Witam
Moja historia jest dość długa i tak naprawdę nawet nie wiem od czego mam zacząć, wiem tylko, że potrzebuję pomocy i nie wiem gdzie i do kogo powinnam się zwrócić. Ostatnio problemy spadające jedne, po drugich wyczerpały mnie psychicznie i nie mam sił aby sobie z nimi poradzić.
Mam 41 lat i jestem DDA. W mojej rodzinie pił i znęcał się nad nami psychicznie i fizycznie mój ojciec. Mój młodszy (30 letni) brat jest również alkoholikiem, a także kryminalistą (siedział kilka razy w więzieniu). Główne problemy o których chcę napisać są trzy ale wszyskie łączą się ze sobą.
Po 7 latach związku rozstałam się z mężczyzną, którego wydaje mi się, że bardzo kochałam i u którego mieszkałam. To on mnie zostawił, a właściwie, gdy wróciłam z pracy po prostu spakował i wywiózł do domu rodzinnego. Powiedział, że tak praktycznie to przeszło mu to jego zakochanie po pół roku znajomości, próbował dociągnąć do roku zanim pierwszy raz zaczął mówić o tym abym się wyprowadziła. Zawsze udawało mi się go przekonać żebym mogła zostać i abyśmy jednak spróbowali. Po 4 latach przestaliśmy uprawiać sex, on spędzał cały czas przy komputerze ja zajmowałam się sobą i tak to jakoś trwało. Ale na swój porąbany sposób nadal go kochałam i próbowałam się dostosować. Wiem, że powinnam odejść bo to tak naprawdę nie był żaden związek i tak naprawdę to wiem, że po prostu nie chciałam wracać do domu do ojca. (nigdy nie zarabiałam specjalnie dużo pieniędzy, mimo iż mam wyższe wykształcenie, aby stać mnie było na kupno samodzielnego mieszkania czy też wynajęcia czegoś samej). Żyłam tak do niedawna mając tam swój azyl, spokój i możliwość normalnego funkcjonowania. W międzyczasie zmarł mój tato i odziedziczyłam po nim piękne 3-pokojowe mieszkanie, niestety z całym inwentażem, czyli mamą i bratem alkoholikiem. Mama jest osobą prostą, znerwicowaną i z dpresją, tłamszoną, poniżaną i bitą przez mojego ojca. Ma 63 lata i zupełnie nie radzi sobie z życiem, nie umie nic załatwić, opłacic czynszu i do tego zaczyna miec zniki pamięci. Niestety nie jestem w stanie namówić jej na lekarza. Myślę, że jest to związane z tym jak żyła i była traktowana przez ojca i obecnie przez mojego brata. Do tego ma manię zbieractwa, kupuje przenajróżniejsze bibeloty, ubrania i zawala nimi całe mieszkanie. Próbowałam kontrolować i panować nad sytuacją na odległość, ponieważ nie chciałam nadal wracać do tego domu. Niestety moje próby ingerownia, tłumaczenia mamie, żeby zrobiła z tym porządek, wyrzucania po trochu tych rzeczy kończyło się jej histerią. Także próby kontrolowania i ingerencji brata, w wyniku skarg mojej mamy kończyły się niczym.
Teraz gdy zostałam przez mojego partnera wyrzucona, musiałam wrócić do tego domu. I tu zaczyna sie mój problem. Czuję się jak w potrzasku jednocześnie nie radząc sobie z tym wszystkim. Brat przychodzi codziennie do domu pijany,jest zadłużony, nękają nas komornicy a ja we własnym domu nie czuję się komfortowo. Boję się o swój skromny dorobek życia. Jestem właścicielem mieszkania i tak naprawdę nic nie mogę zrobić, nie mogę pozbyc się brata. Nawet nie wiem czy gdybym wystąpiła do sądu o jego eksmisję to czy sąd by się do tego przychylił. Do tego brat straszy mnie że mnie pobije lub naśle swoich kolegów. Ma nieciekawe towarzystwo i myślę że byłby do tego zdolny. Mama mimo iż tez ma go dosyć nigdy nie będzie swiadczyła przeciw niemu, bo to jej syn więc odpada. Jestem wrakiem człowieka na granicy załamania. Nękam, błagam swojego byłego partera aby przyjął mnie z powrotem. On ma mnie juz dosyć. Nie dziwię się sama bym miała. Nie umiem sobie pomóc, tym bardziej swojej mamie. Myślę o skończeniu ze sobą. Z nikąd nie mam wsparcia. Mam jeszcze drugiego brata, który wypiął się na całą sprawę. Uważa, że jestem taką samą ofiarą jak mama i albo sama sobie poradzę z tym wszyskim albo będę przez całe życie żyła jak ona z bratem alkoholikiem na karku. Nie wiem już co mam robić, ja już nie daję rady. Gdzie mam się zwrócic o pomoc, aby zacząć żyć w spokoju i własnym życiem.
2 2014-11-29 08:39:26 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-11-29 20:15:25)
Powinnaś odciąć pępowinę,
przepisać mieszkanie na najstarszego brata,pieprznąć drzwiami i zostawić to wszystko,wyjechać do innego miasta i poszukać kawałek jakiegoś kąta coś tanio wynająć dach nad głową podjąć pracę i spokojnie sobie ułożyć życie.
Do tej pory starałaś się wszystkim zajmować(twoje starania nic nie zmieniły i nie zmienią) nie zmienisz młodszego brata on wciągnie ciebie w jeszcze większe bagno, tam gdzie jest alkohol nie ma życia tylko wegetacja i będzie coraz gorzej, zajmowałaś się mamą daj teraz szanse swoim braciszkom niech teraz oni pokażą czy kochają swoją mamę.
Ludzie niszczą swoje życie na własne życzenie piją i staczają się coraz bardziej przepijają całe majątki firmy aż sięgają dna przy okazji ciągnąc za sobą najbliższych,jak sami się nie otrząsną i będą chcieli się zmienić to my nie jesteśmy w stanie im pomóc, bardziej szkodzimy pomagając płacąc rachunki dbając dajemy im szansę na następne picie i sami się pogrążamy po prostu nikt logicznie myślący nie zrozumie pijaka alkoholika, wszystko co dajemy nawet nasze życie ma głęboko w tyłku w ten sposób sami się zatracamy i staczamy razem z nim.
Jeśli chcesz uzdrowić swoje życie to wiej jak najdalej,już jesteś na skraju załamania a będzie jeszcze gorzej, wierz mi im już nic nie pomoże a twoje życie będzie piekłem na ziemi, nie zasługujesz na to
Pewnie powiesz że to twoja rodzina najbliżsi popatrz na swoją mamę ona też chciała pomóc (całe życie poświęciła) i też nie dała rady jeśli zostaniesz to ty będziesz następna. Zbyś.
Renesans - Przypuśćmy że pójdzie na terapie będzie silna i co wszystko się naprawi braciszek się zmieni.To ten pijak powinien iść na terapię ale pewnie szybciej kolegów przyprowadzi zamiast się leczyć.
Nie tą osobę wysyłasz na terapię.Ta dziewczyna jest załamana ale to nie ona powinna się leczyć ( powinna mieć normalny dom i kogoś z kim mogła by normalnie żyć)
Ona nie oczekuje cudów tylko chciała by normalnie żyć, bez patologi od której w końcu starała się uciec.
Aniu bardzo proszę nie rób nic pochopnie właśnie czytam twój drugi post.(z każdego bagna da się wyjść wystarczy bardzo chcieć i zrobić coś dla swojego życia}
Agaczek,
Idź na terapię,poznasz ludzi z podobnymi problemami, znajdziesz zrozumienie, wsparcie i siłę.
Kiedy poczujesz się silniejsza może będziesz też w stanie odbudować swe relacje z partnerem? Jesteś też potrzebna mamie, ale nie w takim psychicznym stanie jakim jesteś.
