Mój Boże, ja przez te najścia zwariuję.
Wiem Agaczek. To nie jest miłe. Wiem... Ale to ludzie. Wykonują swoja pracę.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Mój Boże, ja przez te najścia zwariuję.
Wiem Agaczek. To nie jest miłe. Wiem... Ale to ludzie. Wykonują swoja pracę.
agaczek napisał/a:Sponiewierana... Ja panikuję bo jestem przerażona na maxa
Teraz na Ciebie nakrzyczę...
Do qrwy nędzy! Coś o egzekwowaniu komorniczym wiem! Nie brodzę w ciemności! Znam to wszystko od drugiej strony!
No
Zrobiłam awanturę Tobie. Rozmawiajmy dalej. Na którą idziesz jutro do pracy? Pytam, bo musisz być wypoczęta.
Na 8 tylko, że pewnie znów spać nie będę mogła
Muszę sobie łyknąć tabletkę ![]()
Wróćmy do tematu zajęcia mieszkania przez komornika. Resztę zostawimy sobie na jutro, dobrze?
Wiesz już jedno. Komornik wprawdzie pytał czyja własnością jest mieszkanie, ale nie znaczy to, że wierzyciela namówi na rozszerzenie wniosku. Bo za tym idą dodatkowe koszta wierzyciela. Musi zrobić opłatę komornikowi za wyszukanie majątku. Bo ten bierze kasę nawet na korespondencje z dłużnikiem ( i to nie małą). Nawet jeśli tak by się stało, na te chwilę Twój brat nie widnieje jako współwłaściciel. I nawet kto wie, czy nie powstrzymuje się przed żądaniem zachowku właśnie przez komorników. Więc czego się boisz. Teraz nie musi Ciebie to gryźć. Jesteś bezpieczna.
Zatem weźmiesz tabletkę. O trudnościach w przesypianiu nie musisz mi mówić. Mam swoje problemy. I koszmary, ale to kiedyś minie.
Ja też muszę być w pracy na ósmą. Jeśli chcesz, napijemy się razem kawy o poranku. Możesz to zrobić? To znaczy, czy masz taką możliwość?
Zasnęłaś... To dobrze. Potrzebny Tobie odpoczynek.
Pamiętaj, co powiedziałam. Wszystko się ułoży.
A z jakiego powodu komornik wchodzil do mieszkania? Kto ma dlugi?
Moim zdaniem sprawa wygląda na prosta tylko dużo spraw się nawarstwiło. Co do braci nie będę się wypowiadal. Sprawa własności mieszkania wyjasnila się. Swoja droga to ja bym wystapil przez Spoldzielnie o zalozenie KW dla mieszkania co często wiaze się z koneicznoscia wykupu ziemi od gminy przez Spoldzielnie ale z 95% rabatem oraz kilkumiesięcznym oczekiwaniem na załatwienie tej sprawy. Nie ma tu wymogu żeby wszyscy mieszkancy przystąpili do tego ale Spoldzielnia już tak. Mieszkanie z KW to spokoj, wlasnosc spoldzielcza jest artefaktem PRL.
Jeśli komornik sciga dlugi brata to oczywiście nie ma prawa wejść do Twojego mieszkania i ew. może tylko zajac rzeczy ruchome brata. Mama nie musi wpuszczać go do mieszkania a do czynności zawsze można wolac policje i sporzadzac protokol.
Do Twojego mieszkania może wejść tylko prokurator lub policja posiadając nakaz prokuratorski lub Komornik posiadając nakaz sadowy na Ciebie.
sponiewierana, a to pismo nie może być takie:
Miejscowość, data
Twoje nazwisko i imię
ulica
miejscowość
Dane komornika
(znajdziesz na wezwaniu)
Dotyczy: i tu nr sprawy (nazwisko i imię brata dopisz, bo tu im jaśniej dla komornika, tym szybciej dotrze do papierów)
Wniosek o odpis protokołu
Wnoszę o odpis protokołu z przeprowadzonych w dniu 9 grudnia 2014 czynności terenowych w lokalu mieszkalnym nr .... (adres) i przesłanie go na adres... (podajesz swój adres do korespondencji).
