netkobietyWszystkie działy
Religia - duchowe poszukiwania

Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

263 odpowiedzi59 321 wyświetleńzałożony przez :(, 17.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 264 ]

131 Ostatnio edytowany przez mimi56 (2014-09-10 15:42:32)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

skoro nie przewidział tak oczywistych rzeczy?

O tym, że Biblia pochodzi od Boga, upewnia nas chociażby fakt, że dokładnie przepowiada ona przyszłość. Coś takiego wykracza poza możliwości człowieka (Jozuego 23:14).

Tylko wszechmocny Bóg jest w stanie tak precyzyjnie przewidzieć losy ludzkości. Przeczytaj Izajasza 42:9; 46:10.

chyba jednak nie dokładnie czytałeś;/


to dla mnie żadne argumenty, przykro mi

każdy ma prawo do swojego zdania:)

132

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Doczytam w wolnej chwili dla rekreacji.

Jakie jest więc Twoje zdanie odnośnie tego, o czym wspomniałem w poprzednim poście? smile

133

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Mimi, czyli, że jak? Według Ciebie Wszechmocny Bóg zaplanował losy ludzkości? Powołujesz się na cytat, który według Ciebie dokładnie przepowiada przyszłość zaplanowaną przez Boga dla narodu Izraelskiego?
"Ja sam muszę teraz pójść drogą, ktorą idą wszyscy, a wy zrozumcie to całym sercem i całą duszą swoją, że ze wszystkich wspaniałych obietnic, które przyżekł wam Bóg wasz, Jahwe, ani jedna nie zawiodła: wszystkie wam się spełniły; żadna z nich nie stała się próżna."
Jozue 23;14
Które Twoim zdaniem obietnice tak świetnie sprawdziły się w narodzie Zydów? Zaczynając od zburzenia Jerozolimy i świątyni w 70 roku naszej ery, która zapoczątkowała rosproszenie Żydów po całym ówczesnym imperium Rzymskim, wczesnochrześcijański antysemityzm, zaciekły antysemityzm średniowieczny i Holokaust, gdzie w obozach koncentracyjnych straciło życie ponad 6000000 milonów Zydów. To są według Ciebie wspaniałe obietnice Boga o imieniu Jahwe dla swojego narodu wybranego?! Sory, ale gdybym miała takie obietnice brać na serio to wolałabym przed takim Bogiem ukryć się w mysiej dziurze, aby nigdy nic mi nie obiecywał i przypadkiem nie dotrzymał swojej obietnicy. To po pierwsze. Jedno z wielu zagadnień, które pruszyłaś jest następujące: Nasi rzekomi praojcowie, czyli Adaś i Ewa Sprzeniewierzyli się Twoim zdaniem regułom jakie nakazał im Bóg  opisany w Bibli. Ten mit nie trzyma się kupy. Żeby ludzie ci mogli wystąpić przeciwko woli Boga, jak podaje legenda musieliby wiedzieć czym jest dobro, a czym zło. Niestety, dopuki nie zerwali owocu z drzewa poznania dobra i zła nie mieli bladego pojęcia czym różni się jedno od drugiego, więc puki nie skosztowali owocu byli niczego nieświadomym tworem. Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nakazuje ludziom, aby kierowali śię zasadami moralnymi polegającymi na umiejętności odróżnienia dobra od zła skoro poznanie tych wartości zostało zamknięte w owocach jak sama nazwa wskazuje: owoce poznania więc puki nie zjedli nie umieli odrużnić jednego od drugiego, byli absolutnie nieświadomym tworem, biała kartą na której jeszcze nic nie zostało napisane,żadne prawa i obowiązki nie były im znane. Kolejna kwestia. Potop. Ok mógł wydarzyć się w skali lokalnej, ale nigdy nie globalnej. Dlaczedo tak sądzę? Jeżeli prześledzisz rodowód potomków Noego do  jeszcze wtedy Abrama, który powędrował do Egiptu ze swoją żoną Saraj, to okaże się, że między potopem, a przybyciem Abrama do Egiptu minęło coś niespełna 400 lat. Jak to możliwe, żeby z ocalałej na arce garstki ludzi zaistniała taka potęga jak Egipt w ciągu wymienionego czasu? Jakoś Egipcjanie nie zostali wymienieni jako potomkowie, którym życie ocaliła arka. W tych księgach jest tyle pomieszania z poplątaniem, że gdybym te wszystkie opowieści miała brać na serio to pewnie popadłabym w jakąś psychozę maniakalno depresyjną. Dziękuję, wolę trzymać się mojego sposobu myślenia, niż polegać na cudzym osądzie. Uważam, że po to dobry Bóg dał mi umysł, a pokolenie w którym dorastałam umiejętność czytania żebym sama umiała wyciągać wnioski.
Pozdrawiam

134 Ostatnio edytowany przez mimi56 (2014-09-10 19:09:39)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

minęło sporo ponad 4 miliardy lat. Nawet jeśli podzielisz ten okres równo na 7 części, wyjdzie grubo ponad 570 milionów lat na każdy "dzień.

....Biblia nie podaje że to trwało 4 mld lat.

"Skoro więc siódmy dzień trwa już tysiące lat, rozsądny wydaje się wniosek, że każdy z poprzednich sześciu dni, czyli okresów stwarzania, również trwał co najmniej tysiące lat."
Nie doczytałeś:)


Wszechmocna istota raczej nie powinna potrzebować tyle czasu, aby stworzyć życie na Ziemi

a dlaczego nie, dlaczego Bóg miałby się spieszyć, On nie musi niczego nikomu udowadniać, tworzył przez tyle czasu, ile uznał za stosowne, nikt Go nie poganiał!

Poza tym zobacz ile gatunków roślin i zwierząt jest na Ziemi, jakie są różnorodne - na prawde myślisz, że one nie mają Projektanta - tylko powstały z jakiegoś wybuchu, ot tak?! (że już nie wspomnę o człowieku który jest tak skomplikowany, albo o DNA)
Czemu teraz nic nowego, ładnego, żywego nie powstaje z wybuchów?! - raczej tylko zostają zgliszcza:)



To o czym piszesz, to hipotetyczna zemsta boga na niegodziwej ludzkości

nie wiem, co ty czytałeś, ale na pewno nie to o czym ja pisałam?! i chyba nawet wiem czemu - patrz poniżej;)

Doczytam w wolnej chwili dla rekreacji.

Jak doczytasz to może zrozumiesz:)

135 Ostatnio edytowany przez mimi56 (2014-09-10 19:27:12)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Teoria ewolucji jest bardzo ładnie opisana i uzasadniona

...to poczytaj dla rekreacji:)



Ewolucja ? mity i fakty

?Ewolucja jest takim samym faktem jak to, że słońce jest gorące? ? napisał znany ewolucjonista profesor Richard Dawkins. Słońce rzeczywiście jest gorące; potwierdzają to obserwacje i eksperymenty. Ale czy równie niezaprzeczalnie da się wykazać słuszność teorii ewolucji?

Zanim odpowiemy na to pytanie, należy wyjaśnić pewną kwestię. Otóż wielu uczonych zauważyło, że organizmy w kolejnych pokoleniach ulegają nieznacznym zmianom. Na przykład hodowcy psów mogą je tak krzyżować, żeby potomstwo miało krótsze kończyny lub dłuższą sierść. Te niewielkie zmiany bywają określane mianem ?mikroewolucji?.

Jednakże ewolucjoniści utrzymują, że gromadzenie się takich niewielkich zmian na przestrzeni miliardów lat doprowadziło do większych przeobrażeń, potrzebnych do przekształcenia się ryb w płazy czy małp człekokształtnych w ludzi. W odniesieniu do tych domniemanych dużych zmian używa się terminu ?makroewolucja?.

W ten sposób rozumował już Karol Darwin. Dowodził, że skoro hodowcy potrafią uzyskać pewne widoczne zmiany, to o ileż większe przeobrażenia mogą zajść w ciągu bardzo długich okresów. Twierdził, iż w rezultacie drobnych zmian z niewielu prostych form życia stopniowo rozwinęły się na Ziemi miliony różnych organizmów.

Niejednej osobie taka koncepcja wydaje się rozsądna. Skoro w obrębie gatunku mogą nastąpić drobne zmiany, to dlaczego w ciągu długiego czasu ewolucja nie miałaby spowodować dużych zmian? W rzeczywistości jednak teoria ewolucji opiera się na trzech błędnych założeniach. Przeanalizujmy je pokrótce.

        MIT 1. Mutacje dostarczają materiału wyjściowego potrzebnego do powstania nowych gatunków.

Teoria makroewolucji opiera się na założeniu, że mutacje ? przypadkowe zmiany w kodzie genetycznym roślin i zwierząt ? mogą prowadzić do powstania nie tylko nowych gatunków, lecz także zupełnie nowych rodzin organizmów żywych.

     FAKTY. O wielu cechach roślin i zwierząt decydują informacje zawarte w ich kodzie genetycznym, znajdującym się w jądrze każdej komórki. Uczeni odkryli, że mutacje mogą wywoływać zmiany w kolejnych pokoleniach roślin i zwierząt. Ale czy rzeczywiście mogą doprowadzić do powstania całkiem nowych gatunków? Przyjrzyjmy się, co ujawniły prowadzone od dziesięcioleci badania genetyczne.

Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku naukowcy entuzjastycznie przyjęli nowy pogląd. Skoro, jak uważali, różne gatunki roślin mogły powstać w wyniku przypadkowych mutacji, wspomaganych doborem naturalnym (procesem polegającym na utrzymywaniu się przy życiu osobników najlepiej przystosowanych do środowiska), to sztuczny, kontrolowany przez człowieka dobór mutacji powinien być jeszcze skuteczniejszy. ?Biologów, a zwłaszcza genetyków i hodowców, ogarnęła euforia? ? powiedział Wolf-Ekkehard Lönnig, pracownik niemieckiego Instytutu Hodowli Roślin Maxa Plancka. Skąd ta euforia? Lönnig, który od jakichś 30 lat prowadzi badania nad mutacjami genetycznymi roślin, wyjaśnił: ?Uczeni sądzili, że nadszedł czas na zrewolucjonizowanie tradycyjnych metod hodowli. Uważali, iż przez stymulowanie i dobór korzystnych mutacji będą mogli wyhodować nowe, lepsze rośliny i zwierzęta?. W gruncie rzeczy niektórzy mieli nadzieję, że w ten sposób powstaną zupełnie nowe gatunki.

W Stanach Zjednoczonych, Azji i Europie wdrożono hojnie finansowane programy badawcze, w których zastosowano metody dające nadzieję na przyśpieszenie procesu ewolucji. Co osiągnięto po przeszło 40 latach intensywnych badań? ?Pomimo olbrzymich nakładów finansowych?, zauważył naukowiec Peter von Sengbusch, ?próby wyhodowania coraz to produktywniejszych odmian za pomocą napromieniania [w celu wywołania mutacji] zakończyły się fiaskiem?. A Wolf-Ekkehard Lönnig powiedział: ?W latach osiemdziesiątych XX wieku na całym świecie euforia i nadzieje naukowców zgasły. W krajach zachodnich odstąpiono od hodowli mutacyjnej jako osobnej dziedziny badań. Niemal wszystkie mutanty (...) umierały lub były słabsze niż naturalne odmiany?.

A zatem materiał, który zebrano podczas mniej więcej 100 lat badań nad mutacjami, a zwłaszcza 70 lat hodowli mutacyjnej, pozwala naukowcom odpowiedzieć na pytanie, czy mutacje mogą prowadzić do powstawania nowych gatunków. Po rozważeniu dostępnych dowodów Wolf-Ekkehard Lönnig napisał: ?Mutacje nie mogą przekształcić jednego gatunku [rośliny lub zwierzęcia] w zupełnie nowy. Konkluzja ta jest zgodna ze wszystkimi doświadczeniami i wynikami badań nad mutacjami prowadzonymi w XX wieku, a także z rachunkiem prawdopodobieństwa?.

Tak więc kwestia, czy mutacje mogą sprawić, że jeden gatunek przekształci się w zupełnie inny, została rozstrzygnięta. Oczywista odpowiedź brzmi: Nie! Na podstawie swoich badań Lönnig doszedł do wniosku, że między właściwie zdefiniowanymi gatunkami istnieją wyraźne bariery, których ?nie da się usunąć ani przekroczyć za pomocą przypadkowych mutacji?.

Jakie znaczenie mają powyższe fakty? Jeżeli wybitni specjaliści nie potrafią wytworzyć nowego gatunku przez wywoływanie, a potem selekcjonowanie korzystnych mutacji, to czy bezrozumny proces miałby prowadzić do lepszych rezultatów? I jeżeli badania dowodzą, że mutacje nie przekształcają jednego gatunku w drugi, to w jaki konkretnie sposób miałoby dojść do makroewolucji?

         MIT 2. Dobór naturalny prowadzi do powstawania nowych gatunków.

Darwin uważał, że motorem ewolucji jest proces nazwany przez niego doborem naturalnym, który sprzyja osobnikom najlepiej przystosowanym do danego środowiska, a eliminuje organizmy słabsze. Współcześni ewolucjoniści uczą, iż w trakcie rozprzestrzeniania się i izolowania gatunków dobór naturalny wyselekcjonował te, których mutacje najlepiej przystosowały je do nowego środowiska. Zakładają, że te odizolowane grupy z czasem przekształciły się w całkiem nowe gatunki.

        FAKTY. Jak wcześniej wykazano, z badań wyraźnie wynika, że mutacje nie prowadzą do powstania zupełnie nowych gatunków roślin ani zwierząt. A jakie argumenty przytaczają ewolucjoniści na poparcie twierdzenia, iż dobór naturalny tak selekcjonuje korzystne mutacje, by pojawiły się nowe gatunki? Broszura wydana w roku 1999 przez Narodową Akademię Nauk (NAS) w Stanach Zjednoczonych podaje, że dowodów dostarcza ?13 gatunków łuszczaków badanych przez Darwina na wyspach Galapagos, znanych obecnie jako darwinowskie łuszczaki [zięby Darwina]?.

W latach siedemdziesiątych XX wieku grupa naukowców z Uniwersytetu Princeton, kierowana przez Petera i Rosemary Grantów, rozpoczęła badania nad tymi ptakami i zaobserwowała, że po rocznej suszy na wyspach łatwiej było przeżyć osobnikom, które miały trochę większe dzioby od pozostałych łuszczaków. Ponieważ rozmiar i kształt dzioba jest jednym z podstawowych kryteriów rozróżniania tych 13 gatunków, odkrycia te uznano za nadzwyczaj cenne. We wspomnianej broszurze czytamy dalej: ?Grantowie obliczyli, że gdyby na owych wyspach susze występowały średnio raz na 10 lat, to już w ciągu jakichś 200 lat mógłby powstać nowy gatunek łuszczaków?.

Jednak w broszurze tej nie nadmieniono, że w następnych latach po suszy łuszczaki z mniejszymi dziobami znów zdominowały populację. Badacze zaobserwowali, że po każdej zmianie warunków klimatycznych na wyspie przez rok liczniejsze były łuszczaki z większymi dziobami, ale potem znowu dominowały te z mniejszymi. Zauważono też, że część łuszczaków, które uznawano za odmienne gatunki, krzyżuje się między sobą i wydaje na świat potomstwo o większych szansach na przeżycie. Badacze doszli do wniosku, że gdyby krzyżowanie się tych ptaków trwało dalej, to mogłoby dojść do połączenia dwóch domniemanych ?gatunków? w jeden.

Czy więc w wyniku doboru naturalnego może powstać zupełnie nowy gatunek? Kilkadziesiąt lat temu hipotezę tę zakwestionował biolog ewolucyjny George Christopher Williams26. Nawiązując do jego wniosków, teoretyk ewolucji Jeffrey H. Schwartz napisał w roku 1999, że wprawdzie dobór naturalny może pomagać gatunkom w przystosowaniu się do zmieniających się warunków, ale ?nie tworzy niczego nowego?.

Darwinowskie łuszczaki rzeczywiście nie przekształcają się w ?nic nowego?. Nadal są łuszczakami. A fakt, iż krzyżują się między sobą, nasuwa wątpliwości co do metod definiowania gatunku stosowanych przez niektórych ewolucjonistów. Poza tym na przykładzie badań nad tymi ptakami widać, że nawet prestiżowe instytucje mogą przedstawiać materiał dowodowy w sposób tendencyjny.

        MIT 3. Zapis kopalny udokumentowuje zmiany makroewolucyjne.

Czytając broszurę wydaną przez wspomnianą wcześniej amerykańską akademię (NAS), można odnieść wrażenie, iż zebrane przez naukowców skamieniałości dostatecznie udokumentowują makroewolucję. Autorzy tej publikacji oświadczyli: ?Odkryto tyle form pośrednich między rybami a płazami, płazami a gadami, gadami a ssakami oraz w linii rodowej naczelnych, że często trudno jest jednoznacznie ustalić, w którym momencie następuje przejście z jednego gatunku w drugi?.