Masz tyle lat co ja, też zaczynam od początku. Da się ... uwierz!Ale najpierw uwierz w siebie. Poszukaj wsparcia i stań na nogi. Brat dobrze Ci radzi. Wbrew Twej ocenie pewnie gdy zobaczy Twoją pracę i starania wyjścia z dołka poda Ci rękę. Ale jeszcze nie teraz, najpierw chce widzieć Twoje zaangażowanie.
Głowa do góry, jeszcze będziesz się uśmiechać:)
renesans: Z parterem relacji raczej nie naprawię. On mnie nie kocha i dusił się w mojej obecności. Powiedział, że to przez moją obecność uciekał w świat komputera, że to przeze mnie wpadł w depresję i cukrzycę. Że nie potrzebnie pozwalał mi u siebie mieszkać. Że skrzywdził mnie tym, że nie był zbyt stanowczy aby to wszystko zakończyć wcześniej.
Nie wyobrażam sobie również życia z moim bratem pod jednym dachem, z jego alkoholizmem, długami i innymi niespodziankami. 11 grudnia ma przyjść do nas komornik nie wiem jak uratować swój dobytek wszysto w tym mieszkaniu jest moje albo mamy, on nie ma nic ,a my możemy za to wszystko zapłaić. Najpierw to rozstanie, a potem powrót do domu i życie w nim z problemami. Wszystko to strasznie mnie zdruzgotało. Najgorsze jest to, że ja naprawdę nie widzę wyjścia z tej sytuacji. Czuję się tak jakby ktoś odebrał mi całe moje normalne życie. Znów spadłam na samo dno, weszłam w patologię której nigdy nie chciałam i z której udało mi się wydostać. Czuję się jak ktoś gorszy, bezwartościowy bez żadnej przyszłości. Boję się samotności, tego, że przez to z jakiej rodziny jestem nie będę miała szansy na normalne dotychczasowe życie. Rozpadł się mój cały mały świat, który starałam sobie zbudować.Straciłam wszystko, nawet kota, któtego tak bardzo kochałam. Straciłam dosłownie wszystko co było dla mnie ważne icenne. Nie mam wsparcia. Nie mam przy sobie tak naprawdę nikogo, kto mógłby pomóc mi się pozbierać. Wstydzę się tego nagabywania swojego byłego partnera, tego, że tak się poniżam i błagam. Ale to jest silniejsze ode mnie. Nie zostało mi już nic. Myślę o śmierci. Boję się umrzeć, bo jestem tchórzem ale coraz częściej o tym myslę. Wiem że to głupie ale mam takie myśli.
Agaczek... Jesteś tam jeszcze? Mam nadzieję, że nie zrobiłaś sobie krzywdy. Odezwij się proszę. Porozmawiamy.
Jestem, załamana, roztrzęsiona. Chcę iść do psychiatry. Panicznie boję się komornika, który ma przyjsc 11 grudnia zająć sprzęty. Nie mogę o tym przestac myślec. Nie mogę uwierzyc, ze mnie to spotyka. Nigdy nie brałam żadnego kredytu, pożyczki. Zawsze żyłam i pracowałam uczciwie, a teraz przychodzi do mojego brata komornik, bo tu mieszka i będzie plombował mi meble. Cała się telepie i nie mogę funkcjonowac.
Zbyś dzięki za kontakt odezwę się.
Jestem, załamana, roztrzęsiona. Chcę iść do psychiatry. Panicznie boję się komornika, który ma przyjsc 11 grudnia zająć sprzęty. Nie mogę o tym przestac myślec. Nie mogę uwierzyc, ze mnie to spotyka. Nigdy nie brałam żadnego kredytu, pożyczki. Zawsze żyłam i pracowałam uczciwie, a teraz przychodzi do mojego brata komornik, bo tu mieszka i będzie plombował mi meble. Cała się telepie i nie mogę funkcjonowac.
Agaczek... Z postu wynika, że już ktoś Tobie pomoże. Niemniej jednak chciałam powiedzieć, że być może martwisz się na wyrost tym zajmowaniem mebli. Z tego co wiem, nie jest takie proste wparować do mieszkania i tak zwyczajnie zająć cokolwiek. Nie wiem w jakim mieście żyjesz, ale na bezdusznych komorników trafia się już rzadko.
Porozmawiam z komornikiem, z którym współpracuję od kilku lat. Może udzieli jakichś sensowych wskazówek.
Proszę... Wiem, że Ci ciężko, ale musisz się trzymać. JA rozumiem co czujesz. Miałam brata, który ustawiał nas, gdy mama była w pracy a ojciec poza domem przepijał pieniądze. Trzeba będzie odciąć pępowinę tak jak ktoś tu już zalecił. Ale spokojnie... Najpierw zajmijmy się komornikiem.
Miej w sobie siłę... Nie jesteś sama.
9 2014-11-30 08:06:50 Ostatnio edytowany przez agaczek (2014-11-30 08:11:42)
Sponiewierana: nie mam jak odciąć pepowiny. To mieszkanie to jedyne co mam. Jest jeszcze matka w złym stanie, której nie moge zostawic, bo nie ma się nią kto zająć. Myślała m o sprzedaży tego mieszkania i kupienia kawalerki i dwupokojowegom ale nie uda mi się raczej z tych pieniędzy tak kupić. Mieszkanie jest w opłakanym stanie. Poza tym po przejęciu spadku musi upłynąć 5 kat abym mogła to zrobićbez wysokiego podatku. Chcę spróbować zporozmawiac z adwolatem na temat usunięcia brata z domu, ale widzę że on zaczyna się też zabezpoeczać. Ma mi przesyłać swoją część za czynsz pocztą, żeby był jakiś ślad, że płaci. Jego koledzy już go tam szkolą. Tak ak pisałam wcześniej brat jest kryminalistą i alkoholikiem. Obecnie ma dozór policyjny (ma założoną na nogę bransoletę) i może się poruszać tylko praca - dom Przez 4 msc. Zrobiono to wszystko za moimi plecami. Nikt ze służb mnie nie poinformował i nie zapytał o zgodę czy jqa chcę żeby takie coś miało tu miejsce. Chyba powinni mimo że tu nie mieszkałam. Brat powiedział, że mieszka w mieszkaniu tylko z matką. Gdu mu powiedziałam, że porozmawiam na ten temat z kimś kto przyjdzie go skontrolować i o tym że pije. Brat zaczął mnie straszyć, że jak przeze mnie pójdzie do więzienia to to rozpierd....miłeb albo naśle na mnie kolegów. Pomyślam że powinnam to jakoś nagrywać. ale to dzieje się w sumie tak niespodziewnie że jestem nieprzygotowana i bardzo zdenerwowana więc nawet nie pamiętam. Boję się również, że brat wystąpi o zachowek,który mu się należy i nadal będzie mieszkał w tym mieszkaniu. Nie mam na to pieniędzy gdyż odziedziczyłam tylko to mieszkanie. Dość, że będę musiała wziąć wtedy jakiś kredyt z banku (jak mi dadzą) i mimo tego mieć cały czas brata na karku. Szukam różnych wyjść i dytuacja nadal wydaje mi się nie do rozwiązania. Do tego jeszcze ten wiszący komornik. Nie wiem też czy tylko jeden, czy za chwilę znów nie będę miała, jakiejś niespodzianki. Nie mogę sobie kupić do pokoju żadnych nawych mebli bo boję się, że mi zabiorą, Spię na połamanej, nierozkładającej się kanapie. 2msc temu, kupiłam sobie i mamie nową pralkę, nie wiem czy mi jej nie zabiorą. Nie mogę spać, nie mogę przestać nyśleć o tym wszystkim, nie mogę jeść, wymiotuję, mam biegunkę. Nie mam już sił tak funkcjonować. W tle porzucenie przez faceta z którym byłam 7 lat, studium podyplomowe, które muszę skończyć i je zdać, a zupełnie nie mogę się na tym skupić. Prosiłam byłego partnera o pomoc w koncu byliśmy ze sobą tyle lat, to powiedział mi, żebym przestała mieszać go w moje problemy, że on nie chce tego słuchać, żebym do nie go nie dzwoniła i nie angazowała w to wszystko. Myślę że międzyinnymi tp też było przyczną tego, że mnie zostawił. Uważa się za kogoś lepszego, a ja mam patologiczną rodzinę, która mu zawadza w normalnym życiu, nie jestem odpowiednia i do tego słaba. Tak powiedział mi to, że jestem słaba, a on potrzebuje silnej kobiety. Tylko czy normalny człowiek wytrzymałby tyle co ja i był nadal silny. Najpierw ojciec alkoholik terroryzujący rodznę, matka z silną depresją i nerwicą nie potrafiąca sobie poradzić z najprostrzą rzeczą, brat alkoholik i kryminalista z którym wiecznie są kłopoty. I ja z tym wszystkim sama. Zawsze chciałam uciec z tego domu, uczyłam się, unikałam takiego towarzystwa, obracłam się w kulturalnym świecie naukowców, profesorów, poznałam faceta na poziomie. I nagle trachhh okazało się, że jestem nie dla niego, powrót do patologii, powrót z powrotem na samo dno. Dlatego czuję się przy tym tak gówniano. Jak margines.
