trudne relacje w domu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

Temat: trudne relacje w domu

trudne relacje w domu.... nawet nie wiem od czego zaczac bo tyle tego jest ze pewnie ksiazke bym napisala. zbieram sie od wczoraj i zebrac nie moge, ale moze jakos  poukladam w glowie mysli i cos sensownego w miare napisze.
otoz... mam 25 lat i ostatnie 6, prawie juz 7 lat dla mnie to jakis koszmar. wyszlam za maz majac niespelna 19 lat, wiem wiem moze ktos pomysli mloda glupia wielka milosc i te bajery a teraz ma za swoje nieprzemyslane decyzje. no ale stalo sie. mieszkamy z mezem na wsi u jego rodzicow czyli mieszkam z tesciami. problem tkwi w moich relacjach z wlasnie owa tesciowa.
zakochalam sie jak glupia, wiadomo milosc wszystko przyslania, mialo byc fajnie i w ogole, rodzice meza wydawali sie tacy sympatyczni, tesciowa byla cud miod malina, no ale do czasu. do meza nie mam pretensji, choc czasem moglby stanac w mojej obronie ale o tym pozniej.
mieszkalam u mojego jeszcze wtedy narzeczonego czyli przed slubem prawie rok czasu, tesciowa mowila zebym popatrzyla, sie przyzwyczaila zobaczyla jak u nich jest, czy mi sie spodoba czy dam rade, moi rodzice byli temu przeciwni, ale i tak ich nie posluchalam i zrobilam swoje.dobrze sie uczylam, rodzice chcieli zebym szla na studia a nie ze tak powiem krowy pasc...ale bylam tak zakochana ze wszystko jedno mi bylo czy bede krowy pasc czy robic cos innego aby z moim chlopakiem. mieszkalismy sobie, ja uczylam sie od tesciowej, poznawalismy sie, mialam naprawde o niej dobre zdanie, byla taka dobra i mila, no co pozniej okazalo sie ''slodka trucizna''.
fakt tesciowa mnie przyjela jak wlasne dziecko, mialam co potrzebowalam itd bowiem pochodze z niezbyt zamoznej rodziny od ktorej nic nie dostalam na poczatek.
juz podczas tego przedslubnego mieszkania tesciowa pomalu odkrywala swoj ten nieco od gorszej strony charakter, ale ja nie zwracalam na to uwagi, myslalam ze dam sobie z nia rade. bowiem moja tesciowa jest apodyktyczna, lubi rzadzic i nie mozna sie jej w zaden sposob sprzeciwic zrobic nic po swojemu, uwaza sie za osobe najmadrzejsza na swiecie i tylko jej trzeba sluchac.
no ale mimo jakis drobnych ekscesow ten rok byl ok, powiedzialam sobie ze dam rade, myslalam ze bedzie dobrze.... do czasu na tydzien przed slubem. pojechalam z moim przyszlym m. do moich rodzicow jeszcze uzgadniac jakies szczegoly itd ( moj rodzinny dom znajduje sie 7km ode mnie) no i moja mama jak to mama cos tam nabaknela ze mlodzi to najlepiej na poczatek jak sa sami, sie docieraja itd, ze wie to z wlasnego doswiadczenia. ot co nic takiego normalka. po powrocie moj narzeczony powiedzial o tym sojej mamie. jak ta nie oszaleje ze zlosci..... ze ja mloda gowniara przyszlam i chce sie rzadzic ja oddzielac ze osobno nigdy w zyciu nie pojdzie ze ona mnie przyjela a ja taki numer chce jej wywinac. ale jaki numer ktos tu chce sie oddzielac? choc na dzisiejszy dzien wiem ze to nie byl glupi pomysl. ze ja zniewazylam, pod nogi wzielam jak smiecia, ze ona tu za duzo w zyciu pracowala zeby ja tak ktos ponizyl, ze ja z moja mama uknulam razem ze ja chemy wygnac. boze jak ja wtedy sie czulam, Bogu ducha winna bylam a tu dostalam tak w ciery. a moja tesciowa ma bardzo ostry jezyk i slownictwo, lubi nawymyslac z powetrza i tak ranic slowami.... durna bylam ze  wtedy nie odwolalam slubu, ale gdzie no wstyd byllo na wsi takie numery. slub sie odbyl, ale tez nie byl z tego powodu taki jakim chcialam zeby byl. w ogole nic nie bylo tak jak ja bym tego chciala, wszystko bylo tak jak chciala moja tesciowa. i od tamtej pory zaczal sie koszmar. tesciowa ciagle wyrzucala mi co ja niby chcialam zrobic ( chodzi o te wymyslone oddzielanie jej) znienawidzila moja rodzine, moja mame zwlaszcza. przed slubem bylam dla tesciowej taka fajna dziewczyna pracowita, wszystko zrobi, posprzata, chwalila mnie i byla zadowolona. po slubie byl obrot o 180 stopni. bylam zla, nic nie umiejaca, do niczego, ciagle mnie krytykowala, nic jej sie nie podobalo. siedzialam cicho, dusilam w sobie emocje, nie zalilam sie nawet matce. maz mowil zebym sie nie przejmowala, ze mama taka jest i coz. ciezko mi bylo, nie mialam wsparcia meza, on nigdy nie stal w mojej obronie, co to za maz co nie? no wlasnie... bo jak obstal za mna to tesciowa krzyczala ze nam nic nie pomoze w gospodarstwie a ona tu przeciez najmadrzejsza i bez niej zginiemy sami w tydzien. urodzil sie nasz synek, szczescie ogromne ale potem bylo tylko gorzej. tesciowa ciagle sie wtracala w wychowanie dziecka, zla byla za to nawet ze nie spytalam jak malego ubrac na szczepienie. nawet najmniejszy sczegol byl ja w stanie tak zezloscic, a potem te ciagle wygadywanie o tym odlaczeniu....
z czasem nie wytrzymalam, pozalilam sie swojej mamie, ze mi zle. tesciowa sie dowiedziala, byla jeszcze wieksza wojna bo przeciez nie jest mi zle, mam wszystko i wymyslam. ciagle mnie oceniala, krytykowala wszystko, popadlam w depresje bo nie umialam sobie poradzic z tym co ona na mnie mowi. mialam nawet mysli samobojcze, bo mialam dosc sluchania jej pretensji. jezdzilam po psychologach, psychiatrach, tesciowa wmawiala mi ze jestem chora psychicznie, chciala raz nawet wezwac karetke zeby mnie do szpitala oddac. psycholog mi pomogl swoja rozmowa i wsparciem ktorego mi brakowalo. no i moj synek, dla niego zylam, zeby nie on pewnie by mnie nie bylo na tym swiecie. tesciowa mi nie pomagala, dalej wypominala, wygadywala nawet meble, wszystko doslownie wszystko, a ja chcialam tylko stad uciec. pol roku pozniej to zrobilam. spakowalam swoje rzeczy synka i ucieklam do rodzicow. maz nawet nie jechal za mna widac tak mu zalezalo i zalezy dalej.... ale po dwoch tygodniachwrocilam. maz obiecal ze jego matka nie bedzie mi niczego juz wygadywac, ze wszystko poukladamy. jakis czas bylo dobrze. ale wystarczylo palcem kiwnac nie tak tesciowa wpadala w zlosc. znowu dochodzilo do spiec sprzeczek, coraz to czesciej i coraz to ubranych w bolesniejsze slowa. ale nauczylam sie z tym zyc bo wrocilam dla synka i dla meza ktory obiecywal sie zmienic. dzis mam 9 miesieczna coreczke, mam dwojke wspanialych dzieci dla ktorych musze zyc i codziennie znosic tesciowa, ktora dalej mi wypomina wygaduje, poniza, wytyka rodzine z jakiej pochodze, wytyka ze tu wszystko jest jej ze ja nie mam do niczego prawa bo i tak nic nie wnioslam a moja codzienna praca nie wystarcza nawet na moje utrzymanie. ciezko mi, naprawde mi ciezko, przez relacje z tesciowa nie uklada mi sie z mezem bo gdy zaczelam sie przeciwstawiac jest nie dobrze. probowalam dobrym, probowalam sie nie odzywac przemilczec wszystko, ale z ta kobieta nie da sie zyc i tak poprostu scichnac. nabralam sie tylko nerwicy, mam zszargane nerwy, jak ja zobacze to juz mie rece drza. przez to wszystko i mnie zaczely puszczac nerwy i czasem sie zapominam w slowach, nawet zaczelam przeklinac czego nigdy wczesniej nie robilam. ciagle jest krzyk pretensje, obwinianie sie wygadywanie wytykanie. zebym chociaz miala oddzielna kuchnie i lazienke, niestety nie stac nas narazie na rozbudowe domu bo mamy mase kredytow i musze cierpiec. tesciowa do tej pory pomagala nam w gospodarstwie, jestem jej wdzieczna, dzieci poilnuje choc z tym to tez roznie bo potem i tak wygada, teraz juz tak nie pomaga bo podupadla na zdrowiu, kregoslup ma chory o co tez mnie obwinia. wszystko co zle to jest moja wina, obgaduje mnie za plecami, dzwoni do swoich siostr i tez mnie obgaduje. mowi o mnie niemile rzeczy, o mojej rodzinie. zaczelam sie bronic i odpowiadac tym samym. wiem ze tym do niczego nie dojde, ale nie mam juz sily, meza tez buntuje przeciwko mnie, nawet mojego 3,5 letniego synka , wmawia mu ze ''matka nie dobra''.
nie iwem juz gdzie mam szukac pomocy, nie mam nawet z kim pogadac zeby mi ulzylo, tylee tego jest ze i tak wszystkiego w jednym poscie nie opisze ale jestem zalamana. w domu nie mam sie do kogo odezwac, boje sie wejsc do kuchni czy lazienki gdy ona tam jest bo nie wiadomo czy nawet na nia spojrzec czy lepiej nie. bywalo miedzy nami naprawde dobrze, ale byle sprzeczka konczy sie coraz wieksza wojna i coraz to mocniejszymi slowami... prosze pomozcie.......

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: trudne relacje w domu

enka, duża dziewczynka już jesteś, nie? Mamusi, ani teściówki nie potrzebujesz? Czemu się z mężem nie wyprowadzicie na swoje?
Skoro się wyprowadziłaś i mogłaś to zrobić, to po co wróciłaś? Po 2 tygodniach?!
Nie możesz liczyć na męża, nie możesz liczyć na teściową, więc zacznij liczyć na swoich rodziców i przede wszytskim an siebie.
Czas dorosnąć.

3

Odp: trudne relacje w domu

nie mozemy wyprowadzic sie na swoje, bo mieszkamy na wsi, mamy gospodarstwo, mamy gromade kredytow do splacania to nie takie proste....
na rodzicow tez nie moge zbytnio liczyc, oni maja kupe swoich problemow, nawet juz nie mowie o wszystkim swojej mamie bo nie mam sily. pogadam z mama, wroce do domu i dalej to samo pieklo. mama nic mi nie pomoze...
naisalam bo chcialam to z siebie wyrzucic, nie moge zniesc obelg tesciowej, maz mi nie pomaga, nie umie jej czegos powiedziec do sluchu, tak jakby mu wcale na mnie i na naszych dzieciach nie zalezalo...
czasem chcialabym znow sie spakowac ale juz nie wrocic.
tak wrocilam po 2 tygodniach, tesknilam, nie da sie taka odrazu przestac kogos kochac  to z winy tesciowej. mielismy synka, myslalam o nim glownie, balam sie ze mi go zabiora bo nie mam nic, pracy wyksztalcenia...
to naprawde dluga historia, to co napisalam to tylko wielki skrot.

4

Odp: trudne relacje w domu

"dzis mam 9 miesieczna coreczke, mam dwojke wspanialych dzieci dla ktorych musze zyc i codziennie znosic tesciowa, ktora dalej mi wypomina wygaduje, poniza, wytyka rodzine z jakiej pochodze, wytyka ze tu wszystko jest jej ze ja nie mam do niczego prawa bo i tak nic nie wnioslam a moja codzienna praca nie wystarcza nawet na moje utrzymanie"

Pozwolę sobie wyciąć Twój fragment wypowiedzi.
Teściowa Cię traktuje tak jak jej na to pozwalasz. Nie przeciwstawiłąś sie raz, 2, 3 i wystarczyło wiadomo, że teraz będzie wykorzystywała Twoją słabość na każdym kroku.
Widzę po tonacji wypowiedzi, że jesteś  osobą niezwykle emocjonalną wiec albo odętniesz od męża pępowine w roli mamy i zaczniecie żyć sami albo jak twierdzisz sama się wykończysz.

Też nie rozumiem czemu nie zostałaś u rodziców. Nie wierz w obietnice męża o zmianie Twojej teściowej, widzisz przecież jaka jest. Pogadaj otwarcie z ukochanym o swoich uczuciach,  powiedz mu co i czemu Ci przeszkadza W NIM.
Musisz myśleć też o dzieciach. Nie powinny się wychowywać w takim domu.

Wracaj tam gdzie masz oparcie - do domu rodzinnego - jak będzię tak będzie - kiedyś wyjdziesz na swoje. I pogadaj z mężem niech się określi.

5

Odp: trudne relacje w domu
enka1988 napisał/a:

nie mozemy wyprowadzic sie na swoje, bo mieszkamy na wsi, mamy gospodarstwo, mamy gromade kredytow do splacania to nie takie proste....
na rodzicow tez nie moge zbytnio liczyc, oni maja kupe swoich problemow, nawet juz nie mowie o wszystkim swojej mamie bo nie mam sily. pogadam z mama, wroce do domu i dalej to samo pieklo. mama nic mi nie pomoze...
naisalam bo chcialam to z siebie wyrzucic, nie moge zniesc obelg tesciowej, maz mi nie pomaga, nie umie jej czegos powiedziec do sluchu, tak jakby mu wcale na mnie i na naszych dzieciach nie zalezalo...
czasem chcialabym znow sie spakowac ale juz nie wrocic.
tak wrocilam po 2 tygodniach, tesknilam, nie da sie taka odrazu przestac kogos kochac  to z winy tesciowej. mielismy synka, myslalam o nim glownie, balam sie ze mi go zabiora bo nie mam nic, pracy wyksztalcenia...
to naprawde dluga historia, to co napisalam to tylko wielki skrot.

