Witam!Mam pytanie czy ktoś zna może jakiegoś kanonistę bądź poradnie kanonistyczną,najlepiej w woj.opolskim albo dolnośląskim ponieważ potrzebuję prawnej porady co do stwierdzenia nieważności małżeństwa, a także chciałabym się dowiedzić czy jest możliwość reprezentowania mnie w sądzie metropolitalnym i oczywiście jaki jest koszt.
Podobne tematy
jeśli idzie o poradę kanoniczna to moge pomóc, jeśli o reprezentację to bym musiała popytać
kinia, wyrok dostaniesz jak przejdzie przez II instancję, wcześniej nawet nie warto zaglądać
Nie pisz posta pod postem. Użyj opcji edytuj
Moderatorka-apoteoza
kinia, wyrok dostaniesz jak przejdzie przez II instancję, wcześniej nawet nie warto zaglądać
Dostałam pismo z informacją, że zapadł wyrok w I instancji i można go odebrać po wcześniejszej zapłacie 100zł. to jak to jest?
Malinowy Bzyk,napisałaś,że jeśli chodzi o poradnie to możesz pomóc...jeśli możesz to napisz w jaki sposób,znasz jakąś poradnię?a co z reprezentowaniem w sądzie?i czy wiesz jaki to może być koszt?
dam ci namiary na priv
Dzięki,w takim razie czekam na namiary
Niedawno zakończył się mój proces w pierwszej instancji. Niestety wyrok był, że małżeństwo ważne, chociaż wydawało mi się, że wszystko idzie dobrze. Nawet jak w sądzie rozmawiałam, to mówiono, że są szanse. Nieźle się zdziwiłam jak otworzyłam kopertę z wyrokiem. Nie podaje się i złożyłam apelacje. Tym razem skorzystałam z pomocy adwokata kościelnego. Bałam się, że będzie chciał dużo kasy, ale nie było tak źle i gość zna się na sprawie - na stronie ma napisane, że kilka lat pracował w sądzie kościelnym. Jeżeli ktoś chciałby skorzystać z jego pomocy, to podaję adres strony --- www kancelaria-iustitia com
Życzę wszystkim, którzy mają podobne problemy jak ja powodzenia i trzymajcie kciuki za moją sprawę.
Czy ktoś z was wie jakie są koszta unieważnienia małżeństwa w Łodzi? Chcę się o to starac ale nie wiem na jakie koszta się szykowac. Czy potrzebna jest pomoc prawnika czy można samemu sobie poradzic?
Jedna z moich starszych kuzynek dostała od razu unieważnienie małżeństwa nie wiem jakim cudem ale ślub miała w listopadzie nie mogę przy pomnieć sobie roku ale chyba z 4lata temu to miało miejsce a po nowym roku już była wolna z spłatami została za wesele. Moja kuzyneczka wmówiła Rafałowi że, może mieć dzieci itd, szmaciła się i nadal to robi z góry wiedziałam że, ona nie na daje się do małżeństwa bo do niej nie pasuje rola żony nigdy nie pasowała. Rafal złapał ją na zdradzie,teraz oczerniła byłego męża i jej rodzice bronią ją,że to ona nie jest winna temu wszystkiemu ech..... . A ja jak go widzę czasami to mi smutek bierze taki młody facet,boi się zaufać teraz kobiecie i chce zostać sam... .
ja jestem w trakcie procesu o nieważność małżeństwa. gdyby ktoś był zainteresowany to mogę podać namiar na mojego adwokata, bo sama jestem bardzo zadowolona. najlepiej pisać na mojego maila:)
ja jestem w trakcie procesu o nieważność małżeństwa. gdyby ktoś był zainteresowany to mogę podać namiar na mojego adwokata, bo sama jestem bardzo zadowolona. najlepiej pisać na mojego maila:)
Niestety nie stać mnie na adwokata.Możesz napisać jak wygląda proces?
najpierw musisz napisać skargę, opisać jak wyglądało wasze małżeństwo, jak było przed zawarciem małżeństwa. a i podać świadków trzeba. później składa się skargę do sądu, ja miałam złożoną zgodnie z tym gdzie zawarłam małżeństwo. przysyłają ci pismo, że skarga została przyjęta i wzywają do zawiązania sporu. u mnie była odpowiedź na piśmie. i zostaje ustalony przedmiot sporu czyli z jakiego powodu małżeństwo jest nieważne. no i później jest etap z dowodami, są przesłuchania ciebie i męża, a później świadków. ja na razie zatrzymałam się na etapie mojego przesłuchania i czekam co dalej:)
Przede wszystkim jeśli chodzi małżeństwo w kościele katolickim to nie ma czegoś takiego jak rozwód to się nazywa UNIEWAŻNIENIE MAŁŻEŃSTWA.Ktoś się pewnie zapyta a co to za różnica?
