Pieniądze w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pieniądze w związku

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 81 ]

1 Ostatnio edytowany przez idylla (2014-10-18 00:38:27)

Temat: Pieniądze w związku

Zastanawiam się czy męzczyna, z którym jestem w zwiazku od ponad 2 lat nie jest ze mną tylko i wyłacznie z własnej wygody. Jestem od 10 lat po rozwodzie on tez i każde z nas ma po jednym dziecku z pierwszego małżeństwa. Oboje pracujemy, nie mieszkamy razem, bo to ja nie jestem pewna- właściwie nie jestem pewna jego intencji. Ja mam 38 lat on 40 lat. On przez cały czas mi powtarza, że chce budować ze mną zwiazek, wyznaje mi uczucia. Oboje zarabiamy, on zarabia 3 tys zł, ja 4 razy więcej. Czuję się wykorzystywana finansowo i nie potrafię się tych wątpliwości pozbyć. Przykłady- rok temu wyjechaliśmy na nasze pierwsze wspólne wakcje razem z moim dzieckiem, proponowałam, aby zabrać jego dziecko, ale mama jego dziecka nie póściła syna z ojcem. Pierwszego naszego sylwestra zaproponowałam, ze spedzimy z moimi znajomymi i zapłaciłam za nas dwoje. Miałam wykupione karnety na basen więc ze mną chodził, gdy wybraliśmy się z naszymi dziećmi na basen, każde z nas zapłąciło za siebie i dziecko. Widział że mam wykupione bilety do kina więc tez ze mną chodził- nawet wybierał i proponował seanse, abyśmy wykorzystali te bilety, prosił mnie o bilet do kina gdy chciał pójśc na film ze swoim dzieckiem- otrzymywał go. Gdziekolwiek wyjażdzaliśmy zawsze jeździliśmy i jeździmy moim samochodem - wyszło tak, że on swojego używał jeden raz w tygodniu gdy zabierał swoje dziecko do siebie i gdy go odwoził. Gdy wychodziliśmy z moimi znajomymi do pubu i coś  jedliśmy ja płaciłam (nie były to znaczne wydatki- na sałatki, czy pizze).Na wakacje wyjechaliśmy na Litwę - pojechaliśmy moim samochodem, za całą benzynę zapłaciłam ja, zrobiłam takze wczesniej całe zakupy na wyjazd - on na 9 dni wakacji zabrał 400 zł, z czego 300 zł  kosztował jego nocleg, 100 zł miał na wydatki. Mówił mi, że zarabia 2400 i płaci 800 zł alimentów - myslałam, ze nie ma pieniedzy - rok póżniej przypadkiem wygadał mi się, ze zarabia 3 tys zł na rękę, a nie 2,4 tys. Chciałam, aby dobrze wygladał więc kupiłam mu kurtkę, buty , spodnie , zegarek, koszulki, bluzki, perfumy. Na moje urodziny kupił mi srebrnopodobną brązoletkę  za 30 zł. Przez pierwszy rok naszej znajomości kupowałam produkty na obiad czy kolację i gotowałam obiad i kolację. Jeden raz zaproponował, że moze pójdziemy do pizzerni w pierwszą rocznice naszego poznania i wówczas zapłacił za mnie. Na Boże Narodzenie kupiłam mu perfumy za 250 zł, on mi kolejną brazoletkę ze sztucznych kamieni za 40 zł Chciałam pójść na koncert, to kupowałam 2 bilety i szliśmy. Później przyszedł kolejny Sylwester- znowu ja go opłaciłam za nas oboje. On w styczniu 2014 roku otrzymał dodatkową pracę- póżniej mi powiedział, że dostawał 10 tys miesięcznie przez 8 mcy(01-08.2014r) jednak w kwestii ponoszenia naszych wydatków nic nie uległo zmianie, nadal byłam i jestem nimi obciązona ja. My nadal jezdzilismy wszedzie moim samochodem- swojego używał raz w tygodniu. Przyznaję że w styczniu 2014 nie wytrzymałam i skonczyłam ze stołowaniem się u mnie- przestałam kupowac produkty i przygotowywać obiady, kolacje. Chciałam pograc w squsha- kupiłam go nam obojgu na 3 mce- spodobał mu się ten sport, jednak kolejnego karnetu on nie kupił. Przeraziłam się, gdy podczas wiosennego wyjazdu ze znajomymi, gdy panowie zrzucili się na alkohol (łącznie z nim - po 13 zł), a on kierował moim samochodem, wypomniał mi, ze oni zaczeli już pić alkohol, wiec mu powiedziałam, ze moze ja poprowadze samochód, a on mi powiedział, że ok, niech piją , najwyżej zwrócą mu składkę - ta składka wynosiła 13 zł od osoby.W czerwcu 2014 chiałam wyjechac na kilka dni do Ustki- pojechalismy, moim samochodem, pomimo tego, ze on ma samochód kombi, mnie obciazyły koszty zakupów żywnościaowych i koszty benzyny, on zapacił na nocleg i jeden obiad za siebie- w sumie 4 dniowy wyjazd wynisół go 3 noclegi po 30 zł i jeden obiad za 25 zł. Kupuje mi kilka razy do roku różę. Niedawno powiedział mojej koleżance, która podstepem próbowała nakłonic go do zakupu wejściówek na andrzejki, że on pewnie pójdzie jak ja pójdę , czyli znowu czeka na mój ruch- a na czym on miałby polegac jak nie na zakupie wejściówek dla 2 osób. Gdy rozmawiałam z nim o squshu w tym roku, to mi powiedział, ze chciałby chodzić i dalej nic, to oznacza, że gdy wykupie karnet znowu na 3 miesiace, to bedzie chodził ze mna. Moi znajomi sami z siebie wiosna tego roku zaczeli mi robic uwagi, ze go finansuje i że jest mu dobrze.Jestem przerażona wizją wspólnej przyszłości, sama już nie wiem, czy to złudzenie, czy to ja jestem materialistką, czy on jest sknerą. On chciałby abyśmy zamieszkali razem- tylko boje się jak to będzie wygladało- mi przybędzie kolejna osoba do utrzymania, a on pienidze z wynajmu swojego mieszkania będzie sobie odkładał. Co zrobić, aby poza wyznawaniem uczuć, zaprosił gdzieś mnie czasami, zorganizował i sam zapłacił za kino za nas dwoje, przyjechał po mnie swoim samochodem, aby poza przyjamnościami zaczął ponosić takze koszty tego zwiazku? Czy to jest możliwe, że on wcale nie zauważa tych kosztów finasowych, o których wspomniałam, bo o nich nie mysli, a ja jestem materialistką?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pieniądze w związku

Godziłaś się na to, więc to równoznaczne z tym ,że Ci to odpowiada.

3 Ostatnio edytowany przez idylla (2014-10-18 00:41:42)

Odp: Pieniądze w związku
thepass napisał/a:

Godziłaś się na to, więc to równoznaczne z tym ,że Ci to odpowiada.

Było mi go żal, że słabo zarabia, mówił 2,4 tys, potem wygadał się, ze 3 tys, nie zagladam mu na konto.
Teraz widzę w tym problem i moje pytanie co z tym zrobic teraz, a nie co zrobic z przeszłością.
I czy to oznacza, że jest ze mną z własnej wygody?

4

Odp: Pieniądze w związku

Szczerze? Nie znam związków z "niewygody". I to działa w dwie strony. Przeciez jesli mu jakos "pomagasz" i czujesz sie w tym dobrze, to też + dla Ciebie.
Teraz sie zastanawiasz, bo nagle chcesz zmienić wszystko w relacji? Bo tak naprawde juz sie przyzwyczailiście do tego. Rozmawiałaś z nim o tym wszystkim? Przeciez nikt Ci nie każe go finansować i prowadzić jak małe dziecko do wszystkiego, ale sugestie, czy ukrócenie tego co dajesz, owszem. Bo nie musisz. Mozesz za to pogadac o kompromisach. Czy moze boisz się, że jak utniesz kasę to będzie chciał odejść?

5

Odp: Pieniądze w związku

Trudno powiedziec
Z jednej strony jego zachowanie jest jakies dziwne i wyglada na wykorzystywanie.
Z drugiej strony Twoje obliczanie ceny prezentow jest moim zdaniem nie na miejscu.

6

Odp: Pieniądze w związku
thepass napisał/a:

Szczerze? Nie znam związków z "niewygody". I to działa w dwie strony. Przeciez jesli mu jakos "pomagasz" i czujesz sie w tym dobrze, to też + dla Ciebie.
Teraz sie zastanawiasz, bo nagle chcesz zmienić wszystko w relacji? Bo tak naprawde juz sie przyzwyczailiście do tego. Rozmawiałaś z nim o tym wszystkim? Przeciez nikt Ci nie każe go finansować i prowadzić jak małe dziecko do wszystkiego, ale sugestie, czy ukrócenie tego co dajesz, owszem. Bo nie musisz. Mozesz za to pogadac o kompromisach. Czy moze boisz się, że jak utniesz kasę to będzie chciał odejść?

W sierpniu rozmawiłam z nim o tym, ze wg mnie jest skąpy, powiedział, ze popracuje nad tym, póki co popracować jeszcze nie zdązył.
Czy boję się, że bedzie chciał odejść - nie nie boję się, to ja nad tym się zastanawiam, odnoszę wrażenie, ze nie jest tak jak byc winno w związku.

7

Odp: Pieniądze w związku
NinaLafairy napisał/a:

Trudno powiedziec
Z drugiej strony Twoje obliczanie ceny prezentow jest moim zdaniem nie na miejscu.

W takim razie proszę o korekte tekstu, być może bez cen , kwot uda Ci się opisac sytuację.
Czy na miejscu jest opis: jedziemy do Gdańska z drugiego końca Polski -  proszę aby zatankował 5 litrów paliwa, a on tankuje i czeka na mnie przy dystrybutorze, aż wyjdę z toalety i zapłace

8 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-10-18 01:22:22)

Odp: Pieniądze w związku

Jesli zarabiasz cztery razy wiecej niz on to nigdy nie bedzie rowno w zwiazku tak naprawde rowno.
Ja zarabiam duzo wiecej niz moj maz, moj maz czasami wcale nie zarabia wiec nie wyobrazam sobie jak mielibysmy zyc jak powinno byc.


