Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 317 ]

196

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Dobra Twoja, że zdajesz sobie sprawę jakim potworem jest Twój brat. Agaczek... Odezwij sie. Musisz zacząć działać. Proszę...

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Zaryzykowałam, zadzwoniłam do kuratora. Powiedziałam o wszystkim: o komornikach, o piciu, awanturach i groźbach. Osiągnęłam tylko tyle, że ma go do siebie wezwać i powiedzieć, że wie co się u nas dzieje i ma go postawić do pionu. Poza tym kazał iść do dzielnicowego, opowiedzieć o wszystkim i założyć błękitną książkę czy jakąś listę. Pytał czy myślałam o jego wymeldowaniu ale jak jesli o ma dozór i sam nie chce się wymeldowac? Pytałam o eksmisję, powiedział, że to nie takie proste, najlepiej mieć tą niebieską książkę. Później mi powiedział, że to trochę dziwne, że wcześniej nie było z nim takich akcji mama nic nie mówiła, a teraz jak się wprowadziłam to dzieją się takie rzeczy. Czy mama go kryła? Powiedziałam, że tak. Mój drugi brat z koleji powiedział mi że dowiedział się od brata (złego), że ten dzwonił wcześniej do kuratora i uprzedził go, że mogę do niego zadzonić z jakimiś pretensjami, bo chcę się go pozbyć.
Jednocześnie dowiedziałam się od kuratora, że brat jest dość dobrze znany w ich kręgach już od conajmniej 10 lat.
Teraz został jeszcze dzielnicowy, a potem wojna, bo brat mi tego nie podaruje. Na pewno.

198

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

"Kto sieje wiatr ten zbiera burze"

199

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
agaczek napisał/a:

Zaryzykowałam, zadzwoniłam do kuratora. Powiedziałam o wszystkim: o komornikach, o piciu, awanturach i groźbach. Osiągnęłam tylko tyle, że ma go do siebie wezwać i powiedzieć, że wie co się u nas dzieje i ma go postawić do pionu. Poza tym kazał iść do dzielnicowego, opowiedzieć o wszystkim i założyć błękitną książkę czy jakąś listę. Pytał czy myślałam o jego wymeldowaniu ale jak jesli o ma dozór i sam nie chce się wymeldowac? Pytałam o eksmisję, powiedział, że to nie takie proste, najlepiej mieć tą niebieską książkę. Później mi powiedział, że to trochę dziwne, że wcześniej nie było z nim takich akcji mama nic nie mówiła, a teraz jak się wprowadziłam to dzieją się takie rzeczy. Czy mama go kryła? Powiedziałam, że tak. Mój drugi brat z koleji powiedział mi że dowiedział się od brata (złego), że ten dzwonił wcześniej do kuratora i uprzedził go, że mogę do niego zadzonić z jakimiś pretensjami, bo chcę się go pozbyć.
Jednocześnie dowiedziałam się od kuratora, że brat jest dość dobrze znany w ich kręgach już od conajmniej 10 lat.
Teraz został jeszcze dzielnicowy, a potem wojna, bo brat mi tego nie podaruje. Na pewno.

Nie dziwi mnie zachowanie brata. Ostatnia gnida. Zapobiegliwość mojego byłego była na takim a nawet wyższym poziomie. Typowe... Najlepszą obroną jest atak. I łajza wie, że Ciebie tym może przygasić.

To nie wojna Agaczek. To obrona. Odstaw na bok mysli o mieszkaniu. Ja na Twoim miejscu wyszłabym i zostawiła wszystko, niech sie nażre. Ty tak nie chcesz. Więc do jasnej cholery ogarnij się i zacznij działać!

W tym wszystkim nie chodzi o te puste ściany. Na Boga! Agaczek, o Ciebie chodzi! Chcesz żyć?!

Wiem, że o niczym innym nie marzysz. Proszę Ciebie Agaczek. Proszę...

200 Ostatnio edytowany przez agaczek (2014-12-17 15:47:32)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

moja mama też zaczęla się wycofywać. Zostałam sama sad
Umówiłam się jeszcze na 17:00 z dzielnicowym.

201

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
agaczek napisał/a:

moja mama też zaczęla się wycofywać. Zostałam sama sad
Umówiłam się jeszcze na 17:00 z dzielnicowym.

Nie jesteś sama Agaczek. My tu jesteśmy. Podpowiadamy Tobie co ewentualnie robić. Tyle, że Ty w ogóle nie słuchasz sad

Mój Ty Biedny Aniele... Rozumiem co czujesz! Podnieś się proszę... Wyciągnij rękę.. Chwycimy ją...

202

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Sponiewierana. Moim zdaniem za bardzo angazujesz sie emocjonalnie. Tutaj w sytuacji autorki chodzi rowniez o sprawy egzystencjonalne brata. Ty tego wogole nie widzisz, opowiadasz sie w 100% po jakiejs stronie. Nawet z wypowiedzi autorki to sie gdzie niegdzie zauwaza ze jednak mysli i o tej stronie. Dlatego w pewnym momencie stad odszedlem. Bo to juz jest wspieranie jednego przeciwko drugiemu. Autorka zmaga sie nie tylko z bratem ale rowniez z wlasnym sumieniem. Jej sprawa nie jest trudna prawnie ale jest trudna moralnie. Chodzi mi o to, zeby nie zbyt latwo wchodzic cos przez internet, co do czego nie ma do konca jasnosci, co juz wchodzi niemal w egzystencjalne i bytowe sprawy innych ludzi oraz brac to na barki wlasnego sumienia.

203 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-17 18:07:23)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
maniek_z_maniek napisał/a:

Sponiewierana. Moim zdaniem za bardzo angazujesz sie emocjonalnie. Tutaj w sytuacji autorki chodzi rowniez o sprawy egzystencjonalne brata. Ty tego wogole nie widzisz, opowiadasz sie w 100% po jakiejs stronie. Nawet z wypowiedzi autorki to sie gdzie niegdzie zauwaza ze jednak mysli i o tej stronie. Dlatego w pewnym momencie stad odszedlem. Bo to juz jest wspieranie jednego przeciwko drugiemu. Autorka zmaga sie nie tylko z bratem ale rowniez z wlasnym sumieniem. Jej sprawa nie jest trudna prawnie ale jest trudna moralnie. Chodzi mi o to, zeby nie zbyt latwo wchodzic cos przez internet, co do czego nie ma do konca jasnosci, co juz wchodzi niemal w egzystencjalne i bytowe sprawy innych ludzi oraz brac to na barki wlasnego sumienia.

