Gdy jest rozwód a ciągle się kocha? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 112 z 112 ]

66

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Phaya, ona wie, że wymiękasz trochę przed tymi wakcjami z chłopakami. Masz już coś zapalnowane? Jakieś konkretne miejsce itp.
Nie wiem co lubią twoje dzieci. Najwygodniej jest moim zdaniem załatwić coś z wyżywieniem, w miejscu z atrakcjami dla dzieci. Tylko kasa szybko ucieka - taki minus. 
W zeszłym roku jechałam sama z dziećmi do Chorwacji. Mały miał półtora roku. Zamiast wypocząć na postoju, latałam za małym. Córka miała trochę mniej niż 5 latek. Na stacjach szykowałam małemu mleko. Potem kolejne wyjazdy nie były już tak ciężkie. Wybieram takie miejsca, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Lubię długie trasy, relaksuję się prowadząc, ale dzieci rozpraszają i męczą się podróżą. To jest zupełnie coś innego skupić się na drodze, a mieć jeszcze do ogarnięcia znudzone podróżą dzieci.
W tym roku pierwszy raz wybrałam się z dziećmi w podróż samolotem. Lot ponad 5 godzin. Myślałam, że mały rozniesie samolot, albo z bagażami poleci w innym kierunku:).
Wydawało by się, że podróż samolotem z małymi dziećmi powinna być dużo łatwiejsza niż samochodem. A jednak... Chodzi się po tych terminalach, czeka na odprawę, czeka na bagaż.   
Podróżowanie samemu z dziećmi ma też swoje zalety. Dla mnie szczególnie faceci są bardzo pomocni. Ale kobiety również. Wszyscy uczynni, mili, wyrozumiali. Wynajęłam samochód, zrobiłam z dziećmi objazdówkę. Drogi nad przepaściami, szutrowe. Widoki wspaniałe. Atmosfera super. Spacery. Córka zdziwiona: mama czemu na nas tak ciągle trąbią:).
Wyjazdy zimowe także bardzo udane. Przestronny apartament w cenie mniejszego. Niesamowita uczynność właściciela. I takie jakieś łatwe nawiązywanie kontaktów. Otwartość ludzi.
Na te wakacje jeszcze nie mam konkretnych planów. Wykosztowałam się na majówkę i wyjazdy narciarskie. Jeśli tym razem mąż nie dołoży się do wyjazdu dzieci to chyba nie dam rady. Ale będę myśleć.
Jurto w końcu wyjeżdżam do siebie w góry. Właściwie przeprowadzam się na resztę wakacji. Zasuwanie przy dziecich 24h/dobę. 
 
Phaya przygotuj się dobrze do wyjazdu. Chłopców masz w fajnym wieku. Trzeba może mieć ich na oku, ale przynajmniej nie robią tyle kwasów co nastolatkowie. Takie wyjazdy mają swoje zalety. Zresztą sam zobaczysz o co chodzi. Będzie dobrze. Poza tym to są wspomnienia na całe życie. Twoje i twoich synów.

Fajna dziewucha... miły jesteś:)

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?
Myszeczka23 napisał/a:

A napisz mi tu proszę jak wyglądała wasza sytuacja przed Twoim złożeniem papierów rozwodowych w sądzie?
Jak to małżeństwo wyglądało?
I nie dziwię się, że dzieci źle się uczą, naprawdę...

ile czasu przed rozwodem?co Ciebie interesuje?
ta relacja jest cholernie skomplikowana, a może bardzo prosta. ?
Bet w tej chwili , mój zysk ucięli o połowę bo kryzys od 2012:( , nie stać mnie na nic , spłacam długi jeszcze z małżeństwa, i alimenty i potrzeby dzieci,do tego dostałem ponaglenie ze szkoły 6000 i przedszkola 1200, mimo płacenia alimentów) ale mam fazę na wschodnie rubieże naszej dawnej Rzeczypospolitej smile Chce ich zabrać z Suwałk do Rygi przez Klaipeda ,czy jak tam się to pisze, i pokazać gdzie kiedyś byli ważni nasi przodkowie(walczyli o rozszerzone wpływy). I jak ciekawie może się mieszać kultura rożnych środowisk. Mam nadzieje , że im spodoba mam na to 4 dni, później polskie morze, no niestety każdy miesiąc to alimenty, z jedzeniem daje radę śniadanie i kolację robimy razem z dziećmi, a obiad na mieście itd, daję radę, ale chciałbym gdzieś też wyjść na wieczór odprężyć się, olać przez chwilę to wszystko......:)Bet jesteś nie tylko fajna, ale też twarda. Nie dajesz się ogólnemu trendowi moje ja , To czyni z Ciebie człowieka;). Ja wiem,że w tym wszystkim wieczorem po całym dniu z dziećmi , chciałbym z moją już byłą żoną wypić czerwone wino, wykąpać się w wannie, kochać się i wtuleni w siebie , spoceni , budzić się następnego dnia. Ale to tylko moje projekcje, bo zjebałem, nie ma już mojej rodziny , mam być tylko kim...? może lepiej jak mnie nie będzie, dzieci łatwiej przyzwyczają sie do nowego partnera, a i jemu będzie łatwiej pokochać cudze. Rozwaliłem tę rodzinę, a teraz pozostała mi rola tylko ojca od czasu do czasu. Jak trzeba być silnym by to zdzierżyć. Brakuje mi ich wrzasku smile Tego, że czas nawzajem się wypełniał. Pewnie, że dam radę sam , zawsze dawałem, ale jeśli zrezygnowałem z częsci siebie dla nich, to co do cholery jest w tym złego.Życie tylko dla siebie jest pozbawione sensu. Można, pewnie, czerpać z tego przyjemność też pewnie, ale nie jesteśmy wieczni, dajmy innym trochę szczęścia, ja nie dałem............

68

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Patrzę na swoje dzieci każdego dnia i ... pęka mi srece. Czasem myślę, że gdybym ich mniej kochała byłoby mi lżej.
Jestem z dziećmi całkiem sama. On już nie dba. Dzieci to są cyferki. Ważne, żeby były jak najmniejsze. I nie mam już chyba nadziei.
Określiłabym sytuację jako: stabilnie do dupy.
Tobie brakuje wrzasku a ja marzę o spokoju:) Pobyć sama ze sobą.

A wina ... brakuje. Żyję jak jakaś grzeczna dziewczynka...!!!

Plany wakacyjne masz całkiem ciekawe.
Phaya posłodzę ci, no ale nie umiem się oprzeć i uważam, że na to zasługujesz. Świetnie sobie radzisz. Jesteś super ojcem. Imponujesz mi tym. Kiedy widziałam męża z dziećmi, jak czasem się wtulały, a on w nich i mówił: to są piękne chwile - miękłam. Dla mnie to był PIĘKNY widok. Błogość.
Gotowy jesteś oddalić się, aby tylko Twoje dzieci były szczęśwlie. To jest miłość Phaya...:)

69

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

bet, nie słodź jednak tak payi.

Chciał rozwodu i jest rozwód, to poważna decyzja i szkoda że nie do końca przemyślana.
Jednak z całej opisanej tu historii wynika, że to był niezły pomysł. Nie było chęci z obydwu stron do naprawy związku więc i Twoje starania Paya wydają się niepotrzebne. Wolny mężczyzno zrozum z rozwodem czy bez jesteście tymi samymi ludźmi, nie powiedziane że nigdy już między Wami nic nie zajdzie ale trzeba iść dalej. Fakt jest faktem a dzieci nie czekają z dorastaniem. Może i dobrze się stało że takie rozwiązanie miało miejsce. Kazdy z Was po swojemu może teraz prowadzić swoje życie. Chcesz kochać kochaj ale nie oczekuj, nie ma miłości z przymusu. Daj dzieciom jak najwięcej siebie. Potrzebę bliskości fizycznej może z czasem zaspokoi ktoś inny.
Wiem nie chcesz tego teraz ale to wszystko świeże jeszcze jest i mocno boli. Znam ten ból ale pamiętam też ten z życia razem we dwoje przed naszym rozstaniem. Nie chcę już do tego wracać...

Powodzenia Paya, zapomnienia i udanych wakacji.

70

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Renesans, piszę w kontekście dzieci. Bywają średni ojcowie, albo kiepscy i bez rozowdu. Akurat jeśli chcodzi o bycie ojcem to Phaya moim zdaniem pozytywnie się wybija. Warto to wzmacniać.
Phaya ty masz sowje projekcje. Ale wydaje mi się, że różnią się one znacznie od projekcji twojej żony.
My czasem już zwracamy tym całym macierzyństwem!!! Rozumiesz...!!! Chcemy być tylko kobietami, a nie matkami i wszędzie ciągnąć za sobą ogon w postaci dzieci. Wyjechać sam na sam z mężczyzną, nie wychodzić z łóżka w dzień, w nocy iść się bawić. Zalać się kiedy mamy ochotę. I najlpeiej z mężem i ocjem naszych dzieci, kiedy one są pod dobrą opieką.