Nie chodzi mi o benzyne czy cos podobnego chodzi mi o to:

"Chciałam, aby dobrze wygladał więc kupiłam mu kurtkę, buty , spodnie , zegarek, koszulki, bluzki, perfumy. Na moje urodziny kupił mi srebrnopodobną brązoletkę  za 30 zł."

"Na Boże Narodzenie kupiłam mu perfumy za 250 zł, on mi kolejną brazoletkę ze sztucznych kamieni za 40 zł"

To sa prezenty, na urodziny i na gwiazdke. To, ze zarabiasz duzo wiecej i stac Cie na kupienie perfumow za 250 zl (co wcale nie znaczy, ze dobrych) nie sprawia , ze on Tobie tez musi kupowac snobistyczne prezenty. I jeszcze ten dodatek o sztucznych kamieniach
Codzienne wydatki to co innego , niz prezent. Na dobra sprawe moze Ci dac tylko kwiaty i ciastko nawet, albo rysunek, ktory sam zrobil.

Ja rozumiem Twoja frustracje ogolnie. Ale w tym fragmencie brzmisz tak samo materialistycznie jak i on, ktory nie chce wydawac kasy tylko trzymac .

9 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-18 01:26:02)

Odp: Pieniądze w związku

Odnosisz bardzo słuszne wrażenie.
Określenia: "spróbuję nad tym popracować" to nic innego jak "mi tam jest dobrze, ale powiem tak, żebyś miała wrażenie, że jest jakaś szansa".

Przez 8 m-cy facet zarabiał 10 tys. i żydził na wszystko co związane z Wami? Podkreślam z WAMI, bo przecież nie jest to etap gdzie dopiero się poznajecie i podejmujecie decyzje być razem czy nie.
Sknera to mało powiedziane.. Charakterystyczne odzywki takiego skąpca, po których wiadomo co to za typ to dopraszanie się zwrotu największych drobniaków od najbliższych znajomych (!!) - vide akcja z piciem z kumplami (13 zł).. Litości.

Intuicja aż wrzeszczy do Ciebie autorko, że coś jest nie tak.
Szczerze, co on takiego Ci daje (poza wyznaniami bez pokrycia w czynach i poczuciu bezpieczeństwa), że zdecydowałaś się na utrzymywanie takiego starego pryka?

NinaLAfiary : Chyba czytamy 2 różne posty smile Wybacz, ale co to za wydatek dla pracującego (nawet płacącego alimenty faceta) - 13zł lub koszty paliwa! O prezentach nie mówię, bo to inna kwestia, ale kilka razy w roku kwiatek, gdzie on się przez cały ten czas u niej praktycznie stołował i RAZ zaprosił na pizze??
Ja nie wiem, co to za moda, by MIEĆ faceta i ze wszystkiego go tłumaczyć. Ale ja się z niej wypisałam już dawno i aktywnie zachęcam do tego pozostałe Kobiety.

Mieć kogoś, kto sprawia więcej kłopotów niż daje radości i satysfakcji ze związku to żaden sukces, ale zdaje się ten typ mentalności jest dla niektórych zbyt "wyzwolony" ciągle..

10 Ostatnio edytowany przez idylla (2014-10-18 01:35:39)

Odp: Pieniądze w związku
NinaLafairy napisał/a:

Jesli zarabiasz cztery razy wiecej niz on to nigdy nie bedzie rowno w zwiazku tak naprawde rowno.
Ja zarabiam duzo wiecej niz moj maz, moj maz czasami wcale nie zarabia wiec nie wyobrazam sobie jak mielibysmy zyc jak powinno byc.

To, że nigdy nie bedzie równo, to wiem nigdy nie spodziewałabym się tego, więc tego nie wymagam, chodzi o to aby "jakoś", choć w małym stopniu, ale było.
Czujesz się jak kobieta w zwiazku? Ja chciałabym tak się poczuć.

11

Odp: Pieniądze w związku

Oraz: Tu w ogóle nie chodzi o to kto więcej zarabia, tylko o GEST i minimalne poczucie taktu, widzenie czegoś więcej niż koniec własnego egoistycznego dupska.
Facet, któremu dawanie nie sprawia przyjemności to PORAŻKA.

Rzecz tyczy się małych gestów, drobnych kwot- kilkanaście złoty, o które ten facet walczy jak o niepodległość i tak się wtym skąpstwie zatracił, że nie widzi jak jest żenujący i niesmaczny w tym.

12 Ostatnio edytowany przez idylla (2014-10-18 01:33:40)

Odp: Pieniądze w związku
Elle88 napisał/a:

Odnosisz bardzo słuszne wrażenie.
Określenia: "spróbuję nad tym popracować" to nic innego jak "mi tam jest dobrze, ale powiem tak, żebyś miała wrażenie, że jest jakaś szansa".

Przez 8 m-cy facet zarabiał 10 tys. i żydził na wszystko co związane z Wami? Podkreślam z WAMI, bo przecież nie jest to etap gdzie dopiero się poznajecie i podejmujecie decyzje być razem czy nie.
Sknera to mało powiedziane.. Charakterystyczne odzywki takiego skąpca, po których wiadomo co to za typ to dopraszanie się zwrotu największych drobniaków od najbliższych znajomych (!!) - vide akcja z piciem z kumplami (13 zł).. Litości.

Intuicja aż wrzeszczy do Ciebie autorko, że coś jest nie tak.
Szczerze, co on takiego Ci daje (poza wyznaniami bez pokrycia w czynach i poczuciu bezpieczeństwa), że zdecydowałaś się na utrzymywanie takiego starego pryka?

NinaLAfiary : Chyba czytamy 2 różne posty smile Wybacz, ale co to za wydatek dla pracującego (nawet płacącego alimenty faceta) - 13zł lub koszty paliwa! O prezentach nie mówię, bo to inna kwestia, ale kilka razy w roku kwiatek, gdzie on się przez cały ten czas u niej praktycznie stołował i RAZ zaprosił na pizze??
Ja nie wiem, co to za moda, by MIEĆ faceta i ze wszystkiego go tłumaczyć. Ale ja się z niej wypisałam już dawno i aktywnie zachęcam do tego pozostałe Kobiety.

Mieć kogoś, kto sprawia więcej kłopotów niż daje radości i satysfakcji ze związku to żaden sukces, ale zdaje się ten typ mentalności jest dla niektórych zbyt "wyzwolony" ciągle..

Kurcze mam słaby punkt - uczucia, w głowie mam zanotowane, że gdy go zostawię to zranię jego uczucia i będzie miał traumę.

13

Odp: Pieniądze w związku

Kurcze mam słaby punkt - uczucia, w głowie mam zanotowane, że gdy go zostawię to jego uczucia zranię i będzie miał traumę.

O, nie wątpię smile Inaczej nie siedziałabyś tyle z nim.

Zrozum: Taki stary zakalec sam z siebie NIGDY się nie zmieni. Przerabiałam to w młodszej wersji, wiem co mówię. Historie, które opisałaś, są mi znane. Poczucie zażenowania i rodząca się frustracja z racji bycia wykorzystywaną- również.
Ja też kiedyś kierowałam się tylko emocjami/uczuciami, dopóki nie dojrzałam emocjonalnie i nie zdałam sobie sprawy, że można to robić odpowiedzialne i mądrze - tj. tak, bym i ja przy tym nie cierpiała. smile

Gwarantuję Ci, że na tym jednym facecie świat się nie kończy, to tylko Twój mózg omamiony poczuciem przyzwyczajenia i pozornej bliskości, jaką daje samo towarzystwo - czasem nie pasującej do nas w ogóle drugiej osoby (patrz: "Mały Książę - wątek oswajania" wink) daje takie klaustrofobiczne wrażenie.

Facet jest BEZNADZIEJNY - mówię Ci to na podstawie tego, co napisałaś. Tylko Ty wiesz, na ile byłaś szczera, ale jedno nie ulega wątpliwości - szczęśliwi ludzie nie szukają pomocy na tym Forum.
Czasem ta pomoc polega na zasugerowaniu jakiegoś rozwiązania, które 'z bliska' było poza zasięgiem, bo brakło dystansu, a czasem - na otwarciu oczu i wsparciu w zakończeniu totalnie nierokującego związku.

Podejmowałaś wiele prób, facet jawi mi się jako oportunista i wyrachowany cwaniak bez cienia klasy i jaj.
Podejrzewam, że przy rozstaniu usłyszysz wiązankę o tym, jaka to jesteś wymagająca i niesprawiedliwa, a on tak się stara .. i zostaniesz z poczuciem winy. Tego się boisz najbardziej co?

14

Odp: Pieniądze w związku

Ale przeciez ja nic nie mowie o zadnym paliwie.Wogole nie mowie, ze facet ten zachowuje sie dobrze.
Od razu napisalam  , ze zachowuje sie dziwnie i wyglada to na wykorzystywanie.

Z drugiej strony razi mnie w oczy, takie materialistyczne podejscie do prezentow, bo to brzmi jak moja babka. Ktora tez placila za wszystko za mojego dziadka (nikt jej nie kazal) i tez oblicza ile kosztowaly prezenty ktore dostala i jeszcze sprawdza czy kamienie szlachetne. I to wcale nie jest zadna biedna wykorzystywana przez materialiste kobieta wink Chociaz bardzo lubi jak ludzie tak mysla.

Autorka tak sobie poscielila i tak sie wyspi. Jedyne co zrobic to znalezc innego partneram i od poczatku zachowywac sie porowno i nie swiecic kasa.

15 Ostatnio edytowany przez idylla (2014-10-18 02:29:34)

Odp: Pieniądze w związku
NinaLafairy napisał/a:

Ale przeciez ja nic nie mowie o zadnym paliwie.Wogole nie mowie, ze facet ten zachowuje sie dobrze.
Od razu napisalam  , ze zachowuje sie dziwnie i wyglada to na wykorzystywanie.

