netkobietyWszystkie działy
Religia - duchowe poszukiwania

Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

263 odpowiedzi59 322 wyświetleniazałożony przez :(, 17.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 264 ]

196

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Myślę, że powinieneś przeczytać pewną książkę pt >>Listy starego diabła do młodego autorstwa Clive Staples Lewis'a.<<
.............................................................................................................................................................
To bezcenna lektura dla ludzi którzy stracili wiarę. Tam są wszystkie odpowiedzi których nie potrafią znaleźć w biblii. Po prostu do biblii trzeba mieć sokoli wzrok serca.Można ją znaleźć w auto-bokach ale może gdzieś w jakimś kościele biblijnym mogą mieć.
Polecam ją wszystkim z problemami duchowymi.:)

197

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
PawełM napisał/a:

...każda choroba jaka by się nie pojawiła [a rzadko się to dzieją] jest zdławiona w zarodku prostym nakazem:
W Autorytecie i Mocy Jezusa Chrystusa nakazuję ciału aby było zdrowe" smile I tyle. W moim środowisku wszyscy tak robią. NIGDY nie musiałem czekać aż Bóg się zdecyduje mi pomoc,pomoc jest natychmiastowa.

Czyli jeśli będę współpracował z Jezusem, nie będę cierpiał? smile Ale co ja mam zrobić, kiedyś się modliłem do Niego i nie pomagało to mi zbytnio. Jak mam się modlić? Gdyby było tak jak opisujesz, życie byłoby piękne smile To naprawdę działa? Opowiesz coś więcej?

198 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-27 00:04:25)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Dominisia21 napisał/a:
kwadrad napisał/a:

Moze uproscmy te rozwazania do wersji zrozumialej dla przedszkolaka.
Mamy ludzi , interakcje miedzy nimi i stany ktore powstaja w wyniku tych interakcji badz pomniejszych stanow wewnetrznych.
Diabel jest w kazdym z nas i na zewnatrz ..ok niech bedzie to jakis zbior stanow wewnetrznych i ewentualnych interakcji.
Ale tak samo bog musialby byc stanem wewnetrznym i okreslona interakcja.
Tak wiec :-) skoro kazdy ma sklonnosc do wizualizacji dlaczego wizualizowac boga i diabla jako osobne byty ?
Skoro rzeczywistosc to ludzie , interakcje i stany wewnetrzne w pewnym uproszczeniu .
Dla wygody i byc moze wytworzenia virtualnej interakcji z konstruktami poza wlasna osobe ;-)
To ma swoje zastosowanie.
Pozostaje jeszcze kwestia tego ktore interakcje ze wzgledu na ich wynik sa bogiem a ktore diablem.

Dlaczego jako osobne byty? Bo się od siebie różnią. Gdyby to były podobne byty, to nikt by sobie ich porównywaniem zbytnio głowy nie zawracał.

A teraz (mam nadzieję, że nie będzie ci to przeszkadzać) skorzystam z nauk chrześcijańskich - no bo jestem chrześcijanką. smile

Co do Boga (podobnie jak z tym Szatanem), to w pewnym sensie Bóg jest na zewnątrz nas, jak i wewnątrz nas (mówię np. o miłości, dobru).

Moim zdaniem jeśli sa wątpliwości to czy nie lepiej siegnac do empiryki, doświadczenia? Co mowia o Bogu ludzie, którzy dotarli do wspomnień swojej duszy z przed urodzenia się i opisują zycie miedzy zyciami? Nie nazywają Boga, nie opisują jego wyglądu mowia prosto, ze jest Wszechobecnoscia.

A co do cierpienia to zrozumienie sensu cierpienia bez wyjścia ponad cel istnienia fizycznego ciala człowieka nie jest możliwe.

Jest tez inne ciekawe stwierdzenie, z mojej własnej obserwacji również, ze hedonizm czyli filozofia przyjemności (co można traktować jako opozycje do cierpienia na zasadzie krytykujemy cierpienie to wychwalamy przyjemność) jak można zaobserwować nie prowadzi ani do szczęścia ani do zmiejszenia cierpienia (w takim razie co w zamian?). Tylko je powieksza. Ale zycie to nie samo cierpienie wiec nie demonizujmy Panie i Panowie.

199

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Witam. Na poczatku chce wyrazić współczucie dla autora tego tematu.
Sama przeżyłam taki okres i było mi z tym żle Smutno mieć świadomość że wszechświat powstał przypadkiem a nasza przepiękna przyroda powstała w wyniku ewolucji.
O istnieniu Boga przkonała mnie umiejętność odczuwania wzniosłych uczućMam na myśli miłość zachwyt,wzruszenie.Te uczucia nijak się mają do ateizmu. Ateizm bowiem opiera się ogólnie rzecz biorąc na ewolucji a.ta pseudonauka wyklucz kierowanie się miłością.

200

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Matt87 napisał/a:

Spójrz na świat, który Cię otacza. Czy uważasz, że coś tak paskudnego i złego może być w ogóle dziełem istoty wszechmocnej i nieskończenie dobrej? Ja nie.

Ojej, to co Ty tutaj (na tym świecie) jeszcze robisz, skoro jest tu tak strasznie?
Podpowiem, że to pytanie retoryczne.

201

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Jolka34 napisał/a:

Bóg nie usunie cierpienia, nie musi tego robić, ponieważ to nie on je stworzył. Bóg stworzył świat doskonałym i ludzi również stworzył doskonałymi. Nic nie jest dobre ani złe, cierpienie jest tylko postrzeganiem rzeczywistości w określony sposób. To, co dla jednego jest cierpieniem, dla innego stanowi radość. Wszystko (z naciskiem na wszystko) dzieje się z jakiejś przyczyny, tylko my ludzie mamy tak małą wiedzę na temat funkcjonowania świata i sfer duchowych (poprzez zagubienie się w materialnym świecie), że nie widzimy przyczyny zdarzeń. Nawet tych, które określamy jako cierpienie. Każde działanie zależy tylko i wyłącznie od ludzkich intencji. "Traktuj bliźniego swego jak siebie samego" - wystarczy zastosować tę zasadę i większość sytuacji odbieranych jako cierpienie nie będzie miała miejsca. Ale jak tu szanować bliźniego, skoro większość ludzi nie szanuje nawet siebie (złe odżywianie, brak rozwoju, zwalanie winy za własne niepowodzenia na sytuacje zewnętrzne)?

Nie rozumiem co masz na myśli mówiąc ()to co dla jednego jest cierpieniem ,dla innego stanowi radosc)
Jak kogoś toczy rak to chyba nie jest mu błogo. I tu nie ma mocarzy chyba ,że to jest masochista ale wtedy mamy do czynienia z.chorobą psychiczną.Jak Cie boli ząb to dlaczego bierzesz tabletkę i pędzisz do lekarza.
Reasumując cierpienie i.ból i śmirć to nic fajnego.

202

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
sad napisał/a:
PawełM napisał/a:

...każda choroba jaka by się nie pojawiła [a rzadko się to dzieją] jest zdławiona w zarodku prostym nakazem:
W Autorytecie i Mocy Jezusa Chrystusa nakazuję ciału aby było zdrowe" smile I tyle. W moim środowisku wszyscy tak robią. NIGDY nie musiałem czekać aż Bóg się zdecyduje mi pomoc,pomoc jest natychmiastowa.

Czyli jeśli będę współpracował z Jezusem, nie będę cierpiał? smile Ale co ja mam zrobić, kiedyś się modliłem do Niego i nie pomagało to mi zbytnio. Jak mam się modlić? Gdyby było tak jak opisujesz, życie byłoby piękne smile To naprawdę działa? Opowiesz coś więcej?

Lubię tego typu ludzi: "Modlę się to Bóg/Jezus ma obowiązek mi pomóc". Czy ty na pewno przeczytałeś chociaż Nowy Testament, bo z tego co się orientuję to wieczne szczęście Jezus obiecuje PO ŚMIERCI. Ty na Ziemi na nie pracujesz!
Sens "chodzenia do kościoła na wspólną modlitwę" ustanowił Św. Piotr, nie Jezus (On zdecydowanie traktował modlitwę jako intymną relację z Bogiem).
Modlitwa przez wyuczenie tysiąca zwrotów jest bez sensu, jak i kopiowanie gotowych listów motywacyjnych do e-maila. To nie są Twoje słowa, tylko ktoś Je wymyślił, a by samemu dobrze wypaść. Jak byś odebrał syna, który przychodzi z Tobą porozmawiać po siostrze, ale wypowiada identyczne słowa?

203 Ostatnio edytowany przez banan15 (2015-01-28 17:23:28)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

O kurczę, kiedy zrozumiecie, że to nie Bóg jest przyczyną cierpienia,tylko my - Ludzie? Nasze negatywne emocje: strach, nienawiść, zawiść itd są przyczyną związków, które wytwarzają się w naszym organiźmie i to one są przyczyną naszego bólu i cierpienia oraz chorób. Nie ma czarodziejskiej różdżki,która usunie zło i cierpienie z tego świata i naszego życia, wszystko to jest w naszej gestii, naszej - Ludzi.

204 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-29 10:09:17)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
banan15 napisał/a:

O kurczę, kiedy zrozumiecie, że to nie Bóg jest przyczyną cierpienia,tylko my - Ludzie? Nasze negatywne emocje: strach, nienawiść, zawiść itd są przyczyną związków, które wytwarzają się w naszym organiźmie i to one są przyczyną naszego bólu i cierpienia oraz chorób. Nie ma czarodziejskiej różdżki,która usunie zło i cierpienie z tego świata i naszego życia, wszystko to jest w naszej gestii, naszej - Ludzi.

To jest chyba oczywiste ale oczywiste jest rowniez ze obecnie prezentowana filozofia przyjemnosci do szczecia nie prowadzi. Sami obserwujemy ze spoleczenstwo, ktore zyje w coraz wiekszym dobrobycie, coraz wiecej ma mozliwosci posiadania, wiedze, prezentuje coraz gorsze zachowania moralne, ktore w istocie niszcza jednostke.

"Likwidacja" cierpienia oznacza rowniez brak nauczenia sie skutków mechanizmu: własny egoizm i egocetryzm = cierpienie drugiego człowieka

czy poswiecenie czegos, wyrzeczenie sie czegos = dobro drugiego człowieka

Oczywiscie z punktu widzenia jednostki jest to dzialanie "niekorzystne" ale statystycznie juz (gdyby wszyscy tak postepowali) jest to wybitne korzystne dla samego czlowieka, gdyz to by wracalo od innego czlowieka do jednostki.

W dzisiejszym swiecie lansujacym "dobro jednostki" statystycznie mamy wiec efekt odwrotny i w rezultacie cierpienie czlowieka. Z tego mamy np. brak poczucia bezpieczenstwa zycia w kraju, liczne oszustwa, problemy z aparatem panstwowym, dostepnoscia uslug, itp. Nie mowiac juz o wspierajacej roli spoleczenstwa gdzie jak kazdy sobie to wiekszosc czuje sie osamotniona.