Otóż ogromna sąd biskupi szuka podstaw do uznania związku za nie ważny tak jak by go nie było ponieważ zachodzą istotne przesłanki aby móc uznać go za nie ważny.Na to miast rozwód to jest rozwiązanie już istniejącego związku małżeńskiego czyli trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego.Możesz być winnym druga strona może być winna albo za porozumieniem stron .
A w kościele katolickim unieważnione to znaczy takie które uznaje się za nie byłe czyli można wziąść ponownie kościelny ślub.Nie mylcie pojęć bo rozwód ma się w sądzie w kościele jest tylko unieważnienie
aby być precyzyjnym dodam, że nie ma również czegoś takiego jak unieważnienie małżeństwa kościelnego, można starać się jedynie o stwierdzenie nieważności małżeństwa. jak zostało mi słusznie wyjaśnione unieważnienie zakłada, że małżeństwo było ważne, zaistniało i chce się je unieważnić, natomiast w procesie kościelnym dochodzi się tego, że małżeństwo w momencie ślubu było już nieważne, co oznacza że nigdy nie zaistniało)
Dzisiaj odebrałam wyrok I instancji w sprawie o stwierdzenie nieważnie zawartego sakramentu małżeństwa. Sąd uznał ważność sakramentu. Jestem rozczarowana. Zastanawiam się czy złożyć apelację czy odpuścić.
Mam pytanie: czy sprawa jest przekazywana do II instancji z automatu czy dopiero jak złożę apelację?
Wiesz w świecie księży nic nie jest pewne oni żyją według własnych zasad nie wiem czy jest sens pisać do drugiej instancji raczej mało prawdo podobne, aby podważył pierwszy wyrok ni mniej to twój wybór....
Proponuję przestać wierzyć.
Dla ateisty żaden sakrament nie jest ważny.
Można też się zgłosić po apostazję, chociaż jest to jednak w pewnym sensie uznanie "cchrztu za ważne", na tyle by się o to starać.
Dlatego nie jestem taki przekonany co do apostazji.
A jak koniecznie chcesz wierzyć w jakiegoś Boga to zmień wiarę.
Np. dla muzułmanów chrześcijański sakrament małżeński jest nieważny.
Myślę, że dla Buddystów podobnie.
Wbrew pozosrom i Islam i Buddyzm mają coś wspólnego z chrześcijaństwem.
Buddyzm chyba nieco bardziej, gdyż w nim bardzo mocno stawiają na miłość i szacunek do wszelkiego życia.
Proponuję przestać wierzyć.
Dla ateisty żaden sakrament nie jest ważny.
Można też się zgłosić po apostazję, chociaż jest to jednak w pewnym sensie uznanie "cchrztu za ważne", na tyle by się o to starać.
Dlatego nie jestem taki przekonany co do apostazji.
A jak koniecznie chcesz wierzyć w jakiegoś Boga to zmień wiarę.
Np. dla muzułmanów chrześcijański sakrament małżeński jest nieważny.
Myślę, że dla Buddystów podobnie.
Wbrew pozosrom i Islam i Buddyzm mają coś wspólnego z chrześcijaństwem.
Buddyzm chyba nieco bardziej, gdyż w nim bardzo mocno stawiają na miłość i szacunek do wszelkiego życia.
Dziękuję za radę, ale nie zamierzam zrezygnować z wiary w Boga, tylko dlatego, że Sąd nie unieważnił sakramentu małżeństwa. Twoim zdaniem w takiej sytuacji najlepiej obrazić się na Boga? Wybacz, ale to jest dziecinna postawa.
85 2011-10-25 02:55:46 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-25 02:58:07)
Od razu obrazić..
Skoro Bóg jest Miłością i dał Wolną Wolę to nie powinien zmuszać Cię do bezsensownego cierpienia i nie powinno być problemów z rozwodem.
ps.
Mt 5, 32
" 32 A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa. "
Czego uczy nas Słowo Boże:
Kobieta po rozwodzie zawsze podczas seksu będzie już popełniać grzech cudzołóstwa. Również mężczyzna, który się z nią kocha (choćby i nie wiedział, że kocha się z rozwódką). Istnieje jednak pewien wyjątek. Jeśli rozwód nastąpił z powodu zdrady żony, to powyższa reguła nie obowiązuje. Wtedy można się kochać po rozwodzie bez grzechu.
W związku z powyższym powinnaś go zdradzić by nie grzeszyć po rozwodzie podczas seksu z nowym partnerem.
Co prawda zdrada to też grzech, lecz w tym wpadku popełniłabyś tylko jeden a tak to będziesz popełniać zapewne więcej razy.
Dla mnie dziecinne jest nie mieć własnego zdania i kierować się rzekomym słowem Boga, który ponoć dał wolną wolę a mimo to daje nakazy i zakazy.
Jakby po prostu nie mógłby pozbawić nas woli.
