kwestia tematyki.
Wczoraj wyprawiliśmy się w góry - teraz już wiem, że zimą wybiera się tylko te szlaki, na których jest schronisko po drodze. Normalnie czuliśmy się jak prekursorzy - śnieg miejscami po tyłek. Nie dotarliśmy ostatecznie do celu, po 1,5 h podejściu stwierdziliśmy, że jednak warunki nie są sprzyjające i wróciliśmy.
anet 5 dzieci na głowie - jak dla mnie masakra, chyba bym wysiadła psychicznie ![]()
923 2013-02-11 11:41:36 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-02-11 11:43:45)
Cześć kobietki ![]()
Wróciłam po bezinternetowym weekendzie.
Cóz, sobotę miałam meeeega aktywną. Wyszliśmy z domu o 7,45, wróciliśmy o 20,30. Cały dzień na siłowni, lodowisku, u moich rodziców, na zakupach itp.Byłam tak padnięta, że zaliczyłam zgona na krześle w kuchni
Wczoraj trochę spokojniej. Rano tylko siłownia, po południu spacer, wieczorem 5 godzin gry w karty
Poniedziałek w pracy
Z racji weekendowej delegacji, rozpoczynający się tydzień pracy będzie trwał 12 dni... ![]()
Ja się nie nadaje w góry zimą. Mogę chodzić ale latem i po takich typowo turystycznych, jakieś dolinki itp. Nic bardziej wymagającego ![]()
Weekend ze sztuką... i tak ma być, albo się odchamisz narodzie, albo koniec nasz bliski ![]()
Bubuś to Ty codziennie na siłownię śmigasz?
a co do gór hmm.. nie wiem jak siłownia wpływa na wydolność oddechową - bo jeśli ją poprawia, do tego masz już pewnie też mięśnie silniejsze to chodzenie po górach nie powinno stanowić dla Ciebie problemu.
Ja np. w końcu (bo do tej pory to ja byłam tą osobą, która po ostrym podejściu sapie i nie może złapać tchu) doczekałam się tego magicznego momentu kiedy sobie idę a mój mąż sapie jak szalony i potrzebuje przystanku ![]()
Na siłowni jestem Nd, Wt, Czw, Sb
Wyjątkowo dzisiaj jadę, bo są wykłady darmowe ze zdrowego żywienia ![]()
Mi w górskich wędrówkach nie chodzi o brak kondycji, ale nie lubię chodzić tylko po to żeby chodzić
No są widoki, jest cisza, można złapać chwilę wytchnienia i kilka sekund tylko dla siebie, ale to jednak nie to czego mi trzeba do pełni szczęścia
Czasem owszem, ale nie w ramach hobby ![]()
Witajcie zapracowane Krakowianki:) Jakieś plany ostatkowe? Ja nic nie planuje. Jedynie jakiś film sobie może pooglądam, i może zrobię jakieś faworki czy coś takiego. Nie, żebym miała ścisłą dietę w okresie postu,ale bardziej z tradycji:)
No tak ostatki...
Nigdy nie praktykowałam
Więc i tym razem niespecjalnie się do nich przyłożę
Tyle tylko, że jutro pościk, więc trzeba jakaś rybkę złowić ![]()
Cześć
widzisz Bubuś a to Ty masz taki "problem" z górami
ja tam lubię chodzić, szczególnie jak już się człowiek wdrapie na szczyt i zobaczy to wszystko dookoła. Gorzej, jak jest zachmurzenie i nic nie widać
no i ta walka z samym sobą jak już w pewnym momencie Ci się nie chce iść.
Ostatki - jakoś szczególnie nie praktykuje, postu również.
ja jutro mam plan życia o chlebie i wodzie. Nie tyle z postu, co żeby organizm oczyścić. Postu 40 dniowego też jakoś nie przestrzegam. Tyle,że faktycznie nie imprezuję w tym czasi. Choć ostatnio to i tak rpawie wacle,więc nie ma różnicy post czy nie post:)
W górach nie byłam daaawno dawno. A nieraz mam straszną ochotę pojechać,ale zebrać się komukolwiek ciężko.