Nic w życiu nie jest proste ale to nie znaczy, że nie jest niemożliwe. Musisz znaleźć rozwiazanie a nie pozwalać by ta sytuacja wyglądała tak samo każdego dnia. Weź się w garć. Masz być przykładem dla swoich dzieci.

6

Odp: trudne relacje w domu

Wszystko rozbija się o zależnosc materialną. Mąż jest jedynym żywicielem, jego matka tą dającą młodym dach nad głową. Facet odziedziczył gospodarstwo, z niego żyją. Jeszcze nie widziałam rolnika kąsającego rękę, która należy do dobroczyńcy (rodzica).

Teściowa nigdy się nie zmieni. Ona jest u siebie, na tej gospodarstwie tyrała, traktuje wszystko bardzo osobiście, jak każdy rolnik. Taka jest specyfika wsi, niestety.

7

Odp: trudne relacje w domu

Rozumiem, że teść nie chce się wtrącać i z jego strony wsparcia i pacyfikacji teściowej nie uświadczysz. Teściowa jest u siebie, ona rządzi i na każdym kroku będzie to podkreślała swoim zachowaniem. Ty jesteś przyjezdna, na łasce, niewiele potrafisz wg niej -masz się więc podporządkować i nie podskakiwać.  Tacy prości ludzie, z wiejskiego środowiska, gdzie ciężką pracą do czegoś się dochodzi, ceni ojcowiznę i w ogóle majątek - króluje zatwardziałość, nieracjonalny konserwatyzm i nieustępliwość w wielu kwestiach. W tej relacji już nic się nie zmieni, bądź pewna. Ciężko też widzę ewentualne wsparcie ze strony męża, bo skoro do tej pory go nie uświadczyłaś, to znaczy, że nadal "oddawał będzie należny matce posłuch i szacunek"...
By poczuć się pewniej musisz być na swoim lub przynajmniej na neutralnym gruncie. Koniec i basta. Innej drogi nie ma. Rozumiem, że macie teraz trudności finansowe (przy okazji - za co spłacacie te kredyty?! - mieszkać gdzie mieliście, nowym Audi też się nie rozbijacie, jak sądzę, chyba, że na jakieś wspólne rzeczy jak np. sprzęt rolniczy). U teściowej zyskasz szacunek stanem posiadania i gospodarowania na swoim. Obawiam się jednak, że nawet po ustabilizowaniu się Waszej sytuacji finansowej, Twojego męża nie byłoby jednak stać na decyzję o wyprowadzce na swoje i odcięcie pępowiny, co najwyżej planowanie rozbudowy gospodarstwa na miejscu - a to pośrednie rozwiązanie. Zawsze będzie miał wymówkę typu, że rodzice już starsi z problemami zdrowotnymi i trzeba pomóc. Reasumując, najlepszym rozwiązaniem na tą chwilę dla Ciebie samej jest wyprowadzka z dziećmi do rodziców, jeśli mogłabyś oczywiście liczyć na ich pomoc przy dzieciach itd. Odwiedź też jakieś ośrodki aktywizacji zawodowej, powstające z unijnych środków różnego rodzaju spółdzielnie społeczne i dąż do uniezależniania się, żebyś miała jakąś alternatywę na funkcjonowanie. Trwanie oznacza eskalację znanych Ci już napięć. I jeszcze jedno - powrót z miłości i tęsknoty osłabił Twoją negocjacyjną przewagę w relacjach z teściową, inaczej by to wyglądało, gdyby teściowa przeprosiła, poprosiła o powrót - stawiasz wtedy warunki i wracasz. Wiem, że łatwo mi się to pisze, ale sucha ocena sytuacji tak właśnie wygląda.

8 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-23 19:20:04)

Odp: trudne relacje w domu

Behappy81 daje dobre rady, ale...W tej chwili dzieci są malutkie, rodzice Enki musieliby jej pomagac i to naprawdę sporo. Kto będzie utrzymywał ją i dzieci?

Pozwolicie, że napiszę parę uwag. Nie tylko rolnik nie szanuje partnera, który przyszedł "z niczym". Tak jest we wszystkich biznesach, żąda się często intercyzy. No i rolnik jest niechętny budowie swojego domu. Nawet mając zyski, będzie w początkowej fazie wszystko inwestował w gospodarstwo. To studnia bez dna. Prędzej dokupi ziemi,wybuduje nową oborę, niż dom. Unowocześni, czasami dobuduje coś tam, ale w starym rodzinnym. Nowy? Fanaberia! Jeśli to żona ze swojej kasy postawi chałupę, to insza inszosc. Co nie jest równoznaczne z przyklaśnięciem tej inwestycji, raczej będą przeliczac, co by za te zmarnowane pieniądze, można było zrobic pożytecznego.
Ech, życie.

9

Odp: trudne relacje w domu
agne8190 napisał/a:

Pozwolę sobie wyciąć Twój fragment wypowiedzi.
Teściowa Cię traktuje tak jak jej na to pozwalasz. Nie przeciwstawiłąś sie raz, 2, 3 i wystarczyło wiadomo, że teraz będzie wykorzystywała Twoją słabość na każdym kroku.
Widzę po tonacji wypowiedzi, że jesteś  osobą niezwykle emocjonalną wiec albo odętniesz od męża pępowine w roli mamy i zaczniecie żyć sami albo jak twierdzisz sama się wykończysz.

Też nie rozumiem czemu nie zostałaś u rodziców. Nie wierz w obietnice męża o zmianie Twojej teściowej, widzisz przecież jaka jest. Pogadaj otwarcie z ukochanym o swoich uczuciach,  powiedz mu co i czemu Ci przeszkadza W NIM.
Musisz myśleć też o dzieciach. Nie powinny się wychowywać w takim domu.

Wracaj tam gdzie masz oparcie - do domu rodzinnego - jak będzię tak będzie - kiedyś wyjdziesz na swoje. I pogadaj z mężem niech się określi.

wlasnie przeciwstawilam sie jej raz wa trzy... powiedzialam ze tak sie nie dam traktowac i ze tez jestem czlowiekiem i mam prawa ale to tylko pogarsza sytuacje. teraz ja jestem ta zla bo sie wlasnie postawilam. a zdaniem tesciowej wlasnie przyszlam z niczym i mam cicho siedziec i sie nie odzywac. wiem takie sa prawa wsi i w sumie wiedzialam o tym ale nie umiem cicho siedziec i pozwalac jak ktos po mnie jezdzi jak po szmacie od podlogi.
tak jestem osoba emocjonalna i chyba to tez jest moj problem bo gdybym olala jej gadanie byloby mi lzej a tak to biore wszystko do siebie i sie dusze.
nie zostalam u rodzicow bo oni tez sa w trudnej sytuacji materialnej, finansowo by mi nie pomogli a zczego bym utrzymala siebie i dzieci? u nich najwyzej bym miala dach nad glowa no i swiety spokoj ae to nie wszystko.
z ukochanym nie wiem juz jak mam rozmawiac, on niczego nie rozumie, ostatnio kazal mi skrocic jezyk i tyle, nie obchodza go moje uczucia.

10

Odp: trudne relacje w domu
chaber05 napisał/a:

Wszystko rozbija się o zależnosc materialną. Mąż jest jedynym żywicielem, jego matka tą dającą młodym dach nad głową. Facet odziedziczył gospodarstwo, z niego żyją. Jeszcze nie widziałam rolnika kąsającego rękę, która należy do dobroczyńcy (rodzica).

Teściowa nigdy się nie zmieni. Ona jest u siebie, na tej gospodarstwie tyrała, traktuje wszystko bardzo osobiście, jak każdy rolnik. Taka jest specyfika wsi, niestety.

to fakt, tyle ze ja tez pracuje na tym gospodarstwie, to nire jest tak ze ja sobie siedze w domciu z dziecmi i nic nie robie, robie na tyle ile mi dzieci pozwalaja. wychowywanie takich maluchow jak moje to tez ciezka praca a nie mam forow ze jak pol nocy nie spie to rano sobie moge dluzej polezec, niestety trzeba rano o 5 wstac i isc...

11

Odp: trudne relacje w domu
behappy81 napisał/a:

Rozumiem, że teść nie chce się wtrącać i z jego strony wsparcia i pacyfikacji teściowej nie uświadczysz. Teściowa jest u siebie, ona rządzi i na każdym kroku będzie to podkreślała swoim zachowaniem. Ty jesteś przyjezdna, na łasce, niewiele potrafisz wg niej -masz się więc podporządkować i nie podskakiwać.  Tacy prości ludzie, z wiejskiego środowiska, gdzie ciężką pracą do czegoś się dochodzi, ceni ojcowiznę i w ogóle majątek - króluje zatwardziałość, nieracjonalny konserwatyzm i nieustępliwość w wielu kwestiach. W tej relacji już nic się nie zmieni, bądź pewna. Ciężko też widzę ewentualne wsparcie ze strony męża, bo skoro do tej pory go nie uświadczyłaś, to znaczy, że nadal "oddawał będzie należny matce posłuch i szacunek"...
By poczuć się pewniej musisz być na swoim lub przynajmniej na neutralnym gruncie. Koniec i basta. Innej drogi nie ma. Rozumiem, że macie teraz trudności finansowe (przy okazji - za co spłacacie te kredyty?! - mieszkać gdzie mieliście, nowym Audi też się nie rozbijacie, jak sądzę, chyba, że na jakieś wspólne rzeczy jak np. sprzęt rolniczy). U teściowej zyskasz szacunek stanem posiadania i gospodarowania na swoim. Obawiam się jednak, że nawet po ustabilizowaniu się Waszej sytuacji finansowej, Twojego męża nie byłoby jednak stać na decyzję o wyprowadzce na swoje i odcięcie pępowiny, co najwyżej planowanie rozbudowy gospodarstwa na miejscu - a to pośrednie rozwiązanie. Zawsze będzie miał wymówkę typu, że rodzice już starsi z problemami zdrowotnymi i trzeba pomóc. Reasumując, najlepszym rozwiązaniem na tą chwilę dla Ciebie samej jest wyprowadzka z dziećmi do rodziców, jeśli mogłabyś oczywiście liczyć na ich pomoc przy dzieciach itd. Odwiedź też jakieś ośrodki aktywizacji zawodowej, powstające z unijnych środków różnego rodzaju spółdzielnie społeczne i dąż do uniezależniania się, żebyś miała jakąś alternatywę na funkcjonowanie. Trwanie oznacza eskalację znanych Ci już napięć. I jeszcze jedno - powrót z miłości i tęsknoty osłabił Twoją negocjacyjną przewagę w relacjach z teściową, inaczej by to wyglądało, gdyby teściowa przeprosiła, poprosiła o powrót - stawiasz wtedy warunki i wracasz. Wiem, że łatwo mi się to pisze, ale sucha ocena sytuacji tak właśnie wygląda.

piszesz tak jak ja to bym ujela, to co piszesz to wszystko prawda, jestem pewna ze tesciowej nie zmienie, wiem ze wlasnie ciezko tu pracowala i sie rzadzi, wiadomo. tylko wlasnie najbardziej mi szkoda mojego malzenstwa ze sie kruszy wlasnie przez relacje z tesciowa. my juz nawet malo rozmawiamy, bo to ja jestem ta zla nie dobra ktora podskakuje rodzicom.nie, trudnosci finansowych nie mamy, radzimy sobie dobrze, na nic nie brakuje no ale takiej kwoty zeby powiekszyc dom i sie oddzielic nie posiadamy i nie wezniemy nawet kredytu bo musimy troche splacic te co mamy. hehe to mnie rozsmieszylo, nie rozbijamy sie nowym audi ale tak, wzielismy kredyt na nowego ale opla wink jezdzic czyms trzeba a stary sie sypal. pozostale kredyty sa na dwa nowe ciagniki i sprzet rolniczy. maz nigdzie nie zamierza sie wyprowadzac bo tu jest JEGO dOM, WLASNIE TYLKO ZE JEGO BO JA NIE CZUJE SIE TU JAK W DOMU. sorki za capsa. tesciowa nigdy nie przeprosi, to nie taki czlowiek by przyznal sie do winy. ja wiem ze mam chwilowo niewyparzony jezyk, ze moze dotne ze cos ale to juz wszystko z tych nerwow, kiedys taka nie bylam, wiem ze jest i mojej winy w tym wszystkim ale ja sie poprostu bronie przed tymi obelgami i klamstwami na moj temat. nie mam sily juz na te walke, nie wiem co robic, do rodzicow nie pojde bo mi nie pomoga, sami pracuja ledwo wiaza konec z koncem, poza tym nie chce zwalac sie komus na glowe z dwojka dzieci. juz mi nawet nie chodzi o ta tesciowa ktorej i tak nie zmienie, chcialabym zeby moj maz zauwazyl moje wolanie o pomoc, zeby okazal choc odrobine wsparcia, brakuje mi nawet rozmowy z nim, mam takie wrazenie ze woli matke i wszystkich dookola ode mnie, wieczory spedza nawet z matka nie ze mna, albo siedzi przed  komputerem albo z nia rozmawiaja ''o waznych sprawach'' bo matka przeciez wie lepiej wszystko..

12 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-23 19:54:45)

Odp: trudne relacje w domu

W oczach teściowej jeszcze za krótki masz staż i za mało zrobiłaś. Druga sprawa, od zawsze mówi się, że dwie gospodynie to o jedna za dużo. To prawda i ja też bym warczała na synową. Chcesz rzadzic i byc u siebie, zacznij od zbudowania swojego domu.

W zgodzie żyje tylko ta synowa z teściową, która rozumie, że nie jest u siebie i że mieszka tu tylko tymczasowo.

Od męża wsparcia i zrozumienia miec nie będziesz. Ty też byś tak postępowała, gdyby to on był na Twoim miejscu. W domu rządziłby Twój ojciec, a nie mąż. Gdyby teściowa zamieszkała u was w domu, to kto by w nim miał głos decydujący? Teściowa musiałaby się podporzadkowac, tak czy nie?

13

Odp: trudne relacje w domu
chaber05 napisał/a:

Behappy81 daje dobre rady, ale...W tej chwili dzieci są malutkie, rodzice Enki musieliby jej pomagac i to naprawdę sporo. Kto będzie utrzymywał ją i dzieci?