Skoro nie chcesz przestać wierzyć w Boga to możesz zmienić jego imię np. na Allah.
Nadal będziesz wierzyć a sakrament przestanie istnieć.
A jak koniecznie obstajesz przy katolickim..
to się męcz dalej z mężem.
Według Pisma Świętego Bożym zamierzeniem jest, by małżeństwo było zobowiązaniem na całe życie. ?A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela? (Ewangelia wg św. Mateusza 19:6). Bóg zdaje sobie jednak sprawę z tego, że skoro w małżeństwie połączone zostają dwie grzeszne osoby, rozwód może nastąpić. W Starym Testamencie dał pewne prawa, chroniące tych, z którymi się rozwiedziono, zwłaszcza kobiety (Księga Powtórzonego Prawa 24:1-4). Jezus zaznaczył, że te prawa zostały dane ze względu na zatwardziałość ludzkiego serca, a nie dlatego, że było to Bożym pragnieniem (Ewangelia wg św. Mateusza 19:8).
Wszystkie kontrowersje na temat tego, kiedy można rozwieść się, a kiedy jest to zakazane, dotyczą tego, co Jezus powiedział na temat rozwodu w Ewangelii wg św. Mateusza 5:32 i 19.9. Zdanie: ?A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo? daje jedyny powód dla którego Bóg pozwala na rozwód i ponowny ożenek. Wiele interpretacji uznaje zdradę, ten wyjątkowy powód do rozwodu tylko w momencie zaręczyn. W kulturze żydowskiej kobieta i mężczyzna byli małżeństwem już w okresie narzeczeństwa. Niemoralne zachowanie w trakcie tego czasu byłoby zatem dla niektórych jedynym powodem do rozwodu.
http://www.gotquestions.org/Polski/rozwod-powtorny-ozenek.html
Czyli jak pisałem wcześniej, musisz zdradzić.
Jako osoba wierząca chyba powinnaś to wiedzieć..
Pozdrawia - niewierzący i potrafiący się rozstać bez zdradzania mając w nosie słowo boże.
Dorosły facet decydujący sam o tym z kim gdzie kiedy i jak - bez ojcowania.
do marion_30- w wypadku, gdy został wydany wyrok negatywny, czyli nie stwierdzono nieważności małżeństwa apelację wnoszą strony- nie jest to obligatoryjne. na złożenie apelacji jest 15 dni od wiadomości o ogłoszeniu wyroku, wnosi się ją do sądu, który wydał wyrok. A następnie należy w ciągu miesiąca od momentu zgłoszenia apelacji poprzeć ją w sądzie apelacyjnym. Uważam, że apelację zawsze warto złożyć. Fakt, że tam również ponosi się koszty ( mniejsze niż w sądzie I instancji), ale nie jest wykluczone, że wyrok będzie różny od wydanego w I instancji.
do młody- stary- fragment Pisma Św. który Pan tu przytoczył, w Kościele rzymskokatolickim jest uznawany za powód do orzeczenia separacji. Separacja nie powoduje rozwiązania węzła małżeńskiego, nie ma więc możliwości zawarcia związku małżeńskiego z inną osobą ani nawet związania się z nią- wg Kościoła katolickiego. Interpretacja fragmentu z Mt., która została przedstawiona tutaj dotyczy Kościoła prawosławnego, gdzie są dopuszczane rozwody. W związku z tym nawet jeśli dojdzie do zdrady ze strony któregoś z małżonków to nie można się związać z drugą osobą ponieważ węzeł małżeński w dalszym ciągu istnieje.
87 2011-10-25 19:46:34 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-25 19:51:19)
Przepraszam, lecz dla mnie to dopiero niepoważne - trzymać się czegoś co sprawia tylko problemy.
Chciałoby się powiedzieć, że bóg ma w nosie wiarę wierzących, gdyż zamiast jak na kochającego ulżyć w cierpieniu to tylko by im je zadawał(cierpienia) oraz utrudniał życie.
Prawosławny i nieprawosławny - a to wszystko Chrześcijaństwo!
To po Biblii wierni zaczęli się dzielić a wątpię by to było zamiarem jakiegoś stwórcy co rzekomo kocha.
Pismo jest to samo(przynajmniej w teorii) a interpretacji tyle, że łeb urywa.
ps. a gdzie w Biblii jest słowo "separacja"?
Pewnie kolejny wymysł kleru nie mający potwierdzenia w piśmie świętym.
Proponuję zatem w ogóle się nie rozstawać i żyć dalej nawet z pijakiem, mordrercą i gwałcicielem co bedzie bił aż zabije.
Będzie bardzo zgodnie z wiarą!
Wydaje mi się, że to nie jest miejsce na tego typu dyskusje; Pan ma swoje przekonania i szanuję to, ktoś inny może chcieć ułożyć życie zgodnie z nauką Kościoła Katolickiego i to także należałoby uszanować. Mój post miał na celu pomoc osobie, która zadała pytanie. A do Pana wpisu odniosłam się ponieważ to, co zostało napisane jest błędne, tylko tyle.