71

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Dziękuje wszystkim za odpowiedzi. Jeszcze tu po wpadam do wtorku:)

renesans napisał/a:

Chciał rozwodu i jest rozwód,.

I wszystko
Nie rozumiałem, czemu nie można oczekiwać, po wizytach tutaj, wracam na dobre stare tory myślenia. Mogę oczekiwać od siebie:) Ja

72

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Tak Paya bet dobrze napisała trzeba Cię chwalić.
Musisz też wiedzieć że czasem choćbyśmy stanęli na głowie nie zbudujemy tego co chcemy w tym miejscu przy pomocy tych osób z którymi chcielibyśmy. Musimy dać im prawo wyboru tak samo jak i sobie. Ja długo do tego dochodziłam i podobnie jak Ty chciałam.
Jednak przyszła ta chwila kiedy nie starcza już chęci za dwoje a właściwie z czworo bo nastoletnie dzieci też nie chciały farsy. Im niepotrzebni są nieszczęśliwi rodzice tylko kochający. Pora dać im to co im potrzebne a nie to co ma stwarzać pozory.

Wasze "dorosłe" życie to inny temat.

73

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?
bet napisał/a:

Renesans, piszę w kontekście dzieci. Bywają średni ojcowie, albo kiepscy i bez rozowdu. Akurat jeśli chcodzi o bycie ojcem to Phaya moim zdaniem pozytywnie się wybija. Warto to wzmacniać.
Phaya ty masz sowje projekcje. Ale wydaje mi się, że różnią się one znacznie od projekcji twojej żony.
My czasem już zwracamy tym całym macierzyństwem!!! Rozumiesz...!!! Chcemy być tylko kobietami, a nie matkami i wszędzie ciągnąć za sobą ogon w postaci dzieci. Wyjechać sam na sam z mężczyzną, nie wychodzić z łóżka w dzień, w nocy iść się bawić. Zalać się kiedy mamy ochotę. I najlpeiej z mężem i ocjem naszych dzieci, kiedy one są pod dobrą opieką.

Ale kobieto!!!!!! ROZUMIEM:).
Ja właśnie tego chce, tego chciałem, nie oczekiwałem od niej bycia zajebistą matką,  była taka-sama z siebie, tylko, że teraz amplituda poszybowała totalnie w przeciwnym kierunku, i trwa tam zbyt długo.
Ostatnio z miesiąc temu napisałem jej sms, czemu nie była taka, jaka jest teraz w naszym małżeństwie-KOBIECA. Myślę,że można lawirować w byciu matką i byciu kobietą i czasem odpuścić sobie pewne rzeczy. Ale te role muszą się przenikać, jak jedna z nich zostanie wyeksponowana zbyt mocno, kosztem tej drugiej to może to nie być przyjemne w odbiorze;)
Dlatego nie cieszą mnie te słodzenia jaki to ja jestem dobry tatuś(normalny-zwyczajny,klapsa też dać potrafię), bo to co napisałem powyżej tyczy się również nas Mężczyzn. 
Wiesz co diagnoza mojego małżeństwa , że chodzi tu tylko o wyobrażenia, niespełnione oczekiwania-jest to trafione na 30%

74

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Dzisiaj mego dziecka urodziny/10 ,sam zrezygnował em z pobytu z nim mimo ze to mój czas' według porozumienia
to był mój time ,ale się dostosowałem, żeby miała czas ze swoją super przyjaciółką rozwódką .dzisiaj nie mogłem nawet się z nim skontaktować bo nie dopłaciłem alimentow, które już zapłaciłem to tylko 500 złotych, które doplacilem w czerwcu. Napisała SMS jak zapłacisz to będziesz mógł złożyć życzenia na szczęście po paru godzinach dziecko samo zadzwoniło i pyta się mnie czy jak ich  wezmę  to zrobię im imprezę urodzinową bo narazie nic nie ma. Zadzwoniła do mnie' dzwonie tylko dla dziecka... Itd. I powiem szczerze rozwalila mi konstrukcje, od dwóch dni ćwiczeń na worku w garażu, czułem ze wracam do życia i tylko jej glos i ... I mam mokro w gaciach :-)  w tym miejscu w którym jest , kochalismy się w zbożu  całe popołudnie fioletowe niebo... Ale smuce, :-)  niestety tesknie bardziej za nią niż za dziećmi, przynajmniej dziś. Ale wiem ze wygram tą walkę' ale jutro

75 Ostatnio edytowany przez phaya79 (2014-07-10 21:14:28)

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Strasznie obcy się stajemy dla siebie, tak ma być?

76

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?
phaya79 napisał/a:

Strasznie obcy się stajemy dla siebie, tak ma być?

Stajemy się dla siebie?

Ty dla niej czy ona dla Ciebie?

Ty sam będziesz wiedzieć jak ma być... kiedy tylko ochłoniesz i na spokojnie pomyślisz czego pragniesz. Wytyczysz cel bliższy i dalszy i zaczniesz iść tą drogą wytyczoną przez te cele, nie zapominając o codziennych obowiązkach i dobrych ludziach których "Los" ześle Ci po drodze.
Czy ktoś chwyci Cię za rękę? Czy Może ty kogoś pochwycisz w biegu aby potem pójść razem? Ważne aby to co robisz było świadome i oby to nie była jazda bez trzymanki...

77

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

ehh.. mam tak samo. Już nawet nie mam o czym porozmawiać z mężem. Gdy jesteśmy razem atmosfera staje się sztuczna. Tak jak Ty czuję obcość. Przykre to.
Być może dla niektórych par owa obcość jest okazją do poznania siebie na nowo.. szansa dla związku.
U mnie to nie wypali. U Ciebie? Chyba tez nie...
Z drugiej strony z czasem oswoisz się z obcością.. tylko czas, musi go trochę upłynąć.. i to z kolei jest szansa dla naszego JA.

78

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?
Madowa napisał/a:

ehh.. mam tak samo. Już nawet nie mam o czym porozmawiać z mężem. Gdy jesteśmy razem atmosfera staje się sztuczna. Tak jak Ty czuję obcość. Przykre to.
Być może dla niektórych par owa obcość jest okazją do poznania siebie na nowo.. szansa dla związku.
U mnie to nie wypali. U Ciebie? Chyba tez nie...
Z drugiej strony z czasem oswoisz się z obcością.. tylko czas, musi go trochę upłynąć.. i to z kolei jest szansa dla naszego JA.

Wiesz odniosę się najpierw do twojej relacji, jeśli pozwolisz, a później do mojej.
Po pierwsze dlaczego o tym myślisz? że jest sztucznie? że nie masz o czym porozmawiać z mężem, może chociaż -czy wszystko ok? A ja widzę ogromny żal u niego, uwierz to cholerny ból gdy ktoś kto cię kochał słyszy naprawdę nic do ciebie nie czuje..Tak musimy sobie z tym poradzić, życie krótkie ,stawiać cele i je realizować, ale ciągle się zastanawiam i nie mam odpowiedzi czy na pewno wybory są słuszne. Tak tak popełniamy błędy i wyciągamy wnioski , ale nasz czas płynie, czy na pewno słusznie musimy ponieść konsekwencje swoich czynów. Moralnie wewnętrznie tak, ale czy oddziaływanie drugich ludzi na to co zrobiliśmy jest ich świadomym wyborem czy narzutem kultury etc? Dobra zjeżdżam na boczne tory:) Wydaje się,że ty gdzieś chyba jeszcze rozważasz ten związek z mężem. Czego szukasz na forum? zrozumienia czy potępienia, akceptacji czy wyjaśnienia?
Secundo , ja w tym momencie współczuje mojej byłej żonie i boje się,że może jej się stać krzywda(psychiczna fizyczna) że ktoś ją skrzywdzi, a ja już nie mam prawa jej bronić. Miałem kiedyś dość długo taki sen, mieszkając na Pradze na 7 piętrze: Moje małe dziecko bawi się beztrosko na balkonie ,zabezpieczeniem balustrady są drewniane sztachetki, które przeżarte przez próchno nie wytrzymują naporu malutkich dłoni i ono chwiejąc przechyla się na drugą stronę i leccccccccccccci, zrywam się się z salonu i wyciągam dłoń, ale za późno i budzę się i narzucam na jawie w te wspomnienia snu,że chwytam za dłoń,że skaczę z nim i obejmuje w locie i jakoś ratuje osłaniając ciałem. Doszedłem do wniosku , bojąc się nawrotu tego snu, ze nienawidzę być bez silnym . Tak czuje się obecnie z moją byłą. Ale mi to mija, Ja szukałem na forum najpierw akceptacji, że to nie ja jestem winny, bo tak się czułem, później to co złe chciałem by zostało wyeksponowane:) i zostało przez forumowe gremium zauważone:) Teraz gdy już idę w kierunku w którym zupełnie czuje się nieswojo a jednocześnie sprawia mi frajdę odkrywanie mojego ja(wracam do sportu czuję się ważny dla siebie,nie potrzebuje nikogo) ciągle czuje coś do tej mojej Pani, choć ona to sukcesywnie zabija, Budzę się totalnie, ale boję się że pójdę za daleko i oleje to wszystko. I pójdę swoją drogą..to piękne, ale czy nie zgubie odpowiedzialności za czyjeś życie? Czy to życie czyjeś nie sprawia, że to ja jest pełniejsze? Boli ta obcość kogoś bliskiego, ale nas uczy nowych doznań ,jeśli nie zaślepia nas złość i żal. Madowa myślę że jesteś super człowiekiem:) I będziesz bardzo szczęśliwa.Oby z mężem który kocha, jeśli nie to trudno . dajmy czasowi czas.