        FAKTY. Powyższe twierdzenie jest dość zaskakujące. Dlaczego? Jak przyznaje zdeklarowany ewolucjonista Niles Eldredge, zapis kopalny w gruncie rzeczy poświadcza, iż przez długie odcinki czasu ?w obrębie większości gatunków nie gromadzą się żadne albo prawie żadne zmiany ewolucyjne?.

Do chwili obecnej uczeni z całego świata wydobyli i skatalogowali około 200 milionów dużych skamieniałości oraz mnóstwo małych. Zdaniem wielu badaczy ten pokaźny i szczegółowy zbiór dostarcza dowodów, że wszystkie podstawowe grupy zwierząt pojawiły się nagle i pozostały praktycznie niezmienione, a sporo gatunków zniknęło równie nagle, jak się pojawiło.


UZNANIE TEORII EWOLUCJI WYMAGA "WIARY"

Dlaczego tylu znanych ewolucjonistów uparcie twierdzi, że makroewolucja jest faktem? Jeden z nich, Richard Lewontin, otwarcie przyznał, że sporo uczonych chętnie akceptuje niedowiedzione twierdzenia, ?ponieważ wcześniej powzięli pewne zobowiązanie ? zobowiązanie względem materializmu?. Nie chcą nawet wziąć pod uwagę możliwości istnienia inteligentnego Projektanta. Lewontin wyjaśnia: ?Po prostu nie możemy pozostawić miejsca dla Boga?.

Na łamach Świata Nauki przytoczono wypowiedź socjologa Rodneya Starka: ?Przez 200 lat wmawiano nam, że jeśli ktoś chce być naukowcem, to musi uwolnić swój umysł z pęt religii?. Stark zauważył też, że na uczelniach prowadzących badania naukowe ?ludzie religijni siedzą cicho?.

A przecież kto chce uznawać teorię makroewolucji za prawdę, musi wierzyć, że uczeni będący agnostykami albo ateistami nie pozwolą, by osobiste poglądy miały wpływ na ich interpretację odkryć naukowych. Musi też wierzyć, że wszystkie złożone organizmy powstały drogą mutacji oraz doboru naturalnego, chociaż stuletnie badania nad mutacjami tego nie potwierdzają. Taka osoba musi również wierzyć, że wszystkie organizmy stopniowo ewoluowały od wspólnego przodka, choć zapis kopalny jasno dowodzi, iż podstawowe rodzaje roślin i zwierząt pojawiły się nagle i nie przeobraziły się w inne, mimo upływu niezliczonych wieków. Czy ktoś taki opiera swoje przekonania na faktach, czy raczej wierzy w mity? Uznanie teorii ewolucji bez wątpienia wymaga wielkiej ?wiary?.

136 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2014-09-10 19:48:32)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Logika myślenia osób wierzących chwilami mnie poraża, naprawdę smile Jak pisałem, tego typu opinie nie mają żadnych sensownych podstaw. Biblia nie podaje wielu innych istotnych rzeczy, a jedynie bajki i metafory, a mimo to tak wielu ludzi ze ślepym wręcz przekonaniem przyjmuje za pewnik to, co jest tam napisane.
Bóg stwarzający życie przez 4 miliardy lat... Napiszę jedno: hahaha big_smile Jak sobie wyobrażasz stworzenie człowieka rozumnego przed 200 tysiącami lat, gdy na Ziemi istniały już inne człowiekowate? Pstryk, i nagle pojawia się homo sapiens? Litości..Po co bóg tworzył kolejne hominidy, jakby nie wiedział kogo konkretnie chce wykreować na swój obraz i podobieństwo?

Skopiuję:
"Natomiast przebieg formowania i komplikowania się życia na Ziemi, biorąc tylko pod uwagę ilość czasu ile zajęło rozwiniecie pierwszych organizmów do współczesnych gatunków oraz kolejność w jakiej pojawiały się kolejne gromady, wskazuje na ewolucyjny rozwój." Bóg wcale nie jest potrzebny, aby życie zasiedlało pustkowia. Nie wiadomo wprawdzie, jak życie na Ziemi powstało, ale dość dobrze poznane są mechanizmy rozprzestrzeniania się i ewoluowania organizmów. Życie wskutek radiacji adaptatywnej potrafi niezwykle szybko zajmować wolne nisze ekologiczne. W miarę specjalizacji organizmów coraz mniej takich nisz można było na Ziemi zasiedlić. Nie powinno więc dziwić, że współcześnie planetę zasiedla tak ogromna liczba gatunków.

Skoro uważasz, że bóg kreował organizmy, czemu pozwalał na "wielkie wymierania", na katastrofy które niweczyły jego dzieło? Działo się to wszystko na miliony lat przed tym, jak pojawiły się pierwsze człowiekowate.

Pisząc o zemście boga miałem na myśli wspomniany potop. Starotestamentowy bóg to naprawdę zła i zawistna istota, ale to chyba wiesz, bo ST czytałaś.

PS. odłóż na chwilę pisma święte i zaglądnij do jakiejkolwiek pozycji z dziedziny paleontologii, osobiście polecam Kielan-Jaworowską, czy M. Ryszkiewicza. Może coś zrozumiesz, a w ich publikacjach znajdziesz argumenty wyjaśniające problemy ewolucji życia na Ziemi. Jak wyrobisz sobie obiektywny pogląd na te sprawy, możemy dalej dyskutować smile Ale o czym tu dyskutować z osobą, która nie rozumie że problem ewolucji jako procesu trwającego tysiące, miliony lat próbuje obalić kontrargumentem o badaniach nad mutacjami przeprowadzanymi w przeciągu..jednego stulecia big_smile

137

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Myślę, że dalsza konwersacja z toba nie ma sensu, bo ty nawet nie czytasz odpowiedzi które podaje, nie wiesz dlaczego był Potop?! - nawet jak ci napisze odpowiedz - to jej pewnie nie przeczytasz?! - bo nie chcesz:)


Teoria ewolucji nigdy nie zgodzi się z teorią stwarzania, więc jeśli ktoś już zadecydował w co wierzy i nic go nie przekonuje - nie ma sensu dalsza rozmowa.


Bóg stwarzający życie przez 4 miliardy lat... Napiszę jedno: hahaha

"Nie dajcie się wprowadzić w błąd: Bóg nie jest kimś, z kogo można drwić. Albowiem co człowiek sieje, to będzie też żąć; " Galatów 6:7

138

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Liczyłem na coś więcej z Twojej strony wink Napisz coś od siebie, i nie kopiuj przygotowanych notatek w wordzie- odpowiedz logicznie na to, o co pytam smile Ja czytam to co piszesz, bez obaw.

139

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Halo. Mimi i Matt. Czuję, że zaczynacie kochać się zawzięcie i ....... Ona kocha go za wzięcie, a on kocha ją ...... ok rozumiem, ale jednego nie rozumiem, jeżeli chodz o Twój sposób myślenia Mimi, zdaje mi się, że traktójesz wszystko co zostało napisane w Bibli dosłownie więc dlaczego nie odnioslaś się do mojej wypowiedzi? czy mam rozumieć, że Twoje stanowisko jest takie, że wszystko dosłownie, ale wybiórczo?
Matt podzielam Twój pogląd i wydaje mi się, że mówimy o tym samym patrząc na to z innej perspektywy

140

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Trzeba kochać bliźniego swego, nie ma to tamto wink Obawiam się, że misja mimi dobiegła końca- nie jesteśmy dobrym materiałem na nowego wyznawcę jedynej słusznej sekty, więc co się będzie produkować? wink

141 Ostatnio edytowany przez mimi56 (2014-09-10 22:42:24)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Widzisz, moje poglądy są zgodne z tymi jak to nazwałeś "notatkami"?!

Gdyby były inne to chyba bym ich nie wstawiała - to zrozumiałe chyba.
Nie rozumie dlaczego uważasz je za nielogiczne - dla mnie są bardzo logiczne! i bardzo łatwo napisane! - dla mnie twoje są nie logiczne;)ale chyba na tym polega różnica zdań;)


twój cyt "Napisz coś od siebie"

Chesz żebym wymyślała własne teorie????!!!!!! A kimże ja jestem - fałszywym prorokiem;)?!

Żaden ze Świadków Jehowy nie wymyśla własnych teorii (też pisałam o tym wcześniej).

"Kto mówi sam z siebie, szuka własnej chwały? (Jana 7:18).


Rzymian 9 :20 "O człowiecze, kimże właściwie jesteś, że hardo odpowiadasz Bogu? Czyż rzecz uformowana powie temu, który ją uformował: ?Dlaczego tak mnie uczyniłeś??"




....ciężko to jest zrozumieć ludziom którzy nie szanują Boga.




twój cyt:"Logika myślenia osób wierzących chwilami mnie poraża, naprawdę"


Widzisz, ja szanuję to, że masz inne poglądy, więc ty zrób to samo:) nie obrażaj i naśmiewaj się:)

142

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Mimi, mnie naprawdę ciekawi, co odpowiedziałaby osoba wierząca na te ostatnie pytania, które zadałem smile Nie będe się naśmiewać, przepraszam.

143

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

"mnie naprawdę ciekawi, co odpowiedziałaby osoba wierząca na te ostatnie pytania, które zadałem"

chyba jedna cie nie ciekawi, bo opisałam swoje poglądy bardzooooo szerokoooo w postach powyżej:)a ty dalej nie wiesz, nie rozumiesz, zadajesz to samo pytanie w kółko;)?!

Nie wierze w ewolucje - dla mnie to wymysły uczonych z wybujałym ego - tyle:)

144 Ostatnio edytowany przez mimi56 (2014-09-10 22:44:10)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Bożena cyt" Dziękuję, wolę trzymać się mojego sposobu myślenia, niż polegać na cudzym osądzie"


Przysłów 3:7 "Nie stawaj się mądry we własnych oczach. Bój się Jehowy i odwracaj się od złego"



cyt" Ok mógł wydarzyć się w skali lokalnej, ale nigdy nie globalnej" !!!!!??????


cyt "żeby z ocalałej na arce garstki ludzi zaistniała taka potęga jak Egipt w ciągu wymienionego czasu"


No i jak ci mam odpowiedzieć na to, skoro nie znasz ani historii Potopu ani Izraelitów - coś tam wybiórczo kojarzysz sądząc po twoim poście - co z tego, że wam przedstawie odpowiedzi oparte na Biblii - jak w ogóle nie respektujecie, tego co jest w niej napisane?!

Jakiekolwiek dowody wam podam nawet ich nie przeczytacie - "bo przecież to wstyd czytać co napisze ŚJ"   "ja wiem lepiej" itp



"wszystko dosłownie, ale wybiórczo?"  absurdalny zarzut - nigdzie nie jest napisane, że w Biblii wszystko należy brać dosłownie, "wybiórczo" bo omawiane były "wybiórcze" tematy!



cyt"Dziękuję, wolę trzymać się mojego sposobu myślenia, niż polegać na cudzym osądzie. Uważam, że po to dobry Bóg dał mi umysł, a pokolenie w którym dorastałam umiejętność czytania żebym sama umiała wyciągać wnioski."

każdy ma do tego prawo:)





Pozdrawiam:)

145

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Gdybym był osoba wierzącą i myślałbym logicznie, to takie pytania by mi się też nasunęły i szukałbym na nie odpowiedzi smile

1. Jak sobie wyobrażasz stworzenie człowieka rozumnego przed 200 tysiącami lat, gdy na Ziemi istniały już inne człowiekowate? Pstryk, i nagle pojawia się homo sapiens?

2. Po co bóg tworzył kolejne hominidy, jakby nie wiedział kogo konkretnie chce wykreować na swój obraz i podobieństwo?

3. Skoro uważasz, że bóg kreował organizmy, czemu pozwalał na "wielkie wymierania", na katastrofy które niweczyły jego dzieło? Działo się to wszystko na miliony lat przed tym, jak pojawiły się pierwsze człowiekowate.

146

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Matt87 ale ty mówisz ciagle o tzw. sferze cielesnej, ona musiała rozwijać się w procesie ewolucji, bo inaczej być nie mogło. A co powiesz o sferze duchowej? Zapewne nic, bo jak sam twierdzisz w nią nie wierzysz. A jednak my ludzie w znaczny sposób różnimy się od innych zwierząt, choć podobieństwa wynikające z ewolucji sa aż nadto widoczne.

147 Ostatnio edytowany przez bozena iskierka (2014-09-11 13:01:51)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Mimi, każdy ma prawo do swojego sposobu myślenia i niech to będzie naszym punktem wyjścia łączącym naszą wymianę pogłądow, bez stawiania sobie zarzutów typu "coś tam wybiórczo kojażysz, sadząc po twoim poście." Zarzucasz mi, że nie znam historii potopu, ani Izraelitów. Nie znam historii potopu z autopsji, bo go nie przeżyłam, jak sądzę jesteś dokładnie w takiej samej sytuacji. Wszystko co mogę na ten temat powiedzieć to, to co zostało napisane w księdze. I z czym się tam spotykam? Z jakim wizeruniem Boga?
"Kiedy zaś Jahwe widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi, i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi i zasmucił się. Wreszcie Jahwe rzekł: Zgładzę ludzi, których stworzyłem z powierzchni ziemi: ludzi zwierzeta, zwierzątka na ziemne i ptaki powietrzne, bo zal mi, ze ich stworzyłem."
k. Rodzaju 6; 5, 6
"Ziemia została skazona w oczach Boga. Gdy Bóg widział, iż ziemia jest skażona, że wszyscy ludzie postępują na ziemi niegodziwie, rzekł do Noego: Postanowiłem położyć kres istnieniu wszystkich ludzi, bo ziemia jest pełna wykroczeń przeciw mnie; zatem zniszczę ich wraz z ziemią."
k. Rodzaju 6; 11- 13
Jaki wizerunek Boga wyłania się z tego fragmentu pisma? Boga, który ma ludzkie uczucia i pożałował, że stworzył ludzi? I przepraszam, kto zawinił, ziemia czy ludzie, bo się pogubiłam. Pominę opis wydażeń związanych z potopem, bo jest to kompletne" masło maślane", opis tego, co zabrał Noe do arki i ile ray ją załadowywał. Przejdę do przedstawionego opisu Boga po potopie:
" Noe zbudował ołtarz dla Jahwe i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptakow czystych złożył je w ofierze całopalnej na tm ołtarzu. Gdy Jahwe poczuł miłą woń rzekł do siebie: ( kto słyszał co Jahwe rzekł do siebie?!) Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe od młodości. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego co żyje tak jak to uczyniłem; będą one zatem istniały, jak długo trwać będzie ziemia, siew i żniwo, mróz i upał, lato i zima, dzień i noc."
k. Rodzaju 8; 20 - 22
Co ztego wynika? Smrodek palonej zwierzyny wzruszył Boga tak bardzo, że skłonił Boga do refleksji nad swoim postępowaniem? Szkoda, że Noe nie wpadł wcześniej na ten pomysł być może szkoda byłoby Bogu o imieniu Jahwe niszczyć te zwierzęta, które paląc się wydzielają tak miłą woń dla Jahwe. Jaki wizerunek Boga wyłania się z tych fragmentów? Genialnego Boga Stwórcę, czy jest to opis postaci, która nie wie co robi i dlaczego to robi?
Następnie. Nie odniosłaś się do mojego argumentu na temat istnienia Egiptu do, którego udał się Abram w 375 r. po tym jak Jahwe zniszcył podobno całe życie na Ziemi. Ja tych informacji nie wyzsałam sobie z " palca" opieram się na rodowodzie potomków Sema. Gdy Terach miał 70 lat urodzili mu się synowie: Abram ,Nachor i Haran. Abram miał 75 lat gdy wyszedł z Charanu i udał się do Egiptu, czyli bylo to w roku 375 po potopie. ( dla zainteresowanych proszę prześledzić rodowód potomków Sema do wyjścia Abrama do Egiptu) Czy tyle czasu wystarcza, aby z czterech par ludzi powstało takie państwo jak Egipt z jego mieszkańcami? Przecież Egipt tamtych czasów nie był mało liczącym się plemieniem, lecz potężnym państwem o silnych strukturach społecznych, na czele, którego stał ktoś taki jak faraon, podczas, gdy potomkowie Sema byli nomadami. Więc pytam po raz kolejny. Był potop w skali globalnej, czy też nie? A może należy zastosować inny przelicznik tak, aby pasował do stworzonej teorii?
Kwestia braku mojej znajomości historii Izraelitow. Nie znam jej w sposób dogłębny, ale jestem zorientowana na tyle, aby móc wyrazać swoją opinię tak jak ją wyraziłam, chyba, że zaprzeczasz istnieniu takiej tragedii, jak Holokaust, tak samo jak zaprzeczasz odkryciom naukowców, twierdząc, że jedyną motywacją ich działania jest " rozbudowane ego". Ja bardzo dziękuję za to, że są ludzie z " rozbudowanym ego", którzu odkryli dzięki sile swojego ego, że Ziemia nie jest środkiem Wrzechświata ( Biblia twierdzi, że Ziemia jes płaska i wspiera się na słupach), dzięki ludzom z rozbudowanym ego latają satelity i im zawdzięczamy możliwość wymiany swoich poglądów za pomocą tego urządzenia przed, którym siedzimy. Więc jak można zaprzeczać jednym odkryciom kożystając z innych, które działają dzięki ludziom o rozbudowanym ego?
To na razie tyle. Pozdrawiam

148

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
adamajkis napisał/a:

Matt87 ale ty mówisz ciagle o tzw. sferze cielesnej, ona musiała rozwijać się w procesie ewolucji, bo inaczej być nie mogło. A co powiesz o sferze duchowej? Zapewne nic, bo jak sam twierdzisz w nią nie wierzysz. A jednak my ludzie w znaczny sposób różnimy się od innych zwierząt, choć podobieństwa wynikające z ewolucji sa aż nadto widoczne.