Nie zgadzam się z Tobą. Nie było moim zamiarem buntować jej przeciwko bratu. Ona wie, że ja na jej miejscu zostawiłabym to wszystko w cholerę. Zabrała mamę. To jej życie. Ja za nią tego życia nie przeżyję. I doskonale wiem, co ta Dziewczyna czuje. To nie jest mi obce.
Nie będę sie narzucać. Wybacz Maniek, ale wycofam się, jeśli Ona wyraźnie mi taką sugestię przekaże.

204

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

W chwili, gdy znalazłam sie na tym forum, wiem, że nie jestem sama...

205

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Posluchaj. Moim zdaniem masz prawo pisac jak kazdy. Tylko ze problem autorki jest bardziej zlozony. Ona bierze rowniez odpowiedzialnosc za innych poprzez to, ze czesc rodziny jest od niej zalezna bo tak postanowil ojciec. Nie wiemy na ile on liczyl ze ... na ile ona rozwiaze ten problem. Nie zazdroszcze tej odpowiedzialnosci autorce dlatego nie podsuwam zadnego rozwiazania, ktore moga byc bardzo rozne. Tutaj problemy prawne sa bardzo proste ale obawiam sie ze nie o to tu chodzi. Zderzenie z "wymiarem sprawiedliwosci" moze byc w pierwszym momencie "szokujace" i "depresjonujace" ale to tez jest dla ludzi i nie przesadzajmy z demonizowaniem tego. Widzisz w podbnych sprawach spadkowych, egzystencjalnych albo sytuacja jest niesprawiedliwa dla kogos, albo odpowiedzialnosc zbyt duza, albo ktos sie czuje pokrzywdzony (moze tak jest, moze nie jest) i zawsze prowadzi to do konfliktow nawet jesli ktos nie pije. Tutaj mamy troche zaczerniony obraz przez problem alkoholizmu brata. Ale to przeciez nie jedyny problem. Potrafisz tak latwo decydowac o zyciu kogos innego? Jakie widzisz realne rozwiazanie problemu dla autorki poza jej wspieraniem?

206

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

maniek_z_maniek... mój brat przychodzi dzień w dzień pijany, jest uzależniony od alkoholu. Gdziekolwiek się zwracam nikt nie chce mi pomóc. Nie chce z nim mieszkać, chcę żeby wyniósł sie z mojego życia. Czy to takie trudne do zrozumienia?
Czuję się jak w pułapce.
Teraz też przyszedł pijany. Myślisz, że można tak żyć. Jak tylko go widzę jestem roztrzęsiona, czuję się bezsilna. Prosiłam kuratora, rozmawiałam z dzielnicowym i nic nie pomogło.
Sponiewierana pomaga mi nie zwariować w tym wszystkim.
Ja naprawdę jestem na granicy i naprawdę nie widzę wyjścia z sytuacji.
Nie wiesz jak to jest żyć przez całe życie z alkoholikiem. Najpierw jednym, potem drugim.

207

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
maniek_z_maniek napisał/a:

Posluchaj. Moim zdaniem masz prawo pisac jak kazdy. Tylko ze problem autorki jest bardziej zlozony. Ona bierze rowniez odpowiedzialnosc za innych poprzez to, ze czesc rodziny jest od niej zalezna bo tak postanowil ojciec. Nie wiemy na ile on liczyl ze ... na ile ona rozwiaze ten problem. Nie zazdroszcze tej odpowiedzialnosci autorce dlatego nie podsuwam zadnego rozwiazania, ktore moga byc bardzo rozne. Tutaj problemy prawne sa bardzo proste ale obawiam sie ze nie o to tu chodzi. Zderzenie z "wymiarem sprawiedliwosci" moze byc w pierwszym momencie "szokujace" i "depresjonujace" ale to tez jest dla ludzi i nie przesadzajmy z demonizowaniem tego. Widzisz w podbnych sprawach spadkowych, egzystencjalnych albo sytuacja jest niesprawiedliwa dla kogos, albo odpowiedzialnosc zbyt duza, albo ktos sie czuje pokrzywdzony (moze tak jest, moze nie jest) i zawsze prowadzi to do konfliktow nawet jesli ktos nie pije. Tutaj mamy troche zaczerniony obraz przez problem alkoholizmu brata. Ale to przeciez nie jedyny problem. Potrafisz tak latwo decydowac o zyciu kogos innego? Jakie widzisz realne rozwiazanie problemu dla autorki poza jej wspieraniem?

Maniek... widzisz... moze to zboczenie z lekka zalatujące na zawodowe, uważam, że
Agaczek jest w kropce. Nawet gdyby trzasnęła drzwiami i poszła w cholerę, problem sie nie rozwiążę. Jest w naprawdę trudnej sytuacji.

Ja ją wspieram duchowo. I podsuwam pomysły. Nie zdecyduje za nią. Proszę, bys następnym razem czytał wpisy dotyczące tego wątku dokładniej. Moje propozycje uważam za słuszne. Ale przynoszące skutek na dłuższej linii. Co nie znaczy, że Agaczek ma je zaakceptować. Ta dziewczyna potrzebuje wsparcia. Jest ROZTRZĘSIONA.

208

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
agaczek napisał/a:

Nie wiesz jak to jest żyć przez całe życie z alkoholikiem. Najpierw jednym, potem drugim.

Ja wiem Agaczek. Kiedy stwierdzisz, że ja oprócz wsparcia duchowego jestem w stanie Ci pomóc, odezwij się. Uważam, że jeśli tamci Tobie nie pomogli, ja jestem Twoją deską ratunku. Nie masz nic do stracenia. Bo tak naprawdę poza strachem nie masz nic. Ty zdecydujesz.

209

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Sponiewierana... Dzięki, że jesteś smile

210

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
agaczek napisał/a:

Sponiewierana... Dzięki, że jesteś smile

Nade mną Agaczek nie musisz się litować i pocieszać w sytuacji, gdy ktoś mnie karci i neguje moje zachowanie. Jestem, bo tego chcę. Nie dla głaskania po głowie. Ja już tak mam. Może dlatego, że życie mnie naprawdę nie oszczędziło..

Czasem czytam niektóre posty i zastanawiam się czy oby ktoś nie podglądał mojego życia a teraz przeniósł to tutaj...

211

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Kurator nie pomógł, jak widać, skoro braciszek znów pijany przyszedł i zacytował kawałek rozmowy.
Dzielnicowy ma z nim porozmawiać i też powiedział że jak zacznie popychać i się awanturować to dzwonić po interwencje na policję, że wyzwiska to za mało. Groźby podchodzą pod paragraf i jeśli się to powtórzy to mogę złożyc zawiadomienie i wtedy prokuratura. Jeśli bedzie interwencja to mogą mu odwiesic dozór.