79

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Tak, rozważam czasami słuszność swojej decyzji. I wracam myślami do mojego małżeństwa,
ale to wiem że to już jest spalony most. Dziś pisałam na skype z mężem. Masz Phaya rację, napisał wprost,
jest mu cholernie ciężko. Jestem tego świadoma. W ogóle to zaskoczył mnie, że napisał co czuje. Do nie dawna
uzewnętrzniał się, przelewał na mnie swoje cierpienie, pewnego razu po kolejnej serii jego skrajnych emocji będąc
w psychicznej niemocy napisałam mu na skype:
Czy Ty wiesz ile na świecie zyje populacji, które cierpią tak jak Ty albo i gorzej? Które zostały porzucone przez ukochaną osobę? I co? Wszyscy mają się pozabijać? Żyją, bo muszą, dla siebie a przedewszystkim dla dzieci! Więc jesli mógłbyś to zacznij w końcu dostrzegać coś poza czubkiem własnego nosa, ok? Naprwde rozumie że cierpisz.. ale ja juz Ci nie pomoge. Nie potrafie po prostu. Ile razy ja Ci skamlałam, że mi jest ciezko co? Powiedz! Nie masz pojęcia o połowie rzeczy które na mnie spadły. Tak jak napisałam nikt o nich nie wie, a wiesz dlaczego tak jest? Bo nienawidze, poprostu nie znoszę komuś pokazywać swoją słabość, żalić się konuś. Nie chce od nikgo litości i współczucia. Wole wszystko sama nosić, jak taki hero. I nikomu nie mówie ze juz nie daje rady, że mi ciezko.. po co? a kto mi pomoże? Wiec chociaz prosze Cie zebyś swojego cierpienia mi jeszcze nie dokładał do bagażu.. bo nie uciągne go. Ty mi go wrzucasz, ja wyrzucam przez nie komentowanie, nie pocieszanie, czasem olewanie.. bo zwyczajnie brak mi sił. Czasem brak sił żeby samemu wstać z kolan, a co dopiero żeby jeszcze Ciebie podnieść. Więc dlatego prosiłam Cie żeby każde z nas zajęło się sobą, niech każdy z nas walczy o swoją psychikę.
Po jeszcze paru innych moich wypowiedziach nastąpił punkt kulminacyjny, przestał się uzewnętrzniać.
Dziś na skype mi napisał, że przestaje mnie kochać.. ciężko mu będzie zapomnieć, ale nie chce już żyć ze mną,
z osobą której nigdy już nie będzie ufał. Jakież to rzeczywiste, prawdziwe a zarazem przykre..
Chciałabym zamknąć oczy, zniknąć, ocknąć się za rok.. mieć już to za sobą. Boję się przyszłości.

Phaya jesteś w pewnym stopniu podobny do mojego męża. Dlaczego wartościowi faceci muszą
dostawać takie kopniaki od życia.
Obrałeś nowy kierunek. Twoje życie zaczyna się na nowo.. tak naprawdę uczysz się życia od nowa.
Twoja karta z jednej strony jest zapisana mnóstwem doświadczeń, momentami skrajnymi: od euforii po totalną rozsypkę.
Druga strona jest pusta, możesz ją zapisać po swojemu.. Masz życie wyłącznie w swoich rękach.
Mam poczucie, biorąc pod uwagę to co przeszedłeś, że dobrze nim pokierujesz.
Pytasz czy nie zgubisz odpowiedzialności za czyjeś życie. Nie zgub za życie swoich chłopców!
Ty się odradzasz.. nabierasz rozpędu, ale po drodze chwyć ich za rękę, tak jak "poprawiając" swój sen.
Niech oni będą piękną częścią Ciebie i sprawią, że Twoje JA stanie się pełniejsze. Być może kiedyś pojawi
się ktoś kto w Twoich oczach zasłuży na Twoją miłość i Twoich dzieciaczków.. Ale tak jak napisałeś: dajmy czasowi czas.
Teraz najważniejszy jesteś TY. Odbudowa samego siebie. Nigdy nie sądziłam, że dorosły człowiek może zejść do poziomu
w którym musi uczyć się na nowo podstawowych funkcji, wartości. Życie jest nieprzewidywalne.

80

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Po pierwsze Madowa pocieszasz,dodajesz otuchy
obcej osobie a mężowi czy byłemu mężowi już nie.
Nie posiadasz współczucia dla osoby z którą
spędziłaś część życia? Niezły z niego s***wiel
musiał być. Cierp lub zdychaj słabiaku. Mam
nadzieje że nie trafię na taką jak Ty. Chciałaś
w nim mieć kumpla, przyjaciela, znajomka?
Masz dużo przemyśleń, indywidualnych bitew
myślowych ale zero empatii.

Hello Phaya79..nygusie.
Wreszcie miło Ciebie poczytać. Nie ma już
tego rozpizganego stylu pisania, skoków
od piosenek przez filmiki do jakiś górnolotnych
przemyśleń. Dwa miechy temu przy pierwszej
flaszce dostałbyś z plaskacza. Dzisiaj drugą
sam bym postawił.
Wiesz czego boisz się teraz? Ja wiem.
Jesteś w pieprz*nym rozkroku. Odzyskujesz
siebie a zarazem od czegoś się oddalasz.
Próbujesz zrozumieć jak można dalej żyć
jak teraz...dzieciaki raz z Tobą raz z nią.
Irracjonalne. Po cholere było je mieć jeśli
nie można codziennie patrzec jak się cieszą
lub płaczą. Ona to przełkneła Ty nie. Jej to
zwisa Tobie nie.
Jest jeszcze jedna sprawa...chyba też nad
tym rozmyślałeś. Może być niedzielniakiem
takim ojcem wiesz od święta. Zakładasz nową
rodzinę a resztę masz gdzieś...ale wystarczy
jeden uśmiech jedno spojrzenie na Ciebie i kurna
jesteś udupiony bo wiesz że  tego nie zrobisz.

81

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

hej...zaczęłam czytać, boszesz...ile tu emocji, huśtawka, niepewność, cierpienie...aż trudno się czyta
nie przebrnęłam przez wszystko
mam nadzieję, że jest lepiej
szkoda dzieci....bo to nie zabawki, którymi można handlować, manipulować i ranić
wiem, że rozstanie rodziców jest dla dzieci trudne, i nigdy nie wiadomo jaki będzie miało wpływ na ich dorosłe życie ale wiem też, że można to zrobić tak aby jak najmniej cierpiały tu i teraz i zawsze czuły się kochane, nie miały poczucia tak dużej straty
wszystkiego dobrego!

82

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Witam ponownie.
Tak głupota straszna ten wątek, ale mnie wspomógł, życzę wszystkim odwiedzającym tegoż samego.

Tak struty wiem dokąd idę ja, ale dzieci będę musiały żyć w tym rozpieprzonym świecie. I mam poczucie klęski ale i po trochu uwolnienia od tej zołzy. Która nawet nie ze chciała dać paru ciuchów na wakacje. Oddać rowerów które kupiłem ,tylko na czas wakacji.
A najlepsze ostatnio, ukradłem jej komputer , tak powiedział jej braciszek którego wyrzucili z domu;).  Dopóki nie oddam nic ze mną nie ustala nie rozmawia. Więc zmieniła szkołę dzieciom ulice od b.teściowej(o zmianie dowiedziałem się od dyrektora poprzedniej placówki) nie wiem gdzie będę teraz mieszkać. Gdzie najmłodszy do przedszkola. Na pytanie czy pomóc jej w przygotowaniach, więcej kasy dać. Bo mało. Powiedziałem jej że składam wniosek że nadużywa władzy rodzicielskiej, mimo że ja nie chce walczyć, ale chce współdecydować nikt mi tego prawa nie zabrał (co samo w sobie jest śmieszne że istnieje taka możliwość) Nadal jedna myśl nie daje mi spokoju, po tym wszystkim co robi ja mam nadzieje-no psychol. Nie widzę możliwości życia takiego jak obecnie bo to skrajny syf. Wiem muszę się nauczyć że dzieci nie są najważniejsze smile TRAGEDIA.
Pzdr

83

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?
phaya79 napisał/a:

Witam ponownie.
Tak głupota straszna ten wątek, ale mnie wspomógł, życzę wszystkim odwiedzającym tegoż samego.