To były pytania, na które żaden kreacjonista w żaden satysfakcjonujący sposób nie odpowie, bo uderzają w bezdenną głupotę kreacjonistycznego poglądu.

Duchowość kojarzy mi się nie wiedzieć czemu z religią. Czy możesz przyznać, że duchowość jest pewną właściwością umysłu?

149 Ostatnio edytowany przez mimi56 (2014-09-11 23:53:07)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
bozena napisał/a:

Według Ciebie Wszechmocny Bóg zaplanował losy ludzkości? Powołujesz się na cytat, który według Ciebie dokładnie przepowiada przyszłość zaplanowaną przez Boga dla narodu Izraelskiego?
"Ja sam muszę teraz pójść drogą, ktorą idą wszyscy, a wy zrozumcie to całym sercem i całą duszą swoją, że ze wszystkich wspaniałych obietnic, które przyżekł wam Bóg wasz, Jahwe, ani jedna nie zawiodła: wszystkie wam się spełniły; żadna z nich nie stała się próżna."
Jozue 23;14
Które Twoim zdaniem obietnice tak świetnie sprawdziły się w narodzie Zydów?

PARE FAKTÓW O IZRAELITACH


Wcześniej Izraelici wzorowali się na Jozuem, dlatego cieszyli się błogosławieństwami. ?Lud służył Jehowie przez wszystkie dni Jozuego i przez wszystkie dni starszych, którzy przeżyli Jozuego i którzy widzieli całe wielkie dzieło, jakiego Jehowa dokonał na rzecz Izraela?. Ale w jakiś czas po śmierci Jozuego ?zaczęło nastawać po nich inne pokolenie, które nie znało Jehowy ani dzieła, jakiego dokonał na rzecz Izraela. I synowie Izraela zaczęli czynić to, co złe w oczach Jehowy? (Sędziów 2:7, 10, 11). Najwyraźniej więc młodsze, niedoświadczone pokolenie nie ceniło swego dziedzictwa ? przynależności do ludu oddanego Bogu, który w przeszłości dokonał na rzecz tego narodu potężnych dzieł (Psalm 78:3-7, 10, 11).

?    Strzegł ich jak źrenicy swego oka?

Po przejściu przez Morze Czerwone Izraelici dotarli do pustynnych terenów Synaju, na ?wielkie i straszliwe pustkowie?. Gdy wędrowali przez tę ?ziemię spragnioną, bezwodną? i pozbawioną żywności potrzebnej dla tak licznej rzeszy, Jehowa stale nad nimi czuwał. ?Znalazł (...) [swój naród] w krainie pustkowia?, wspominał Mojżesz, ?i na pustej, wyjącej pustyni. Zaczął go otaczać, troszczyć się o niego, strzec go jak źrenicy swego oka? (Powt. Pr. 8:15; 32:10). Jak Bóg zapewniał opiekę swemu ludowi?

Dawał im ?chleb z niebios? zwany manną, pojawiający się za sprawą cudu ?na powierzchni pustkowia? (Wyjścia 16:4, 14, 15, 35). Spowodował też, że ?z krzemiennej skały? popłynęła woda.

Błogosławił im, tak iż w ciągu 40 lat pobytu na tych niegościnnych terenach nie niszczyły się im ubrania i nie puchły stopy (Powt. Pr. 8:4).

Czego słusznie oczekiwał w zamian?

Mojżesz rzekł do narodu izraelskiego: ?Miej się na baczności i pilnie zważaj na swą duszę, żebyś nie zapomniał o rzeczach, które widziały twoje oczy, i żeby one nie odstępowały od twego serca przez wszystkie dni twego życia? (Powt. Pr. 4:9). Gdyby Izraelici z wdzięcznością pamiętali o tym, jak Jehowa ich wybawiał, nigdy nie przestaliby Mu służyć ani przestrzegać Jego praw. A jak postąpili?

?    Zapomnieli i stali się niewdzięczni

Mojżesz oświadczył: ?O Skale, która cię zrodziła, zacząłeś zapominać i zacząłeś rugować z pamięci Boga? (Powt. Pr. 32:18). Izraelici przestali przywiązywać wagę do czynów Jehowy nad Morzem Czerwonym, Jego troskliwej opieki na pustkowiu oraz innych wyświadczanych przez Niego dobrodziejstw ? albo w ogóle zaczęli o tym zapominać. W rezultacie stali się buntowniczy.

Pewnego razu zasypali Mojżesza wyrzutami, bo ich zdaniem brakowało wody (Liczb 20:2-5). Narzekali na mannę, która przecież utrzymywała ich przy życiu: ?Nasza dusza obrzydziła sobie ten chleb godny wzgardy? (Liczb 21:5). Podważali słuszność Bożych decyzji i odrzucili Mojżesza jako wodza, mówiąc: ?Obyśmy byli pomarli w ziemi egipskiej albo obyśmy byli pomarli na tym pustkowiu! (...) Ustanówmy sobie zwierzchnika i wracajmy do Egiptu!? (Liczb 14:2-4).

Jak nieposłuszeństwo Izraelitów wpływało na Jehowę? Jeden z psalmistów, który później rozmyślał nad tymi wydarzeniami, napisał: ?Jakże często buntowali się przeciw niemu na pustkowiu, zasmucali go na pustyni! I raz po raz wystawiali Boga na próbę, i sprawiali ból Świętemu Izraela. Nie wspomnieli na jego rękę, na dzień, gdy ich wykupił od wroga, jak czynił swoje znaki w Egipcie? (Ps. 78:40-43). A zatem Jehowa głęboko się smucił, że Izraelici o Nim zapomnieli.


?    Bałwochwalstwo

WKRACZAJĄC do Ziemi Obiecanej, Izraelici wiedzieli, czego Jehowa od ich oczekuje. Nakazał im za pośrednictwem Mojżesza: ?Wypędzicie przed sobą wszystkich mieszkańców tej ziemi i zniszczycie wszystkie ich kamienne figury, a wszystkie ich posągi lane z metalu macie zniszczyć i wszystkie ich święte wyżyny macie unicestwić? (Liczb 33:52).

Obejmując w posiadanie Ziemię Obiecaną, Izraelici odnieśli wiele zwycięstw, ale nie zastosowali się w pełni do nakazów Bożych. Nie usunęli swych wrogów doszczętnie (Sędz. 1:1 do 2:10). Wręcz przeciwnie, osiedlili się pośród ?siedmiu narodów? zamieszkujących ten teren, a ciągłe kontakty z miejscową ludnością doprowadziły do zacieśnienia wzajemnych stosunków (Powt. Pr. 7:1). Jak się to odbiło na Izraelitach? W Biblii czytamy: ?Zaczęli brać sobie ich córki za żony, a swoje córki dawali ich synom, i zaczęli służyć ich bogom. Synowie Izraela czynili więc to, co złe w oczach Jehowy, i zapominali o Jehowie, swym Bogu, a służyli Baalom oraz świętym palom? (Sędz. 3:5-7). Coraz bliższe kontakty z mieszkańcami tej ziemi spowodowały, że Izraelici zaczęli się z nimi spowinowacać i wdali się w bałwochwalstwo. Wraz z pojawieniem się mieszanych małżeństw szanse na wypędzenie wszystkich pogan zmalały.
Lud Boży odwrócił się od prawdziwego wielbienia i zaczął służyć fałszywym bóstwom.

?    kult Baala (to to bóstwo któremu składano dzieci w ofierze)

Po wkroczeniu do Ziemi Obiecanej synowie Izraela przestali prowadzić koczowniczy tryb życia, a wielu stało się rolnikami. Uprawiali ziemię zapewne w podobny sposób, jak to robili ich poprzednicy. Przebywanie w towarzystwie miejscowych ludzi skłoniło Izraelitów do przyswojenia sobie ich wierzeń związanych z rolnictwem.

Kananejczycy (miejscowi) czcili mnóstwo Baalów ? bóstw urodzaju. Z czasem Izraelici, zajęci uprawą ziemi i zbieraniem plonów, przyłączyli się do wielbienia tych bóstw, wierząc, że zapewnią im dostatek. Wielu Izraelitów pozornie służyło Jehowie, ale w rzeczywistości dopuszczało się jawnego odstępstwa.

?    Odrzucenie Syna Bożego

Kiedy Izraelici jako naród mieli oddać się Jehowie, On przyrzekł im: ?Jeśli więc będziecie bezwzględnie posłuszni memu głosowi i naprawdę będziecie zachowywać moje przymierze, to staniecie się moją szczególną własnością spośród wszystkich ludów, gdyż do mnie należy cała ziemia. A wy sami staniecie się dla mnie królestwem kapłanów i narodem świętym? (Wyjścia 19:5, 6). To wśród nich miał się pojawić obiecany Mesjasz i to im jako pierwszym miał dać możliwość wejścia w skład rządu Królestwa Bożego (Rodzaju 22:17, 18; 49:10; 2 Samuela 7:12, 16; Łukasza 1:31-33; Rzymian 9:4, 5). Ale Izraelici w zdecydowanej większości nie żyli jak ludzie oddani Bogu (Mateusza 22:14). Odrzucili Mesjasza, a w końcu nawet go zabili (Dzieje 7:51-53).

?    Gdy cielesny Izrael okazał się niewierny, w I wieku n.e. Jehowa swoim ludem uczynił Izrael duchowy.



bozena napisał/a:

Zaczynając od zburzenia Jerozolimy i świątyni w 70 roku naszej ery, która zapoczątkowała rosproszenie Żydów po całym ówczesnym imperium Rzymskim, wczesnochrześcijański antysemityzm, zaciekły antysemityzm średniowieczny i Holokaust, gdzie w obozach koncentracyjnych straciło życie ponad 6000000 milonów Zydów.

...Żydzi nie byli już narodem wybranym, nie uwierzyli w Chrystusa (do dziś czekają na Mesjasza), ale TO NIE OZNACZA ŻE Holokaust był z woli Bożej! To nie była kara dla nich.
Bóg już wtedy nie ingerował w to co się działo - nie było ani kar ani cudów (tak jest do dziś).
Poza tym w Obozach Koncentracyjnych nie zgineli tylko żydzi - morderstw dokonywano też na duchownych katolickich, protestanckich i Świadkach Jehowy, niepełnosprawnych fizycznie i intelektualnie, homoseksualistach, działaczach lewicy i komunistach, oraz na członkach wolnomularstwa.



bozena napisał/a:

To po pierwsze. Jedno z wielu zagadnień, które pruszyłaś jest następujące: Nasi rzekomi praojcowie, czyli Adaś i Ewa Sprzeniewierzyli się Twoim zdaniem regułom jakie nakazał im Bóg  opisany w Bibli. Ten mit nie trzyma się kupy. Żeby ludzie ci mogli wystąpić przeciwko woli Boga, jak podaje legenda musieliby wiedzieć czym jest dobro, a czym zło. Niestety, dopuki nie zerwali owocu z drzewa poznania dobra i zła nie mieli bladego pojęcia czym różni się jedno od drugiego, więc puki nie skosztowali owocu byli niczego nieświadomym tworem.

CO JEHOWA PRZEWIDUJE


Skoro Jehowa Bóg potrafi wypowiadać proroctwa i realizować swoje zamierzenia, to w jaki sposób korzysta ze swej znajomości rzeczy przyszłych? Przede wszystkim możemy być pewni, że Bóg zawsze jest prawdomówny, prawy i pełen miłości. Pisząc w I wieku do chrześcijan pochodzenia hebrajskiego, apostoł Paweł potwierdził, że przysięga i obietnica Boża stanowią ?dwie niezmienne rzeczy, w których jest niemożliwe, żeby Bóg skłamał? (Hebrajczyków 6:17, 18). Myśl tę wyraził również w swym liście do ucznia Tytusa, gdy napisał, że Bóg ?nie może kłamać? (Tytusa 1:2).

Co więcej, chociaż Jehowa dysponuje nieograniczoną mocą, nigdy nie postępuje niesprawiedliwie. Mojżesz oznajmił, że Jehowa to ?Bóg wierności, u którego nie ma niesprawiedliwości; jest on prawy i prostolinijny? (Powtórzonego Prawa 32:4). Wszelkie poczynania Jehowy pozostają w zgodzie z Jego wspaniałą osobowością i świadczą o doskonałej harmonii między Jego głównymi przymiotami: miłością, mądrością, sprawiedliwością i mocą.


ADAM I EWA

Jehowa jako kochający Ojciec dał istotom ludzkim wszystko, co niezbędne. Obdarzył Adama ZDOLNOŚCIĄ LOGICZNEGO MYŚLENIA I WYCIĄGANIA WNIOSKÓW. W przeciwieństwie do zwierząt kierujących się głównie instynktem, Adam potrafił DOKONYWAĆ WYBORÓW. Dlatego Bóg, spoglądając ze swego niebiańskiego tronu, ?widział wszystko, co uczynił, i oto było to bardzo dobre? (Rodzaju 1:26-31; 2 Piotra 2:12).

Powiadamiając pierwszego człowieka o zakazie spożywania owocu z ?drzewa poznania dobra i zła?, Jehowa podał wyraźne wskazówki, żeby Adam mógł podjąć odpowiednią decyzję. Pozwolił mu spożywać ?z każdego drzewa ogrodu? z wyjątkiem tego jednego, a zarazem ostrzegł go przed tragicznymi skutkami złamania owego zakazu (Rodzaju 2:16, 17). Wyjaśnił też, jakie następstwa pociągnie za sobą określone postępowanie.


CO UCZYNIŁ ADAM?  (WAŻNE!!!!)


Chociaż Jehowa może wszystko wiedzieć z wyprzedzeniem, najwyraźniej nie chciał przewidywać postępowania Adama i Ewy.

Rzecz zatem nie w tym, czy Jehowa POTRAFI wejrzeć w przyszłość, ale w tym, czy CHCE to uczynić.
Ponadto rozsądny jest wniosek, że jako Bóg miłości nie mógłby świadomie i bezdusznie zaplanować tego buntu i wszystkich jego straszliwych następstw (Mateusza 7:11; 1 Jana 4:8). Tak więc Jehowa korzysta ze swej zdolności przewidywania przyszłych wydarzeń w sposób selektywny.

Czy wybiórcze korzystanie przez Jehowę ze zdolności przewidywania oznacza, że jest On niedoskonały i ma jakieś braki?

W żadnym wypadku. Mojżesz napisał o Jehowie: ?Skała ? doskonałe są wszystkie jego poczynania?. Bóg nie ponosił winy za grzech pierwszych ludzi. Wynikające z niego zgubne następstwa, które obecnie odczuwamy, są rezultatem nikczemnego aktu nieposłuszeństwa.
Apostoł Paweł wyraźnie napisał, że ?przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech ? śmierć, i w taki sposób śmierć rozprzestrzeniła się na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli? (Powtórzonego Prawa 32:4, 5; Rzymian 5:12; Jeremiasza 10:23).


JAK ADAM MÓGŁ ZGRZESZYĆ, SKORO BYŁ DOSKONAŁY?


Przeczytaj, co w związku z doskonałością Adama jest napisane w Księdze Rodzaju 1:27, 31 i w Powtórzonego Prawa 32:4. Co oznaczało uznanie przez Jehowę Boga wszystkich ziemskich stworzeń ? w tym także mężczyzny i kobiety ? za ?bardzo dobre?? Skoro Ten, którego poczynania są doskonałe, sam mówi, że uczynił coś ?bardzo dobrego?, musi to odpowiadać Jego doskonałym miernikom.


