Piotrka znam od 2 lat, poznaliśmy sie przypadkiem przez znajomego. Zamieszkalismy razem po miesiacuu, byliśmy nierozłączni,zareczylismy sie po 8msc znajomosci.naprawde szalał i do tej pory szaleje za mna.ja tez Byłam na poczAtku w nim zakochana , idealny kandydat na męża - sympatyczny, rodzinny, szanujacyswoja matkę , swietnie gotuje, jest złota rączka , wyrozumiały, spokojny facet.dobrze sie dogadywalismy niemal bez słów.ale żar szybko wygasł i zostało życie codzienne. Przez pewien czas po opadnięciu pierwszego zauroczenia Piotrek nie chciał ze mna sypiac bo jak twierdził denerwowało go moje roztrzepanie i niechlujstwo( ma w tym troche racji) związek stał sie szybko mieszkaniem pod wspólnym dachem i życiem obok siebie z niewielkimi przeblyskami. Piotr twierdził niezmiennie ze bardzo mnie kocha. Tym czasem ja zaczęłam sie rozglądać i podkochiwac w swoim szefie, po pewnym czasie doszło miedzy nami do "ocieplenia kontaktów"wiem ze sama do tego dazylam za plecami Piotrka.
Coś mnie ciągnęło do mojego zonatego szefa -Konrada. Mimo ze na 1-wszy rzut oka nie w moim typie, kręcił mnie bardzo sexualnie. Wyobrażałam sobie ze sie z nim kocham wiele razy - robiąc to z Piotrkiem. W końcu romans z Konradem wszedł na poziom "Kocham Cie"; " jak by było gdybyśmy byli razem" - wspólne częste wyjazdy służbowe, potajemnie schadzki i smsy. Zaangażowałam sie, on tez - mozna powiedziec ze poprostu pokochalismy siebie a chemia i napięcie sexune było i jest miedzy nami ogromne. Piotr dzielnie przyglądał sie moim coraz to częstszym wyjazdom służbowym podejrzewając najgorsze ale ufając mi bezgranicznie. W końcu sie dowiedział.. Miał dowód - przyznałam sie.
Zadzwonił do żony Konrada i wszystko jej opowiedział, ona doskonale o tym wiedziała ale udawa zdziwiona.piotr zarzadal abym zwolniła sie z pracy,jesli chce z nim byc , mówił ze wszystko sie miedzy nami ułoży, wybaczył mi i uwierzył ze sie zmienię i zerwe wszelkie kontakty z Konradem.ja nie chce sie zwalniać bo bardzo lubię te prace i dobrze zarabiam i czuje ciągły pociąg do Konrada. Boje sie zostawić Piotra bo gwarantuje mi stabilna przyszłość wiem ze mnie nie zdradzi, kocha mnie chce sie ze mna ożenić, i mieć rodzine. Finansowo nie stoi najlepiej ale jest naprawdę dobrym kochającym facetem. Z kolei Konrad tez mnie kocha, robi wiele dla mnie, i tez jest bardzo dobrym człowiekiem.mysli i pamięta o mnie, pomaga mi zawsze kiedy tego potrzebuje. Finansowo i nie tylko.laczy mnie z nim ogromna namiętność i uwielbiam spędzać z nim czas! Jednak nie zostawi narazie dla mnie zony. Twierdzi ze musi sie najpierw przekonać ze na 100% moze na mnie liczyć gdyż zawiodłam go parokrotnie obiecując ze wrócę do pracy "w poniedziałek" i nie wracalam. On wie o tym ze mój związek z Piotrem rozpadnie sie jesli wrócę do pracy. Wiem ze mi pomoże ale nie moze obiecać mi wspólnych weekendów i świat bo ma tez 2 dzieci i jest naprawdę zapracowanym człowiekiem.
Kogo i co wybrać?
1.dobra praca+ bardzo pociagajacy mnie, bogaty, żonaty , dzieciaty facet
CZY
2.kochajacy, pewny, troche nudny,średnio zarabiający, bardzo wartościowy facet który będzie dobrym mężem????
Prosze piszcie co byście zrobili.