antykobieta Bardzo Ci dziękuję za to, co napisałeś.
Podobne tematy
67 2014-06-09 19:45:50 Ostatnio edytowany przez fajny2014 (2014-06-09 19:49:20)
hahah broncie autorki tematu no przecież nic sie nie stało , robiła loda innemu dawała dupy innemu ale mąż lepiej niech o tym nie wie
z innemu tematu pasuje ten post tutaj "Dla mnie przede wszystkim żenujące jest to, że myslisz sobie o jakimś kutafonie, będąc wciąż w związku ze swoim chłopakiem. Zrób mu przysługę i odejdź od niego. Jeżeli podczas waszych wspólnych problemów, wazniejsza jest dla Ciebie chcica macicy, to widac ile jesteś warta."
ps. tak mam rozumieć ze jest przyzwolenie na zdrady w związkach , jesli jest okazja to trzeba zdradzać i nic nie mówić żonie /męzowi
Żenujące są posty niektórych osób z zachowaniem autorki włącznie.
Nie zdziwię się jak niedługo każdy będzie mówić że zdrada to nic takiego, po prostu dno i sto metrów mułu.
Ja nie uważam, że zdrada to nic takiego. Wręcz przeciwnie, to poważna sprawa. Jednak ona napisała, że to był jednorazowy błąd w jej życiu, że zrobiła coś takiego pierwszy raz i nie zrobi już kolejny. Człowiek jest istota słabą i zdarza sie, że zrobi coś złego w swoim życiu. Ale nie uważam, że z tego powodu ma do końca życia cierpieć i jeszcze wciągać w cierpienie inne osoby (tj. mąż, dzieci). Jeśli zrozumiała, że to było zle, jeśli zrobiła do tego badania i wie, że nie zagrozi to zdrowiu męża (a swoją drogą ludzie np. zmieniają partnerów często i ciekawe czy po każdym tak się badają, jak powinni to robić, tak moim zdaniem przynajmniej...) to nie wiem czemu by miała wszystko burzyć, przekreślać być może wiele lat wspólnego życia... Okłamywała męża, owszem, ale to było wtedy gdy miała kochanka. Teraz go już nie ma, więc już męża nie okłamuje na chwilę obecną. No chyba, ze by zapytał wprost "miałaś kogoś?" a ona by powiedziała, że nie - wtedy by kłamała, on by chciał wiedziec, a ona nie mówiła, byłaby inna sytuacja. Ale nic takiego nie pisala, na dodatek mąż nawet sam mówił, że nie chciałby wiedzieć. Fakt, że okłamała go wczesniej, mówiąc, ze tylko ktoś o nią zabiega. Tu myśle, że źle zrobiła, że kłamała i że w ogóle był ten kochanek. Ale to było wcześniej, a teraz już sie nie spotyka i teraz nie kłamie już. Nie jestem za tym po prostu, żeby żyć przeszłością. O ile oczywiście ktoś na prawde już wiecej tego nie bedzie robił, jeśli zrozumiał swój błąd tak w 100%...
Ja myśle tez, że ona po prostu źle odebrała męża zachowanie, jako świadczące, że on jej nie kocha, że ją olewa (np. pozwalał jej w ciąży robić ciężkie rzeczy, czym przecież mogła sobie zaszkodzić, wiec troche sie jej nie dziwie, ze mogła tak pomyśleć). Nie powinna była szukać ukojenia u kogoś, ale cóż, stało sie, widocznie była słabą osobą i tak postapiła, ale zaś nie traktujcie jej jak jakiejś dziwki, co tylko czeka aż sie na widnokręgu pojawi jakiś inny facet... Jakby taka była, to by nie pisała, ze rzuciła kochanka, tylko by dalej była z kochankiem.
Nie da sie zdrady usprawiedliwić, zawsze jest zdrada czymś złym. Ale myśle, że ważna jest przyszłość, a jeśli mężowi zależy na żonie, jeśli się mimo wszystko kochaja, jeśli są dzieci... to jaki sens jest wracać do błędów, które sie popełniło...? Nie lepiej po prostu przestać to robić? A ilu jest takich, co się przyznają do zdrady, a będą zdradzać dalej... Już lepiej żeby tematu nie było, ale też i zdrady nie było.
Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania. Ja w każdym razie tak na to patrzę.
70 2014-06-10 15:33:45 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-06-10 15:36:43)
TOM94 widzę, że w twoim przekonaniu tylko mężczyźni mogą zdradzać. W innym wątku napisałeś, żeby mężczyzna nie przyznawał się do zdrady. Mnie najchętniej byś ukamienował. Coś tu chyba jednak jest nie tak...
Wiosno... dziękuję
Nie powiem, bo wtedy zranię go jeszcze bardziej. To, że Ty chciałbyś wiedzieć nie oznacza, że on też by chciał wiedzieć
Rogaczem też z pewnością nie chciałby być..
72 2014-06-19 13:54:06 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-06-19 13:57:45)
Do zdrady podchodzę jak Tom94.
Dla mnie zdrada to koniec małżeństwa.
Jednak osobiście nie chciałby się dowiedzieć od żony, że mnie zdradziła.
Wolałbym żyć w nie wiedzy.
Nie rozumiem tylko dlaczego Wy Tom i Fajny2014 jesteście tacy napastliwi wobec autorki wątku. Tyle w Was jadu wycieka, że aż strach go czytać.
Dlaczego wywieracie presję na niej co ma zrobić?