Z drugiej strony razi mnie w oczy, takie materialistyczne podejscie do prezentow, bo to brzmi jak moja babka. Ktora tez placila za wszystko za mojego dziadka (nikt jej nie kazal) i tez oblicza ile kosztowaly prezenty ktore dostala i jeszcze sprawdza czy kamienie szlachetne. I to wcale nie jest zadna biedna wykorzystywana przez materialiste kobieta wink Chociaz bardzo lubi jak ludzie tak mysla.

Autorka tak sobie poscielila i tak sie wyspi. Jedyne co zrobic to znalezc innego partneram i od poczatku zachowywac sie porowno i nie swiecic kasa.

Jak już wspominałam, możesz skorygować tekst nie wstawiając kwot. Nie sprawdzam kamieni, bo gołym okiem róznice widzę.
Nie świecę kasą, tylko rozumiem, że druga osoba może tych pieniedzy nie mieć lub mieć jej mniej, co nie zmienia faktu, że niekomfortowo czuję sie z myślą o wykorzystywaniu finansowym.
Domyślam się, że pod pojęciem " od początku zachowywać się po równo" masz na myśli wkład emocjonalny, bo chyba nie materialny -gdy druga osoba zarabia mniej. W tym przypadku jest wkład emocjonalny z jednej i drugiej strony. Brak jest zaangażowania finansowego.
Realnie chociaż z  dużą dozą sarkazmu patrząc to wyłacznie uczuciami niestety rodziny nie wykarmisz i miło jest gdy także finansowo angażują sie dwie strony.
Do czego dążę -
Obawiam się sytuacji, że ja będę miała jeszcze jedną osobę kochającą mnie a ja ją w domu na utrzymaniu, a ta druga osoba nie będzie wnosiła swoich finansów do domu tylko odkładała je na koncie bankowym. Bo miłość to jedno a finanse to drugie, nie wspólne.

16 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-18 02:41:56)

Odp: Pieniądze w związku

Wg mnie musisz uciąć dopływ kasy, by sam zrozumiał, że musi coś wnosić. Tak czy siak jeśli przyzwyczaiłaś was do takiej sytuacji i nagle wielka zmiana będzie, to i tak wyjdzie, że Twoja wina. On powinien niby to zrobić "z taktu", ale to dla mnie zasady w związku ustalają obie strony. Nie takt. Chcesz mieć zasady, to je twórz. Im szybciej tym lepiej. Jeśli robiłaś coś czego nie chciałaś i nie przewidziałaś konsekwencji to jest to samo. To jak ja bym miał pretensje o to, że daje komus bezinteresowną pomoc - ze oczekuje rewanżu. On nie widzi potrzeby z różnych powodów.
- bo nie widzi, że jest źle
- bo nie widzi, że masz z tym problem
- bo od początku byłaś ta "bogatsza" i takim go wzięłaś

Więc rozmowa + ucięcie kasy tam gdzie jest potrzeba do rozwoju związku. Jeśli mimo tego związek sie nie rozwinie, bo on nie będzie chciał nic zmienić to chyba wiadome, że brak sensu ciągnięcia dalej.

Mi ogolnie trudno sobie wyobrazic jakies problemy przy takich zarobkach - tu tylko i wyłącznie chodzi o zasady. O to kto "rządzi", kto inicjuje. Zrobiłaś tak, że to Ty jesteś tą która daje, która ma, której nie potrzeba, więc... moze wybrac partnera na swoim poziomie lub wyzszym, nie przyzwyczajac do czegos czego nie chcesz, lub zmienic zachowania tego. Sam nic nie zrobi, bo rzeczywiscie jest wygodnie kiedy kasa z nieba spada. Kazdemu by było. Nie ma oczekiwan, są tylko nagrody.

17

Odp: Pieniądze w związku
Elle88 napisał/a:

Kurcze mam słaby punkt - uczucia, w głowie mam zanotowane, że gdy go zostawię to jego uczucia zranię i będzie miał traumę.

O, nie wątpię smile Inaczej nie siedziałabyś tyle z nim.

Zrozum: Taki stary zakalec sam z siebie NIGDY się nie zmieni. Przerabiałam to w młodszej wersji, wiem co mówię. Historie, które opisałaś, są mi znane. Poczucie zażenowania i rodząca się frustracja z racji bycia wykorzystywaną- również.
Ja też kiedyś kierowałam się tylko emocjami/uczuciami, dopóki nie dojrzałam emocjonalnie i nie zdałam sobie sprawy, że można to robić odpowiedzialne i mądrze - tj. tak, bym i ja przy tym nie cierpiała. smile

Gwarantuję Ci, że na tym jednym facecie świat się nie kończy, to tylko Twój mózg omamiony poczuciem przyzwyczajenia i pozornej bliskości, jaką daje samo towarzystwo - czasem nie pasującej do nas w ogóle drugiej osoby (patrz: "Mały Książę - wątek oswajania" wink) daje takie klaustrofobiczne wrażenie.

Facet jest BEZNADZIEJNY - mówię Ci to na podstawie tego, co napisałaś. Tylko Ty wiesz, na ile byłaś szczera, ale jedno nie ulega wątpliwości - szczęśliwi ludzie nie szukają pomocy na tym Forum.
Czasem ta pomoc polega na zasugerowaniu jakiegoś rozwiązania, które 'z bliska' było poza zasięgiem, bo brakło dystansu, a czasem - na otwarciu oczu i wsparciu w zakończeniu totalnie nierokującego związku.

Podejmowałaś wiele prób, facet jawi mi się jako oportunista i wyrachowany cwaniak bez cienia klasy i jaj.
Podejrzewam, że przy rozstaniu usłyszysz wiązankę o tym, jaka to jesteś wymagająca i niesprawiedliwa, a on tak się stara .. i zostaniesz z poczuciem winy. Tego się boisz najbardziej co?

Boję się poczucia winy, także aby ulżyć mojemu sumieniu zastanawiam się nad jasnym formułowaniem/precyzowaniem pytań typu " Kochanie czy kupisz bilety do kina, bo chciałabym z Tobą zobaczyć ten film", ale tak zadane pytanie odbiera całą przyjemność z zaproszenia do kina. Znacznie gorzej brzmiałoby pytanie związane ze wspólnymi wyjazdami bo jak zapytać "kochanie czy zatankujesz bak paliwa, pamiętasz, że  chcemy w tym miesiącu zwiedzić Zakopane?"

18

Odp: Pieniądze w związku

A mnie uderzyło w pierwszym wątku autorki jedno: każde zdanie wyliczające za co zapłaciła, zaczyna od "chciałam". Ja chciałam wyjechać, ja chciałam mu kupić ubrania, chciałam wyjść na imprezę... a może tylko ona chciała, a facetowi było to , powiedzmy obojętne, więc nie poczuwał się do ponoszenia kosztów?

19

Odp: Pieniądze w związku

Ja doskonale rozumiem o co chodzi. I nie przeszkadzają mi wyliczenia że bransoletka za 40 zł, a perfumy za 250 zł. Ktoś kto zarabia duże sumy musi ogarniać swoje finanse, inaczej by się pogubił smile Nawet jak koleżka zarabiał 3k, to NA ŚWIĘTA mógł kupić coś, nie tylko za 40zł, czy nawet 250zł, ale nawet więcej! Na pewno mógłby wygenerować!

Nie jest to prosta sytuacja, no ale do rozwiązania... Nie będą to miłe rozmowy, ale trzeba to uciąć! Oczywiście że będzie mu "żal" itd ale koniec takiego wyręczania. Niech on doceni wartość pieniądza zarobionego przez ciebie i siebie. Każdy pracuje i spędza czas w pracy, a chciałby może w domu. Więc szanujmy się!

Mój ex zaraniał 3 razy więcej ode mnie, ale jak jechaliśmy do mojej rodziny, autem (dosyć daleko) jak płaciłam za benzynę i nawet się nie zająknęłam (nie wypominałam że ja płaciłam za benzynę). Płaciłam za swoje ubrania i kosmetyki. Do tego dług (mój) plus rachunki (ofc dokładałam się do życia).

20

Odp: Pieniądze w związku

moim zdaniem słuszne sa twoje obawy

21

Odp: Pieniądze w związku
noname12_34 napisał/a:

Ja doskonale rozumiem o co chodzi. I nie przeszkadzają mi wyliczenia że bransoletka za 40 zł, a perfumy za 250 zł. Ktoś kto zarabia duże sumy musi ogarniać swoje finanse, inaczej by się pogubił smile Nawet jak koleżka zarabiał 3k, to NA ŚWIĘTA mógł kupić coś, nie tylko za 40zł, czy nawet 250zł, ale nawet więcej! Na pewno mógłby wygenerować!

Ale po co? zeby sie popisac?
Prezent ma byc ladny, albo / i przydatny, a nie drogi.
Bo perfum za 200 zl mogl pachniec jak tanie mydlo dla tego faceta wink
Zalosne myslenie tego typu lepiej zostawic tym laleczkom, co kupuja drogie i brzydkie ubrania dla metki.
Darowanemu koniowi sie w zeby nie zaglada.

22

Odp: Pieniądze w związku

Facet poprostu oszczedza twoim kosztem. Elle88 bardzo dobrze to wyjasnila. Jak chcesz wyjezdzac, wyjezdzaj sama. Nie musisz oplacac wczasow przyjacielowi. Wprrowadzilabym taka metode, moze sie chlop polapie.

23

Odp: Pieniądze w związku

bez przesady, facet głupi nie jest, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że autorka zarabia dużą kasę. Poza tym, faktycznie przyzwyczaiłaś trochę was do tej sytuacji, aczkolwiek jak na moje oko facet, zachłysnął się za bardzo tą wygodą. Bo skoro kupiłaś karnet na basen, squasha etc, to w jego obsranym geście powinien być zakup następnego karnetu jesli chce kontynuować to. To samo z biletami do kina, restauracji czy gdziekolwiek indziej. Z tymi prezentami na świeta to zacznij to samo robić jak on, nie za 240 zł a za 24 zł. Nie sądzę, że w tym wątku zalatuje materializmem, autorka zapracowała sobie na to i ma prawo do tego by dbac o swoją kieszeń, poza tym 3 tys na jedną osobę to nie jest az tak mało. jesli zostaje mu okrągły 1000 na wlasne potrzeby, to jest w stanie naprawdę dać coś więcej niz marne bransolety za 30 zl.
Kwestia chęci. Musisz go uświadomić, że czas wygody się skonczyl i trzeba w związku dawać a nie tylko brać.