89 2011-10-25 20:44:40 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-25 20:49:06)
Błędne wg jednej z miliona interpretacji.
Przepraszam, że się uniosłem.
Niemniej trudno pomóc komuś kto w pewnym sensie nie akceptuje rozwiązania.
Nie popieram oczywiście zdrady, lecz wygląda na to, że wg nauk kościoła to niemal niemożliwe.
Dlatego starałem się nakreślić rozwiązania "pozakościelne".
Lecz uparła się na katolickiego Boga i chce postępować w zgodzie z wiarą nawet jeśli to nie będzie zgodne z nią samą i tym co czuje.
Szanuję takie poświęcenie a z drugiej strony uważam, że nie jest to rozsądne - wg mnie.
Róbcie co chcecie, lecz może to trwać strasznie długo o ile w ogóle możliwy jest w takim razie rozwód - kierując się Twoją interpretacją.
Z ciekawością będę obserwował wątek, gdyż może jednak jest to możliwe..
Ehh.., chyba w Islamie już łatwiej o rozwód.
Już więcej się nie odzywam, gdyż będzie już totalny off-top.
Witam, właśnie odebrałam wyrok z sądu metropolitalnego drugiej instancji.... W sentencji wyroku wyczytałam, ze małżeństwo zostało unieważnione z winy powoda, mojego ex (niedojrzałość psychiczna do zawarcia związku małżeńskiego), i wiecie odczułam ulgę. Już jakiś czas temu odpuściłam sobie ten proces a tu taka sentencja. Byłam oczerniana, poniżana przez niego i jego swiadków a jednak ktoś w tym sądzie zobaczył prawdę.
A co jeśli jest taka sytuacja. Przed slubem ktos zdradził drugą osobe, do ślubu ta druga osoba w pewnym sensie została zmuszona bo nie chciala tego slubu ale jednak sie zgodzila, a slub byl spowodowany ciążą. Po ślubie również ta sama osoba została zdradzona i nastąpił rozpad małżeństwa po 4 latach. A osoba która zdradziła w dalszym ciągu jest z osobą z która zdradziła małżonka. Czy w tym przypadku są szanse na unieważnienie? malinowy bzyk, poradz coś skoro sie na tym znasz. Możesz napisać na PW.
młody-stary czyli jeśli osoba zdradzona pozna kogoś i też uprawia z nią seks to też nie grzeszy? i ta osoba z która to robi? ;>
odpisze mi ktos? ;/
witam ! jeśli ktoś jest w stanie odpowiedzieć mi na pytania to będę wdzięczna !!! czy w przypadku gdy mój były już mąż zechce unieważnić nasze małżeństwo to ja będę musiała stanąć przed sądem kościelnym czy nie jest to konieczne???można uniknąć ponownego opowiadania o naszym małżeństwie bo już przez to przechodziłam w sądzie cywilnym i nie chciałabym powtórki... to było upokarzające...!!! proszę niech ktoś mi odpowie na to pytanie!!!!
Witam
Jestem tu po raz pierwszy. Po 2,5 roku czekania dostałam pierwsze wezwanie na sprawę w diecezji płockiej. Podpowiedzcie czy warto na pierwsze wezwanie brać adwokata. Może któraś już miał styczność z tą diecezją - jak to wygląda
Witam!!
Do Oleńki 83!!!!
Jestem dokładnie w takiej sytuacji jak Ty! Tez po negatywnym wyroku I instancji. Tez mówili że ok i że są spore szanse. Odezwij się co z Twoja apelacją? Podawałas nowych świadków itd. Masz jeszcze nadzieje?
do LuSu!!!
Od Ciebie zależy czy stawisz się przed sądem czy nie. Jeśli nie odpowiesz na wezwania i się nie stawisz będziesz ogłoszona jako strona nieobecna a proces i tak będzie się toczył. Ale jeśli i Tobie zależy na tym stwierdzeniu nieważności to może lepiej się stawić i zeznać. WARTO.
a kiedy są szanse na uniewaznienie?
przyczyn stwierdzenia nieważności jest wiele. Dużo by pisać. Najlepiej poszukaj w internecie wiadomości na temat ,, przyczyn nieważności małżeństwa". A każda przyczyna wymaga odpowiednich dowodów świadków itd.
ok. dzieki. A ile kosztuje uniewaznienie małżenstwa?
Różnie. Z tego co wiem to w każdym sądzie jest inaczej. 400 800 1200.......
Właśnie dostałam unieważnienie i podtrzymuję Was na duchu bo wcale nie jest to takie straszne i drogie jak sie mowi.
Przeszłam przez dwie instancje w dwa lata, trzeba tylko chcieć. Jestem bardzo szczesliwa bo znow jestem panna
Miałam sporo szczescia bo sporo podpowiedzial mi znajomy, ktory tez dostal uniewaznienie.