Jak ktos powiedzial, keidys: "Ludzie ludziom sami zgotowali ten los"

Ludzie maja po prostu wolna wole, i to jest tego konsekwnecja. Mowiac wiec o likwidacji cierpienia musielibysmy mowic o likwidacji wolnej woli czlowieka.

Natomiast jesli chodzi o choroby to wiekszosc jest obecnie wyleczalna, kwestia jest tylko pieniezna. W czesci sa te choroby powodowane przez samego czlowieka, tryb zycia, dzialanosc szkodliwych efektow, promieniowan, chemiczne jedzenie. Wszystko jest przeliczane na kase. Jest wiec to swiat w ktorym bostwem jest pieniadz. To do niego powinno sie miec pretensje. Przeciez taki jest wybor samego  czlowieka. Jesli chodzi o rozne wypadki, to rowniez sa to skutki dzialania czy nieuwagi samego czlowieka.

Itd. itd. mozna by pisac dlugo. Jednak tak sformulowany problem jest po prostu naiwnym przerzucaniem odpowiedzialnosci z siebie (czlowieka) na kogos innego.

205

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Przecież idea ascezy byla już lansowana i co? Co daly ludziom te marsze biczowników i różnej maści umartwiających się pątników? Jeżeli ktoś uważa że ludzie to jedynie egocentrycy  czerpiący przyjemność z gnębienia i wykorzystywania innych, to ja współczuję takiego sposobu myślenia . W życiu otrzymujemy to o czym myślimy i czego się spodziewamy.

206

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
banan15 napisał/a:

Przecież idea ascezy byla już lansowana i co? Co daly ludziom te marsze biczowników i różnej maści umartwiających się pątników? Jeżeli ktoś uważa że ludzie to jedynie egocentrycy  czerpiący przyjemność z gnębienia i wykorzystywania innych, to ja współczuję takiego sposobu myślenia . W życiu otrzymujemy to o czym myślimy i czego się spodziewamy.

Gdzie w tym watku jest cos napisane o ascezie? Podaj cytat i numer postu (wypowiedzi). Bo ja tego nie widze a chętnie bym podyskutowal wink Chyba ze cobie cos wymysliles, wyobraznia podsunela Ci cos co nie istnieje. Ludzie tez tak maja wiec nie jestem zdziwiony wink

207

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

No cóż. Doszedłem do tego wniosku na podstawie slów: " To jest chyba oczywiste, ale oczywiste jest także to, że obecnie prezentowana filozofia przyjemności do szczęścia nie prowadzi. Sami obserwujemy, że społeczeństwo, które żyje w coraz większym dobrobycie...prezentuje coraz gorsze zachowania", a także: " własny egoizm i egocentryzm / równa się / cierpienie człowieka", oraz: "W dzisiejszym świecie lansującym" dobro jednostki" statystycznie mamy więc efekt odwrotny i w rezultacie cierpienie człowieka." Z tych to slów wywnioskowałem, że według Ciebie lansowanie dobra jednostki jest główną przyczyną cierpienia człowieka, zatem co? Asceza?

208

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
banan15 napisał/a:

No cóż. Doszedłem do tego wniosku na podstawie slów: " To jest chyba oczywiste, ale oczywiste jest także to, że obecnie prezentowana filozofia przyjemności do szczęścia nie prowadzi. Sami obserwujemy, że społeczeństwo, które żyje w coraz większym dobrobycie...prezentuje coraz gorsze zachowania", a także: " własny egoizm i egocentryzm / równa się / cierpienie człowieka", oraz: "W dzisiejszym świecie lansującym" dobro jednostki" statystycznie mamy więc efekt odwrotny i w rezultacie cierpienie człowieka." Z tych to slów wywnioskowałem, że według Ciebie lansowanie dobra jednostki jest główną przyczyną cierpienia człowieka, zatem co? Asceza?

Czyli dopisales sobie znaczenie, które się pojawilo w Twojej glowie, mimo ze nie wynikało z treści i jak widze robisz to nadal. Wiecej pytan nie mam.

209 Ostatnio edytowany przez banan15 (2015-01-30 09:52:36)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Masz prawo tak myśleć Maniek, skoro uważasz, że coś tam sobie wymyśliłem, niech będzie i tak. Twoja racja, mój spokój.

210

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Czekałam autorze aż się znowu pokażesz ....:)



PawełM napisał/a:

Myślę, że powinieneś przeczytać pewną książkę pt >>Listy starego diabła do młodego autorstwa Clive Staples Lewis'a.<<
.............................................................................................................................................................
To bezcenna lektura dla ludzi którzy stracili wiarę. Tam są wszystkie odpowiedzi których nie potrafią znaleźć w biblii. Po prostu do biblii trzeba mieć sokoli wzrok serca.Można ją znaleźć w auto-bokach ale może gdzieś w jakimś kościele biblijnym mogą mieć.
Polecam ją wszystkim z problemami duchowymi.:)

Też bym Ci tą książkę poleciła



Nektarynka53 napisał/a:

Sens "chodzenia do kościoła na wspólną modlitwę" ustanowił Św. Piotr, nie Jezus (On zdecydowanie traktował modlitwę jako intymną relację z Bogiem).

Nie wiem czy dokładnie zrozumiałam powyższe słowa , ale zgodzę się, że wiara nie ma sensu bez bliskiej, intymnej relacji z Bogiem. Jezeli tego niema, to są to tylko praktyki i dalej jest się samemu itd. Więc należałoby włożyć wysiłek i znaleść drogę do Niego albo pozwolić się znaleść Jemu...


banan15 napisał/a:

O kurczę, kiedy zrozumiecie, że to nie Bóg jest przyczyną cierpienia,tylko my - Ludzie? Nasze negatywne emocje: strach, nienawiść, zawiść itd są przyczyną związków, które wytwarzają się w naszym organiźmie i to one są przyczyną naszego bólu i cierpienia oraz chorób.

Też się pod tym podpiszę, ale.....
czasami cierpimy choć my sami w niczym nie zawiniliśmy, nie rozumiemy również sensu i potrzeby tego cierpienia. Więc musimy sami znaleść w sobie tą "drogę" do zrozumienia i akceptacji stanu rzeczy, jeżeli jednak nie jesteśmy w stanie tego "złego" stanu rzeczy zmienić

211 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-30 12:41:40)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
banan15 napisał/a:

Masz prawo tak myśleć Maniek, skoro uważasz, że coś tam sobie wymyśliłem, niech będzie i tak. Twoja racja, mój spokój.

Jaka racja? Co z Twoimi emocjami? Co w tym dziwnego ze wychwycielem ze cos wymyślasz? Natomiast jeśli chodzi o odpowiedz na Twoje pytanie (bo widze ze masz jakas taka sklonnosc do popadania w skrajności) to jest taka filozofia zycia, opozycyjna do filozofii hedonizmu, niestety nazwa tego wyleciała mi z glowy. Chodzi tu o normalne zycie, bez poszukiwania fajerwerkow ale na pewno nie o asceze (ale tez bez odmawiania sobie drobnych przyjemnosci) gdzie szczęście przychodzi przez satysfakcje z przestrzeganych zasad, dobrze wykonanych obowiazkow, zajmowania odpowiednich postaw (nie koniecznie stanie z boku). Nie chodzi wiec o spokoj wogole, rozumiany jako unikanie konfrontacji ale o spokoj wewnętrzny (czego hedonizm nie daje).

Niestety jeśli chodzi o dyskusje w tym watku, to trochę przejrzalem i widze ze częściowo "zniszczyli" ja jehowici. Szkoda, bo tak naprawdę nikogo nie interesują cytaty z PS wyrzucane z rękawa i cytowane ze "Straznicy" oparte na sfałszowanej wersji PS wyd. NS na "pol strony", przy jednoczesnym przemieszaniu bez związku ale zgodnie z tzw. teza Russela (wybiorczosci cytatow). To niestety nie jest droga poszukiwania prawdy ale jest to droga kłamstwa. Oczywiście mogę miec na swoje słowa poparcie w postaci argumentow i przykladow (oznaczalo by to jednak kolejne strony nic nie wnoszącej pseudo-dyskusji, bo sj nie dyskutują).

Na forach bardzo często "dyskutują" oni miedzy sobą udając przeciwnikow. Jest to znana mi manipulacja w ich wydaniu, jednak z reguly o tyle latwa do wychwycenia gdyż oparta zawsze na cytatach z PS wyd. NS gdzie znanym teologm faktem jest zfalszowanie tego tłumaczenia w wielu miejsach, przez zmiane znaczen, czy dopisanie nowych znaczen oraz slow, zamiany, nie wystepujace w zadnym innym rzetelnym tłumaczeniu PS (tylko sj uzywaja tej wersji wiec to latwo wychwycić).

Już nawet nie chce mi się pisać o tym ze w ST mamy rozne zrodla "objawienia" a kilku "prorokow" kontaktowal się z kims innym ale nie z Bogiem Duchowym, jak np. Hiob, gdzie nawet z sensu wypowiedzi wynika ze wspomniany tam bog, sam badal rozne aspekty ziemi (Stworca nie musiałby ich badac bo by je znal) wiec mamy tam do czynienia z kims innym. Czy np., Kohelet nazywany przez sj Kaznodzieja, nigdy nie miał zadnego objawienia a jego nauka to jego własne przemyślenia, czyli cos takiego jak filozofia.

Co ciekawe sj mimo ze ponoc znaja PS popelniaja kardynalne bledy swiadczace o nieznajomości PS (a raczej ich centrala w Nowym Yorku, bo sami niczego nie interpretują) . Np. w każdej wersji PS w opisie stwarzania swiata jest jednoznaczna informacja ze po każdym dniu stwarzania to stwarzanie zostało zakończone w podanym zakresie w tym dniu. W broszurze sj o powstaniu zycia (dostępnej również po polsku) czytamy ze dane stwarzanie moglo się rozciagac na kilka dni (stwarzania). Jest to zupełne wypaczenie sensu treści PS, gdzie stwarzanie w danym dniu zawsze było zakończone w danym dniu (uzwane sa zwroty np. " gdy tak się stało", "I tak się stało"). Takie to madrale siedza a ich centrali w USA wink A to tylko przykład pierwszy lepszy z brzegu.