Agaczek - dobrze myślisz...
A jakbyś tak wzięła mamę i OBIE się wyniosły? Nawet na (tymczasowo) wynajęte, byle w spokoju żyć? wszak to Wy dwie to wszystko trzymacie w jakimś ładzie i porządku?
A partner... szkoda słów. Ty masz być SILNA? A któż jest ta silna, jak nie Ty?
Ślepy czy wygodny? To tylko pretekst. Bardzo nie fair...
11 2014-11-30 08:48:34 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-11-30 08:51:24)
Jesteś bardzo silna,
Teoretycznie co byś zrobiła jak by nie było tego mieszkania(przypuśćmy że meteoryt walnął) na który tak mocno tobie zależy tak właściwie to lepiej jak byś go wcale nie miała wiem że to jedyne co posiadasz ja osobiście nie chciałbym takiego spadku który jest kulą u nogi.
Twój brat ma branzoletkę dozór policyjny i jest uwiązany. Natomiast twoją branzoletką jest to mieszkanie i mama ,
Twoje dylematy i sytuacja w jakiej się znalazłaś jest nie do pozazdroszczenia, mimo to wiem że poradzisz sobie inni na twoim miejscu już dawno by polegli.
Zbyś: Gdybym to zostawiła w cholerę, to mieszkanie też byłoby zadłużone, a komornik wszedłby na pensję mi, a nie mojemu bratu, bo to ja jestem właścicielem. Poza tym z mojej pensji nie mogę sobie wynająć małego nawet mieszkanka. U nas najtansze mieszania do wynajęcia są od 1000 zł + czynsz, do tego utrzmanie siebie. Ja nie chcę płacić kolejny raz za brata, gdy on nie będzie robił opłat. Najlepszym rozwiązaniem byłoby chyba sprzedać to mieszkanie i kupić dwa mniejsze. Ale to dopiera za 4 lata. Musże iść do adwokata i wszystkiego się dowiedzieć. Tylko jak ja to wytrzymam.
Agaczek...
Nie mam teraz zbyt dużo czasu. Odezwę się wieczorem. Ze sprzedażą mieszkania nie masz racji. Te 5 lat musi minąć, gdy chcesz pieniądze dla siebie. Jeśli przeznaczysz pieniądze ze sprzedaży mieszkania na inne cele mieszkaniowe w ciągu dwóch lat, nie musisz płacić żadnego podatku.
Pomyślę... Dasz radę Agaczek. Nie takie problemy miewają ludzie. Będzie dobrze. Musi...
Zbyś: Gdybym to zostawiła w cholerę, to mieszkanie też byłoby zadłużone, a komornik wszedłby na pensję mi, a nie mojemu bratu, bo to ja jestem właścicielem. Poza tym z mojej pensji nie mogę sobie wynająć małego nawet mieszkanka. U nas najtansze mieszania do wynajęcia są od 1000 zł + czynsz, do tego utrzmanie siebie. Ja nie chcę płacić kolejny raz za brata, gdy on nie będzie robił opłat. Najlepszym rozwiązaniem byłoby chyba sprzedać to mieszkanie i kupić dwa mniejsze. Ale to dopiera za 4 lata. Musże iść do adwokata i wszystkiego się dowiedzieć. Tylko jak ja to wytrzymam.
Nieprawda. Nie zapłacisz złotówki jeśli pieniądze ze sprzedaży mieszkania przeznaczysz w ciągu dwóch lat na cele mieszkaniowe. Jestem na bieżąco. Sprzedaż mieszkania to według mnie najlepsze wyjście jedynie pozostanie problem z bratem bo przypuszczam że będzie stosował przemoc psychiczną. I na to są metody i chłop wróci do pierdla ale trzeba mieć silna psychikę. Zgłoś się do miejskiego ośrodka zwalczania problemów alkoholowych. Dyzuruje w nich sztab ludzi którzy Tobą pokieruja i otrzymasz pomoc zarówno psychiczną jak i prawną. Nie czekaj działaj. W twoim wypadku czas działa na Twoją niekorzyść. Pozdrawiam ciepło i życzę siły.
Osobiście uważam, że najlepsze dla Ciebie (tylko dla Ciebie) byłoby pozbycie się mieszkania w jakikolwiek możliwy sposób i ułożenie sobie życia jak najdalej od patologii (brata pijaka i matki marionetki).
To brutalne, ale nie możesz ciągle myśleć o innych. Pomyśl o sobie. To Twoje życie.
Jak już się ogarniesz, nic nie stoi na przeszkodzie, by zająć się mamą. Jeśli będziesz chciała.
A nie masz możliwości wymeldowania swojego brata z mieszkania? W końcu dom jest Twój, nie jego. Wymelduj, spakuj za drzwi i zmień zamki.
Jeżeli chodzi o Twoją mamę, to nie łudź się, że będzie lepiej. Dla jej własnego bezpieczeństwa (w końcu może zapomnieć, że wodę nastawiła i spalić lokal) radziłabym, nawet jeżeli siłą, wysłać ją do lekarza, bo jeżeli to początki demencji czy Alzheimera, to w pewnym momencie będziesz musiała rozważyć dom opieki.
A nie masz możliwości wymeldowania swojego brata z mieszkania? W końcu dom jest Twój, nie jego. Wymelduj, spakuj za drzwi i zmień zamki.
Fajnie by było gdyby się dało... ale się nie da.
Nie można wymeldować osoby, która faktycznie przebywa. I do tego ma jeszcze prawo do zachowku.
Myślę, że IDZIEMY nie tym tokiem myślenia co trzeba...
Primo - zabezpieczyć mienie. IŚĆ do tego komornika przed czasem jego wizyty i zapytać co ma zamiar zajmować, skoro brat przebywał w odosobnieniu i RACZEJ nie miał możliwości przysparzać owego majątku... Na nową pralkę zapewne masz jakiś kwit na dokładkę do gwarancji.
Drugie - biegiem iść po pomoc prawną. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale po większych miastach bezpłatnych porad udzielają studenci z Academia Iuris. Gdzie indziej porady są przy MOPS-ach, GOPS-ach, czy OPS-ach.
Niestety pozbyć się TAKIEGO mola można tylko zgodnie z literą prawa. Znaczy w drodze eksmisji sądowej.
Przyszło mi do głowy, że skoro ma dozór to może i kuratora?
Wówczas dałoby się porozmawiać z żywym człowiekiem. Np. w kwestii tego picia... tylko czyby się nie okazało, że "on biedny bo chory"?
Nawet nie wiesz jak bardzo Ci współczuję. TO jest dopiero uwikłanie NIE Z WŁASNEJ winy...
Powiedziałabym walcz, ale to może się ciągnąć miesiącami, a nawet latami, niszcząc Cię każdego dnia. Może lepiej by było gdybyć po prostu spakowała co masz i wyszła i nigdy więcej nie wróciła, Twoja rodzina to tak na prawdę ofiary, ale obawiam się że już im nie pomożesz, a tylko trułabyś siebie, nie wiem czy warto.
