Nie chce mówić, że widziałam na jego FB rozmowy na temat gandzi... Nie złapałam jego na gorącym uczynku. Widziałam te rozmowy na FB. Możliwe, że robił to specjalnie, żeby sprawdzić mnie, czy ja nie czytam jego wiadomości ?
Nie wiem, jak to powiedzieć, nie wiem, jak zacząć.
Daj spokój marysi, wcale nie takie gufno, ale to by tłumaczyło brak kasy i problemy z oszczędzaniem ^^
68 2014-01-19 01:13:42 Ostatnio edytowany przez Mini123456789 (2014-01-19 01:18:21)
Daj spokój marysi, wcale nie takie gufno, ale to by tłumaczyło brak kasy i problemy z oszczędzaniem ^^
Jak to daj spokój?! Może dla Ciebie. Palenie porównuje do alkoholizmu. Nałóg, to nałóg. A co, to będzie w przyszłości, gdy będziemy mieli dziecko ? Tak samo będzie mówił, że nie ma pieniędzy ?! A w międzyczasie będzie wydawał po 50 zł dziennie na właśnie ten specyfik.
Po drugie oszukał mnie w żywe oczy.
Teo napisał/a:Daj spokój marysi, wcale nie takie gufno, ale to by tłumaczyło brak kasy i problemy z oszczędzaniem ^^
Jak to daj spokój?! Może dla Ciebie. Palenie porównuje do alkoholizmu. Nałóg, to nałóg. A co, to będzie w przyszłości, gdy będziemy mieli dziecko ? Tak samo będzie mówił, że nie ma pieniędzy ?! A w międzyczasie będzie wydawał po 50 zł dziennie na właśnie ten specyfik.
Po drugie oszukał mnie w żywe oczy.
A picie piwa też porównujesz do alkoholizmu? I nikt nie powiedział, że on uzależniony jest.
Dobra, ale teraz do rzeczy, bo ja tu widzę klarowanie się sytuacji.
Zaczął palić - nic Ci nie mówił, bo wiedział, że zrobisz awanture i przeznaczał na to prawdopodobnie zaoszczędzone pieniądze. Zaczął palić zapewne dlatego, że trułaś go tym ślubem. I, żeby nie było, nie bronię biednego misia! Chodzi o to, że on najprawdopodobniej tego śłubu nie chce. Ucika w marysie, zeby sie wyluzowac i zapomnieć, zeby nie myśleć i decyzji nie podejmować. To wszystko wydaje mi sie tak przechodzone, że ja nie widzę Was na ślubnym kobiercu...
Powiem tak, jak facet chce i wie, żeś "ta jedyna" to nie ma najmniejszych problemów ze ślubem. Twój ma wielkie i to od 4 lat jak widać...
hmm.. dziwna sprawa.. pytanie tylko czy przez TO jesteś w stanie przestać go kochać?
jeśli chodzi o palenie.. pamiętam jaki był mój szok jak okazało się że mój facet sobie "podpala" papierosy. Nie zrobiłam mu awantury tylko powiedziałam że to jego sprawa, jego życie, ale bardzo go proszę by przestał (pali głównie do jakiejś większej imprezy na wolnym powietrzu). Oczywiście przytaknął, powiedział że przestanie palić, a czasem i tak mu się zdarza. Tylko palenie (rzadkie!) papierosów a (powiedzmy sobie szczerze..) ćpanie - to jest kolosalna różnica..
Poza tym - jak widzisz po mojej sytuacji, mogę mówić, tłumaczyć, wrzeszczeć, płakać a on i tak jak będzie chciał to pójdzie zapalić.
Ale najważniejsze jest to byś mu uświadomiła że wcale nie jesteś taka głupiutka i wiesz że on pali. Bo dopóki będziesz udawała że wszystko jest ok to on będzie ciągle mówił "nie Kochanie, nie palę, nie ćpam, jestem czystym człowiekiem".
Do tego dodam jeszcze, że ciągłe pytanie "palisz????" nie będzie przez niego traktowane poważnie.
O kurcze, dziewczyno, przeczytałam cały Twój wątek. Ty sobie wzięłaś małego, niedojrzałego chłopca na wychowanie, a nie mężczyznę, z którym pójdziesz silna przez życie. Po cholerę masz takie parcie na ten ślub, widzisz, że macie odmienne priorytety, nastawienia, że nie jesteś w tym wszystkim szczęśliwa, nie ufasz mu, podejrzewasz, nie możesz na nim polegać. Zrób sobie raczej teraz podsumowanie Waszego związku, napisz sobie na kartce jakbyś chciała, żeby Twoje życie wyglądało za 5, 10 i 15 lat i oceń realnie, czy z tym facetem masz szanse swoje marzenia spełnić. Ogólnie skup się na własnym rozwoju, a nie matkowaniu swojemu facetowi.
ja myślę że warto poczekać ze ślubem. Wiadomo, że nie ma pary która tuż przed ślubem jest w 100% pewna siebie i swojej przyszłości, która wie że ta druga połówka jest po prostu idealna i nigdy się to nie zmieni.