212 Ostatnio edytowany przez banan015 (2015-01-30 16:06:50)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Oliwka73 napisała: " Czasami cierpimy choć my sami w niczym nie zawiniliśmy..." Jaki rodzaj cierpienia masz na myśli Oliwko? Odłóżmy na "bok"cierpienie fizyczne ból, choroby, i skupmy się na cierpieniu psychicznym: strach, zwątpienie, zazdrość itd. Czy jesteś pewna, że cierpiąc z tych powodów nie jesteśmy winni temu cierpieniu, które odczuwamy? Czy nasz sposób myślenia nie przyczynia się do tego, że cierpimy? Czy na pewno nie można uwolnić się od tego rodzaju cierpienia?
Mańku z Maniek
Widzę po tym w jaki sposób piszesz, że atakowanie jest dla Ciebie najlepszą formą obrony. " Co w tym dziwnego, że wychwyciłem, że coś wymyślasz." A jeżeli to Ty coś wymyśliłeś, coś z czym sam się nie zgadzasz, czego sam nie rozumiesz i z czym nie potrafisz się utożsamić?
" Niestety jeżeli chodzi o dyskusje w tym wątku...częściowo zniszczyli je jechowici. Szkoda bo tak naprawdę nikogo nie interesują cytaty z PS...
A moim zdaniem szkoda, że uważasz iż nikogo nie interesują cytaty z Pisma Świętego, gdybyś je znał, dyskutowałbyś na argumenty, nie musiałbyś atakować swoich adwersarzy. Twoja postawa wobec inaczej myślących jest niestety taka sama jak postawa osób, o których piszesz, że się z nimi nie zgadzasz. Podejrzewam, że swoją wiedzę na temat wiary i tego jak się ona kształtowała, także czerpiesz od innych osób, którzy wywarli ogromny wpływ na Twój światopogląd.

213

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
banan015 napisał/a:

skupmy się na cierpieniu psychicznym: strach, zwątpienie, zazdrość itd. Czy jesteś pewna, że cierpiąc z tych powodów nie jesteśmy winni temu cierpieniu, które odczuwamy? Czy nasz sposób myślenia nie przyczynia się do tego, że cierpimy? Czy na pewno nie można uwolnić się od tego rodzaju cierpienia?

Banan za bardzo upraszczasz sprawę. Jak mniemam los z Tobą (choćby w dzieciństwie) obchodził się łagodnie? Mówię tu o życiu a nie o jakiś tam powtarzanych teoriach, filozofiach życiowych.
Czy dziecko wyrastające w złej atmosferze psychiczne w domu rodzinnym, narażone na różnego rodzaju przemoc, niezaopiekowane itd. Można przytoczyć wiele szkód we wczenym i późniejszym dzieciństwie. Czy ono jest winne, że od samego początku "wykrzywiono " mu postrzeganie rzeczywistości? Źle postrzega i źle działa i naraża się na różne cierpienia w związku z reakcjami innych ludzi? Fakt jako dorosły człowiek może sobie to wszystko uświadomić i zacząć na sobą pracować. Ale wielu szkód nie da rady już naprawić. Bo np. może stać się wycofanym, zakompleksionym człowiekiem albo w końcu "wykolejonym".

I co Babanie, sam tylko człowiek jest sobie winnien, sam sobie to tylko uczynił? Jesteśmy bardzo złożonymi istotami i nie zawsze sobie coś tam uświadamiamy, żeby jak to napisałeś zmienić sposób myslenia.

214

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Oliwko kliknij na mój prywatny i tam sobie porozmawiamy, bo to co mogę powiedzieć na ten temat wykracza po za ramy tego forum

215

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
banan015 napisał/a:

Oliwko kliknij na mój prywatny i tam sobie porozmawiamy, bo to co mogę powiedzieć na ten temat wykracza po za ramy tego forum

Próbowałam tak zrobić, ale wyskakuje informacja, cytuję "Użytkownik do którego próbujesz wysłać email zablokował opcje wysyłania." smile

Ale ja nie mam zablokowanej tej opcji, więc możesz napisać. Z chęcią podejmę temat....

216 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-31 00:05:16)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
banan015 napisał/a:

Oliwka73 napisała: " Czasami cierpimy choć my sami w niczym nie zawiniliśmy..." Jaki rodzaj cierpienia masz na myśli Oliwko? Odłóżmy na "bok"cierpienie fizyczne ból, choroby, i skupmy się na cierpieniu psychicznym: strach, zwątpienie, zazdrość itd. Czy jesteś pewna, że cierpiąc z tych powodów nie jesteśmy winni temu cierpieniu, które odczuwamy? Czy nasz sposób myślenia nie przyczynia się do tego, że cierpimy? Czy na pewno nie można uwolnić się od tego rodzaju cierpienia?
Mańku z Maniek
Widzę po tym w jaki sposób piszesz, że atakowanie jest dla Ciebie najlepszą formą obrony. " Co w tym dziwnego, że wychwyciłem, że coś wymyślasz." A jeżeli to Ty coś wymyśliłeś, coś z czym sam się nie zgadzasz, czego sam nie rozumiesz i z czym nie potrafisz się utożsamić?
" Niestety jeżeli chodzi o dyskusje w tym wątku...częściowo zniszczyli je jechowici. Szkoda bo tak naprawdę nikogo nie interesują cytaty z PS...
A moim zdaniem szkoda, że uważasz iż nikogo nie interesują cytaty z Pisma Świętego, gdybyś je znał, dyskutowałbyś na argumenty, nie musiałbyś atakować swoich adwersarzy. Twoja postawa wobec inaczej myślących jest niestety taka sama jak postawa osób, o których piszesz, że się z nimi nie zgadzasz. Podejrzewam, że swoją wiedzę na temat wiary i tego jak się ona kształtowała, także czerpiesz od innych osób, którzy wywarli ogromny wpływ na Twój światopogląd.

Taka dyskusja nie ma sensu, prawdopodobnie jehowito (który to już nick?), ja kto było z Klossa? "Nie ze mna te numery Bruner" wink

Poza tym, ... zwroc uwagę na to, że Twój post nie zawiera ŻADNEJ merytorycznej treści tylko same ogolne okresliniki, których celem jest działanie na emocje oraz oczywiście tzw. wymyślenia np. skąd czerpie źródła swojego światopoglądu. Uwierz, że to jest bardzo charakterystyczne dla was i łatwo jest to wychwycić.

217 Ostatnio edytowany przez banan015 (2015-01-31 08:10:58)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Oliwko, wyświetla mi się dokładnie to co Tobie.
Mańku...Jet w Tobie tyle chrześcijańskiej miłości i chrześcijańskich wartości, że jadem zatruwają Twoje wypowiedzi.

218

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
banan015 napisał/a:

Oliwko, wyświetla mi się dokładnie to co Tobie.
Mańku...Jet w Tobie tyle chrześcijańskiej miłości i chrześcijańskich wartości, że jadem zatruwają Twoje wypowiedzi.

Dokladnie zgadzam się w 100% z tym ze jad wydziera ze "Straznicy". W końcu chrzescijanstwo milosci i wartości nazywacie wielka nierzadnica.

219 Ostatnio edytowany przez banan015 (2015-01-31 14:04:17)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Widzę Mańku, że masz problem z czytaniem i wyciąganiem wniosków z tego co czytasz, skoro uważasz mnie za " jechowitę". Zauważyłem także, że wydaje się Tobie, iż prawo do wypowiedzi mają jedynie prawomyślni, czyli katoliccy chrześcijanie. Tą opinię wyraziłeś w temacie: Złote cielce, używając słów:" Ale nas tutaj nie interesują jechowickie wywody." Nas - czyli kogo miałeś na myśli? Wszystkich ludzi biorących udział w tych dyskusjach, czy też jedynie tych, którzy myślą tak samo jak Ty? Uważam, że na tym forum ścierają się opinie i poglądy i temu ono służy i nie ma uprawomocnionych do wypowiadania " jedynie słusznych opinii". Te czasy minęły, mam nadzieję bezpowrotnie. Amen.

220

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Wiesz co Cie zdradza jehowito?

Jedno to, ze umiesz atakować tylko katolikow. Na twoje nieszczecie trafiłes kula w plot bo to co piszesz nie ma odniesienia do mnie. Niestety tak to macie wpojone ze umiecie tylko zerować na "biednych katolikach". Skad wogole taki wniosek co do mnie? Mailes objawienie jakies? Jeśli chodzi o chrzescijanstwo to musze Cie rozczarować. Jehowici chrześcijanami nie sa. Podstawa chrzescijanstwa jest bowiem rownosc człowieka wobec Boga nieznaleznie od czasu, momentu i miejsca urodzenia się oraz roli na Ziemi. Wy dzielicie ludzi na zbawionych na ziemi i na zbawionych w niebie, przy czym Ci drudzy to wasi guru i ludzie urodzeni wcześniej. Jest to zupełne zaprzeczenie nauki PS. Poza tym wiemy z waszej "nauki" ze ludzie "zbawieni" na ziemi nie mogą być wypelnieni Duchem Sw. a ponieważ oprócz Niego jest tylko duch szatański (to slowo piszecie z dużej litery) wiec wiemy czym Ci ludzie, będą wypelnieni. A wiemy jednocześnie ze zbawienie polega na odrodzeniu się w Duchu Sw. Sami wiec zaprzeczacie nauce PS.

Po drugie co was zdradza to ze szukacie punktu zaczepienia do swoich "wykladow" (sa do przedruki ze Straznicy i ze zboru) w dwojaki sposób. Po pierwsze sa to jakies dziwne pytania na które nie szukacie odpowiedzi (to podpucha). Po drugie sa to wymysły, czyli podawanie slow kluczy, na które jeśli ktoś się wciągnie emocjonalnie macie gotowe gotowce, itp.

MAM TYLKO NADZIEJE ZE MODERACJA W KONCU WYCIAGNIE Z TEGO JAKIES WNIOSKI. PONIEWAZ LISTA DYSKUSYJNA NIE JEST MIEJSCEM NA PRZEDRUKI wyd. Straznicy z USA.  JEST NIM ULICA (można odczytywać to jako rynsztok).

I tyle na koniec w temacie.

221 Ostatnio edytowany przez banan015 (2015-01-31 20:34:56)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Strasznie dużo masz do powiedzenia o Świadkach, mnie to jednak nie dotyczy. W Twoim sposobie myślenia istnieje zarysowany podział; my i oni, czyli katolicy i Świadkowie. Bardzo "subtelny' podział, każdy kto ma inne zdanie od Twojego natychmiast jest" jechowitą".

222

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Oliwka73 napisał/a:

Czy dziecko wyrastające w złej atmosferze psychiczne w domu rodzinnym, narażone na różnego rodzaju przemoc, niezaopiekowane itd. Można przytoczyć wiele szkód we wczenym i późniejszym dzieciństwie. Czy ono jest winne, że od samego początku "wykrzywiono " mu postrzeganie rzeczywistości?

Nie bardzo wiem czemu Bóg miałby naprawiać coś co spartolił sam czlowiek?:) Skoro tak kogoś bardzo dręczy cierpienie innych, głód w Afryce czy wojna na Ukrainie to czemu zaraz Boga w to wplątywać...skoro Biblia Ci mówi jesteście moimi dziećmi można domniewać że sami tą rzeczywistośc tworzymy, sami sobie cierpienie ściągamy i sami możemy je naprawić. Martwi cię to nieszczescie świata wiec zrób coś z tym tongue

223

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Qrsywa napisał/a:

Martwi cię to nieszczescie świata wiec zrób coś z tym tongue

Qrsywo źle zrozmiałaś moją wypowiedź. Odnosiłam się w niej do wypowiedzi Banana który napisał, cytuję:  "Jaki rodzaj cierpienia masz na myśli Oliwko? Odłóżmy na "bok"cierpienie fizyczne ból, choroby, i skupmy się na cierpieniu psychicznym: strach, zwątpienie, zazdrość itd. Czy jesteś pewna, że cierpiąc z tych powodów nie jesteśmy winni temu cierpieniu, które odczuwamy? Czy nasz sposób myślenia nie przyczynia się do tego, że cierpimy? Czy na pewno nie można uwolnić się od tego rodzaju cierpienia?"