Witam...
Zrobilas PIERWSZY wielki krok... wyszlaś , ze swoim problemem do ludzi... Idż za ciosem. !!!.Pójdż do dzielnicowego na Komisariat , on też ma OBOWĄŻEK Ci pomóc.. do eks partnera nie wracaj..nie warto. Może wynajmij sobie chociażby gdzieś pokuj (studencki).. Dzialaj z dnia na dzień, przecież chodzi o Twoje życie i przyszlość... I pamiętaj, ze zawsze jest jakieś WYJŚCIE z każdej sytuacji..
Życzę WYTRWALOŚCI...
Beyondblackie napisał/a:A nie masz możliwości wymeldowania swojego brata z mieszkania? W końcu dom jest Twój, nie jego. Wymelduj, spakuj za drzwi i zmień zamki.
Fajnie by było gdyby się dało... ale się nie da.
Nie można wymeldować osoby, która faktycznie przebywa. I do tego ma jeszcze prawo do zachowku.
Myślę, że IDZIEMY nie tym tokiem myślenia co trzeba...
Primo - zabezpieczyć mienie. IŚĆ do tego komornika przed czasem jego wizyty i zapytać co ma zamiar zajmować, skoro brat przebywał w odosobnieniu i RACZEJ nie miał możliwości przysparzać owego majątku... Na nową pralkę zapewne masz jakiś kwit na dokładkę do gwarancji.
Drugie - biegiem iść po pomoc prawną. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale po większych miastach bezpłatnych porad udzielają studenci z Academia Iuris. Gdzie indziej porady są przy MOPS-ach, GOPS-ach, czy OPS-ach.
Niestety pozbyć się TAKIEGO mola można tylko zgodnie z literą prawa. Znaczy w drodze eksmisji sądowej.
Przyszło mi do głowy, że skoro ma dozór to może i kuratora?
Wówczas dałoby się porozmawiać z żywym człowiekiem. Np. w kwestii tego picia... tylko czyby się nie okazało, że "on biedny bo chory"?
Nawet nie wiesz jak bardzo Ci współczuję. TO jest dopiero uwikłanie NIE Z WŁASNEJ winy...
Co do pijącego można założyć niebieską katę i wzywać policję za znęcanie i groźby, ale wiem jakie to trudne...
Czasem nie ma innego wyjścia i trzeba to przejść, u Ciebie jest wyrok i grozi powrót za kratki, tylko wiadomo jak u nas szybko działają sądy i wymiar sprawiedliwości. Koniecznie udaj się do poradni AA, tam naprawdę wiedzą co trzeba zrobić i nawet jak nie wierzysz w to co mówią to chyba najkrótsza droga w szukaniu dobrego wsparcia.
Na policji powinnaś porozmawiać ale nie wiem jak dzielnicowy podchodzi do takich spraw bo różnie to bywa trzeba się upierać przy zgłaszaniu interwencji żeby dowody były dla sądu.
Inna sprawa zemsta brata, ale okazując strach nigdy nie uwolnisz się od własnych problemów.
Dlatego szukaj wsparcia u ludzi którzy znają problem alko i przemocy w rodzinie bo w zdrowym świecie rzadko kto rozumie i potrafi wspomóc, a bardziej współczuje.
Agatek dasz radę bo zobacz jak daleko już byłaś, to co teraz się dzieje to tylko chwilowy stan, przeszkoda którą pokonasz tylko weź właściwą broń do ręki ![]()
Możesz do mnie pisać,
Jeśli chodzi o komornika, czy kuratora to nie mam żadnych namiarów. Brat pilnuje, żebym nie miała do niczego dostępu. Próbowałam u niego grzebać i szukać ale nie mogę nic znaleźc. Wiem tylko, że mama odebrała pismo od komornika, że przychodzi z policją 11 grudnia. Dzwonił jeszcze w piątek i mama z nim rozmawiała. Powiedział ze bedzie 11. Ja przychodzę późno z pracy więc nie mam nawet możliwości żeby go złapać przez telefon. Jak pisałam wcześniej, niedawno się sprowadziłam z powrotem i nie miałam możliwości spotkać kuratora.
Mam zamiar z nim walczyc, wzywać policję jeśli bedzie trzeba. Muszę z nim jakoś wygrać, nie mogę odpuścić.
Myślę też ze jesli chodzi o mamę i jej zapominanie to kwestia nerwicy i depresji. Ona jest również kłębkiem nerwów. Przez całe życie przechodziła przez piekło i teraz też lepiej nie jest.
Renesans...możesz mi wysłać jakiś namiar na siebie, gdzie mam pisać?
Tak wogóle to bardzo dziękuję za wasze wsparcie. Bardzo wiele to dla mnie znaczy. Dzięki że jesteście.
Zbyś... napewno się do ciebie odezwę i dziękuję Ci bardzo za chęć pomocy.
Sponiewierana... tobie też bardzo dziękuję i czekam na jakiś odzew.
Renesans... Dzięki, że mnie rozumiesz.
23 2014-11-30 21:58:52 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-11-30 22:02:50)
Agaczek..
Zdążyłam się już zorientować, że to co chciałam Tobie przekazać, powiedzieli już inni. Dokonałaś pierwszego wyboru: nie wyprowadzisz się, więc musisz zebrać siły na walkę.
I tak:
1. Zgłoś się do dzielnicowego z problemem - Twój brat stosuje przemoc emocjonalną. To jest karalne. Po kilku interwencjach policyjnych założą wam niebieska kartę. Gdybyś trafiła przypadkiem kiedyś na jakiegoś znużonego policjanta, który będzie chciał Cię spławić, bo za często wzywasz policję, nie daj się zastraszyć ( mnie sie niestety tak kiedyś zdarzyło, ale nie zlękłam się); Potem możesz wnieść pozew o eksmisję. Musisz zebrać troszkę dowodów. Takie sprawy trwają nawet i trzy lata, ale nie przejmuj się. Czas szybko płynie. Tobie nie wolno być bierną.
2. Poproś mamę o numer telefonu do tego komornika. Wtedy bez problemu ustalisz jego namiary. Potem koniecznie musisz pójść do niego osobiście. Może być, że nie będzie chciał z Toba rozmawiać. Wiesz, powie że nie jesteś stroną. Nie poddawaj sie jednak. To też są ludzie. Nie lamentuj a bądź szczera. Opowiedz o wszystkim. Szczerze. w dniu jego wizyty musisz być w mieszkaniu, żeby nie wiem co się działo.
3. Komornik faktycznie może zająć nawet pralkę (listę rzeczy znajdziesz bez problemu w necie), ale zazwyczaj biorą cenne przedmioty. Nie będa bawić się w przenoszenie mebli. Komornik może zająć każda rzecz, która jest we władaniu dłużnika, ale Ty jako właściciel chociażby telewizora możesz wnieść skargę na komornika, jeśli zajmie Twoją własność. Najlepiej byłoby, żeby dłużnik od razu przy zajęciu czegokolwiek, co należy do Ciebie zgłosił do protokołu fakt, że coś nie jest jego.
4. Nie wiem o jakich długach mówisz, gdy chodzi o Twojego brata. Ma prawo do zachowku rozumiem. Ono z tego co wiem tak jak i dożywotnie prawo do lokalu nie podlega zajęciu.
Głośno myślę o egzekucji z nieruchomości, stąd moja uwaga. Wydaje mi się, że tu nie musimy się niczego bać. Na tę chwilę. Zresztą wierzyciel musiałby wystosować do komornika stosowny wniosek o egzekucję.
5. Rozumiem, że to Tobie przyszło utrzymywać mieszkanie. Złóż wniosek do administracji o dodatek mieszkaniowy. Tam też dowiesz się, gdzie załatwić formalności. Domyślam się, że wspólnie macie niewiele pieniędzy (brat pewnie nie ma stałego dochodu a mama?). Trzeba spełnić określone warunki, by dodatek mieszkaniowy uzyskać, ale żeby to osiągnąć, musisz się troszkę nachodzić.