930 2013-02-12 14:07:21 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-02-12 21:52:22)
Nikt mnie nie zmusi do chleba i wody - bez względu na argumentację ![]()
Edit : Internet wecome to
Jestem wsrod zywych, awaria unternetu w domu zostala po 6 dniach usunieta ![]()
Hej
dzisiaj niektórzy o chlebie i wodzie to nie mają siły żeby na forum zajrzeć ![]()
co tam dzisiaj u Was słychać ?
u mnie dzisiaj znowu mocne postanowienie - basen, tym razem testuję obłożenie o godzinie 16:30
Ja tam się opycham ryżowymi waflami ![]()
Praca wre, numer na wykończeniu, trzeba się spr ężyć w przyszłym tygodniu druk ![]()
Czesc Dziewczyneczki,
Ja zaginęłam w akcji na chwilę, ale żyję i mam się dobrze
Czytam mniej więcej co tam u Was ![]()
milej środy, papa
anet78 - radocha radochą,ale jak Ty ich ogarniasz?!
anet 5 dzieci na głowie - jak dla mnie masakra, chyba bym wysiadła psychicznie
Ja siedzę w moim pokoju a dzieciaki bawią się w swoim, do mnie przychodzą jak chcą pić, jeść itd ![]()
Oni są grzeczni i ładnie się bawią, potem mam tylko trochę sprzątania. Już nawet z kolacją, czy z kąpaniem nie ma problemu.
Ale najfajniejsze jest to, że potem moi idą spać do kuzynostwa i wtedy ja mam luz
)
Hej
dzisiaj niektórzy o chlebie i wodzie to nie mają siły żeby na forum zajrzeć
Czyżby aluzja?!
Jednak z postu nici, za wielki mam apetyt od jakiegoś czasu:(
Ale popracować też czasem trzeba,więc tylko podczytuję co u Was i uciekam:)
Justyna nie
no gdzie tam ![]()
stwierdzam, że wyjście na basen o 16.30 jest o wiele lepszym pomysłem niż chodzenie na niego w godzinach wieczornych ![]()
He, he, koleżanki takie zakochane, że nie było czasu w walentynki nic napisać ![]()
Piątek, piąteczek, piątunio... i guzik z tego, bo ja nie zaczynam dziś weekendu
ja go zacznę dopiero w przyszły piątek ![]()
Mamy big spotkanie z new klientami
Nie lubie takich spotkań, tym bardziej, że zazwyczaj sprawdzają się wszystkie z ośmiu praw Szanownego Klienta
Klientowi nigdy nie przyjdzie na myśl, ile kosztuje projekt, tylko ile można na tym projekcie zaoszczędzić.
Jeżeli udało Ci się wprowadzić w programie wymagane przez klienta poprawki, wtedy on z nich zrezygnuje.
Żaden klient nie wie, czego właściwie chce.
Każdy klient wie dokładnie, czego nie chce.
Żaden klient nie chce tego, co masz już gotowe.
Nie wie także, co chciałby mieć zamiast tego.
Klient, który najmniej płaci, marudzi najwięcej.
Klient żąda większych zmian dokładnie wtedy, kiedy produkt jest już gotowy.
I w tym przypadku nie spodziewam się cudów
Wszystkie z wymyślonych przez mój umysł 44 zagadnień do zrealizowania będą im nie pomyśli, lub będą się kłóciły z ich interesami....
Na nic nie będą mieli czasu i skończy się na tym, że sama wymyśliłam, sama opracuję, a oni się pod tym dumnie podpiszą, a wcześniej beda mięli milion uwag, bo oni nie tak to widzieli ![]()
Taa.. ja zwłaszcza:D miałam wczoraj randkę z dentystą. Dbajcie o zęby dziewczyny!! Bo później się nie wypłacicie:( Choć cóż,ja dbałam. Chodziłam w zeszłym roku na leczenie,wszystko pięknie,ładnie (na NFZ)a ta mi teraz mówi,że mam 3 zęby spierniczone i pan doktor się chyba minął z powołaniem będąc dentystą:(:( Nie chce mówić nawet,ile mnie to kosztuje. Wszystko ze skarpety pójdzie na dentystę(oby przynajmniej skutecznie mi wszystko zrobiła!)a u nas już taka lipa się w pracy robi,że muszę zacząć szukać. Może do lata dociągniemy:( Jakbyście coś miały "na tapecie"to dajcie znać...