212

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
Sponiewierana napisał/a:
agaczek napisał/a:

Sponiewierana... Dzięki, że jesteś smile

Nade mną Agaczek nie musisz się litować i pocieszać w sytuacji, gdy ktoś mnie karci i neguje moje zachowanie. Jestem, bo tego chcę. Nie dla głaskania po głowie. Ja już tak mam. Może dlatego, że życie mnie naprawdę nie oszczędziło..

Czasem czytam niektóre posty i zastanawiam się czy oby ktoś nie podglądał mojego życia a teraz przeniósł to tutaj...

Ja się nie lituję. Po prostu dziękuję, że jesteś smile To dla mnie znaczy dużo

213

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Ja jednak nie dam rady. Poddaje się.
Dzieki Sponiewierana za wszystko smile

214

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
agaczek napisał/a:

Ja jednak nie dam rady. Poddaje się.
Dzieki Sponiewierana za wszystko smile

Żarty jakieś sobie robisz Agaczek? Co to znaczy "poddaję się"?! Nie chcę o tym słyszeć! Nie....

215

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
agaczek napisał/a:

Ja jednak nie dam rady. Poddaje się.
Dzieki Sponiewierana za wszystko smile

Czytałam Twoje posty. Miałaś plany! Spójrz na siebie! Marzyłaś o studiach! I powoli dopinasz swego!

216

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Oczywiscie agaczek masz prawo do adekwatnego reagowania zgodnie z prawem i prawda. Moze to na pierwszym miejscu a reszta to juz bedzie konsekwnecja tego. I tyle. Skoro odpowiedzialnosc Cie przerasta to moze w taki sposob. W koncu kazdy ma prawo do obrony.

217 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-12-20 17:49:41)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Aniu :    Można i tak ( cytuje: Ja jednak nie dam rady. Poddaje się ) 

                        Ale jak inaczej na to spojrzymy.

             Jeśli jest tak źle że gorzej być nie może to znaczy że będzie już tylko lepiej.    Zbyś

/    Bednarek - Cisza    /   Paulla - Dwa słowa dla życia     /    Składanka ? André Rieu - The Second Waltz     /
                   /  MAREK GRECHUTA - Dni ktorych nie znamy  /

218

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
agaczek napisał/a:

Kurator nie pomógł, jak widać, skoro braciszek znów pijany przyszedł i zacytował kawałek rozmowy.
Dzielnicowy ma z nim porozmawiać i też powiedział że jak zacznie popychać i się awanturować to dzwonić po interwencje na policję, że wyzwiska to za mało. Groźby podchodzą pod paragraf i jeśli się to powtórzy to mogę złożyc zawiadomienie i wtedy prokuratura. Jeśli bedzie interwencja to mogą mu odwiesic dozór.

Agaczek, jestem tu ... niedaleko.
Wiesz czasem się wydaje że zamiast lepiej jest gorzej a niekoniecznie. Jest inaczej niż sobie wyobrażałaś jak byś chciała ale nie koniecznie całakiem źle...

Chciałabyś pewnie aby wszystko szybko i spokojnie się rozwiązała ale się nie da. Każda "wojna" przynosi straty. Nie kieruj się w kwestii brata uczuciami, bo one sprawiają, że czujesz się słaba. Weź na chłodno co mówi kurator i policja. Postępuj zgodnie z instrukcją. Poczekaj na "właściwy moment". Wprowadź niebieską kartę. Kiedy trafisz już na terapię będzie Ci łatwiej, będziesz miała wsparcie ludzi którzy rozumieją co przechodzisz.
Policja i kurator to często ludzie "bezduszni" kierują się regulaminem a nie sercem i może to dobrze...
Zapisuj sobie te sprzeczki i sytuacje do których dochodzi bez świadków abyś z czasem mogła do tego wrócić.

Nie daj się zniechęcić czy zastraszyć, tylko tak możesz wyjść z opresji a z czasem pomóc mamie. Teraz jednak skup się na własnym wnętrzu, buduj poczucie własnej wartości i nie daj się złamać.

Będzie dobrze idź tylko małymi kroczkami do przodu, dystans jaki sobie wyznaczyłaś jest pracochłonny. Dasz radę!
Pozdrawiam:)

219 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-20 10:02:36)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Nie przyjęłam do wiadomości faktu, że Agaczek sie poddała. Wciąż siedzi w mojej głowie ta Dziewczyna. Jest w punkcie, w którym zwaliło sie na nią mnóstwo problemów, na oko nie do rozwiązania. A to złudzenie.

Tak jak Zbyś napisał - jeśli gorzej być już nie może - będzie lepiej. Musi. Mówi się, że czasem trzeba upaść na samo  dno. A wiesz dlaczego Agaczek? Bo o od niego możesz się tylko odbić...

W przypadku wsparcia psychologa... Wiem, że ich usługi są drogie. /mnie nie stać było na niego. I wiesz.... Może to i dobrze. Moim "szczęściem" było to, że rodzinie policja założyła niebieska kartę. Trafiłam na grupę roboczą (to jeden z konsekwencji założenia niebieskiej karty) a tak na naprawdę cudowną kobietę. z powołania. Nie... Nie było tak, że głaskała mnie po głowie. Słuchała. Patrzyła na mnie. Nie potrafiłam jej zaufać, zwłaszcza po bataliach początkowych z policją. Ci próbowali początkowo zagłaskać mnie i traktowali jak rodzinę, która ma jakieś kłopoty przejściowe. Wiesz... Takie - dogadajcie się itp. Wiadomo po co. Bo my oznaczaliśmy dla nich więcej pracy (sporządzanie notatek, raportów). Wiedzieli, że założenie niebieskiej karty oznacza dla nich dodatkowe zajęcie. Terapeutka nie pouczała. Nigdy. Ona tylko chwytała mnie za rękę i pokazywała wszystko z boku. Pozwoliła spojrzeć na wszystko z innej  strony. I teraz wiem, że mówiła tyle mądrych rzeczy. To ona sprawiła, że powoli zaczynałam wierzyć w to, że będzie dobrze. Nie wspomnę już o kurator społecznej. Nie było tak różowo z początku. Zostałam przez byłego tak oczerniona, ze w głowie się to nie mieściło. Doświadczenie tej kurator zrobiło jednak swoje. Nie dała się zmanipulować. Nie ukrywam, że moje Dzieci włożyły ogromny wkład w prawidłową ocenę mojej osoby.

Uwierz mi Agaczek, że powoluteńku da się wyjść z tego marazmu, w jakim się znalazłaś. Potrzeba czasu, byś to wszystko ogarnęła. Ale... Nie możesz stać biernie. Dostałaś tu mnóstwo wskazówek i pomysłów do działania. musisz tylko dotrzeć do takiego punktu, w którym powiesz: dość!
Ja jestem cierpliwa. Czekam na ten krzyk. Z Twoich ust. Nie odstawisz mnie jak zużyty mebel. Wiem, że możesz z tego wyjść. Tak jak napisała Renesans - wojna oznacza straty. Pamiętaj również, że przegrany bywa zwycięzcą.
Boże.... Mam nadzieję, że zaglądasz tutaj i czytasz nas. Czekam na Ciebie Dziewczyno. Wyjdziesz z tego.