Chciałam powiedzieć Banaowi, że czasami już dzieciństwo kształtuje w taki sposób człowieka, że nie zdając sobie sprawę jak on ma wykrzywiony sposób postrzegania rzeczywistości przez co cierpi. A ma wykrzywiony sposób postrzegania rzeczywistości bo np. miał ten człowiek znerwicowaną matkę, ojca pijaka itd itd. I w tym wszystkim nie wciągam Boga, bo napisałam, że ludzie ludziom taki los gotują. Rodzice dzieciom a wredne dzieci innym dzieciom.
Może Ty Qrsywo coś z tym zrobisz? Np. przestać się innych czepiać i postarać się na jakąs konstruktywną rozmowę. I od razu świat będzie lepszy.:).

224

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Pozwolcie iz odpowiem. Bog zlikwiduje cierpienie wtedy,gdy zamknie Lucyfera w klatce lancuchami,czyli na koncu czasow:

"Era Pokoju, z której korzystać będą wszyscy Moi wyznawcy, będzie to okres miłości, szczęścia i pokoju. Nie będzie chorób, bólu, kłopotów finansowych, ponieważ wszystko, czego będziecie potrzebować. dostarczone będzie przeze Mnie. Wam, Moje dzieci, nie będzie niczego brakować, a Ja obejmę was i będę się wami opiekować w Moim nowym Raju, tak jak rodzic pielęgnowałby noworodka. Należy to powitać. Jest to cel, do którego wszyscy powinniście dążyć."

225

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

A teraz wypowiem się ja i przedstawie własną teorie. Wszyscy wiemy że cierpienie i niesprawiedliwość jest tutaj na ziemi. Ale chce wspomnieć o problemie ciężkich choròb genetycznych i kalectw. Tacy ludzie co jest słuszne zadają sobie pytanie dlaczego to ich spotkało patrząc się na zdrowych, pięknych i bogatych ludzi. Ale tutaj według mnie jestnpewny myk. Niepełnosprawna osoba dlatego że jest chora ma mniejsze szanse na grzech co za tym idzie może zostać zbawiona i żyć w nowym świecie po paruzji jako zdrowy i piękny byt przy Bogu Ojcu. A ktoś kto jest piękny, zdrowy i bogatynco rusz jest kuszony, i często niestety bardzo grzeszy i robi podłe rzeczy. Teraz zadajmy sobie pytanie czy cierpienie powiedzmy te 80 lat tu na ziemi jest czymś trudnym mając na uwadze możliwość życia wiecznego przy Bogu ktòry jest absolutem ?

226

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Cześć!
Smutny ten Twój post... Podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami:
-też miałam mnóstwo trudnych, bolesnych, kaleczących sytuacji (w każdym możliwym sensie!)

-też miałam trudności w wierze spowodowane takim dysonansem poznawczym: dobry Bóg vs cierpienie na świecie (i MOJE cierpienie!)

I wtedy też miałam różne myśli w głowie... Ale On był cierpliwy, prowadził mnie drogą, której wówczas nie rozumiałam, a dziś z perspektywy tych kilku lat widzę, że nic nie było przypadkowe, że wszystko miało sens, On mnie nie zostawił, tylko cierpliwie szukał i przyciągał ku sobie, sama nie wiem jak to opisać...

Wiara wzrasta, umacnia się i dojrzewa zawsze poprzez kryzysy. Czasem bolesne sytuacje zmuszają nas do stanięcia twarzą w twarz z naszymi niedoskonałymi pojęciami. Mamy do wyboru wtedy: albo się cofnąć, albo przezwyciężyć kryzys pozbywając się dziecinnych wyobrażeń i przyjmując dojrzalszą postawę wiary... To jest bardzo złożony proces... Ale tylko te bolesne zderzenia pozwalają nie zasklepiać się w heteronomicznej, bezrefleksyjnej  religijności a przejść ku bardziej głębokim, autonomicznym jej formom.

Paradoksalnie więc myślę, że jesteś na dobrej drodze do Boga. Zadajesz sobie pytania, drążysz, poszukujesz... Pomyśl o Nim, pomedytuj nad tym wszystkim, co Ci się przydarzyło.

Nie jest to wszystko wcale proste, ale wydaje mi się, że najważniejszym jest pomyśleć teraz o dwóch rzeczach:
- wolna wola, którą z miłości obdarza nas Bóg sprawia, że jesteśmy zdolni do grzeszenia, zadawania sobie nawzajem (i samym sobie!) cierpienia

- Jezus Chrystus przyszedł na świat, by cierpieć, a więc ponieść we wszystkim to, co jest i naszym udziałem: ból fizyczny, ból duchowy, ból emocjonalny, wystawienie na kuszenie, samotność...

227

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

A ja nie rozumiem dlaczego Bog odbiera nam kochanych ludzi.Taka trauma niczego nie uczy,tylko niszczy wewnetrznie.Przynajmniej mnie.Mnie cierpienie zniszczylo.

228

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
barbarakowalska206 napisał/a:

A ja nie rozumiem dlaczego Bog odbiera nam kochanych ludzi.Taka trauma niczego nie uczy,tylko niszczy wewnetrznie.Przynajmniej mnie.Mnie cierpienie zniszczylo.

Ale musimy kiedyś odejść z tego świata. Chcesz żyć wiecznie ?

229

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Powinnam napisać "dlaczego Bóg PRZEDWCZESNIE odbiera nam ukochanych". Im człowiek wiecej kocha tym bardziej jest doswiadczany. Okrutne to i na mój ludzki rozum niezrozumiałe.A mozna było pozyć jeszcze  długie lata w szczęściu i radosci.Komu to przeszkadzało?

230

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
barbarakowalska206 napisał/a:

Powinnam napisać "dlaczego Bóg PRZEDWCZESNIE odbiera nam ukochanych". Im człowiek wiecej kocha tym bardziej jest doswiadczany. Okrutne to i na mój ludzki rozum niezrozumiałe.A mozna było pozyć jeszcze  długie lata w szczęściu i radosci.Komu to przeszkadzało?

Uważasz że Bòg ma liste wszystkich dzieci i codziennie siedzi przy niej i zastanawia się ktòre dziecko i jak uśmiercić ? Bòg dając nam wolną wole dał też wolny przypadek. To że ktoś umiera przedwcześnie to poprostu zbieg okoliczności ktòre doprowadziły do śmierci. Ale jako chrześcijanie musimy mieć na uwadze że za szybka śmierci to może być też łaska. Taki człowiek może szybciej wròcić do prawdziwego domu i nie musieć cierpieć fizycznie, psychicznie i znosić upokorzenia na tym świecie.

231

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Joasia_ana napisał/a:

Mowimy tu o cierpieniu ja od jakiegos czasu poukuje odpowiedzi na to pytanie. Nie rozumiem dlaczego choruja dzieci mam przed oczami malego chlopaca z sinymi oczami ma 18 miesiecy i umiera. Czemu to ma sluzyc? On powinnien sie bawic cieszyc a nie cierpiec i umierac. Jestem matka rocznego dziecka i poprostu tego nie pojmuje a ponadto chyba jak bog by isnial by napewno nie pozwolil aby niewinne isttoty tak cierpialy