24 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-10-18 17:47:12)

Odp: Pieniądze w związku
idylla napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Kurcze mam słaby punkt - uczucia, w głowie mam zanotowane, że gdy go zostawię to jego uczucia zranię i będzie miał traumę.

O, nie wątpię smile Inaczej nie siedziałabyś tyle z nim.

Zrozum: Taki stary zakalec sam z siebie NIGDY się nie zmieni. Przerabiałam to w młodszej wersji, wiem co mówię. Historie, które opisałaś, są mi znane. Poczucie zażenowania i rodząca się frustracja z racji bycia wykorzystywaną- również.
Ja też kiedyś kierowałam się tylko emocjami/uczuciami, dopóki nie dojrzałam emocjonalnie i nie zdałam sobie sprawy, że można to robić odpowiedzialne i mądrze - tj. tak, bym i ja przy tym nie cierpiała. smile

Gwarantuję Ci, że na tym jednym facecie świat się nie kończy, to tylko Twój mózg omamiony poczuciem przyzwyczajenia i pozornej bliskości, jaką daje samo towarzystwo - czasem nie pasującej do nas w ogóle drugiej osoby (patrz: "Mały Książę - wątek oswajania" wink) daje takie klaustrofobiczne wrażenie.

Facet jest BEZNADZIEJNY - mówię Ci to na podstawie tego, co napisałaś. Tylko Ty wiesz, na ile byłaś szczera, ale jedno nie ulega wątpliwości - szczęśliwi ludzie nie szukają pomocy na tym Forum.
Czasem ta pomoc polega na zasugerowaniu jakiegoś rozwiązania, które 'z bliska' było poza zasięgiem, bo brakło dystansu, a czasem - na otwarciu oczu i wsparciu w zakończeniu totalnie nierokującego związku.

Podejmowałaś wiele prób, facet jawi mi się jako oportunista i wyrachowany cwaniak bez cienia klasy i jaj.
Podejrzewam, że przy rozstaniu usłyszysz wiązankę o tym, jaka to jesteś wymagająca i niesprawiedliwa, a on tak się stara .. i zostaniesz z poczuciem winy. Tego się boisz najbardziej co?

Boję się poczucia winy, także aby ulżyć mojemu sumieniu zastanawiam się nad jasnym formułowaniem/precyzowaniem pytań typu " Kochanie czy kupisz bilety do kina, bo chciałabym z Tobą zobaczyć ten film", ale tak zadane pytanie odbiera całą przyjemność z zaproszenia do kina. Znacznie gorzej brzmiałoby pytanie związane ze wspólnymi wyjazdami bo jak zapytać "kochanie czy zatankujesz bak paliwa, pamiętasz, że  chcemy w tym miesiącu zwiedzić Zakopane?"

no coz ,facet jest po pierwsze KUTWA,po drugie NACIAGACZEM po trzecie ma wygodna doope,po czwarte robi z ciebie frajerke,a ty się dajesz,w duchu ,albo i na glos(przed kolegami)smieje się z ciebie ,

draznia mnie kobiety ,które na codzien zaradne i gospodarne, w kontaktach z WYKORZYSTYWACZEM daja robic z siebie idiotki,czy jakby analogiczna sytuacja dotyczyła twojej najbliższej koleżanki tez bys jej tak stawiala???NIE ,bo niektóre z kobiet po prostu aby utrzymać przy sobie te meskie gacie zrobia wszystko,lacznie z placeniem takiej pierdole za prezerwatywy.........zalosne to jest


otrząśnij się kobieto,nie jestes jakims PCK czy innym Caritasem ,a twoje zycie to nie Akcja Pajacyk,bo irytuje mnie ze najpierw karmisz mende ,wozisz po swiecie a potem jęczysz na forum ,jak to przerwc

NIE BYLO GO DO TAKIEJ SYTUACJI PRZYZWYCZAJAC,jak nie masz komu dac daj biednemu dziecku,czy tam sobie jakiś inny cel znajdz,a nie uprzyjemniaj zycie bykowi ,bo to zenujace

25

Odp: Pieniądze w związku
NinaLafairy napisał/a:
noname12_34 napisał/a:

Ja doskonale rozumiem o co chodzi. I nie przeszkadzają mi wyliczenia że bransoletka za 40 zł, a perfumy za 250 zł. Ktoś kto zarabia duże sumy musi ogarniać swoje finanse, inaczej by się pogubił smile Nawet jak koleżka zarabiał 3k, to NA ŚWIĘTA mógł kupić coś, nie tylko za 40zł, czy nawet 250zł, ale nawet więcej! Na pewno mógłby wygenerować!

Ale po co? zeby sie popisac?
Prezent ma byc ladny, albo / i przydatny, a nie drogi.
Bo perfum za 200 zl mogl pachniec jak tanie mydlo dla tego faceta wink
Zalosne myslenie tego typu lepiej zostawic tym laleczkom, co kupuja drogie i brzydkie ubrania dla metki.
Darowanemu koniowi sie w zeby nie zaglada.

Hm. Nie będę się tu opisywać jaka to ja nie jestem, ale pustą laeczką się nie nazwę. Jednak: ładne perfumy LUBIĘ  i ładne ubrania też LUBIĘ. Sama je sobie finansuję. Jednak jeśli jestem z kimś, obdarowuję go też dobrymi rzeczami. I jakiś badziew w zamian średnio mnie będzie cieszył. I na pewno mój partner będzie o tym wiedział.

Jeśli rzeczywiście ktoś nie ma kasy na prezent, to ja to rozumiem, nie zadam żadnego pytania, pięknie sie uśmiechnę i przyjmę. Ale jak ktoś ma kasę i zwyczajnie żuli, to ja przepraszam... NIe posiadanie pieniędzy i niemożność kupna prezentu to jedna sprawa, a zwyczajne skąpienie to druga.

26

Odp: Pieniądze w związku

No dobra, ale ja nie widzę problemu. Przez 8 miesięcy Autorka przejęła rolę płacącej i to tak ot, sama z siebie, a teraz ma pretensje, że facet się nie poczuwa? No skoro sama chciałaś, to teraz masz smile

27 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-10-19 00:59:31)

Odp: Pieniądze w związku
NinaLafairy napisał/a:

Trudno powiedziec
Z jednej strony jego zachowanie jest jakies dziwne i wyglada na wykorzystywanie.
Z drugiej strony Twoje obliczanie ceny prezentow jest moim zdaniem nie na miejscu.

Zgadzam się. Owszem, może czuć autorka się wykorzystywana, ale nie widzę sensu wyliczania ile jego prezent mógł kosztować. Może to ma zobrazować problem, ale dla mnie wygląda kiepsko.
Moim zdaniem tak to właśnie jest jak nie potrafi się porozmawiać. Ty facetowi wszystko kupujesz, a przy tym nie otworzysz buzi, by coś powiedzieć. A on pewnie na Tobie żeruje albo jest bardzo niedomyślny. No wybacz, ale sytuacja się nie zmieni, jeśli nic nie powiesz. Jasne, że skoro Ty prawie wszystko fundujesz, kupujesz, on prawie nic nie robi w tym kierunku - to nie jest ok. No, ale o tych oczekiwaniach trzeba rozmawiać, bo jak będziesz się nam tak tylko skarżyć, jemu nic nie powiesz, to nic się nie zmieni. Skoro nie chcesz być wykorzystywana, to nie pozwalaj na to. Ja gdybym widziała, że facet się nic nie rewanżuje, to przestałabym stawiać, kupować, a przy okazji z nim porozmawiała. No bo jak nie chce być wykorzystywana, to nie daję się wykorzystywać. A Ty sama mu wręcz robiłaś prezenciki. Dla mnie to nielogiczne, ja tak nie robię i radzę Ci po prostu powiedzieć wprost. No, nie podejrzewam, że on się zmieni, ale trzeba zakomunikować. A skoro raczej tu nic by się nie zmieniło, to znajomość, bym zakończyła. Zgadzam się z Elle że to sknera myślę, a Ty po prostu niepotrzebnie dałaś się wykorzystywać. Skończ z tym, nie warto, mamy to na co pozwalamy, jak nie pozwolisz, to nie będzie miał jak na Tobie żerować smile

Pozdrawiam smile

28

Odp: Pieniądze w związku

Miałam niemalże identyczną sytuację, opiszę ją później, jak będę mieć więcej czasu.

Póki co problemem nie jest skąpstwo, tylko fakt, że facet zaczyna być księżniczką w tym związku, a nie rycerzem (co w dużej mierze jest TWOJĄ winą), a co więcej robi Ci po prostu wiochę - zero wyczucia i obycia. Masakra.

29

Odp: Pieniądze w związku

Facet zarabia mniej, to oczywiście nie będzie mógł wydawać tyle, co Ty, jednak jakiś wkład, inicjatywa powinna być. Ty kupisz karnet na coś tam, bo to nie jest dla Ciebie wielki wydatek, on się zrewanżuje kilkoma wypadami do kina - tańsze, ale pokazuje, że też mu zależy. Moim zdaniem tak powinno być, ALE... w Twojej sytuacji w ogóle przestałabym mieć skrupuły, skoro on, zarabiając przez kilka miesięcy dodatkowe 10 tysięcy, zachowywał się tak samo. Czyli skoro on, mają fundusze, nie kupuje praktycznie nic, to - może i niedojrzale - zaczęłabym się zachowywać tak samo. Czyli prezenty za 20 zł, brak karnetów i wycieczek. Tzn. oczywiście, kupuj to, ale dla siebie.