Ja mam faceta z którym jestem przeszczęśliwa, niedługo bierzemy ślub ale też mam kilka zastrzeżeń co do jego zachowania. Ale to na pewno nie są aż takie zastrzeżenia jak te Twoje. Dlatego dobrze Ci tutaj wszyscy radzą - daj trochę luzu w związku z tym ślubem. Bo ślub wziąć łatwo, gorzej potem jest w realnym życiu..
Mini123456789 napisał/a:Teo napisał/a:Daj spokój marysi, wcale nie takie gufno, ale to by tłumaczyło brak kasy i problemy z oszczędzaniem ^^
Jak to daj spokój?! Może dla Ciebie. Palenie porównuje do alkoholizmu. Nałóg, to nałóg. A co, to będzie w przyszłości, gdy będziemy mieli dziecko ? Tak samo będzie mówił, że nie ma pieniędzy ?! A w międzyczasie będzie wydawał po 50 zł dziennie na właśnie ten specyfik.
Po drugie oszukał mnie w żywe oczy.A picie piwa też porównujesz do alkoholizmu? I nikt nie powiedział, że on uzależniony jest.
Dobra, ale teraz do rzeczy, bo ja tu widzę klarowanie się sytuacji.
Zaczął palić - nic Ci nie mówił, bo wiedział, że zrobisz awanture i przeznaczał na to prawdopodobnie zaoszczędzone pieniądze. Zaczął palić zapewne dlatego, że trułaś go tym ślubem. I, żeby nie było, nie bronię biednego misia! Chodzi o to, że on najprawdopodobniej tego śłubu nie chce. Ucika w marysie, zeby sie wyluzowac i zapomnieć, zeby nie myśleć i decyzji nie podejmować. To wszystko wydaje mi sie tak przechodzone, że ja nie widzę Was na ślubnym kobiercu...
Powiem tak, jak facet chce i wie, żeś "ta jedyna" to nie ma najmniejszych problemów ze ślubem. Twój ma wielkie i to od 4 lat jak widać...
Wiesz, z tym paleniem, to on ma problem od dłuższego czasu. Sama jemu pozwalałam, ale od jego urodzin (sierpnia) tamtego roku, po rozmowie z nim zadeklarował się, że z tym kończy, bo to jego tylko ogłupia. Jak widać, ma to gdzieś. Więc nie zaczął palić przeze mnie(ślub).
Jest super, Kocham go. Tylko ma tą jedyną wadę - palenie.
Czyli teraz już nie brak zainteresowania weselem, tylko palenie ![]()
Czyli teraz już nie brak zainteresowania weselem, tylko palenie
ciężko być zainteresowanym weselem i ślubem, skoro zostało się oszukanym.
zostałaś oszukana, ok - ale co dalej? trzeba to chyba wyjaśnić?
zostałaś oszukana, ok - ale co dalej? trzeba to chyba wyjaśnić?
Oczywście, tylko nie wiem, jak zacząć rozmowę. Powiedzieć wprost, wiem, że palisz i mnie oszukałeś.
Na pewno zapyta sie, czy czytałam jego FB.
Mogę powiedzieć, że tak słyszałam i nie powiem od kogo.
Gdybym powiedziała, że czytałam jego wiadomości, to obrazi się na mnie i będzie robił z siebie pokrzywdzonego.
Zostawić go.... będzie ciężko, bo to dobry człowiek, ale jak widać zachowuje się, jak małe dziecko.
A kto powiedział że musisz mu mówić skąd wiesz?
Rozpocznij, mówiąc że po prostu WIESZ, nie ważne skąd, ale wiesz że on kłamie, że ciągle pali, że Cię okłamał i Twoje zaufanie do niego spadło do minimum, że nie masz ochoty na dalsze okłamywanie, że może warto by było gdyby przyznał Ci rację. A jeśli tego nie zrobi i będzie udawał pokrzywdzonego (bo w końcu domyśli się skąd wiedziałaś) to proponuję zrobić mu szkołę życia: obrazi się to Ty też się obraź (w końcu masz większe powody niż on!!!!) i pokaż mu kilka dni że masz go gdzieś, że wasze relacje się zmienią. Oczywiście nie zostawiaj go, ale udowodnij, że jesteś kobietą, kochasz go i nie pozwalasz sobą pomiatać!