Uzasadnienie
Jestem właścicielem mieszkania w którym zameldowany jest dłużnik (brat). Pod moją nieobecność miała miejsce wizyta komornika lub osoby upoważnionej przez komornika oraz oglądanie nieruchomości i rzeczy ruchomych znajdujących się w mieszkaniu. Informację o wizycie uzyskałam od jednego z domowników (matki). Zachodzi podejrzenie wpisania w protokole rzeczy ruchomych należących do mnie i mojej matki, a w konsekwencji tego nasza możliwość wystąpienia do sądu z powództwem przeciwegzekucyjnym.
Adwokat mi mówił żebym nie podawała aktu własności, niech sobie sam poszuka.
Co myślisz?
Oczywiście, że może być Agaczek. Skoro adwokat tak mówi, by ograniczyć wiedze komornika, pewnie ma rację. Bardzo ładnie poprawiłaś ![]()
Jak się dzis czujesz?
Daję sobie głowę uciąć, że w tym protokole komornik niczego nie wpisał. Oni naprawdę wyszukują bardzo wartościowych przedmiotów.
Bo organizowanie licytacji dla pięciuset zł nie opłaca im się. Uwierz mi, że ślinią się na takich dłużników, z których łatwo wyciaga sie kasę.
Agaczek... Jest tu na forum chłopak - adwokat. Może poprosimy Go o zerknięcie na Twoją sprawę? co o tym sądzisz?
sponiewierana... Komornik bez nakazu nie miał prawa chodzic po moim mieszkaniu i oglądać przedmiotów, zrobił to nielegalnie, pewnie też nie ma żadnego protokołu tylko notatki gdzie co stoi i co może zabrać. Wykorzystał naiwność mojej matki
Czuję się nabuzowana adrealiną, przed jutrzejszym dniem. Denerwuje się bardzo.Przyjdą czy nie przyjdą.
Agaczek... Jest tu na forum chłopak - adwokat. Może poprosimy Go o zerknięcie na Twoją sprawę? co o tym sądzisz?
możemy im więcej pomysłów tym lepiej ![]()
sponiewierana... Komornik bez nakazu nie miał prawa chodzic po moim mieszkaniu i oglądać przedmiotów, zrobił to nielegalnie, pewnie też nie ma żadnego protokołu tylko notatki gdzie co stoi i co może zabrać. Wykorzystał naiwność mojej matki
Niestety nie do końca racja. Do mieszkania wprowadziła go mama. Pisałam Tobie, żeby tego nie robiła. Komornik nie ma obowiązku sprawdzać do kogo należy mieszkanie. Wystarczy, że miał pewność iż brat jest tam zameldowany i potwierdziło się, że tam przebywa.
Protokół jakis sporządził. On musi wszystkie swoje czynności do sprawy spisywać. Nawet, gdyby wypytywał o brata sąsiadów, ujmuje to w pismie do wierzyciela.
Czuję się nabuzowana adrealiną, przed jutrzejszym dniem. Denerwuje się bardzo.Przyjdą czy nie przyjdą.
Zostajesz jutro w domku? Będziesz na komornika czekać?
Idę do pracy ale się zwolnię.
Dobrze. I proszę, nie denerwuj sie tak bardzo. To nie koniec świata. Powolutku wszystko ogarniesz.
sponiewierana... moze jeszcze jednego bym zniosła, ale wczoraj był drugi i wczoraj znów mu przyszło jakies powtórne awizo na przesyłkę sądową. Ja wiem o trzech komornikach, których u niego wygrzebałam + kupę grzywn do zapłaty. I jak tu się nie denerwować.
sponiewierana... moze jeszcze jednego bym zniosła, ale wczoraj był drugi i wczoraj znów mu przyszło jakies powtórne awizo na przesyłkę sądową. Ja wiem o trzech komornikach, których u niego wygrzebałam + kupę grzywn do zapłaty. I jak tu się nie denerwować.
Bo wbrew pozorom jeszcze żyjesz Agaczek! Rozumiesz?! Żyjesz Dziewczyno!
Aaa... Grzywny. Stąd ta bransoleta. Zamienili mu odsiadkę. Ooo...
Agaczek... Pamiętaj. To są jego długi. Nie Twoje.
Nie wiem miał odrobić jakieś prace społeczne i tego nie zrobił. A te grzywny wysyłane też przez komorników, więc nie wiem ![]()
Niech on sie martwi swoimi długami. To nie Twoje długi. Jeśli jutro przyjdzie komornik, masz prawo go nie wpuścić. Tyle, że według mnie lepiej będzie, jeśli wejdzie. Będziesz miała jakieś rozeznanie sytuacji. Nie odstepuj go na krok. i rozmawiaj z nim. Nic sie nie bój. Osobiście nie znam komornika krwiopijcy.