       Czy doskonałość oznaczała, że Adam i Ewa nie mogli zrobić nic złego?

Konstruktor robota oczekuje, że będzie on wykonywał dokładnie to, do czego został zaprogramowany. Jednakże doskonały robot nigdy nie będzie doskonałym człowiekiem. Różni się od niego w istotny sposób. Adam i Ewa byli ludźmi, a NIE ROBOTAMI. Bóg obdarzył ludzi zdolnością wyboru między dobrem a złem, między posłuszeństwem a nieposłuszeństwem, oraz umiejętnością podejmowania decyzji w kwestiach moralnych. Skoro tak właśnie ich stworzył, przejawem niedoskonałości byłaby niemożność dokonywania takich wyborów (a nie sama niemądra decyzja) (por. Powt. Pr. 30:19, 20; Joz. 24:15).


     Czy wszystkie decyzje Adama i Ewy musiałyby być słuszne, aby można było uznać, że zostali stworzeni doskonałymi?


Byłoby to jednoznaczne z twierdzeniem, że nie mieli wyboru. Bóg jednak nie stworzył ich tak, żeby automatycznie byli Mu posłuszni. Obdarzył ich zdolnością dokonywania wyboru, dzięki czemu mogli Mu być posłuszni z miłości. Gdyby natomiast pozwolili, żeby zawładnęło nimi samolubstwo, staliby się nieposłuszni. Co cenisz bardziej ? przysługę wyświadczoną z przymusu czy ze szczerej chęci? (Por. Powt. Pr. 11:1; 1 Jana 5:3).


         Jak ludzie doskonali mogli stać się samolubni i w końcu dopuścić się grzechu?


Chociaż zostali stworzeni doskonałymi, to jednak ich ciała nie funkcjonowałyby w sposób doskonały, gdyby się nieodpowiednio odżywiali. Tak samo karmienie umysłu złymi myślami mogło doprowadzić do upadku moralnego i utraty świętości. W Liście Jakuba 1:14, 15 czytamy: ?Każdy jest doświadczany, gdy go pociąga i nęci jego własne pragnienie. Potem pragnienie, gdy stanie się płodne, rodzi grzech?. W wypadku Ewy złe pragnienia zaczęły się rozwijać, gdy z zainteresowaniem przysłuchiwała się Szatanowi, który przemówił za pośrednictwem węża. Adam uległ namowom żony i też zjadł zakazany owoc. Zamiast odrzucić złe myśli, oboje podsycali samolubne pragnienia. W rezultacie dopuścili się grzechu (Rodz. 3:1-6).




bozena napisał/a:

Potop. Ok mógł wydarzyć się w skali lokalnej, ale nigdy nie globalnej. Dlaczedo tak sądzę? Jeżeli prześledzisz rodowód potomków Noego do  jeszcze wtedy Abrama, który powędrował do Egiptu ze swoją żoną Saraj, to okaże się, że między potopem, a przybyciem Abrama do Egiptu minęło coś niespełna 400 lat. Jak to możliwe, żeby z ocalałej na arce garstki ludzi zaistniała taka potęga jak Egipt w ciągu wymienionego czasu? Jakoś Egipcjanie nie zostali wymienieni jako potomkowie, którym życie ocaliła arka.

....chyba ponad 700 LAT od Potopu do Egiptu jako mocarstwa światowego, spokojnie się za ten czas rozmnożyli; oni w ogóle żyli dużo dłużej 

Jehowa pobłogosławił ludzi, którzy przeżyli potop, i polecił im: ?Bądźcie płodni i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię? Rodz 1 : 28


.....wszyscy ludzie od Potopu wywodzą się od Noego - Egipcjanie też, my też



o    2370: listopad: POCZĄTEK POTOPU
o    2369: kwiecień: arka osiada na górach Ararat, czerwiec: wyłaniają się szczyty gór, wrzesień: Noe zdejmuje część ?nakrycia arki?, listopad: wyjście z arki, koniec potopu

o    po 2269: budowa wieży Babel
o    2018: narodziny Abrahama
o    1943: Abraham przeprawia się przez Eufrat, zaczyna obowiązywać przymierze Abrahamowe
o    1919: przymierze obrzezania zawarte z Abrahamem, zagłada Sodomy i Gomory
o    1918: narodziny Izaaka
o    1881: śmierć Sary
o    1843: śmierć Abrahama
o    1781: Jakub przenosi się do Mezopotamii
o    1767: narodziny Józefa
o    1761: Jakub wraca do Kanaanu
o    ok. 1761: Jakub otrzymuje imię Izrael
o    1750: Józef sprzedany do niewoli
o    1738: śmierć Izaaka
o    1737: Józef pierwszym ministrem Egiptu
o    1728: Jakub przenosi się do Egiptu
o    1711: śmierć Jakuba
o    1657: śmierć Józefa

o    po 1600: EGIPT STAJE SIĘ MOCARSTWEM ŚWIATOWYM

o    1593: narodziny Mojżesza:
o    1513: wyjście z Egiptu




FAKTY O POTOPIE


Zagłada ludzi i zwierząt podczas potężnej powodzi za dni Noego (2370 p.n.e.). Ten największy kataklizm w dziejach człowieka został zesłany przez Jehowę dlatego, że znikczemniali ludzie napełnili ziemię przemocą. Przeżył go prawy Noe i jego rodzina (łącznie ?osiem dusz?), którzy schronili się razem z wybranymi zwierzętami w ogromnej skrzyni zwanej arką (1Pt 3:20; Rdz 6:9 do 9:19; zob. ARKA 1; NOE).

?    Rozmiary kataklizmu.

Potop nie był powodzią czy oberwaniem chmury o lokalnym zasięgu. Greckie słowo, którym opisano go w Biblii, brzmi kataklysm?s i oznacza powódź doprowadzającą do kompletnej ruiny (Łk 17:27, przyp. w NW). Czas trwania jakiejkolwiek lokalnej powodzi liczy się w dniach, potop zaś trwał przeszło rok, z czego większą część zajęło ustępowanie wód. Czy rozsądny byłby wniosek, że Noe poświęcił 50?60 lat na budowę ogromnego statku o pojemności ok. 40 000 m3 tylko po to, by ocalić swą rodzinę i gromadę zwierząt przed zwykłą lokalną powodzią? Jeżeli dotknęłaby ona jedynie stosunkowo niewielki teren, czy trzeba by wprowadzać do arki przedstawicieli ?każdego żywego stworzenia spośród wszelkiego ciała?, ?aby zachować przy życiu potomstwo na powierzchni całej ziemi?? (Rdz 6:19; 7:3). Nie ulega więc wątpliwości, że potop miał zasięg ogólnoświatowy i że podobny kataklizm nie wydarzył się ani przedtem, ani potem. ?Wody tak bardzo spiętrzyły się na ziemi, że zostały zakryte wszystkie wysokie góry, które były pod całymi niebiosami. Wody spiętrzyły się nad nimi aż do piętnastu łokci [prawie 7 m] i góry zostały zakryte? (Rdz 7:19, 20). ?Pojawił się przede mną kres wszelkiego ciała?, oznajmił Jehowa, ?i [dlatego] zetrę z powierzchni ziemi wszelką istotę, którą uczyniłem?. Dokładnie tak się stało. ?Wymarło wszystko, w czym działało w nozdrzach tchnienie siły życiowej ? wszystko, co było na suchej ziemi. (...) Pozostał przy życiu tylko Noe i ci, którzy byli z nim w arce? (Rdz 6:13; 7:4, 22, 23).

?    Kiedy nastąpił.

Potop nie przyszedł nagle i niespodziewanie. Budowa arki trwała całymi latami, a Noe ? ?głosiciel prawości? ? spożytkował ten okres również na ostrzeganie ówczesnego niegodziwego pokolenia (2Pt 2:5). W końcu wyznaczony czas nastał ?w sześćsetnym roku życia Noego, w miesiącu drugim, w siedemnastym dniu tego miesiąca?. Kiedy Noe, zgromadziwszy dostateczne zapasy żywności, wprowadził do arki swą rodzinę, a także ?samca i samicę z wszelkiego ciała?, ?Jehowa zamknął za nim drzwi?. Potem ?otworzyły się upusty niebios? (Rdz 7:11, 16). ?Przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy? nieustannie padał rzęsisty deszcz, a ?wody piętrzyły się nad ziemią sto pięćdziesiąt dni? (Rdz 7:4, 12, 24). Pięć miesięcy po zerwaniu się ulewy ?arka spoczęła na górach Ararat? (Rdz 8:4). Upłynęło jeszcze niemal dwa i pół miesiąca, zanim ?ukazały się szczyty gór? (Rdz 8:5); po następnych trzech miesiącach Noe zdjął ?nakrycie arki?, żeby sprawdzić, czy ziemia już przeschła (Rdz 8:13), a prawie dwa miesiące później drzwi arki zostały otwarte i jej ocaleni pasażerowie znowu mogli postawić stopę na suchym lądzie (Rdz 8:14-18).


Noe z rodziną weszli do arki w 600 roku jego życia, w 17 dniu miesiąca drugiego (październik/listopad) (Rdz 7:11). Rok od tej chwili (360 dni) upłynął 17 dnia drugiego miesiąca 601 roku. Arkę opuścili dziesięć dni potem ? 27 dnia miesiąca drugiego, tak więc spędzili w niej łącznie 370 dni (lub niepełne 371 dni) (Rdz 8:13, 14). Jak wynika z zapisków prowadzonych przez Noego, stosował on podział czasu na miesiące liczące po 30 dni (12 miesięcy odpowiadało 360 dniom). Dzięki temu nie musiał uwzględniać kłopotliwych ułamków dni, co byłoby konieczne, gdyby ściśle się trzymał miesięcy księżycowych, trwających średnio nieco więcej niż 29,5 dnia. O tym, iż Noe używał właśnie takiej rachuby czasu, świadczy okoliczność, że w jego relacji pięć miesięcy równało się 150 dniom (Rdz 7:11, 24; 8:3, 4).


?    Wody potopu.

Ocenia się, że gdyby cała wilgoć zawarta w atmosferze nagle uległa skropleniu w postaci deszczu, pokryłaby powierzchnię ziemi zaledwie na kilka centymetrów. Skąd więc pochodziły wody wielkiego potopu z czasów Noego? Według Księgi Rodzaju Bóg oznajmił: ?A oto ja [Jehowa] sprowadzam potop [lub ?ocean niebieski?; hebr. mabbúl] wód na ziemię? (Rdz 6:17, przyp. w NW). W następnym rozdziale tak opisano, co się wydarzyło: ?Wytrysnęły wszystkie źródła ogromnej głębiny wodnej i otworzyły się upusty niebios? (Rdz 7:11). Wody było tak dużo, że ?zostały zakryte wszystkie wysokie góry, które były pod całymi niebiosami? (Rdz 7:19).


Skąd się wziął ów ?ocean niebieski?? Księga Rodzaju donosi, że w drugim ?dniu? stwarzania Jehowa uczynił nad Ziemią przestworze (nazwane ?Niebem?), które oddzieliło wody znajdujące się poniżej, czyli oceany, od wód znajdujących się ponad nim (Rdz 1:6-8). Wody powyżej przestworza niewątpliwie pozostawały tam aż do potopu. To właśnie o tym mówił apostoł Piotr, kiedy wyjaśniał, że ?od dawna były niebiosa oraz ziemia spoiście wystająca z wody i pośród wody za sprawą Bożego słowa; i przez te rzeczy [tj. ?niebiosa? oraz wody umieszczone nad i pod nimi] ówczesny świat uległ zagładzie, gdy został zatopiony wodą? (2Pt 3:5, 6). Istnieją różne teorie na temat tego, jak owe wody utrzymywały się w górze aż do potopu i co doprowadziło do ich opadnięcia, ale wszystkie są oparte jedynie na przypuszczeniach. Biblia podaje tylko tyle, że Bóg uczynił przestworze, nad którym znajdowały się wody, i że później sprowadził potop. Był w stanie tak uczynić, ponieważ jest wszechmocny.


A gdzie się podziała cała ta woda, która w myśl Księgi Rodzaju zakryła ?wszystkie wysokie góry?? Wciąż znajduje się na naszej planecie. Jak się uważa, oceany były kiedyś mniejsze, a kontynenty rozleglejsze niż obecnie, o czym świadczą choćby koryta rzek ciągnące się daleko w głąb mórz. Warto również zaznaczyć, że zdaniem uczonych w przeszłości góry były znacznie niższe niż w naszych czasach i że niektóre szczyty wypiętrzyły się spod wody. Ocenia się też, że dzisiaj ?objętość wód oceanu dziesięciokrotnie przewyższa objętość lądu nad poziomem morza. Gdyby lądy wrzucić do morza i zniwelować nierówności, całą ziemię pokryłyby wody o głębokości dwóch i pół kilometra? (National Geographic, styczeń 1945, s. 105). A zatem po nadejściu potopu, ale przed wypiętrzeniem się najwyższych gór, obniżeniem dna morskiego i przed utworzeniem polarnych czap lodowych, wody było aż nadto, by jak informuje natchnione sprawozdanie, zakryła ona ?wszystkie wysokie góry? (Rdz 7:19).


?    Skutki potopu.

Potop pociągnął za sobą ogromne zmiany, np. drastycznie skróciło się ludzkie życie. Istnieje opinia, że wody unoszące się przedtem ponad przestworzem pochłaniały część szkodliwego dla ludzkich genów promieniowania kosmicznego, którego natężenie później wzrosło. Biblia wszakże nie wypowiada się na ten temat. Niewątpliwie jednak wszelkie zmiany natężenia promieniowania tak dalece wpłynęłyby na powstawanie izotopu węgla 14C, że datowanie metodą radiowęglową jakichkolwiek materiałów sprzed potopu nie mogłoby być poprawne.


Wskutek nagłego otwarcia ?źródeł głębiny wodnej? oraz ?upustów niebios? całą Ziemię zalały miliardy ton wody (Rdz 7:11). Mogły one spowodować diametralne zmiany jej zewnętrznej powłoki. Powłoka ta jest stosunkowo cienka i ma różną grubość, a pod nią znajduje się dość plastyczna materia sięgająca na głębokość kilku tysięcy kilometrów. Dlatego pod ciężarem dodatkowych wód najprawdopodobniej w skorupie ziemskiej nastąpiły wielkie przesunięcia. Z czasem wypiętrzyły się nowe góry, a stare stały się jeszcze wyższe. Pogłębiły się płytkie baseny mórz i ukształtowała się nowa linia brzegowa, toteż obecnie ok. 70 procent powierzchni Ziemi pokrywa woda. A zatem wiele z obserwowanych dziś śladów procesów geologicznych, takich jak wyniesienie dawnych brzegów mórz na nowe wysokości, może być rezultatem wspomnianych przesunięć w skorupie ziemskiej. Niektórzy oceniają, że ciśnienie samej wody wynosiło ok. 300 atmosfer, co wystarczyłoby do szybkiej fosylizacji szczątków roślin i zwierząt (zob. D. Patten, The Biblical Flood and the Ice Epoch, 1966, s. 62).


?    JAKIE SĄ DOWODY, ŻE POTOP MIAŁ ZASIĘG OGÓLNOŚWIATOWY?


Być może dowodem raptownych zmian są także szczątki mamutów i nosorożców znajdowane w różnych zakątkach świata, m.in. w lodach Syberii oraz Alaski. Niektóre zwierzęta miały jeszcze niestrawiony pokarm w żołądkach lub nieprzeżute rośliny w zębach, musiały więc zginąć nagle. Na podstawie skali handlu kością słoniową z ich ciosów szacuje się, że znaleziono kilkadziesiąt tysięcy mamutów. W tych samych warstwach geologicznych natrafia się też na skamieniałe szczątki innych zwierząt ? takich jak lwy, tygrysy, niedźwiedzie i łosie ? co może oznaczać, że wszystkie zginęły w tym samym czasie.


Zdaniem części uczonych tego rodzaju znaleziska stanowią jednoznaczne materialne dowody raptownej zmiany klimatu oraz nagłej zagłady spowodowanej powszechnym potopem. Inni jednak uważają, że śmierć tych zwierząt nie musiała być skutkiem ogólnoziemskiej katastrofy. Tak czy inaczej, prawdziwość relacji o potopie nie zależy od skamielin czy szczątków zamarzniętych zwierząt.