Mini
przeczytałam Twój wątek, oto co mi się nasunęło podczas czytania:
1)on nie chce ślubu
będzie zwlekał, kręcił, wymyślał ile się da
możliwe, że kiedyś w końcu dojdzie do ślubu, ale czy chcesz takiego wymuszonego, wyproszonego, wyczekanego ślubu???
Przecież to powinna być Wasza wspólna decyzja, Ty powinnaś wiedzieć, czuć, że on chce spędzić z Tobą życie i na odwrót, a tymczasem jak jest? Nie potraficie się dogadać w najprostszych sprawach-Ty o niebie, on o chlebie.
Mam wśród znajomych taką parę, byli w podobnej sytuacji jak Wy, on w końcu po x latach zgodził się (tak! zgodził się !!!!!!!) na ślub, już są parę lat małżeństwem, ona marzy o dziecku, on twardo twierdzi, że nie, nie podając nawet konkretnych argumentów. Przy każdej możliwej okazji wspomina, jaki to błąd popełnił decydując się na ślub. Chcesz tak żyć??? Chcesz się tak czuć, jak moja znajoma???? Uwierz mi, wcale nie jest szczęśliwa.....
2)okłamuje Cię
wielokrotnie okłamał Cię w sprawie palenia maryśki
być może w innych sprawach też mu się to zdarza
i Ty się zastanawiasz, jak z nim porozmawiać, żeby się na Ciebie nie obraził??????
Naprawdę to jest Twój największy problem???? ŻEBY ON SIĘ NIE OBRAZIŁ????????????
Czyli teraz już nie brak zainteresowania weselem, tylko palenie
A zaraz się okaże, że właściwie to on jest taki dobry i wspaniały i że to my robimy z niego potwora, bo Mini nie ma żadnych z nim problemów! Kocha go nad życie, a my jesteśmy zawistni XD
Eh... dziwne jak dziewczyny dostają małpiego rozumi jeśli chodzi o ślub, a nie daj Boże jest już "obiecany" i może się wymknać! Nie ważne co mówi zdrowy rozsądek, biała suknia zagrożona!! XD Byle zaciągnąć do ołtarza, a potem się będzie martwić, co dalej.
Teo dlaczego tak uważasz?
nie każda dziewczyna głupieje przed ślubem
Odnawiam wątek. Mianowicie, rozmowy o ślubie trwały i nadal są. Oczywiście mój Narzeczony dokłada się do tego. Moi i Jego Rodzie mają nam pomóc. Wszystko ładnie, ale ciągle się kłócimy. Dlaczego?
Bo moja osoba, jak o to twierdzi jest bardzo męcząca. Wręcz zaczął się dusić. A chodzi o palenie marychy. Jestem wielką przeciwniczką palenia, czytałam sporo artykułów na ten temat. Niestety nie mogę Jemu zaufać. Nie raz wyszło, że palił. A od miesiąca mówi, że nic nie zapalił. Tylko On ma takich kolegów, którzy non-stop palą. I mam schizy, że własnie On z nimi też pali. Doszło do tego, że ciągle u niego siedzę (obecnie jego rodzice wyjechali), to w dzień i noc, noc i dzień siedzę z nim. Nieraz wkurzałam się, że jestem u Niego a on wychodzi z kolegami, a ja bałam się, że zraz będzie palił i robiłam awantury. Doszło do tego, że jak przychodziłam do niego, to patrzyłam w jego oczy i pierwsze co mówiłam chyba paliłeś. (pomimo tego, że nie palił- tak mówił). Mało tego, doszłam do takiej obsesji, że zaczęłam jego czytać sms'y, fb (gdzie nie raz było napisane o jaraniu) - robiłam awantury. On robił awanturę, że czytam jego korespondencje i twierdził, że pisze tak specjalnie, bo chce mnie sprawdzić, czy nie czytam smsów itd. Kiedyś (nie przeszukiwałam jego szafek), ale pewnego razu wrzuciłam Jego spodenki na górną półkę i usłyszałam dzwięk szkła, pomyślałam fifki. I miąłam rację znalazłam fifki(opalone i z jakimś opałem). - oczywiście była awantura, bo ja byłam zła na niego, że w ogóle ma coś takiego, a mi mówi, że nie pali. A on zły, bo niby grzebałam w jego rzeczach. Nie raz było tak, że miał jakiś słoik po dżemie (a tam w środku palenie) i ze zdziwieniem wyjełam go z szafy(był na widoku). I znowu awantura, bo ja grzebie w rzeczach i ciągle go inwigiluje i się czepiam. A ja zła byłam ( bo faktycznie, kolega dał na przechowanie), po co w ogóle to wziął ??!! - twierdził, że to była taka mała przysługa
Obecnie, jak chce u niego zostać sama w domu i poczekać na niego (jak kiedyś, wówczas gdy pozwalałam jemu palić i nie czepiałam się o to), to bez problemu mogłam zostać w domku.