Pozwolicie, że napiszę parę uwag. Nie tylko rolnik nie szanuje partnera, który przyszedł "z niczym". Tak jest we wszystkich biznesach, żąda się często intercyzy. No i rolnik jest niechętny budowie swojego domu. Nawet mając zyski, będzie w początkowej fazie wszystko inwestował w gospodarstwo. To studnia bez dna. Prędzej dokupi ziemi,wybuduje nową oborę, niż dom. Unowocześni, czasami dobuduje coś tam, ale w starym rodzinnym. Nowy? Fanaberia! Jeśli to żona ze swojej kasy postawi chałupę, to insza inszosc. Co nie jest równoznaczne z przyklaśnięciem tej inwestycji, raczej będą przeliczac, co by za te zmarnowane pieniądze, można było zrobic pożytecznego.
Ech, życie.

dokladnie. moj m predzej kupi ziemie czy zrobi cos w gospodarstwie niz postawi dom. prawdziwa prawda.

14

Odp: trudne relacje w domu
chaber05 napisał/a:

W oczach teściowej jeszcze za krótki masz staż i za mało zrobiłaś. Druga sprawa, od zawsze mówi się, że dwie gospodynie to o jedna za dużo. To prawda i ja też bym warczała na synową. Chcesz rzadzic i byc u siebie, zacznij od zbudowania swojego domu.

W zgodzie żyje tylko ta synowa z teściową, która rozumie, że nie jest u siebie i że mieszka tu tylko tymczasowo.

Od męża wsparcia i zrozumienia miec nie będziesz. Ty też byś tak postępowała, gdyby to on był na Twoim miejscu. W domu rządziłby Twój ojciec, a nie mąż.

domu nie zbuduje. juz mi nie chodzi o te rzadzenie, niech se baba rzadzi ale niech nie poniza slabszego. ile ja z jej ust uslyszalam zlego o mnie to szkoda gadac i z tym nie umiem sobie poradzic.
dzieki za slowa otuchy.....

15 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-23 20:12:51)

Odp: trudne relacje w domu

Podstawowy błąd, który popełniłaś, to ten, że zamieszkałaś w domu teściowej.Ten fakt niszczy największą miłosc.
Wyjście za mąż za rolnika pogarsza sprawę. To chyba jedyni ludzie, którzy są tak niechętni budowie swojego domu. Każdy inny biznesmen to zrobi, ale nie rolnik. Od lat obserwuję ten fenomen.

Starzy rolnicy, gospodarze od lat, też są specyficzni. Do końca swoich dni trzymają rękę na pulsie. Bywa komicznie: 50-cio latek łajany przez 80-cio latka.
Rolnik ma kodowane od dzieciństwa posłuszeństwo i szacunek dla rodzica. Żonę można zmienic, rodziców ma się jednych.

Następny fenomen to ten, że tyle się o tym pisze, a dziewczyny i tak myślą: w moim przypadku będzie inaczej. Mało tego, ostrzegają następne, lecz kto im wierzy.

16

Odp: trudne relacje w domu

Jest jeszcze jedno, proste rozwiązanie, które z pewnością sporo mogłoby pomóc, ale wymaga zrozumienia problemu przez Twojego męża i pewnej gry, którą musiałby podjąć. Wspomniałaś, że wspólnie z teściową często prowadzą rozmowy, strategiczne narady i w ogóle są partnerami w ważnych dyskusjach. Myślę, że gdyby Twój mąż zapytany czasem o coś przez swoją mamę, wstrzymał się z decyzją, prosząc o skonsultowanie tematu z Tobą, gdyby poprosił Cię czasem do "stolika" i zapytał przy mamie o Twoją ocenę sytuacji, gdyby po prostu czasami uczynił z Ciebie na oczach i w uszach matki współdecydenta, a Ty odpowiadając umiejętnie i sprytnie podłechtałabyś przy tym ego teściowej, to z czasem ona mogłaby zluzować, enka. Pomyśl o tym, porozmawiaj w dobrej atmosferze o tym ze swoim mężem. Powodzenia!

17

Odp: trudne relacje w domu
chaber05 napisał/a:

Podstawowy błąd, który popełniłaś, to ten, że zamieszkałaś w domu teściowej.Ten fakt niszczy największą miłosc.
Wyjście za mąż za rolnika pogarsza sprawę. To chyba jedyni ludzie, którzy są tak niechętni budowie swojego domu. Każdy inny biznesmen to zrobi, ale nie rolnik. Od lat obserwuję ten fenomen.

Starzy rolnicy, gospodarze od lat, też są specyficzni. Do końca swoich dni trzymają rękę na pulsie. Bywa komicznie: 50-cio latek łajany przez 80-cio latka.
Rolnik ma kodowane od dzieciństwa posłuszeństwo i szacunek dla rodzica. Żonę można zmienic, rodziców ma się jednych.

Następny fenomen to ten, że tyle się o tym pisze, a dziewczyny i tak myślą: w moim przypadku będzie inaczej. Mało tego, ostrzegają następne, lecz kto im wierzy.

wiem, ze popelnilam blad, ale czasu nie cofne a sama niczego nie zmienie w naszych relacjach. trzeba wysilku z obu stron, co z tego jak ja bym sie starala a tesciowa dalej swoje.
tak, rodzicow ma sie jednych. ja meza rozumiem ze jest posluszny rodzicom, oni go wychowali i nie chce ich ze soba sklocac tylko po to bym ja byla szczesliwa, ale czemu ja mam przez to tak cierpiec.... tak zone mozna zmienic, tesciow nie raz juz o tym mowila, mowila nawet ze K.moglby miec 5 zon na moje miejsce, bo we mnie to nawet nic ladnego nie ma. ona tylko go buntuje, mowi ze mu zycie zmarnowalam, ze po co mu glowe zawracalam, moglabym caly wieczor pisac i bym nie napisala wszystkiego.
tak czy siak i tak nie wygram, probuje tylko sobie pomoc zeby mi bylo lzej, zeby nie zrobic jakiegos glupstwa z tej samotnosci i bezsilnosci.

18 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-23 21:12:46)

Odp: trudne relacje w domu

Czasu nie cofniesz, możesz swoje dzieci wychowac w innym duchu, sama byc inna dla partnerów swoich dzieci. Tylko czy będziesz umiec? Te obecne teściowe też były gnębione, też sobie wmawiały, że będą lepszymi dla swoich synowych. I co?

Czemu życie zmarnowałaś swojemu mężowi? Co Ci zarzuca teściowa? W tym tkwi całe sedno konfliktu. Matki chcą jak najlepiej dla dzieci, chcą żeby tak ciężko nie pracowały, chcą dla nich dobrobytu.

Behappy ma niezłe pomyśly, ale chyba wsi nie zna. Tu, albo się podporządkujesz już na wstępie i będziesz ślepo posłuszna, albo na nic wszystkie gierki.

Enka Ty jednego nie rozumiesz, nie jesteś im wdzięczna. Oczekujesz przeprosin, a teściowa chce widziec coś innego, mąż też. Tacy ludzie chcą poczuc, że dzięki nim lepiej żyjesz, biedy nie klepiesz.

Gdzieś na tym forum jest wątek o rolnikach, chyba "czy chciałabyś zostac żoną rolnika?". Coś w ten deseń, może ktoś znajdzie, bo już nie pamiętam gdzie. Bodajże Jędrek ( mam nadzieję, ze nie przekręciłam) chwalił się jak to żonom rolników jest dobrze, jak jego połówka ma super. Za nic nie chciał pojąc, że ja oraz inne kobiety taki luksus mamy daleko... Wolę byc niezależna i tyrac pod rządami szefa (obcy) niż teściowej i męża. Tam mi zapłacą (docenią moja pracę), a na wsi możesz orac nosem, i tak będzie mało.

19

Odp: trudne relacje w domu

behappy dziekuje za serdeczne rady ale tutaj chaber ma racje, nie znasz wsi. sie nie sprawdzi to ze maz spytalby mnie o zdanie czy cos. tesciowa uwaza ze ja na niczym sie nie znam i nie powinnam zabierac glosu, cokolwiek nie powiem to i tak jest zle.
tesciowa mi zarzuca ze nie dbam o meza, o dzieci, ze taka jak ja nie powinna miec w ogole dzieci, zarzuca ze nawet glodze starszego synka. ostatnio niemial apetytu i prawie wcale nie jadl, to wina oczywiscie byla moja bo ja go zamorzylam. nie dbam o meza, nie ugotuje mu tak jak ona, ze nie ide z nim wszedzie do pracy ze zona to powinna caly czas isc z mezem i go gonic do pracy a przeciez do cholery dzieci samych na pastwe nie zostawie i nie pojde do roboty, ze wszedzie brudno, ze rodziny nie ugoszcze a to wszystko nie prawda. co niedziela jest u nas meza rodzina, to czy ja mam na bacznosc stojec przy garach i pichcic bo ktos przyjezdza, czy ja nie moge miec odrobiny swobody?
o meza nie dbam, nie jestem gospodarna, wszystko marnuje siastam pieniedzmi na lewo i prawo, nie oszczedzam a to tez guzik prawda bo prze trzy lata sobie pewnie juz nic nie kupilam, zarzutow jest tysiace, jak przypomne jeszcze to dopiszee. co jak co staram sie jak moge a ona i tak tego nie widzi.
fakt moze powinnam byc bardziej wdzieczna bo wylewna nie jestem, kiedys bylam bardziej a teraz olalam to bo i tak nikt tego nie widzi. ale nie potrafie szanowac kogos kto we wszystkim mi tak ubliza...
poszukam tego watku o rolniku, dzieki.
a co do przeprosin ja ich nie oczekuje, poprostu chcialabym czasem w tym domu tez poczuc sie potrzebna....

20

Odp: trudne relacje w domu

Różne przerażające rzeczy napisałaś, ale chyba najbardziej mnie przeraziło, że teściowa mówi twojemu dziecku, że mama jest zła. Juz samo to dałoby mi tylko dwie opcje, albo zrobić jej taką awanturę, że zapomni jak się nazywa, albo odejść z tego domu i  zbudować swoje własne życie, albo z mężem, albo samodzielnie jeśli on jednak zdecydowałby się zostać przy maminej spódnicy. Ratuj siebie, ratuj swoje dzieci. Jak sobie wyobrażasz ich szacunek dla ciebie, skoro wyrastają w domu gdzie nikt cię nie szanuje? Jeśli masz oparcie w rodzicach to może najpierw zatrzymaj się u nich, zanim będziesz mogła pozwolić sobie na coś własnego.
Przychylam się do tego co napisane wyżej, teściowa jest u siebie i prowadzi swoje rządy. Wmawia wam że sobi przez tydzień bez niej nie poradzicie... Załosne to, ale może w to naprawdę wierzy, ale tak nie jest.

21

Odp: trudne relacje w domu

Ja bym odeszła tak się nie da żyć.

22

Odp: trudne relacje w domu

nie jest tak latwo odejsc z dwojka dzieci, raz odeszlam gdy mialam tylko synka i wrocilam. teraz jest dwojka, ,czasem mysle ze przetrwam to wlasnie dla dzieci, ze powinny miec dom ojca i matke a nie szarpanine miedzy domami. tego bylam wlasnie przerazona jak odeszlam pierwszym razem, ze zabiora mi synka i beda wmawiac jaka to jestem zla i nie dobra, ze zrobia malemu pranie mozgu i przekabaca na swoja strone. dlatego zdecydowalam dac nam szanse i wrocic zeby synek mial dom i nie musial sie miotac miedzy jednym a drugim rodzicem bo wiem ze bylaby wielka wojna i walka o dziecko. wiem tez ze takie wychowywanie dzieci w takiej atmosferze tez do niczego dobrego nie prowadzi, dzieci zaraz podrosna beda widzialy i rozumialy coraz wiecej, moj 3,5 latek juz tyle rozumie i powtorzy wszystko co powie babcia na moj temat. duzo ciekawych rzeczy dowiedzialam sie od mojego synka. ciezko jest jak ktos tak perfidnie podwaza moj autorytet jako rodzica, boli jak cholera ze do swoich  celow uzywa nawet niewinnego dziecka...... boli ale co ja moge, awantura nic nie da, dostane tylko opieprz ze znowu sie stawiam gowniara i tyle. ja nie mam nic do powiedzenia. co powiem co zrobie i tak jest nie dobrze.

23

Odp: trudne relacje w domu

Zgadzam się, że może dokładnie mentalności wsi nie znam, nie ją zresztą chciałem zmieniać, ale ciut tylko przestawić myślenie Twojego męża, który nie musiałby wcale tego rozumieć, a jedynie na Twoją prośbę postarać się w kilku sytuacjach przy teściowej pokazać, że liczy się z Twoim zdaniem. Postaraj się też doszukać głębszego sensu w oklepanym już powiedzeniu - "kto siebie nie szanuje, to inni też go szanować nie będą" i pomyśl w jakich sytuacjach czy sferach możesz z lekka bardziej ostentacyjnie poszanować siebie.
No cóż, ogólnie bardzo Ci współczuję, że spotkał Cię taki los. Lekko nie masz. Mimo tego całego natłoku gromów, jakie na Ciebie spadają - jesteś bardzo dzielna i z pewnością kilka osób jest z Ciebie dumna - Twoi rodzice, po części też mąż (może ta refleksja dosięgnie go głębiej, czego Ci życzę), a w przyszłości dzieci. My tutaj jesteśmy.
Pewnie nie łudziłaś się również, że znajdziesz tu cudowny lek na swoje problemy i dylematy, ale mamy nadzieję, że przez to, że możesz się wygadać, jest Ci choć troszkę lżej na duszy.