rzeczywiście jest to straszne ,sam przeżywam takie sytuacje , jeśli chodzi o cierpienie zaraz ukazuje mi się przed oczyma , zdjęcie dwu , trzylatka siedzącego na pustyni ,   z wystającymi kośćmi , z zapadniętym brzuszkiem na skutek głodu a nad nim stoi duży sęp i czeka aż ten chłopczyk umrze może widziałaś to zdjęcie . kiedyś nie umiałem sobie wyobrazić jak Bóg wszechmocny , miłosierny może patrzeć na takie cierpienie . na tę sytuację zacząłem patrzeć inaczej po przeczytaniu książki "czego naprawde uczy biblia " tam jest przedstwiony punkt widzenia Boga oraz argumenty które uwzględnia Bóg, by nie ingerować w sprawy ludzkie , pozwól że ci zacytuję ten fragment
"DLACZEGO JEST TYLE CIERPIEŃ?
5 Z pytaniem tym wyznawcy różnych religii zwracają się do swych duchowych przywódców i nauczycieli. Jaką słyszą odpowiedź? Dowiadują się, że taka jest wola Boga, który już dawno temu ustalił bieg wszystkich wydarzeń, również tych tragicznych, że drogi Boże są tajemnicą albo że Bóg sprowadza na ludzi śmierć — także na dzieci — aby mieć ich przy sobie w niebie. Ale jak już się przekonaliśmy, Jehowa nigdy nie powoduje tego, co złe. Biblia wyjaśnia: „Dalekie niech będzie od prawdziwego Boga, by miał postępować niegodziwie, a Wszechmocny — działać niesprawiedliwie!” (Hioba 34:10).
6 Czy wiesz, dlaczego wielu ludzi niesłusznie obwinia Boga o wszystkie cierpienia na świecie? Często dlatego, że według nich to On rządzi tym światem. Nie znają prostej, lecz ważnej prawdy, którą przedstawia Biblia. Poznaliśmy ją w 3 rozdziale tego podręcznika. Otóż rzeczywistym władcą tego świata jest Szatan Diabeł.
7 Biblia mówi otwarcie: „Cały świat podlega mocy niegodziwca” (1 Jana 5:19). Czy nie przyznasz, że to wiele wyjaśnia? Ten świat odzwierciedla osobowość niewidzialnej istoty duchowej, która „wprowadza w błąd całą zamieszkaną ziemię” (Objawienie 12:9). Szatan to przepełniony nienawiścią, okrutny oszust. Nic dziwnego, że w świecie podległym jego wpływom króluje nienawiść, okrucieństwo i oszustwo. Właśnie to jest jedną z przyczyn ludzkich cierpień.
8 O drugiej przyczynie też czytaliśmy w 3 rozdziale tej książki — od chwili buntu w ogrodzie Eden ludzie są niedoskonali i grzeszni. Z tego powodu mają skłonność do walki o władzę, co z kolei prowadzi do wojen, ucisku i cierpień (Kaznodziei 4:1; 8:9). Trzecią przyczyną jest „czas i nieprzewidziane zdarzenie” (Kaznodziei 9:11). W świecie, który nie korzysta z opiekuńczej władzy Jehowy, różne osoby cierpią nieraz dlatego, że znalazły się gdzieś w nieodpowiedniej chwili.
9 Świadomość, że Bóg nie powoduje cierpień, bardzo nas pokrzepia. Nie jest On odpowiedzialny za wojny, przestępstwa, ucisk czy nawet klęski żywiołowe, przysparzające ludziom zgryzot. Musimy jednak ustalić, dlaczego do tego wszystkiego dopuszcza. Skoro jest wszechmocny, to dysponuje wystarczającą mocą, by położyć kres takim udrękom. Co Go powstrzymuje? Na pewno ma ku temu ważny powód, bo przecież jak już wiemy, jest zarazem przepełniony miłością (1 Jana 4:8).
POWSTAJE DONIOSŁA KWESTIA SPORNA
10 Chcąc zrozumieć, dlaczego Bóg dopuszcza cierpienia, musimy cofnąć się myślą do czasów, gdy te cierpienia się zaczęły. Kiedy Szatan nakłonił Adama i Ewę do nieposłuszeństwa wobec Jehowy, wyłoniła się doniosła kwestia sporna. Szatan nie zakwestionował mocy Jehowy. Doskonale wiedział, że jest nieograniczona. Zakwestionował natomiast Boże prawo do sprawowania władzy. Przedstawił Jehowę jako kłamcę, który odmawia swym poddanym dobrych rzeczy. Tym samym oskarżył Go, że jest złym Władcą (Rodzaju 3:2-5). Zasugerował, że ludziom będzie się wiodło lepiej, gdy odrzucą zwierzchnictwo Boga. Był to atak na zwierzchnią władzę Jehowy — na Jego prawo do panowania.
11 Adam i Ewa wybrali bunt przeciw Jehowie. Powiedzieli niejako: „Nie potrzebujemy takiego Władcy. Sami możemy decydować, co jest dla nas dobre, a co złe”. Jak Bóg miał rozstrzygnąć tę kwestię? Jak miał przekonać wszystkie rozumne stworzenia, że buntownicy nie mają racji i że sprawuje władzę naprawdę w najlepszy sposób? Zdaniem niektórych mógł po prostu zgładzić buntowników i zacząć wszystko od nowa. Jednak do tego czasu zdążył już ogłosić swój zamiar napełnienia rajskiej ziemi potomkami Adama i Ewy (Rodzaju 1:28). A Jehowa zawsze realizuje swoje zamierzenia (Izajasza 55:10, 11). Poza tym pozbycie się tych buntowników nie uwolniłoby Go od zarzutu dotyczącego prawa do pełnienia władzy.
12 Rozważmy pewien przykład. Wyobraźmy sobie, że nauczyciel wyjaśnia klasie, jak rozwiązać trudne zadanie. Zdolny, lecz buntowniczo nastawiony uczeń twierdzi, że sposób wybrany przez nauczyciela jest niewłaściwy. Kwestionuje kompetencje wykładowcy i upiera się, że on sam poradziłby sobie znacznie lepiej. Część uczniów bierze jego stronę i też zaczyna się buntować. Jak powinien postąpić nauczyciel? Jeśli wyrzuci mącicieli za drzwi, jak odbiorą to pozostali uczniowie? Czy nie dojdą do wniosku, że ich kolega i ci, którzy go poparli, mówili prawdę? Mogą stracić szacunek dla wykładowcy, bo pomyślą, że po prostu boi się zdemaskowania. Ale załóżmy, iż nauczyciel pozwala, żeby buntownik zademonstrował klasie, jak on rozwiązałby wspomniane zadanie.
13 Na coś podobnego zdecydował się Jehowa. Musimy pamiętać, że w sprawę zaangażowani byli nie tylko buntownicy w Edenie. Bieg wypadków obserwowały także miliony aniołów (Hioba 38:7; Daniela 7:10). Wiadomo było, że reakcja Jehowy na bunt wywrze na nich ogromny wpływ, a w końcu również na wszystkie rozumne stworzenia. Co zatem Jehowa uczynił? Pozwolił, by Szatan pokazał, jak on władałby ludzkością. Zgodził się też, by ludzie sprawowali własne rządy, podległe Szatanowi, a nie Bogu.
14 Nauczyciel z analizowanego przykładu wie, że krnąbrny uczeń i jego stronnicy są w błędzie. Ale wie również, że jeśli da im szansę udowodnienia swych racji, skorzysta na tym cała klasa. Kiedy wszyscy porządni uczniowie zobaczą nieudolność buntowników, upewnią się, że tylko nauczyciel potrafi właściwie ich uczyć. W przyszłości będą też rozumieć, dlaczego usuwa z klasy innych wichrzycieli. Także Jehowa wie, iż wszyscy szczerzy ludzie i aniołowie odniosą pożytek, gdy naocznie się przekonają, że Szatan i jego zwolennicy zawiedli i że człowiek nie jest w stanie rządzić się niezależnie od Boga. Wyciągną z tego ważną naukę, podobnie jak w starożytności Jeremiasz, który oznajmił: „Dobrze wiem, Jehowo, że do ziemskiego człowieka jego droga nie należy. Do męża, który idzie, nie należy nawet kierowanie swym krokiem” (Jeremiasza 10:23).
DLACZEGO TAK DŁUGO?
15 Ale dlaczego Jehowa dopuszcza cierpienia tak długo? Dlaczego nie zapobiega różnym tragediom? Pomyślmy o dwóch rzeczach, których nauczyciel z analizowanego przykładu nie zrobił. Z jednej strony nie przeszkodził buntownikowi w przedstawieniu jego rozwiązania, z drugiej zaś nie pomógł mu w osiągnięciu celu. A teraz przyjrzyjmy się dwom rzeczom, których postanowił nie robić Jehowa. Po pierwsze, nie powstrzymał Szatana i jego zwolenników, gdy próbowali wykazać, że mają rację, lecz dał im na to czas. Ludzie w ciągu tysięcy lat dziejów wypróbowali wszelkie formy własnych rządów. Wprawdzie osiągnęli postęp w nauce i innych dziedzinach życia, ale nie zdołali wyeliminować niesprawiedliwości, ubóstwa, przestępczości i wojen — problemów, które stale się nasilają. Wszyscy więc mogli się przekonać, że rządy ludzkie okazały się kompletnym fiaskiem.
16 Po drugie,JEHOWA NIE POMAGA SZATANOWI W SPRAWOWANIU WŁADZY  NAD ŚWIATEM . Gdyby zapobiegał na przykład różnym zbrodniom, czy w gruncie rzeczy nie wspierałby buntowników? Czy w rezultacie ludzie nie zaczęliby myśleć, że naprawdę mogą rządzić się niezależnie od Boga BEZ ŻADNYCH TRAGICZNYCH  KONSEKWENCJI? Gdyby Jehowa postępował w ten sposób, opowiadałby się za kłamstwem. Tymczasem „jest niemożliwe, żeby Bóg skłamał” (Hebrajczyków 6:18).
17 Ale przecież w ciągu długiego okresu buntu przeciw Bogu wyrządzono mnóstwo krzywd i szkód. Co Jehowa z tym zrobi? Nie zapominajmy, że jest On wszechmocny. Potrafi więc naprawić i na pewno naprawi wszelkie zło. Jak już się dowiedzieliśmy, zrujnowana ziemia będzie przekształcona w raj. Za sprawą ofiary Jezusa znikną następstwa grzechu człowieka. A przez zmartwychwstanie zostaną odwrócone skutki śmierci. W ten sposób Bóg za pośrednictwem Jezusa ‛zniweczy dzieła Diabła’ (1 Jana 3:8). Wszystko to zrealizuje w najwłaściwszym czasie. Powinniśmy się cieszyć, że nie przystąpił do działania wcześniej, bo dzięki Jego cierpliwości również my możemy poznać prawdę i zacząć Mu służyć (2 Piotra 3:9, 10). Na razie Bóg pilnie szuka szczerych czcicieli i pomaga im znosić wszelkie cierpienia, jakich zaznają w dzisiejszym niespokojnym świecie (Jana 4:23; 1 Koryntian 10:13).
18 Być może jednak niektórzy się zastanawiają: Czy wszystkich tych cierpień nie dałoby się uniknąć, gdyby Bóg stworzył Adama i Ewę w taki sposób, żeby nie mogli się zbuntować? Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, musimy pamiętać, że otrzymaliśmy od Jehowy coś niezwykle cennego.
JAKI ZROBISZ UŻYTEK Z DARU WOLNEJ WOLI?
19 W 5 rozdziale tego podręcznika podkreślono, że ludzie zostali obdarzeni wolną wolą. Czy zdajesz sobie sprawę, jak cennym jest ona darem? Bóg stworzył niezliczone mnóstwo zwierząt, które kierują się głównie instynktem (Przysłów 30:24). Człowiek programuje roboty, by wykonały każde polecenie. Czy bylibyśmy szczęśliwi, gdyby Bóg nas tak skonstruował? Wcale nie. Cieszymy się, że możemy sami decydować o swoim postępowaniu, celach życiowych, zawieranych przyjaźniach i tak dalej. Lubimy mieć pewną miarę swobody i jest to zgodne z zamierzeniem Boga.
20 Jehowa nie chce, żebyśmy służyli Mu z przymusu (2 Koryntian 9:7). Pomyślmy: Kiedy matka lub ojciec bardziej się ucieszy — gdy dziecko powie: „Kocham cię”, bo ktoś je do tego namówił, czy gdy powie to spontanicznie, z serca? Warto więc się zastanowić: „Jaki ja zrobię użytek z wolnej woli, którą dał mi Jehowa?” Szatan, Adam i Ewa dokonali najgorszego wyboru. Odwrócili się od Jehowy Boga. A jak ty postąpisz?
21 Masz sposobność zrobić najlepszy użytek z cudownego daru, jakim jest wolna wola. Możesz przyłączyć się do milionów osób, które stanęły po stronie Jehowy. Przysparzają Mu one radości, bo gorliwie udowadniają, że Szatan jest kłamcą i nieudolnym władcą (Przysłów 27:11). Ty także możesz to czynić, jeśli obierzesz właściwą drogę życiową."

oraz krótki film pt," dlaczego warto studiować biblię"    https://www.jw.org/pl/publikacje/filmy/ … _P_1_VIDEO

232 Ostatnio edytowany przez barbarakowalska206 (2016-10-10 21:37:20)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Revenn napisał/a:
barbarakowalska206 napisał/a:

Powinnam napisać "dlaczego Bóg PRZEDWCZESNIE odbiera nam ukochanych". Im człowiek wiecej kocha tym bardziej jest doswiadczany. Okrutne to i na mój ludzki rozum niezrozumiałe.A mozna było pozyć jeszcze  długie lata w szczęściu i radosci.Komu to przeszkadzało?

Uważasz że Bòg ma liste wszystkich dzieci i codziennie siedzi przy niej i zastanawia się ktòre dziecko i jak uśmiercić ? Bòg dając nam wolną wole dał też wolny przypadek. To że ktoś umiera przedwcześnie to poprostu zbieg okoliczności ktòre doprowadziły do śmierci. Ale jako chrześcijanie musimy mieć na uwadze że za szybka śmierci to może być też łaska. Taki człowiek może szybciej wròcić do prawdziwego domu i nie musieć cierpieć fizycznie, psychicznie i znosić upokorzenia na tym świecie.