220

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
Sponiewierana napisał/a:

Terapeutka nie pouczała. Nigdy.
...
Uwierz mi Agaczek, że powoluteńku da się wyjść z tego marazmu, w jakim się znalazłaś. Potrzeba czasu, byś to wszystko ogarnęła. Ale... Nie możesz stać biernie. Dostałaś tu mnóstwo wskazówek i pomysłów do działania. musisz tylko dotrzeć do takiego punktu, w którym powiesz: dość!
Ja jestem cierpliwa. Czekam na ten krzyk. Z Twoich ust. Nie odstawisz mnie jak zużyty mebel. Wiem, że możesz z tego wyjść. Tak jak napisała Renesans - wojna oznacza straty. Pamiętaj również, że przegrany bywa zwycięzcą.
Boże.... Mam nadzieję, że zaglądasz tutaj i czytasz nas. Czekam na Ciebie Dziewczyno. Wyjdziesz z tego.

Sorry - ale czemu to agaczek nie ma mieć TAKICH samych praw jak TY?
Czyli sama decydować co dla niej i w jej sytuacji dla niej najlepsze?
Być może sytuacja ją NA TEN MOMENT przerosła i... zwyczajnie potrzebuje czasu! By "dojrzeć" do czegoś odmiennego.
Jestem przekonana, iż ta sytuacja nie pozwoli jej spocząć na laurach - niemniej POGANIANIE nie jest motywujące a deprymujące wink
AGACZKU - życzę sił i "małych kroczków" WPRZÓD smile

221

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Agaczek, jak jest?

222

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Agaczek! Jesteś! Boże... Martwiłysmy sie o Ciebie Aniołku!

223

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Źle.
Byłam u psychiatry,dostałam leki, przedwczoraj był kurator, a wczoraj mój brat znów przyszedł pijany i wypił jeszcze kilka piw. Co prawda nie zrobił awantury, ale ja nie mogę już tak żyć. Jak tylko przyjdzie pijany denerwuję się, wymiotuję i mam bardzo wysokie ciśnienie. Nienawidzę tam żyć, nie  mogę z nimi mieszkać. Jestem strzępkiem nerwów. Nie mogę też zapomnieć i zaakceptować faktu, że z mój parter już mnie nie chce i nie będziemy już nigdy razem. Ta Wigilia i Święta to dla mnie dno. Przez miesiąc schudłam ponad 10 kg. Nie chcę już żyć, nie potrafię. Nie mam już sił na walkę o coś co jest moje, a ja nie potrafię tego wywalczyć. Jestem ofiarą, tchórzem, nie potrafię być silna, poddaję się i załamuję. Jeszcze w pracy zaczyna się źle dziać i nie wiem czy jej nie stracę. Nic nie ma sensu. Wszystko po kolei się wali.

224

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
agaczek napisał/a:

Źle.
Ta Wigilia i Święta to dla mnie dno. Przez miesiąc schudłam ponad 10 kg. Nie chcę już żyć, nie potrafię. Nie mam już sił na walkę o coś co jest moje, a ja nie potrafię tego wywalczyć. Jestem ofiarą, tchórzem, nie potrafię być silna, poddaję się i załamuję. Jeszcze w pracy zaczyna się źle dziać i nie wiem czy jej nie stracę. Nic nie ma sensu. Wszystko po kolei się wali.

SIŁA ZŁEGO NA JEDNEGO.
Powiedz - co z tego wszystkiego co wymieniłaś TAK naprawdę musisz?
Ponieważ Einstein powiedział iż idiotyzmem jest robienie WCIĄŻ tego samego i oczekiwanie ODMIENNYCH skutków. ZRÓB coś dokładnie odwrotnego niż dotychczas... Walczysz... O CO i PO CO?
Masz się wykończyć? W imię czego, że tak zapytam? MASZ prawo być i ofiarą i tchórzem i być słaba... w takim stanie rzeczy (mało kto potrafiłby INACZEJ!)
Matka ma was 3, nie Ciebie jedną (jeśli dobrze zrozumiałam).
Pewnie ma też rentę po nieboszczyku ojcu, więc z głodu nie umrze. Jeśli NIE chce/potrafi Cię wesprzeć - niech się uwiesi na innym dziecku... RATUJ siebie.
Zamiast walki proponuję akceptację i odpuszczenie sobie...

225 Ostatnio edytowany przez renesans (2014-12-25 09:41:02)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Aga, Wigilia to trudny czas dla wszystkich po rozstaniu, choćby dlatego, że Wszystko się zmienia i jest nowe, inne niż do tej pory.
Jeśli patrząc na puste krzesło przy stole myślisz o tym co było nic nowego nie wymyślisz. Spójrz proszę na ten czas jak na bramę przez którą trzeba przejść. Te trudności miną wystarczy tylko szukać rozwiązań. To bardzo trudny czas, bo Ty już wyruszyłaś w drogę, zmieniasz rzeczywistość, działasz i napotykasz opór. To naturalne że brat reaguje nerwowo i Ty się stresujesz.
Zapewniam Cię że każde działanie ma sens, zacznij od małych przyjemności dla siebie, sprawiaj sobie samej choć odrobinę radości.
To nic że będą góry i doliny, nie zważaj na to rozglądaj się aż zobaczysz światełko.
A teraz tak jak pisze Anhedonia odpędź od siebie poczucie winy i bezradności, nie jesteś za wszystko i wszystkich odpowiedzialna.

Skoro masz leki pewnie niebawem zaczną działać, będą Cię wspomagać choć nie uleczą. Pamiętaj o terapii, pisałeś że w styczniu będzie tam dla Ciebie miejsce, to już niedługo. Ważne abyś wiedziała, że nie jesteś sama, że być może niedaleko jest ktoś kto radzi sobie z podobnym problemem.
No i jesteśmy my, pamiętamy o Tobie. Jednak siła której szukasz jest w Tobie i to właśnie Ty sama dokonasz rzeczy które dziś wydają się niemożliwe. Masz tu mnóstwo przykładów na forum gdzie widać że ludzie wychodzą ze swych opresji i żyją dalej w zgodzie ze samym sobą.

Agaczek, życzę Ci spokoju i równowagii abyś uwierzyła w siebie i swoją moc.

