Hm... Pisałaś, że on zarabia ok 3 tys.
Nie pokazałam, tylko ja tak żyję, wychodzę czasami ze znajomymi do pubu na kawe czy herbate, czy pizze za 30 zł ze 3-4 razy w miesiacu. To nie jest szaleństwo. Wyjezdzam na wolne weekendy w różne miejsca w Polsce, chodzę do kina na basen, czy na koncerty. Ze znajomymi także wyjeżdżam - w weekend majowy bylismy w Finlandii na 2 samochody- wszyscy (9 osób)zrzuciliśmy się na koszty.
Ja zarabiam podobnie w tej chwili i dla mnie to mógłby być problem - dotrzymać Ci kroku. Tzn nie wiem jak to w praktyce u Ciebie wygląda, ale przypomniał mi się mój dawny związek z facetem, który zarabiał własnie kilka razy więcej niż ja i problem był. Początkowo próbowałam się dostosować, ale de facto ponieważ co drugi dzień czy nawet codziennie było coś - jak nie kino to restauracja, jak nie restauracja to pub, koncert albo domówka ze znajomymi (na ktorą się oczywiście z pustymi rękami albo byle czym nie szło), jak nie impreza to jakiś weekendowy wypad. I niestety, ale moje finanse błyskawicznie wpadły w dołek, bo nawet nie za wielkie kwoty składały się na konkretne sumy.
Ale z drugiej strony mnie było stać na to, żeby wprost mu powiedzieć, że albo z tym mocno wyluzujemy, albo musi chodzić beze mnie, albo musi za mnie płacić. On akurat jest facetem mało problemowym i hojnym, w ogóle problemu nie widział, bo dla niego normalne było, że jak coś proponuje to zaprasza i płaci, ja mu się rewanżowałam na miarę finansowych możliwości.
Jakieś mętne krętactwa Twojego partnera mocno mi sie nie podobają i też bym się wkurzyła, a ja sama jestem raczej hojna i bezproblemowa w kwestii finansów.
Więc może spotkaj się z nim i sama go wprost poproś żeby powiedział jak widzi dalej Wasz wspólny związek na zasadzie "albo-albo-albo" i jak już zdecydujecie, to trzymajcie się tego. Ale licz się z tym, że jego może być po prostu nie stać Twój sposób życia i nie musi to wynikać ze skąpstwa.