?    LEGENDY O POTOPIE


Kataklizm na miarę potopu, zakończony unicestwieniem całego dawnego świata, nie mógłby zostać zapomniany przez ocalałych z niego ludzi. Opowiadaliby o nim swoim dzieciom, wnukom i prawnukom. Przez 500 lat po potopie wiele pokoleń mogło usłyszeć relację Sema, który umarł zaledwie 10 lat przed urodzinami Jakuba. Wierny opis tej katastrofy utrwalił Mojżesz w Księdze Rodzaju. Jakiś czas po potopie, gdy ludzie rzucili wyzwanie Bogu i zaczęli budować wieżę Babel, Jehowa pomieszał im język i rozproszył ich ?po całej powierzchni ziemi? (Rdz 11:9). Rzecz naturalna, zabrali ze sobą opowieści o potopie i przekazywali je potem z ojca na syna. Obecnie można się doliczyć nie kilku, ale wręcz kilkuset takich historii o wielkim potopie; zachowały się one w ustnych przekazach wielu pierwotnych plemion na całym świecie, co wyraźnie dowodzi, iż owe ludy miały wspólnych praprzodków, którzy przeżyli ów kataklizm (TABELA, t. 1, s. 328).


Te ludowe opowiadania o potopie pokrywają się z relacją biblijną w pewnych ważnych punktach: 1) Garstka ocalałych znajduje schronienie w jakiejś łodzi. 2) Ogólnoziemska zagłada dotyka też inne istoty żywe. 3) Uratowani podtrzymują istnienie rodu ludzkiego.



Historię o potopie znali m.in. Egipcjanie, Grecy, Chińczycy, brytyjscy druidzi, Polinezyjczycy, Eskimosi, Afrykanie, Hindusi i Indianie. The International Standard Bible Encyclopedia (red. G. W. Bromiley, 1982, t. 2, s. 319) donosi: ?Opowieści o potopie odkryto niemal u wszystkich plemion i ludów. Chociaż najpopularniejsze są w Azji i na wyspach sąsiadujących z nią od południa, jak również w Ameryce Północnej, to odnaleziono je właściwie na każdym kontynencie. Łącznie poznano dotąd aż 270 tego rodzaju legend (...) Powszechność takich podań uważa się na ogół za dowód na to, że w jakimś potopie ludzkość doznała totalnej zagłady i że wywodzi się z jednego miejsca, a nawet od jednej rodziny. Większość przekazów, choć może nie wszystkie, najwyraźniej odnosi się do tego samego potopu. Bezzasadna jest teza, jakoby źródłem wielu z nich były kontakty z misjonarzami, ponieważ gros tych podań zgromadzili antropolodzy niezainteresowani bronieniem Biblii, a prócz tego są one przepojone fantazyjnymi, pogańskimi elementami, którymi zapewne nasiąkły podczas przekazywania przez wieki w pogańskim społeczeństwie. Warto dodać, iż część tych starożytnych relacji spisali ludzie bardzo przeciwni tradycji hebrajsko-chrześcijańskiej?.


Echem opowieści o potopie mogło być ?święto przodków? lub ?święto zmarłych? obchodzone niegdyś w listopadzie przez niektóre ludy pierwotne (m.in. w Australii, Egipcie, Peru, Meksyku, na Fidżi i na Wyspach Towarzystwa). W zwyczajach tych przetrwała pamięć o zagładzie spowodowanej przez potop. Jak podaje prof. C. P. Smyth, Meksykanie obchodzili to święto 17 listopada, gdyż ?zgodnie z ich tradycją właśnie w tym dniu świat został kiedyś zniszczony; obawiali się też, że pod koniec pewnego cyklu ród ludzki będzie unicestwiony przez podobny kataklizm? (Life and Work at the Great Pyramid, Edynburg 1867, t. II, ss. 390, 391). W książce The Worship of the Dead (J. Garnier, Londyn 1904, s. 4) powiedziano: ?Wszyscy obchodzą to święto [zmarłych] dokładnie albo mniej więcej w tym samym dniu, w którym według sprawozdania Mojżeszowego rozpoczął się potop, tzn. siedemnastego dnia drugiego miesiąca ? miesiąca odpowiadającego w przybliżeniu naszemu listopadowi?. Rzeczywiście, Biblia mówi, że potop rozpoczął się ?w miesiącu drugim, w siedemnastym dniu tego miesiąca? (Rdz 7:11). Ów ?miesiąc drugi? przypada w naszym kalendarzu na drugą połowę października i pierwszą połowę listopada.


?    Świadectwo Biblii.


Historyczność potopu potwierdzają też inni pisarze Biblii, a ich natchnione wypowiedzi stanowią mocniejszy dowód niż podania pogańskich ludów pierwotnych. Hebrajskie słowo mabbúl, ?potop?, pojawia się poza Księgą Rodzaju tylko w pieśni Dawida, według której ?Jehowa zasiadł nad potopem? (Ps 29:10). Ale relację z Księgi Rodzaju poświadczają również wzmianki takich pisarzy, jak Izajasz (Iz 54:9) czy Ezechiel (Eze 14:14, 18, 20), dla których Noe był postacią historyczną. Piotr w swoich listach parokrotnie wspomina o potopie (1Pt 3:20; 2Pt 2:5; 3:5, 6). Paweł wskazuje, że Noe, budując arkę dla ocalenia swej rodziny, dowiódł wielkiej wiary (Heb 11:7). A Łukasz wymienia go wśród przodków Mesjasza (Łk 3:36).


Jeszcze większą wagę ma to, co o czasach potopu powiedział Jezus, a co zanotowali Łukasz i Mateusz. Jego słowa nie tylko potwierdzają prawdziwość relacji o potopie, lecz także ukazują symboliczne i prorocze znaczenie tych dawnych wydarzeń. Odpowiadając na pytanie uczniów: ?Co będzie znakiem twojej obecności oraz zakończenia systemu rzeczy??, Jezus oznajmił m.in.: ?Jakie bowiem były dni Noego, taka też będzie obecność Syna Człowieczego. Bo jacy byli w owych dniach przed potopem ? jedli i pili, mężczyźni się żenili, a kobiety wydawano za mąż, aż do dnia, gdy Noe wszedł do arki, i nie zwrócili na nic uwagi, aż przyszedł potop i zmiótł ich wszystkich ? tak będzie z obecnością Syna Człowieczego? (Mt 24:3, 37-39; Łk 17:26, 27). A zatem w samym Piśmie Świętym jest dostatecznie dużo dowodów autentyczności i wiarogodności relacji o potopie. Nie opierają się one na ludzkich tradycjach czy legendach dawnych ludów ani na znaleziskach geologicznych bądź archeologicznych.


Apostoł Piotr zapowiedział pojawienie się ?szyderców?, którzy mieli naśmiewać się z tego, co mówi Biblia. Napisał: ?Zgodnie ze swym życzeniem przeoczają fakt, iż (...) ówczesny świat [za dni Noego] uległ zagładzie, gdy został zatopiony wodą?. Czy ten ?fakt? miałby ujść naszej uwadze? Ależ nie! Piotr pisze dalej: ?Teraźniejsze niebiosa i ziemia są odłożone dla ognia oraz zachowane na dzień sądu i zagłady ludzi bezbożnych? (2 Piotra 3:3-7).

150 Ostatnio edytowany przez mimi56 (2014-09-11 23:48:03)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
bozena napisał/a:

( Biblia twierdzi, że Ziemia jes płaska i wspiera się na słupach),

....chyba ci ktoś w tej twojej Biblii COŚ dopisał:)

Biblia, znacznie wyprzedzając swą epokę, poprawnie informowała, że Ziemia jest okrągła i zawieszona ?na niczym?.


Izaj. 40:22: ?Jest Ktoś, kto mieszka nad okręgiem ziemi?.

Hioba 26 :7  "On rozciąga północ nad pustką, ziemię zawiesza na niczym"

Izajasza 40:22 "Jest Ktoś, kto mieszka nad OKRĘGIEM ZIEMI, której mieszkańcy są jak koniki polne, Ktoś, kto rozpościera niebiosa jak delikatną gazę, kto je rozpina jak namiot, by w nim mieszkać"

W starożytności powszechnie przyjął się pogląd, że Ziemia jest płaska. Dopiero ponad 200 lat po napisaniu tego tekstu biblijnego przedstawiciele pewnej szkoły filozofów greckich doszli do wniosku, że Ziemia prawdopodobnie ma kształt kulisty, a jakieś 300 lat później grecki astronom w przybliżeniu obliczył jej promień. Niemniej nawet wówczas pogląd, że Ziemia jest kulista, nie był ogólnie uznawany.




bozena napisał/a:

twierdząc, że jedyną motywacją ich działania jest " rozbudowane ego" , dzięki ludzom z rozbudowanym ego latają satelity i im zawdzięczamy możliwość wymiany swoich poglądów za pomocą tego urządzenia przed, którym siedzimy

miałam na myśli TEORIE EWOLUCJI, nie cały postęp techniczny?! - chyba źle zrozumiałaś

151

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

"Kiedy zaś Jahwe widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi, i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi i zasmucił się. Wreszcie Jahwe rzekł: Zgładzę ludzi, których stworzyłem z powierzchni ziemi: ludzi zwierzeta, zwierzątka na ziemne i ptaki powietrzne, bo zal mi, ze ich stworzyłem." k. Rodzaju 6; 5, 6
"Ziemia została skazona w oczach Boga. Gdy Bóg widział, iż ziemia jest skażona, że wszyscy ludzie postępują na ziemi niegodziwie, rzekł do Noego: Postanowiłem położyć kres istnieniu wszystkich ludzi, bo ziemia jest pełna wykroczeń przeciw mnie; zatem zniszczę ich wraz z ziemią."
k. Rodzaju 6; 11- 13
Jaki wizerunek Boga wyłania się z tego fragmentu pisma? Boga, który ma ludzkie uczucia i pożałował, że stworzył ludzi?

....w tym wersecie jest odpowiedz "usposobienie ich jest wciąż złe" - rozumiesz co znaczą ŹLI LUDZIE ?  Chciałabyś mieć za sąsiadów złych ludzi? Chyba raczej nie.


Pozatym ludzie nie byli robotami - mieli prawo wyboru czy chcą czynić źle czy dobrze - sami świadomie wybrali dla siebie koniec (oprócz Noego i jego rodziny)

152 Ostatnio edytowany przez mimi56 (2014-09-11 23:47:16)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
bozena napisał/a:

Mimi, każdy ma prawo do swojego sposobu myślenia i niech to będzie naszym punktem wyjścia łączącym naszą wymianę pogłądow, bez stawiania sobie zarzutów typu "coś tam wybiórczo kojażysz, sadząc po twoim poście."

a sama tak do mnie napisałaś;)

bozena napisał/a:

Twoje stanowisko jest takie, że wszystko dosłownie, ale wybiórczo?

153 Ostatnio edytowany przez last (2014-09-12 00:06:45)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Mimi56
Być może Bożena wspomniała o wybiórczości, ponieważ wcześniej  ze mną o niej pisała. Pisałam tam,że Biblii nie można traktować wybiórczo, bo wszystkie księgi tworzą jednolitą zamkniętą całość. wink

154

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Mimi napisała z wyjątkową pewnością siebie, dzieląc Biblię na jej i MOJĄ: Chyba ci ktoś w tej twojej Biblii COŚ dopisał:) Jeżeli chcesz dzielić Biblię na Moją i twoją, to niech tak będzie, więc w Mojej Biblii jasno i wyraźnie napisano, ze Ziemia jest podparta słupami:
" Gdzieś był, gdy zakładałem ziemię?
Powiedz, jeżeli znasz mądrość.
Kto wybadał jej przestworza?
Wiesz, kto ją sznurem wymierzył?
Na czym się słupy wspierają?
Kto założył jej kamień węgielny
ku uciesze porannych gwiazd?
ku radości wszystkich synów Bożych?"
k. Joba 38; 4 - 7
Ten fragment mówi wyraźnie o tym, że Ziemię wspierają slupy. Nie mam w tej chwili czasu, aby szukać fragmentu mówiącego o tym, że ziemia jest płaska. To, ze ten fragment mówi o tym, ze Ziemię wspierają słupy, nie jest tylko moim zdaniem. Potwierdza to także odnośnik do tego fragmentu na dole strony:
38, 6 Wg. ówczesnych przekonań ziemia wspierała się na słupach. Zadałaś sobie bardzo dożo trudu, aby przekonać do swoich racji. Niestety za dużo. Za dużo treści za mało formy.
Pozdrawiam

155 Ostatnio edytowany przez last (2014-09-12 11:50:48)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Gdzieżeś był ,gdy zakładałem ziemię?
Powiedz mi ,jeśli znasz zrozumienie.
Kto ustanowił jej wymiary, jeśli to wiesz,
albo kto nad nią rozciągnął sznur mierniczy?
W co wpuszczono jej podstawy,
albo kto położył jej kamień narożny? (Hioba 38:4-6)
Znaczenie przenośne i symboliczne.
Nawiązując do stwarzania ziemi ,Bóg zapytał Hioba" Kto położył jej kamień narożny?" Ziemia na której mieszka człowiek i na której wzniesiono wiele budynków, została przyrównana do ogromnego gmachu, mającego swój kamień narożny.Nie mógł go położyć żaden człowiek, bo ludzkości jeszcze nie było.
W pewnych przekładach "kamień narożny" ,albo" węgieł" przetłumaczono na hebrajskie słowo pinnah, które przede wszystkim znaczy "narożnik", ale bywa tez używane przenośnie na określenie naczelnika będącego "narożnikiem" obrony czy oparcia, czyli kogoś znaczącego.
Pismo Święte mówi o Jezusie Chrystusie jako o "fundamentowym kamieniu narożnym"zboru chrześcijańskiego, przyrównanego do duchowego domu.
Jak widzisz Iskierko, Biblii nie można traktować wybiórczo,ale także nie dosłownie. Trzeba wiele wnikliwości ,aby ją zrozumieć. Skąd ta wnikliwość? Od jej Autora czyli Jehowy. Bo choć spisali ją ludzie ,to Bóg nadzorował ,abyśmy otrzymali wiedzę i poznali Jego orędzie.
Pozdrawiam smile

156

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Witam Last. Rozumiem, ze cytujesz tak jak jest to napisane w Biblii, którą masz do dyspozycji, ja robię to samo. Wniosek może być tylko jeden, mianowicie; jeżeli treść Biblii dotycząca tych samych fragmentów różni się tak bardzo w zależności od wydawcy i czasu wydania ( mam na myśli wszystkie Biblie, te z których Ty korzystasz i te z którymi ja mam do czynienia ) to jak można mówić, że wszystko co zostało w nich napisane jest słowem pochodzącym od Boga? Przecież to ludzie i tylko ludzie mieli wpływ na to co zostanie w nich zapisane. Według mnie są to przekazy ludzi, którzy tak pojmowali tamtą rzeczywistość, a, także trzeba wziąć pod uwagę fakt, że rożni ludzie w rożnych okresach mieli wpływ na to co zostanie napisane tak aby zgodne było z kanonami wiary, którą także kształtowali hierarchowie kk. oni także zmuszali ludzi do odpowiedniej interpretacji zgodnie ze swoim sposobem myślenia, za to oddał życie wspaniały myśliciel Giordano Bruno spalony na stosie,  dzieła Kopernika zostały opublikowane po jego śmierci, a Galileusz wyparł się tego, w co wierzył bo był już bardzo starym człowiekiem zmęczonym problemami i ugiął się pod groźbą tortur. Takie to były czasy w których ludzie odmawiali innym ludziom prawa do interpretacji, ponieważ uważali, że tylko ich pogląd jest jedynie słuszny. Cieszę się, ze nie żyję w tamtych czasach, bo niechybnie podzieliła bym los umęczonych w imię Boga, ale wiesz jak slucham ludzi którzy tak pewnie obstają przy swoim zdaniu i twierdzą, że ich opinia jest jedynie słuszna, zasanawiam się czasami czy czasy w których żyję zmieniły się diametralnie i nie mam na myśli tylko Świadków, ale wszystkich ludzi którzy uzurpują sobie prawa do posiadania jedynej prawdy. Prawdy absolutnej.
pozdrawiam

157

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

bozena iskierka stawiasz zarzut spisania ludzką ręką, jako argument nie boskości wydarzeń i opisów biblijnych. Zatem wg Ciebie jak Bóg mógł przedstawić swoje objawienie potomnym? Może spotkałaś się z autentykiem wprost od Boga? Gdzie wiadomo, że to zostało spisane lub przedstawione jego ręką.