226

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Dziękuję Ci Renesans za słowa otuchy.
Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby przeżywać tak bardzo rozstanie, zdrada boli chyba najbardziej i te wszystkie słowa, które od niego usłyszałam.
Najgorsze jest to, że mimo iż staram sobie wmawiać, że nie był mnie wart, wyrządził krzywdę, nadal nie mogę o nim zapomnieć.
Od tygodnia nic nie jem tylko trochę piję. Mam potworny wstręt do jedzenia, aż sama zaczęłam się bać.
Leżę całymi dniami w łóżku, nie mam siły wstać. Wiem, że powinnam ale nie mogę się zmusić, tu czuję się najlepiej.
Nic nie jest w stanie ukoić mojego bólu.
Naprawdę nie wiem jak sobie z tym poradzić nie potrafię.

227

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Agaczek, trochę ruchu dobrze by ci zrobiło - może chociaż spacer? Świeci u was słońce?
Mnie, jak byłam w czarnej dziurze, pomogło bieganie i taniec /spontaniczny w domu, nawet w pracy na zapleczu smile ).
Ruch dodaje pewności siebie, myśli same układają sie w głowie, przychodzi dystans, sprawy nabierają właściwego znaczenia. Wystarczy zacząć.

My tu myślimy o tobie smile znaczy - nie jesteś sama smile

228

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Agaczek, wzięłam sobie do serca słowa Anhedonii i przestałam na Ciebie naciskać. co nie znaczy, że zrezygnowałam z Ciebie.
Wiem, że jest Tobie bardzo ciężko. I tak jak pisze Renesans - w Tobie jedynie siła, by poradzić sobie z bólem. Pamiętaj jednak, że czasem nawet te namolne rady i naciski w końcu dotrą do Ciebie i otrząśniesz się z marazmu, w jakim się znalazłaś Agaczek.

Zarejestrowałam się na tym forum w październiku. Nie z ciekawości. Nie... I nie dlatego żeby kogoś ostrzec przed osobą pokroju mojego byłego (kata). Ja.... Szukałam gałęzi, by móc sie jej uchwycić i nie zapaść się w beznadziei, w której według mnie tkwiłam.

To straszne co teraz napiszę, ale odnoszę wrażenie, że właśnie problemy innych forumowiczów sprawiły, że trzymam się na "powierzchni" i nie chcę utonąć w bagnie do którego po trosze zostałam wtrącona i no by tu mówić - nie oponowałam by w nim się znaleźć.

Wydaje mi się że przede wszystkim musisz w pierwszej kolejności "poradzić" sobie z rozstaniem z nim. A to stanie sie gdy spojrzysz na ten związek na trzeźwo i z boku.

Resztę da się poukładać. Do tego potrzebna jesteś Ty. Tylko Ty....

229

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
Sponiewierana napisał/a:

Wydaje mi się że przede wszystkim musisz w pierwszej kolejności "poradzić" sobie z rozstaniem z nim. A to stanie sie gdy spojrzysz na ten związek na trzeźwo i z boku.

Resztę da się poukładać. Do tego potrzebna jesteś Ty. Tylko Ty....

Do poukładania samej siebie TEŻ jest potrzebna ona - agaczek...
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=252542#p252542
Już w 2010 roku to nie była żadna miłość i wprost oraz w oczy oboje to sobie mówili...

Mnie się zdaje, że zjawisko zwane: "siła złego na jednego" Agaczka pokonało...
Objawy:

agaczek napisał/a:

Od tygodnia nic nie jem tylko trochę piję. Mam potworny wstręt do jedzenia, aż sama zaczęłam się bać.
Leżę całymi dniami w łóżku, nie mam siły wstać. Wiem, że powinnam ale nie mogę się zmusić, tu czuję się najlepiej.
Nic nie jest w stanie ukoić mojego bólu.
Naprawdę nie wiem jak sobie z tym poradzić nie potrafię.

karzą myślącej osobie zastanowić się czy to nie depresja czasem...
A na tą to tylko lekarz coś może pomóc... CZYM prędzej się trzeba zapisać, bo niestety jak z wszystkimi innymi dolegliwościami przyjdzie czekać (pewnie z miesiąc)... a jeszcze parę tygodni zanim psychotropy zaczną działać sad
Trzymaj sie dziewczyno - JEDNO masz życie... jak już musisz je paprać, to na Boga nie przez parę portek! czy to braterskich czy innych!

230

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Tak Anhedonio... Czytałam wpisy Agaczek z tamtego okresu. Może sama powinna do nich wrócić...

231

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
Sponiewierana napisał/a:

Tak Anhedonio... Czytałam wpisy Agaczek z tamtego okresu. Może sama powinna do nich wrócić...

Chyba masz rację smile
Niemniej TE objawy są bardzo niepokojące. Depresja to straszna zaraza... Zabija niektórych. Trzeba działać!
DO LEKARZA MARSZ!

232

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
Anhedonia napisał/a:
Sponiewierana napisał/a:

Tak Anhedonio... Czytałam wpisy Agaczek z tamtego okresu. Może sama powinna do nich wrócić...

Chyba masz rację smile
Niemniej TE objawy są bardzo niepokojące. Depresja to straszna zaraza... Zabija niektórych. Trzeba działać!
DO LEKARZA MARSZ!

Nie ukrywam, że u mnie nałozyło sie naraz mnostwo problemów. Najbardziej bolały Dzieci. I wiesz... Nie przyjmowałam do wiadomości, ze jest ktokolwiek w stanie mi pomóc. Nawet ja sama sobie pomoc nie chciałam. Ocknęłam się ktorejs nocy... I nie ukrywam ze to własnie moje Dziecko to sprawiło.
I racje masz. Na poczatku leki. I terapeuta... Potem Netkobiety smile

233 Ostatnio edytowany przez agaczek (2014-12-27 15:51:16)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Czytałam swoje stare posty. I wtedy też go kochałam. Pomimo tego co mi mówił. Miałam nadzieję jednak coś się zmieni. Byłam wściekła na niego i bałam się samotności. Teraz też się boję nie chcę się zapierac. I zostałam, bo kochałam całym sercem, zaufałam mimo, ze nie powinnam była ufać. Może juz wtedy trzeba było odejść. Pogodzilismy się wtedy i nie wracaliśmy do tego aż do teraz. Było dobrze albo mi się tylko tak wydawało. Kochałam wtedy i kocham teraz.

U psychiatry byłam, psychotropy dostałam i biorę.

234

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
agaczek napisał/a:

Czytałam swoje stare posty. I wtedy też go kochałam. Pomimo tego co mi mówił.(...)Kochałam wtedy i kocham teraz.

I zobacz CO SOBIE zrobiłaś?
Minęło niemal 5 lat!
Czy można kochać kogoś WBREW jego woli? MOŻNA... tylko po co?
By się zamęczyć sad

agaczek napisał/a:

U psychiatry byłam, psychotropy dostałam i biorę.