Tak struty wiem dokąd idę ja, ale dzieci będę musiały żyć w tym rozpieprzonym świecie. I mam poczucie klęski ale i po trochu uwolnienia od tej zołzy. Która nawet nie ze chciała dać paru ciuchów na wakacje. Oddać rowerów które kupiłem ,tylko na czas wakacji.
A najlepsze ostatnio, ukradłem jej komputer , tak powiedział jej braciszek którego wyrzucili z domu;).  Dopóki nie oddam nic ze mną nie ustala nie rozmawia. Więc zmieniła szkołę dzieciom ulice od b.teściowej(o zmianie dowiedziałem się od dyrektora poprzedniej placówki) nie wiem gdzie będę teraz mieszkać. Gdzie najmłodszy do przedszkola. Na pytanie czy pomóc jej w przygotowaniach, więcej kasy dać. Bo mało. Powiedziałem jej że składam wniosek że nadużywa władzy rodzicielskiej, mimo że ja nie chce walczyć, ale chce współdecydować nikt mi tego prawa nie zabrał (co samo w sobie jest śmieszne że istnieje taka możliwość) Nadal jedna myśl nie daje mi spokoju, po tym wszystkim co robi ja mam nadzieje-no psychol. Nie widzę możliwości życia takiego jak obecnie bo to skrajny syf. Wiem muszę się nauczyć że dzieci nie są najważniejsze smile TRAGEDIA.
Pzdr

A może z czasem gdy emocje opadną będzie łatwiej
minie trochę czasu, każde z was nabierze dystansu i zobaczy co teraz niewidoczne
dzieci są ważne bardzo, ale to nie z nimi się zestarzejesz

84

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Na koniec wątku zamykając go, chciałbym powiedzieć, że gdyby nie ten portal- byłbym już nie był. Tak bardzo chciałem, żeby dzieci czuły bezgraniczną miłość, ale w granicach rozsądku. By czuły siebie, ale wiedziały jak popełnią błąd, że rodzicie ich nie skarcą, tylko będą- ciągle. A teraz czuje, że nawet tego nie mogę im dać. Chciałbym , żeby zrozumiała b.ż., że ich mocno kocham, że nie ma nic ważniejszego niż ich życie.(nie daję więcej niż alimenty, więc dupek) A może żeby zrozumiała, że kocham ich wszystkich, bo jest ich matką, możemy nie być razem, ale czy dzieci muszą to czuć\/\/  czy od czasu do czasu nie możemy wyjść razem z nimi?. Będąc w innych rzeczywistościach? Moją b.ż. mam w d. ale jednocześnie jest ważną osobą, to ona sprawuje opiekę nad kimś co jest ważniejsze ode mnie.
Chciałbym o niej zapomnieć, życzę jej szczęścia z kimś kto ją pokocha, jednocześnie boję się o nią i nienawidzę gości którzy ją wykorzystali(wiem , nie moja brocha). Powinienem żyć swoim życiem, SWOIM życiem, które nie umarło:) Może jeszcze trochę muszę poczekać?, jest to trudne bo nie mam nikogo obecnie i nie mam możliwości zaprzestania spotykania się z nią, co było by zbawienne, ale muszę obudzić siebie.Co już następuje. smile

85

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Nie zamykaj wątku..
Odzywaj się do nas. Pisz co u Ciebie. Dawaj znać.
Ja myślę, że dasz radę, że kiedyś będziesz mógł powiedzieć: jestem szczęśliwy.
Nie wiem czemu ale bardzo na to liczę. Tzn wiem, z czystej sympatii,
pomogłeś mi bardzo.
Co do dzieci rozumiem Cię bez dwóch zdań. Największą porażką dorosłych jest ich cierpienie.
I właśnie w przypadku, gdy małżonków łączą dzieci to nie jest takie proste
odizolować się od partnera. Co byłoby najlepszym rozwiązaniem.
Jak pogodzić proces wychłodzenia emocji z nim związanych do zera w momencie gdy mamy z nim styczność właśnie ze względu na pociechy.

86

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?
Madowa napisał/a:

Jak pogodzić proces wychłodzenia emocji z nim związanych do zera w momencie gdy mamy z nim styczność właśnie ze względu na pociechy.

Powielam pytanie smile

87

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Phaya, rozumiem cię. Mnie się wydaje, że najwięcej tracą dzieci. My również. Zwłaszcza jak te dzieci kochamy. Wiem jak ciężki jest ten kontakt z drugą osobą. Od 3 lat widuję "obcą" osobę, kogoś kogo tak mocno i pięknie kochałam. Nie pamiętam nawet już dobrze wspólnego życia. Jest odległe i nierealne. Przez 5 dni w tygodniu widzę jego samochód, słyszę głos. To dla mnie niemiłe odczucie. Ponad 3 lata jestem sama. Czy tak zostanie nie wiem. Życie rodzinne i prawie 20 wspólnych lat mam za sobą.
Dzieci mi szkoda i szkoda mi siebie. Nie mówię o tym jaki był. Ale nie jest fajnie być samotną matką, kobietą. Mam więcej czasu dla siebie i dzieci. Mały za 2 miesiące skończy 3 latka. Praktycznie nie zna ojca. Dziwne życie...
Napisz czasem Phaya. Jesteś dla mnie takim " męskim " wydaniem niektórych moich odczuć.
Podobno tak bardzo różnimy się od siebie, a jednak mamy podobne pragnienia, ideały.

88

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Bet widzę/czuję że dopada Cię coraz większe przygnębienie, jakby zmęczenie? To tak jakbyś jechała teraz na wolnych obrotach ale nie z górki ;(
Może nawet to rozumiem i może trzeba się tylko wyciszyć. Taka praca nad sobą na wysokich obrotach przez 3 długie lata musi męczyć.
Czas pewnie na podładowanie akumulatorów na mniejsze tempo.Czy Ty Bet wiesz że nie musisz być najlepsza? Czy rozumiesz że możesz dać sobie prawo bycia "zwykłą" zapracowaną mamą , która czasem chce odpocząć?
Może to właśnie ten czas na parkowej ławeczce przyglądać się spadającym liściom i przygotowanie do zimy?
Może właśnie dopiero teraz ten fakt rozstania dotarl do Twojej głowy? Poczułaś to w każdej części patrząc na swego trzyletniego synka?
Ta świadomość jest trudna jakby nierealna, dlatego czasem próbujemy ją zabić pracą, wysiłkiem tymczasem ona "musi" przez nas zosteć przetrawiona. czasem się wielokrotnie odbija ale w końcu wracamy do zdrowia.

Bet to już trzy lata świetnie dawałaś sobie radę i następne też dasz!!! a nawet możesz być z nich bardzo zadowolona.
Jak Ci smutno płacz. Łzy chyba naprawdę oczyszczają z toksyn:)

Miłego wieczoru i spokojnej nocy.

Wypoczywaj Bet!

89

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

bet i madowa jak wam idzie? to wszystko jest nieźle pokręcone smile 
bo phayi różnie. odzyskuje siebie podobno, ale gdzieś traci dzieciaki.
napiszcie

90 Ostatnio edytowany przez renesans (2014-11-21 00:18:02)

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?
spanowany napisał/a:

bo phayi różnie. odzyskuje siebie podobno, ale gdzieś traci dzieciaki.

Skąd wiesz?

Gdzie autor wątku?

91

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Oj Phayka, Phayka..

Jeśli nasz autor gubi gdzieś dzieciaki to znaczy nic innego, że ciężko mu samym ze sobą dojść do ładu:/

Powiem Ci tak... W lipcu, sierpniu tego roku miałam mega doła. Wyglądałam niezbyt ciekawie, a czułam się jeszcze gorzej, zresztą sam wiesz, pisałam. Niestety zaczęłam nawet zawodzić jako matka. Brak sił, czasu, chęci na poświęcenie małej choć chwili uwagi czy zainteresowania. To było OKROPNE. A teraz? Pozbierałam się do kupy, albo inaczej, ciągle się zbieram.. i jest dużo lepiej. Patrzę z nadzieją i optymizmem w przyszłość. Czuję, że odzyskuję energię, humor, siły... od razu przerzuciło to się również na kontakty z młodą. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałyśmy tak dobre relacje. Nagle potrafię wygospodarować czas na wiele: wspólne porządki, zabawy, rozmowy... Oj rozmowy są najlepsze big_smile Niesamowite jakie słodkie problemy może mieć 6latka big_smile jej szczerość wobec mnie, brak jakiegokolwiek dystansu, wstydu jest dla mnie siłą napędową aby pakować wiele energii w naszą relację. I widzę, że działa to w obie strony.