Kobieto ,Twój brat jest dorosły!!!
Co obchodzą Cie jego długi,pisma sądowe .
Jesteście przecieź oddzielnymi osobami - brat nie jest ubezwłasnowolniony więc odpowiada za siebie.
Oddziel się od swojego brata,matki.
Adwokat mi powiedział,że muszę go wpuścić jeśli ma nakaz, może również zająć moje rzeczy, jego nie obchodzi co jest czyje, on nie jest sądem nie rozstrzyga, jego pracą jest zajęcie. Ja muszę się później starać o wstrzymanie egzekucji i odzyskanie przed sądem swoich sprzętów. Gdyby to było takie proste to bym się nie bała. Byłam na konsultacji u Radcy Prawnego i dwóch adwokatów. Wszyscy mówią to samo.
Adwokat mi powiedział,że muszę go wpuścić jeśli ma nakaz, może również zająć moje rzeczy, jego nie obchodzi co jest czyje, on nie jest sądem nie rozstrzyga, jego pracą jest zajęcie. Ja muszę się później starać o wstrzymanie egzekucji i odzyskanie przed sądem swoich sprzętów. Gdyby to było takie proste to bym się nie bała. Byłam na konsultacji u Radcy Prawnego i dwóch adwokatów. Wszyscy mówią to samo.
Agaczek.... Niech i tak będzie. Że musisz. A niech Cie zmusi. Jeśli domownik sie nie zgodzi a nie ma dłużnika, to co? Jak mnie komornik zmusi, skoro nie ja jestem dłuznikiem?
Mówiłam, że lepiej wpuścić. Będziesz byc może lekko wtajemniczona w kolejną ze spraw.
A o zajęciach ruchomości też wspominałam. Komornik nie bada do kogo należą przedmioty. Ale Tobie prawo daje mozliwość odzyskania ich wnosząc pozew do sądu. wyfdawało mi sie, że wyraziłam sie jasno. Bo komornik zająć może nawet rzeczy, które są we władaniu dłuznika a należą do innych osób. Komornik to zajmuje, ale wpisze do protokołu taką informacje, o ile uzyska ją od dłużnika.
I tak po każdej konsultacji z prawnikiem będziesz się trzęsła. Agaczek... Przestań sie aż tak bać. Jest problem z tymi komornikami, ale spróbuj sie uspokoić. Nie będziesz trzeźwo myślała, jeśli przyjdzie Tobie wpadać w panike co chwila.
agaczek napisał/a:Adwokat mi powiedział,że muszę go wpuścić jeśli ma nakaz, może również zająć moje rzeczy, jego nie obchodzi co jest czyje, on nie jest sądem nie rozstrzyga, jego pracą jest zajęcie. Ja muszę się później starać o wstrzymanie egzekucji i odzyskanie przed sądem swoich sprzętów. Gdyby to było takie proste to bym się nie bała. Byłam na konsultacji u Radcy Prawnego i dwóch adwokatów. Wszyscy mówią to samo.
Agaczek.... Niech i tak będzie. Że musisz. A niech Cie zmusi. Jeśli domownik sie nie zgodzi a nie ma dłużnika, to co? Jak mnie komornik zmusi, skoro nie ja jestem dłuznikiem?
Mówiłam, że lepiej wpuścić. Będziesz byc może lekko wtajemniczona w kolejną ze spraw.
A o zajęciach ruchomości też wspominałam. Komornik nie bada do kogo należą przedmioty. Ale Tobie prawo daje mozliwość odzyskania ich wnosząc pozew do sądu. wyfdawało mi sie, że wyraziłam sie jasno. Bo komornik zająć może nawet rzeczy, które są we władaniu dłuznika a należą do innych osób. Komornik to zajmuje, ale wpisze do protokołu taką informacje, o ile uzyska ją od dłużnika.
To przyjdzie z policją i ślusarzem
Dobra nie rozmawiajmy o tym, bo znów się nakręcam.
Teraz muszę wysłać po pracy pismo do komornika.