Rozmowa? Niby zawsze powinno się rozmawiać, ale w tej sytuacji ja bym sobie odpuściła i zaczęła się zachowywać jak on, żeby mu coś uświadomić. Dlaczego? Dzielenie się wydatkami, to, że nie tylko autorka powinna płacić, to sprawa oczywista, coś, czego wg mnie nie trzeba tłumaczyć. Tak, jak facet uderzy, wyzwie, zdradzi itd. - naprawdę ktoś zakłada w takiej sytuacji, że trzeba misiowi wytłumaczyć, że nie powinien kobiety nazywać ku...? To jest oczywiste. Każdy zdaje sobie z tego sprawę. Tak samo facet autorki zdaje sobie sprawę z tego, że powinien za coś płacić, tu nie ma wytłumaczenia, że go nie stać, skoro ponad pół roku zarabiał dodatkowe 10 tysięcy i nic się nie zmieniło.

30

Odp: Pieniądze w związku
Krwawe Kopytko napisał/a:

Miałam niemalże identyczną sytuację, opiszę ją później, jak będę mieć więcej czasu.

Póki co problemem nie jest skąpstwo, tylko fakt, że facet zaczyna być księżniczką w tym związku, a nie rycerzem (co w dużej mierze jest TWOJĄ winą), a co więcej robi Ci po prostu wiochę - zero wyczucia i obycia. Masakra.

Z tego co obserwuję to on nie ma żadnych potrzeb, chce byc ze mna wszedzie gdzie nie trzeba wydawać ani grosza, on chce spedzać ze mną jak najwiecej czasu, zawsze pyta mnie kiedy sie spotkamy, stara się zawsze po pracy być ze mną. Proponuje mi spacery, tylko ile razy można tak spacerować? Czy chodziłybyście na spacer po osiedlu czy do parku co trzeci dzień? Przychodzi do mnie i siada przed Tv i oglada programy i rozmawia ze mną, ja TV zostawiam na zimne czy deszczowe dnie. Gdy go poproszę w czasie gdy jest u mnie aby zrobił spożywcze zakupy i dam mu pieniądze to chętnie wychodzi do sklepu. Nie ma tak, że mi nie pomaga np. wymienił mi uszczelkę w zlewozmywaku, dokręcił wieszak na ręczniki w łazience, umyje samochód gdy zostawie mu pieniadze na myjnie.
Odnośnie samochodu- to w lipcu kupiłam nowy samochód. Podczas spotkania z naszymi znajomymi gdy zapytano mnie o to auto, to powiedziałam, ze kupiłam sobie samochód. Później w domu on był na mnie zły, powiedział mi, że skoro jesteśmy razem to nie ja sobie kupiłam samochód, tylko kupiłam go nam, że powinnam powiedzieć, że kupiliśmy nam samochód, a nie - ja sobie. Zdenerwował mnie, przecież nie poniósł żadnych kosztów finansowych związanych z autem, poza czasem jaki spędził ze mną w salonie. Ostatnio do samochodu potrzebne były opony zimowe, umówiłam się na ich odbiór w salonie i zapytałam czy pojedziemy tam jego samochodem, bo ma kombi i zabierzemy opony. Zgodził się i przyjechał po mnie swoim samochodem. W salonie gdy czekaliśmy na wydanie opon powiedział mi, że do mojego samochodu te opony takze zmieściłyby się. W złości powiedziałam, że jesli nie chciał jechać swoim samochodem to trzeba było mi powiedzieć i , że jesli chce to mogę mu zwrócić koszty benzyny za przyjazd do salonu. On się wkurzył tekstem o zwrocie kosztów i powiedział mi, że tylko informacyjnie chciał mi wspomnieć, ze do mojego samochodu opony takze się zmieszczą.
A może to ja jestem jeszcze zbyt ciekawa świata, chciałabym zobaczyć to to, to tamto. Podam przyklad:
zbliza się długi weekend na 11 listopada, zapytałam może wyjedziemy do Krakowa? powiedział, że chętnie, poprosiłam aby zarezerwował nocleg zrobił to (to była rezerwacja telefoniczna- bezpłatna). Jak rozmwiac o kosztach podróży nie mam pojecia. Wydaje mi się, że każdy dorosły człowiek poczuwa się do ponoszenia kosztów.
Wczoraj wieczorem rozmawialiśmy o operze, uzgodnilismy , że wybierzemy się tam. Dzisiaj pojechalismy aby kupic bilety- w trakcie mojej rozmowy z panią z kasy opery poprosiłam aby on z moim dzieckiem zachowywali się odrobinę ciszej bo nie słyszę co ta pani do mnie mówi. Zajęłam się rozmową o repertuarze z kobieta z kasy i uzgodniłam rezerwację na połowe stycznia 2015, gdy przyszło do zakupu biletów w wygodnym terminie zauważyłam, że nie ma go z moim dzieckiem- wyszli na zewnątrz. I pewnie domyślacie się, że sama wybrałam termin i zapłaciłam za bilety.
Próbowałam dzisiaj ponownie sama podjac temat balu andrzejkowego- powiedziałam mu, że chciałabym pójść- on powiedział, ze skoro ja chce to on pójdzie ze mną (czyli pójdzie tylko i wyłącznie ze wzgledu na mnie) i nie poruszył tematu zakupu wejściówek, czyli kto ma je kupić? Znowu ja?
A Sylwester w tym roku? Znajomym powiedziałam, że w tym roku nigdzie nie pójdę jesli on mnie nie zaprosi.

Chodzi mi o to, że przy tak odmiennych naszych potrzebach dotyczacych spedzanego wspólnie czasu pozostaje mi tylko siedzieć w domu po pracy i gotować obiady, bo nigdzie nie wyjdziemy, bo wszędzie trzeba za coś zapłacić.

31 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-19 15:41:30)

Odp: Pieniądze w związku

On się wkurzył tekstem o zwrocie kosztów i powiedział mi, że tylko informacyjnie chciał mi wspomnieć, ze do mojego samochodu opony takze się zmieszczą.

JASNE, informacyjnie big_smile
Ja tez takie "informacyjne" teksty słyszałam ilekroć mnie podwoził do pracy eksio, a policzyć mogłabym na palcach 1 ręki. Zawsze "informacyjnie" na głos wyliczał mi paliwo. Tak informacyjnie smile

Tekst z tym autem w salonie, że powinnaś była powiedzieć, że to NAM kupiłaś mówi wszystko.
Wiesz jak się nazywa taka łajza w slangu USA? "Gold digger" - taka męska utrzymanka, bez skrupułów i obciachu.

Facet jest bezczelny do granic absurdu.
Im więcej piszesz, tym gorzej to wygląda i potwierdzają się nasze przypuszczenia.
Zostaw dziada, bo niedługo będzie miał pretensje, ze w całości go nie sponsorujesz - już jesteście bardzo blisko tego.

Kopnij dziada w leniwe dupsko.
Jakim cudem ty w ogóle  masz wątpliwości po tym co teraz napisałaś po co on z Tobą jest?

POBUDKA

32

Odp: Pieniądze w związku
idylla napisał/a:
Krwawe Kopytko napisał/a:

Miałam niemalże identyczną sytuację, opiszę ją później, jak będę mieć więcej czasu.

Póki co problemem nie jest skąpstwo, tylko fakt, że facet zaczyna być księżniczką w tym związku, a nie rycerzem (co w dużej mierze jest TWOJĄ winą), a co więcej robi Ci po prostu wiochę - zero wyczucia i obycia. Masakra.

Z tego co obserwuję to on nie ma żadnych potrzeb, chce byc ze mna wszedzie gdzie nie trzeba wydawać ani grosza, on chce spedzać ze mną jak najwiecej czasu, zawsze pyta mnie kiedy sie spotkamy, stara się zawsze po pracy być ze mną. Proponuje mi spacery, tylko ile razy można tak spacerować? Czy chodziłybyście na spacer po osiedlu czy do parku co trzeci dzień? Przychodzi do mnie i siada przed Tv i oglada programy i rozmawia ze mną, ja TV zostawiam na zimne czy deszczowe dnie. Gdy go poproszę w czasie gdy jest u mnie aby zrobił spożywcze zakupy i dam mu pieniądze to chętnie wychodzi do sklepu. Nie ma tak, że mi nie pomaga np. wymienił mi uszczelkę w zlewozmywaku, dokręcił wieszak na ręczniki w łazience, umyje samochód gdy zostawie mu pieniadze na myjnie.
Odnośnie samochodu- to w lipcu kupiłam nowy samochód. Podczas spotkania z naszymi znajomymi gdy zapytano mnie o to auto, to powiedziałam, ze kupiłam sobie samochód. Później w domu on był na mnie zły, powiedział mi, że skoro jesteśmy razem to nie ja sobie kupiłam samochód, tylko kupiłam go nam, że powinnam powiedzieć, że kupiliśmy nam samochód, a nie - ja sobie. Zdenerwował mnie, przecież nie poniósł żadnych kosztów finansowych związanych z autem, poza czasem jaki spędził ze mną w salonie. Ostatnio do samochodu potrzebne były opony zimowe, umówiłam się na ich odbiór w salonie i zapytałam czy pojedziemy tam jego samochodem, bo ma kombi i zabierzemy opony. Zgodził się i przyjechał po mnie swoim samochodem. W salonie gdy czekaliśmy na wydanie opon powiedział mi, że do mojego samochodu te opony takze zmieściłyby się. W złości powiedziałam, że jesli nie chciał jechać swoim samochodem to trzeba było mi powiedzieć i , że jesli chce to mogę mu zwrócić koszty benzyny za przyjazd do salonu. On się wkurzył tekstem o zwrocie kosztów i powiedział mi, że tylko informacyjnie chciał mi wspomnieć, ze do mojego samochodu opony takze się zmieszczą.
A może to ja jestem jeszcze zbyt ciekawa świata, chciałabym zobaczyć to to, to tamto. Podam przyklad:
zbliza się długi weekend na 11 listopada, zapytałam może wyjedziemy do Krakowa? powiedział, że chętnie, poprosiłam aby zarezerwował nocleg zrobił to (to była rezerwacja telefoniczna- bezpłatna). Jak rozmwiac o kosztach podróży nie mam pojecia. Wydaje mi się, że każdy dorosły człowiek poczuwa się do ponoszenia kosztów.
Wczoraj wieczorem rozmawialiśmy o operze, uzgodnilismy , że wybierzemy się tam. Dzisiaj pojechalismy aby kupic bilety- w trakcie mojej rozmowy z panią z kasy opery poprosiłam aby on z moim dzieckiem zachowywali się odrobinę ciszej bo nie słyszę co ta pani do mnie mówi. Zajęłam się rozmową o repertuarze z kobieta z kasy i uzgodniłam rezerwację na połowe stycznia 2015, gdy przyszło do zakupu biletów w wygodnym terminie zauważyłam, że nie ma go z moim dzieckiem- wyszli na zewnątrz. I pewnie domyślacie się, że sama wybrałam termin i zapłaciłam za bilety.
Próbowałam dzisiaj ponownie sama podjac temat balu andrzejkowego- powiedziałam mu, że chciałabym pójść- on powiedział, ze skoro ja chce to on pójdzie ze mną (czyli pójdzie tylko i wyłącznie ze wzgledu na mnie) i nie poruszył tematu zakupu wejściówek, czyli kto ma je kupić? Znowu ja?
A Sylwester w tym roku? Znajomym powiedziałam, że w tym roku nigdzie nie pójdę jesli on mnie nie zaprosi.

