klasyka gatunku czyli romans, brak rozwodu i ... co dalej? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » klasyka gatunku czyli romans, brak rozwodu i ... co dalej?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 69 z 69 ]

66 Ostatnio edytowany przez batszeba (2014-06-19 01:03:57)

Odp: klasyka gatunku czyli romans, brak rozwodu i ... co dalej?
zuzia1967 napisał/a:

pozwolicie, że wtrące 5 groszy.....nie uważacie ,że wystarczyłoby żeby taki "zdradzacz" zwyczajnie tak po prostu miał na tyle odwagi i powiedział "nie chce zostawiać żony, mam ochotę na coś innego"....daje wybór danej osobie jakiś wybór...wchodzę albo nie wchodzę w taki układ i po sprawie a nie kłamać, nakręcać, rozkochiwać a później chować się jak ten tchórz bo bo brak mu decyzyjności? zwyczajny cykor...ot i tyle

E tam, część kobiet jest zdania, że i tak coś ugra, chociażby seksem (np. będzie robić lepiej loda od oziębłej żony:D). Był tutaj kiedyś wątek dziewczyny, która została kochanką starszego o 15 lat faceta z pracy. Koleś wyraźnie jej zapowiedział na wstępie, ze w grę wchodzi tylko i wyłącznie seks i że nie ma mowy o żadnych rozwodach itp. Dziewczynie na początku imponowały jego zachwyty w łóżku. Potem okazało się, że oprócz niej facet spotyka się na seks z dziewczynami z czatów itp. I zaczął się dramat: jak to, dlaczego, jak on śmiał, jaka to świnia z niego, żonę trza informować itp. A przecież facet karty na stół wyłożył i widziały gały co brały...

wolves22 napisał/a:

batszeba to akurat nie jest taki typ mezczyzny, ale ma 35 lat wiec moze duzo jeszcze przed nim ...

Pamiętaj, że znasz go tylko z pracy, a do tego pan ma niezłą fantazję. Tobie może się wydawać, że jest on oazą spokoju i pewności siebie, a w rzeczywistości może być małym rozkapryszonym chłopcem, który potrzebuje cycusia mamusi...


czegojasiespodziewalam napisał/a:

A to, że nawiązuje do jej osoby wynika z faktu, że akurat jej reakcje są mi znane. I mylisz się, że gardzę żonami. Chyba jest raczej odwrotnie.

Szarlotkanagorąco napisała Ci bardzo dobrze. Reakcje żony są Ci znane o tyle, o ile do Ciebie dzwoniła w sprawie męża. Nie wiesz, jakim człowiekiem jest na co dzień, bo zwyczajnie jej nie znasz - chyba, że masz podsłuchy albo za ich materac robisz. Bo w wersje opowiadane przez misia do końca raczej wierzyć nie można.

Pogarda w Twoich postach jest wyczuwalna - ja Ci już wcześniej napisałam, że strasznie rzucałaś się w innych wątkach o to, że żona śmiała do Ciebie zadzwonić a potem jeszcze misia przyjąć. A kim Ty przepraszam jesteś? Świętą krową, że do Ciebie nie wolno dzwonić i trzeba się z Tobą jak z jajkiem obchodzić? Kobieta miała Ci paść do stóp a potem sama złożyć pozew o rozwód z orzekaniem o własnej winie?
Diabli Cię biorą o to, że facet-pajac wybrał harpię bez honoru (czyli żonę) a nie Ciebie, pełną godności osobistej i ambicji. POnieważ nie potrafisz czy nie potrafiłaś powiedzieć mu dosadnie, za co go uważasz, wolisz powyżywać się trochę na tych durnych żonach, które łykają męskie wymówki i przytulają do łona wyrodnych mężów (rzecz jasna Ty żadnych męskich wymówek nie przyjmowałaś...)

krych23 napisał/a:

I za to lubię Batszebę.
Kobieta z mózgiem ( gdzie przy emocjach, rozum bierze górę ).