Bubuś, z tymi Klientami to święta racja:D
Trafić na dobrego dentystę (zarówno prywatnie jak i na nfz) to jak trafić 6 w totka.... ja mam problem z jedynkami (od dziecka), robiłam je już (żeby nie skłamać) a z 5 razy, za każdym razem inny fachowiec wstawiał mi super wypas plomby (jednorazowy rekord 540 zł za modernizację moich jedynek), a po czasie albo plomby wypadały, albo ciemniały albo z zębami działy się jakieś cuda... każda kolejna wizyta u kolejnego specjalisty kończy się wymianą istniejących plomb na inne, superwypasextraniewiarygodniecudowne, które de facto są równie do bani jak poprzednie...
Ostatnią deską ratunku jest podmiana jedynek na inne, co mnie czeka w najbliższej przyszłość
o kasie nawet myśleć nie chcę ![]()
Dwa lata temu małżonek zdecydował się na kompleksową modernizację uzębienia, nie wiem czy zamknęliśmy się w 3 tysiącach
Ale ma teraz super uśmiech ![]()
Co Cię interesuje? Tylko konkretnie, bo "praca w biurze" to mało konkretne ![]()
940 2013-02-15 11:54:25 Ostatnio edytowany przez JustynaG (2013-02-15 11:54:38)
Bubuś,tyle kasy?!O masakra:( To niedługo byś za to implanty mogła mieć już! A dawali wogóle jakąś gwarancję na te zęby? Bo tyle się słyszy właśnie o przypadkach złego wyleczenia. Ja pytałam pierwsze co, to niby mam owej gwarancji 2 lata. Zobaczę jak będzie,ale jak coś to mogę Ci dać namiary:)
Co interesuje? Najchętniej chciałabym wpaść do jakiejś agencji reklamowej lub marketingowej. Żeby mieć kontakt z Klientami,podsuwać pomysły,kalkulować. Czyli podobnie do specyfiki obecnego stanowiska. Aczkolwiek chyba wątłe na to szanse:( Narazie nie potrzebuje na gwałt,jeszcze trochę tu posiedzę. Jak będzie mnie cisnąć i będzie over,to będę szukać na pewno w większym zakresie:)
No właśnie teraz myślę nad implantami czy czymś takim . Zawsze jest gwarancja... stąd do drzwi
Jak się ukruszy to jeszcze się da coś wywalczyć, ale jak np. ściemnieje to ci powie jeden z drugim, że to od coli/ papierosów/kawy/jagód itp, albo, że to twoje zęby pojaśniały, więc z automatu plomba jest zauważalna ![]()
Teraz mam "swoją panią", nie lubię jej jak cholera(sama nie wiem dlaczego, bo wszyscy uważają ją za sympatyczną), ale jest dobrym stomatologiem, więc nie robi mi różnicy, czy się do mnie uśmiecha jak mi wbija igłe w dziąsło czy jest całkiem obojętna
Jak robi co do niej należy to nie muszę jej lubić ![]()
No tak,tak. Możesz nie pić,nie palić a zawsze wina pacjenta;/ Zobaczymy.Kolejna wizyta za tydzien i koniec z tym jednym zębem. Uf.
Kobiety poznikały, a szkoda. Myślałam że któraś proadzi gdzie mozna iść do przyjemnej knajpy na rynku na drinka. Bo Ty z tego co mówiłas taka sama Krakowianka jak ja,więc nie pomożesz;) Chyba że jednak?!
Hej,
taaa walentynki - mężu sobie wybrał wyjazd na Słowację na dechę i termy z kolegami zamiast wieczór z żoną. No cóż widać, że ma inne priorytety.
A ja niedawno wróciłam ze spotkania z Klientem
tym razem Oświęcim i przy okazji trochę się z roboty urwałam bo stwierdziłam, że wracam do domu. W sumie kompa firmowego mam ze sobą to do tej 15:30 popracuję z domu a potem idę na basen ![]()
Bubuś a Twoje osiem praw Klienta to jak dla mnie strzał w 10 ![]()
dentysa - chodzę sporadycznie, tylko na NFZ i jak dotąd nie narzekam. No może poza tym jak się kiedyś zdecydowałam na finansowaną plombę (szarą) i się zdziwiłam, że to o taki odcień szarości chodzi :> na szczęście to jest w 5 i na górze zatem rzadko widać.