Jezeli macie jakies pytania to smialo moze cos wam podpowiem.
Aha, jezeli chodzi o adwokata to warto bo bez niego pewnie bym przegrala. Wedlug mnie oni wszyscy maja uklady, znaja sie w tym srodowisku, ja tego nie dociekalam, ale nie obawialam sie zbytnio juz po pierwszej rozmowie.
Rzeczywiście miałaś szczęście, ze w tak krótkim czasie otrzymałaś unieważnienie. Wyrok pierwszej instancji, negatywny, otrzymałam po 3,5 roku od złożenia dokumentów. Teraz składam apelację, tym razem za pośrednictwem adwokata kościelnego.
ok, a to jest cena za wszystko czy za jedna rozprawe?
Do Marion_30
Witaj!! Ja też po 3,5 roku dostałam wyrok negatywny i chce złożyć apelacje. Już ją zgłosiłam ale nie mam jeszcze wyroku. Napisz coś proszę Twojej o apelacji. Powoływałaś nowych świadków itd??? A co stwierdził adwokat? Pozdrawiam
Do samotnakasia
Gratulacje!! Nie masz pojęcia jak Ci zazdroszcze
Za całośc plus oplaty za bieglych. Ale musisz pytać w sądzie w ktorym będziesz mieć sprawe o to jakie są koszty
Ja płaciłam 1500zł za wszystko (biegli, korespondencja, ogolnie wszystko).
Pomimo ze wyrok w I instancji byl pozytywny, tez składałam pismo do II instancji podtrzymujac wyrok I instancji (cos jakby apelacja).
Wiem, ze od pierwszych pism do poszczegolnych instancji bardzo duzo zalezy, praktycznie te pisma ustwiaja dalszy proces.
Jezeli napisalas jakies slabe wlasne przemyslenia albo typowe wypociny jak jestes biedna, smutna i jak bardzo pragniesz tego uniewaznienia to marne szanse ci daje. Ja dopiero zrozumialam o co w tym chodzi jak mi adwokat dal pismo do przeczytania, ktore sam napisal.
Dlatego uwazam, ze warto zainwestowac kilka zlotych i poprosic o pomoc dobra poradnie rodzinna lub kanoniczna.
Nie wiem czy to jest mozliwe, ale jak chcecie to moge wam przeslac moja apelacje dla przykladu.
jak mozesz to mi przeslij marabi-0607@wp.pl Dzięki.
Do Magda79
Wzięłam adwokata "kościelnego", który po zapoznaniu się z aktami sprawy stwierdził, że nie wie dlaczego sąd biskupi wydał wyrok negatywny i namówił mnie do złożenia apelacji. Jeszcze nie jest gotowa, czekam na dokumenty z sądu cywilnego, ponieważ mój były mąż nie zglosił się na przesłuchanie do Kurii i sąd zażyczył sobie wgląd w akta sprawy rozwodowej przed sądem cywilnym- zeznania mojego byłego męża. Co do świadków, adwokat radzi powołanie mojej byłej Teściowej, choć osobiście nie uważam tego za dobry pomysł. Innych świadków nie zamierzam powoływać.
Żałuję, że składając dokumenty do I instancji nie wzięłam adwokata, być może miałbym połowę za sobą.
samotnakasia prześlij proszę mi twoją apelację jeśli możesz.justyna0805@op.pl.
Zapłaciłaś 15000zł ?w tym koszty adwokata?
110 2011-12-17 22:31:53 Ostatnio edytowany przez magda79 (2011-12-17 22:33:21)
Do Marion_30
Ja też biorąc pod uwagę to co wiem teraz żałuję że nie wziełam adwokata. Najgorsze że 3 a prawie 4 lata na marne. Zgubiło mnie to chyba że ksiądz który prowadził moja sprawę mówił że mam szanse i jest ok. Przeraża mnie ta perspektywa kolejnych kilku lat. I nawet jeśli II instancja będzie pozytywna to jeszcze III. Wydaje mi się że duże znaczenie ma tu styczniowy apel Papieża o to aby Sady Biskupie nie udzielały tylu unieważnień. Ja w rozwód cywilny miałam za porozumieniem stron. Dziwne że oczekują wyroków cywilnych z orzekaniem o winie a jednocześnie stan cywilny nie ma dla nich znaczenia. Pytam Cię o tych świadków bo podobno apelacje trzeba poprzeć nowymi faktami i zeznaniami. U mnie on też się nie zgłosił. A jego rodzice nie powiedzieli nic o czym wiedzieli. Wybielali syna.