158

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Nie rozumiem o co Ci chodzi Adamajkis; jakie zarzuty? Komu je stawiam? Wyrażam swoją opinię, ze według mnie te księgi zostały napisane dla ludzi i przez ludzi. To wszystko

159 Ostatnio edytowany przez last (2014-09-12 15:57:31)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Użyłam innego wydania Biblii niż Ty, lecz nierozsądne byłoby stwierdzenie,że sens tego cytatu został zmieniony. wink  Kamień narożny czy kamień węgielny, to i to ,znaczy to samo. Słupy czy podstawy, mają także takie samo znaczenie:)Ale nie o literalnych kamieniach czy słupach tu mowa. Trochę wnikliwości i zrozumienia, przecież nie jesteśmy nierozumnymi stworzeniami. Niekiedy trzeba trochę poszperać, aby rozwiać wątpliwości, no i niezbędne jest szczere serce oraz wiara połączona z modlitwą , aby Ten ,który dał nam Biblię udzielił także mądrości.
Pozdrawiam

160

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Uważam, że każdy ma prawo rozumieć pewne zwroty, wyrażenia, całe strony inaczej, o ile jego sposób myślenia nie zagraża sposobowi myślenia innych ludzi. Piszesz, ze dzięki wierze i modlitwie Bóg da mi zrozumienie prawdy zawartej w Biblii.
Są ludzie, którym pojęcie Boga jest do niczego nie potrzebne, co wcale nie oznacza, ze są złymi ludźmi. Po prostu świetnie sobie radzą bez Boga. Ja należę do tych ludzi, którym Bóg w moim pojęciu i świadomości jest potrzebny i wierz mi modliłam się nie raz. Jedna z moich ulubionych modlitw to jest wers z psalmu, który brzmi mniej więcej tak: Bóg jest potęgą moją i siłą, pomocą w utrapieniach najpewniejszą, warownym grodem jest mi Bóg, pomocą najpewniejszą... Tak samo jak każdego człowieka dopadają mnie dni złe, a czasami bardzo złe i wtedy jak mantrę powtarzam sobie jedną z moich ulubionych modlitw do czasu, aż poczuję wewnętrzny spokój, wtedy na sprawy zaczynam patrzeć inaczej, wraca spokój i sprawy zaczynają przybierać inny obrót, ale wiem doskonale, ze nie dzieje się to za sprawą jakiś sił nadprzyrodzonych, ani ingerencji aniołów, wszystko czego w takich chwilach potrzebuję to osiągnąć wewnętrzny spokój, który wycisz mój umysł, do tego służy mi modlitwa, do koncentracji, ale na czym się wtedy koncentruję? Na pozytywnym odczuciu i to wszystko. Moja modlitwa jest dla mnie tym samym, czym dla innych medytacja, rożnymi drogami można osiągnąć wewnętrzny spokój, ale modlić się o zrozumienie wszystkich słów w Biblii nie zamierzam. Zrozumiałam, że jestem osobą wolną, przynajmniej wewnętrznie, a upewniają mnie w tym słowa:
A Bóg jest Duchem, gdzie zaś Duch Boga tam wolność. Wszak nie wzięliśmy ducha niewoli, aby ulegać bojaźni, ale wzięliśmy Ducha synostwa, w którym wołamy: Ojcze! Tak to właśnie się sprawy mają z moimi modlitwami, życzę Ci aby Twoje także odnosiły skutek.

161 Ostatnio edytowany przez last (2014-09-12 21:34:34)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Iskierko
Właściwie czym jest modlitwa? To bezcenny przywilej rozmowy z Bogiem, możemy wtedy podzielić się z Nim jaskrytszymi myślami. Żeby mieć pewność ,że trafia ona do właściwej osoby, trzeba zachować hierarchę wartości. Zapewne znasz modlitwę wzorcową, którą podał Jezus. Wniknięcie w słowa Jezusa pozwoli zrozumieć co jest ważne dla Boga , a nie tylko dla nas. Ja także odczuwam pokrzepienie czytając Psalmy.W trudnych chwilach otuchy mi dodaje Psalm 55:22 , Księga Przysłów 3:5 i wiele innych.
Owszem są ludzie ,którzy nie potrzebują Boga. Tak samo jak są zbuntowani aniołowie. Jezus zapewnił jednak ,że szczęśliwi Ci ,którzy są świadomi swej potrzeby duchowej. Wielu żyje po swojemu, mamy wolną wolę, więc to nasz wybór w którą stronę i którą drogą podążamy.
Swoim postępowaniem możemy rozweselać Boga lub go rozczarować. Piszesz ,że nie odnosisz pociechy z modlitwy ,jest ona dla Ciebie jakby medytacją , wyciszeniem. A kim jest dla Ciebie Bóg? Czyż nie jest On właśnie taką twierdzą warowną ,w której odnajdujemy schronienie? Może nie czujesz,że Bóg Ci daje siły,może nie dostrzegasz Jego wsparcia? Nawet jeśli ,to nie znaczy ,że Go nie ma przy Tobie i że Ci nie odpowiada. Czasem szukamy czegoś daleko,a okazuje się ,że mamy to przy sobie,
Czy nie wystarczy być dobrym człowiekiem,żeby podobać się Bogu? Tylko czy jesteśmy zdolni obiektywnie ocenić ,że właściwie postępujemy, zwłaszcza ,że serce człowieka jest zdradliwe i nieobliczalne, skłonne do samolubnych pragnień?  Biblia jest naszym lustrem, uczy nas analizować nasze postępowanie. Ale jeśli nie mamy miłości do wartości jakie sobą przedstawia ,to na nic nam jej mądre wskazówki, bo i tak nie będą dla nas autorytetem, ani nie będzie nim jej Autor, Jehowa.
Z całego serca Ci życzę ,aby Bóg był Twoją potęgą i siłą. Życzę Ci ,aby dał Ci się poznać i abyś odczuła Jego bliskość.
Pozdrawiam Cię smile

162

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

lAST.
Chwilami odnoszę wrażenie, że mówimy tym samym językiem, za moment dzieli nas przepaść, która wynika z różnicy w pojmowaniu pewnych zagadnień. Różnica pierwsza. Hierarchia. Czym jest hierarchia wartości? Gdybyś zrobiła sondę uliczną i zapytała ludzi jak wygląda u nich hierarchia wartości, to ludzie podzieliliby się na trzy grupy, w jednej największą wartość stanowiłaby rodzina i wszystko, co jest z tym związane, w drugiej grupie znaleźliby się ludzie dla, których praca i pieniądze byłyby na pierwszym miejscu, w trzeciej grupie byłby to Bóg. Nawet nie spróbuję określić, która z tych grup stanowiłaby większość, nie o to chodzi. Hierarchia to także zwierzchnictwo, ktoś komuś podlega, więc w tym momencie nie wiem jak mam rozumieć Twoje słowa mówiące o tym, że trzeba zachować hierarchię wartości, aby mieć pewność, że moja modlitwa trafia do właściwej osoby? Według mnie wystarczy wiara w to, że jestem słyszana. Postępując według słów Jezusa: A ty gdy się modlisz wejdź do komory swojej, a zamknąwszy za sobą drzwi módl się do Boga, a Bóg, który słyszy w ukryciu odpłaci tobie.. uważam, że postępuję słusznie, nie trzeba mi nic więcej, komora moja to mój umysł, tam spotykam się z Bogiem i tylko tam jest to możliwe.
Co do wzorcowej modlitwy, to zmam ją oczywiście, ale szczerze powiem nie lubię jej. Nie lubię jej z powodu słów: I nie wódź nas na pokuszenie. Pamiętam, ze zawsze stanowiły one dla mnie jakąś groźbę, ze Bóg może wodzić mnie na pokuszenie, a potem moze mnie ukarać za to, ze nie byłam posłuszna. I widzisz Last miałam rację buntując się przeciwko tak przedstawianemu Bogu. W innej Biblii znalazłam zupełnie inne słowa:..i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego. E.Mateusza wydawnictwo Pallottinum 1971r. Last jeżeli w tak istotnej kwestii jak słowa modlitwy dochodzi do takich różnic, to co jeszcze ludzie mogli zmienić, bo tak im się podobało, bo chyba zgodzisz się ze mną, ze jest kolosalna różnica między słowami: nie wódź nas na pokuszenie, a, nie dopuść do tego, abyśmy ulegli pokusie. Nie sądzę, abyśmy swoim postępowaniem mogli rozweselić lub zasmucić Boga, gdyby tak było, czułabym się jak przedmiot służący Bogu, jak marionetka w teatrze lalek. Jestem zdania, ze to my ludzie zbieramy owoce swojego postępowania w naszym życiu, i to my z naszej winy cierpimy dlatego, że nie zrozumieliśmy jeszcze, że dając cierpienie otrzymujemy wzamiam cierpienie. Ile w pojedynczej osobie miłości do siebie i świata, tyle miłości ogółem, ile cierpienia w jednostkach, tyle cierpienia w gromadzie. To tak na dzień dobry. Pozdrawiam

163

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Nie uważacie, że to wszystko jest takie naiwne? Wszechmocny bóg natchnął wybranych ludzi, aby spisali jego słowo. Szkoda, że sam nie wypalił tego na glinianych tabliczkach...Tak jak pisałem wcześniej to się kupy nie trzyma. Masa innych religii twierdzi podobnie, a bywa że prezentują całkiem odmienne stanowiska względem innych systemów wyznaniowych. Ja tam Żydom bym tak za bardzo nie ufał z tym ich natchnieniem, od zawsze ten naród stawiał się ponad innymi wink

Myślicie, że po co mają tych "bajkopisarzy" zwanych naukowcami w Watykanie? Chrześcijaństwo będzie mieć coraz większy problem z nauką, więc ktoś musi wymyślać (czytaj interpretować) pewne fakty i próbować godzić je z archaicznymi już wierzeniami. Zresztą nikt poważny nie uwierzyłby w tzw. "niepokalane poczęcie", zmartwychwstanie czy zabranie do nieba, bo jest to faktycznie niemożliwe smile Ale wierzyć można we wszystko, nawet w latającego potwora spaghetti, jeśli się to komuś od małego wklepuje do mózgu. 

Nie można rozmawiać z bogiem, bo on do nas nigdy nie przemawia. To raczej monologi do boga. Jeśli ktoś twierdzi, że bóg do niego mówił, to zalecam wizytę u psychiatry, nie żartuję smile

Ktoś wcześniej też twierdził, że bóg nie miał się co spieszyć z tworzeniem życia na Ziemi. Są pewne granice ludzkiej głupoty, ale zbywanie każdego faktu naukowego takimi pseudowywodami robi się już całkiem śmieszne. Na ziemskiej osi czasu żywota naszej planety, którą porównamy przykładowo do długiego na 1 kilometr odcinka, czas w jakim żyje człowiek rozumny wyniesie zaledwie 4 centymetry!
Po co jakikolwiek wszechmocny bóg miałby tyle czekać, aby stworzyć coś na swój obraz i podobieństwo? Po co wcześniej tworzył australopiteka, homo habilis i kolejne wyższe hominidy, zamiast od razu kreować homo sapiens? Dla wszechmocnej istoty wszystko to, co mamy dzisiaj mogłoby powstać w jeden moment. Polecam tu pozycję "Mieszkańcy światów alternatywnych" Ryszkiewicza, gdzie autor klarownie wyjaśnia, jak to z tą ekspansją inteligencji na Ziemi było, i czemu świat który znamy jest rzeczywisty, ale nie jedyny jaki mógł na przestrzeni dziejów powstać.

Boga takiego jakiego wyobrażają sobie ludzie nie ma, a jeśli jest to jest czymś zgoła odmiennym niż to, za co go biorą ograniczeni w swoich ocenach i możliwościach poznania ludzie. Bóg ludzki to bóg stworzony z ludzkiego lęku, obawy przed śmiercią i nieznanym, z nadziei na doznanie rzeczy nieosiągalnych. Nie można wykluczyć, że istnieje we wszechświecie siła, która wykracza swoją wszechmocą poza granice ludzkiego pojęcia, ale prawdopodobnie nigdy się o tym nie dowiemy, cała reszta to tylko nabożne życzenia słabych homo sapiens. Jak świat światem setki, tysiące różnych religii głosiło swoich bogów, ale żadna z nich nie zbliżyła się ani na krok w kierunku tego, czego nie ma.
Miłego dnia smile

164 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-09-13 09:51:13)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Matt87 przeczytaj na spokojnie swój post, bez ideologicznej napinki, a zabaczysz ile w nim sprzeczności i braku logiki. Ty twierdzisz, że ludzie przedstawiający prawdy objawione uznane za miliony żydów i chrześcijan mylili się. Pod wpływem strachu przez wieki przed narodzeniem Chrystusa i po Jego narodzeniu okłamywali ludzi. Taki mega spisek. Ale sam przedstawiasz obraz wymyślonego przez siebie boga, takiego jakiego sobie wyobraziłeś wg własnej logiki. Tu nie ma najmniejszego sensu. Pomyśl spokojnie i się zgodzisz - logiki tu brak. Bóg jeśli istnieje nie jest taki jak nam się wymarzyło, to takie dziecinne myślenie.
Czas dorosnąć. Po co to anty i resentyment? Napisz wprost nie wierzę w żadnego Boga, ja sam sobie bogiem, żyję wg własnych zasad.

165

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Matt, wszystko co napisałeś jest logiczne, rzeczowe i spójne. Bóg jest wymysłem ludzi słabych, ogarniętych lękiem, z tym, ze zwróć uwagę na fakt, że ja jako osoba słaba i ogarnięta lękiem mam prawo w swoim umyśle zdefiniować sobie moje pojecie Boga i tego czym on dla mnie jest. Nazywanie tego rodzaju dyskusji naiwnymi powoduje, ze takie tematy nie powinny znajdować się na forach, nie sądzisz? A jednak są, a skoro są, to widocznie są komuś potrzebne mimo iż Ty uważasz je za naiwne. Wiesz Ja osobiście nie wchodzę w tematy, które mnie nie interesują i nie mówię ludziom, że są naiwni w swoich poglądach. Pozdrawiam

166

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Dobra, bo znowu się zapędziłem, a nie chce nikogo obrażać. Nie dyskryminuję ludzi za to, że wierzą w to czy tamto, ich sprawa. Jednak to, że miliony w coś wierzą nie oznacza, że jest to prawdą, czy że ma to jakiś większy sens. Bozena iskierka, a rób sobie co tam chcesz, mnie nic do tego, ale jeśli ktoś swoje imaginacje przenosi na grunt racjonalny, to musi liczyć się z krytyką.

W religii chrześcijańskiej uderza mnie ta ?życzeniowość?. Świat jest brutalny, a to nie pasuje do wizerunku dobrego boga, który domniemanie ten świat stworzył. Wymyślono (nazywajmy rzeczy po imieniu) więc raj z kochającymi się stworzeniami. To nic, że ktoś kto opisał takie rzeczy nie miał bladego pojęcia o biologii. Lwy nigdy nie jadły trawy i nigdy jej jeść nie będą wink
Człowiek z natury jest zły, więc wymyślono szatana, który ma człowieka -istotę stworzoną na podobieństwo boga, odwodzić od dobra i skłaniać ku złemu. Wtedy o naturze człowieka też nie wiedziano za wiele.
Niebo, piekło- zmyślone miejsca, które mają z jednej strony tonować ludzkie zachowania, a z drugiej dawać jakieś nadzieje. W średniowieczu jeszcze wam czyściec dorzucili, żeby było ciekawiej.
Przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Nie wymyślam sobie żadnego boga, po prostu wnioskuję na podstawie tego czy tamtego.

Dokładnie adamajkis, czas dorosnąć. Nie można iść całe życie trzymając się za rączkę czegoś, czego nie ma, co sami tworzymy we własnej wyobraźni wink Jeśli dla Ciebie adamajkis to o czym pisałem jest nielogiczne i niespójne, to co ja mogę więcej dodać? Zacznij więcej czytać smile

167

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Matt, mam do ciebie gorącą prośbę. Kliknij sobie na wszystkie moje posty przeczytaj kilka, a szybko zorientujesz się, ze aż tak bardzo się nie różnimy. Pozdrawiam

168

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Wiem, zauważyłem wink. Po prostu odniosłem się do Twojej wcześniejszej wypowiedzi odnośnie nie mówienia tego, że ktoś jest naiwny w swoich poglądach. Pogląd jakoby nam "malutkim" nie wolno było roztrząsać spraw boskich (dla mnie i mi podobnym wymyślonym przez samych ludzi)  prowadzić może jedynie do ignorancji, do bycia posłusznym barankiem, bezmyślnym wyznawcą hmm

169

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

W tym celu, aby" malutcy" nie wsadzali nosa w nieswoje sprawy, biblia była na indeksie ksiąg zakazanych, co raczej powinno dziwić, ale patrząc na sprzeczności zawarte w tych " świętych księgach" wcale się nie dziwię, ze zakazywano malutkim wściubiać nosa do "bożych tajemnic," bo zaiste wielkie to tajemnice.

170

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
bozena iskierka napisał/a:

W tym celu, aby" malutcy" nie wsadzali nosa w nieswoje sprawy, biblia była na indeksie ksiąg zakazanych, co raczej powinno dziwić, ale patrząc na sprzeczności zawarte w tych " świętych księgach" wcale się nie dziwię, ze zakazywano malutkim wściubiać nosa do "bożych tajemnic," bo zaiste wielkie to tajemnice.