.
To jest jej życie i jej i tylko jej wyłączna decyzja.
Nie macie na nią wpływu i tyle w temacie.
Samotnax4 zgadzam się zTobą w 100%.
Nie mów mężowi.
Najważniejsze jest to, że zakończyłaś z kochankiem.
Macie jakieś pomysły na ratowanie związku? Jesteśmy z mężem 4 lata po ślubie, mamy dwoje dzieci. Mój mąż zarabiał najniższą krajową, więc gdy spełniło się jego marzenie i dostał pracę w wojsku nie wahaliśmy się i przyjął propozycję pracy. To niestety nas zgubiło. Mój mąż pracuje a raczej służy 300km od domu, przyjeżdża na weekendy lub co dwa tygodnie. Ja jestem zmęczona, bo na głowie mam dwoje dzieci, dwa sklepy, mieszkania i dom. Mój mąż wszystkie rachunki, załatwianie wszystkich spraw i ogólnie wszystkie decyzje zostawia mi. Mówiłam mu tysiące razy, że mi to nie odpowiada, ale niestety to się chyba nie zmieni. Gdy mąż przyjeżdza, to zajmuje sie dziećmi, gotuje a nawet sprząta. Tu marudzić nie mogę. Ale z racji tego, że wszystkie decyzje i problemy są na mojej głowie czuję się opuszczona, miałam nawet romans (już skończony). ogólnie bardzo się oddaliliśmy od siebie. Zaproponowałam rozwód, ale mój mąż nie chce o tym słyszeć. Ustaliliśmy, że się kochamy i chcemy walczyć o nasz związek. Niestety przeprowadzka do miasta gdzie służy nie wchodzi w grę. Z terapią też jest problem, bo mąż jest tylko w weekendy, a nikt w sobotę nie chce nas przyjąć. tak więc musimy uporać się z tym sami. Czy macie jakieś sposoby, jak można od nowa obudzić w sobie uczucie i namiętność? Robimy sobie randki przynajmniej raz w miesiącu (kolacja, kino, tańce). Ale to za mało. Macie jakieś pomysły?
Obawiam się, że proces odzyskiwania wspomnianych uczuć będzie długotrwały z racji nieodległej obecności kogoś innego w Twoim życiu.
Terapię par można zrealizować chociażby zdalnie, wystarczy tylko poszukać.
Co znaczy zdalnie? Pochodzę z bardzo małego miasta i mamy problem z terapią.
Co znaczy zdalnie? Pochodzę z bardzo małego miasta i mamy problem z terapią.
Zdalnie - przez internet przy użyciu jednego z komunikatorów internetowych (wideokonferencja).
Google -> "terapia małżeńska online". Przejrzyj oferty, cennik,i skontaktuj się z wybraną poradnią/psychologiem, ustalicie dogodny termin i tyle.
samotnax4 napisał/a:Co znaczy zdalnie? Pochodzę z bardzo małego miasta i mamy problem z terapią.
Zdalnie - przez internet przy użyciu jednego z komunikatorów internetowych (wideokonferencja).
Google -> "terapia małżeńska online". Przejrzyj oferty, cennik,i skontaktuj się z wybraną poradnią/psychologiem, ustalicie dogodny termin i tyle.
Dzięki serdeczne:)
78 2015-07-22 15:46:58 Ostatnio edytowany przez to nie jest trudne (2015-07-22 16:26:03)
hej,
przeczytałem tylko twój pierwszy post.
obraz leniwej, nieogarniętej /rachunki?! naprawde?!/ zdrajczyni z początkiem osteoporozy /coś często się skręcasz/ ciekawe czy sie zmini gdy doczytam do końca
JEGO PRACĄ JEST SŁUŻBA WOJSKOWA!
potrafisz dostrzeć róznicę?
Teściowa nie dała czekoladki...bo to nie jej wnuczka. to chyba nie jest trudne do zaakceptowania że nie wszyscy muszą być taky códowni jak twój Mąż i nie traktować twojego bagazu jako swojego.
dobrze ze go zdradziłaś! ma za swoje! tylko w weekendy możesz sobie poleżeć jak królowa a przecież wszyscy wiemy że powinnaś cześciej! Pajac! Dobrze że go zdradziłaś! ma za swoje!
ide czytać dalej jak to ci ciezko i te twoje uczucia i to ze nie słucha i że ta Jego matka...
--------------------------------------------
nie zmienił się. ciekawe czy juz myslisz o tym jak sie poswiecils dla meza zrywajac z kochankiem.
Żenujące są posty niektórych osób z zachowaniem autorki włącznie.
Nie zdziwię się jak niedługo każdy będzie mówić że zdrada to nic takiego, po prostu dno i sto metrów mułu.
Hej Tom,
tak nie będzie. będzie tak tylko gdy to jakaś "zaniedbana" panna będzie się puszczać jak autorka, bo jej rachunki i zlewy i szawki a to przecież męskie zajęcia i ona się czuje....you know the drill
Jak jakiś pan bedzie pytał co zrobić bo zona z nim nie sypia od 100 lat a poznał taką co chce z nim sypiać to będzie pisane że musi poszukać problemu w sobie a potem go naprawić by żonie sie zechciało. a jak napisze ze juz tamtą bzykał i z zona nigdu mu tak dobrze nie było. to będzie że koles to penis i tym tylko mysli.
podwójne standardy rules!
Autorka wątku już tutaj od ponad roku nie zagląda ....