24

Odp: trudne relacje w domu

Sama mam problem z teściową.. Jakiego rodzaju - założyłam o tym osobny temat.
Ale nie o tym...
Współczuję autorce, moim zdaniem największą przeszkodą w rozwiązaniu tej sytuacji jest posiadanie dzieci - niestety, sama mogłaby odejść, jeśli rozmowy z mężem nie dają skutku - ogłosić separację, spróbować się dokształcić, znaleźc jakąs pracę i uniezależnić się.. Jednak jeśli są dzieci - musiałaby się rozwieść, żeby otrzymywać na nie alimenty.
Pozdrawiam, dużo siły życze:)

25 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-01-24 08:27:03)

Odp: trudne relacje w domu

Enka, żyjesz w strasznej przemocy emocjonalnej ze strony teściowej, ale i mąż brakiem reakcji na tę przemoc zezwala. Poczytaj o przemocy, jak działa to koło, jak działa ofiara, sprawca. Trochę więcej zrozumiesz, co się u Ciebie dzieje.
Piszesz, że dla dobra dzieci chcesz to przetrwać, ja Ci napiszę, że dzieci podobnie jak Ty są ofiarami tej przemocy. To nie jest dobre dla ich rozwoju, mogą mieć duże problemy emocjonalne, zaburzenia. Podkopywany autorytet matki odbije się na nich w bardzo niebezpieczny sposób. Z czasem same będą przyjmować rolę ofiary, albo sprawcy przemocy.

Co możesz zrobić Ty? Przeprowadzić się do rodziców, zgłosić do MOPSU lub Centrum Pomocy Rodzinie, porozmawiać w jak trudnej sytuacji jesteś, poprosić o pomoc. Ojciec dzieci musi przecież płacić na ich utrzymanie, a Ty porozglądaj się za możliwością podjęcia pracy, dokształcaniem się.
Stawiaj granice, warunki, Twoja teściowa się nie zmieni, nie licz na to, jesteś narażona na depresje i głębsze wchodzenie w rolę ofiary, z czasem stracisz siły.
Odzyskaj swoją godność i zawalcz o siebie, i co najważniejsze, zwłaszcza o zdrowie dzieci, które w tych warunkach zdrowe raczej nie będą.
Oczywiście nie znam sytuacji w Twojej wsi, nie wiem, czy jest tam praca, może trzeba dojechać do MOPSU itp. No ale tu chodzi o Twoje życie i życie Twoich dzieci więc jakiś wysiłek niestety trzeba podjąć. Działaj, po prostu. Złe myślenie Twoje jest takie, że nic się nie da zrobić, bo kredyty i że nic nie robisz dla dobra dzieci. Otóz, sporo można zrobić, tylko trzeba działać. Jeśli zas chodzi o dobro dzieci, to wychowywanie ich w tej rodzinie może doprowadzić nawet do zaburzeń osobowości. To nie jest dla nich dobre! Jak się postawisz i zaczniesz działąć i zmieniać, to Twoja teściowa powinna trochę spasować, bo będzie wiedziała, że smrodek wyszedł na zewnątrz (MOPS, Centrum Pomocy Rodzinie) W takich miejscach są osoby, które znają się na przemocy i wiedzą, o co chodzi Nikt nie ma prawa traktować Cię w ten sposób, przemoc emocjonana też jest przestępstwem! Możesz wzywać policję, założyć jej niebieską kartę, nagrywaj na dyktafon te jej wrzaski i szpile, które w Ciebie wbija, zacznij walczyć. Nie wchodz w rolę ofiary, to najgorsze, co możesz zrobić.

26

Odp: trudne relacje w domu
behappy81 napisał/a:

Zgadzam się, że może dokładnie mentalności wsi nie znam, nie ją zresztą chciałem zmieniać, ale ciut tylko przestawić myślenie Twojego męża, który nie musiałby wcale tego rozumieć, a jedynie na Twoją prośbę postarać się w kilku sytuacjach przy teściowej pokazać, że liczy się z Twoim zdaniem. Postaraj się też doszukać głębszego sensu w oklepanym już powiedzeniu - "kto siebie nie szanuje, to inni też go szanować nie będą" i pomyśl w jakich sytuacjach czy sferach możesz z lekka bardziej ostentacyjnie poszanować siebie.
No cóż, ogólnie bardzo Ci współczuję, że spotkał Cię taki los. Lekko nie masz. Mimo tego całego natłoku gromów, jakie na Ciebie spadają - jesteś bardzo dzielna i z pewnością kilka osób jest z Ciebie dumna - Twoi rodzice, po części też mąż (może ta refleksja dosięgnie go głębiej, czego Ci życzę), a w przyszłości dzieci. My tutaj jesteśmy.
Pewnie nie łudziłaś się również, że znajdziesz tu cudowny lek na swoje problemy i dylematy, ale mamy nadzieję, że przez to, że możesz się wygadać, jest Ci choć troszkę lżej na duszy.

behappy myslalam ze jestess kobieta wink
naprawde dziekuje za wszystkie rady, moze serio powinnam toche poszanowac tez i siebie, czasem ugryzc sie w jezyk zanim cos powim i potem nie gryzc sie ze to wszzystko moja wina i obwiniac sie.
spotkal mnie taki los, sama sie na to zgodzilam, wiedzialam przed slubem ze beda tesciowie i poszlam na to ale myslalam ze bedzie lepiej a to wszystko mnie przeroslo. czasem czuje ze nikomu nie jestem potrzebna i ze nikt nie jest ze mnie dumny ani zadowolony. moze jedynie potrzebna jestem mojej 9-cio miesiecznej corce, bo juz nawet starszy synek dla niego babcia jest calym swiatem, mnie mogloby nie byc..... to jest straszne.
dziekuje ze jestescie, wiem, nie ludzilam sie ze znajde tu cudowne lekarstwo na moje problemy, ale ciesze sie ze moge to z siebie wyrzucic i ze ktos w ogole ze mna pisze, dziekuje.

27

Odp: trudne relacje w domu
Filoletowa napisał/a:

Enka, żyjesz w strasznej przemocy emocjonalnej ze strony teściowej, ale i mąż brakiem reakcji na tę przemoc zezwala. Poczytaj o przemocy, jak działa to koło, jak działa ofiara, sprawca. Trochę więcej zrozumiesz, co się u Ciebie dzieje.
Piszesz, że dla dobra dzieci chcesz to przetrwać, ja Ci napiszę, że dzieci podobnie jak Ty są ofiarami tej przemocy. To nie jest dobre dla ich rozwoju, mogą mieć duże problemy emocjonalne, zaburzenia. Podkopywany autorytet matki odbije się na nich w bardzo niebezpieczny sposób. Z czasem same będą przyjmować rolę ofiary, albo sprawcy przemocy.

Co możesz zrobić Ty? Przeprowadzić się do rodziców, zgłosić do MOPSU lub Centrum Pomocy Rodzinie, porozmawiać w jak trudnej sytuacji jesteś, poprosić o pomoc. Ojciec dzieci musi przecież płacić na ich utrzymanie, a Ty porozglądaj się za możliwością podjęcia pracy, dokształcaniem się.
Stawiaj granice, warunki, Twoja teściowa się nie zmieni, nie licz na to, jesteś narażona na depresje i głębsze wchodzenie w rolę ofiary, z czasem stracisz siły.
Odzyskaj swoją godność i zawalcz o siebie, i co najważniejsze, zwłaszcza o zdrowie dzieci, które w tych warunkach zdrowe raczej nie będą.
Oczywiście nie znam sytuacji w Twojej wsi, nie wiem, czy jest tam praca, może trzeba dojechać do MOPSU itp. No ale tu chodzi o Twoje życie i życie Twoich dzieci więc jakiś wysiłek niestety trzeba podjąć. Działaj, po prostu. Złe myślenie Twoje jest takie, że nic się nie da zrobić, bo kredyty i że nic nie robisz dla dobra dzieci. Otóz, sporo można zrobić, tylko trzeba działać. Jeśli zas chodzi o dobro dzieci, to wychowywanie ich w tej rodzinie może doprowadzić nawet do zaburzeń osobowości. To nie jest dla nich dobre! Jak się postawisz i zaczniesz działąć i zmieniać, to Twoja teściowa powinna trochę spasować, bo będzie wiedziała, że smrodek wyszedł na zewnątrz (MOPS, Centrum Pomocy Rodzinie) W takich miejscach są osoby, które znają się na przemocy i wiedzą, o co chodzi Nikt nie ma prawa traktować Cię w ten sposób, przemoc emocjonana też jest przestępstwem! Możesz wzywać policję, założyć jej niebieską kartę, nagrywaj na dyktafon te jej wrzaski i szpile, które w Ciebie wbija, zacznij walczyć. Nie wchodz w rolę ofiary, to najgorsze, co możesz zrobić.

juz kiedys myslalam ze nie wytrzymam i pojde na policje, do ksiedza, nie wiem gdziekolwiek bo juz mialam tego zniewazania dosc, ae tego nie zrobilam bo sie wstydzilam. czasem o tym mysle bo kiedy juz nic nie pomaga a jest coraz gorzej to co mi innego pozostaje, przekonuje sie w mysli ze i tak juz pewnie gorzej byc nie moze. ale zawsze cos mnie jeszcze hamuje. kiedys straszylam policja, bo straszono i mnie.
wiem tez ze dzieci sa ofiarami tak jak i ja. synek widzi co sie dzieje, czesto pyta mnie dlaczego placze i sam juz odpowiada sobie ''bo babcia krzyczy glosno na mame'' . tylko ze ja nic nie potrafie z tym zrobic, boje sie wziasc w garsc boje sie postawic bo wiem ze i tak to zostanie odebrane tak ze ''gowniara nie bedzie mnie tu ponizala za moja prace'' bo zawsze tak jest, probuje cos zrobic, obronic sie ale i tak zawsze bez skutku, bo to ja pozniej jestem obgadana na okolice jaka to ze mnie zla synowa i potem na mnie ludzie patrza jak na bezczelna smarkule.
nie wiem jak mam za to sie zabrac, wstyd mi jest zglaszac to gdziekolwiek, a z drugiej strony wiem ze jak nie zrobie nic to sie wykoncze. tesciowa i tak zrobi tak i omota kazdego zeby to byla tylko i wylacznie moja wina. i tak juz cala rodzina wie jaka ja jestem zla dla tesciowej, jak ja z nia postepuje. fakt w nerwach tez moze powiedzialam duzo rzeczy za duzo ktorych nie powinnam mowic bo to starszy czlowiek ale dlaczego nikt mnie nie wyslucha, nikt nie pozna mojej wersji? wszyscy mysla e to ja jestem ta zla bo cos tam powiedzialam tesciowej ale nie wiedza jak i w jaki sposob ona mnie traktuje.
tesciowa nigdy przenigdy sie nie zmieni, nie zmieknie nawet jakby  miala niebieska karte czy cos w tym stylu, bedzie jeszcze gorzej, bedzie gorzej wygadywala. moze zeby mi nie zalezalo na mezu to bym postawila wszystko na jedna karte ale tez boje sie ze podejmujac sie na taki krok wszyscy odwroca sie tez od mojego meza, chodzi mi glownie o rodzine ktora wiadomo ze stoi murem za matka.

28

Odp: trudne relacje w domu

Teściowa jeździ po Tobie jak po łysej kobyle, tak że skończyłaś u psychiatry, a Ty masz wyrzuty sumienia że jej czasami odwarkniesz?
Wydaje mi się, że ta długotrwała przemoc psychiczna, której jesteś ofiarą, poprzestawiała Ci priorytety.
Pozbądź się skrupułów wobec niej. Jeśli ktoś Cię niszczy (i dodatkowo Twoją rodzinę) to masz prawo, a nawet obowiązek bronić swoich granic. Broń się za każdym razem i obarcz JĄ odpowiedzialnością za wynikłe z tego awantury, bo to w rzeczywistości będzie jej odpowiedzialność: jeśli nie chce awantury, to niech się od Ciebie odzajączkuje. Jej decyzja.

Sądzisz że dzieci niczego nie widzą? Jakie wzorce im przekazujesz? Że matka i żona to jest ktoś, kto kładzie uszy po sobie i daje sobą pomiatać? Kogo można traktować jak śmiecia? Z takimi wzorcami masz spore szanse, że Twoje dzieci w dorosłym życiu będą się dawały traktować podobnie, albo będą kogoś traktować podobnie. Tego dla nich chcesz?

Jeśli masz możliwość nagrania teściowej, nagraj ją. Na telefon, na komputer, cokolwiek (część komputerów ma wbudowany mikrofon i można łatwo nagrywać za pomocą programu rejestrator dźwięków, który każdy windows ma akcesoriach, tam gdzie paint, kalkulator itd).
Potem puść to jej samej albo mężowi z pytaniem czy chcieliby być tak traktowani. Może coś dotrze. Nagrania zachowaj, nigdy nie wiadomo kiedy się przydadzą. Może też baba przestanie tyle kłapać dziobem, wiedząc że może być nagrywana.

Walcz o siebie, broń się. Jesteś to winna i sobie i dzieciom.

29 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-01-24 09:30:01)

Odp: trudne relacje w domu

Tak to właśnie wygląda, sprawca przemocy robi wszystko by ofiara była odbierana przez otoczenie jak najgorzej, że to wina ofiary itp.
Nie przejmuj się ludzmi, jestem pewna, że nie jeden po cichu wie, że Twoja teściowa "łatwa" nie jest. Nie można wmawiać sobie, że nic się nie zmieni, jak zaczniesz stawiać granice, to się zmieni. Nie musisz mówić nikomu, że idziesz po pomoc do MOPSU, czy Centrum pomocy rodzinie, czy jakiegokolwiek miejsca, gdzie pomagają ofirarom przemocy. Zrób to sama, bez niczyjej wiedzy, tylko wyrzuć ten smród na zewnątrz, żeby ktos miał możliwość Ci pomóc, poszukaj terapeuty zajmującego się przeciwdziałaniem przemocy w rodzinie(popytaj w mopsie, czy innej instytucji). Czytaj, dużo czytaj, na stronach niebieskiej linii o przemocy. Na tej stronie jest też ogólnopolski numer telefonu, możesz zadzwonić, poradzić się.Masz swoje prawa, pamietaj, że przemoc to przestępstwo.Przeczytaj Ustawę o przeciwdziałąniu Przemocy w Rodzinie. I nie myśl, że przemoc psychiczna jest mniej ważna od przemocy fizycznej. Trudniej ją udowodnić, bo nie widać, a ofiary często nie wychodzą z problemem na zewnątrz. Jednak nagrywanie teściowej, wyjście z problemem na zewnątrz (MOPS itp.) to będą już dowody, poza tym policja, choć wiem, że jest Ci trudno wink MOPS pewnie sam załozy niebieską kartę. Rób cokolwiek, Twojemu mężowi krzywda się nie stanie, on pewnie sam jest ofiarą przemocy swojej matki. Macie szansę na normalne życie, tylko trzeba wyjść z tym na zewnątrz po pomoc. Nie ma się czego wstydzić, taka przemoc zdarza się bardzo często, nie jesteś z tym sama. Znam wiele dziewczyn z głębokich wsi, które były w podobnych, a nawet gorszych sytuacjach i wyszły z takiej przemocy. Tobie też się może udać wink Walcz dziewczyno! Twój mąż widać jest za słaby, uratuj Waszą rodzinę. I wierz mi może być gorzej, jak dojdą problemy zdrowotne Twoje, Twoich dzieci, a i przemoc może się nasilać.
Trzymam kciuki i powodzenia życzę!