Obecnie, chcę założyć z nim normalną rodzinę. Rozmawiałam z nim nie raz i prosiłam, aby nie palił, aby zaczął myśleć o naszej przyszłości. Bo boje się, że jak teraz tego nie zrobi, po ślubie będzie bardzo źle. Źle dla mnie i dla naszych dzieci. Bo będą miały głupiego ojca.
Może teraz doszło, to za daleko i przestałam mu ufać i ciągle go sprawdzam - dopytuje się, niie chce aby wychodził gdziekolwiek z kimkolwiek. To mój Narzeczony powiedział dzisiaj, że już ma tego dość, że się dusi. I nie chce być po ślubie zamknity w klatce. Dzisiaj stwierdził, że pierd**li to, i nie będzie zbierał kasy na śłub. Ma tego dość. I póki co, nie chce mnie widzieć.
Zaczęłam się zastanawiać, czy może przez moje schizy, nie niszczę naszego związku. Boję się,że wejdzie w ten nałóg, jak dawniej. Takich ma kolegów i już.... To tak samo, jak bym mu zakazała się spotykać z kolegami, którzy zdradzają dziewczyny. (wiem, że mój narzeczony tego nie zrobi, on jest lojalny) i nie zmieni się na zdradzającego męzczyzne, jak jemu kolega zaproponuje spotaknie z jakąś z inną laską.
Dlatego, może przeginam i powinnam wziąć na luuz, i wtedy nie powinnam się czepiać i zacząć ufać. I pozwalać na spotykania z tymi głupimi kolegami i nie dopytywać czy palił ??
Sama wiedzaialas od poczatku jaki jest nie podobalo ci sie wiele spraw wiec po co z nim bylas i brnelas w to bo myslalas ze zmieni kolegow i sam sie zmieni tak to nie dziala. Ja jak widze ze ktos pali papierosy czego nie akceptuje nie staram sie zaglebiac w znajomosc i tworzyc zwiazek bo to nie ma semnsu ja tego nie lubie i nie bede pozniej walczyl z czyims nalogiem a ktos mi bedzie mowi ze rzuci a i tak nie bedzie tego robil. Teraz masz co masz trzeba bylo przejzec na oczy wczesniej teraz widzisz jak cie traktuje a ty dalej z niz zamiast go rzucic. Wiedzialas ze bierze i nie podobalo sie bylo sie nie spotykac wogole i wiazac. Teraz to tylko rozsdstanie i tyle ci zostaje tak dla twojego dobra. Bo z takim czlowiekiem zyc i miec dzieci to wiesz. Szukaj lepszego fasceta tylko na spokojnie a nie z nastawienem jak pisalas ze ma byc dziecko i slub przed 30 bo moze tak nie byc.
84 2014-05-02 18:22:54 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2014-05-02 18:23:39)
Witaj Mini!
Przykro mi to pisac, ale... zostaw tego dzieciaka i odwolaj ten slub.
Klamal, klamie i bedzie klamal. Maryska jest dla niego wazniejsza niz Ty.
A Ty powoli popadasz w paranoje, zastanawiajac sie czy mozesz mu zaufac. I slusznie, bo pokazal, ze nie mozesz.
Po pierwszym razie jak go przylapalas na klamstwie to ON powinien byl Ci udowodnic, ze mozesz mu znowu zaufac. Wybaczylas mu za szybko i poczul sie pewnie, jeszcze robi Ci awantury...
W ogole dziwie sie, jak mogliscie myslec o slubie i dzieciach nie mieszkajac wczesniej ze soba.
Jakie jeszcze problemy wyjda po slubie, czego jeszcze sie o nim dowiesz?
Daj sobie spokoj z tym chlopakiem, tego chwasta jest pol miasta ![]()
Pozdrawiam
Dzięki wielkie za opinie.
Już mi tak przestawił myślenie, że ja już w pewnym momencie myślałam, że to jednak moja wina. Bo np: zabraniam jemu na spotkania z kolegami.
P.S.
przypomniała mi się nasza kłótnia. Pamiętam, że obwiniał mnie za inwigilacje,a ja jego za znalezione fifki. Wtedy podałam prosty przykład: "gdybym Ciebie zdradziła, potem dałbyś mi szansę, a potem smsowałambym z kolegami i chciałambym się z nimi spotkać, to co byś zrobił ? - nie miałbyś paranoi?"