Do Magda79
Ja miałam rozwód z orzeczeniem o winie i to tez nic nie zmieniło. To, ze powinnam złożyć skarge powiedzial mi ksiądz, który udzielał nam ślubu, samą skarge pomagał mi napisać ksiądz- prawnik, który kiedyś pracował w Trybunale, żaden z nich nie miał wątpliwości co do zasadności samej skargi. W uzasadnieniu wyroku zaskoczyło mnie to, że Sąd Biskupi skupił się na tym, że w naszym związku nie było choroby psychicznej, przemocy, alkoholu itp., więc nie ma przesłanek do unieważnienia, a cała reszta dla nich jest bez znaczenia.
Masz rację, najwyższa instancja czyli Papież, ma tu najwięcej do powiedzenia.
Marion_30 - a czy na pewno masz uzasadnienie dla unieważnienia małżeństwa?
Heathcliff- zdecydowanie mam
Heathcliff- zdecydowanie mam
A na pewno ich nie mylisz z powodami rozwodu?
Jeśli się ślub bierze, nie jest się pijanym ani przymuszanym, to teoretycznie się wie, co się robi. Potem ludzie się przekonują, że drugiej osoby nie znali - mogli poznać. W tym wątku widzę podejście "jak to załatwić", czysto techniczne. Trzeba mieć lepszego adwokata, dobrać świadków etc, bo wyraźnie powody nie wystarczają.
Napisałaś już, że nie doszukano się chorób psychicznych, alkoholu ani przemocy. Widzę, że powodów tu podać nie chcesz, oczywiście nie nalegam. Natomiast jeśli dla Ciebie jest tak jasne, że wystąpił któryś z powodów unieważnienia małżeństwa, czemu dla innych nie jest to jasne? Byłaś nieletnia? Już po ślubie? Niezdolna do stosunków płciowych? Nie odpowiadaj, oczywiście, skoro wolisz powody zatrzymać dla siebie, chodzi jednak o to, jak to możliwe, że przy tego rodzaju jasnych i rozstrzygalnych kryteriach jeszcze na Twoją korzyść sprawy nie rozstrzygnięto?
Heathcliff- co najmniej trzy osoby ze środowiska kościelnego uznały, że powody mam: ksiądz, który udzielał nam ślubu, ksiądz, który pomagał mi napisać skargę oraz adwokat z listy zatwierdzonej przez Sąd Biskupi. Nie mylę powodów rozwodu cywilnego z powodami do unieważnienia sakramentu, choć w pewnej części zazębiają się. Nie zamierzam wchodzić w szczegóły moich prywatnych spraw na forum publicznym. I nie jest to podejście ""jak to załatwić", czysto techniczne. Trzeba mieć lepszego adwokata, dobrać świadków etc, bo wyraźnie powody nie wystarczają." Biorę adwokata po raz pierwszy, a nowych świadków nie zamierzam powoływać co wyraźnie napisałam w poprzednim poście.
Marion_30 - myślę, że inne trzy osoby nie uznały powodów za dobre. Nie pisałem jedynie o Twoim podejściu. Tak już jest, że małżeństwo się czasem nie udaje, a niektóre osoby (nie mówię, że Ty) chcą cofnąć czas i uznać je za niebyłe, choć po temu wyraźnych powodów nie ma.
Moim zdaniem absurdalne jest religijne utrudnianie ślubów i rozwodów, ale skoro już postanowiłaś iść drogą religii i musisz się z prawem kanonicznym zmagać, to życzę powodzenia.
Przyczyn stwierdzenia nieważności jest wiele nie tylko choroba psychiczna i alkohol. A negatywny wyrok nie oznacza że nie ma się racji. Nie każdy ma dostęp do mocnych dowodów i wielu świadków nie oznacza to że nie ma się powodów i szuka się ich na siłę. Ktoś kto tego nie przeżył pewnie do końca nie jest wstanie tego zrozumieć.
magda79 - przeżycie ma niewielki związek z rozumieniem. Sporo wiedzy można wynieść z obserwacji. A obserwuję dużo osób religijnych. I zupełnie przypadkiem te osoby lekceważą religię, Boga, Kościół, byle tylko osiągnąć kilka formalnych celów, prawo do udziału w tym czy innym sakramencie. Masz rację pisząc "nie oznacza to". Ja nie mówię, że robią to, bo nakazuje im to logiczna konieczność. Robią, bo chcą. Zapewne wynikiem tego lekceważenia jest konieczność DOWODZENIA swoich racji. Gdyby unieważniali małżeństwa tylko ludzie uczciwi, można by wszystkim ufać. Skoro wiele osób nagina rzeczywistość - trzeba dowodzić.
Natomiast paniom z tego wątku kibicuję, mam nadzieję, że wszystko sobie unieważnią tak, jak chcą.
Ja, póki co otrzymałam unieważnienie w pierwszej instancji, teraz toczy się proces w drugiej instancji w Warszawie. U mnie nie było żadnych adwokatów. Mówiliśmy prawdę i nic nie naginaliśmy oboje. Myślę, że to jest sposób. W końcu wypadałoby nie kłamać, jeśli uważa się siebie samego za katolika. Wyszło, że nie kombinowaliśmy i póki co, się udaje. Zobaczymy jaki wyrok padnie w 2 instancji. Cały proces trwa 1,5 roku, a pewnie zakończy się za pół roku.