Szare są finansowane?Jak to? Własnie jak ja byłam na nfz to te szare(ama...coś tam;D)były bezpłatnie a za białe się płaci. Dziwne...W każdym razie, jeszcze 45 min i do domu. Lena odpoczywa, a z Bubusiem łączymy się w bólu.
PS. nie martw się,7 dni zleci jak z bicza strzelił i weekend:D
945 2013-02-15 16:19:02 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-02-15 16:21:24)
U nas nie było walentynek jako takich, zjedliśmy po kawałku ciasta (połówek kupił, ja nawet nie pomyślałam o takich niuansach
, bo jak stwierdził jak to tak bez niczego w walentynki ) i jak nas zmogło o 19(jak zawsze, przytulanie działa na nas jak lek nasenny), tak obudziliśmy się koło 0.30, więc była przewrotka na drugi bok i zgon do rana ![]()
Tak sobie przypomniałam,że w sumie w walentynki to mi się to moje chłopisko oświadczało jeszcze nie tak dawno, to może dlatego tak z sentymentem podszedł do tematu
![]()
a z Bubusiem łączymy się w bólu.
w "bulu" i "nadzieji" ? ![]()
A nawet w buló! Jak wolisz ![]()
(o masakra,jak to wygląda:)
Twoja wersja bardziej razi w oczy ![]()
Witajcie piątkowo,
Widzę, że temat dentysty dalej na tapecie ![]()
Ja od dłuższego czasu chodzę do jednego gabinetu, po przetestowaniu wielu innych. Chodzi tam też mój mąż i dzieci. Tanio nie jest, ale robią ekstra. Synowi uratowali jedynki, które częściowo wybił sobie na obozie rowerowym.
Mąż miał wstawiane dwa implanty, świetnie się sprawują.
Przy okazji, gabinet jest bardzo przyjazny co dla mnie - kiedyś bardzo bojącej się dentysty - jest bardzo ważne ![]()
Widzę, że walentyki przeszły bez większych imprez? U mnie też, bo w zasadzie walentynek nie świętujemy. Za to jest to nasza rocznica ślubu, tylko wtedy nikt o walentynkach nie słyszał.
Justyna pisząc finansowane miałam właśnie na myśli, ze dla pacjenta są za free bo NFZ w całości za nie płaci ![]()
luc no to teraz macie rocznicę w dość przytulaśnym dniu ![]()
popływałam - teraz śmierdzę chlorem ;/ jak ja tego nie lubię, nawet kąpiel nie pomaga ![]()
Witam kobietki, ruszam w trase
Dla zainteresowanych: na grupponie wyskoczyly dzis bilety do Teatru Nowego 40 zl dla dwoch osob na spektakle: ?Gniew dzieci?, ?Część pierwsza: Bóg? lub ?Encyklopedia duszy rosyjskiej?
Wiecej szczegolow znajdziecie wpisujac gruppon krakow teatr
Pozdrawiam, milej soboty ![]()
Jak cicho,jak spokojnie..
Bubuś,jak w pracy?
Powiem Wam,że mnie jakaś fatalna depresja w ten weekend dopadła...:(
Bubuś widziałam Groupon, ale jakoś te inne sztuki mnie nie zachęcały
A właśnie Ty jesteś cały tydzień na wyjeździe czy tylko weekend był wyjazdowy?
Justyna nie łam się, uśmiech proszę.
Ja miałam weekend dość intensywny zatem ani czasu na smutki ani na odpoczynek
teraz by mi się dzień wolny przydał ![]()
Hej kobietki;)
Wyjazd był w weekend, a teraz już praca za swoim zaprzyjaźnionym biureczku ![]()
Justynka co Cię gryzie, nie daj się chandrze, wiosna już za kilka dni, a jak wiosna to i o uśmiech będzie łatwiej. Wiem, że pogoda nie sprzyja optymizmowi, a i jak człowiek ma za dużo czasu na myślenie o rożnych rzeczach, ale nie można się poddawać.