30

Odp: trudne relacje w domu

dzieki kobietki za wszystkie rady. musze cos w koncu z tym zrobic bo sie wykoncze. caly czas stres i stres. jeden dwa dni jest ok, potem znowu idzie o glupote i dalej draka, rozgrabywanie starych rzeczy, a ten powiedzial to a ten tamto. poczytam poszukam wiecej info w necie, moze uda mi sie cos nagrac na telefon przynajmniej, kiedys ja troche tylko nastraszylam ze nagram to scichla troche na pewien czas. ehh trudne to wszystko takie, ale nie chce zeby moje dzieci wychowywaly sie w takiej atmosferze. mamy wspolna kuchnie i lazienke, ja siedze w jednym pokoiku, tesciowa ma trzy bo gdy mialam dwa to mi jeden zabrala bo powiedziala ze to jej w opisach. czasem boje sie wejsc nawet do kuchni i cos sobie ugotowac czy dzieciom bo ona tam jest. z tym jest najgorzej. tylko ze ona wszystko krytykuje, nawet moje gotowanie kiedys powiedziala ze''tego nawet pies by nie jadl''. jak ja cos ugotuje to nikt palcem nie tknie tak jakbym naplula albo trucizny dosypala do garnka, tesc tak samo nie tknie mo9jego jedzenia. jak tesciowa byla w szpitalu to ja gotowalam dbalam o dom o wszystko, tesc mial zawsze nagotowane i podane do stolu ''bo u nas tak jest i tak byc musi'' jak powiada tesciowa, to i tak po powrocie tesciowej poskarzyl sie dla niej ze siedzial glodny i glodowal, ze ja mu jesc nie dawalam. i wez zyj w takim zaklamaniu i falszerstwie. tesciowa mowi ze to ja jestem falszywa, w ogole ja to mam wszystkie wady jakie swiat dal, jestem brzydula z dlugim nosem i takie tam. najgorsze jest tez ze ona tak wszystko do mojego meza wygaduje a on na to nic. 
ehh nie mam juz sily nawet pisac o tym, jestem szczesliwa jak jej nie ma w domu. tesciowa ma corke 1 km od nas, czesto tam jezdzi to ja przynajmniej mam troche luzu i moge spokojnie po domu sie poruszac. przy ostatniej sprzeczce powiedziala ze sie wynosi do corki to ja na to ''to idz kobieto, kto ci broni'' ona ubzdurala ze ja ja wygonilam z domu i kazalam {tu padlo by niecenzurowane slowo ktorego nie bede przytaczac} i co gorsze moj synek teraz chodzi i mowi ze mama wygnala babcie z domu... smutne to, nie wiem czy ja mam jej awanture z tego powodu wyrzadzic czy dalej siedziec cicho ze mi tak dziecko nastawia...

31

Odp: trudne relacje w domu

Jej gadaniem się nie przejmuj, to co mówi to nie jest normalne, to chore i nie jest prawdą. Wiem, że łątwo mówić, bo słowa ranią, ale choć wiedz, że to wszystko, co mówi, jest po to aby Ci dokopać i tyle. Działaj, małymi kroczkami, powoli ale działaj. Przede wszystkim wyjdź z problemem na zewnątrz, porozmawiaj z rodzicami, z przyjaciółkami i kieruj się w stronę pomocy MOPS, Centrum Pomocy Rodzinie, Ośrodki Interwencji Kryzysowej. Jeśli masz ochotę napisz mi na maila skąd jesteś, poszperam i poszukam czegoś w pobliżu. Jeśli chodzi o dzieci, to musisz stawiać granice, nie rób awantur tylko stanowczym tonem powiedz, że nie życzysz sobie takich uwag przy dzieciach, że to im szkodzi i jesli nie przestanie znęcać się nad dziećmi, to zgłosisz to odpowiednim instytucjom. Nie martw się, nie odbierze Ci dzieci, bo pewnie tym będzie Cię straszyć wink Możesz powiedzieć, że już rozmawiałaś z kimś kompetentnym i że wiesz jakie masz prawa. Możesz uzyskać też darmową pomoc prawnika, jakby coś. Dzieciom trzeba będzie z czasem wytłumaczyć, że to, co robi babcia nie jest normalne, jednak najlepiej zwróć się po pomoc do kogoś, kto pomoże Ci przez to wszystko przejść.Jeśli chodzi o męża, to może czas mu powoli otwierać oczy? Niech chłopak poczyta o przemocy psychicznej o prawach, o tym, co grozi za taką przemoc. Ja nie twierdzę, że to wszystko jest łatwe, czasem trzeba się trochę nachodzić, jeśli w jednym miejscu nie uzyskasz pomocy, pójść w inne itp. Jednak to i tak chyba łatwiejsze niż nie robić nic i trwać w czymś takim. I pamietaj, nie spiesz się, powoli, małe kroczki do celu wink

32

Odp: trudne relacje w domu

A może  jest możliwość, żeby ten dom jakoś podzielić, zrobić oddzielne wejście. Tak wykombinować, żebyście nie wchodziły sobie w drogę, miały oddzielne kuchnie. Z pewnością nie byłoby łatwo przekonać  teściową, ale gdyby się udało mogłoby to być początkiem  poprawy waszych stosunków. Bo to co dzieje się teraz to może jedynie nasilać konflikt. Wykończysz się dziewczyno.

33

Odp: trudne relacje w domu

kiedys jakis czas zaraz po slubie tesciowa smiechem zartem zrobila sobie osobne wejscie''tak na zapas'' smiala sie ze jakbysmy sie nie pogadzaly to zawsze jest osobne wejscie z ktorego mozna korzystac. tyle ze w praktyce jest inaczej, wejscie sluzy tylko latem do wychodzenia na werande i picie sobie na niej kawki czy herbatki, zima jest zastawione bo'' strasznie wieje zimno przez drzwi''. i tyle wyszlo tylko z osobnego wejscia. domu podzielic nie mozna, bo tesciowa jak wspomnialam ma pokoi 3 ja tylko jeden, za chiny nie da nam np jednego pokoju zebysmy sobie z niego zrobili np kuchnie, wstawili kuchenke czu zlew. w jednym pokoju nie zrobie kuchni i sypialni sobie i dzieciom. a tesciowa nie odda mi zadnego pomieszczenia. powiedzialka ze jak chcemy sie oddzielac to zebysmy oszczedzali i robili poddasze. ot tyle z jej strony a ze ona swojej kuchni nie odda bo to jest jej. ja to doskonale rozumiem i nie chce jej  niczego zabierac bo nie o to tu chodzi.
Fioletowa, wiem ze to co mowi moja tesciowa nie jest normalne i caly czas sobie mowie ze ona to robi zeby mi dokopac. jestem tego swiadoma, tylko ze to tak boli...sprobuje cos zrobic, postaram sie jakos dyplomatycznie odpowiadac na jej glupie teksty o mnie, tyle ze juz nie raz probowalam i slabo mi to wychodzi. ona tak mnie wyprowadza z rownowagi ze jak tylko cos zaczyna do mnie przykrego mowic ja sie denerwuje az dostaje plam na klatce piersiowej. po kazdej sprzeczce wmawiam sobie ze wiecej juz sie nie odezwe, niech gada ja to przetrwam, ale nie daje rady. kiedys straszylam ja ze zglosze to gdzies, ze kontaktowalam sie z kims kompetentnym to wysmiala mnie ze co ja moge, nie mam grosza nic, ze i tak nic nie zwojuje. jak kiedys ucieklam to ona krzyczala ze zabierze mi dziecko bo nic nie mam a ja glupia sie wystraszylam. moze zebym wczesniej z kims pogadala na en temat kto by mi pomogl, z jakims adwokatem to wiedzialabym jakie mam szanse i prawa.

34

Odp: trudne relacje w domu

Autorko,masz 25 lat tak? Wyszłaś za maż w wieku 19 lat.
Mieszkacie u teściów bo nie możecie sobie na nic własnego pozwolić bo macie masę kredytów-możesz napisać na co? Skoro nie macie własnego mieszkania/domu?

Wzięliście kredyty na siebie by dokładać się do gospodarki? Jeśli w dobrym kierunku zmierza mój tok myślenia to chyba powinnaś mieć coś do gadania w tym domu.
Chyba że mąż sam spłaca kredyt a Ty nigdy się nie dołożyłaś do niczego.

Jeśli tak jest to z jednej strony rozumiem teściową, w pewnym sensie Ona Cię utrzymuje,pilnuje Twoich dzieci,karmi Cię i mieszkasz pod jej dachem. Jeśli sama pracujesz i dokładasz się do wszystkiego to wybacz poprzednie zdanie.

Z drugiej strony rozumiem Ciebie, sama miewam podobne przykre sytuacje mimo iż mieszkam ponad tysiąc km od teściów, to bywa męczące.
Ale sama sobie taki los zgotowałaś. Zamiast iść mieszkać z teściami trzeba było od początku choćby wynajmować mieszkanko.Wiem,że napiszesz,że dla miłości robi się wszystko, ale macie już dzieci i nadal mieszkacie z teściami.Kiepsko to wszystko wygląda.

Mieszkanie z teściami/moimi rodzicami to ostatnia rzecz na jaką bym się zgodziła... tyyyyyle tu podobnych wątków, wszystko wygląda podobnie.

35 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-01-24 17:21:52)

Odp: trudne relacje w domu
sandra9011 napisał/a:

Jeśli tak jest to z jednej strony rozumiem teściową, w pewnym sensie Ona Cię utrzymuje,pilnuje Twoich dzieci,karmi Cię i mieszkasz pod jej dachem. Jeśli sama pracujesz i dokładasz się do wszystkiego to wybacz poprzednie zdanie.

Czy ja dobrze rozumiem, że tłumaczysz takie pomiatanie człowiekiem i znęcanie sie nad dziećmi i nad enką tym, że mieszka u teściowej w domu?
Nikt nie ma prawa znęcać się nad człowiekiem. Jej teściowa wyraziła zgodę na to, aby tam zamieszkali, ponosi więc równiez za to odpowiedzialność. Nie można kupić sobie prawa do znęcania się nad innymi.
Czy jeśli żona mieszka w mieszkaniu męża, to mąż ma prawo do przemocy psychicznej? Nie! Taka przemoc jest karana, to jest przestępstwo i tyle.

Poza tym, o ile dobrze zrozumiałam, to jest gospodarstwo, w którym wszyscy pracują, również mąż enki i ona także, a to jest praca. O pilnowaniu dzieci nie wspomnę, enka nigdzie nie napisała, że teściowa pilnuje jej dzieci.


Enka, ty nie musisz mieć żadnego grosza by zgłosić przemoc, by otrzymać pomoc (Przeczytaj ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie).
Instytucje pomocowe, sądy, tam nie pracują ludzie głupi nie znający się na temacie. Nikt ci dzieci nie odbierze, niby za co? Za to, że mieszkasz ze sprawcą przemocy? Że jesteś ofiarą? Nie strasz teściowej, że coś zrobisz jesli nie masz takiego zamiaru. Zwróć się po pomoc po prostu. Rozmawiałaś o swojej sytuacji z rodzicami, znajomymi? Co oni na to? Chcą ci pomóc? Dzwoniłaś na niebieską linię?

Enka, odpisałam na maila wink

36

Odp: trudne relacje w domu

Enka mój ojciec za znęcanie się psychiczne dostał wyrok i eksmisje z własnego domu. Nigdy nie uderzył mojej mamy tylko ciagle krzyki i wymyślania-  też skończyła u psychiatry . I jego tłumaczenia , że gdyby ona się zmieniła on byłby lepszy.  A  mojej mamie pomogli wszyscy do których się zwróciła wiec nie czekaj na to co będzie.

37

Odp: trudne relacje w domu
sandra9011 napisał/a:

Autorko,masz 25 lat tak? Wyszłaś za maż w wieku 19 lat.
Mieszkacie u teściów bo nie możecie sobie na nic własnego pozwolić bo macie masę kredytów-możesz napisać na co? Skoro nie macie własnego mieszkania/domu?

Wzięliście kredyty na siebie by dokładać się do gospodarki? Jeśli w dobrym kierunku zmierza mój tok myślenia to chyba powinnaś mieć coś do gadania w tym domu.
Chyba że mąż sam spłaca kredyt a Ty nigdy się nie dołożyłaś do niczego.

Jeśli tak jest to z jednej strony rozumiem teściową, w pewnym sensie Ona Cię utrzymuje,pilnuje Twoich dzieci,karmi Cię i mieszkasz pod jej dachem. Jeśli sama pracujesz i dokładasz się do wszystkiego to wybacz poprzednie zdanie.

Z drugiej strony rozumiem Ciebie, sama miewam podobne przykre sytuacje mimo iż mieszkam ponad tysiąc km od teściów, to bywa męczące.
Ale sama sobie taki los zgotowałaś. Zamiast iść mieszkać z teściami trzeba było od początku choćby wynajmować mieszkanko.Wiem,że napiszesz,że dla miłości robi się wszystko, ale macie już dzieci i nadal mieszkacie z teściami.Kiepsko to wszystko wygląda.

Mieszkanie z teściami/moimi rodzicami to ostatnia rzecz na jaką bym się zgodziła... tyyyyyle tu podobnych wątków, wszystko wygląda podobnie.

