Mnie też walenie grochem o ścianę nie bawi. Jednak ta ściana wydaje się być w pewnych miejscach niezwykle rozległa i lita (no z małymi przerwami;)). Szukanie żyznej gleby na chwilowe pogawędki, aby uzyskać z rzuconego głosu plon a nie tylko głuchy pogłos wydaje się grą niewartą świeczki, toteż rzuca się o co jest, a nuż w w którymś fragmencie ściany uda się zrobić dziurkę 
Sprawa osobnika o wdzięcznym i skądinąd smakowitym (:D) pseudonimie wydaje się oczywista, jeśli weźmiemy do układu tylko jego, tą zakichaną Eurowizję i społeczeństwo. Ale tak jak mówiłem- komuś innemu, dużo bardziej wpływowemu od jakiegoś parówkowego przebierańca było bardzo na rękę, ażeby ten drugi wystartował i wygrał.
Już nie przytaczając tak wałkowanych ostatnio wydarzeń na Ukrainie, można się tutaj analogicznie odnieść np. do wyborów prezydenckich, w których startował "Zielony Demokrata"- B. Hussein Obama. No, może porównywanie tych dwóch przedsięwzięć to duża asymetria w skali, ale można dla rozrywki pobawić się raz w taką analizę. Tak z grubsza patrząc, to przeciętny widz ( jakby to powiedział Tomasz Lis "baran z pilotem") powie- no co, kandydat, miał swój sztab, startował, ludzie go poparli, itd itp. A tym czasem nasz murzynek dorobił się prezydentury na panelach słonecznych z Chin. A właściwie na kasie wpompowanej w jego kampanię wyborczą. Poszła z kieszeni ludzi, którzy na co dzień, jak im się znudzi liczenie kasy z inwestycji, grają sobie w golfa na swoich prywatnych polach golfowych, ze swoimi złotymi rolexami na delikatnych rączkach i czasami wpadną na jakiś pomysł- np. że "Sporo kasy można by uchwycić, gdyby ludzie nie "grzali wody" panelami chińskimi, tylko tymi, które my im sprzedamy. Trzeba tylko nam kogoś, kto wygłosi odpowiednią propagandę na odpowiednią skalę. O- jest ten Demokrata Obama, on ma głowę nabitą takimi ekologicznymi pomysłami. Niech wygra. Kasa się zwróci z nawiązką". Niestety po jakimś czasie z 80 firm zrobiło się 800, zaczęło się bankructwo i klapa. Żeby zburzyć pozory braku związku z tematem i już tak zupełnie nie odchodzić od sprawy Euro(wizji)- to trzeba zaznaczyć, że naszym umiłowanym panom w Brukseli trochę wolniej idzie przewracanie kartek i pomysł ekoenergii pochwycili stosunkowo niedawno. Niestety w swojej głupocie (a może celowo ) nie przewidzieli, że zachód Europy nie jest zbyt dobrym miejscem do budowania wiatraków i innych ekodebilnych cudów (ilość pochmurnych dni w roku itd.) i ta inwestycja okazała się fiaskiem, za który niemieckie rodziny muszą płacić. Oczywiście nie zabrakło też zaskarżenia Polski że "zanieczyszcza" swoim bogactwem narodowym jakim jest węgiel. Pewnie- kupujmy gaz z zachodu, (który i tak zresztą przyszedł ze wschodu). Nie palmy węglem, bo baranom spod znaku okręgu z gwiazd na niebieskim tle tak się ubzdurało, bo Aniela chce zarobić.
Naśladowanie Ameryki nigdy Europie nie wychodziło na dobre i nie wyjdzie. Stworzenie Unii na wzór USA, tak jak zresztą ZSRR, z państw niejednorodnych etnicznie, religijnie i kulturowo jest głupotą, no ale... Pożyjemy, zobaczymy.
Mechanizmy sterujące polityką są skomplikowane jak żadne inne na świecie. A wszystko kręci się wokół polityki, wokół rządzenia, sterowania społeczeństwem, ludźmi. Celem jest władza i pieniądz. Bo to on rządzi światem.
Tak naprawdę wszystko jedno, czy kiełbasiany brodacz w toalecie "sika z rurki, czy z dziurki". Jego wystąpienie i zwycięstwo (tego wizerunku) na europejskiej arenie piosenki (być może właśnie symboliczne- tego nie wiem) mogło być bardzo lub mało znaczące, ale na pewno nie obojętne.