Chodzi mi o to, że przy tak odmiennych naszych potrzebach dotyczacych spedzanego wspólnie czasu pozostaje mi tylko siedzieć w domu po pracy i gotować obiady, bo nigdzie nie wyjdziemy, bo wszędzie trzeba za coś zapłacić.

Ja mam wrażenie, że coś niedobrego się z Tobą kobieto dzieje. Ty wszystko organizujesz, więc siłą rzeczy pokazujesz mu, że to Ty za wszystko będziesz płacić. Jesteś ciekawa świata, ok. To bądź ciekawa świata tylko Ty, bez Twojego partnera. NIeźle się chłop bawi na Twój koszt. Naprawdę. Te wszystkie przykłady które pokazujesz, świadczą o tym, że on jest finansową pijawką ale... dałaś mu na to zielone światło. Pokazałaś, jak to jest fajnie pławić się w luksusach, korzystać w wolnym czasie, z opery, chodzic na bale etc. Z tym samochodem, to dał Ci niezły policzek i powinien to być kubeł zimnej wody na Twoja głowę, opamiętaj się, bo niedługo na dziwki będziesz mu dawać kasę... i nawet się nie zorientujesz.

33

Odp: Pieniądze w związku

Moim zdaniem, to ty sie zainteresuj, dlaczego on sie rozwiodl? Facet z odzysku wymaga wiekszej ostroznosci. Nie bazuj na tym co on opowiada, bo przewaznie zona jest ta najgorsza. Moze macie wspolnych znajomych? Co sadza o nim twoi znajomi? Czesto osoby z boku sa lepszymi obserwatorami.  Ja bym sie tak na twoim miejscu mocno nie wiazala i zatrzymalabym swoja niezaleznosc. Ty kupilas samochod dla siebie. Sama ta uwaga, ze to dla was, mnie by juz porazila. Miej przyjaciela a nie utrzymanka.

34

Odp: Pieniądze w związku

Nie, nie jesteś materialistką. Tak, on jest niereformowalną sknerą.
Pozwolę sobie nawet na dość odważne stwierdzenie, że jak zakręcisz mu przysłowiowy kranik z kasą, to jego uczucie do Ciebie wyparuje jak kamfora...

35

Odp: Pieniądze w związku
Eileen napisał/a:

Rozmowa? Niby zawsze powinno się rozmawiać, ale w tej sytuacji ja bym sobie odpuściła i zaczęła się zachowywać jak on.

To ona robi coś podobnego teraz. I wielkie oburzenie BO SIE NIE DOMYŚLIŁ, że powinien inaczej sie zachowywać. Chciała tak, fundowała, więc jej wina w większej części. Takiego go wzięła i de facto tak wychowała.
Jak chcecie ideałów to bierzcie idealnych od początku - ale takich nie ma, bo wszystko się zmienia. Dzis ideał, jutro nie. Dziś nie ideał - moze wypracują to co dobre? Tylko umiejętności słuchania i podejmowania decyzji brak.

36

Odp: Pieniądze w związku

Proponuję autorce by pomyślała o ślubie ze swoim partnerem. Wtedy po prostu już będzie musiała dzielić si? swoimi dochodami i problem sam sie rozwiąże.

37

Odp: Pieniądze w związku

Thepass, chodziło mi o to, że można rozmawiać, ale... no dla mnie to jest zbyt oczywista sytuacja, że to tak, jakbyś powiedział dziewczynie po zdradzie "nie rób tak więcej, zabolało mnie to". Co tłumaczyć w tym wypadku? Że niefajnie, jak ona za wszystko płaci? On robi za dużo, rości sobie prawo do jej pieniędzy bez żadnych podstaw. Dlatego bez skrupułów po prostu przestałabym kupować mu cokolwiek, płacić za cokolwiek, wydawałabym tylko i wyłącznie na siebie i czekała, co zrobi. Bo może zapyta uroczo zdziwiony, dlaczego czegoś nie dostał. wink Nie pisz o niejasnościach, bo to nie jest tak, że ona czegoś misiowi nie powiedziała i on, biedactwo, nie wie i ma, ojej, ponosić konsekwencje niewiedzy przez nią. Każdy normalny wie, że za pewne rzeczy się płaci. On też wie, tylko tak mu wygodnie. Sorry, to tak, jakbyś nazwał swoją dziewczynę suką, a potem na jej pretensje powiedział, że nie wiedziałeś, że tak nie powinieneś i to jej wina, bo nie powiedziała. Pewne rzeczy są oczywiste i tyle.

Odnośnie samochodu- to w lipcu kupiłam nowy samochód. Podczas spotkania z naszymi znajomymi gdy zapytano mnie o to auto, to powiedziałam, ze kupiłam sobie samochód. Później w domu on był na mnie zły, powiedział mi, że skoro jesteśmy razem to nie ja sobie kupiłam samochód, tylko kupiłam go nam, że powinnam powiedzieć, że kupiliśmy nam samochód, a nie - ja sobie.

Leżę i kwiczę. Zapytałabym go z miejsca, na czym polegało to, że on też kupił. big_smile

38

Odp: Pieniądze w związku

Gdyby sytuacja była odwrotna i to facet zarabiał 4 razy więcej polowa osób nie widziałaby w tym nic niestosownego big_smile

39 Ostatnio edytowany przez Volver (2014-10-19 18:16:49)

Odp: Pieniądze w związku
Iceni napisał/a:

Gdyby sytuacja była odwrotna i to facet zarabiał 4 razy więcej polowa osób nie widziałaby w tym nic niestosownego big_smile

Myślę, że w tego typu związkach problemem nie jest dysproporcja w zarobkach, a raczej ogólna postawa osoby mniej zarabiającej. Dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn wink Potrafię zrozumieć, że nie każdego stać na zafundowanie partnerowi zagranicznych wakacji ale ten bilet do kina, czy  sfinansowanie jakieś zakupów spożywczych  jeżeli permanentnie u kogoś się stołujemy, to chyba zwykła przyzwoitość... ? wink

40 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-19 18:22:44)

Odp: Pieniądze w związku
Eileen napisał/a:

Thepass, chodziło mi o to, że można rozmawiać, ale... no dla mnie to jest zbyt oczywista sytuacja, że to tak, jakbyś powiedział dziewczynie po zdradzie "nie rób tak więcej, zabolało mnie to". Co tłumaczyć w tym wypadku? Że niefajnie, jak ona za wszystko płaci? On robi za dużo, rości sobie prawo do jej pieniędzy bez żadnych podstaw. Dlatego bez skrupułów po prostu przestałabym kupować mu cokolwiek, płacić za cokolwiek, wydawałabym tylko i wyłącznie na siebie i czekała, co zrobi. Bo może zapyta uroczo zdziwiony, dlaczego czegoś nie dostał. wink Nie pisz o niejasnościach, bo to nie jest tak, że ona czegoś misiowi nie powiedziała i on, biedactwo, nie wie i ma, ojej, ponosić konsekwencje niewiedzy przez nią. Każdy normalny wie, że za pewne rzeczy się płaci. On też wie, tylko tak mu wygodnie. Sorry, to tak, jakbyś nazwał swoją dziewczynę suką, a potem na jej pretensje powiedział, że nie wiedziałeś, że tak nie powinieneś i to jej wina, bo nie powiedziała. Pewne rzeczy są oczywiste i tyle.