Sandro... juz pisalam w ktoryms poscie na co mamy kredyty wziete, glownie na maszyny rolnicze. nie mieszkamy u tesciow, mieszkamy z tesciami na ich ojcowiznie ktora przejal teraz moj maz. i to jest dom mojego meza i jego rodzicow. powinien byc tez moim domem no ale czuje sie tu niestety jak intruz, jak dodatek.bynajmniej tesciowa robi tak bym tak sie czula. wiec to juz jest gospodarstwo mojego mezaa, wzielismy slub, chcemy sie rozwijac i za to inwestujemy w nowe maszyny i w gospodarstwo by miec lzej w przyszlosci. ja jako malzonka jestem wspolposiadaczka tych kredytow, bralismy je razem majac tego swiadomosc na rozwoj niby naszego juz gospodarstwa. tesciowa prawnie nie ma juz nic do  gadania bo to maz jest wlascicielem wszystkiego no ale tesciowa jako zaborcza kobieta ciagle nam wytyka ze to wszystko jej( co poniekad rozumiem) i dalej chce rzadzic wlasnymi prawami. wedlug niej nic nie robie, nic nie przynioslam z domu co jest prawda ale nie powinna mi tego wytykac. wiec cokolwiek bym robila jest zle, ciagle za malo, bo niby tylko siedze jak pasozyt i nie robie nic. wiadomo ona starsza, doswiadczona, oczywiscie wie lepiej jak zrobic to czy tamto, ale ja dopiero zaczynam, ile potrafie to robie. ona uwaza ze ani sprytna nie jestem, ze jestem przyslowiowym legatem itd, bo ona to taka najmadrzejsza, najsprytniejsza, chodzaca samochwala. ja jej nigdy nie dorownam i w tym tkwi tez problem, bo o na by chciala zebym wszystko robila tak jak ona, w jednej chwili powinnam robic 5 rzeczy naraz bo szkoda czasu. ona jakby mogla by orala czlowiekiem. i za to tez te docinki bo nie jestem taka jak ona.
esciowa dawniej pomagala nam w obejsciu, dalej ma warzywa i te sprawy, ale do obory juz nie chodzi bo podupadla na zdrowiu. sami robimy wszystko, ja tez ide i pracuje bo to taka sama praca jak kazda inna, razem ide, pracuje ile moge i na ile pozwalaja mi na to dzieci, wiec ''nie dokladam sie''jak to ujelas bo razem pracujemy z mezem na to wszystko a intercyzy zadnej nie spisywalismy przed slubem.
nie ma w naszej sytuacji mowy na wynajem mieszkanka, tu jest nasz dom tylko poprostu nie dogadujemy sie z tesciowa i stad cale te zamieszanie.

38

Odp: trudne relacje w domu

A gdzie w tym wszystkim jest mąż, bo nie zauważam?

39

Odp: trudne relacje w domu
Filoletowa napisał/a:
sandra9011 napisał/a:

Jeśli tak jest to z jednej strony rozumiem teściową, w pewnym sensie Ona Cię utrzymuje,pilnuje Twoich dzieci,karmi Cię i mieszkasz pod jej dachem. Jeśli sama pracujesz i dokładasz się do wszystkiego to wybacz poprzednie zdanie.

Czy ja dobrze rozumiem, że tłumaczysz takie pomiatanie człowiekiem i znęcanie sie nad dziećmi i nad enką tym, że mieszka u teściowej w domu?
Nikt nie ma prawa znęcać się nad człowiekiem. Jej teściowa wyraziła zgodę na to, aby tam zamieszkali, ponosi więc równiez za to odpowiedzialność. Nie można kupić sobie prawa do znęcania się nad innymi.
Czy jeśli żona mieszka w mieszkaniu męża, to mąż ma prawo do przemocy psychicznej? Nie! Taka przemoc jest karana, to jest przestępstwo i tyle.

Poza tym, o ile dobrze zrozumiałam, to jest gospodarstwo, w którym wszyscy pracują, również mąż enki i ona także, a to jest praca. O pilnowaniu dzieci nie wspomnę, enka nigdzie nie napisała, że teściowa pilnuje jej dzieci.

enka1988 napisał/a:

tesciowa do tej pory pomagala nam w gospodarstwie, jestem jej wdzieczna, dzieci poilnuje choc z tym to tez roznie bo potem i tak wygada

Owszem,napisała,tylko trzeba uważnie czytać.

Trzeba też zrozumieć drugiego człowieka,teściowa zapewne ma swoje lata,może na starość chciałaby mieć trochę świętego spokoju a tu dwójka dzieci i dlatego taka wredna jest.Są dwie strony medalu.
Nie usprawiedliwiam jej,staram się tylko zrozumieć jej zachowanie,musi być tego przyczyna.Dla zabawy chyba tego nie robi?
Autorka przyszła do nich z pustymi rękami, może teściowa czuje się zagrożona,że nowa pani domu pojawiła się? A Ona pójdzie na boczny tor?
enka nie mieszka w domu mężą tylko w domu teściów,i raczej póki oboje żyją to gospodarstwo będzie ich.
Oczywiście nikt nie ma prawa się nad nikim znęcać!! Ale nikt nie kazał jej się tam wprowadzać,zrobiła to na własną odpowiedzialność. A może teściowa myślała,że to tylko na jakiś czas?
Że może za 2-3 lata pójdą na swoje?
Wybacz ale wychodzi na to,że autorka i jej maż woleli wziać kredyt na nowy samochód- w końcu się doczytałam na co ten kredyt( jakby używanych i sprawnych było mało), gdzie za ratę za ten samochód mogliby śmiało opłacać czynsz.I mieliby własną kuchnię...

40

Odp: trudne relacje w domu
Filoletowa napisał/a:
sandra9011 napisał/a:

Jeśli tak jest to z jednej strony rozumiem teściową, w pewnym sensie Ona Cię utrzymuje,pilnuje Twoich dzieci,karmi Cię i mieszkasz pod jej dachem. Jeśli sama pracujesz i dokładasz się do wszystkiego to wybacz poprzednie zdanie.

Czy ja dobrze rozumiem, że tłumaczysz takie pomiatanie człowiekiem i znęcanie sie nad dziećmi i nad enką tym, że mieszka u teściowej w domu?
Nikt nie ma prawa znęcać się nad człowiekiem. Jej teściowa wyraziła zgodę na to, aby tam zamieszkali, ponosi więc równiez za to odpowiedzialność. Nie można kupić sobie prawa do znęcania się nad innymi.
Czy jeśli żona mieszka w mieszkaniu męża, to mąż ma prawo do przemocy psychicznej? Nie! Taka przemoc jest karana, to jest przestępstwo i tyle.

Poza tym, o ile dobrze zrozumiałam, to jest gospodarstwo, w którym wszyscy pracują, również mąż enki i ona także, a to jest praca. O pilnowaniu dzieci nie wspomnę, enka nigdzie nie napisała, że teściowa pilnuje jej dzieci.


Enka, ty nie musisz mieć żadnego grosza by zgłosić przemoc, by otrzymać pomoc (Przeczytaj ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie).
Instytucje pomocowe, sądy, tam nie pracują ludzie głupi nie znający się na temacie. Nikt ci dzieci nie odbierze, niby za co? Za to, że mieszkasz ze sprawcą przemocy? Że jesteś ofiarą? Nie strasz teściowej, że coś zrobisz jesli nie masz takiego zamiaru. Zwróć się po pomoc po prostu. Rozmawiałaś o swojej sytuacji z rodzicami, znajomymi? Co oni na to? Chcą ci pomóc? Dzwoniłaś na niebieską linię?

Enka, odpisałam na maila wink

co do pilnowania dzieci, starszy synek juz sam chodzi i nie zatrzymam go jak chce isc do babci. on ja lubi i ja nie mam nic do tego, chce to idzie wiec mimowolnie spedza z nia duzo czasu. mniejsza pociecha z nia jest roznie, jak jest dobrze to tesciowa pilnuje jak idziemy do obory, jak jest zle, zostawiam ja sama, zaplakalaby sie na smierc a tesciowa do niej nie zaglada. to tyle z tego pilnowania, bo i tak nigdzie nie jezdze, nawet na zakupy , w kosciele tez bylam moze 2 miesiace temu, a jak gdzies juz musze pilnie wyskoczyc to zabieram dzieci z soba bo nie chce wysluchiwac pozniej gadania ze ona mi tyle dzieci pilnuje a ja do niej skacze.
z rodzicami rozmawialam, oni sami nie wiedza co ja mam zrobic, ostatnio do nich sie nie zalilam bo maja swoje problemy. trzy lata temu gdy stad ucieklam przyjeli mnie pod swoj dach, ale co oni mi mogli wiecej zaoferowac, sami musza pracowac by ledwo zwiazac koniec z koncem. kiedys byli raz czy dwa i po wiekszej aferze interweniowali ze tak powiem, ale co to dalo, tesciowa dalej swoje i na dodatek pretensje bo ''z domu sie nie wynosi tego co sie dzieje'' a ja wynioslam i ja obgadalam. znajomych prawie nie mam, mam bliska kuzynke z ktora moge pogadac i sie wygadac ale tez to tylko tyle i mam bliska kolezanke ktora doradzala mi zebym sie wyniosla. ale poza tym nic mi nie pomoga. na niebieska linie nie dzwonilam...
dzieki za maila, zaraz przeczytam smile

41

Odp: trudne relacje w domu
madanka napisał/a:

Enka mój ojciec za znęcanie się psychiczne dostał wyrok i eksmisje z własnego domu. Nigdy nie uderzył mojej mamy tylko ciagle krzyki i wymyślania-  też skończyła u psychiatry . I jego tłumaczenia , że gdyby ona się zmieniła on byłby lepszy.  A  mojej mamie pomogli wszyscy do których się zwróciła wiec nie czekaj na to co będzie.

madanko a jakie Twoja mama miala dowody na znecanie psychiczne? bo tu z tym chyba jest ciezej...

42

Odp: trudne relacje w domu

Enka nikt nie spakuje Twoich rzeczy i nie uwolni Cię od tej psychozy,sama musisz tego chcieć. Sama musisz wiedzieć co jest dla Ciebie i dzieci najlepsze. To się zapewne nigdy nie skończy.

Twój mąż widać bardzo przejęty.... słucha ale nic z tym nie robi.

43

Odp: trudne relacje w domu
pitagoras napisał/a:

A gdzie w tym wszystkim jest mąż, bo nie zauważam?

no wlasnie, bo meza w tym wszystkim nie ma. on nie chce sie wtracac miedzy nas, nie obstanie za mna bo wedlug niego mama taka jest i trzeba scichnac...nic nie mowic, mamie nerwy przejda i dalej bedzie dobrze. kiedys bal sie odezwac bo mamusoia go szantazowala ze mu nic nie pomoze, teraz nie wiem dlaczego nic nie mowi, dalej sie boi ale czego? a ze mna nie chce na te tematy rozmawiac. bo zebym miala jego wsparcie byloby mi o niebo latwiej i nie szukalabym pomocy na forum...

44

Odp: trudne relacje w domu
sandra9011 napisał/a:

Wybacz ale wychodzi na to,że autorka i jej maż woleli wziać kredyt na nowy samochód- w końcu się doczytałam na co ten kredyt( jakby używanych i sprawnych było mało), gdzie za ratę za ten samochód mogliby śmiało opłacać czynsz.I mieliby własną kuchnię...

to nie moja wina ze maz wolal nowy samochod od rozbudowy mieszkania, ja na to zbytnio duzego wplywu nie mialam, on uwaza ze sa wazniejsze rzeczy niz budowa mieszkania.

45

Odp: trudne relacje w domu

Fioletowa, nie wiem jak odczytac Twojego maila.

46 Ostatnio edytowany przez madanka (2014-01-24 18:01:42)

Odp: trudne relacje w domu
enka1988 napisał/a:
madanka napisał/a:

Enka mój ojciec za znęcanie się psychiczne dostał wyrok i eksmisje z własnego domu. Nigdy nie uderzył mojej mamy tylko ciagle krzyki i wymyślania-  też skończyła u psychiatry . I jego tłumaczenia , że gdyby ona się zmieniła on byłby lepszy.  A  mojej mamie pomogli wszyscy do których się zwróciła wiec nie czekaj na to co będzie.

madanko a jakie Twoja mama miala dowody na znecanie psychiczne? bo tu z tym chyba jest ciezej...

Pani z MOPS-u kazała jej prowadzić zeszyt pisać czy coś sie wydarzyło tego dnia jakie awantury, powody kłotni, jeden z dowodów to sms do mamy od ojca : zażyłem dwa opakowania( jakas próba samobójcza ) ,wypisy ze szpitali na temat jego właśnie prob samobójczych były jakieś wywiady z sąsiadami bo to nie jest tak, że nikt nic nie widzi. A najważnieszy dowód miała od samej policji .Kiedy ojciec ja wygonił poźnym wieczorem z domu z moją siostra i moja siostra właśnie wzywała policje przez swoja komórke, a miała wtedy 13 lat i właśnie nagranie tej rozmowy jak policjant siostre uspokaja to też dowód . Potem gdy było na piśmie uzasadnienie wyroku pisało, że ojciec zakłóca małoletniej córce spoczynek nocny. To też było znęcanie się. Kiedyś wezwały policję w niedzielę i ojciec nie zauważył , żę już są bo było lato drzwi otwarte i sami policjanci słyszeli jego wyzwiska.

47

Odp: trudne relacje w domu

Pitagoras słusznie pyta, gdzie mąż?

Sandra jest zdziwiona, bo kredyt na samochód wzięty, a w domu młodzi swojej kuchni nie mają. To jest WIEŚ, taka mentalnosc. Chałupa się wali, ale rolnik musi byc mobilny, stąd niezłe bryki przed oborą stoją. Mąż nie będzie interweniował, bo kobieta, żona jest tam często nikim. Kredyt razem z nią wzięty, ale do gadania nie ma nic.

Mój staruszek z ekipą często wybierają nocleg w gospodarstwach agroturystycznych. Co on się naogląda, to jego. Czasami oczy przeciera ze zdumienia, bo żona rolnika pracuje gdzieś na etacie, później ogarnia dom, a wiecznie niezadowolony mąż na hektarach, goni ją oraz dzieci do roboty w polu.