Wróciłam niedawno z pracy. Jakaż była moja radość, gdy odczytałam Twoją ostatnią odpowiedź! Odniosłam wrażenie, że się z lekka zirytowałaś! To wspaniała wiadomość! Czy zdajesz sobie sprawę co właśnie pokazałaś?!
Dziewczyno! Ty się z lekka wściekłaś! Świetnie... O to mi poniekąd chodziło. bo w ten sposób zbierasz zapasy adrenaliny na walkę. O siebie... Będziesz miała siłę przeciwstawić się temu co Ciebie czeka.
Mówię to z pełną świadomością. Bo wiem o czym mowa. Gdy wydaje się Tobie, że cały świat sprzeniewierzył się przeciwko Tobie, chcesz uciec. Innym razem poddajesz się mówiąc, że nie masz już siły i jest Tobie wszystko jedno. By za jakiś czas ocknąć się i powiedzieć: " do qrwy nędzy! Co to ma być! Nie pozwolę na to, by mnie kopać! Ja jestem żywa! I czuję! Kto dał Wam wszystkim prawo tak mnie wyniszczać! Wynocha!"
I w takich chwilach robisz zapasy "broni" do walki. O przetrwanie. Bo wbrew wszystkiemu chcesz żyć...
Agaczek...
Zachowaj dziś spokój. Nie obawiaj się wywalania drzwi przez komornika. Owszem, to jest możliwe, ale na pewno nie dziś. Z tym się wiąże mnóstwo czynności, które musiałby wykonać komornik i... wierzyciel. Dosłownie: chodzi o pieniądze, zaliczki na takie działania. Mało kto się w to bawi.
Odezwę się później. A Ciebie proszę, byś dała znać po wszystkim, dobrze? Nie jesteś sama.
O Boziu nie przyszedl ![]()
O Boziu nie przyszedl
Ulżyło Tobie... Przynajmniej jakiś gram oddechu. Cieszę się Agaczek. Pismo wysłałaś, jak rozumiem...
O Boziu nie przyszedl
O matko! to chyba pierwsza buźka uśmiechnięta u Ciebie!!! Tak się cieszę ![]()
cześć dziewczyny, przez kilka dni byłam "wyłączona z życia" bardzo się wystraszyłam tym co się u mnie zadziało, nie miałam ani czasu ani sił.
Cieszę się agaczek, że tak wiele już zrobiłaś że się nie poddajesz i chyba sam nawet jesteś z tego zadowolona, To dobrze. To daje siłę i moc jak pisała Sponiewierana.
Pomyślałam Agaczek, żeby jeszcze Tobie coś dopowiedzieć. O tych komornikach. Nie przyszedł wczoraj...
Wiesz czym może być to spowodowane? Otóż w mojej pracy ( a ja stoję właśnie po stronie wierzycieli - nie, nie jako komornik) często spotykam się z reakcją właśnie taką komorników. Nie idą do domu dłużnika. Bo np w przypadku notorycznych wniosków o egzekucję wobec jakiegoś zobowiązanego, mają już rozeznanie co do jego wypłacalności. I być może ten owy komornik uznał za bezcelowe przeprowadzanie wywiadu środowiskowego. Bo musisz wiedzieć, że wizyta komornika w miejscu zamieszkania dłużnika wcale nie musi oznaczać, że wierzyciel w swoim wniosku o egzekucję wniósł o zajęcie rzeczy ruchomych. Komornicy zwyczajnie muszą w jakiś sposób dotrzeć do dłużnika. I dlatego często szukają go w miejscu, w którym przebywa. Ponadto komornicy to zamknięty świat. Komunikują się ze sobą. W ten sposób miewają rozeznanie już na wstępie o sytuacji delikwenta. Może Twoje zainteresowanie sprawą brata dotarło do nich na tyle, że też zaczęli myśleć.
Najważniejsze, byś trzymała rękę na pulsie. Bo tym sposobem dajesz do zrozumienia:"halo, ja tu jeszcze jestem; to mój dom, gdyby ktoś nie zauważył... i mam coś jeszcze do powiedzenia..."
Agaczek... W wolnej chwili odezwij się. Martwi mnie ta cisza. Mam nadzieję, że nie dzieje się Tobie krzywda.
Pomyślałam Agaczek, żeby jeszcze Tobie coś dopowiedzieć. O tych komornikach. Nie przyszedł wczoraj...