6. Płać rachunki jeśli wszystko jest na Ciebie. Pamiętaj, że zajęciu komorniczemu nie podlega najniższe wynagrodzenie. To tak w przecinku, bo przecież nie chodzi o to, żeby zaciągać długi z premedytacją.
7. Mamą już się możesz troszkę zająć. Spróbuj skontaktować się z pomocą społeczną. Nie chodzi o to, żeby mamy się pozbyć. To tak nie działa. Mogą wtedy przychodzić osoby z takiej instytucji do domu. Ich wizyty mogą pomóc Tobie w walce o spokój i uwolnienie się od brata kata.
Póki co, nic nie przychodzi mi do głowy. Będę przy Tobie tak jak i pozostali. Błagam Cię o jedno. Nie trać sił. Nie zakładaj z góry, że coś się nie uda. Podniosłaś głowę do góry. Nie pozostaje Ci nic innego, jak nie dopuszczać do tego, by ktokolwiek sprawił, byś spuściła wzrok. Jeśli są jakieś fakty, które mogą coś zmienić, pisz o nich.
I pamiętaj. Mama przeszła gehennę. Nie potrafiła Cię przed tym ochronić. Ty to zmienisz. To potrwa, ale dasz radę. I jestem zawsze. Jesli tylko będę umiała pomóc, zrobię to. W razie jakichś wątpliwości - pisz.
I jeszcze jedno. Za żadne skarby nie wracaj do swojego partnera. Mój tato był alkoholikiem. Pochodzę z wielodzietnej rodziny. I wiem ile tacy ludzie jak my potrzebują ciepła.
Nie chodzi o to, że mam przejawy materializmu. Pomyślałam sobie, że powinnaś zbierać wszystkie rachunki łącznie z czynszem (kwitami czy przelewem - obojętne). Brat jako osoba współzamieszkująca zobowiązana jest do pokrywania kosztów utrzymania mieszkania (czynsz, woda, śmieci, ogrzewanie). Śmiem przypuszczać, ze nie płaci Tobie żadnych pieniędzy. Ty co miesiąc, dwa pisz do niego wezwanie do zapłaty części rachunków. Zawsze dodawaj klauzulę o odsetkach. To coś da. A wiesz dlaczego? Zachowek... Rozumiesz?
Jeśli tylko na coś jeszcze wpadnę, napiszę.
Powoli wszystko się ułoży.
25 2014-11-30 22:49:25 Ostatnio edytowany przez stokrotka88 (2014-11-30 22:49:55)
A tak pomyślałam ewentualnie o zmianie zamków pod nieobecność brata.... co Wy na to? Można tak zrobić jeśli ma tę opaskę przy nodze?
A tak pomyślałam ewentualnie o zmianie zamków pod nieobecność brata.... co Wy na to? Można tak zrobić jeśli ma tę opaskę przy nodze?
Nie. Nie można. On jest tam zameldowany. Może wezwac policję a ta zmusi naszą Agaczek do tego, by kata wpuściła. tylko eksmisja...
27 2014-11-30 23:12:57 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-11-30 23:14:05)
Droga autorko. Ja dzieliłam dom z bratem ćpunem. Groził, że mnie zabije. Miałam na to świadków, męża i policję, która przyjechała na interwencję gdy w domu zrobił awanturę. Wyprowadziłam się natychmiast z domu i zgłosiłam do prokuratury, że mi groził. Brat wcześniej również siedział. Brat wymeldował się i się wyprowadził pod warunkiem, że wycofam papiery z prokuratury. Co prawda dom totalnie zdemolowany pod moją nieobecność (zanim dostał papiery z policji, minęło około 2 miesięcy), ale było warto. Brata mam z głowy, dom remontuje i najważniejsze...w końcu mam ciszę i spokój we własnym domu. Może coś w ten sposób?
Dzwoniłam do komornika i niczego się nie dowiedziałam. Oznajmili mi, że jesli nie jestem dłużnikiem lub wierzycielem nie udzielą mi żadnych informacji. Próbowałam rozmawiać i przekonywać, że to ja jestem właścicielem mieszkania i tak naprawdę powinnam wiedzieć dlaczego takie najście i czy zajmą moją własność? Słowa były te same nie udzielą mi żadnych wyjaśnień.
Wygrzebałam u brata adresy komorników (piszę komorników bo znalazłam 3 z wieloma grzywnami) więc się tego nazbierało.
Dostałam takiego ciśnienia, że zadzwoniłam do brata w kwestii wyjaśnienia. I zaczęło się piekło na ziemi. Awantura o grzebanie w jego prywatnych rzeczach, bluzgi pod moim i mamy adresem na cały blok. Chyba wszyscy sąsiedzi słyszeli jak nam ubliża. Ponowne straszenie, że mi łeb rozp..., że skończę na cmentarzu obok ojca. Próba szantażu, że zadzwonię do kuratora, który cofnie dozór jeszcze bardziej go rozsierdziło. Nawet namawia, żebym zadzwoniła, a on mi wtedy pokaże. Odsiedzi te 4 msc ale albo on albo koledzy mnie załatwią.
Dziś jak wyszłam do pracy zrobił ponownie awanturę mamie. Mama również jest na granicy załamania.
Najgorsze jest to, że ja się boję cokolwiek zadziałać. Zdaję sobie sprawę, że powinnam ale się potwornie boję. To bandzior zdolny do wszystkiego. Straszne, że myślę tak o własnym bracie ale to prawda.
Nie wiem co mam robić, nie mogę się przełamać. Ten strach jest silniejszy ode mnie.
Niby dorosła kobieta, wykształcona, a nie potrafi nic zrobić by zmienić swoje życie.
Wsydzę się sama siebie, że jestem taka słaba.
Agaczek...
Wiem, że się boisz. Rozumiem to. Brat Cię straszy, bo wie, że możesz mu zaszkodzić. Proszę, byś wzywała policje w przypadku awantur.
Czy mama będzie w stanie potwierdzić, że on Was tak maltreticznie? Zastraszanie jest karalne. Byłaś u dzielnicowego?
A myślałaś o zgłoszeniu do prokuratury zawiadomienia o przestępstwie?
31 2014-12-02 15:11:56 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-02 15:12:30)
Agaczek... Rozmawiałam przed chwilą z zaprzyjaźnionym komornikiem. Zasypał mnie licznymi informacjami. W końcu odesłał do lektury. Zajmę sie tym wieczorem. Na te chwilę mamy jedna dobrą wiadomość: jeśli nie zastanie brata, mama może odmówić komornikowi wejścia do mieszkania.
Pamiętaj, że komornicy w swoich pismach piszą mnóstwo formułek, bo obliguje ich do tego procedura.
Gdybym wiedziała, w jakim mieście jesteś i dane komornika... Może udałoby sie coś zrobić. Jeśli się zdecydujesz, napisz na mój adres emailowy, dobrze?
Sponiewierana... Ja wiem,że on może mi zrobić krzywdę, dochodziły mnie słuchy jak on załatwia swoje sprawy. Dlatego się boję.
Brat ma być w tym dniu w domu, mimo iż zarzeka się, że zapłacił ratę komornikowi i się z nim dogadał. Jednocześnie informując mnie, że jeśli komornik nie przyjdzie rozwali mi łeb, za tą aferę.
Dlaczego więc jeśli to załatwił, przyszło pismo o egzekuję 11.12.14 godz. 14:00 i potwierdzenie telefoniczne w 28.11.14.
Brat wywijał mi kwitkiem z 21.11.12.
Nie wiem jaki to komornik, bo jak pisałam jest ich trzech. Ja dzwoniłam do pierwszego z brzegu, jaki mi się nawinął, żeby uzyskać informacje.
Czy ja popełniłam przestępstwo grzebiąc w jego rzeczach?