Moze Twoje nagatywne nastawienie nie pozwala dostrzeć istoty sprawy. Może z człowiekiem jest jak z tym faraonem, którego serce było zatwardziałe przez Boga i musiałby ogromnym wysiłkiem wysilić się, aby zobaczyć to, na co jego serce mu nie pozwalało.

171 Ostatnio edytowany przez bozena iskierka (2014-09-15 16:15:47)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Adam... Jeżeli moje serce jest zatwardziałe, bo taka jest wola Boga, to co ja w tym momencie mogę. Przecież nie przeciwstawię się woli Boga, Prawda?  Powołujesz się na Biblię, której podejrzewam nie znasz, bo gdybyś znał, to wiedziałbyś, że z Egiptu na pustynię wyszło 600000 uzbrojonych ludzi nie licząc kobiet, dzieci i obcokrajowców i tych 600000 uzbrojonych ludzi przeraziło się na widok 600 rydwanów. 1000 chłopa na jeden rydwan? Kto tu ściemnia? Zapoznałeś się z opisem przejścia ludzi przez morze? Spółka Jahwe i Mojżesz rozdzielili wody, jeden za pomocą kija, drugi wiatru i w ten szalejący wiatr, który jest tak silny, że tworzy wodny mur wchodzą starcy, kobiety i dzieci, a skretyniali Egipcjanie nocą idą za Izraelem tak jakby takie rzeczy były na porządku dziennym i wiesz co się potem wydarzyło? Izraelici dopiero wtedy uwierzyli Jahwe i Mojżeszowi jak zobaczyli trupy Egipcjan w wodzie, czyli plagi to było mało żeby uwierzyć Jahwe i Mojżeszowi, czy ich nie było. I ja mam wierzyć, że te brednie opisują działanie Boga? Jakiego Boga? Zastanów się Adam...

172

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Przyznam, że czuje się skutecznie zniechęcony do rozmowy z Tobą. Pewnie mam Ci wyjaśniać, że jednak coś tam wiem z Biblii, ale jakoś nie mam na to ochoty ani siły.
No trudno niech pozostanie Twoje przekonanie, że jej nie znam. smile

173

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

trudno...

174

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
adamajkis napisał/a:

Przyznam, że czuje się skutecznie zniechęcony do rozmowy z Tobą. Pewnie mam Ci wyjaśniać, że jednak coś tam wiem z Biblii, ale jakoś nie mam na to ochoty ani siły.
No trudno niech pozostanie Twoje przekonanie, że jej nie znam. smile

No to masz tu jeszcze jeden z przykładów "życzeniowości", o której wcześniej wspominałem, tym razem jednak w dość swobodnej interpretacji wink

Może po obejrzeniu tego bluźnierczego skeczu ochota do dyskusji wróci wink

175 Ostatnio edytowany przez last (2014-09-17 20:36:53)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Witaj Iskierko
Widzę ,że nadal jesteś zarzewiem wielu palących(może ognistych) wink tematów.
Pisałam Ci jak ważne są słowa z Przysłów 3:5 "Nie opieraj się na własnym zrozumieniu". Na kim się opierasz ,gdy musisz stawić czoło trudnym sytuacjom? Ja często opierałam się na sobie lub innych, ale za każdym razem okazywało się ,że moje decyzje zamiast satysfakcji ,przynosiły mi straty lub pokazywały ,że powinnam była zaczekać na pomoc Boga. W Psalmie 34:15 pisze "Oczy Jehowy są zwrócone ku ludziom prawym ,a Jego uszy ku wołającym o pomoc". Dlatego tak ważne jest byśmy ufali Bogu i nie polegali na własnym zrozumieniu. Nadal uczę się zrzucać brzemię na Jehowę i On mi pomaga. Ja to czuję ,bo odpowiedzi na moje prośby niekiedy następują niemal natychmiast ,a niekiedy muszę trochę poczekać. Nigdy jednak nie było tak ,by mnie zawiódł, gdy oddałam sprawę pod Jego kierownictwo. Czasem nie jest łatwo poddać się kierownictwu Boga,zwłaszcza jeśli nie jest On dla nas realny i dlatego niezbędna jest modlitwa.Wątpliwości to nie jest nic nowego, Szatan też wzbudził je w Ewie.
Czym właściwie są pokusy? Naszymi pożądliwościami? "Nie wódź nas na pokuszenie" można również zinterpretować - Nie pozwól aby pokusy wzięły nade mną władzę, bym im nie uległa, byś dał mi Twoje wskazówki jak uniknąć pokus," nie wystawiaj nas na pokusę, ale nas wyzwól od niegodziwca". Sens ten sam ,lecz dobór najwłaściwszych słów , może mieć dla każdego inne spojrzenie.
Myślę ,że nad każdą wypowiedzią biblijną trzeba się głębiej zastanowić, co właściwie Bóg lub jak wolisz pisarz biblijny chciał przekazać innym. Ja ,jeśli jakiegoś fragmentu nie rozumiem ,to szukam w innych przekładach lub odnośnikach. Trochę zachodu ,a jakże może rozświetlić zagadnienie.:)
Spodobała mi się częściowo wypowiedź Filipa (Adamajakis), napisał coś takiego ,że Bóg to nie jest Ktoś, kto by nam się  wymarzył. Ja uważam ,że Bóg to nasz Stwórca ,czasem możemy Go nie rozumieć, czasem się Go bać ,ale na pewno należy oddać Mu szacunek. Literalny kochający ojciec chce dla dziecka tego co najlepsze, uczy swoją pociechę,choć czasem ta nauka nie należy do łatwych i miłych ( w zależności jaki dziecko ma temperament,niekiedy wymaga dyscypliny i zawsze konsekwencji, by mu się w głowie nie przewróciło). Jeśli wyrośnie na porządnego człowieka, jest dla ojca chlubą, wtedy raduje się jego serce. Jeśli mimo dobrego wychowania zada się z nieodpowiednim ,wypaczonym towarzystwem i zejdzie na złą drogę, to przysporzy ojcu zgryzot. Z Bogiem jest podobnie.Jeśli zachodzi potrzeba skorygowania naszego myślenia i działania to karci nas. Ale czyżby kara była nieadekwatna do postępku? Właśnie tak się ona urzeczywistnia ,że ponosimy odpowiedzialność na różny sposób, Dlatego warto słuchać tego co ma On nam do powiedzenia ,bo wtedy zaoszczędzimy sobie kłopotów. Bóg wymierza swoją karę ,a ludzie swoją. Zapewniam Cię ,że ludzka kara i potępienie przewyższa Bożą sprawiedliwość. Niekiedy sami dla siebie potrafimy być bardziej wymagający,niżby tego oczekiwał Bóg.
Piszesz ,że Boga nie możemy rozweselić lub zasmucić. Po części to prawda, ale jeśli ma On dla nas tak szczere ,tkliwe uczucia ,to nie jesteśmy mu obojętni smile.
Miłego wieczoru i pozdrawiam ciepło.

176

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Witaj Last. Jest jedna rzecz, która mi się w Tobie podoba; Twój spokój, i szczere przekonanie o słuszności tego o czym piszesz. Pytasz, na kim się opieram kiedy muszę stawić czoło trudnym sytuacjom? Na sobie. Tylko i wyłącznie na sobie. Uważam, ze człowiek w życiu ma tylko jednego przyjaciela, siebie samego i swój sposób myślenia. Widzisz dawno zrozumiałam, że jeżeli ja nie będę miała swojego zdania to będę jak te cienkie tyczki postawione na szczycie góry, które nie oprą się byle wiatrowi. Przenośnia, ale jakże wiele mówiąca. Jest jeszcze jeden przykład nawołujący do ufania sobie: Dusza bowiem człowieka, widzi więcej niż siedem czat postawionych na górze dla wypatrywania. Tak więc Last można czerpać całymi garściami z tej samej księgi i każda z nas znajdzie w niej co innego, lub inaczej zinterpretuje to samo zdanie, wszystko zależny od powodów poszukiwań. Ty szukasz potwierdzenia, ze żyjesz dla Boga, ja ze w Bogu, który jest wszystkim we wszystkich i ponad wszystkich. Dla mnie nie istnieje pojęcie Boga osobowego, który gdzieś tam sobie przebywa i obserwuje ludzi i dzieli ich sobie na tych, którzy się go boją i ci są mu najmilsi, i tych którzy go nie słuchają za co zostaną ukarani. Moje życie zamyka się w moim tu i teraz i odebrałam niezłą szkołę od tegoż życia, jeżeli była to wola Boga, to chciała mnie nauczyć, że w życiu trzeba wiedzieć do jakiego portu chce się płynąć, a dopiero wtedy liczyć na pomyślne wiatry. Pozdrawiam życząc miłego dnia.

177 Ostatnio edytowany przez last (2014-09-19 22:31:02)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Witaj Iskierko Masz racje ,że każdy z nas szuka odpowiedzi na swoje problemy i różnie może interpretować, ale tu chodzi o prawdę. Nie wystarczy żyć tylko tym co mi odpowiada ,to za mało , a poza tym mogę się zwodzić.Dla mnie nie wystarcza bycie "dobrym", raczej szukam Bożego kierownictwa. Co jest dobre w moim mniemaniu ,niekoniecznie musi odzwierciedlać wolę Boga. Rozumiem jednak ,że ludzie mają różne potrzeby i podejście do życia. Znam wiele osób z innych religii i to są bardzo wartościowi ludzie. Żal mi tylko ,że gdy zaczynam rozmawiać o religii ,to niektórzy bardzo się zmieniają.Jezus powiedział ,że tak będzie, ale nauczał także ,że jeśli to tylko od nas zależy ,to zachowujmy pokój ze wszystkimi. Osobiście jestem wdzięczna Bogu za poznanie prawd biblijnych ,sama zresztą w modlitwach Go o to prosiłam . Być może wymienimy się jeszcze poglądami . smile Przykre ,że Twoje konto zostało zbanowane, miło było z Tobą pisać.
Pozdrawiam

178

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Mowimy tu o cierpieniu ja od jakiegos czasu poukuje odpowiedzi na to pytanie. Nie rozumiem dlaczego choruja dzieci mam przed oczami malego chlopaca z sinymi oczami ma 18 miesiecy i umiera. Czemu to ma sluzyc? On powinnien sie bawic cieszyc a nie cierpiec i umierac. Jestem matka rocznego dziecka i poprostu tego nie pojmuje a ponadto chyba jak bog by isnial by napewno nie pozwolil aby niewinne isttoty tak cierpialy

179

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Joasiu_ana
Pytasz dlaczego chorują dzieci, ale przecież chorują także dorośli, a umieramy wszyscy.Choć śmierć dotyka każdego ,to szczególnie ubolewamy ,gdy przedwcześnie odchodzą ludzie młodzi i dzieci. Czemu to ma służyć? Niczemu, to jest wynikiem naszej niedoskonałości ,że chorujemy  i umieramy. Skutkiem naszej niedoskonałości jest także cierpienie, które towarzyszy nam niemal od urodzenia. Cierpienie nie było elementarnym zamierzeniem Boga co do ludzkości, to pierwsi ludzie swoim buntem spowodowali ,że utracili doskonałość ,a co za tym idzie zaczęli chorować ,starzeć się i umierać. Odwrócili się od Boga i ponieśli tego konsekwencje.Obecnie doświadczamy skutków ich błędnego wyboru. Dziś ludzie także nie wykazują mądrego postępowania, wielu nie szanuje zdrowia lub naraża swoje potomstwo na choroby lub przedwczesną śmierć ,np. paląc papierosy ,brawurowo prowadząc pojazdy ,skażając środowisko itp. Ludziom przytrafiają się różnego rodzaju zdarzenia losowe. Czy za to wszystko ma odpowiadać Bóg? Pomyśl.
Nie można pominąć roli "Władcy tego świata" ,którym jest Szatan. Ma on potężny wpływ na nikczemnych ludzi, którzy pod wpływem jego ducha dopuszczają się niegodziwości takich jak terroryzm ,ludobójstwo czy wykorzystywanie dzieci.
Czy to wszystko dowodzi ,że Bóg jest na to obojętny i nie położy temu kres?
Otóż tak nie jest. Dał swego Syna na okup, aby ci ,którzy pomarli mogli zmartwychwstać, a niebawem Szatan i wszyscy jemu podobni zostaną wytraceni z ziemi. Największym oszczerstwem Szatana jest oskarżenie Boga o cierpienie ludzi. Kto stoi za kuszenie pierwszych ludzi? Joasiu przemyśl jeszcze raz ,komu zależy na śmierci człowieka, albo może komu nie zależy na człowieku? Po co Jezus oddal swe życie i za kogo? smile

180

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Bóg nie jest przyczyną ludzkich cierpień, to ludzie są przyczyną cierpienia sami dla siebie, są przyczyną swoich cierpień nie potrafię wypowiedzieć się co czuje Matka gdy umiera jej dziecko, nie przeżyłam takiego doświadczenia i wybaczcie mi dziękuję za to Bogu.

181

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
andzi napisał/a:

Bóg nie jest przyczyną ludzkich cierpień, to ludzie są przyczyną cierpienia sami dla siebie, są przyczyną swoich cierpień nie potrafię wypowiedzieć się co czuje Matka gdy umiera jej dziecko, nie przeżyłam takiego doświadczenia i wybaczcie mi dziękuję za to Bogu.

Nonsens. Bog jest nielogicznie wymyslony i nie ma zdanego wytlumaczenia logicznego na jego podejscie do ludzkiego cierpienia. Bo tak zostal stworzony ten Bog, ze jest jak sito i zadna logika sie go nie trzyma. Same sprzecznosci.

182 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-09-25 08:30:07)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
NinaLafairy napisał/a:

Nonsens. Bog jest nielogicznie wymyslony i nie ma zdanego wytlumaczenia logicznego na jego podejscie do ludzkiego cierpienia. Bo tak zostal stworzony ten Bog, ze jest jak sito i zadna logika sie go nie trzyma. Same sprzecznosci.

No jest ziarno prawdy w tym co mówisz. Pozostawiam Twoje twierdzenie o wymysleniu Boga, bo się z nim nie zgadzam. Uważam, że Bóg ludziom sie objawił i został ludziom pokazany na tyle na ile to było mozliwe do zrozumienia dla nich.
Ale w pełni zgadzam się z twierdzeniem, że Bóg jest nielogiczny i odpowiada za ludzkie cierpienie. Jest odpowiedzialny przede wszystkim za naszą naturę, że dopuszcza zło, które nas otacza i jest w nas samych. Kolezanka mówi "żadna logika się go nie trzyma", ja troche zmodyfikuję jej twierdzenie i powiem - ludzka logika, bo trzeba do siebie dopuścić istnienie logiki boskiej, a co za tym idzie istnienie Ducha Św. Co stoi w sprzeczności z podstawą rozumowania każdego ateisty czy agnostyka.

183

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Ech...Szkoda czau i atłasu jak mówi porzekadło. Weszłam na to forum ponownie z przekory, ponieważ zbanowano mnie za błahostkę i aby udowodnić, że takie banowanie jest po prostu śmieszne, a wykluczanie ludzi z dyskusji tylko dlatego, że mają swoje zdanie jest ograniczaniem wolności wypowiedzi, ale już nie mam ochoty dyskutować, straciłam impet jak bila wybita z kierunku w którym podążała. Więc pozdrawiam wszystkich użytkowników i żegnam.

184 Ostatnio edytowany przez last (2014-09-25 10:41:01)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Witaj andzi-Iskierko
Chcesz już uciekać? Powodzenia ,być może ja też niedługo pożegnam to forum.
Pozdrawiam i żegnam smile

185

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
last napisał/a:

Witaj andzi-Iskierko
Chcesz już uciekać? Powodzenia ,być może ja też niedługo pożegnam to forum.
Pozdrawiam i żegnam smile

Dobrze rozumiem Twoje rozgoryczenie.
Forum pod względem religijnym faktycznie leży. Same płytkie tematy typu jak oszukac księdza przy spowiedzi, albo ataki agresywnych ateistów, że to co widzą jest jedyna prawdą, a czego nie widac to bzdura i urojenia. Co w temacie religijnym powinno być od razu usuwane przez moderatorów. Praktycznie nie ma z kim porozmawiać na tematy duchowe. Forum zostało załozone przez psychologów i służy bardziej wsparciem psychologicznym. Religia jest tak bardziej na doczepkę, a dopisek w tytule "duchowe poszukiwania" tylko wprowadza w błąd.