Wiesz czym może być to spowodowane? Otóż w mojej pracy ( a ja stoję właśnie po stronie wierzycieli - nie, nie jako komornik) często spotykam się z reakcją właśnie taką komorników. Nie idą do domu dłużnika. Bo np w przypadku notorycznych wniosków o egzekucję wobec jakiegoś zobowiązanego, mają już rozeznanie co do jego wypłacalności. I być może ten owy komornik uznał za bezcelowe przeprowadzanie wywiadu środowiskowego. Bo musisz wiedzieć, że wizyta komornika w miejscu zamieszkania dłużnika wcale nie musi oznaczać, że wierzyciel w swoim wniosku o egzekucję wniósł o zajęcie rzeczy ruchomych. Komornicy zwyczajnie muszą w jakiś sposób dotrzeć do dłużnika. I dlatego często szukają go w miejscu, w którym przebywa. Ponadto komornicy to zamknięty świat. Komunikują się ze sobą. W ten sposób miewają rozeznanie już na wstępie o sytuacji delikwenta. Może Twoje zainteresowanie sprawą brata dotarło do nich na tyle, że też zaczęli myśleć.Najważniejsze, byś trzymała rękę na pulsie. Bo tym sposobem dajesz do zrozumienia:"halo, ja tu jeszcze jestem; to mój dom, gdyby ktoś nie zauważył... i mam coś jeszcze do powiedzenia..."
Sponiewierana... to nie jest to. Ten list polecony, który wysłałam doszedł dopiero dziś. Wcześniej nie miałam styczności z żadnym z nich, ponieważ nie było możliwości.
Dziś znów miałam straszne załamanie, myślałam, że nie dam rady. Wyszłam z domu i nie miałam ochoty wrócić. Mam myśli żeby to wszystko zostawic i uciec jak najdalej od tego albo skończyć to wszystko raz na zawsze.
Znów myślawki o byłym i o tym, że zabrał mi wszystko co kochałam, o tym, że potraktował jak rzecz, nawet nie zainteresował się jak było wczoraj, mimo, że wiedział. Nie odezwał się żeby umówić się na przywiezienie reszty moich rzeczy, dla mnie bardzo ważnych.
cześć dziewczyny, przez kilka dni byłam "wyłączona z życia" bardzo się wystraszyłam tym co się u mnie zadziało, nie miałam ani czasu ani sił.
Cieszę się agaczek, że tak wiele już zrobiłaś że się nie poddajesz i chyba sam nawet jesteś z tego zadowolona, To dobrze. To daje siłę i moc jak pisała Sponiewierana.
Renesans... a co u Ciebie? Piszesz, że też się u Ciebie coś działo?
Wszystko ok?
Dziś znów wymioty i telepanie, trzęsą mi się ręce. Pokłóciłam się porządnie z z mamą, nazwałam ją naiwną, łatwowierną i niezróważoną psychicznie. Wiem nie powinnam ale coś we mnie pękło, przez to jak nieodpowiedzialnie i dziwnie się zachowuje. Znów wydaje mi się że jednak nie dam rady.
Może to jednak moja wina i to ja mam problem?
Jutro do szkoły. Nie wiem jak dam rade.
Boże... Wiem, że Tobie smutno. I że czujesz się opuszczona. Może nie powinnam Tobie teraz tego mówić, ale rozumiem Twój stan. Wiem, że byłoby Tobie łatwiej to znosić, gdyby on był przy Tobie. Żaden adwokat, nawet moje zainteresowanie Twoimi problemami (płynące z serca) nie sa w stanie dać tego, co miałabyś, gdyby on trzymał Cię za rękę.
Widzisz... Moje życie to prawdziwie jedno wielkie gówno. Dawno już przestałam czuć. Wierzyć, że mogę być dla kogoś najważniejsza. Przez chwilę w moim życiu myślałam, że jednak się myliłam. Tak... Myliłam się, myląc.
Tyle, że ja dostałam od życia naprawdę wszystko co najgorsze. Tak jakby Pan Bóg zebrał ostatnie gówna tego świata i mnie nim oblał. Na szczęście (bo nie straciłam własnej duszy) żyłam patrząc na Niego i wzrokiem pytałam, dlaczego mnie tak potraktował. Przecież nic Mu nie zrobiłam. Ja...
Ja tylko się urodziłam.