Powiedział, że to on zadzwoni na policję i oskarży mnie jeszcze o kradzież 500 zł.
Ja nie chcę tak żyć w ciągłym strachu, nękaniami komorniczymi i patrzeniem na zapijaczoną gębę braciszka. Jednocześnie boję się cokolwiek zrobić. I dlaczego to ja powinnam wynieść się z własnego mieszkania i ustąpić takiemu człowiekowi.
Zapisałam się do poradni uzależnienia i współuzależnienia od alkoholu, ale dopiero na 25 lutego, tam zobaczą czy kwalifikuję się na terapię. Niestety to bardzo długi okres oczekiwania. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że to nie wystarczy aby coś zrobić z bratem.
Bardzo Ci współczuję. Nie wiem czemu w tym kraju ofiary są bezsilne. Może wynajmij mieszkanie z koleżankami w większym mieście... Naparwdę nie wiem co Ci doradzić, ogromnie współczuję.
Witam
Moja historia jest dość długa i tak naprawdę nawet nie wiem od czego mam zacząć, wiem tylko, że potrzebuję pomocy i nie wiem gdzie i do kogo powinnam się zwrócić. Ostatnio problemy spadające jedne, po drugich wyczerpały mnie psychicznie i nie mam sił aby sobie z nimi poradzić.
Mam 41 lat i jestem DDA. W mojej rodzinie pił i znęcał się nad nami psychicznie i fizycznie mój ojciec. Mój młodszy (30 letni) brat jest również alkoholikiem, a także kryminalistą (siedział kilka razy w więzieniu). Główne problemy o których chcę napisać są trzy ale wszyskie łączą się ze sobą.
Po 7 latach związku rozstałam się z mężczyzną, którego wydaje mi się, że bardzo kochałam i u którego mieszkałam. To on mnie zostawił, a właściwie, gdy wróciłam z pracy po prostu spakował i wywiózł do domu rodzinnego. Powiedział, że tak praktycznie to przeszło mu to jego zakochanie po pół roku znajomości, próbował dociągnąć do roku zanim pierwszy raz zaczął mówić o tym abym się wyprowadziła. Zawsze udawało mi się go przekonać żebym mogła zostać i abyśmy jednak spróbowali. Po 4 latach przestaliśmy uprawiać sex, on spędzał cały czas przy komputerze ja zajmowałam się sobą i tak to jakoś trwało. Ale na swój porąbany sposób nadal go kochałam i próbowałam się dostosować. Wiem, że powinnam odejść bo to tak naprawdę nie był żaden związek i tak naprawdę to wiem, że po prostu nie chciałam wracać do domu do ojca. (nigdy nie zarabiałam specjalnie dużo pieniędzy, mimo iż mam wyższe wykształcenie, aby stać mnie było na kupno samodzielnego mieszkania czy też wynajęcia czegoś samej). Żyłam tak do niedawna mając tam swój azyl, spokój i możliwość normalnego funkcjonowania. W międzyczasie zmarł mój tato i odziedziczyłam po nim piękne 3-pokojowe mieszkanie, niestety z całym inwentażem, czyli mamą i bratem alkoholikiem. Mama jest osobą prostą, znerwicowaną i z dpresją, tłamszoną, poniżaną i bitą przez mojego ojca. Ma 63 lata i zupełnie nie radzi sobie z życiem, nie umie nic załatwić, opłacic czynszu i do tego zaczyna miec zniki pamięci. Niestety nie jestem w stanie namówić jej na lekarza. Myślę, że jest to związane z tym jak żyła i była traktowana przez ojca i obecnie przez mojego brata. Do tego ma manię zbieractwa, kupuje przenajróżniejsze bibeloty, ubrania i zawala nimi całe mieszkanie. Próbowałam kontrolować i panować nad sytuacją na odległość, ponieważ nie chciałam nadal wracać do tego domu. Niestety moje próby ingerownia, tłumaczenia mamie, żeby zrobiła z tym porządek, wyrzucania po trochu tych rzeczy kończyło się jej histerią. Także próby kontrolowania i ingerencji brata, w wyniku skarg mojej mamy kończyły się niczym.
Teraz gdy zostałam przez mojego partnera wyrzucona, musiałam wrócić do tego domu. I tu zaczyna sie mój problem. Czuję się jak w potrzasku jednocześnie nie radząc sobie z tym wszystkim. Brat przychodzi codziennie do domu pijany,jest zadłużony, nękają nas komornicy a ja we własnym domu nie czuję się komfortowo. Boję się o swój skromny dorobek życia. Jestem właścicielem mieszkania i tak naprawdę nic nie mogę zrobić, nie mogę pozbyc się brata. Nawet nie wiem czy gdybym wystąpiła do sądu o jego eksmisję to czy sąd by się do tego przychylił. Do tego brat straszy mnie że mnie pobije lub naśle swoich kolegów. Ma nieciekawe towarzystwo i myślę że byłby do tego zdolny. Mama mimo iż tez ma go dosyć nigdy nie będzie swiadczyła przeciw niemu, bo to jej syn więc odpada. Jestem wrakiem człowieka na granicy załamania. Nękam, błagam swojego byłego partera aby przyjął mnie z powrotem. On ma mnie juz dosyć. Nie dziwię się sama bym miała. Nie umiem sobie pomóc, tym bardziej swojej mamie. Myślę o skończeniu ze sobą. Z nikąd nie mam wsparcia. Mam jeszcze drugiego brata, który wypiął się na całą sprawę. Uważa, że jestem taką samą ofiarą jak mama i albo sama sobie poradzę z tym wszyskim albo będę przez całe życie żyła jak ona z bratem alkoholikiem na karku. Nie wiem już co mam robić, ja już nie daję rady. Gdzie mam się zwrócic o pomoc, aby zacząć żyć w spokoju i własnym życiem.
Witam Cie serdecznie....Strasznie smutno sie tego czytalo.Czy probowalas pomocy u psychologa?Wydaje mi sie,ze jestes bardzo uzalezniona od tego bylego narzeczonego.Niepokoi mnie tez to nauczylas sie byc ofiara-to nie jest oskarzenie,po prostu wokol Ciebie bylo zawsze tak duzo cierpienia,ze ty juz nie znasz innego zycia.ten facet,z ktorym mieszkalas tez jest bezwzgledny-ptraktowal cie jak rzecz,nie mozesz teraz sie przed nim ponizac,daj mu spokoj.Piszesz,ze stac cie na wynajem_czemu tego nie robisz?moze jestes az tak uzalezniona od brata i mamy?Jaki Ty masz pomysl na to wszystko?pzdr.
Czy ja popełniłam przestępstwo grzebiąc w jego rzeczach?
Powiedział, że to on zadzwoni na policję i oskarży mnie jeszcze o kradzież 500 zł..
O.... Widzę, że braciszek jest na świeżo z nowelizacją kodeksów. Zdaje się, że kwota powyżej 450 zł przy kradzieży zaczepia się już o kodeks karny. Do tej wysokości traktuje sie to jako wykroczenie.
Faktycznie, nie powinnaś. A że oskarża Cię o kradzież pieniędzy? Pch... Następnym razem powołaj sie na artykuł 6 z KC - znam go, bo często muszę sie nim bronić. tyle, że szczerze mówiąc rzadko mam mocnych przeciwników. A co do oskarżenia o grzebanie w jego papierach, jestem pewna, że z nawiązką możesz sie wybronić. Działałaś w dobrej wierze. O tym też wspomina kodeks, ale na te chwilę nie wiem, który...
Agaczek... Czekam na Ciebie. Musimy ustalić pewne fakty. Jedyne co moge, to podpowiedziec Tobie jakie ruchy powinnaś wykonać. Od Ciebie tylko zależy jak sie wszystko potoczy. To nie będzie wojna. Nigdy z nikim nie chciałam toczyć bitew. To tylko obrona... Bo musisz żyć . Twoja mama również...