Wiecie co odpowiedział?? Lepiej tego nie próbuj, bo to źle się skończy dla Ciebie i w dodatku będziesz szmatą. No po prostu pomyślałam, że jest mega debilem i kłamiąc mi, próbuje mnie oczernić. Krótko mówiąc, ciągle odwraca kota ogonem.
koncz to i nie mysl juz o nim i o tym szkoda twjego zycia
Wiekszosc drani stosuje manipulacje wywołując stan obwiniania się o wszystko przez partnerkę, czy też zaniżenie jej poczucia wartości.
Już mi tak przestawił myślenie, że ja już w pewnym momencie myślałam, że to jednak moja wina.
Ale co Twoja wina?
On jest bezwartościowym palantem, ale Ty do kryształowych nie należysz.
Te Twoje durne analogie do zdrady...
Sorka: koleś jest niby dorosły.Ma ochotę spotykać się z kumplami, ma ochotę jarać zielsko- jego sprawa.
Ty nie możesz mu tego zabronić ani kontrolować.Akceptujesz to jaki jest, albo się odmeldowujesz.Nie dziwię się, że go rozsierdza wszędobylska inwigilacja.Od wychowywania to byli rodzice.Dali dupy-fakt.Ale naprawiać po nich to już nie Twoja rola.
mi sie wydaje ze on nie chce tego slubu narazie. nie interesowala go lista gosci, pieniedzy nie odklada. okej moze nie miec. nie dac rady narazie. rodzicom tez nie powiedzial. dlaczego? moze tu lezy problem?
przepraszam moe nie będę miła, ale co jest ważne? goście? sukienka? szał imprezowy? czy może to żeby być małżeństwem?
Faceci w większości tak do tego podchodzą. czy ty chcesz być jego żoną, czy mieć huczne wesele?
nikaans napisał/a:mi sie wydaje ze on nie chce tego slubu narazie. nie interesowala go lista gosci, pieniedzy nie odklada. okej moze nie miec. nie dac rady narazie. rodzicom tez nie powiedzial. dlaczego? moze tu lezy problem?
przepraszam moe nie będę miła, ale co jest ważne? goście? sukienka? szał imprezowy? czy może to żeby być małżeństwem?
Faceci w większości tak do tego podchodzą. czy ty chcesz być jego żoną, czy mieć huczne wesele?
Wiadomo, że chodzi o ślub. huczne wesele to ON chciał, ale nie bardzo się interesował. Zresztą teraz nie chodzi o ślub, tylko o jego nałóg. Zastanawiacie się dlaczego On, skoro przeszkadzało mi jego palenie zielska....
Naiwna i głupia, bo zawsze uważałam, że to się zmieni. Tym bardziej, uważałam że się zmieni, bo od zawsze obiecywał.
Cześć Monika,
Rozumiem, że sytuacja jest dla Ciebie bardzo trudna i frustrująca. Po tylu latach razem, kiedy oboje mówicie, że chcecie tego ślubu, naturalnie oczekujesz, że wasze plany zaczną się konkretyzować. Twój partner może czuć presję związaną z finansami, co może wpływać na jego opory przed rozmową z rodzicami. Może obawia się, że nie spełni oczekiwań swojej rodziny lub Twojej.
Jeśli chodzi o kwestie finansowe i organizacyjne, polecam zajrzeć na stronę wspaniałe wesele gdzie znajdziesz dużo praktycznych porad i inspiracji na temat organizacji ślubu i wesela. Może warto też zastanowić się nad małym, kameralnym ślubem, który będzie mniej obciążający finansowo, a równie wyjątkowy.
Co do rozmowy z partnerem, ważne jest, abyście oboje otwarcie porozmawiali o swoich obawach i oczekiwaniach. Może potrzebuje więcej wsparcia i zrozumienia, ale jednocześnie powinien zrozumieć Twoje potrzeby i zaangażowanie w planowanie waszej przyszłości.
Trzymam za Was kciuki i mam nadzieję, że uda Wam się znaleźć rozwiązanie, które będzie satysfakcjonujące dla Was obojga.
Pozdrawiam serdecznie!
Uwielbiam takie stare odkopane wątki. Naiwność autorki sprawia, że aż mózg boli. Wątek ma 10 lat, wydaje mi się że jednak przez ten czas trochę ludzie się zmienili, a może to czasy sie zmieniły, albo tylko mi się wydaje.. nie wiem ale gdy czytam takie stare wątki to chyba jednak podejście do życia było wtedy mocno inne.