Ja miałam jakiś koszmarny sen dzisiaj
Mam nadzieję, że niczego złego on nie przyniesie ![]()
954 2013-02-18 13:31:10 Ostatnio edytowany przez JustynaG (2013-02-18 13:36:42)
Bubuś,właśnie nie wiem.. wszystko naraz jakoś. A wiosny nie widać narazie!:9
Mi się śniło,że byłam w jakimś lesie który był ogrodem botanicznym , a byłam tam ze znajomymi z którymi rok już chyba się nie widziałam. Masakra jakas,nie wiem co to był za sen;p
wybaczcie, że cały czas nawiązuję do naszej zsużby zdrowia, ale jak już pisałam postanowiłam wziąć się za siebie w tym roku. Licząc ciągle ile wydałam i ile wydam na ząbki,przyszedł czas na ginekologa. Na nfz,żeby było taniej. Dzwonię do przychodni,a tam babka pyta:a ile Pani ma lat? 22. No,to nie za bardzo.. Dobrze, na kiedy? I kręcąc nosem wpisała mnie na jakiś termin. A co to,jakieś obwarowania odnośnie wieku są? Wiadomo Wam coś na ten temat?! Jestem w szoku. Nie dość że jestem dziś tak nabuzowana,to jeszcze jakaś recepcjonistka z łaską mi podaje termin. Już nawet nie chciało mi się z nią dyskutować,ale jak tam pójdę to na pewno zapytam co ma wiek do tego czy mogę się leczyć na NFZ czy nie;/
Nie ma się co babą przejmować
Im wszystkim petenci/ pacjenci/ klienci przeszkadzają. Ja chodzę prywatnie do pana ginekologa, wizyta w moim ośrodku zdrowia jest zbyt ryzykowna, już raz - jako świeżak we wsi - zrąbałam panią w okienku, która nie raczyła udzielić mi odpowiedzi na pytania, które jej zadałam... wszyscy sąsiedzi o tym wiedzieli szybciej niż zdążyłam wyjść z ośrodka
Podpadłam również pani listonoszce, która zamiast wycofywać spod domu raczyła przejeżdżać przez trawniki - bo tak wygodniej, po mojej interwencji również było o mnie głośno
Jeszcze tylko księdzu się nie dostało, ale niewiele brakowało ![]()
Do miejscowego ośrodka też bym nie poszła!!:D dlatego poszukałam w Krakowie,ale zeby o wiek pytać?!
oj,widzę ze sobie ładnie u siebie na wiosce nagrabiłaś!!;)
No o wiek mogła pytać, ale po cholerkę komentarz (bo rozumiem, że to skomentowała" No,to nie za bardzo").
Bo ja nie rozumiem dlaczego pani sklepowa/ pani listonoszka czy pani w okienku sa jakimiś ważnymi personami we wsi, chodzą ploty zbierają, "bojcory" przeklęte i tyle
Jak listonoszka jeździła po tym trawniku to teściowa za każdym razem narzekała do nas że przez trawnik jeździ, no ale uwagi jej nie zwróci, bo jak... No normalnie, wyszłam, powiedziałam, że bardzo bym ją prosiła żeby nie jeździła po trawniku bo niszczy trawę.
Coś tam popluła się, że ona tylko czasem jest, więc dużych szkód nie ma, to jej powiedziałam, że jeżeli nie ma nic przeciwko to ja będę oceniać czy szkody są duże czy małe
Od tej pory nawet jak jest poczta do nas (mnie i połówka) to i tak dostarcza go do teściowej (swoją droga chciałam iść na pocztę się poskarżyć, bo skoro listy są do mnie to nie ma potrzeby, żeby teściowa pośredniczyła w przesyłce, ale mąż kazał "odpuścić") ;P
Bubuś widzę, że Ty nieźle zadziorny charakterek masz
to tak jak ja
choć w sumie u nas sobie nie nagrabiłam jeszcze jakoś szczególnie. No może poza początkiem mieszkania w naszym bloku - gdzie mi jakieś sieroty otworzyły naszą a'la dodatkową piwnicę (licząc na to, że się wystraszymy i pewnie sobie ją przejmą), którą normalnie opłacamy, mieliśmy w niej wtedy rzeczy do remontu mieszkania na kwotę kilku dobrych tysi (nas nie było wtedy w domu tylko był teściu) i przyszły powiedzieć, że jest otwarta i że decyzją spółdzielni mamy ją opróżnić. No to wtedy poszłam sobie wyjaśnić sprawę do zarządcy budynku z ramienia administracji - otworzył jego łysy synalek (Pan dzielni) mówiąc na początku, że po co my tu i dodatkowo tatuś śpi. No to mu wyjaśniłam, że tatuś z racji funkcji jest od tego by ze mną porozmawiać i że w takim razie przyjdę później. A tatusia (który twierdził, że on bidny nic nie wie na temat otwierania tego pomieszczenia, poprzedni właściciele mieszkania widocznie kiedyś dali im klucz do niego i chyba sobie ktoś kopie zrobił) poinformowałam, że w takim razie jest to włamanie i zgłaszam sprawę na policję. Spółdzielnia też usłyszała swoje i popatrzcie od tej pory spokój i nikt się nam tam nie dobiera do zamka.