Dlatego stary weź Ty mi tu nie piernicz tylko troszku się pośpiesz z tym zbieraniem siebie do kupy:) Dzieci wszystko wyczuwają, te młode istoty są mega inteligentne. Wyłapią Twój kiepski nastrój, zmęczoną twarz po nieprzespanej nocy, nieogoloną brodę, zapuszczone włosy.. Potrafią kojarzyć, łączyć te być może nieznaczące dla Ciebie elementy w całość, co przysparza im niesamowitego stresu. I niekoniecznie muszą Cię o tym informować. Ja wiem, że się starasz jak najlepiej nimi zajmować ale obiecuję Ci, jeśli zainwestujesz najpierw w siebie, swojego ducha zaprocentuje to w Waszych stosunkach bardziej niż myślisz. Jasne, możesz powiedzieć Ty masz jedną córkę, ja trzech chłopaków.. Dlatego właśnie tym bardziej musisz być w dobrej formie! Nie ma lepszego widoku dla dziecka jak rodzic zadowolony i gotowy do wspólnych wojaży. Z pewnością fajna z Was ekipa, mnie osobiście widok ojca z dziećmi (a tym bardziej trzema synami smile ) powiedzmy w markecie na zakupach cieszy serce niesamowicie smile 

Ps: wczoraj właśnie byłam z małą w centrum handlowym i tylko po to żeby zrobić jej frajdę, jeździłyśmy windą z parteru na najwyższe piętro haha świetna zabawa smile

92

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Jak mi idzie...
Godzina 18., a ja prawie zasypiam. Jestem zmęczona. Wreszcie koniec tygodnia. Jestem już tak śpiąca, że chyba nie umiem się skupić nad tym co piszę. Niech ktoś za mnie zajmie się dziećmi i zagoni ich do łóżka...
Ja chcę spać!
Napiszę jutro.

93

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Bet prześlij mi tą uroczą czwórkę (o ile dobrze kojarzę) mailem, chętnie się nimi zaopiekuję żebyś mogła odpocząć smile

A tak na poważnie... Nie myślałaś żeby poprosić kogoś o pomoc? Nawet nie umiem sobie wyobrazić ile Cię kosztuje energii opieka nad taką gromadką. Mając na myśli pomoc, chodzi mi coś konkretnego po głowie. Może masz w swoim otoczeniu matkę, która również samotnie wychowuje dzieci? Oczywiście musiałabyś ją darzyć sympatią i zaufaniem. Mogłabyś odsyłać do niej np raz na dwa tygodnie dzieciaki, abyś mogła mieć choć jeden dzień dla siebie. Odwdzięczyłabyś się tym samym. Taka wymiana usług. Również raz na dwa tygodnie zabierałabyś jej pociechy do siebie. To byłby niezły układ, nie sądzisz? Oczywiście znaleźć odpowiednią osobę do tego układu to już pół sukcesu, ale może warto rozejrzeć się w okół siebie. Nie jesteś ze stali, nie wstydź się poprosić drugiego człowieka o pomoc smile

94

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Madowa jestem dla dzieci "towarem deficytowym". Każdy chce mieć mnie trochę dla siebie. Nasze córeczki są w podobnym wieku. Moja 6 latka uwielbia pójść gdzieś tylko ze mną. Mieć mnie na wyłączność. Robimy sobie czasem wypad do kawiarni.
Najmłodszy za 3 tygodnie skończy 3 latka. Jest świetny. Pomalutku zaczynam myśleć o sobie. Mąż z dziećmi nie zostaje.
Może chciałabym jeszcze kiedyś być " noszona na rękach" przez jakiegoś mężczyznę i odwzajemniać uczucie. Nie jestem jeszcze na to otwarta. Potrzebuję sobie poprzestawiać pewne rzeczy w głowie. Sporo pracy i trochę jeszcze czasu.
Tak, żebym żyła w zgodzie ze swoimi przekonaniami. 
Podobno jestem zbyt atrakcyjną kobietą, żebym była sama:) Ten już wie, że z nim nie będę. To robi co może, żebym nie miała wiary w siebie, żebym czasem nie odważyła się być szczęśliwa z kimś innym. 

Seksualność -  żyję jakby ta sfera życia dla mnie nie istniała. Nie czuję się z tym dobrze. Raczej źle. I nawet najsłodszy uśmiech dziecka nie jest w stanie tego wypełnić. Czasem tylko ze dziwieniem zauważam, że mężczyźni dostrzegają we mnie kobietę. A ja powoli zaczynam się przyglądać, odkrywać, że są...

Sama ze sobą lubię być. Obawiam się, że nawet za bardzo.
Phaya, chcemy być silni, ale czasem nie jesteśmy. Nie ma w tym nic złego. Warto o siebie zadbać. Nie dla dzieci lecz dla siebie. Nie zapominać o swoim życiu. Tego potrzebuję się nauczyć. Na pierwszym planie są dla mnie dzieci, a powinnam być ja. Moje dzieci chcą widzieć mnie szczęśliwą, może zakochaną. One wiedzą, że nie odejdę, nie zostawię ich. Chcą dla mnie jak najlepiej. To jest chyba miłość:)
Tylko, żeby nie wyobrażać sobie zbytniej sielanki. Mobilizują mnie czasem w dość brutalny sposób. A ten średni jest wręcz nie do zniesienia.
Wiem, że kochający ojcowie są w trudnej sytuacji. Razem z kobietą tracą często dzieci. Trzeba dołożyć wszelkich starań, aby nie stracić z dziećmi dobrego kontaktu. Nawet jeśli do tego dojdzie to nie odpuścić. Starać się go odbudować. Kiedy dzieci widzą ojca od święta kontakt z nim staje się wydarzeniem. Warto zadbać, aby na te chwile czekały, aby były one atrakcyjne.
My się o to wkurzamy. Wiecie mamy pranie, lekcje, zakupy, gotowanie, gorączki, katary.  A taki tatuś spragniony spotkania zabiera dzieci pełen energii na rower, lody, do kina.
Przyznam, że też kiedyś spytałam czy mam przerobić pociąg z Lego na kotlety dla dzieci.
Wierzę jednak, że jeśli ktoś jest w porządku to dzieci nie straci. Najwyżej tymczasowo.
Na jakiś czas dzieci się oddalą, ale z czasem jeśli będzie się nad tym pracować relacje się poprawią i będą dobre.
Ważne, żeby nie iść na łatwiznę i nie zaniechać starań.

95

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Od Phayi;)
Dzięki dziewczyny, tak wiele się dzieje.
Czuje iż dobrze się dzieje, że mam swoje szczęście na wyciągnięcie ręki(tak moje własne), ale czasem się boje, wracam z dobrej drogi Wyciągam rękę ale ciągle się boję że dostanę po łapach i się cofam, ale coraz bardziej świadomie,że nie mam się czego bać .Znowu przychodzi dobry dzień i zły, ale wy dziewczyny jesteście niesamowite, chciałbym żeby moja była taka była. (no niezłe to: była żeby była big_smile) Dzieci są "osom" ale każdy z nich ma tak dużo na swoich małych główkach, tak chciałbym je odciążyć, a wiem że popełniam błędy i im dokładam(ostatnio po raz pierwszy zrezygnowałem z zobaczenia ich-mój młodszy brat miał oblewanie dyplomu, a ja miałem wyrzuty i poszedłem do nich na chociaż 30min, ale ich nie wypuściła i tylko przez chwilę widziałem ich w oknie i mam jeszcze większe wyrzuty sumienia, że nie potrzebnie to zrobiłem) Madowa cholernie się cieszę z twojego szczęścia, rośnie serce big_smile
Bet jeśli jesteś z Wawy, a chcesz jakoś się odciążyć w zmęczeniu, to ja jestem wolny za dwa tygodnie lub za tydzień jeśli chcesz by 7 się wspólnie pobawiła;) Bet fajnie że u Ciebie też zmiany mimo iż zmęczenie, wiem doskonale o czym mówisz.
Sex ach... -wiesz że mi też udaję się zauważać kobiety smile Ale jeszcze nie umiem myśleć o zbliżeniu z kimś innym , co jest niesamowite bo uwielbiam sex, czuje tą moją zmianę właśnie przez takie myśli.Chciałbym się kochać, ale nie mam już takiego nacisku żeby wszystko podporządkować tylko kutaskowi wink.
Dzięki Piękne kobiety za odpowiedź .
dla was piękne>
http://www.youtube.com/watch?v=vj-gtxNXcCc

96 Ostatnio edytowany przez Madowa (2014-11-24 20:56:55)

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Ziomek, błąd. Nie dało rady przełożyć tego oblewania u brata? Wystarczy, że Twoja ex pozwala sobie na nieodpowiednie zachowania. Skoro wcześniej umawiałeś się z dziećmi, powinieneś to traktować jako priorytet. Ja nie mówię, że nigdy ma Ci się nie zdarzyć przełożyć czy odwołać spotkania, ale sorki, oblewanie jakoś nie jest dla mnie wystarczającym powodem. Po pierwsze dzieciakom na pewno z tego powodu wesoło nie było, po drugie powinieneś mieć szacunek do czasu ex (tak, mimo wszystko), po trzecie narażasz się na jej niepotrzebny gniew. Wiem, wiem... powiesz mi co Cię to interesi. Uwierz, jako odpowiedzialny ojciec musisz być tym mądrzejszym, oczywiście wszystko z myślą o dzieciaczkach. Jeśli nie będziesz dawał jej pretekstów do kłótni, w których mimowolnie uczestniczą dzieciaczki (jeśli nie czynnie to biernie), zaoszczędzisz im stresu. A to chyba najważniejsze, i tak mają sporo na główkach. Poza tym dawaj im dobry przykład, bądź słowny, nie zawódź, pokaż że masz szacunek do ich matki.