I może dzięki temu wszystkiemu teraz żyję. I może tylko dlatego zachwycam się wszystkim dookoła. I nie toleruję krzywdy. Niesprawiedliwości. A jednocześnie mam twardą skórę.
Kiedy postanowiłam się uwolnić z toksycznego związku, miałam kogoś. Byłam przysłowiową kochanką. Odeszłam stamtąd dzięki niemu. Nie do niego. Nie ukrywam, że jego wsparcie miało dla mnie ogromne znaczenie. Potraktował mnie jednak niesprawiedliwie... Nieuczciwie i bardzo okrutnie. Cóż... Jak można zdradzić kochankę... Tęsknię, ale za tym co mi pokazał. Nie chciałabym z nim być. "On akurat próbuje ;gierek, o których tu się naczytałam. Źle trafił. Mnie można skrzywdzić raz. Tak sobie postanowiłam po latach udręki. Szkoda gadać.
Proszę, żebyś się jakoś trzymała. To co robisz, robisz dla siebie. Nie warto zabiegać o kogoś, kto był w stanie zrobić Ci krzywdę. Bo nie rani się kogoś, kogo się Kocha.
I staraj się nie wyładowywać swoich emocji na mamie. Sama dobrze wiesz, ile ona przeszła.
Jak tylko będziesz miała ochotę i siły, pisz. Boże... Wkrótce będziesz miała sesje. Może uda sie Tobie odpocząć pomiędzy świętami.
Sponiewierana... Bardzo mi przykro z twojego powodu, byc może jestem nieco egoistyczna użalając się nad sobą i nawet nie zapytałam co tobą kieruje, że tak mnie wspierasz. Jeśli będziesz miała ochotę również możesz ze mną o tym pogadać. Pomóc i doradzić pewnie nie pomogę, bo nie jestem w stanie na razie pomóc sobie, ale mogę wysłuchać jeśli chcesz.
Niestety jestem inna niż Ty, słabsza, może za bardzo się angażuję uczuciowo w związki, które nie mają przyszłości i uzależniam od drugiej osoby. Myslę że to przez to w jakiej rodzinie się wychowałam, zawsze chciałam stąd uciec, jednocześnie nie mogłam zostawić mamy samej. Zawsze starałam się ją bronić i wspierać, tylko, że teraz sama potrzebuję pomocy i wsparcia, a nadal jestem zmuszona się nią zajmować. Jestem sama, a moja psychika też ma swoje granice.
Wiem, że zaczyna mi siadać i to naprawdę bardzo do tego stopnia, ze są momenty kiedy płaczę i wyję z tej bezsilności.
Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że on tak naprawdę, nawet gdy ze mną był nigdy w niczym mi nie pomógł, nie miałam z jego strony nigdy prawdziwego wsparcia, zawsze byłam ze swoimi problemami sama, może tylko przed nimi uciekałam, odpychałam i byłam daleko z namiastką życia jakiego chciałam.
Chciałabym być tak silna i twarda jak ty, zdobyć się na odwagę i siłę by zacząć walczyć, próbować nauczyć się inaczej żyć, zapomnieć, ale tak naprawdę jestem słaba, użalam się nad sobą i wyładowuję na innych, uzależniam od innych osób próbując na siłę żyć tak jak zawsze chciałam, pomimo, że inni tego nie chcą.
Jestem słaba i nie potrafię tego zmienić, to jest najgorsze. Zdaję sobie sprawę, że tak jest, a nie potrafię.
Silna? Ja jestem silna... Boże. Nikt nie siedzi we mnie. Próbuję wyjść z bagna. A to wcale nie takie proste.
A Ty... Wbrew temu co twierdzisz, masz pokłady wiary w jutro. Gdyby było inaczej, nie rozmawiałybyśmy teraz ze sobą.
Wiesz czym się kierowałam zaczynając pisać do Ciebie? Bo jesteś właśnie do mnie bardzo podobna. Masz te same myśli. Obawy. Ten sam strach w oczach. I należy się Tobie Życie. Nie umieranie.
Mną sie nie przejmuj. Ostatnia rzecz jakiej oczekuję to litość.
Moje życie to piekło. Wolę zdechnąć z głodu niż poddać się ku uciesze tamtego potwora (kata). Czasem dziwię się sobie, że jeszcze oddycham.
Poza tym jesteś moja imienniczką
I rówieśniczką
I już.
Dziewczyny!