Agaczek, a ja bym w pierony do tego kuratora leciała, a jak Twojego brata wsadzą, to nacisnęła z oskarżeniem o zastraszanie i groźbę zabójstwa.
Nagraj jego groźby i dodaj to do tego co zaniesiesz policji.
Agaczek, a ja bym w pierony do tego kuratora leciała, a jak Twojego brata wsadzą, to nacisnęła z oskarżeniem o zastraszanie i groźbę zabójstwa.
Nagraj jego groźby i dodaj to do tego co zaniesiesz policji.
Agaczek dostała juz takie instrukcje. Myślę sobie, że musimy Jej to powtarzać do znudzenia. Bo w przypadku zastraszonych osób trudno przekonać po kilku razach...
Beyondblackie napisał/a:Agaczek, a ja bym w pierony do tego kuratora leciała, a jak Twojego brata wsadzą, to nacisnęła z oskarżeniem o zastraszanie i groźbę zabójstwa.
Nagraj jego groźby i dodaj to do tego co zaniesiesz policji.
Agaczek dostała juz takie instrukcje. Myślę sobie, że musimy Jej to powtarzać do znudzenia. Bo w przypadku zastraszonych osób trudno przekonać po kilku razach...
przekonywac można, próbować, ale to Ona musi podjąć decyzję, dojrzeć do niej
może poczeka na motywacje aż rzeczywiscie zostanie pobita np, albo coś jej sie stanie
nie ma co nakręcać ludzi, trzeba delikatnie, to musi być świadoma decyzja przemyślana, a nie w afekcie
potem wyrzuty sumienia i zagwozdki co by było gdy sa
bezcenne ![]()
40 2014-12-03 13:32:28 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-03 13:38:57)
Nie zamierzałam grać na Jej emocjach. Wiem jak trudno jest w takim stanie zrobic choc ruch ręką. Ona dokonała czegoś więcej...
ZAPYTAŁA NAS....
Jestem przeciwko toczeniu wojen nawet z takimi oprawcami jak Jej brat. Dziewczyna musi sie bronić. I dojrzeje do tego. Ja tak szybko nie odpuszczę, chyba, że powie wyraźnie, że nie chce rad.
Zaczynają się rozgrywki.
Dziś brat przyszedł do mnie z kasą na za swoją część czynszu i kazał sobie napisać zaświadczenie, że otrzymałam pieniądze. Koledzy już go szkolą, żebym nie miała podstaw do eksmisji. Chciałam o nią wystąpić, spotkać się z adwokatem ![]()
42 2014-12-03 20:08:22 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-03 20:08:56)
Zaczynają się rozgrywki.
Dziś brat przyszedł do mnie z kasą na za swoją część czynszu i kazał sobie napisać zaświadczenie, że otrzymałam pieniądze. Koledzy już go szkolą, żebym nie miała podstaw do eksmisji. Chciałam o nią wystąpić, spotkać się z adwokatem
Za płatności czynszu do administracji odpowiadają przed sądem wszystkie współzamieszkujące osoby. A to oznacza, że faktycznie koledzy dobrze mu doradzili. Inaczej sprawa ma sie w przypadku pozostałych opłat. Chodzi mi o energię i gaz na przykład. Nie wiem jakie jeszcze zobowiązania miesięczne posiadasz. Do wszystkiego powinien się dokładać. I nie ma tu wytłumaczenia, że nie używa w takim samym stopniu odbiorników czy sprzętu na prąd.
Agaczek...
Czy byłas już u dzielnicowego?
Na razie nie byłam. Chcę się w pierwszej kolejności spotkać z prawnikiem i poradzić jak mam postępować. Jest jeszcze jedna kwestia: zachowek, który się mu należy. Dlatego muszę koniecznie spotkać się z prawnikiem. Wiem, że mu się należy i moze w każdej chwili o niego wystąpić. Ja nie mam pieniędzy, żeby mu zapłacić. Musiałabym sprzedać to mieszkanie, albo wziąć kredyt z banku, a potem go spłacać. Mieszkania z lokatorem nikt mi nie kupi, a on się nie wyprowadzi. Z kolei ja nie wyobrażam sobie wzięcia kredytu żeby go spłacić i jeszcze mieszkania z nim pod jednym dachem. Z jakiej racji.Nasze prawo jest jakieś chore. Chciałam mu już wczesniej zapłacić ten zachowek, żeby tylko się wyniósł ale nic z tego. Nie zgadza się. Dlatego muszę iść do adwokata. Mój Boże to mieszkanie to kula u nogi, ale gdzie ja mam się podziać z mamą?
Na razie nie byłam. Chcę się w pierwszej kolejności spotkać z prawnikiem i poradzić jak mam postępować. Jest jeszcze jedna kwestia: zachowek, który się mu należy. Dlatego muszę koniecznie spotkać się z prawnikiem. Wiem, że mu się należy i moze w każdej chwili o niego wystąpić. Ja nie mam pieniędzy, żeby mu zapłacić. Musiałabym sprzedać to mieszkanie, albo wziąć kredyt z banku, a potem go spłacać. Mieszkania z lokatorem nikt mi nie kupi, a on się nie wyprowadzi. Z kolei ja nie wyobrażam sobie wzięcia kredytu żeby go spłacić i jeszcze mieszkania z nim pod jednym dachem. Z jakiej racji.Nasze prawo jest jakieś chore. Chciałam mu już wczesniej zapłacić ten zachowek, żeby tylko się wyniósł ale nic z tego. Nie zgadza się. Dlatego muszę iść do adwokata. Mój Boże to mieszkanie to kula u nogi, ale gdzie ja mam się podziać z mamą?
Ile minęło od przyjęcia spadku? Rozumiem, że przyjęłaś z dobrodziejstwem inwentarza?
muszę koniecznie spotkać się z prawnikiem.
Agaczek - najwyższy czas.
Twoja sytuacja nie jest prosta, ale nie tak znów skomplikowana dla prawnika. Bardziej jest skomplikowana pod względem faktycznym niż prawnym. Niestety trochę to potrwa.
Idź do prawnika już jutro.
Powodzenia.
Myślałam o sprzedaży tego mieszkania i kupienia dwóch mniejszych, żeby tylko uwolnić się od tego człowieka ale niestety znów kolejny problem. Mój drugi brat robi mi wymówki, że jak kupię temu pasożytowi mieszkanie to on chce, żebym spłaciła kredyt za jego mieszkanie. Oczywiście sam nie angażuje się w jakąkolwiek pomoc. Zastawił nas z mamą i mam radzić sobie sama. Też mówi wzywaj policję idź do kuratora. To jest jego pomoc. Ja nie dam rady walczyć jeszcze z drugim bratem. Jestem już na granicy szaleństwa. Każdy tylko coś ode mnie chce nie martwiąc się o to co się stanie ze mną czy mamą. Z drugiej strony też nie dziwię się drugiemu bratu. Każde z nas ciężko pracuje na to co ma, więc dlaczego taki pasożyt, ma wyjść na tym najlepiej.
Myślałam o sprzedaży tego mieszkania i kupienia dwóch mniejszych, żeby tylko uwolnić się od tego człowieka ale niestety znów kolejny problem. Mój drugi brat robi mi wymówki, że jak kupię temu pasożytowi mieszkanie to on chce, żebym spłaciła kredyt za jego mieszkanie. Oczywiście sam nie angażuje się w jakąkolwiek pomoc. Zastawił nas z mamą i mam radzić sobie sama. Też mówi wzywaj policję idź do kuratora. To jest jego pomoc. Ja nie dam rady walczyć jeszcze z drugim bratem. Jestem już na granicy szaleństwa. Każdy tylko coś ode mnie chce nie martwiąc się o to co się stanie ze mną czy mamą. Z drugiej strony też nie dziwię się drugiemu bratu. Każde z nas ciężko pracuje na to co ma, więc dlaczego taki pasożyt, ma wyjść na tym najlepiej.
Powiem tak... Ku...wa mać. Ups. Przepraszam, ale Ty dajesz sie poniewierać wszystkim!