Justyna ja bym się pewnie Pani zapytała a po co jej wiedzieć ile to ja mam lat? Zresztą ze swoją przychodnią też miałam niezłe hece. Poszłam kiedyś, po tygodniowej walce z bólem pleców, żeby się zapisać do lekarza. A Pani mi na to, że najbliższy termin ma za 2 tygodnie ewentualnie mogę przyjść rano, postać w komitecie kolejkowym razem z emerytami i wtedy się zapisać na wizytę w danym dniu. Patrz przyjść o 6 żeby o 7.30 dowiedzieć się, że np. wizytę mam o 11.20 (a ciekawe kto do pracy pójdzie). Postękałam, pojojczałam, trochę merytoryki i udało się zarejestrować. Zaś jakoś później byłam umawiać się na kolejną wizytę to przede mną stała Pani koło 50 i patrzcie dało się bez problemu zarejestrować ją na najbliższy wolny termin (jeszcze sobie wybrać mogła). Wcale nie musiała o to prosić jakoś szczególnie.
Bo my mlodzi nie chorujemy ![]()
Pewnie,choroba to tylko 50 wzwyż i też nie do końca.. Cóż.
Ja dziś do teatru:)Oby szybko w pracy zleciało.
Oooo Justyna a na co idziesz?
Zastanawia mnie jeden fakt. Wszędzie słychać lament, że ludzie nie obcują ze sztuką, a jak widac "Krakowianki" obalają te lamenty na całej długości
co rusz któraś z nas jest w teatrze ![]()
Tak,Krakowianki dzielnie walczą aby kultura była utrzymana na wysokim poziomie:D
Dziś "Tramwaj zwany pożadanem"wyczekiwany od dawna. Udało nam się,bo gościnnie będzie Renata Przemyk.
A jak tam w pracy Wam leci?
Oj, no to faktycznie Ci się udało, ja też byłam na spektaklu z jej udziałem, pojawiła się na chwilę, ale aż ciarki po ciele przeleciały jak zaczęła śpiewać ![]()
W pracy nudno jak zawsze, ale działam, bo terminy gonią ![]()
Jakoś dawno mnie tu nie było.
Licząc ciągle ile wydałam i ile wydam na ząbki,przyszedł czas na ginekologa. Na nfz,żeby było taniej. Dzwonię do przychodni,a tam babka pyta:a ile Pani ma lat? 22.
Ja chodzę na ul.Długą 38 na NFZ i jak na razie nie narzekam. Nie ma problemu żeby się dostać.
Ja chodzę na ul.Długą 38 na NFZ i jak na razie nie narzekam. Nie ma problemu żeby się dostać.
No coś Ty,ja chodzę pod ten sam adres tylko prywatnie. Nawet nie wiedziałam że tam jest przychodnia na NFZ,dowiedziałam się dopiero jak poszłam. Odnotuję Twoje zadowolenie w kalendarzu,może kiedyś mi się sprzyda. Póki co pogodziłam się z wydatkiem i jestem zadowolona. Koniec tematu paskudnej służby zdrowia!
A czemu tak zamilkłaś? Dzieci Cię pochłonęły, znów jakiś "nalot"?;)
Hej,
Ja dzisiaj mialam w pracy spotkanie zespołu projektowego stąd nie było czasu na forum. Po raz kolejny mi ręcę opadły - nie ma to jak koordynator projektu, który nie potrafi ogarnąć podstawowych rzeczy i nie widzi, że coś powinniśmy zrobić na dniach bo inaczej się czasowo nie wyrobimy. Ostatnio sobie obiecałam, że to oleje bo ja przecież koordynatorem nie jestem, kasy za odwalanie za niego roboty nie dostaję. Po prostu skoncentruję się tylko na swojej działce. Niestety nie potrafię tak i ratuje innym dupsko z opresji. Głupia ja.