Mądra dziewczynka

235

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Swoją drogą, prawdą jest to, ze osoby które wychowywały się w takich rodzinach jak moje, będą ofiarami, ludźmi kochającymi za bardzo i uzależnionymi od innych.
Myślałam, ze jestem twarda, widać tylko mi się wydawało.
Każdy problem mnie przerasta i nie potrafię go rozwiązać. Nawet nie umiem się odkochać i przestać myśleć o człowieku, który nigdy mnie nie kochał, wykorzystywał i zastąpił pierwszą napotkaną kobietą, która się nim zainteresowała.
Nie potrafię sobie poradzić z bratem alkoholikiem we własnym mieszkaniu.

236 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-12-27 17:08:06)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
agaczek napisał/a:

Swoją drogą, prawdą jest to, ze osoby które wychowywały się w takich rodzinach jak moje, będą ofiarami, ludźmi kochającymi za bardzo i uzależnionymi od innych.

Nie nie jest prawdą , ŻE MUSZĄ, ani że ZAWSZE...
Najlepiej zobaczysz to na przykładzie siebie i rodzeństwa w kwestii alkoholu... Nie każde dziecko alkoholika będzie patologią jak jeden z twych braci. Ani drugi ani Ty nie jesteście przecież!
wejdź na stronę: www kropka charaktery kropka eu i poczytaj na temat DDA. (Oczywiście zamiast słowa kropka wstawiamy zwykłą, normalną "." Ta niemożność podawania linków mnie dobije!)
NIC, dosłownie NIC nie jest w życiu RAZ NA ZAWSZE przesądzone...
Świadomość daje możliwość zmian. Skorzystaj z możliwości...
I nie bądź siłaczką wbrew samej sobie

237

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

trzymam kciuki , z prawem to ja jestem na bakier , bo nieznam sie ale trzymam kciuki mocno aby sie udało Tobie

238

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Agaczek, za bardzo się nie martw, życie i tak się ułoży - tak czy inaczej. Po latach chudych nadejdą tłuste.
Każdy dzień może przynieść jakąś niespodziankę /miłą/. Tego ci życzę i nieustająco kibicuję smile

Posyłam ci dobrą myśl .../- w centralną Polskę?/

239

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Agaczek, czytaj to forum i chłoń z wiedzy i doświadczeń innych, (oczywiście używaj filtra odpowiedniego do grubości swej skóry).

Ilu ludzi tyle przypadków i tyle rozwiązań, sama powinnaś poszukać tych właściwych dla siebie.
Nie wszystkich krzywd musisz doświadczać na sobie i nie wszystko trzeba przeżyć samemu, można korzystać z doświadczeń innych.
Wybieraj dla siebie te rozwiązania które coś mogą Ci w życiu polepszyć.
Nie zmienisz swego dzieciństwa ale możesz wykorzystać swoje spostrzeżenia i doświadczenia i uczyć się na błędach rodziców.
Ty już wiesz że nie możesz tolerować i pozwalać sobie na przemoc tak jak Twoja mama, masz już inną świadomość to dużo!

Ja wiem że prościej się odbić kiedy ma się trampolinę pod nogami, ale kiedy już wiesz dokąd zmierzasz i co jest Ci potrzebne aby osiągnąć cel jest prościej.
Teraz potrzebujesz tej trampoliny aby łatwiej było Ci wskoczyć na "wyższy poziom" zobaczysz wtedy że ten człowiek o któreggo liłość zabiegałaś nie jest Ci potrzebny. On nie stoi z wyciągniętą ręką, on się odwraca kiedy wołasz pomocy...
Lepiej więc zrobić kurs samopomocy, a wtedy będziesz zdolna pomóc nie tylko sobie ale i innym.

Jak czujesz się po lekach? Ja pierwsze tygodnie czułam się fatalnie, nawet przerwałam bo sądziłam że leki działają na mnie gorzej niż bez nich.
To było chwilowe organizm się przystosowywał do "nadmiaru szczęścia".

Jeśli masz jakieś pytania pisz , zawsze mogę podzielić się doświadczeniem jeśli takowe posiadam.
Cieszę się że się do nas odzywasz.
Nie zamykaj się w sobie, potrzebujesz towarzystwa.

Ze wszystkim sobie poradzisz, nie ma takiego ciężaru jakiego nie udźwigniesz trzeba tylko odpowiednio wziąć się za problem a nie wszystko na raz.

Ściskam, będzie dobrze.

240 Ostatnio edytowany przez agaczek (2014-12-28 10:48:39)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Renesans... Mam wrażenie, że leki nie działają. Wieczorami myślę, że sobie poradzę, dam radę i mam świadomość, ze nie ma sensu rozpamiętywać i płakać nad kimś kto na to niezasluguje. Nad ranem ok. godz. 3-4 budzę się gwałtownie z lękiem, trzęsie mnie w środku i wszystko wraca na nowo. Nadal nie mogę jeść, mam obrzydzenie do jedzenia i wymiotuje. To akurat miałam wcześniej wiec nie jest to spowodowane lekami, nadal nie mam sił na nic i leżę tylko w łóżku. Schudłam juz 15 kg od 18 listopada. Mam nadzieję, że  leki zaczną niedługo działać, bo nie wiem ile jeszcze tak pociągnę.

Chcialabym wszystkim podziękować za wsparcie jakiego mi udzielacie. Czasem trudno mi sobie udwiadomic pewne prawdy, które staracie się  pokazać.
Tak jak Anhedonia zwróciła mi uwagę na 2010 rok. Wiem, ze ma rację i sama to sobie zrobiłam, mogę mieć pretensję tylko do siebie. Rozumiem też i chciałabym móc nie patrzeć za siebie lecz w przyszłość ale to dla mnie bardzo trudne i tak potwornie boli. Nie chcę o tym myśleć, a jednak myśli wciąż i wciąż powracają. Może też dlatego, ze nie mogę zaakceptować faktu, ze miejsce w którym mieszkam to teraz mój dom? Miejce, którego tak bardzo nienawidzę.