A teraz pogłaszczę tongue Fajny pomysł rzuciłeś z wypadem z ekipą Bet smile . Ja rozumiem Kochana, że jesteś dla dzieciaczków towarem deficytowym. Ale mimo wszystko i tak MUSISZ wygospodarować czas dla siebie. Po prostu musisz znaleźć czas na relax. Nie możesz non stop funkcjonować na 5 biegu, zredukuj czasem do 2 smile I to robisz paradoksalnie nie tylko dla siebie, ale właśnie dla swoich dzieci. Myślisz, że w jakiej wersji one Cie wolą? Padającą na twarz? Czy uśmiechniętą gotową do wyzwań? smile
Więc jeśli jesteście oboje z Wawy, może warto pomyśleć o wzajemnej pomocy smile

Pablo, a ta piosenka niesamowita. Niby słyszałam ją wiele razy w radio, ale dopiero po obejrzeniu teledysku i wsłuchaniu się w tekst dostrzegłam o co w niej biega. Nawet mnie wzruszyła smile Dzięki stary!

97

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

spanowany to phaya79?

98

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Jesteście kochani:)
Wygospodarowuję czas dla siebie. Pewne ograniczenia są. Nie da się wszędzie zabrać ze sobą dzieci. Chociaż ja z nimi załatwiam nawet czasem sprawy firmowe. Na wywiadówkę też czasem przyjdę z maluchami. Przynajmniej podpisuję co trzeba i jestem załatwiana od ręki.
Do W -wy mam parę godzin jazdy samochodem, ale czasem wpadam. Jestem ze Śląska. Podróże mnie relaksują.
Także być może niebawem się wybiorę. Może kiedyś z maluchami.
Myślę też o jakimś wypadzie na kilka dni bez dzieci. Zaczynam planować letnie rodzinne wakacje.

Phaya, albo Spanowany:) Tak to chyba jest : dobry dzień i ten gorszy. Nie ma stałości. Każdy popełnia błędy. Też wiem, że chyba czasem dzieciom dokładam. Idealna nie jestem. Nie ma się chyba jednak co dołować tylko starać, żeby tych błędów było jak najmniej.
Wiem, że to nie tak ma być..., ale w sumie też dla nich chcę czuć się szczęśliwa. Najbardziej jak się da:)

99 Ostatnio edytowany przez spanowany (2014-11-28 15:37:11)

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Ja nie mogę wszyscy ze Śląska wink
Madowa w ramach wytłumaczenia trochę mnie to zabolało, że zawodzę itp.. W piątek mam sądownie przydzielone aż 2 godziny,a to była impreza niespodzianka dla najmłodszego brata został ginekologiem big_smile. Dlatego chciałem wcześniej się z nimi spotkać, na co ex nie przystała.Więc chociaż na 30min chciałem, a chłopcom powiedziałem co jest grane.
"Jeśli nie będziesz dawał jej pretekstów do kłótni" to mnie rozłożyłaś:D. Przypomniało mi się małżeństwo jak wielokrotnie nic nie mówiłem, jak robiłem to co ona chciała, byle nie było tych pretensji i kłótni. Obecnie żeby nie dawać jej pretekstów musiałbym więcej płacić, gdzie więcej dąży raczej do nieskończoności. Gdyby nie imprezowała nie paliła nie sponsorowała to pewnie inaczej by się to potoczyło, a tak miałem poczucie że jestem robiony w balona (za wszystko płacąc zawsze będąc na zawołanie), a tak po rozwodzie w tym aspekcie wreszcie nie jestem . Pisze to byście zrozumieli, że ex to ciężki przypadek i nie da się, że jedna osoba będzie mądrzejsza.Bo do wychowania są potrzebne dwie mądre osoby, a jak linie postrzegania rzeczywistości diametralnie się różnią jest to awykonalne
Ale wziąłem twoje rady Madowa do serca.

100

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Jestem pod wrażeniem: 2h. Czy to nie jest mało?
Mnie to jest chyba dobrze. Nie mam żadnych ustalonych godzin, żadnych alimentów. Już nie ogarniają co robię, co dzieci robią.
Dwa osobne domy. Mąż płaci. Kredyt, wszystkie opłaty włącznie z moim samochodem i telefonem. W poniedziałek mają mi przywieźć nową pralkę. Od poniedziałku do piątku zostawia pieniądze. Raz w tygodniu ma jechać do makro na zakupy. Płaci za tenis syna. Ma go zawozić i przywozić. Ja ewentualnie jeśli nie może to raz w tygodniu. Tak to mam za późno. Zajmuję się młodszymi dziećmi. Jemu się nie chce to woli zapłacić kilkadziesiąt zł za taksówkę niż po niego jechać. Ogólnie to niestety trzeba mu przypominać o obowiązkach. I tak uważam, że stara się za mało. Stać go na więcej. Ale też bardzo doceniam to co robi.
Mam taką nadzieję, że jednak o dzieci zadba. Nie mówię mu wprost, że doceniam, nie za bardzo chwalę, bo się rozpuszcza. Trzeba cały czas trzymać rękę na pulsie. Czasem napiszę, że dzieci się ucieszyły, albo wyślę jakieś zdjęcie.
O relacje z dziećmi musi sobie sam zadbać. Jeśli będzie ok to dzieci to moim zdaniem docenią. Czasem się rozczuli, zadzwoni jak np zobaczy maluszki jak sobie idą za rączkę. Co mi z tego, co dzieciom z tego?
Ostatnio wykrzyczał mi, że nie rozwiodłam się z nim ze względu na finanse. Jasne, że tak. Potwierdziłam. Oczekiwał czegoś innego?
Też powiedziałam czemu on się ze mną nie rozwiódł: "żeby nie musiał się z dziwką hajtać".
I tak to tymczasowo wygląda. Jeśli będzie sąd - ok. Będę to miała z głowy. Jeśli nie - też ok. Nie potrzebuję go. O swoim życiu mogę myśleć bez względu na papierek. Ważne, że ja wiem jak jest. Zwrócił mi wolność. Za to mu dziękuję. Mam z nim dzieci, które kocham i za to też mu dziękuję. Dziękuję mu za to, że dba jakkolwiek o ich byt. Te pieniądze na dzieci rzucane na podłogę pamiętać będę, ale poprawić zawsze się można. Pełni dalej rolę ojca dzieci. Kogoś komu dałam prawie 20 lat swojego życia. Dostałam od niego również dużo dobrego. Chyba nie żałuję. Nawet zdrady.

Ph79 trochę cię ochrzanię. Wiesz faceci często płacą te g alimenty i wydaje się im, że one nie idą na dzieci. Nie wiem, może tak czasem jest. Ale wydaje mi się, że tak jest po prostu wam łatwiej. A na takie oskarżenia to trzeba dowodów. Zresztą jak żonie brakuje pieniędzy to nie dziw się jej, że sprasza sponsorów. Jest to poniekąd twoja zasługa.
Mnie mąż czasem wykrzykuje: nie zostawię ci ani złotówki. Odpowiadam: Ok, ja sobie poradzę. Trudno, znajdę sobie sponsora jak ta twoja, ale z czego dzieci będą żyły?
Czemu żona ma ci iść na rękę z dziećmi, jak ty jej raczej nie idziesz.
Co ci po pieniądzach. A myślisz, że jej szczęście przyniosą. Najwyżej dzieci na tym skorzystają.
Wasze dzieci i tak mają ciężko. Nawet jak wyda coś na siebie to co się stanie. Człowieku byłeś z nią parę lat, kochaliście się. Macie wspólnie 3 synów. Będziesz dla niej dobry, dobro do ciebie powróci. Może nie od niej, ale z innej strony. Nie rozwiedliście się z powodu jej zdrady. Jest jaka jest, ale dała ci miłość, dzięki niej jesteś ojcem, masz swoich synów.
Ph trochę więcej dobroci - ok...
Może czasem trochę głupio według mnie robisz, ale fajny gościu jesteś.
Patrzę na sytuację tak jakby z tej drugiej strony. Tak jak pisałam dzieci starania doceniają. Także patrzą na to jak ojciec traktuje ich mamę. Pamiętaj, że są z mamą związane. Dbaj też o kontakt fizyczny z nimi. Obojętne co będzie się działo w życiu twojej żony, dzieci mogą zawsze uważać cię za najlepszego ojca na świecie.