Słuchaj. Mozna zyć w wynajętym mieszkaniu.
I nie odpowiedziałaś na pytanie: kiedy przyjęłaś spadek?
Od przyjęcia spadku minął rok. W testamencie było tylko, że tata wszystko przepisuje mi, więc chyba z dobrodziejstwem inwentarza, bo brat był zameldowany. Tata jak żył też miał go dosyć i mówił coś o wymeldowaniu brata jak był w więzieniu, ale pewnie tylko tak gadał. Nie wiem może iść jeszcze do Urzędu miny i zapytać? Podejrzewam jednak, że to było tylko takie gadanie żeby go nastraszyć.
Chodzi o to, że nie będę miała skąd wziąć takiej sumy pieniędzy, żeby spłacić obu braci i jeszcze pozbyć się jednego z mieszkania. Po prostu mnie na to nie stać.
Od przyjęcia spadku minął rok. W testamencie było tylko, że tata wszystko przepisuje mi, więc chyba z dobrodziejstwem inwentarza, bo brat był zameldowany. Tata jak żył też miał go dosyć i mówił coś o wymeldowaniu brata jak był w więzieniu, ale pewnie tylko tak gadał. Nie wiem może iść jeszcze do Urzędu miny i zapytać? Podejrzewam jednak, że to było tylko takie gadanie żeby go nastraszyć.
Agaczek. To nic nie da. Nawet gdyby był wymeldowany, tak czy inaczej by go eksmitować musisz wystąpic do sądu, rozumiesz?
Jedyne na czym możesz sie oprzeć, to przemoc psychiczna, a ja wierzę , że w Twoim przypadku tak jest.
Powiedz mi od kiedy dokłada sie do płatności?
Wiem zrobiłam się jakaś dziwna, wszystkiego się boję boję się że sobie nie poradzę. Nie wiem może za dużo spadło mi na głowę i po prostu nie radzę sobie ztym wszystkim. Mama, to mieszkanie, brat, porzucenie. Wszystko na raz. Ja kiedys taka nie byłam, byłam twarda, bardziej stanowcza, walczyłam o swoje. Teraz zaczęłam się wszystkiego bać nawet tego że mogę stracić pracę i sobie nie poradze. Czuję się ztym wszystkim sama, nie mam w nikim oparcia.
zaczął się dokładać luty - marzec tego roku. Z więzienia wyszedł we wrześniu 2013
54 2014-12-03 21:09:13 Ostatnio edytowany przez Sponi (2014-12-03 21:10:09)
Wiem zrobiłam się jakaś dziwna, wszystkiego się boję boję się że sobie nie poradzę. Nie wiem może za dużo spadło mi na głowę i po prostu nie radzę sobie ztym wszystkim. Mama, to mieszkanie, brat, porzucenie. Wszystko na raz. Ja kiedys taka nie byłam, byłam twarda, bardziej stanowcza, walczyłam o swoje. Teraz zaczęłam się wszystkiego bać nawet tego że mogę stracić pracę i sobie nie poradze. Czuję się ztym wszystkim sama, nie mam w nikim oparcia.
Rozumiem Ciebie. Twój strach. Niepewność.
Płacz, jeśli zechcesz. Zrób sobie kilka dni rozpaczy, ale nie uciekniesz przed tym. Musisz stawić temu czoła.
I nie jestes sama. Masz nas... Ja napisałam wczesniej: nie odpuszczę. Z wiedzą jaka posiadam w tym zakresie będe próbowała Tobie pomóc. /co nie znaczy, że będę lekiem na Twoje życie...
Zdaję sobie sprawę, że najlepszym panaceum na Twój brak siły w tym wszystkim byłby ktoś, komu na Tobie zależałoby bez względu na okoliczności. Tak tylko na Tobie.
55 2014-12-03 21:09:51 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-12-03 21:34:05)
Temida jako małżonka zeusa może była sprawiedliwa,
Próżno szukać prawdy i sprawiedliwości, jest zarezerwowana dla cwanych i tych co mają kasę na papugi ,
A tym maluczkim co naprawdę potrzeba sprawiedliwego wyroku nasze prawo ma głęboko du-ie
Jako niezawisła jest ślepa najbardziej na ludzi niezamożnych którzy potrzebują prawdy i sprawiedliwości w swoim życiu.
P.s. To nie ty powinnaś iść na terapię.
Muszę iść koniecznie na jakąś terapię, wzmocnić się psychicznie, żeby móc znów walczyc o siebie i mamę, może wtedy bedzie jakoś łatwiej.
Ponoć Brat ma jakąś pracę, tylko dlaczego komornik nie wchodzi mu na pensję? Pewnie pracuje na czarno.
Temida jako małżonka zeusa może była sprawiedliwa,
Próżno szukać prawdy i sprawiedliwości, jest zarezerwowana dla cwanych i tych co mają kasę na papugi ,
A tym maluczkim co naprawdę potrzeba sprawiedliwego wyroku nasze prawo ma głęboko du-ie
Jako niezawisła jest ślepa najbardziej na ludzi niezamożnych którzy potrzebują prawdy i sprawiedliwości w swoim życiu.
Nie zgodzę sie z tym do końca. Wzrok przeciera szlaki...
Muszę iść koniecznie na jakąś terapię, wzmocnić się psychicznie, żeby móc znów walczyc o siebie i mamę, może wtedy bedzie jakoś łatwiej.
Ponoć Brat ma jakąś pracę, tylko dlaczego komornik nie wchodzi mu na pensję? Pewnie pracuje na czarno.
Albo ma najniższe wynagrodzenie, które zajeciu komorniczemu nie podlega.
A co do płatności: zbierz wszystkie kwitki związane ze wszystkimi wspólnymi kosztami dotyczącymi mieszkania. Niech będzie od czasu, gdy wrócił z wiezienia. Zrób to. Ja powiem Ci co robic dalej.
Sponiewierana... myślałam, że mam takiego kogoś, ale się oszukałam. Zostawił mie z tym wszystkim samą, nawet się nie interesując czy sobie poradzę. Usunął mnie i moje problemy ze swojego życia. Po 7 latach, nawet nie zaproponował pomocy.
Teraz z tymi wszystkimi problemami wydaje mi się, że moje życie się skończyło, że nic dobrego mnie już nie czeka, nie widzę tej lepszej przyszłości.
Wiem na pewno, muszę skorzystać z pomocy specjalisty inaczej sobie nie poradzę, nie będę mogła walczyc dalej i podejmować odważnych i rozsądnych decyzji.
Adwokat, konieczny też będzie adwokat.
Dwa podstawowe cele.
A co do płatności: zbierz wszystkie kwitki związane ze wszystkimi wspólnymi kosztami dotyczącymi mieszkania. Niech będzie od czasu, gdy wrócił z wiezienia. Zrób to. Ja powiem Ci co robic dalej.
ok
Sponiewierana napisał/a:A co do płatności: zbierz wszystkie kwitki związane ze wszystkimi wspólnymi kosztami dotyczącymi mieszkania. Niech będzie od czasu, gdy wrócił z wiezienia. Zrób to. Ja powiem Ci co robic dalej.
ok
Wreszcie mnie posłuchałaś. A wiesz, że jestes moją rówieśniczką?
To dziewczyny witajcie w klubie:)
Agaczek, ja też jestem ale nie tak doświadczona jak sponiewierana.
Agaczek...
Wiedz, że pamiętam o Tobie. Odezwij sie proszę. Pamiętaj o tym dzielnicowym. On jest kluczem do wielu drzwi.
Udało mi się zdobyć namiary na kuratora, namiary na dzielnicowego tez mam.
Wczoraj brat przyszedł do domu pod wpływem alkoholu ale nie był agresywny. On bardziej agresywny jest po trzeźwemu gdy mu mówię, że nie bedę tolerowała jego zachowań.
We wtorek mam nadzieję, że spotkam się z adwokatem i on dokładnie powie mi co mam robić, jak postępować, muszę mu powiedzieć również o zastraszaniu i zachowku.