241 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-12-28 11:37:44)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Agaczku - to wszystko co piszesz jest zrozumiałe.
Niestety Tobie akurat TRUDNIEJ, bo nie przebywasz w takim miejscu, które zapewniałoby ci jakiekolwiek wsparcie... to przeze mnie zwane: "siła złego na jednego". MASZ na to radę? Ja Ci szklić nie będę, że będąc w miejscu, które dodatkowo dokopuje efektów można się spodziewać rychło. Pewnie wręcz przeciwnie sad
Ale TO nie będzie trwać wiecznie... bo życie to proces i w miejscu nie stoi. Ani wtedy kiedy jest cudnie-pięknie ani (chwała bogu) gdy jest wręcz przeciwnie.
Nie wiem czy masz siłę jakąkolwiek by ręką czy nogą ruszyć... ale próbuj się przymusić. Koniec roku niech będzie pretekstem... W łóżku możesz to zrobić. BILANS. A w zasadzie więcej, bilans i PLAN.
Pierrwszy dotyczący plusów i minusów związku, który opłakujesz... a który "se ne wrati..." UNAOCZNIENIE sposobu w jaki byłaś traktowana pozwoli (może) zrezygnować z bajań na temat człowieka, który cie poniżył i sponiewierał.
A drugie - PLAN - krok po kroku - jak wyjść z tego marazmu mieszkaniowo-rodzinnego w którym tkwisz...
CO można zrobić - 1 rubryka,
JAK to osiągnąć - 2 rubryka,
TERMIN - kolejna i...
PRZY POMOCY KOGO - ostatnia (?)

A my tu wszyscy myślimy, myślimy... BURZA MÓZGÓW!
Zamiana 1 mieszkania na 2 mniejsze?
Trzymaj się dziewczyno!

242

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Agaczek...
To właśnie Anhedonia napisała mi kiedyś, że gdybym nawet na uszach stanęła - nie zmienię przeszłości. I miała rację. Jeszcze brakuje, byś teraz obwiniała się za swoje wybory sprzed lat. To nic nie da. Każdy z nas ma za sobą jakieś błędy, chwile, które wtedy mógł wykorzystać inaczej. Tyle, że nie jesteśmy komputerami grającymi w szachy i nie możemy tak naprawdę przewidzieć skutków naszych ruchów. Wszystkie nasze poczynania dają jakieś pokłosie. 

Leki zaczną działać. Bierz je regularnie. To jeszcze chwilę potrwa. Te niepokoje, wewnętrzny ból. Schudłaś dość dużo. To niepokojące  a nie zmusisz się do jedzenia. To akurat wiem. Musi się coś stać. Coś co sprawi, że otrząśniesz się z tego marazmu. Ja upadłam tak nisko, że chciałam próbowałam zrobić sobie krzywdę. Córka spadła mi chyba wtedy z nieba. To co mi wtedy powiedziała było czymś  w rodzaju przysłowiowego przyłożenia sobie "po mordzie"...

Potrzebujesz spokoju. Tam w domu. Potrzebujesz wsparcia. Choćby od koleżanek w pracy. Bo nasze masz. Tyle, że my możemy Ciebie tylko wirtualnie przytulić...

A teraz kilka słów niestety całkiem na zimno:
Pamiętasz pierwsze rady po Twoim wpisie? Niektórzy sugerowali, byś zostawiła to wszystko w cholerę. Trzasnęła drzwiami i nigdy tam nie wracała. Wiem, że w swojej sytuacji nie możesz tak postąpić. Bo nie tyle stracisz część spadku, co może Tobie przybyć długu. Nierozsądny brat alkoholik i drugi łapczywy stojący z boku. Wiem po sobie, że zaden metr kwadratowy nie jest wart mojego zdrowia i życia. Gdybym była w takiej sytuacji, w jakiej jesteś teraz Ty, przepisałabym to mieszkanie na rodzinę. Pozbyła sie ciężaru. Pracujesz, więc wynajmij sobie choć pokój gdzieś na mieście. A oni... Niech sobie radzą. Ty Dziecko potrzebujesz SPOKOJU....

243

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Tak sponiewierana ja tez mowie tak , ze dzisiejsza wiedza a tamte lata . to postapiłabym inaczej . A czy tak by było czy nie dokonalibysmy wyboru takiego samego , zapewne tak . Najlepsza szkoła to jest nasze zycie to ona uczy nas , podejmowania decyzji ponoszenia konsekwencji  . Ale tez nas to wzmacnia czujemy sie silniejsi

244

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Tak Elżbietko, masz rację... Miec tamte lata a dzisiejszy rozum.

245

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

tak . Tylko pytanie czy nie dokonalibysmy by takich samych wyborow . Mimo , ze wiedza bylaby

246 Ostatnio edytowany przez weronka44 (2014-12-28 13:58:54)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Aga, na blogu uciekamydoprzodu są sposoby jak poradzić sobie z sobą po rozstaniu - jak nie myśleć i nie wracać do tego co było.

Jakby twój brat poszedł siedzieć na więcej niż 3 miesiące to dałoby się go wymeldować?

A może zgodziłby się na sprzedaż mieszkania /dostałby zachowek/ Ile by ci zostało po wypłaceniu zachowków? Może starczyłoby na wkład własny do kredytu?

247

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
weronka44 napisał/a:

Aga, na blogu uciekamydoprzodu są sposoby jak poradzić sobie z sobą po rozstaniu - jak nie myśleć i nie wracać do tego co było.

Jakby twój brat poszedł siedzieć na więcej niż 3 miesiące to dałoby się go wymeldować?

A może zgodziłby się na sprzedaż mieszkania /dostałby zachowek/ Ile by ci zostało po wypłaceniu zachowków? Może starczyłoby na wkład własny do kredytu?

Weronisiu... Taki pomysł jest dobry. I taka sugestie Agaczek juz otrzymała. Jest jeszcze jednak  na etapie trzymania sie tego mieszkania kurczowo. Wiem że nie ma zdolności kredytowej, by dołożyć do mieszkania innego.
Liczę  że za chwilę nabierze sił. I dojrzeje do decyzji żeby zgarnąc rodzine do kupy i kazac im pomyslec nad wszystkim. Oni wręcz na niej żerują. Każdy chce swój kawałek podłogi a nie patrzy jakie to w jej sytuacji trudne. Trzymać to wszystko w garści.

248

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Być może jest to wybór "mieć czy być"

249

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Agaczek,

Tabletki u mnie zaczęły działać po 2 tygodniach, też budziłam się w środku nocy z lękiem.
Staraj się w momencie kiedy się lepiej czujesz wstawać i coś ze sobą robić. Dbać o siebie, zjeść, zrobić makijaż, wyjść do ludzi.

MUSISZ! bo na razie ja tak chcę smile, bo mi zależy na Tobie!
Szkoda że nie jestem bliżej przyjechałabym do Ciebie ale kto wie może wiosną lub latem w urlopie spotkamy się gdzieś na ploty?

Aga! Za chwilę nowy rok a jak nowy to czas na nowe!

Rozumiem że te myśli wracają, nie dają spokoju ale zamieniaj je na inne czym prędzej! Nie wrócimy do tego co było i koniec kropka, wiem że nie umiesz marzyć, też nie umiałam jeszcze kilka miesięcy temu. Nadal mam gorsze dni ale kiedy świeci słonko, i pomyślę że przecież mogę coś robić mimo że nie mam czegoś robi się lepiej.