Enka, Twoja teściowa myśli, że bogatą synową mogłaby pomiatac? Dobry żart! Rodzina kobiety wymogłaby odpowiednie traktowanie, albo gościa z torbami puściła. Ja bym sobie zażyczyła intercyzę z odpowiednimi zapisami, np. wnoszę do wspólnego budżetu tyle i tyle, a szanowny pan rolnik też dokłada odpowiednia kwotę. Nie ma bata żeby chałupy nie wybudowac. Tylko, który rolnik na to pójdzie, chyba ten bardzo bogaty. Reszta patrzy łasym okiem na pensję żony, za nią żyje, a sam ciągle pcha kasę w gospodarstwo. Jeszcze można się dowiedziec, że kobieta za mało wnosi. W układzie takim jak autorka, to chyba każda ma przekichane. Będzie odrabiac dach nad głową, wyżywienie, ubranie oraz składkę KRUS, aż jej krew oczami tryśnie.
O ile synowym nie współczuję, tak żonom rolników bardzo. One dostają tak po tyłku, że reszta niech cicho siedzi.

Enka odwiedź Centrum Praw Kobiet, dzwoń na Niebieską Linię, podadzą ci adresy, wstępnie pomogą. Ja jednak myślę, ze wszystko rozbija się o postawę męża.  On na wszystko przyzwala.

48 Ostatnio edytowany przez sandra9011 (2014-01-24 18:16:13)

Odp: trudne relacje w domu
enka1988 napisał/a:
sandra9011 napisał/a:

Wybacz ale wychodzi na to,że autorka i jej maż woleli wziać kredyt na nowy samochód- w końcu się doczytałam na co ten kredyt( jakby używanych i sprawnych było mało), gdzie za ratę za ten samochód mogliby śmiało opłacać czynsz.I mieliby własną kuchnię...

to nie moja wina ze maz wolal nowy samochod od rozbudowy mieszkania, ja na to zbytnio duzego wplywu nie mialam, on uwaza ze sa wazniejsze rzeczy niz budowa mieszkania.

No to tylko pogratulować relacji nie tylko z teściami ale i z mężem. Twoje zdanie w takim razie dla nikogo się nie liczy.Teściowa rządzi domem a maż kasą i przedsięwzięciami.

Nie ma ważniejszych rzeczy od rozbudowy mieszkania  czytaj od poprawienia relacji małżeńskich i odizolowania się choć w minimalnym stopniu od teściowej.Co z tego,że gospodarka będzie lepiej funkcjonować? Jak wasze małżeństwo podupada na tymi Twoja psychika!

Wszyscy ją namawiacie żeby zadzwoniła na niebieską linię, żeby poszła do mopsu, i co dalej? Pójdzie do ośrodka dla matek z dziećmi? Wróci do rodziców?
Niech otworzy oczy dla męża!

49

Odp: trudne relacje w domu

Wszystko zależy od tego jak bardzo Enka jest zdesperowana. Dom samotnej matki na początek. Zależy na jaki trafi, bo niektóre pomagają bardzo aktywnie szukac pracy i wysyłają na różne kursy i szkolenia. Oczywiście alimenty na dzieci oraz Enkę, bo w tej chwili pracy nie podejmie, dzieci za małe. Nic tak do rozumu nie przemawia, jak widmo pustej kieszeni, a męża Enki mogłoby trzepnąc przez najbliższe parę lat.

50 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-01-24 19:06:29)

Odp: trudne relacje w domu

Sandra, co dalej? Dalej pokierują enką ludzie, którzy znają się na rzeczy, wiedzą, co i jak, specjaliści, którzy z takimi sprawami spotykają się każdego dnia. Są terapie dla ofiar przemocy, grupy wsparcia, prawnik, różnego rodzaju interwencje, plan pomocy ustala się indywidualnie z ofiarą. Domy samotnych matek to też dobre wyjście, dzieci wychowujące się w przemocy są narażone na różne zaburzenia. To nie jest zabawa.
Otworzyć się na męża, mąż też jest sprawcą tej przemocy, bo nie reaguje i nie pomaga, myślę, że sam jest ofiarą swojej matki i dla niego to jest norma, ucieka w pracę i ma w nosie, co się dzieje. Jak  mogłaś przeczytać mąż twierdzi, że do takiej przemocy należy się przyzwyczaić, czytaj, godzić i nic nie robić.

Ja rozumiem teściową doskonale, znam te zaburzenia z pracy, pracuję z ofiarami przemocy więc temat jest dla mnie doskonale znany, to jak działają rodziny przemocowe, co się dzieje ze sprawcą, z ofiarami itp. Wiem, że sprawca też był ofiarą przemocy w przeszłości, że ma zaburzoną osobowość, że ma poczucie krzywdy, ale wiem też, że nie ma poczucia winy. Nie ma wytłumaczenia dla takiego zachowania, to jest przestępstwo, karane, ścigane na wniosek albo z urzędu.
Co do pomocy przy dzieciach, to rzeczywiście, czasem pomoże, czasem przypilnuje, rzeczywiście powód, aby uciekać się do znęcania. To nie jest żadna norma, to nie jest zabawa, bo chodzi o ludzkie życie, nie tylko enki, ale również jej dzieci. Jeśli enka nie zacznie stawiać granic, nie wyjdzie z przemocą na zewnątrz, to nic się nie zmieni. Kobiety latami żyją w przemocy, bo się wstydzą, bo tłumaczą swoich oprawców, bo liczą na zmianę, na interwencje męża, ciotki, czy kogokolwiek.
Poza tym Sandro Twoja uwaga, gratulacje relacji między enką, a jej mężem, jest bardzo infantylna i nie na miejscu. Wchodzenie w rolę ofiary nie jest przypadkowe, wchodzenie do rodziny przemocowej również, tu relacje są od początku zaburzone i nie są normalne. Oczekujesz normalności? Partnerrstwa? W takiej rodzinie jest to niemożliwe.

Co do podejrzeń, że teściowa niby myślała, że Enka z mężem tylko na kilka lat zamieszkają u niej, oto cytat Enki:

" pojechalam z moim przyszlym m. do moich rodzicow jeszcze uzgadniac jakies szczegoly itd ( moj rodzinny dom znajduje sie 7km ode mnie) no i moja mama jak to mama cos tam nabaknela ze mlodzi to najlepiej na poczatek jak sa sami, sie docieraja itd, ze wie to z wlasnego doswiadczenia. ot co nic takiego normalka. po powrocie moj narzeczony powiedzial o tym sojej mamie. jak ta nie oszaleje ze zlosci..... ze ja mloda gowniara przyszlam i chce sie rzadzic ja oddzielac ze osobno nigdy w zyciu nie pojdzie ze ona mnie przyjela a ja taki numer chce jej wywinac. ale jaki numer ktos tu chce sie oddzielac? "

Widać, że była mowa o osobnym zamieszkaniu, ale od tego właśnie czasu teściowa zaczęła stosować przemoc. Zapewne rzeraziła ją możliwość utraty kontroli i władzy. Jak to napisałaś? Trzeba czytać uważnie wink

Enka, wysłałam ponownie maila, mam nadzieje, tym razem odczytasz wink

51

Odp: trudne relacje w domu
chaber05 napisał/a:

Ja jednak myślę, ze wszystko rozbija się o postawę męża.

Ej, no dajcie spokój z domem samotnej matki i niebieskimi liniami.Na ta chwile nie ma jakiegoś dramatu wymagającego pilnej interwencji.Jak w większości rodzin wielopokoleniowych ktoś nie zauważył momentu, gdy dzieci przestały być dziećmi i nie zmieniły się relacje.Tam >mama< dalej jest mama dla syna, choćby i czterdziestoletniego z (uzurpowanym) prawem do opieprzania go za brak szalika w zimie i pouczania na każdym kroku.W tym kontekście synowa staje tez na pozycji dziecka, po którym można jechać do woli bez możliwości rewanżu.
Tu jest problem prawdziwy.
I jeszcze w postawie samej zainteresowanej.Bez urazy, enka, ale sprawiasz wrażenie bezwolnego pluszaka, z którym każdy robi co chce, a Ty uważasz ze tak ma być.Chyba na samym początku powinnaś się nauczyć wyrażać swoje zdanie...

52 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-01-24 19:49:30)

Odp: trudne relacje w domu

Gdyby to było takie łatwe, nauczyć się wyrażać własne zdanie. O to chodzi, że osoby doświadczające przemocy nie potrafią, muszą się nauczyć.
Depresja, to nie dramat? Poniżanie, znęcanie, to nie dramat? A co czują dzieci? Co z nimi będzie?
Prawidłowe stawianie granic, to nie kłótnie i walka o władzę. To tylko potęguje przemoc.

Rozumiem, że można uważać, że przemoc psychiczna nie jest dramatem, jednak nie jest to prawdą. Prawdę o tym, czy przemoc psychiczna jest dramatem, czy nie mają ofiary przemocy, albo dzieci wychowywane w takich domach i zapewniam Cię, że nie spotkałam się na grupach z dziećmi z takich domów, albo z żonami, mężami doświadczającymi przemocy, dla których taka przemoc nie jest dramatem.
Niebieska linia, centrum pomocy rodzinie jest po to, aby enka zebrała siły, aby zauważyła, w czym tkwi, aby trafiła do grupy wsparcia, wzmocniła się do działania.
Jak wspomniałam wcześniej to specjalista, indywidualnie z osobą doświadczająca przemocy ustala sposób i zakres pomocy. Z przemocą wychodzi sie na zewnątrz,a nie pierze brudy we własnym domu, inaczej jej się nie zatrzyma.
Domy samotnej matki, to tylko możliwość, a możliwości jest jeszcze dużo więcej.

53

Odp: trudne relacje w domu
pitagoras napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Ja jednak myślę, ze wszystko rozbija się o postawę męża.

Ej, no dajcie spokój z domem samotnej matki i niebieskimi liniami.Na ta chwile nie ma jakiegoś dramatu wymagającego pilnej interwencji.Jak w większości rodzin wielopokoleniowych ktoś nie zauważył momentu, gdy dzieci przestały być dziećmi i nie zmieniły się relacje.Tam >mama< dalej jest mama dla syna, choćby i czterdziestoletniego z (uzurpowanym) prawem do opieprzania go za brak szalika w zimie i pouczania na każdym kroku.W tym kontekście synowa staje tez na pozycji dziecka, po którym można jechać do woli bez możliwości rewanżu.
Tu jest problem prawdziwy.
I jeszcze w postawie samej zainteresowanej.Bez urazy, enka, ale sprawiasz wrażenie bezwolnego pluszaka, z którym każdy robi co chce, a Ty uważasz ze tak ma być.Chyba na samym początku powinnaś się nauczyć wyrażać swoje zdanie...

nie bylo mnie chwile a tu taka rozmowa rozgorzala. pitagoras ma racje z tymi domami samotnej matki, choc nie powiem ze w desperacji i takie mysli do mnie przychodzily. ale wiem ze nie tedy droga. niby dramatu nie ma ale nikt nie wie jak sie czuje czlowiek zamkniety w jednym pokoju z 9 cio miesiecznym dzieckiem nie majacym sie do kogo odezwac, maz nic, tesciowa swoje a ja czasem z pokoju nosa wytknac sie boje bo nie chce mi sie patrzec na tesciowa...
nie jestem bezwolnym pluszakiem, nie znasz mojej tesciowej i jak ona moze zatruc zycie, myslisz ze nie probuje sie bronic?stad juz te moje nieraz odzywki. pare lat temu zamykalam sie w sobie, nie mowilam nic nikomu, wolalam sie nie odezwac, isc do pokoju poplakac, przeszlo i dalej bylo dobrze. az popadlam w depresje, myslalam ze sie zabije przez ta kobiete. teraz gdy zaczelam wiecej wyrazac to co czuje, to co mi sie nie podoba, zaczelam wrecz wykrzykiwac swoje emocje jest gorzej, bo stalam sie bezczelna wg tesciowej. dla niej nie liczy sie to co ty czujesz, to taki czlowiek ze zawsze wygra, postawi na swoim, obwinie wokol palca kazdego i wmowi kazdemu TYLKO swoja racje. ja nie mam szans cokolwiek bym powiedziala. i to ze na samym poczatku powinnam byla nauczyc sie wyrazac swoje zdanie by nic nie zmienilo. moze najwyzej rozeszlabym sie z mezem zanim nie bylo dzieci i byloby po sprawie.

54 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-24 19:45:45)

Odp: trudne relacje w domu

Pitagoras zareagował jak przystało na mężczyznę. Czy ktoś jeszcze jest zdziwiony tym, że mężowie lekceważą fakt poniżania, wyzywania żony, przez własną matkę. Nic się wielkiego nie stało, winna sama Enka.

To teraz Pitagoras poradź, co ona ma dokładnie robic?

55

Odp: trudne relacje w domu

Chora relacja z teściową nie jest przyczyna jej problemow, ale skutkiem.
Problemem zerowy kontakt z mężem.
Za mało danych żeby radzić.

56 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-24 20:25:02)

Odp: trudne relacje w domu

Skutkiem czego może byc taka sytuacja? Przecież Enka już wie, że biedna z domu była.

Mój stary przekroczył już piecdziesiętkę i nadal boryka się z problemem despotyzmu ojca. Co to znaczy, że on nie może? On tak chce i tak ma byc, a dzieci nawet stare i posiwiałe, są nadal dziecmi. Winne są posłuszeństwo starszym - chore, ale możliwe.

Teściowa Enki jest despotką, do tego bez krzty kultury. Mąż będzie do śmierci matce podporządkowany, bo w takim duchu został wychowany.  Mąż wie, że Enka nic nie zrobi. Gdyby miała swoje pieniądze, już by jej nie było. Klasyczna przemoc finansowa, a facet jeden z drugim mówi: nic się nie dzieje.
Na takich działa jedno: widmo puszczenia w skarpetkach.

Mój też trząsł portkami przed ojcem, ale gdy powiedziałam, że zabieram co moje, odwaga nagle przyszła. Mogę nie wpuszczac teścia? Mogę!

Gwoli wyjaśnienia: nigdy nie mieszkałam z teściami i nigdy bym sie nie zgodziła wyjsc za mąż za mężczyznę, który chce mieszkac z rodzicami ( nawet krótko). Mamy swój dom.