101 Ostatnio edytowany przez spanowany (2014-12-03 23:06:49)

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

bet na twojego posta odpisałem wiele razy i ciągle go kasuje . ?. Spróbuje ...
Chciałbym dać jej wiele(no tak, nie jej- dzieciom) ale więcej nie mam(nie wiem co robi twój mąż-czy jest taki wspaniałomyślny,odpowiedzialny w jakimś sensie, czy ratuje swe sumienie) , chciałbym, ale inne czynniki mnie hamują w rozwoju ku większej kasie. Muszę zmienić to branżowe środowisko -które mnie wysysa:)  Zresztą to dla mnie niestety nie priorytet. Teraz zdarza mi się nie jeść dzień lub dwa lub wsuwać zupkę chińską. Ile jeszcze mam mieć etatów. Taka branża , że bez nakręcenia zlecenia nic z tego nie masz, więc firma odpada bez kontaktów -zlecających ,że tak powiem.
Emocje:
Widzisz zdrada pojawiła się dużo wcześniej niż ja sądziłem , ale do tej pory bańki mydlane na oczach, zresztą teraz też to samo się dzieje.
Czas:
2 h też uważam za tragedie, mieszkając w innych miejscowościach, ale dostosowałem się-patrząc ze względu na logistykę to nawet sensowne, mam blisko pracę daleko do domu. Wcześniej woziłem je codziennie do szkoły- ku obopólnej radości-mej i dzieci, teraz nie ma na to szans.  Mam dość. W mojej głowie siedzi rodzina, pełna rodzina i pewnie ze względu na żal, że tak nie jest podświadomie się mszczę-być może tak jest- może nadejdzie taki czas, że zrozumiem to wszystko.
Czas z dziećmi uważam za błogosławieństwo, ale wiem , samotne matki ile was to kosztuje ten czas 8 krotnie dłuższy niż nas weekendowych tatusiów .(Prawdziwych mam, nie takich które imprezują, zostawiają same dzieci, lub z chęcią się ich pozbywają by mieć czas na zajaranie i d danie)
Ale mi też nie jest łatwo, być może zostałem wyuczony do innej roli, ale proszę zrozumcie, że ja nie wybrałem takiego życia, złożyłem pozew bo ona zawsze uciekała od takich formalnych decyzji , ale ja chce czuć dzieci codziennie 24h , nie 2h. Mój czas mówicie i że mam go szanować, a co z moim czasem bez dzieci? Gdyby tak odwrócić role może na wzajem byśmy się zrozumieli.
PS1:Jedno tylko dodam, tak bardzo już idę swoją drogą, a /ona/ mimowolnie i tak powraca , ale już wiem ,to było  jakby dopełnienie rodziny, nie partnerstwo, na to nigdy nie mogłem liczyć.
Mam pretensję do siebie, że nie dałem jej wolności kiedy nie było jeszcze dzieci, a wiedziałem, że ona nie jest dla mnie, ale sex byl mega wink Młoda gazela mnie samotnego wilka wkręciła:D
I pokochałem tą gazelę, mimo że skakała po całej sawannie.
Bet zabolało, że to ja ją zmusiłem do tego co robi. Wiesz ja jej proponowałem i mieszkanie z oddzielnym wejściem i nawet będę płacił za to by tego nie robiła, ale ona się prawdy wystrzega, gra tak wiele ról-jestem pod wrażeniem że się nie gubi . Ja jestem złem, w jej życiu i życiu dzieci.
Piesze w swoim wątku ostatni raz jak w głupim pamiętniku, ale to naprawdę pomaga.
PS2: to dziwna dziewczyna ta moja ex i gdyby nie dzieci już dawno w mym umyśle jej by nie było , ale widzę jak oni bardzo potrzebują nas obojga, a ja nie mogę nawet, nawet być ojcem. Świat zawieszenia, jest ujowym światem, I najmniej chodzi tu o mnie. Pozdrawiam was dziewczyny, EMB bardzo mi pomogłyście. big_smile

102

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Pisz kiedy chcesz. Nie rób sobie ograniczeń.
Miałam inne wyobrażenie rodziny. Długo się zbierałam, zbieram. Teraz już wiem, że takiej rodziny jaką chciałam mieć nie mam. Nie będę miała. Moje dzieci nie będą miały. Strasznie trudno było mi to zaakceptować. Ufam jednak, że to co się dzieje jest dla mnie dobre. Wkurzam się czasem na "niego", ale w sumie to nie wiem nawet czy mam do niego jeszcze żal.
Nie mogę mu tego powiedzieć, ale jestem mu chyba nawet wdzięczna...  Fakt dużo mojej pracy.
Szkoda mi ciebie Ph 79, serio... Chyba się starasz. Nie wiem co mam ci napisać... Nie wiem...
Może tyle, że fajnie że jeszcze czujesz miłość do dzieci. Mimo wszystko. To jest to co masz w sobie. To jest wartościowe.
Bardzo chciałam, żeby ta moja rodzina wyglądała inaczej. Czasem jeszcze nie mogę uwierzyć, że tak nie będzie.
Myślę sobie, że wszystko w życiu mija. I czy tego chcę czy nie jest nowy etap, życie się zmienia. Nie będę miała " takiej" rodziny, al jest inna. 
Też chciałabym być zawsze młoda, ale raczej nie będę. Trzeba to zaakceptować. Kiedyś umrę, czy odejdą bliscy. Z wieloma rzeczami przychodzi nam się w życiu zmierzyć. Nie chcemy tego, ale niestety jest to wpisane w życie.
Przeżyłam śmierć ojca kiedy byłam dzieckiem. Przeżyję i to ...
Ktoś mi powiedział, że będę jeszcze silniejsza... Prawdopodobne.
Ph ... dasz radę. Przejdziesz przez to...
Sory, mogło cię zaboleć...
I dbaj o siebie Ph 79.  Do pracy potrzeba bodźca. Coś dla nas od życia. Tak mi trochę głupio, ale przytulam cię Phaya, trzymaj się:)

103

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

bet, przepraszam, moja rzeczywistość nie jest tak ciężka jak twoja.
Poczułem twoje przytulanie.Ciebie też tulę ciepło do snu, zasypiaj w spokoju ,Masz dużo siły w sobie bo jesteś kimś niesamowitym big_smile
Masz ogromne serce, że aż czuje twój ciepły puls.

104

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Cześć Mordki smile
Phaya cieszę się, że Cię "rozłożyłam" tongue mówiąc, że nie powinieneś dawać bż pretekstów do kłótni, raczej nie miałam na myśli abyś skakał wokół niej na paluszkach spełniając prośby i groźby.. No ejjj, no co Tyyy... Chodziło mi, że masz trzymać się ramy, czyli wszystkich ustalonych zasad. Aby w tej kwestii nie prowokować awantur. Może uczepiłam się tej imprezy niespodzianki dla brata, ale ja mając wyznaczone 2 h tygodniowo na spotkanie z moim dzieckiem nie zamieniłabym chyba na nic innego. Do brata mogłeś ewentualnie się spóźnić.. nie byłoby tragedii. Nie bierz tego jako atak, po prostu przedstawiam swój punkt widzenia smile

Piszesz Mam pretensję do siebie, że nie dałem jej wolności kiedy nie było jeszcze dzieci, a wiedziałem, że ona nie jest dla mnie, ale sex był mega
Boże jak ja to rozumiem... Obwiniamy się, że umieściliśmy nasze dzieci w takiej sytuacji, w rozwalonych rodzinach, jak tu się nie obwiniać sad
Przed wczoraj leżąc z małą w łóżku, patrząc na nią jak śpi płakałam i przepraszałam, wyłam jak kojot. Biłam się w piersi, że zabrałam jej coś co się należy dziecku bezapelacyjnie.
Widzę bardzo przeżywa nasze rozstanie. Jej słowa, wypowiedziane z takim cierpieniem, żalem, płynące łzy po policzkach, wryły mi się w mózg i słyszę bez przerwy: chcę żeby tata wrócił do domu, żeby było normalnie, tak jak kiedyś.

No i mały ruch ze strony męża, bardzo w niego te słowa uderzyły. Postanowił, że uda się jednak do psychologa, że on już nie wie co ma robić, gubi się. Nie biorę tych słów poważnie, nie budzę w sobie nadziei. Wiem, że ten zapał może zgasnąć za kilka dni.

Czemu chcesz się wynieść ze swojego wątku?