Najważniejsze wyjść z domu do ludzi! Odnów stare przyjaźnie, może poznaj kogoś nowego. Było by miło gdybyś miała kogoś bliżej siebie. Tak fizycznie, choćby po to by za rękę chwycić czy na ramieniu się wesprzeć.

250

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

jestesmy wszystkie z toba

251

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Chciałabym kiedyś móc powiedzieć, tu na tym forum: "jestem wreszcie szczęśliwa, spełniona i wszystko zaczęło się układać."

252

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
agaczek napisał/a:

Chciałabym kiedyś móc powiedzieć, tu na tym forum: "jestem wreszcie szczęśliwa, spełniona i wszystko zaczęło się układać."

Stanie się tak Agaczek... Stanie się...

253

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

musisz dazyc to tego aby byc szczesliwa i tak bedzie

254

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

ccddvd

255

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

przepaszam

256

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Agaczek, wszystko to jest nic.
Nie ma tak że wszystko bo dziurę  całym zawsze da się znaleźć lub zrobić.
Z pewnością obok Ciebie dzieje się coś dobrego, miłego szczęśliwego tylko Ty w tym stanie tego nie widzisz. Nie dostrzegasz bo problemy jakie na Ciebie spadły przysłoniły i przytłoczyły Cię mocno.

Trzeba się odgruzować, złapać tchu i wyjść w stronę światełka.
Jutro poniedziałek idziesz do pracy a może masz L4? Ja idę nie mam już urlopu sad więc do sylwestra praca a Ty?

Jak możesz to wychodź z domu, może do kościoła? Często przy kościele działają grupy wsparcia, to jednak kwestia własnych przekonań.
Cieszę się że do nas tu zaglądasz.

257

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Renesans...
Tak poszłam do pracy ale tak wiele mnie to kosztowało, żeby wstać z łóżka, w sylwestra też idę.
Wiem, że muszę do ludzi, ale nie potrafię się zmusić.
Przyjdę do domu i pewnie znów pójdę do łóżka, tam czuję się najlepiej. Chciałabym to jakoś przespać, obudzić się w lepszym świecie.
Wiem, że muszę zapomnieć, nie wracać do tego co było, ale odkąd dowiedziałam się o innej nie mogę przestać o tym myśleć. Gdy nie wiedziałam, było łatwiej.
Teraz mijam każdą kobietę na ulicy i zastanawiam się czy to nie ona?
Tak bym chciała, żeby poczuł to co ja czuję teraz, żeby przyszedł do mnie któregoś dnia i powiedział popełniłem błąd. A ja spojrzałabym mu w oczy i powiedziała, przykro mi, trzeba było wcześniej pomyśleć. Ja już ułożyłam sobie życie, bez ciebie. I jestem szczęśliwa.

258

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Leki potrzebują około miesiąca aż poczujesz ich działanie

259 Ostatnio edytowany przez renesans (2014-12-29 22:37:02)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

przeczytałam wcześniej ale nie mogłam odpisać.

Agi nie myśl o nim, nie zaprzątaj sobie głowy tym czy się pomylił czy nie. To są jego konsekwencje decyzji którą podjął.
Może dobrze że tak zrobił, pokazał przez to swe oblicze a Tobie dał szansę abyś sama mogła zmierzyć się z problemem i poczuć ile sama możesz i potrafisz.
Nie potrzebujesz nikogo żeby przez to przejść, to lęki, zmory takie jak duchy. Nie dawaj się, idź do przodu i nie oglądaj się kiedy kusi by spojrzeć w tył.
Cel jest przed Tobą pozwól by pozostał w tyle. Być może zatoczysz krąg i staniesz kiedyś jeszcze na jego drodze, pytanie tylko czy nadal będzie Cię to jeszcze interesować ...

Aga jakie ty miałaś marzenia? co chciałaś w życiu robić? Co chcesz dziś osiągnąć? Z czym chcesz sobie poradzić?
Co myślisz o tym żeby się kiedyś spotkać? Chcesz?
Może zaplanujemy coś razem na wiosnę?

260 Ostatnio edytowany przez agaczek (2014-12-30 10:49:43)

Odp: Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Renesans...
Moim marzeniem było mieć własną rodzinę: męża,dziecko. Odciąć się od korzeni i żyć normalnym, swoim życiem. Nie udało się, byłam dla niego za głupia ("Nie pasujemy do siebie intelektem" - jego słowa). To moja obecność sprawiła, że miał depresję, zachorował na cukrzycę, utył i siedział całymi dniami przy komputerze i grał w gry internetowe, nie kochał mnie, nie pociągałam go i nie stymulowałam do tego żeby mu się chciało walczyć o związek - to też jego słowa. Ktoś musiał być tym złym, a ktoś biednym i pokrzywdzonym.

Jedno swoje marzenie spełniłam i kontynuuję smile
Zawsze chciałam mieć wyższe wykształcenie ale w moim wypadku wcześniej nie było to możliwe przez ojca. Dla niego też byłam zawsze głąbem, nieukiem, nieudacznikiem, nic nie wartą babą, a jednocześnie nie dawał mi możliwości żebym rozwinęła skrzydła przez jego alkoholizm, wyzwiska i bicie.

Skończyłam studia z wynikiem bardzo dobrym, kontynuuję naukę na studiach podyplomowych z chemii (mam nadzieję, że uda mi się je skończyć, pod koniec marca mam egzamin). Na razie niestety trudno mi się zmobilizować do czegokolwiek nie mówiąc o nauce. Mój były partner jest również po studiach, chciałam żeby był ze mnie dumny, chciałam mu dorównać. Poświęciłam na to bardzo dużo czasu ale osiągnęłam sukces. Myślę, że przez to również nabrałam trochę pewności siebie, tylko że teraz znów czuję się gorsza, głupsza i straciłam tą pewność.

Zawsze chciałam pojechać i zwiedzić Kraków i Wrocław, Paryż i Barcelonę (nigdy nie byłam). Nie miałam z kim albo nie było pieniędzy sad

Bardzo chętnie bym się z tobą spotkała, chciałabym poznać i zacząć wychodzić do ludzi, bo wokół mnie tak naprawdę nikogo nie ma. Możemy się jakoś umówić.
Jestem z Warszawy.

Moim marzeniem jest jeszcze zapomnieć, zapomnieć o nim, o tym ile krzywdy i przykrości mi sprawił swoim zachowaniem i tym jak mnie potraktował. Chciałabym móc znów komuś zaufać, ale tego już nigdy nie zrobię. Za dużo razy się oszukałam, szczególnie na bliskich.

Posty [ 196 do 260 z 317 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024