Podziwiam Was. Walczycie...
Kibicuję:)
Chciałabym pomóc, ale nie wiem jak
Dziewczyny!
Podziwiam Was. Walczycie...
Kibicuję:)
Chciałabym pomóc, ale nie wiem jak
Bądź... Tylko bądź.
![]()
Mój Boże ja się wykończę na własne życzenie. Dzwoniłam dziś do byłego, żeby umówić się na odbiór swoich rzeczy. Nie wiem po co drążyłam, nie wiem!!! powiedział mi że od niecałego miesiąca ma kobietę ("świeża znajomość) . Nie rozumiem, przecież my od niecałego miesiąca nie jesteśmy razem. Jak mnie to zabolało. Znów wpadłam w histerię, znów zaczęłam płakać. Najgorsze, ze w pracy i pewnie inni widzieli moją zapłakaną twarz. Najgorsze, że poczułam się znowu jak obleśny śmieć. Tak po prostu zamienił mnie na inną. W naszym łóżku śpi z inną kobietą, moje koty głaszcze i pieści inna. Zabrali mi moje życie.
Z tego wszystkiego znów nie umówiłam się na odbiór, po prostu się rozłączyłam.
Najbardziej boli to, że on tak szybko się pocieszył, jest szczęśliwy, może się ożeni i będzie miał z nią dzieci, a mi zmarnował 7 lat. Przez niego zostałam z niczym. Sama z problemami i zniszczonym życiem.
Agaczek... Tak mi przykro...
Ja się chyba wykończę. Mój braciszek przyszedł znów pijany, z tekstem, żeby mu pożyczyć 1200zł na komornika, bo jak nie zapłaci to komornik ma przyjść ok 20 i zająć rzeczy. Oczywiście odmówiłam i zaczęło się, wzwiska, bluzgi, groźby, pretensje, że nie chcę mu pomóc bo chcę łapki położyć na mieszkaniu i go wyrzucić. Ale on się nie da on mi pokaże i mnie zniszczy. Znów nie zadzwoniłam na policję, bo się bałam i jestem w totalnej rozsypce, znów wymiotuję. Przełamałam się i zadzwoniłam do dzielnicowego, niestety nie odebrał i nagrałam się tylko na pocztę prosząc o pilny kontakt.
Oczywiście znowu nie udało mi się go nagrać, bo dyktafon mam jakiś do d...
Jestem tak zastraszona jak nigdy, nie wiem co się ze mną dzieje, że daję się tak traktować.
Musisz zadzwonic na policje, inaczej jak sie brata pijawy pozbedziesz?
Aniu zadzwoń postaram się tobie pomóc
Na ile będę mógł.
jutro wieczorem, nie obiecuję cudów, tak jak nie chcę dla ciebie źle Zbyś.
Aniu zadzwoń postaram się tobie pomóc
Na ile będę mógł.
jutro wieczorem, nie obiecuję cudów, tak jak nie chcę dla ciebie źle Zbyś.
Mój Boże ale mi jest tak głupio, dorosła kobieta, a nie potrafi ustawić młodszego brata.
Agaczek... nie zadzwoniłaś na policję. Boże... Jak Ty musisz być przez niego stłamszona. Popatrz, wszyscy radzą Tobie to samo - telefon na policję. 112 to magiczny numer, rozumiesz?
Cwaniak, wie do której może przyjść komornik (do 21.00). Przecież on Ciebie wykończy psychicznie!
Nie dzwon do dzielnicowego, bo on nie musi odebrać telefonu, gdy nie jest już na służbie. Zresztą, podejrzewam, że zaleciłby wybranie numeru alarmowego.
Nie uciekaj. Jestem u Dzieci. Na wsi. Tu jest słaby zasięg. Zostań. Porozmawiamy, jeśli oczywiście masz ochotę.
Nie ma Ciebie. To nic...
Agaczek, jeśli Zbyś może i oferuje Tobie pomoc, nie wzbraniaj się. Typowym zachowaniem dla ofiar jakiejkolwiek przemocy jest wycofywanie się. Nie rób tego.
Wiem, że wpływ na Ciebie zwłaszcza w dniu dzisiejszym miał epizod z byłym. O nim porozmawiamy innym razem. Bo widzę, że co jakiś czas on powraca. Faktycznie nawarstwiło się Tobie tyle bólu, że ciężko to wszystko znieść. Wytrzymasz. Ja to wiem. I ze wszystkim dasz sobie radę. Bo tez nie jesteś sama.