105

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Miałem nie pisać, bo chcę definitywnie urwać tą historię smile , ale jeszcze coś naskrobie,
bet napisałaś
" I czy tego chcę czy nie jest nowy etap, życie się zmienia."
rozumiałem to , ale nie akceptowałem ,tu chyba był mój problem.
Jak by to elle powiedziała mam wgrany program w pamięci rom. Ram mogę zmienić dorzucić parę giga(rozwijać się) ale tego rom-u pt. rodzina nie udaje mi się wyrzucić.
Może ja też pójdę do psychologa?-btw fascynuje mnie to, że wy dziewczyny z taką łatwością akceptujecie rzeczywistość po nagłych zmianach-to jest naprawdę niesamowite!. Nawet nie chodzi o akceptację, ale, że się nie poddajecie, trwacie, chociaż cierpicie, ale może w końcu uda wam się odnaleźć szczęście. smile
Madowa, moja rodzina-bracia , siostra mieli dość  iż całą swą historią zajmuje przestrzeń mych rodziców, czułem to szczególnie na ślubie najmłodszego brata-nie potrzebowałem tego (walczę z tym do dziś, wreszcie oglądam tego efekty) ale w jakiś sposób skupiali uwagę rodzice na mnie i moim problemie.
Czułem ,że muszę coś im oddać za to.Ta impreza była ku temu okazją, nie przeczę jednak, że bardzo chciałem na nią iść.
Popełniam błędy i dzięki waszej perspektywie je widzę.
To jedyny powód zadowolenia z rozwodu- Wróciłem do trybu myślącego swojego jestestwa oraz to iż spotykam tu niesamowitych ludzi (co prawda tylko wirtualnie) którzy dają wiarę w to, że warto istnieć i dawać innym dobro.
Tak to cholerny pkt zwrotny takie rozstanie, w końcu człowiek musi spojrzeć na swoje życie i nie ma już żadnych sensowych wytłumaczeń:D
Cierpię sam , brakuje mi dzieci i jej, później czuje się świetnie w swojej samotności i tak cyklicznie-to takie nużące. Mogę wszystko, ale dla kogo?

106

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Phaya, jak chcesz urwać tą historię?
Dzieci mi co prawda nie brakuje:) ale też cierpiałam czasem i chyba od czasu do czasu nadal nie jest mi dobrze. Czuję się za młoda na samotne życie. Na skupienie się tylko na dzieciach. Tobie brakuje jej. Mnie też kiedyś brakowało myślałam, że jego. A teraz myślę, że tego co on mi dawał i co z nim mi się kojarzy.
Phaya, mam niestety podobne jak ty odczucia. Jestem znużona życiem. Nie nadaję się na rolę matki Polki czy babochłopa, który wszystko umie sobie zrobić sam. Udowodniłam sobie, że potrafię, ale też zdałam sobie sprawę, że nie chcę. Kobiecie samej nie jest dobrze.

107

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?
bet napisał/a:

Mnie też kiedyś brakowało myślałam, że jego. A teraz myślę, że tego co on mi dawał i co z nim mi się kojarzy.

Dokładnie. Musicie sobie uświadomić, że najbardziej tu chodzi o spokój, stabilizację, poczucie bezpieczeństwa, bliskość drugiego człowieka, możność rozmowy, sexu.
Wszystkich tych elementów nam bardzo brakuje. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, bo mieliśmy to przez lata. Ostatnio przeczytałam, że najsilniejszym uzależnieniem z możliwych jest uzależnienie od drugiego człowieka (szczególnie mężczyzny od kobiety). Niestety nie jest to naświetlony problem, ponieważ jest on zbyt powszechny i nasilony. Myślę, że to prawda.
Ale wiecie co? Wierze, zwyczajnie ufam myśli która mi się zrodziła, że potrafimy być szczęśliwi w pojedynkę. Ciągle gonię do tego celu. Bardzo chciałabym krzyknąć z całych sił: jestem szczęśliwa. I nie chodzi mi tutaj o pozostanie w samotności do końca życia (zresztą jaka samotność? mamy dzieci, rodzinę, przyjaciół, znajomych) Nie! Zwyczajnie dajmy trochę czasu sobie. Poczujmy się w końcu silni sami ze sobą, a nie ciągle oczekiwać że szczęście da nam druga osoba. Co my ułomni jesteśmy? Ja myślę, dopiero w momencie gdy poczujemy "to" szczęście dopiero jesteśmy gotowi otworzyć się na nową relację. Jeśli się uda ok, jeśli nie, nie ma tragedii. W tej chwili moja definicja udanego związku to fajny bonus do mojego i tak fajnego życia. I tego się trzymam.

Phaya ja myślę, że jeszcze nie raz będziesz miał ochotę coś naskrobać w swoim wątku, a i my z chęcią będziemy to czytać..

108

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Madowa mijają 4 lata odkąd ją poznał. Zaczyna się 5 rok. Z małymi przerwami. Wiem już, że samej mi ze sobą dobrze, że nie muszę "wisieć "na facecie. Nawet bardzo dobrze się bez niego czuję. Ale wiem już też, że zwyczajnie człowieka ciągnie do bliskości.
Myślę, że bardziej bym się o siebie martwiła gdybym w ogóle nie odczuwała potrzeby dzielenia się z innym człowiekiem. Lubimy się troszczyć, dzielić radością, zwierzyć ze smutku.
Dla mnie takim przełomem było zepsucie się samochodu w lutym tego roku. Był mróz minus kilkanaście stopni. Jechałam z córeczką na narty. Nikt nie odbierał telefonu. Udało mi się jakoś dojechać do najbliższej stacji benzynowej. Zabezpieczyć córkę, żeby nie zamarzła. Znalazłam książkę serwisową. Zadzwoniłam. Przyjechała za jakiś czas laweta. Ale nie miał mnie i dziecka kto odwieźć do domu. Oczywiście załatwiłam z gościem, że podwiózł nas tą lawetą pod dom. Nie chodziło mi o to, że sobie nie poradzę, tylko o to, że byłam z tym sama. Nie było nikogo kto by się o nas martwił, komu by zależało, żeby moja córeczka nie zmarzła, żebym się nie martwiła. Poczułam, że jestem całkiem sama. Jasne, że sobie poradzę. Chodzi o coś innego...
Pewnie, że koleżanka zaraz mi powiedziała, że miałam do niej zadzwonić. Pewnie, że mam siostrę.
Dam radę, tak. Ale wiem też, że może być inaczej. I chyba na to inaczej chciałabym się jednak otworzyć.
Wiem, że mogę żyć z pojedynkę. Wiem, że jeśli tak będzie to nic się nie stanie. Może nawet za bardzo polubiłam ten stan. Ale chyba jeszcze czegoś mi brakuje...
Zaraz weźmie mi samochód. Zatankuje, doleje płyn zimowy do spryskiwaczy, wymieni żarówkę. Wkurzyłam się wczoraj, że mam to robić sama. Powiedziałam o naszych wspólnych koleżankach, które są po rozwodach i żadna nie jest sama.
I co... ?

109

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Czyli jednym słowem Bet jesteś gotowa do związku. Skoro osiągnęłaś stan zadowolenia z samoistnienia. Zazdroszczę Ci chyba... bo sama nie mogę jeszcze o sobie tak powiedzieć.. Długa droga przede mną.
Świetnie to opisałaś.. I rozumiem. Jasne, że fajnie jest żyć z drugim człowiekiem. I broń boże nie sugeruję abyśmy do końca życia pełniły rolę twierdzy, która ogradza się fosą i nie dopuszcza do siebie nikogo. Bardziej mi chodziło o dążenie do postawy pełnej gotowości na nową relację. Widocznie jesteś gotowa. 5 lat to sporo czasu, wykorzystałaś go efektywnie dla siebie.

110

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

No i mam rozwalony samochód. Tak jak napisałam pojechał na stację, na myjnię i drzwi od myjni jak wyjeżdżał spadły na samochód. Rozwalona antena, dach.
Tydzień temu, ktoś rozwalił jemu samochód ( zdemolował).
Nie martwię się, dostanę samochód zastępczy. Samochód zostanie naprawiony w autoryzowanym serwisie.

Madowa nie jestem pewna czy jestem gotowa do związku. Jakoś na razie trudno jest mi to sobie wyobrazić.
Wiesz jak jest z kimś innym, nie boisz się tego. Być może właśnie potrzebujesz czasu, aby pobyć sama ze sobą. Taki czas też jest nam bardzo potrzebny. Wiele osób przed nim ucieka. Ja się nim nawet w pewien sposób zachłysnęłam. Brakowało mi go. Właściwie jako dorosła osoba nigdy nie byłam sama. Najpierw to było trudne. Teraz jest to codzienność. Prawie nie pamiętam jak to jest być z kimś. W dodatku nie mam żadnej potrzeby, aby mieszkał ze mną jakiś mężczyzna. Właściwie tak jak jest mi pasuje. Oprócz tego, że fajnie byłoby od czasu do czasu z kimś się spotkać.
Jeszcze nie jestem gotowa, ale już wiem, że chętnie bym ten stan zmieniła. Mimo zranienia, mimo wszystko...
Byłam  z dziećmi w pięknych miejscach. Dobrze mi było tam z nimi samej. Chyba do ostatniego wyjazdu. Może to kwestia czasu, może tego, że podrosło mi najmłodsze dziecko. Poszło do przedszkola. Z niemowlaka wyrósł mały, kochany chłopczyk. Już nie muszę nosić go na rękach, pilnować noc stop. Mogę na chwilę usiąść. Najstarszy zaraz wyjdzie z domu. Młodszy ma 15 lat. Córeczka w wieku Twojej córki 6 latek. To są fajne dzieciaki. Za 2 dni - 3 latka najmłodszy - już nie mogę się doczekać. Bardzo się cieszę.

111

Odp: Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Dzięki dziewczyny big_smile

Posty [ 66 do 112 z 112 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Gdy jest rozwód a ciągle się kocha?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024