Oj, widzisz, kto ma miekkie serce musi miec twardy tylek i szorowac za dwoch ![]()
Czlowiek nieraz patrzy na takiego jelopa co niby jest "nad nim" i rece opadaja. Nie pomozesz to zawalicie wspolny projekt, pomozesz raz czy drugi to towarzystwo szybciutko przywyknie do Twojej operatywnosci i na kark spadna co rusz to nowe obowiazki, ktore nie tak dawno spoczywaly na barkach "dyrektora z przypadku "
Znam to skads
Ty chcesz tylko robic swoje, a w rezultacie trzeba dodatkowo odbebnic za kogos
Szkoda, ze pochwaly nie sa podobnie udzielane ![]()
Lena,współczuję koordynatora.;/
Podsumowując spektakl:dla mnie bomba. Walach niesamowicie dzisiaj zagrała,no i Przemyk która miała dwuminutowy epizod ale taki że...ciarki Bubuś to za mało. Jestem pod dużym wrażeniem. Mnie się podobało,z czystym sumieniem mogę polecić!
Wiedziałam, że Ci się spodoba
Witam Kochane, rozpoczynamy kolejny pracowity dzień
Przede mną dzien pełen wyzwań... czyli jak przetrwać osiem godzin w pracy, gdy nie ma się co robić ![]()
Bubuś jak nie masz co robić to możesz wpaść do mnie
z racji indolencji koordynatora na pewno jakaś praca się znajdzie i to zasadniczo w większości przypadków na wczoraj :>
na szczęście pojechałam sobie wczoraj po pracy do koniowatych, pojeździłam w padającym śniegu z koniem, który boi się własnego cienia, zatem moje myślenie powędrowało daleko, daleko tylko dzisiaj musiałam wrócić do rzeczywistości niestety :>
To skoro się tak odstresowałaś, to dzisiaj wszystko powinno po Tobie spływać jak po kaczce ![]()
973 2013-02-20 10:31:05 Ostatnio edytowany przez JustynaG (2013-02-20 10:31:28)
![]()
ahh,zazdroszczę Ci Lena takiej pasji i takiej odskoczni(ps.śliczne te Twoje konie,co to za rasa takie wieeeeelkie z takmi"owłosionymi"kopytami?;D fajne są:D)
Szefostwo ma w przyszłym tyg spotkanie z tym klientem,który tak ostatnio nas"olewa". Jest już pewna, że się będą żegać. O Boże,takie nastroje do przyszłego tygodnia mnie zniszczą. Taki stres i niepewność. Co gorsza mnie na tym spotkaniu nie będzie,przecież się z nerwów i obaw chyba tutaj załamę.:(
Pogoda fa-ta-lna. Mało nie wykręciłam orzełka przed wejściem do pracy,nawet nie wiedziałam że tak ślisko. Już pomijam jak mi samochodem zakręciło wczoraj przy wjeździe na podwórko. Ale jak to mówi jeden Klient(już od miesiąca) już bliżej niż dalej. Także Bubuś,wyciągaj grabki:D
Mówiłaś, że do lata dociągniesz, a tu już trzeba będzie zwijać manatki ?
W sumie najważniejsze żeby sytuacja była jasna, bo stres i niepewność potrafią zniszczyć człowieka
Mi pogoda nie przeszkadza, ale już bym coś podziałała w ogródku, tym bardziej, że od dwóch miesięcy pracuję nad "wiosennym" numerem , więc jak już przerzuciłam sto tysięcy kolorowych zdjęć z krokusami, kwitnącymi wiśniami i całą kolorowa resztą to doczekać się nie mogę ![]()
![]()
przy mnie to nawet kaktusy uschną,także tego...:D
Zobaczymy w jakim to pójdzie kierunku. Wiadomo,że gdyby coś(odpukac,jejku odpukać!!)to też kwestia wypowiedzeń pozostałych Klientów, masa papierów i zwijania wieć z dnia na dzień interes nie upadnie. Mam nadzieję,że do lata..
Co najmniej! Zobaczymy,jeszcze kilka dnie będa posępne miny.
Aleee mi się spać chce. Tak zmęczona wróciłam wczoraj że dziś ziewam cały dzień.