Niestety, dla Ciebie jest to oczywiste i pewnie byś wymagała tego od początku, a więc nigdy nie dopuscila do takiej sytuacji. Ona tego nie zrobiła, więc pokazała że normalnym jest że to ona funduje i nie robi problemu z tego. On także nie widział, więc dla niego to też normalne. Wszystko gra, ale tylko teoretycznie bo babeczka analizuje, coś jej zaczyna nie pasować, coś tu nie gra? Co zrobić? Wszystko z góry na dół zmienić?
To tylko dla Ciebie jest oczywiste. Ba, może i nawet statystycznie dla 99% ludzkości, ale to jest ich związek, oni wytyczaja granice. Jedne lubią nawet być nazywane sukami, chocby w lozku. Inne w ogole na to sobie nie pozwolą i nie chcą. Myslisz, że kobieta umie przekazać czego potrzebuje i wie o tym? Myslisz, ze by powiedziała "ej, nazywaj mnie suką, tego chce". Nie, to facet musi zrobić krok, zaryzykować nawet i ona się zgodzi bądź nie. Jakby od pierwszego spotkania została nazwana suką i ona by sie w nim zakochała, to by to powtarzał. Czemu? Bo ona się zakochała i przyzwyczaiła, że tak może i tak jej dobrze. To jest dopiero oczywiste. Pozniej wyrzuty, bo miał to zmienić, a nie wiedział że to złe. Swój swojego znajdzie, mimo że od "norm" odstępuje. Nie trzeba było sie z takim wiązać i pozwalać. Prosta sprawa jak dla mnie. Wszystko zalezy od 2 stron, a ta co daje - nie powinna płakać, ze daje. Bo nikt jej nie zmusza do tego. A wymagac ma prawo, ma. Kiedy tylko chce. Tylko nie fochem, albo zerwaniem, tylko trzeba to jasno uswiadomic. Jasno. Klarownie. Bezposrednio. Są różni ludzie i różne preferencje, modele związków, trzymania władzy, decyzyjności. Nawet pozwalają zdradzać dopoki jest to tylko fizyczne. Niech sie tam razem we dwoje dogadują. Nie ukrywajmy, że najczęściej władze ma ten, kto ma więcej do zaoferowania i mniej potrzebuje - kasa się też w to wlicza. Jak chce coś zmienić to niech zacznie od siebie. Oburzenie jest tutaj nieadekwatne, bo napisze po raz setny - nie została zmuszana do niczego i pasowało jej to. To juz nie nastolatka. Granice powinna juz umiec wyznaczać, a także zakres "dobroci" za darmo.
Macie pretensje o wygody... to Iceni dobrze napisała. Widze jak często stosuje zasade - odwróć płeć, zmieni się perspektywa. I taka prawda. Jakby facet fundował, to by było ok, bo się o nią stara, bo on po prostu jej dogadza, bo ją kocha, bo chcą być razem, bo mu to nie przeszkadza. To jego decyzja, że dogadza i funduje. Moze nawet tak okazuje uczucia? Ona za to mu dziękuje, mowi, ze taki dobry jest, wymarzony. Jakby ona zerwała z powodu jego dobroci to kto by został zlinczowany? Przeciez mowiła, że jej to pasuje, jemu też pasuje i nagle zmiana. Od razu zerwanie. No więc niech tu też zerwą. Albo niech fochem pokaże, że juz nie ma kasy, nie ma inicjatywy, nie ma rozmów moze nawet? A pozniej on, jak to? Co sie dzieje? Masz kare! Jak mamusia do syna. No, dorosli ludzie...

41

Odp: Pieniądze w związku
Iceni napisał/a:

Gdyby sytuacja była odwrotna i to facet zarabiał 4 razy więcej polowa osób nie widziałaby w tym nic niestosownego big_smile

Masz prawo założyć taki wątek, wówczas nie będziesz głowił/głowiła się co byłoby gdyby było. Mój watek nie dotyczy sytuacji opisanej przez Ciebie więc proszę tylko o wypowiedz w ściśle opisanym wyżej temacie.

42 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-19 18:27:28)

Odp: Pieniądze w związku

Mam wrazenie że faxet i tak ci nie dogodzi. Przecięż kupował ci prezenty, ale jakieś sztuczne podróbki kiedy ty wywalałaś 250zł na perfumy. Taki masz pański gest, a on ci się jakimiś szkiełkami rewanżuje...

Zostaw go i znajdz sobie pana na swoim poziomie...

Edit: Albo wiem! Dawaj mu 2200zł na miesiąc. Powinno wystarczyć.

43

Odp: Pieniądze w związku

Iceni big_smile Ty czasem jak co napiszesz to tylko postawic Ci drinka.

44

Odp: Pieniądze w związku

Rób szczerby na kompie, kiedyś sie spotkamy i postawisz mi od razu butelkę ;P

45

Odp: Pieniądze w związku
thepass napisał/a:

Macie pretensje o wygody... to Iceni dobrze napisała. Widze jak często stosuje zasade - odwróć płeć, zmieni się perspektywa. I taka prawda. Jakby facet fundował, to by było ok, bo się o nią stara, bo on po prostu jej dogadza, bo ją kocha, bo chcą być razem, bo mu to nie przeszkadza.

Nieprawda. Ostatnio były ze 2-3 wątki kobiet, którym pan i władca dawał za mało kasy - a to za mała kwota na jedzenie, a to mebli nie chce kupić i w każdym pisałam na zasadzie "jak chcesz, to zarób, a nie jęczysz" (to w dużym skrócie big_smile), zresztą nie tylko ja. Dla mnie kompletnie niezrozumiałe jest to, że w związku rości się prawo do pieniędzy drugiej strony, niezależnie od płci. A jak się jeszcze ma takie podejście do tego, jak partner autorki, to już w ogóle... "Kupiliśmy samochód" - do tej pory jak o tym pomyślę, to wybucham niekontrolowanym śmiechem. big_smile

46

Odp: Pieniądze w związku

Ale czemu nie skomentowałaś tego (najwazniejszego?), że ona nie została przymuszona do
- dawania kasy 'bezinteresownie'
- do braku wymagania tego samego
- do wybierania takiego partnera (widocznie nie na swoim poziomie)

?

A że Ty tak robisz "nie marudź, nie jęcz" noo to sie nie dziwie, ze dzieci nie chcesz mieć xD

47 Ostatnio edytowany przez idylla (2014-10-19 20:55:19)

Odp: Pieniądze w związku
thepass napisał/a:

Ale czemu nie skomentowałaś tego (najwazniejszego?), że ona nie została przymuszona do
- dawania kasy 'bezinteresownie'
- do braku wymagania tego samego
- do wybierania takiego partnera (widocznie nie na swoim poziomie)

?

A że Ty tak robisz "nie marudź, nie jęcz" noo to sie nie dziwie, ze dzieci nie chcesz mieć xD

Nie śmiałabym nawet zarzucać partnerowi, że nie jest na moim poziomie, bo intelektualnie jest prawidłowo rozwiniety.
Dziecko juz mam, więcej także mogłabym mieć.

O to mi chodzi. Proszę o podpowiedz w jaki sposób wymagać, aby dawał "kasę" bezinteresownie, jesli nie poczuwa sie do tego?

48

Odp: Pieniądze w związku

Nie śmiałabym nawet zarzucać partnerowi, że nie jest na moim poziomie, bo intelektualnie jest prawidłowo rozwiniety.

O to mi chodzi. Proszę o podpowiedz w jaki sposób wymagać, aby dawał "kasę" bezinteresownie, jesli nie poczuwa sie do tego?

Autorko, ty jednak jesteś desperatką..bez 2 zdań.

sugerować tym co napisał thepass należałoby gdyby facet w ogóle 'rokował', a to jest łajza, która żyje na twój koszt, a ty jak widać odpowiadasz i czekasz tylko na posty, które dają porady co zrobić żeby ten układ  utrzymać - za wszelką cenę.
Żenujące.

49 Ostatnio edytowany przez idylla (2014-10-19 20:59:51)

Odp: Pieniądze w związku
Elle88 napisał/a:

Nie śmiałabym nawet zarzucać partnerowi, że nie jest na moim poziomie, bo intelektualnie jest prawidłowo rozwiniety.

O to mi chodzi. Proszę o podpowiedz w jaki sposób wymagać, aby dawał "kasę" bezinteresownie, jesli nie poczuwa sie do tego?

Autorko, ty jednak jesteś desperatką..bez 2 zdań.

sugerować tym co napisał thepass należałoby gdyby facet w ogóle 'rokował', a to jest łajza, która żyje na twój koszt, a ty jak widać odpowiadasz i czekasz tylko na posty, które dają porady co zrobić żeby ten układ  utrzymać - za wszelką cenę.
Żenujące.

Nie sugeruję się nim, póki co nic mądrego nie napisał, a przyznaję, ciekawa jestem jaki sposób on wymysli, bo wymądrzać się o tym, że trzeba było wymagać, to i ja potrafię.

50

Odp: Pieniądze w związku
idylla napisał/a:

Proszę o podpowiedz w jaki sposób wymagać, aby dawał "kasę" bezinteresownie, jesli nie poczuwa sie do tego?

Naprawdę sądzisz, że można na kimś wymóc bezinteresowność ?? Wydaje mi się, że jednemu i drugiemu jakoś nie po drodze razem... wink

51 Ostatnio edytowany przez idylla (2014-10-19 21:06:38)

Odp: Pieniądze w związku
Volver napisał/a:
idylla napisał/a:

Proszę o podpowiedz w jaki sposób wymagać, aby dawał "kasę" bezinteresownie, jesli nie poczuwa sie do tego?

Naprawdę sądzisz, że można na kimś wymóc bezinteresowność ?? Wydaje mi się, że jednemu i drugiemu jakoś nie po drodze razem... wink

Nie sadzę, aby można było. Mówiłam mu, że uważam, że jest skąpy, ale to żadnego efektu nie przyniosło, uważam, że nawet nie chodzi o to, że w tym wieku ludzie już się nie zmieniają, po prostu taki typ charakteru od samego początku. Z poczatku, bierze na litość, że jest mu cieżko,a póżniej nawet gdy jego sytuacja się zmienia - jego podejscie się nie zmienia.

52

Odp: Pieniądze w związku

Wiesz, bo sporo prawdy w tym co on pisze - ale tak ogólnie - jest, bo trzeba od faceta wymagać bezwzględnie, a potem to egzekwować.
Tylko to nie ten przypadek, żeby zwalać winę na niedogadanie i brak Twoich jasnych wskazówek, bo jak mówię - skąpstwo i wyrachowanie to jest już CHARAKTER, a ten nie zmieni się po "czarodziejskich słowach" czy wyłożeniu facetowi listy życzeń.

On po prostu taki jest: kasa ponad wszystko, po skarpetach by pakował, na siebie pewnie nie żałuje, a bliskim będzie żydził i tyle w temacie.

Dla mnie takie skąpstwo to najgorsza obok skłonności do patologicznego mijania się z prawdą cecha ludzka, uniemożliwia odczuwanie satysfakcji ze związku.

A jak już ktoś napisał, są pewne 'standardy' w kontaktach międzyludzkich, takie 'oczywistości' jak nie wykorzystywanie własnej Kobiety, czy nie zdradzanie, które jeśli trzeba komuś tłumaczyć, to lepiej się po prostu grzecznie pożegnać. Chyba, że ktoś ma zacięcie wychowawcze, ale to wtedy nie mówimy chyba o związku kobiety i mężczyzny, tylko nieco inna relacja (smoczek, wózek, itp.) wink

53

Odp: Pieniądze w związku

Z ludzkiej przyzwoitosci, spedzajac u Ciebie tak duzo czasu, powinien dokladac sie do zakupowi i innych  wspolnych spraw finansowych. O tym nie trzeba rozmawiac, to sie wie i czuje. Jest wielu facetow, ktorzy tak egzystuja "na krzywa gebe". Bedziesz angazowac sie w zwiazek, malo tego angazowac swoje dziecko, a on je poprostu objada i okrada. To jest smutna prawda. Nigdy bym z takim czlowiekiem nie probowal ulozyc sobie zycia.