Koszt całości wyniósł 1200zł (4 świadków i 1 biegły psycholog).
Witam! Ja również staram się o unieważnienie małżeństwa. Pod koniec października złożyłam skargę powodową. Rozmawiałam z księżmi pracującymi w Sądzie Diecezjalnym w Tarnowie, poinformowali mnie o tym, jak mniej więcej będzie wyglądał przebieg unieważnienia. Mąż jest maminsynkiem i obcokrajowcem...Wiecie...jak dotąd nie otrzymałam z S.D. żadnych wieści. Czuję, że ta sprawa będzie się ciągnąć w nieskończoność. Otwieranie niezasklepionych ran
Strasznie jestem już tym zmęczona, a tak naprawdę nic jeszcze się nie zaczęło
Może któraś z Was unieważnia ślub z Włochem i mogłaby mi udzielić na ten temat jakichś informacji?
Czołem ;-)
Jestem w trakcie procesu. Dzisiaj właśnie otrzymałam korespondencję o zakończeniu procesu.
Czekam na wyrok w I instancji.
Weszłam na to forum z ciekawości. Czytając różne wypowiedzi zastanawiam się po co właściwie niektóre osoby ubiegają się o unieważnienie skoro chcą to zrobić "na siłę"...
Po co komu adwokat kościelny? Po to, aby w obliczu Boga mówił nieprawdę byś mogła jeszcze raz stanąć na ślubnym kobiercu?
Ja osobiście podeszłam do sprawy tak.
Jeśli Bóg widział, że w chwili przysięgi małżeńskiej mój mąż nie był zdolny psychicznie do niej to znaczy, że moje małżeństwo nie było ważnie zawarte. A to znaczy, że go nie było.
Można "ustawić świadków", można samemu kłamać. Być może dostałoby się papier...
Ale, czy biorąc ślub ponownie będzie on ważny?
Pozdrawiam wszystkich
agis
Witam! Ja również staram się o unieważnienie małżeństwa. Pod koniec października złożyłam skargę powodową. Rozmawiałam z księżmi pracującymi w Sądzie Diecezjalnym w Tarnowie, poinformowali mnie o tym, jak mniej więcej będzie wyglądał przebieg unieważnienia. Mąż jest maminsynkiem i obcokrajowcem...Wiecie...jak dotąd nie otrzymałam z S.D. żadnych wieści. Czuję, że ta sprawa będzie się ciągnąć w nieskończoność. Otwieranie niezasklepionych ran
Strasznie jestem już tym zmęczona, a tak naprawdę nic jeszcze się nie zaczęło
Może któraś z Was unieważnia ślub z Włochem i mogłaby mi udzielić na ten temat jakichś informacji?
Oj Włosi bardzo kochają swoje mamy ;-)
A co do terminu to spokojnie Sąd ma 6 mcy na to by otworzyć proces.
Ale się pieklisz ;-)
Czołem ;-)
Jestem w trakcie procesu. Dzisiaj właśnie otrzymałam korespondencję o zakończeniu procesu.
Czekam na wyrok w I instancji.
Weszłam na to forum z ciekawości. Czytając różne wypowiedzi zastanawiam się po co właściwie niektóre osoby ubiegają się o unieważnienie skoro chcą to zrobić "na siłę"...
Po co komu adwokat kościelny? Po to, aby w obliczu Boga mówił nieprawdę byś mogła jeszcze raz stanąć na ślubnym kobiercu?
Ja osobiście podeszłam do sprawy tak.
Jeśli Bóg widział, że w chwili przysięgi małżeńskiej mój mąż nie był zdolny psychicznie do niej to znaczy, że moje małżeństwo nie było ważnie zawarte. A to znaczy, że go nie było.
Można "ustawić świadków", można samemu kłamać. Być może dostałoby się papier...
Ale, czy biorąc ślub ponownie będzie on ważny?
Pozdrawiam wszystkichagis
Nie bardzo rozumiem, skąd wniosek, że ktoś coś robi "na siłę". Dlaczego zakładasz, że jeśli ktoś biorąc adwokata kościelnego kłamie lub zamierza kłamać, dlaczego zakładasz, że taka osoba ustawia świadków? Wreszcie dlaczego uważasz, że adwokat zatrudniony przez kurię biskupią będzie kłamał, jakie on ma powody, żeby kłamać?
Proponuję nie oceniać innych nie mając podstawowej wiedzy na temat życia tych osób, pobudek którymi kierują się sklądając skargę lub apelację do wyroku.
Pozdrawiam
Do Agis.