Wiem, że nie masz teraz głowy do tego, ale musimy wrócić do sprawy wezwań do zapłaty wobec brata. To wbrew pozorom bardzo istotne w całej sprawie. Skutek będzie widoczny za parę miesięcy. Nie da sie szybciej. A błędem byłoby odstawiać te kwestie na tor boczny.
I tu nie chodzi o ustawianie kogokolwiek. Twoim celem jest uwolnić się od niego.
Jestem już wrakiem człowieka, nie mogę i nie umiem funkcjonować normalnie. Jestem teraz w pracy i mam taką trzęsiawkę. Nie dam już rady, nie dam.
Jestem już wrakiem człowieka, nie mogę i nie umiem funkcjonować normalnie. Jestem teraz w pracy i mam taką trzęsiawkę. Nie dam już rady, nie dam.
Agaczek... Czy bierzesz jakieś leki uspokajające? Boże... Co on z Tobą zrobił?!
Dasz radę! Słyszysz mnie?! Dasz!!!!! Ja wytrwałam! I przeszłam o wiele więcej! Nie chodzi o to, by teraz targować się kto więcej, kto mniej.... Dasz radę! Tylko mnie słuchaj! Musisz zacząć walczyć!
Powoli małymi kroczkami wybrniesz z tego! Boże... Jestem tak bezradna wobec Twojego stłamszenia....
Dzwoniłam do dzielnicowego, a raczej kogoś kto go zastępuje. Nakreśliłam krótko sytuację i umówiłam się z nim na jutro. Powiedział, że jeszcze porozmawiamy ale mogę wnieść zawiadomienie o groźbach i zastraszaniu.
Jutro dzwonię do kuratora, a w czwartek idę do psychiatry prywatnie (wizyta 140zł) ale muszę bo dłużej nie wytrzymam.
Więc poproś by pokierował Ciebie z tym zawiadomieniem Agaczek. Dlaczego nie wzywasz policji, gdy on robi awanturę?
Czy mam dać Tobie wykład na temat przemocy?!
Więc poproś by pokierował Ciebie z tym zawiadomieniem Agaczek. Dlaczego nie wzywasz policji, gdy on robi awanturę?
Czy mam dać Tobie wykład na temat przemocy?!
Nie wiem Sponiewierana, naprawdę nie wiem. Może dlatego, że jestem wystraszona tą całą awanturą i tym, że mnie straszy, a on jest taki pewny siebie, potem z kolei płacze, że nie może sobie z tym poradzić, że się stara. Ale jest również agresywny w tej swojej bezradności i pije.
Agaczek jesteś bardzo dzielna - nie poddajesz się w takiej trudnej sytuacji, walczysz - niedługo i dla Ciebie zaświeci słońce:)
Towarzyszę wirtualnie i nieustająco trzymam kciuki.
Jesteś super babką
...a on jest taki pewny siebie, potem z kolei płacze, że nie może sobie z tym poradzić, że się stara. Ale jest również agresywny w tej swojej bezradności i pije.
Agaczek... Ty go usprawiedliwiasz? Boże....
Nie usprawiedliwiam absolutnie.
Usprawiedliwiam i szukam winy w sobie. Dlaczego nie zadzwoniłam wczoraj na policję. Myślę,że jest to kwestia tego, że brak mi sił i się boję. Boję się ze coś rozgrzebię, a potem nie będę mogła sobie z tym, czy z nim poradzić i na nikogo liczyć. Moja mama jest słaba, to jej syn więc na pewno nie będzie chciała żeby synuś skończył na bruku. A ja sobie sama nie poradzę.
Ja wiem, ze mój brat jest kłamcą i mówi tak bo chce pokazać jaki on biedny i nieszczęśliwy i że wszyscy wokół się go czepiają. Zwala całą winę na innych, a nie widzi tego, że to on jest tym najgorszym. Wszystkich tym swoim zachowaniem buntuje przeciwko mnie. Jakim to ja jestem potworem, że zależy mi tylko na mieszkaniu, a jego i matki chcę się pozbyć. Tak to przedstawia np. mojemu drugiemu bratu. Jak to ja gnębię, mamę i jego, żeby się ich pozbyc.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jestem na granicy załamania. Nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024