Dziękuję za pochwałę. W moim przypadku górę wziął instynkt samozachowawczy - kiedy sobie pomyślałam, jak będę cierpieć udając, że żona A. nie istnieje i przyjmując jego ochłapy rzucane mi od czasu do czasu - uznałam, że lepiej wziąć nogi za pas. Oczywiście, mogłam zdecydować się na to, co tak ładnie Gary sugeruje wszystkim kochankom - miło spędzać czas ze świadomością, że on żony nie zostawi bo wcale mu nie jest z nią zle, ale na takie coś trzeba być masochistą, a ja do cierpiętnic się nie zaliczam. Czytając kolejne wątki kochanek czy zdradzanych żon tylko utwierdzam się w przekonaniu, jak słuszną decyzję podjęłam.


Gary napisał/a:

On ma żonę i z nią bedzie.  Ale jeśli macie romans, to tego nie niszcz. To i tak będize romans, randkowanie, seks. Nic więcej. Podoba ci się to korzystaj. Masz wątpliwości, szkodzi ci -- przerwij.
Tutaj nie ma więcej filozofii. Jesteś Ty i twój kochanek. Coś was łączy, to wasz świat. Ale nie da się zagarnąć nic więcej niż teraz w tym świecie jest

Ale problem polega na tym, że to, co Ty tak ładnie Gary racjonalizujesz, w przypadku jakichś 80 % kobiet jest nie do pojęcia. Te 80% pań będzie dorabiać filozofię, będzie rozkminiać dzieciństwo faceta i zachowanie jego żony przy stole, będzie stawać na rzęsach w łóżku, będzie mieć myśli samobójcze, będzie wydzwaniać, stosować szantaże emocjonalne i niszczyć wszystko i wszystkich wokół siebie byleby się okazało, że ona jest lepsza i wyszło na jej.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez ASOS (2014-06-19 09:47:38)

Odp: klasyka gatunku czyli romans, brak rozwodu i ... co dalej?
wolves22 napisał/a:

ASOS ale jakto? zlozyl pozew o rozwod a potem zmienil zdanie? faceci to tchorze! nie wiem tylko czego sie tak bardzo boja? Chociaz w sumie gdy w gre wchodza dzieci ...
A kiedy to bylo?

Złożył i pozew jest w trakcie za miesiąc bez dwóch dni mają kolejną sprawę rozwodową. Rozwód ciągnie się od 2 prawie 3 lat o orzekaniem jej winy. Tyle, że oni mają dziecko. Współczuję temu dziecku, bo jak widziałam jakie on ma zabawy, to na jego miejscu nadal trzymałabym się mojej osoby.

Ona powiedziała mu, że jeśli nie rozstanie się ze mną nie zobaczy dziecka. - nie ma wyznaczonych wizyty z dzieckiem i jakoś nie chce wnosić do sądu o wyznaczanie dat.



ze skoro ta jego zona jest taka okropna, jesli nie spala z nim jeszcze przed slubem to oni musi miec cos z glowa skoro sie ozenil, musi miec jakis problem skoro przez 3 lata tkwil w takiej relacji.  - Mnie zawsze śmieszą takie tłumaczenia, zwłaszcza, jak para była wcześniej kilka lat. To samo usłyszałam od mojego już eks partnera, że ona nigdy nie szanowała jego matki, że liczyło się dla niej tylko jej rodzina, itp... Od jego rodziny usłyszałam, że ona dzieckiem zajmowała się dziwnie, przez pierwsze 3 miesiące sąsiedzi nie wiedzieli, że w tym mieszaniu jest dziecko, ona w ogóle nie wychodziła z dzieckiem. Dziecko też mówiło, że jak jest taka pogoda (tego dnia było bardzo ciepło) to oni siedzą w domu, bo mama mówi, że jest zimno.

68

Odp: klasyka gatunku czyli romans, brak rozwodu i ... co dalej?

ASOS
tylko po co się zastanawiasz jaka ona jest matką? Prawda jest taka, jak Ci kiedyś pisałam...byłaś po prostu plasterkiem na jego zbolałe serce. Co to za facet, który się przestraszył, że dziecko nie będzie widywał, to można sądownie ustalić. Naprawdę lepiej dal Ciebie że już z nim nie jesteś...

Posty [ 66 do 69 z 69 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » klasyka gatunku czyli romans, brak rozwodu i ... co dalej?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024