54

Odp: Pieniądze w związku

No dobrze. Czyli wątek powinien brzmieć inaczej - jak zmienić faceta w mój ideał nie mówiąc mu o tym i niczego nie zmieniając.

55

Odp: Pieniądze w związku

Co robić?
Przestać oczekiwać od niego wdzięczności.
Zapomnieć o rewanżach z jego strony- one nigdy nie nastąpią.
Kupować bilety tylko dla siebie!

Naprawdę, nikt Ci nie nakazywał sponsorowania gościa, ale o ile na początku nawet Cię to bawiło, to teraz zrobiłaś z tego problem. A czy on chciał, byś mu organizowała czas? ty chciałaś tam, siam, on korzystał, boś pokazała, jaka jestes bogata i wtedy nie miałas nic przeciwko.

On nie da kasy bezinteresownie, bo nie na taki układ się zgadzał. Nie łudź się.

56

Odp: Pieniądze w związku
Elle88 napisał/a:

Wiesz, bo sporo prawdy w tym co on pisze - ale tak ogólnie - jest, bo trzeba od faceta wymagać bezwzględnie, a potem to egzekwować.
Tylko to nie ten przypadek, żeby zwalać winę na niedogadanie i brak Twoich jasnych wskazówek, bo jak mówię - skąpstwo i wyrachowanie to jest już CHARAKTER, a ten nie zmieni się po "czarodziejskich słowach" czy wyłożeniu facetowi listy życzeń.

On po prostu taki jest: kasa ponad wszystko, po skarpetach by pakował, na siebie pewnie nie żałuje, a bliskim będzie żydził i tyle w temacie.

Wyjaśniam- przez cały okres bycia ze mną ( 2 lata) kupił sobie 2 pary butów , nic więcej, przyznaję ułatwiłam mu to, on odkładał pieniądze na koncie bankowym. Pisałam, że on ma jedno dziecko z poprzedniego związku, przypuszczam, że stara się je zabezpieczyć finansowo. Nie zabraniam, ani nie utrudniam mu tego, rozumiem, że rodzice są od tego aby dbać o dzieci. Tylko chciałabym abym nie tylko  ja ponosiła całe nakłady finansowe tego związku, a on całe swoje wynagrodzenie odkładał na koncie bankowym. Stąd moje pytania czy nie jest ze mną tylko dlatego, że jest mu poprostu wygodnie,a jedynym co się liczy jest zabezpieczenie przyszłości finansowej jego dziecka.

57

Odp: Pieniądze w związku
thepass napisał/a:

No dobrze. Czyli wątek powinien brzmieć inaczej - jak zmienić faceta w mój ideał nie mówiąc mu o tym i niczego nie zmieniając.

Pisałam, że mówiłam mu w sierpniu, że wg mnie jest skąpy, miał nad tym popracować - do tej pory nie zdążył.
Zmieniłam - jemy oddzielnie, takze pisałam o tym, że przestałam robic zakupy dla nas dwojga - przychodzi do mnie po obiedzie.
Na wakacje w tym roku  także pojechałam bez niego, bo nie chciałam więcej sponsorowac.
Czego nie zmieniłam- nadal jezdzimy moim samochodem wszedzie, gdy pojechaliśmy na dłuższy weekend w czerwcu do Ustki - tak jak się spodziewałam pokryłam koszty paliwa i wyżywienia, kupiłam mu kolejne ubrania na urodziny - w mniejszej ilości, ale kupiłam.
Miałam karnety na basen- to byliśmy razem, dzisiaj wyszła głupia sytuacja z operą, poprostu znikł (wyszedł z budynku z moim dzieckiem)gdy przyszło do płacenia za bilety.
Andrzejki - on chetny, ze wzgledu na mnie, tylko, że kupi bilety nie wspomina, tematu nie ma.
A teraz on od sierpnia namawia mnie do wspólnego zamieszkania, bo chce tworzyć pełny związek, a ja nie chcę, martwię się o ten brak jakiegokolwiek wkładu finansowego z jego strony.

58 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-19 21:53:23)

Odp: Pieniądze w związku

Ale czemu mowisz mu że jest skąpy, a nie podajesz rozwiązania? To coś jakbyś robiła wyrzut.
On juz ma swoje lata. Moze byc przyzwyczajony, ze kobieta powie i tyle z tego będzie. Wygodnictwo z przyzwyczajenia - może tak.
Nie wiem, moze też słabo czytam, ale za co konkretnie mu kupujesz jakies rzeczy?
Czy sugerujesz mu coś w takim sensie np "czemu nie zapłacisz? czekasz aż ja to zrobie?". Czy on w ogóle w czymkolwiek wychodzi z inicjatywą?
Czy mowi "ok dziś idziemy tu i tu, ale płacisz"? Jesli tak, to odpowiedź jest jasna kim jest.
Te mieszkanie też u Ciebie? Czy to bardziej prosba w stylu "zamieszkam u Ciebie bo będzie mi lepiej"? Czy w tym momencie powiedziałby co da te jego zamieszkanie razem DLA WAS? Zmierzam do tego od początku, ze cos jest nie tak z komunikacją. Jakbys oczekiwała, ale nie sugerowała nic, nie wymagala wprost. Wyrzut - skąpy, ale nei rob tego po fakcie jako ogólnik, tylko w trakcie, konkretnych sytuacjach. Wtedy kiedy przychodzi do np płacenia, do wyjscia z inicjatywą.
Czy to ze Ci ludzie powiedzą, że jest z Tobą z wygody cokolwiek zmieni? Przeciez kazdemu by było wygodnie w takiej sytuacji. Dziwic moze tylko to, że po prostu nie czuje wewnętrznie, ze musi też coś od siebie dawać. A nawet jakby nic nie daje, to czemu z nim jesteś?

59 Ostatnio edytowany przez idylla (2014-10-19 22:11:57)

Odp: Pieniądze w związku
McMiodek napisał/a:

A czy on chciał, byś mu organizowała czas? ty chciałaś tam, siam, on korzystał, boś pokazała, jaka jestes bogata i wtedy nie miałas nic przeciwko.

On nie da kasy bezinteresownie, bo nie na taki układ się zgadzał. Nie łudź się.

Chciał, bo z niego korzystał. Nie pokazałam, tylko ja tak żyję, wychodzę czasami ze znajomymi do pubu na kawe czy herbate, czy pizze za 30 zł ze 3-4 razy w miesiacu. To nie jest szaleństwo. Wyjezdzam na wolne weekendy w różne miejsca w Polsce, chodzę do kina na basen, czy na koncerty. Ze znajomymi także wyjeżdżam - w weekend majowy bylismy w Finlandii na 2 samochody- wszyscy (9 osób)zrzuciliśmy się na koszty. Moja koleżanka nas rozliczyła tzn podsumowała wydatki i napisała, kto ile ma zwrócic, on miał oddac mojemu koledze- specjalnie nie mi, abym nie czuła się niezręcznie upominając sie o zwrot pieniędzy. On umówił się z nami na jedna z sobót na ogladanie zdjęć z wyjazdu u niego, ale po otrzymaniu rozliczenia od mojej koleżanki poprosił abyśmy przyszli z "koszyczkami" - dodam, że w towarzystwie mamy taki zwyczaj, że jeśli się odwiedzamy, czy przychodzimy do siebie nawzajem to każdy coś przynosi, ale nikt nie wspomina o "przynoszeniu koszyczka" bo to naturalne, oczywiście wszyscy zignorowaliśmy jego zaproszenie na oglądanie zdjęć i przez chwile było niezręcznie.

60

Odp: Pieniądze w związku
idylla napisał/a:

Czego nie zmieniłam- nadal jezdzimy moim samochodem wszedzie, gdy pojechaliśmy na dłuższy weekend w czerwcu do Ustki - tak jak się spodziewałam pokryłam koszty paliwa i wyżywienia, kupiłam mu kolejne ubrania na urodziny - w mniejszej ilości, ale kupiłam.

Przypomniał mi się były absztyfikant mojej przyjaciółki... Oni też wszędzie jeździli tylko jej autem, razem lub osobno bo... jej mniej paliło i w zawiązku z tym było taniej big_smile Oczywiście on nigdy jej tego auta nawet nie zatankował, bo o jakimś dofinansowaniu naprawy nawet nie wspomnę...

61

Odp: Pieniądze w związku
thepass napisał/a:

Ale czemu mowisz mu że jest skąpy, a nie podajesz rozwiązania?

Powiedziałam mu konkretnie o zajściu na stacji benzynowej w drodze do Gdańska. Rozumiał co do niego powiedziałam. Był zażenowany, ale szybko zapomniał.

62

Odp: Pieniądze w związku

Może focha strzelił i mu przeszło. Nie mam rzeczywiscie nic do dodania. Nie Twoj poziom ten człowiek.

63

Odp: Pieniądze w związku
thepass napisał/a:

A nawet jakby nic nie daje, to czemu z nim jesteś?

Bo zaangazowany jest emocjonalnie, finansowo nie a wstydziłabym się zostać odebrana jako materialistka

64

Odp: Pieniądze w związku
thepass napisał/a:

Czy sugerujesz mu coś w takim sensie np "czemu nie zapłacisz? czekasz aż ja to zrobie?". Czy on w ogóle w czymkolwiek wychodzi z inicjatywą?

Krępujące jest zadawanie tego typu pytań. Nie wychodzi z inicjatywa , robi to o co go proszę, w tym problem moze on nie ma takich potrzeb jak ja

65

Odp: Pieniądze w związku

Emocjonalnie, gdy nie rozumie Twoich potrzeb smile ?

Posty [ 1 do 65 z 81 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pieniądze w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024