Czyli wszystko w zyciu(bo jak smierc i choroby,to rownież wszystko inne) zależy od przypadku, tak? To rownie dobrze Boga mogłoby nie byc...

233 Ostatnio edytowany przez Revenn (2016-10-10 22:55:04)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
barbarakowalska206 napisał/a:
Revenn napisał/a:
barbarakowalska206 napisał/a:

Powinnam napisać "dlaczego Bóg PRZEDWCZESNIE odbiera nam ukochanych". Im człowiek wiecej kocha tym bardziej jest doswiadczany. Okrutne to i na mój ludzki rozum niezrozumiałe.A mozna było pozyć jeszcze  długie lata w szczęściu i radosci.Komu to przeszkadzało?

Uważasz że Bòg ma liste wszystkich dzieci i codziennie siedzi przy niej i zastanawia się ktòre dziecko i jak uśmiercić ? Bòg dając nam wolną wole dał też wolny przypadek. To że ktoś umiera przedwcześnie to poprostu zbieg okoliczności ktòre doprowadziły do śmierci. Ale jako chrześcijanie musimy mieć na uwadze że za szybka śmierci to może być też łaska. Taki człowiek może szybciej wròcić do prawdziwego domu i nie musieć cierpieć fizycznie, psychicznie i znosić upokorzenia na tym świecie.

Czyli wszystko w zyciu(bo jak smierc i choroby,to rownież wszystko inne) zależy od przypadku, tak? To rownie dobrze Boga mogłoby nie byc...

Większość chrześcijan wierzy że nawet największe cierpienie i strata ma jakiś cel. Ja nie wiem czy jest to prawda. Myśle że Bòg wiedząc czym jest cierpienie nawet przez całe życie w poròwnianiu do wieczności widzi i liczy że pomimo tego człowiek będzie mògł się nawrócić i zostać zbawiony. Uważam że całe cierpienie, choroby i niesprawiedliwości pochodzą od negatywnej energi ktòrą wyzwala grzech. Jest jak zaraza ktòra rozchodzi się zarażając niewinnych. Bòg nie chce ingerować w życie człowieka skoro ten tego nie chce. Bo zazwyczaj jest tak że jak coś się złego w życiu człowieka dzieje to dopiero wtedy zaczyna się modlić i prosić o pomoc. Ale żeby doświadczyć jego łaski najpierw trzeba uporządkować swoją wewnętrzną świątynie i życie a to wymaga czasu i wytrwałości w wierze. A nie modlenie się o coś nie dając nic w zamian od siebie.

234

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Nie będę się rozpisywał, ale analizując założenia chrześcijańskie tego świata, cierpienie nie jest możliwe do usunięcia. Usuwając cierpienie, trzeba by pogodzić się z brakiem wolnej woli, bo przecież to człowiek, a nie Bóg je powoduje. Usunąć cierpienie można tylko, ograniczając wolność wyboru. Ludzkość stałaby się poniekąd aniołami, a z tego, co jeszcze pamiętam, nie taki był cel. Wchodząc głębiej w wizję chrześcijańską, celem nigdy nie było życie na ziemi, tylko zbawienie. W takim kontekście śmierć bliskich to cierpienie dla nas, a dla nich coś fantastycznego. Nie umiem tego pojąć i szczerze mówiąc, nie chcę snuć domysłów na temat tego, jak to wygląda po śmierci i w jaki sposób nagle stracimy świadomość tego, kim byliśmy i miłość do rodziny, która za nami nie podążyła.

Z punktu deistycznego świat chyba jest prostszy do określenia. Dla mnie świat to poligon. Masa błota, przeszkód i pokus, które utrudniają egzystencję. Wyjdą z tego tylko ci, którzy w takich warunkach pozostaną po prostu dobrymi ludźmi. Rozszerzona forma nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe i tyle. Cierpienie powodują ludzie, a nie jakieś mistyczne istoty. Bóg nie ingeruje, tylko się przygląda, jak w przypowieści o talarach, dostajesz coś na starcie [nie chodzi tylko o pieniądze], a potem w chwili, gdy zostaniesz przywołany, pokażesz, jak to wykorzystałeś.

235

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

No, szczególnie kiedy na starcie dostajesz raka i umierasz w przeciągu kilku lat od narodzin, to ma sens.

236 Ostatnio edytowany przez BantrothThane (2016-10-13 12:42:12)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Czarna Kotka napisał/a:

No, szczególnie kiedy na starcie dostajesz raka i umierasz w przeciągu kilku lat od narodzin, to ma sens.

Życie jest losowe. Wolisz to tłumaczyć tym, że Bóg jest okropny? smile

237

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Tak, życie jest losowe, a my, ludzie, mamy wielka potrzebę tworzenia związków przyczynowo-skutkowych i szukania wytłumaczeń. Lepsze jest nawet złe wytłumaczenie niż żadne, daje jakąś iluzję przewidywalności i zwiększa poziom poczucia bezpieczeństwa.
Co może zrobić kobieta, która w pakiecie startowym dostała patologiczny, pełen przemocy alkoholowy dom i dorastała nabierając wzorców kształtujących ją na całe życie w tym właśnie domu? Nie bez powodu kobiety z patologicznych domów wiążą się w dorosłym życiu z alkoholikami albo popaprańcami wszelakiej maści. Takich wybierają podświadomie. Ile jest takich kobiet wychodzi dopiero teraz, kiedy wiedza na ten temat jest powszechnie dostępna, istnieje psychoterapia itd. I mimo tych wszystkich dostępnych narzędzi, takich osób jest mnóstwo, a patologie dziedziczą się z pokolenia na pokolenie. A co z czasami, kiedy nie było psychoterapii, ani wiedzy na temat mechanizmów kształtujących takie zachowania?
Co z nieuleczalnie chorymi dziećmi?
Co z dziećmi, które umierają z głodu w wieku kilku lat? Jak wykorzystałeś swój potencjał, Simba?
Co z dziećmi trafiającymi do domów publicznych?
Chodzi mi o to, że całkiem sporo ludzi dostaje naprawdę pochrzaniony "pakiet startowy" i  skutkiem tego dla części z nich, tych, którzy będą mieli mniej szczęścia, będzie zmarnowane życie, bo zwyczajnie nie będą w stanie wyjść poza pewne ramy i to nie jest już kwestia wolnej woli.
Dlatego to wytłumaczenie z pakietem startowym jest dla mnie nie do przyjęcia, wynika ze zbytniego zapatrzenia w środek krzywej Gaussa.

238

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Pytanie kiedy Bog zlikwiduje cierpienie - nie ma sensu - bo Bog nikomu nie obiecywal, ze zlikwiduje kiedykolwiek cierpienie, wiec dlaczego mialaby istniec taka data? Raczej problem jest troche inny - im wiecej ludzie cierpia - tym czesciej przychodza do Kosciola i zblizaja sie do Boga - wiec zlikwidowac cierpienie - to strzelic sobie w piete. Ludzie szczesliwi i bogaci do Kosciola raczej nie zagladaja ( tak ,wiem ,ze sa wyjatki, ale ja raczej o wiekszosci)

Jest scisla zaleznosc panstw bogatych i ilosc wiernych/ateistow (bez wzgledu jaka religia) - oraz panstw biednych i bardzo biednych a ilosc wiernych / ateistow.
jak sie mozna domyslac w panstwach III swiata niemal 100% obywateli - to wierzacy. Polska im bogatsza - tym mniej wierzaca - to jest normalne - bo tak wlasnie nastepuje ewolucja.

239

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Czarna Kotka napisał/a:

Dlatego to wytłumaczenie z pakietem startowym jest dla mnie nie do przyjęcia, wynika ze zbytniego zapatrzenia w środek krzywej Gaussa.

Morałem wynikającym z przypowieści o talentach jest to, że niezależnie od tego, jakie życie dostaniemy na starcie, powinniśmy się starać cokolwiek pozytywnego z nim zrobić. Nie widzę w tym nic złego. Napisałem, że pakiet startowy jest losowy, bo wbrew pozorom w deizmie, o którym pisałem Bóg, czy tam kreator nie ingeruje w świat, który rozpędził. Wyjdź na chwilkę ze swojej ateistycznej pozycji i spróbuj zrozumieć, co napisałem.

Czarna Kotka napisał/a:

Co z nieuleczalnie chorymi dziećmi?
Co z dziećmi, które umierają z głodu w wieku kilku lat? Jak wykorzystałeś swój potencjał, Simba?
Co z dziećmi trafiającymi do domów publicznych?

Nie czytasz ze zrozumieniem. sad

240

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
celinienne napisał/a:

Pytanie kiedy Bog zlikwiduje cierpienie - nie ma sensu - bo Bog nikomu nie obiecywal, ze zlikwiduje kiedykolwiek cierpienie, wiec dlaczego mialaby istniec taka data? Raczej problem jest troche inny - im wiecej ludzie cierpia - tym czesciej przychodza do Kosciola i zblizaja sie do Boga - wiec zlikwidowac cierpienie - to strzelic sobie w piete. Ludzie szczesliwi i bogaci do Kosciola raczej nie zagladaja ( tak ,wiem ,ze sa wyjatki, ale ja raczej o wiekszosci)

Jest scisla zaleznosc panstw bogatych i ilosc wiernych/ateistow (bez wzgledu jaka religia) - oraz panstw biednych i bardzo biednych a ilosc wiernych / ateistow.
jak sie mozna domyslac w panstwach III swiata niemal 100% obywateli - to wierzacy. Polska im bogatsza - tym mniej wierzaca - to jest normalne - bo tak wlasnie nastepuje ewolucja.

To smutne, ale coraz więcej wskazuje na to, że ludzkość istnieje głównie po to, aby stworzyć sztuczną inteligencję z wszelkimi tego konsekwencjami.

241 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2016-10-14 07:48:53)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Bantroth, czytam ze zrozumieniem.
Pokazuję Ci po prostu dziury w Twojej teorii.
Człowiek wg Ciebie zaczyna się - od kiedy?
A mocy sprawczych odnośnie własnego życia nabywa - od kiedy?
Czy Twoja teoria obejmuje również osoby dotknięte upośledzeniem umysłowym? Nie tylko tym ograniczającym iq, ale również tym ograniczającym emocje, empatię i poczucie moralności?

celinienne napisał/a:

Pytanie kiedy Bog zlikwiduje cierpienie - nie ma sensu - bo Bog nikomu nie obiecywal, ze zlikwiduje kiedykolwiek cierpienie, wiec dlaczego mialaby istniec taka data? Raczej problem jest troche inny - im wiecej ludzie cierpia - tym czesciej przychodza do Kosciola i zblizaja sie do Boga - wiec zlikwidowac cierpienie - to strzelic sobie w piete. Ludzie szczesliwi i bogaci do Kosciola raczej nie zagladaja ( tak ,wiem ,ze sa wyjatki, ale ja raczej o wiekszosci)

Jest scisla zaleznosc panstw bogatych i ilosc wiernych/ateistow (bez wzgledu jaka religia) - oraz panstw biednych i bardzo biednych a ilosc wiernych / ateistow.
jak sie mozna domyslac w panstwach III swiata niemal 100% obywateli - to wierzacy. Polska im bogatsza - tym mniej wierzaca - to jest normalne - bo tak wlasnie nastepuje ewolucja.