57

Odp: trudne relacje w domu
pitagoras napisał/a:

Chora relacja z teściową nie jest przyczyna jej problemow, ale skutkiem.
Problemem zerowy kontakt z mężem.
Za mało danych żeby radzić.

skutkiem niby czego? bo naprawde nie rozumiem?

58 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-24 20:28:48)

Odp: trudne relacje w domu

Enka, powiedz mi jeszcze, duże to gospodarstwo? Dałoby radę po odchowaniu dzieci, ruszyc za pracą? Czy roboty jest tyle, ze mąż sam nie da rady? Wiesz, dzieci pójdą do przedszkola, szkoły.

59

Odp: trudne relacje w domu

gospodarstwo jest sredniej wielkosci, nie ekstra duze ale nie malutkie. maz sam nie da rady wiec ruszenie przeze mnie do pracy nie wchodzi w gre. wiem wiem tez pod tym wzgledem myslalam, ze dzieci podrosna, pojda do szkoly. pocieszam sie ze jak dzieci podrosna to sie odkuje, bardziej wyjde do ludzi, bo nawet te siedzenie w domu przy dzieciach jest czasem dobijajace, nie mowiac juz o tych problemach tesciowewj.
aha jeszcze jedno do pitagorasa. to nie jest tak ze ja mam zerowy kontakt z mezem. mam z nim kontakt, rozmawiamy i dogadujemy sie, kocham go zebym nie kochala naprawde odeszlabym i nie zwazalabym na nic. tyle ze w TEJ sprawie jest nieugiety, nie chce sie mieszac, woli myslec ze jest ok, nie widzi w tym takiego problemu jak ja. bo on jest synem, dla niego wszystko jedno, dzis mama na niego nakrzyczy a jutro jest dalej dobrze bo to syn, jakkolwiel by sie odezwal do matki i tak mu wybaczy. a ja jestem obca, nie jestem jak corka czy syn. wiec zaprzeczam temu ze nie mam kontaktu z mezem, nie mam jego wsparcia w tej jednej dla mnie bardzo istotnej sprawie. juz pisalam wczesniej zebym miala jakies wsparcie z meza strony nie szukalabym pomocy u innych.

60 Ostatnio edytowany przez dobraBaba (2014-01-24 22:00:56)

Odp: trudne relacje w domu

Jak tak dalej będzie to i na męża zaczniesz się wydzierać, potem na dzieci i nie będziesz w stanie nad tym zapanować. Zaczniecie się kłócić na bank potem on odseparuje się od Ciebie i zostaniesz sama jak palec.
Twoja teściowa to modelowy przykład toksycznej osoby i będzie truć póki sił jej starczy.
Gdyby nie ona to pewnie żylibyście normalnie, chociaż zastanawia mnie cały czas ten Twój mąż. Sam pewnie jest nasiąknięty tym jadem więc niewiadomo czy kiedyś też nie zacznie jak jego matka.
Masz dwa wyjścia albo zacisnąć zęby i trwać, albo planować ucieczkę z tej matni. Czym szybciej tym lepiej choćby ze względu na dzieci. Daje Ci stu procentową gwarancję na to że gdy zostaniesz to nie będzie lepiej a tylko gorzej.
Radzę Ci zasięgać porady z dala od miejsca gdzie mieszkasz bo w takim środowisku informacje bardzo szybko się roznoszą w imię solidarnej społeczności. Musisz pojechać do najbliższego miasta i tam szukać.
Rób coś dziewczyno bo się pogrążysz. Twoje dzieci stracą o wiele więcej niż Ci się wydaje, przeprowadzki to pikuś. Jeślizostaniesz a one podrosną to nie będą Ciebie szanować, wspomnisz moje słowa.
Tutaj jest link do forum prawnego gdzie możesz się zarejstrować i zapytać o alimenty czy sprawy majątkowe. Dowiedz się chociaż jakie masz możliwości. No i trzymaj się w jednym kawałku, póki co. smile

61

Odp: trudne relacje w domu

Hmmm, a ja mysle, droga Enko, ze Ty wcale nie oczekiwalas rad w stylu: wyprowadz sie, zaloz niebieska karte, itd. Nie macie wcale takiego dlugiego stazu malzenskiego, wiec to zrozumiale, ze chcesz stworzyc z mezem rodzine. Ciagle masz nadzieje, ze maz ktoregos dnia zachowa sie jak na meza przystalo i po prostu stanie po Twojej stronie. Czytam Twoj watek od poczatku, mialam nie odpisywac, a jedynie sledzic, ale jednak napisze, co zauwazylam. A zauwazylam, ze kochasz meza, myslisz, ze bedzie lepiej. I ja Cie rozumiem. Ja mam podobna sytuacje, z ta roznica, ze moja tesciowa nie jest zla, nie poniza, nie wyzywa, nie obraza mnie. Nie wiem, czy mnie obgaduje, ale nie obchodzi mnie to. Byc moze kiedys zalila sie na mnie, bo jak to synowa- moge zwyczajnie nie spelniac jej oczekiwan. Poza tym ja sie zaczelam mojej tesciowej stawiac, gdy przesadzi. A przesadza z checia niesienia pomocy, chce za wszelka cene opiekowac sie naszym dzieckiem. Zaczelam stawiac granice. Moze nasze relacje nie sa mega przyjazne, ale jak najbardziej poprawne. Moja tesciowa jest z tych osob, do ktorych nie dotarlo ze najmlodszy syn (moj maz) sie ozenil i ma swoje sprawy i rodzine. Wczoraj kazala mu isc na rozaniec do domu zmarlego sasiada i opieprzala go za to, ze jezdzi samochodem, gdy "tak slisko na drodze". Ja zaczelam wysmiewac do mojego meza te sytuacje i poskutkowalo. Maz stawia sie swojej nadopiekunczej matce. Poza tym rowniez mamy do dyspozycji jeden pokoj (dom przepisany na meza) i 8-miesieczne dziecko. Nie rozumiem tylko, dlaczego Twoj maz nie chce sie wyprowadzic? Malzenstwo i dwoje dzieci w pokoju to bardzo niekomfortowa sytuacja. W koncu zacznie to Wam bardzo doskwierac. Moj maz juz marudzi, ze ciasno, ze slychac, jak inni domownicy chodza po domu i budza dziecko (pietro przepisane na brata meza, parter na mojego M). Tylko ze ja przekonalam swojego slubnego do budowy domu. Innego wyjscia nie ma. Pocieszeniem moze byc dla Ciebie to, ze na 100% kiedys Wasze warunki mieszkaniowe (a raczej ich brak) zaczna Twojemu mezowi przeszkadzac. Tylko po co odwlekac w czasie tak wazne decyzje? Lepiej  sie za to  wziac od razu. Problemem faktycznie jest Twoj maz. Musisz z nim porozmawiac. Czy on slyszy na wlasne uszy, jak tesciowa sie do Ciebie zwraca? Czy zna sytuacje jedynie z Twoich opowiesci? Jezeli to drugie, to moze powinnas tesciowa nagrac i puscic mezulkowi, niech poslucha mamusi? Musisz koniecznie cos zrobic. Nie powiem Ci, zebys sie wyprowadzala, bo znam realia wsi i wiem, ze z tym jest ciezko. Zwyczajnie nie ma domow do wynajecia. Przewaznie sa do kupna. W Twoim przypadku nawet przeprowadzka do miasta odpada, bo nie masz, jak pisalas, wyksztalcenia, pieniedzmi rowniez maz raczej zarzadza... Szkoda, ze nie masz przepisanego na siebie jakiegos domku po babci. To by Ci ulatwilo wiele rzeczy. Albo kawalek wlasnej ziemi. Maz wzial sobie dziewczyne z niczym, ale przeciez wiedzial, ze nie wniesiesz nic do wspolnego majatku. Tesciowa zapewne tez byla doskonale poinformowana, wiec teraz nie powinna Ci wymawiac Twojego statusu majatkowego. Zreszta ona Ciebie nie utrzymuje, bo jak rozumiem maz zarabia praca w gospodarce, w dodatku Ty mu pomagasz. Wiec niezalezni finansowo jestescie? Autorko, jedyne wyjscie to urabianie meza. Musi stanac po Twojej stronie, inaczej tesciowa zniszczy Wasz zwiazek. Przyszla mi do glowy jedna mysl: a moze maz jest religijny? Jezeli tak to moze warto poszukac wsparcia u ksiedza? Niech on wyjasni mezowi, na czym polega malzenstwo i jakie obowiazki wynikaja z bycia mezem. Moze chodziliscie na nauki przedmalzenskie? Jezeli tak, to przypomnij mezowi, o czym one byly. Pamietam, ze bylo cos o opuszczeniu matki i ojca i lojalnosci wobec wspolmalzonka... Jezeli chcesz ratowac swoja rodzine, to powinnas wstyd schowac do kieszeni i siegnac po rozne srodki, a nawet skorzystac z posrednictwa ksiedza... Zycze wytrwalosci i duzo sily...

62

Odp: trudne relacje w domu

Czyli roboty w gospodarstwie dużo i ręce Enki do tyrania będą potrzebne. Tylko niech wyłączy myślenie, bo już niepotrzebne.

Bądźmy szczerzy - jaka dziewczyna mająca wykształcenie, dobry zawód, zechce męża rolnika z całym dobrodziejstwem inwentarza, w postaci zamieszkiwania w domu teściów, w jednym małym pokoiku.
W tym przypadku teściowa sobie roiła rzeczy wręcz nieprawdopodobne.

Tylko wyjątki decydują się na budowę własnego domu i tylko wyjątki pozwalają na dostęp do kasy żonie. O ile w mieście kasą często zarządza żona bądź wspólnie, tak na wsi kobieta raczej dostępu do konta nie ma.

Enka posiadasz choc kartę bankomatową? Ewika, a Ty masz takową? Macie kobietki możliwosc bezproblemowego wypłacania kasy ze wspólnego konta?

Ja sobie nie wyobrażam sytuacji, w której mąż prosi o pieniądze na zakupy. W głowie mi się nie mieści, że kobieta musi zebrac o kasę na np. produkty dla dzieci i coś dla siebie. Nabycie czegoś kosztownego powinno byc konsultowane, tak jak wydawanie wspólnych pieniędzy na potrzeby kogoś z poza rodziny. Konto wspólne, bo nie ma sensu prowadzenia kilku i dawania zarobic bankom. Chyba, że jedno z małżonków jest ewidentnie niegospodarne, to inna sprawa. Choc ja pewnie w oczach rolnika, byłabym tą niegospodarną i rozrzutną.

63

Odp: trudne relacje w domu
chaber05 napisał/a:

O ile w mieście kasą często zarządza żona bądź wspólnie, tak na wsi kobieta raczej dostępu do konta nie ma.

Chaber, trochę Cie poniosła fantazja, albo zbyt wiele odcinków ''rancza'' na raz...
Czy wieś, czy miasto, to zazwyczaj kobieta rządzi codziennymi wydatkami typu jedzenie, rachunki.W grubszych sprawach z gatunku samochód, już rożnie bywa, przeważnie wspólnie ze wskazaniem na.....
Patologia nie posiada lokalizacji.A tu mamy czysta patologie również w temacie relacji finansowych.

64 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-25 09:25:28)

Odp: trudne relacje w domu

Pitagoras pozwól wypowiedziec się żonom rolników. Wszyscy mieszkający na wsi może nie, ale uściślijmy: rolnicy.

Telewizji mało oglądam, ostatnio zrobiłam sobie przerwę od komputera. Chciałam zobaczyc, czy dam radę bez tego wytrzymac. Okazuje się, że tak, jak najbardziej da radę.

65

Odp: trudne relacje w domu
dobraBaba napisał/a:

Jak tak dalej będzie to i na męża zaczniesz się wydzierać, potem na dzieci i nie będziesz w stanie nad tym zapanować. Zaczniecie się kłócić na bank potem on odseparuje się od Ciebie i zostaniesz sama jak palec.
Twoja teściowa to modelowy przykład toksycznej osoby i będzie truć póki sił jej starczy.
Gdyby nie ona to pewnie żylibyście normalnie, chociaż zastanawia mnie cały czas ten Twój mąż. Sam pewnie jest nasiąknięty tym jadem więc niewiadomo czy kiedyś też nie zacznie jak jego matka.
Masz dwa wyjścia albo zacisnąć zęby i trwać, albo planować ucieczkę z tej matni. Czym szybciej tym lepiej choćby ze względu na dzieci. Daje Ci stu procentową gwarancję na to że gdy zostaniesz to nie będzie lepiej a tylko gorzej.
Radzę Ci zasięgać porady z dala od miejsca gdzie mieszkasz bo w takim środowisku informacje bardzo szybko się roznoszą w imię solidarnej społeczności. Musisz pojechać do najbliższego miasta i tam szukać.
Rób coś dziewczyno bo się pogrążysz. Twoje dzieci stracą o wiele więcej niż Ci się wydaje, przeprowadzki to pikuś. Jeślizostaniesz a one podrosną to nie będą Ciebie szanować, wspomnisz moje słowa.
Tutaj jest link do forum prawnego gdzie możesz się zarejstrować i zapytać o alimenty czy sprawy majątkowe. Dowiedz się chociaż jakie masz możliwości. No i trzymaj się w jednym kawałku, póki co. smile

to prawda, juz czasem zdarzaja sie sytuacje kiedy to krzycze niepotrzebnie na synka. a to wszystko z tego stresu....
tak, jestem pewna ze gdyby nie tesciowa zylibysmy calkiem normalnie, na pewno bylyby wzloty i upadki tak jak to wszedzie bywa ale nie martwilabym sie osobami trzecimi.
sama widze ze z miesiaca na miesiac jest coraz gorzej, coraz to nowe wyrzuty, pretensje, jakies oskarzenia o to czego nigdy nie mowilam itp. wiem ze musze zrobic jakis ruch. na policje ie bede dzwonic, nie bede przeszlo 60-letniej tesciowej zakladac niebieskiej karty bo co to da. ale cos zrobic musze bo sie udusze w tym domu.
tu masz racje z zasiegnieciem porady na miejscu. bylaby taka mozliwosc ale tu kazdy kazdego zna, potem plotki i niepotrzebne dodatkowe stresy. mam na oku juz poradnie z dala od naszego miejsca zamieszkania.
dzieki:)

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024