Wiesz...wcale się nie pieklę. po prostu nie wiedziałam , że Sąd może potrzebować sześciu miesięcy na rozpoczęcie sprawy. Teraz już wiem, dziękuję Ci za odpowiedź. Co do Włochów...masz rację, ale nie wszyscy włosi tacy są. Mieszkałam w Italii przez dwa lata i żaden z kuzynów czy przyjaciół męża, nie był w takim stopniu emocjonalnie uzależniony od matki. Miałam pecha i tyle. Nie wrzucajmy wszystkich do "jednego worka".
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za informację!
do Agis
Sama starasz się o stwierdzenie nieważności a oceniasz innych że robia cos na siłę. Adwokat kościelny nie jest od kłamania itp. jest po to aby komus pomóc bo zna prawo kanoniczne. Nie wszystkie sprawy sa proste i oczywiste. Tobie życze powodzenia aby woj wyrok byl pomyślny i obys nie musiala zmienic zdania na temat pomocy adwokata.
Właśnie dostałam unieważnienie i podtrzymuję Was na duchu bo wcale nie jest to takie straszne i drogie jak sie mowi.
Przeszłam przez dwie instancje w dwa lata, trzeba tylko chcieć. Jestem bardzo szczesliwa bo znow jestem panna![]()
Miałam sporo szczescia bo sporo podpowiedzial mi znajomy, ktory tez dostal uniewaznienie.
Jezeli macie jakies pytania to smialo moze cos wam podpowiem.
Aha, jezeli chodzi o adwokata to warto bo bez niego pewnie bym przegrala. Wedlug mnie oni wszyscy maja uklady, znaja sie w tym srodowisku, ja tego nie dociekalam, ale nie obawialam sie zbytnio juz po pierwszej rozmowie.
Właśnie przeczytałam Twoją wypowiedź i mam pytanie: właśnie jestem w trakcie sprawy o stwierdzenie nieważności ślubu, niedawno miałam przesłuchanie w sadzie kościelnym, muszę przyznać, że mam z tym trochę problemów. Czy miałaś jakies dowody na to co mówiłaś? Miałaś rzeczy na poparcie swoich słów? Wydaje mi się,że księża nie są zbyt przychylnie nastawieni do ludzi starających się o stwierdzenie nieważności. bardzo zależy mi na tym, były mąż zgotował mi piekło zamiast dobrego życia małżeńskiego i nie chcę mieć z nim już nic wspólnego, i wkońcu móc o tym wszystkim zapomnieć, a ponadto chciałabym mieć kiedyś szansę założenia prawdziwej rodziny z kimś kto będzie tego wart. Wszelkie dowody jakie starałam się zdobyć są dla mnie nieosiągalne, np. zaświadczeń z pracy nie dostanę (ochrona danych osobowych), zaświadczenia z policji czy sądu równiez nie jestem w stanie zdobyć, nie wiem juz co mam robić. Proszę o pomoc!
do Magda09
Ode mnie Trybunał zażądał kopii zeznań mojego byłego męża z Sądu Cywilnego (ponieważ nie stawiał się na przesłuchanie do Kurii). Wystarczy złożyć podanie do sądu, do wydziału który rozpatrywał sprawę, sędzia opiniuje i zwykle nie robi problemów z udostępnieniem akt, następnie trzeba złożyć kolejne podanie o wydanie kopii akt, zapłacić 1 PLN za stronę. Panie w sekretariacie wydziału były bardzo pomocne.
Trzymaj się i nie trać nadziei:)
Pozdrawiam
M.
magda79 - ja się nie staram o unieważnienie, a sądzę, że bardzo często osoby, które powinny wziąć rozwód i koniec, starają się cofnąć czas. Wzięło się ślub, częsty głupi błąd, potem się dopiero zorientowało, co się robi, to się ucieka jak można. Ja bym w tej sytuacji poprzestał na rozwodzie (oczywiście teraz poprzestanę na nierobieniu głupiego błędu), bo skoro popełniam błąd to przyjmuję konsekwencje. Jeśli kiedyś prawo zacznie przewidywać cofanie czasu także w innych sytuacjach, może uznam, że to jest świetne i zacznę korzystać.
do heathcliff- Jesli byl bys wierzacy i wziął rozwód nie z Twojej winy i nie z byle powodu a mial bys powstawy do tego aby starac się o nieważność to napewno byś to zrobił.
magda79 - to jestem niewierzący?
Niezależnie od tego, w co wierzę i w co bym wierzył, traktuję i traktowałbym tę wiarę poważnie. Bardzo możliwe, że liczne małżeństwa są nieudane z winy jednej strony. Cóż z tego? Unieważnienie stosuje się w przypadku niewłaściwego zawarcia małżeństwa, a nie w przypadku "z jego winy mi się nie podobało".
Ja mam taki komiczny nawyk - przemyśleć decyzję. Wstydzę się mówić w towarzystwie, że robię takie rzeczy, ale poważnie mi to tyłek ratuje.