Nieźle ujęte zjawisko kompensacji za pomocą wiary.

242

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Skoro Bóg nie ingeruje, sprawcą zła, jak i dobra na tym świecie jest człowiek i przypadek, to gdzie tu widzisz problem? To nie są też moje teorie. Nie wymyśliłem deizmu.

243

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

ludzie, zamiast zwalać winę na bogów i oczekiwać, że ci będą za nich załatwiać wszystko, powinni się wziąć za siebie i poprzez zmianę siebie zmieniać świat na lepsze.

244 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2016-10-14 10:47:07)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Co z cierpieniem wywoływanym przez zwykłą starość?
Człowiek czy przypadek?
No, chyba że cierpienia wywoływanego przez starość nie uważasz za zło.

245 Ostatnio edytowany przez kacerz (2016-10-15 20:52:20)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Zło, a co za tym idzie cierpienie, to są czysto ludzkie pojęcia.

W oczach Boga wszystko jest piękne, dobre i sprawiedliwe.

Bóg widzi śmierć zagłodzonego dziecka jako wielkie piękno. Dostrzega w tym iskrę swojego aktu stworzenia.  To wielkie religie są fałszywe i spaczone ludzkim punktem widzenia. Zło jest iluzją, szarą zasłoną tego świata. Dlatego prowokacyjne pytanie postawione w temacie traci swoją prowokacyjną moc.

246

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
kacerz napisał/a:

Bóg widzi śmierć zagłodzonego dziecka jako wielkie piękno.


to dopiero musi być sadysta
nigdy w zyciu nie ukleklabym przed kims takim, bleeeeh

247 Ostatnio edytowany przez kacerz (2016-10-15 20:49:57)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Jesteś mu poddana. Podlegasz mu właśnie dlatego, że wydaje Ci się, że tego nie chcesz.
Zresztą jego dialektyka zbudowana jest z ciągłego godzenia rozmaitych sprzeczności. W pewnym przybliżeniu można powiedzieć, że Bóg tka rzeczywistość z tez i antytez. Uzgadnia to, czego nie daje się pogodzić. Jest bytem nie tylko poza myślą i czasoprzestrzenią- jest również bytem alogicznym. W szczególności Bóg jest niematematyczny.

248

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

znalazl się znawca Boga smile godzenie sprzeczności to nie domena Boga tylko katolików, ktorzy wymyślają niestworzone rzeczy, Żeby coś wytłumaczyć.

jesteś jego terapeuta, że znasz jego motywy?

powtórzę: nie Bóg jest odpowiedzialny zs cierpienie na swiecie (zaden Szatan tez nie) - tylko MY - wszyscy ludzie

i nie zaden bóg je zlikwiduje, tylko MY, ludzie, możemy to zrobić.

warto sie wziąć za siebie i pracować nad swoim rozwojem i tym,zeby nie ranic i nie krzywdzic innych, a nie wsadzac nos innym do życia czy łóżka.

249

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
kacerz napisał/a:

Jesteś mu poddana. Podlegasz mu właśnie dlatego, że wydaje Ci się, że tego nie chcesz.
Zresztą jego dialektyka zbudowana jest z ciągłego godzenia rozmaitych sprzeczności. W pewnym przybliżeniu można powiedzieć, że Bóg tka rzeczywistość z tez i antytez. Uzgadnia to, czego nie daje się pogodzić. Jest bytem nie tylko poza myślą i czasoprzestrzenią- jest również bytem alogicznym. W szczególności Bóg jest niematematyczny.

Doceniam wyobraźnię.
Mimo to proponuję, abyś doznał, jeszcze dzisiaj, "wielkiego piękna", trzymając na przykład palec nad płomieniem świecy - skwiercząca śmierć Twoich tkanek pozwoli Ci dostrzec iskrę boskiego aktu stworzenia i tym samym zbliży Cię do Stwórcy.
No dalej, to bardzo szlachetny cel. Idź po zapałki.

250

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Choroby, cierpienia i niesprawiedliwości są wynikiem kary za grzech pierworodny i zła. Kto niby jest odpowiedzialny za np wady genetyczne, nowotwory i głód w afryce jak nie sam człowiek ? Mało tego, na naszych oczach dokonuje się depopulacji na świecie, trucia ludzi chemikaliami w żywności. Dlatego tak często dzieci rodzą się niepełnosprawne czy chore. Ale pomimo że jest to bardzo przykre jak człowiek musi przedwcześnie odejść z tego świata to jednocześnie szybciej wraca do swojego pierwotnego domu i nie musi żyć na tym spaczonym świecie.

251

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
_v_ napisał/a:
kacerz napisał/a:

Bóg widzi śmierć zagłodzonego dziecka jako wielkie piękno.


to dopiero musi być sadysta
nigdy w zyciu nie ukleklabym przed kims takim, bleeeeh

heheheh big_smile

ale najbardziej z całego wątku i tak podobał mi się wywód piszącego tu Świadka Jehowy (troszkę wyżej); no padłam po prostu big_smile

252

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Zorija napisał/a:
_v_ napisał/a:
kacerz napisał/a:

Bóg widzi śmierć zagłodzonego dziecka jako wielkie piękno.


to dopiero musi być sadysta
nigdy w zyciu nie ukleklabym przed kims takim, bleeeeh

heheheh big_smile

ale najbardziej z całego wątku i tak podobał mi się wywód piszącego tu Świadka Jehowy (troszkę wyżej); no padłam po prostu big_smile

mogłabyś rozwinąć myśl

253 Ostatnio edytowany przez kacerz (2016-10-21 14:21:02)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Czarna Kotka napisał/a:

Doceniam wyobraźnię.
Mimo to proponuję, abyś doznał, jeszcze dzisiaj, "wielkiego piękna", trzymając na przykład palec nad płomieniem świecy - skwiercząca śmierć Twoich tkanek pozwoli Ci dostrzec iskrę boskiego aktu stworzenia i tym samym zbliży Cię do Stwórcy.
No dalej, to bardzo szlachetny cel. Idź po zapałki.

Naiwnie sugerujesz, że Bóg oczekuje ofiary z krwi i bólu albo, że cierpienie w ludzkim rozumieniu tego słowa zbliża nas do Boga. Nie wiem na jakiej podstawie tak twierdzisz. Z pewnością nie jest to wynikiem moich wpisów, bo tam takiej sugestii nie ma. Twój sarkazm ma nikłe podstawy, bo polega na przypisaniu mi tego, czego nie napisałem. Twój wpis jest nieuczciwy intelektualnie. Wątpię, czy ktokolwiek rozumny się na to nabierze.
Są Ateny. Jest też Jerozolima. Pewnie uważasz, że stoisz na ateńskim akropolu, ale wielcy ateusze ateńscy wstydziliby się Twojej manipulacji.
Niestety, kiedy coś się wypowiada na temat Boga, jest to zawsze aproksymacją. Bóg nie jest moralny, ale nie jest też amoralny. Wynika to z tego, że nie posiada wewnętrznej logiki, nie ma żadnej wewnętrznej struktury. Jest bezcielesny, bezbarwny i bezwonny w najszerszym możliwym sensie. Bóg wszystko postrzega jako wielkie piękno. W tym również zdarzenia, które ludzkość uznaje za dobre i pomyślne. To ociemniały demiurg, którego wzrok przenika wszystko.

_v_ napisał/a:

nie Bóg jest odpowiedzialny zs cierpienie na swiecie (zaden Szatan tez nie)

W pewnym sensie mogę się z Tobą zgodzić. Cierpienie w ogóle nie istnieje w obiektywnym sensie, bo nie istnieje w oczach Boga. Jest tylko ludzkim słowem- nazwą jaką nadaliśmy procesowi degradacji materii ożywionej lub związanemu z nim procesowi psychologicznego dyskomfortu.

254

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
kacerz napisał/a:

[
Naiwnie sugerujesz, że Bóg oczekuje ofiary z krwi i bólu albo, że cierpienie w ludzkim rozumieniu tego słowa zbliża nas do Boga.

Nie rozsmieszaj mnie bo mam zajady. Stary Testament czytałeś? Ofiary z baranka, historia Hioba?

Reszta Twojej wypowiedzi to czyste fantazje, nawet w sumie ciekawe, ale całkowity wytwór wyobraźni. Z jednym wyjątkiem, tym dotyczącym aproksymacji. Zadajesz sobie sprawę, ze to równiez dotyczy Twojej wizji Boga?

Co ja naiwnie sugeruję? Że skoro uważasz że cierpienie dziecka nie jest złem w oczach Boga (to w sumie dlaczego by i w naszych miało być jakimkolwiek złem), to poznaj najpierw cierpienie. Praktycznie. Im więcej tym lepiej. Będziesz miał lepszą podstawę do oceny. Nie? Ojej, ale dlaczego?

255 Ostatnio edytowany przez kacerz (2016-10-21 16:16:46)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Czarna Kotka napisał/a:
kacerz napisał/a:

Naiwnie sugerujesz, że Bóg oczekuje ofiary z krwi i bólu albo, że cierpienie w ludzkim rozumieniu tego słowa zbliża nas do Boga.

Nie rozsmieszaj mnie bo mam zajady. Stary Testament czytałeś? Ofiary z baranka, historia Hioba?

Dlaczego uważasz, że wszyscy użytkownicy tego forum są zwolennikami koncepcji Boga, która jest przedstawiona w tej starożydowskiej księdze? W szczególności, czy w moim wpisie jest jakiekolwiek odniesienie do starego testamentu? Dlaczego każesz mi tłumaczyć się z rzeczy, które zapisali skrybowie narodu wybranego tysiące lat temu?
Masz dosyć nieprzyjemną tendencję do bezpodstawnego imputowania nie tylko pojedynczych opinii ale nawet całego bagażu ideologicznego osobom, z którymi dyskutujesz.

Czarna Kotka napisał/a:

Reszta Twojej wypowiedzi to czyste fantazje, nawet w sumie ciekawe, ale całkowity wytwór wyobraźni.

To nie jest argument. To jest opinia.

Czarna Kotka napisał/a:

Z jednym wyjątkiem, tym dotyczącym aproksymacji.
Zadajesz sobie sprawę, ze to równiez dotyczy Twojej wizji Boga?

Napisałem to celowo bezpośrednio przed innym fragmentem mojej wypowiedzi, żeby zaznaczyć, że dokonuję przybliżenia. Niestety tego nie zauważyłaś i teraz zadajesz mi pytanie, na które odpowiedź zawarta jest implicite w moim poprzednim wpisie.

Problem jest bardziej fundamentalny. Język jest wytworem ludzkim. Z tego powodu w jakimś stopniu dziedziczy logikę najbardziej rozwiniętego gatunku zwierząt. W języku, który jest tworem względnie logicznym, karkołomna jest próba dyskusji o obiekcie pozostającym poza obszarem logiki. Do tego potrzebny jest język półcieni i metafor. Do tego potrzebna jest modlitwa. "O czym nie można mówić, o tym należy milczeć" ale warto pamiętać, że o czym nie można mówić, o tym należy śpiewać psalmy.