186 Ostatnio edytowany przez last (2014-09-25 22:55:42)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Filipie
Nie jestem rozgoryczona, a raczej zasmucona. Niektórzy wchodzą na temat "duchowe poszukiwania", bo może chcą usłyszeć coś ,co ich przekona, że jednak Bóg istnieje. Szukają Go. Niektórzy nie mają takiej potrzeby, a  znajomość Biblii służy im jedynie do wytykania zawartych w niej rzekomych błędów. Jeszcze innym trudno jest uwierzyć i traktują ją jak legendę, mitologię.
Prawdziwy chrystianizm pobudza do zaangażowania serca, jak i umysłu w budowaniu wiary ,która podoba się Bogu. Jezus zachęcał do zastanowienia się nad jego naukami. Wiara miała wypływać ze świadomego pojmowania, dlatego często zadawał pytanie- "jak myślicie?".
Czasem do spraw duchowych trzeba dojrzeć, czasem stanie się jakaś tragedia ,która skłoni nas do refleksji i zastanowienia się ,co tak naprawdę jest w życiu ważne i kim jest Bóg.
Spodobała mi się postawa Berejczyków, gdyż nie tylko wykazali gotowość słuchania Słowa Bożego, to nie przyjmowali wszystkiego bezkrytycznie, ale sprawdzali to w Pismach. Rozważania duchowe dają wiele radości. Zmartwychwstanie jest cennym darem. Mierniki Boże dla mnie ,to nie zakazy i nakazy ,ale ochrona. Nigdy nie zawiodłam się na Bogu i na Jego mądrych pouczeniach. Bóg widzi nasze serca, wie ,zna nasze skłonności do grzechu, a mimo to udziela nam swego Ducha smile. To także jest błogosławieństwem.
Dziękuję Ci za  szczerość i pozdrawiam smile

187

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Witaj Autorze pytania!
Nie wiem czy jeszcze czytasz ten wątek, który sam stworzyłeś, ale chciałam Ci napisać kilka zdań.
Nie czytałam co inni wcześnie we wrześniu napisali. Ale piszę smile.

Wiesz, przez to co piszesz , jak dla mnie, przebija się "krzyk wołania o pomoc". Wydaje mi się, że cierpisz. Nie wiem czemu. Pewnie jest to cierpienie duchowe i fizyczne. Współczuję Ci. Nie odpowiem Ci na to pytanie bo sama tego nie wiem. Sama mam dziecko, które jest chore fizycznie i cierpi. Ciągle go boli coś, a z nim cierpi cała nasza 6-cio osobowa rodzina. Przez co w naszej rodzinie wiele się zmieniło. Są minusy ale i plusy.

Przez Twoją wypowiedź przebija też samotność. Poszukaj przyjaciół, wspracia wśród znajomych, rodziny. Nie bój też się psychologów. Ważne jest to abyś mógł MÓWIĆ o tym wszystkim co Cię trapi. Często wtedy nasze lęki, te "potwory" w głowie gdzieś umykają. Fajnie jest też funkcjonować w jakiejś grupie. Móc radosnie spedzać czas, móc gadać o bzdurach, itd. Są też organizowane przez NFZ z ramienia miasta różne grupy wsparcia. Grupy np. nieradzace sobie z  agresją, grupy osób tzw. DDA czyli z rodzin alkoholowych, które nie piją ale mieli np. ojca alkoholika itd. Można tam się wygadać i nikt Cię nie ocenia.
Tak sobie piszę i piszę, ale Ty wydajesz się zagubiony.

Przykro mi ale cierpienie będzie aż do końca świata. Musisz nauczyć się z tym radzić. Żeby ono nie zasłoniło całego Ci świata. Abyś zbytnio się nad nim nie skupiał. SZUKAJ POMOCY, ale tam gdzie naprawdę jest szczera chęć pomocy, ale i doświadczenie i wiedza. Czasami wystarczy przyjaciel, który tylko wysłucha i jest.
Trzymam kciuki.

Pozdrawiam

188 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-10-25 14:44:02)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Źle postawione pytanie. Powinno ono brzmieć raczej: Kiedy człowiek zlikwiduje cierpienie?
Fizycznego bólu i śmierci nie da się pozbyć, ale większość cierpienia generują jednak ludzkie umysły i uczynki. Po co mieszać w to Boga?
Może chcecie, żeby odebrał wam wolną wolę, nie wnikam nawet.
Napomknę o tym, iż cierpienie MOŻE mieć swoje dobre strony, a nawet czegoś nauczyć.

189

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Bóg nie zlikwiduje cierpienia. Jeśli jesteś wybrańcem Boga, nie cierpisz, a jeśli nie- Twoje życie jest nieustanną męką i udręką. Po prostu.

190

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Kiedy Bóg zlikwiduje cierpienie? - kiedy ludzkość cokolwiek zrozumie z Jego  nauk . Po to są wszelakie plagi,aby wreszcie zrozumiano, że przemocą, rozbojami, złodziejstwem niczego dobrego się nie osiągnie i dopóki ludzie tego nie zrozumieją może być znacznie gorzej. Bóg i tak jest miłosierny.

191

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Na końcu czasów, kiedy będzie nowa ziemia i nowe niebo, kiedy ostatecznie zostanie pokonany szatan, wtedy cierpienia nie będzie.
Zresztą pytanie jest trochę źle postawione. Czy chodzi o cierpienie wynikające z jakiś katastrof naturalnych typu powodzie, trzęsienia ziemi, a może w wyniku różnych wypadków, choroby, czy może cierpienie psychiczne (drugi człowiek nas rani). Jest wiele rodzajów cierpienia, za wiele z nich jest odpowiedzialny człowiek, który w swojej wolności zdaje cierpienie innym. Dlaczego więc wymagamy od Boga żeby to cierpienie usunął? Czyżbyśmy chcieli być niewolnikami? A może chcemy sprawę załatwić w najprostszy sposób? Niech Bóg usunie cierpienie i po kłopocie... Ale może najpierw sami byśmy coś zrobili żeby tego cierpienia było mniej? Może potrzeba przemiany naszych serc, żeby ograniczyć cierpienie na świecie? Może to my przestaniemy ranić ludzi w naszym otoczeniu, pomożemy komuś kto tej pomocy potrzebuje. Człowiek jest tak skażony grzechem, że żąda od Boga wszystkiego, sam nie chcąc zrobić nic.

192

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

A ja uważam że...... "Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca"

193

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Bóg nie usunie cierpienia, nie musi tego robić, ponieważ to nie on je stworzył. Bóg stworzył świat doskonałym i ludzi również stworzył doskonałymi. Nic nie jest dobre ani złe, cierpienie jest tylko postrzeganiem rzeczywistości w określony sposób. To, co dla jednego jest cierpieniem, dla innego stanowi radość. Wszystko (z naciskiem na wszystko) dzieje się z jakiejś przyczyny, tylko my ludzie mamy tak małą wiedzę na temat funkcjonowania świata i sfer duchowych (poprzez zagubienie się w materialnym świecie), że nie widzimy przyczyny zdarzeń. Nawet tych, które określamy jako cierpienie. Każde działanie zależy tylko i wyłącznie od ludzkich intencji. "Traktuj bliźniego swego jak siebie samego" - wystarczy zastosować tę zasadę i większość sytuacji odbieranych jako cierpienie nie będzie miała miejsca. Ale jak tu szanować bliźniego, skoro większość ludzi nie szanuje nawet siebie (złe odżywianie, brak rozwoju, zwalanie winy za własne niepowodzenia na sytuacje zewnętrzne)?

194 Ostatnio edytowany przez PawełM (2014-12-01 08:58:35)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
sad napisał/a:

Witam serdecznie,
mam 23 lata, przez całe życie chodziłem do Kościoła, ale już od roku się nie modlę, ponieważ uznałem że to bez sensu. Wierzę co prawda w Boga (lub jakieś wyższe moce, cywilizacje, nie wiem...), wierzę że ktoś/coś stworzył ten wymiar (wszechświat), ale nie wierzę w dobroć stwórcy/stwórców.
Nie zgadzam się po prostu z wizją dobrego, kochającego Boga, jaką głosi Kościół. Może dlatego, że w życiu doznałem wiele cierpienia i zacząłem się bardziej zastanawiać nad całym istnieniem i dlaczego tak jest. Nie mogę zrozumieć tego, że Bóg który jest niby dobry i wszechmocny po prostu nie usunie cierpienia. Przecież dla Niego to żaden problem, nie?
Nie podoba mi się budowa wszechświata sad
Można by to o wiele lepiej skonstruować wg mnie.

Czy ktoś tu myśli podobnymi kategoriami co ja?

Dodam, że obecnie jestem bardzo rozbity sad Przez ponad 20 lat ślepo wierzyłem w dobrego Boga, a teraz właściwie życie straciło sens sad


Używanie wulgaryzmów jest sprzeczne z regulaminem forum, z którym proszę, byś się zapoznał. Moderatorka Anemonne

Witaj!
Myślę, że wierzysz w kosmitów jak mój brat. On nie potrafi zaakceptować nawet istnienia Boga nie kosmity big_smile Chociaż nie potrafi zdefiniować czemu ów kosmita mu nie pomaga:D
Wszystko w ludzkich wierzeniach obraca się w pytaniu:
Dlaczego Bóg mi nie pomaga?
A dlaczego ma to robić skoro nie współpracuje się z nim? Spójrz na Izrael przez n.e. w czasach proroków i królów. Dopóki Żydzi trwali w przymierzu z Jahwe Zastępów Izrael nie miał sobie równego, nikt się nie odważał ich napaść [np w czasach Salomona], Izrael władał kawałkiem świata i mieszkańcy oddając cześć Bogu opływali w dobra. 0 trosk. Bóg spełniał ich logiczne prośby bo współpracowali z Nim.

W dzisiejszych czasach tylko nieliczni z Bożej rodziny [właściwie tylko dzieci Boże] odczuwają łaskę i wsparcie Jahwe Zastępów. Dzieje się tak dlatego, że sa MU posłuszni. A to posłuszeństwo nie wymaga jakiś strasznych wyrzeczeń. W końcu kto normalny odrzuciłby ofertę wiecznego życia za tak niską cenę? Wspomniałeś że chodziłeś do kościoła i modliłeś się, a czemu już tego nie robisz? Bo to jest bez sensu! Gdybyś żył w żywej symbiozie z Chrystusem to NIGDY byś nie wypowiedział tych słów. smile Bo byś nie narzekał. Brzemię Jezusa jest lekkie a jarzmo słodkie.:)
Ludzie NIE robią tych wszystkich dobrych rzeczy które wiodą do życia wiecznego bo nie znają ani Jezusa ani Jego Ojca. W końcu to są Jego własne słowa.
W NT są dziesiątki przykładów sytuacji gdy  młodzi ludzie odrzucają drogę Jezusa.Czemu więc nie mają tego czynić dziś? Jezus sam mówi, że JEŚLI MNIE SŁUCHALI I WAS BĘDĄ! i dodaje : ALE JEŚLI MNIE NIE POSŁUCHALI I WAS NIE POSŁUCHAJĄ!
Wniosek?
Ktoś musi wypełnić piekło!
Ps.
Zanim narodziłem się na nowo byłem poganinem, baa, byłem nawet w zakonie, więc mam większą wiedze niż [jak zakładam] większość z was.Do narodzin na nowo miałem 13 operacji dziesiątki problemów ze zdrowiem z którymi lekarze sobie nie radzili.Wiele razy stawałem na granicy śmierci.Ale Bóg mnie wybrał już w łonie matki.[Tak jest napisane w słowie o dzieciach Bożych] Dlatego żyję. Gdy się nawróciłem do Pana Jezusa Chrystusa i do Boga moje zdrowie uległo diametralnej poprawie, ale dopiero gdy Jezus nauczył mnie korzystać z darów [również uzdrawiania] od ponad 4 lat nie choruję w ogóle. Rabie tylko badania okresowe, ale nie korzystam z lekarzy w innej formie.Bo każda choroba jaka by się nie pojawiła [a rzadko się to dzieją] jest zdławiona w zarodku prostym nakazem:
W Autorytecie i Mocy Jezusa Chrystusa nakazuję ciału aby było zdrowe" smile I tyle. W moim środowisku wszyscy tak robią. NIGDY nie musiałem czekać aż Bóg się zdecyduje mi pomoc,pomoc jest natychmiastowa.
Gdy głoszę ewangelię bardzo rzadko spotykam się z sytuacją aby osoba bądź osoby nudziły się tym. Wczoraj nawet świadkowie słuchali Słowa Bożego które wychodziło przez tubę moich ust jak zauroczeni i nikt mi nie przerwał. Gdy skończyłem dłuższą chwilę trwała cisza. Świadczy to o tym, że dotarło do nich przesłanie i je analizowali.Jest dla nich nadzieja smile
Reasumując, gdy jesteśmy w żywej relacji z Bożym Duchem NIE ma problemów na Bożej drodze naszego życia smile
halleluYAh!

195

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Wiele nad tym rozmyślałem, i to wszystko Pawle przysłowiowej kupy się nie trzyma. Temat rzeka na kolejne dysputy do niczego nie prowadzące.
Nauki Jezusa to utopia taka sama jak komunizm: wiadome jest, że to system idealny, ale niemożliwy do zrealizowania.
Tak samo jest z tymi naukami, które często przeczą naturze ludzkiej i stoją do niej w opozycji. Ty będziesz dobry, a 9 innych osób będzie złych i tyle w temacie. Jak pokazuje życie dobrem nie można zniszczyć czy ograniczyć zła. Będziesz w kółko szerzył dobro słowem i czynem, a źli ludzie wcale się nie zmienią, tylko to wykorzystają przeciwko Tobie.

Spójrz na świat, który Cię otacza. Czy uważasz, że coś tak paskudnego i złego może być w ogóle dziełem istoty wszechmocnej i nieskończenie dobrej? Ja nie. Kiedyś było inaczej, ale od raju ludzie wybrali zło? To tylko bajka wymyślona tysiące lat temu, aby w jakiś sposób wytłumaczyć, skąd zło się wzięło. Zawsze tak było, tyle że wcześniej życie na Ziemi nie znało istoty myślącej tak zaawansowanie jak człowiek smile

Wolna wola jest złudzeniem, a ludzie są ułomni, i dopóki są ułomni będą też źli, nierozumni, zepsuci. Tak było zawsze i będzie w przyszłości, o ile technologia nie poprawi pewnych rzeczy, z którymi ewolucja biologiczna (nie bóg) nie potrafiła, czy też nie potrzebowała dać sobie rady. Nie wszyscy są źli, ale wielu, nie da się tego zmienić. A zdolność odróżniania dobra od zła jest i tak genetycznie uwarunkowana, szkoda więc czasu na propagowanie nauki Chrystusa, szkoda czasu na kościoły, religie bo to i tak sprowadza się do jednego- do pieniędzy. Sam widzisz, po co rozwija się systemy religijne- aby uzyskać władzę nad grupą ludzi i czerpać z tego korzyści. Jeśli tak nie jest, rozdajmy majątek Watykanu jak i wielu innych religijnych biznesów ubogim, a bieda w krajach trzeciego świata zniknie jak ręką odjął. Niech zrobią użytek z majątku, który tak pieczołowicie gromadzili przez wieki, zamiast go stale powiększać, niczym dobrze zarządzana firma. Nie przekonują mnie misje, z mojej perspektywy to tylko poszerzanie działalności kościoła obliczone na pozyskiwanie nowych członków za pieniądze wiernych. Gdyby pomagali non profit, nie wmawialiby ludziom, że to dzięki bogu, nie uczyliby ich od razu religii chrześcijańskiej.

To, co Ty nazywasz łaską i wsparciem Jahwe ja nazywam wmawianiem sobie, czy też oszukiwaniem siebie, że jest tak a nie inaczej. Czyż nie jest łatwym uzmysłowić sobie, że czuwa nade mną wszechmocna istota? Ba, można nawet w to uwierzyć! Od razu żyje się lżej. A teraz spróbuj uzmysłowić sobie, że bóg w którego wierzysz został wymyślony przez ludzi wieki temu, zrodził się z lęków, obaw i niewiedzy, tak jak niebo i piekło oraz życie wieczne, i poczujesz nagle coś zgoła odmiennego. Tak, wracaj do swojej skorupy, osłony, tak jest łatwiej i wygodniej smile I tak to się kręci, ateizm i agnostycyzm wypływające z nabytej wiedzy i osiągniętej świadomości, to poglądy nieosiągalne dla sporej części ludzkiej populacji. Zresztą przyznam, dużo weselej jest żyć w świecie z bogami niż bez nich, ale na pewno nie prawdziwiej. Zależy kto czego w życiu szuka. Ja szukam prawdy, nie znieczulenia, a ta jak widać nie jest ani przyjemna ani wesoła.

Posty [ 131 do 195 z 264 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026