Czarna Kotka napisał/a:

Co ja naiwnie sugeruję? Że skoro uważasz że cierpienie dziecka nie jest złem w oczach Boga (to w sumie dlaczego by i w naszych miało być jakimkolwiek złem), to poznaj najpierw cierpienie. Praktycznie. Im więcej tym lepiej. Będziesz miał lepszą podstawę do oceny. Nie? Ojej, ale dlaczego?

W poprzednim wpisie wyraziłem już swój pogląd na cierpienie. Jest to tylko ludzka nazwa procesu degradacji materii ożywionej i towarzyszącego temu poczucia psychologicznego dyskomfortu. Groteskowe jest stwierdzenie, że jeśli ktoś ma taki pogląd, to nie powinien tego dyskomfortu unikać.

Ciekaw jestem, co Ty wiesz o moich przeżyciach i moim cierpieniu. Co w ogóle wiesz o cierpieniu, że zalecasz je innym? Zupełnie nie rozumiem, skąd ta zajadłość.

Czym jest Twoim zdaniem cierpienie? Wierzysz w to, że nie jest to tylko fizyczny proces degradacji materii ożywionej? Nadajesz mu obiektywną moralną wartość?
Jeżeli tak, to jest to pospolity zabobon.

256 Ostatnio edytowany przez Revenn (2016-10-21 19:45:20)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Czarna Kotka napisał/a:
kacerz napisał/a:

[
Naiwnie sugerujesz, że Bóg oczekuje ofiary z krwi i bólu albo, że cierpienie w ludzkim rozumieniu tego słowa zbliża nas do Boga.

Nie rozsmieszaj mnie bo mam zajady. Stary Testament czytałeś? Ofiary z baranka, historia Hioba?

Reszta Twojej wypowiedzi to czyste fantazje, nawet w sumie ciekawe, ale całkowity wytwór wyobraźni. Z jednym wyjątkiem, tym dotyczącym aproksymacji. Zadajesz sobie sprawę, ze to równiez dotyczy Twojej wizji Boga?

Co ja naiwnie sugeruję? Że skoro uważasz że cierpienie dziecka nie jest złem w oczach Boga (to w sumie dlaczego by i w naszych miało być jakimkolwiek złem), to poznaj najpierw cierpienie. Praktycznie. Im więcej tym lepiej. Będziesz miał lepszą podstawę do oceny. Nie? Ojej, ale dlaczego?

Przypomnę tylko że w Starym Testamencie był mocno uczłowieczany a na zdrowy rozum jeżeli istnieje i jest istotą absolutną to zupełnie inaczej rozumuje. Jest na zupełnie innym poziomie egzystencji i nawet w najśmielszych marzeniach nie wyobrazimy sobie jak on myśli. Jeszcze raz napisze, czymże jest cierpienie na ziemi nawet jeśli trwało by np 90 lat w porównaniu do wieczności ? Jest to jak nieprzyjemny sen podczas popołudniowej drzemki i każdy po śmierci sobie to uświadomi.

257

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
kacerz napisał/a:

Dlaczego uważasz, że wszyscy użytkownicy tego forum są zwolennikami koncepcji Boga, która jest przedstawiona w tej starożydowskiej księdze?

No nie wiem, zapytaj ich może. Raczej się okaże, że całkiem spora część jest.

kacerz napisał/a:

To nie jest argument. To jest opinia.

Podobnie jak Twoja wizja Boga.

kacerz napisał/a:

Problem jest bardziej fundamentalny. Język jest wytworem ludzkim. Z tego powodu w jakimś stopniu dziedziczy logikę najbardziej rozwiniętego gatunku zwierząt. W języku, który jest tworem względnie logicznym, karkołomna jest próba dyskusji o obiekcie pozostającym poza obszarem logiki. Do tego potrzebny jest język półcieni i metafor. Do tego potrzebna jest modlitwa. "O czym nie można mówić, o tym należy milczeć" ale warto pamiętać, że o czym nie można mówić, o tym należy śpiewać psalmy.

Pólcienie i metafory również podlegają zadam logiki. Kwestia skojarzeń. Ludzie nie potrafią mówić o wielu rzeczach, szczególnie tych obciążonych balastem emocjonalnym.  O tym wszystkim należy śpiewać psalmy?

kacerz napisał/a:

Ciekaw jestem, co Ty wiesz o moich przeżyciach i moim cierpieniu. Co w ogóle wiesz o cierpieniu, że zalecasz je innym? Zupełnie nie rozumiem, skąd ta zajadłość.

Dlaczego zajadłość? Przecież cierpienie to wielkie piękno. Nie chcesz być piękny w oczach Boga?

Na koniec bonus filmowy. Pomimo dużego uproszczenia, Elliot trafia w sedno smile

258

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

kacerz
mylisz czucie bolu. ktore jest stosunkowo prostym procesem (polecam podrecznik do biologii) z cierpieniem. Cierpienie nie  musi byc zwiazane z bolem.
Oba te procesy sa jak najbardziej "materialne". Czyli poznawalne, oparte na procesach fizycznych i chemicznych. Na pewno nie ma w nich zadnego "nadprzyrodzonego" pierwiastka.

259

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Czarna Kotka napisał/a:
kacerz napisał/a:

Dlaczego uważasz, że wszyscy użytkownicy tego forum są zwolennikami koncepcji Boga, która jest przedstawiona w tej starożydowskiej księdze?

No nie wiem, zapytaj ich może. Raczej się okaże, że całkiem spora część jest.

Spora część to nie muszą i w tym wypadku nie są wszyscy. Krótko mówiąc, bezpodstawnie zakładasz, że ja(zapewne inne osoby również) należę do tej sporej części.
Twój całkowicie niekonstruktywny sposób prowadzenia sporu sprowadza się do stosowania bardzo powszechnej i płytkiej sztuczki. Bezpodstawnie uznajesz, że jestem judeochrześcijaninem, zestawiasz to z moimi poglądami i w ten sposób wyprowadzasz sprzeczność.
Zresztą sprzeczność nie jest żadnym problemem, ale akurat Ty starasz się wskazać ją tam, gdzie jej nie ma.

Czarna Kotka napisał/a:

Podobnie jak Twoja wizja Boga.

Uważasz, że to, co piszę o Bogu, jest opinią lub wizją. Jesteś w błędzie. To, co pisze o Bogu, nie jest prawdą, nie jest fałszem i nie jest opinią. Ludzkość na przestrzeni wieków starała się stworzyć obraz lub wizję Boga. To zawsze jest karkołomne. Boga nie da się ograniczyć żadnym symbolem ani znakiem, a jednocześnie ogranicza go każdy symbol i każdy znak.

Czarna Kotka napisał/a:

Pólcienie i metafory również podlegają zadam logiki. Kwestia skojarzeń. Ludzie nie potrafią mówić o wielu rzeczach, szczególnie tych obciążonych balastem emocjonalnym.  O tym wszystkim należy śpiewać psalmy?

Logika jest więzieniem. Nie jesteś ślepa, ale jedyne co widzisz, to ściany Twojej celi. Przesłaniają Ci wszystko. Potrafisz tylko składnie mówić. Nie dostrzegasz możliwości psalmu, bo wszystko sprowadzasz do gramatyki.

Śpiewać psalmy należy o tym, o czym należy milczeć. To stwierdzenie nie ma nic wspólnego z tym, że ludzie nie potrafią mówić o osobistych przeżyciach i emocjach. Nie potrafisz odczytać metafory. Stosujesz naiwną dialektykę tam, gdzie potrzeba odrobiny poezji.

Czarna Kotka napisał/a:
kacerz napisał/a:

Ciekaw jestem, co Ty wiesz o moich przeżyciach i moim cierpieniu. Co w ogóle wiesz o cierpieniu, że zalecasz je innym? Zupełnie nie rozumiem, skąd ta zajadłość.

Dlaczego zajadłość? Przecież cierpienie to wielkie piękno. Nie chcesz być piękny w oczach Boga?

My, nasze wzloty i upadki, zgnilizna rozkładu i przyjemny zapach świeżo zaoranej ziemi, okrucieństwo naszych zbrodni i dobro naszych uczynków- to wszystko jest piękne w oczach Boga. Napisałem to już kilka razy wyżej, ale muszę za każdym razem to powtarzać.

Jesteś bardzo dumna ze swojej inteligencji. Wydaje Ci się, że wykrywasz brak spójności w moich wpisach, ale w rzeczywistości manipulujesz faktami i pozwalasz sobie na nietakt i grubiaństwo sugerując innym, żeby "praktykowali cierpienie", w sytuacji, kiedy nie wiesz, jak obfite w przykre wydarzenia mogło być ich dotychczasowe życie. Stąd moja uwaga o Twojej zajadłości.


Czarna Kotka napisał/a:

Na koniec bonus filmowy. Pomimo dużego uproszczenia, Elliot trafia w sedno smile

Zgadzam się, że instytucjonalne religie są jednym z socjotechnicznych narzędzi kontroli społeczeństwa. Nie wiem tylko, jak się to ma do Twoich zarzutów w stosunku do moich wpisów.

260 Ostatnio edytowany przez kacerz (2016-10-31 01:28:17)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
femte napisał/a:

kacerz
mylisz czucie bolu. ktore jest stosunkowo prostym procesem (polecam podrecznik do biologii) z cierpieniem. Cierpienie nie  musi byc zwiazane z bolem.
Oba te procesy sa jak najbardziej "materialne". Czyli poznawalne, oparte na procesach fizycznych i chemicznych. Na pewno nie ma w nich zadnego "nadprzyrodzonego" pierwiastka.

Nie zastanawiałem się czy utożsamiam cierpienie z bólem, ale nie uważam, żeby takie utożsamienie było znaczącym błędem. To jest cytat z Collins Dictionary of the English Language(za wikipedią):
Cierpienie- ból, doznanie braku lub straty doświadczane przez osobę.
To jest cytat z tego samego artykułu z wikipedii:
Cierpienie to stan psychiczny bólu emocjonalnego bądź fizycznego, nieprzyjemne doznanie ciała.
Teraz cytat z mojego wpisu:
Cierpienie jest procesem degradacji materii ożywionej lub związanym z nim procesem psychologicznego dyskomfortu.

Moim zdaniem te trzy definicje są bardzo do siebie zbliżone, chociaż pewnie co do szczegółów się różnią.
Nie wiem skąd, wziął się Twój pomysł, że uznaję cierpienie za coś niepoznawalnego lub nadprzyrodzonego. Wręcz przeciwnie, dla mnie to proces biologiczny lub psychologiczny czyli jak najbardziej "przyrodzony" i poznawalny.

Uważam, że Twoje zarzuty są bezpodstawne. Przypisałaś mi pogląd, że cierpienie jest czymś nadprzyrodzonym, a przecież wcale tak nie uważam.

Posty [ 196 do 260 z 264 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026