Fakt- jak się kończyny skończą, to trzeba będzie kogoś o pomoc prosić. Chociaż jak się skończą, to i tak wiele nie zostanie. A i robaczki smutne będą.
No zawsze może iść na terapię.
133 2014-01-09 01:22:05 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-01-09 01:24:47)
Chyba, że chce do piachu
Tertium non datur
Swoją drogą ciekawa sprawa- jak się już wda gangrena i pani mucha przyleci, to zdarza się, że nie trzeba się i pod ziemię fatygować- robaczki same się pojawiają.
Są gorsze rzeczy niż piach - może żyć
Wtedy sentencja "mówi się trudno i żyje się dalej" nabiera bardzo wyrazistego wydźwięku.
Z naciskiem na trudno
na dalej często takiego nacisku nie ma- Zawsze jakiś plus
wole zyc, o nas ztwi niszczy nas.. przestancie do zadnego iachu nie ide.
139 2014-01-09 08:30:49 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-09 08:32:04)
whiskey29 - jak na razie robisz wszystko, żeby się dostać do piachu. Powiem Ci krótko nie pójście na terapię to wybór trumny.
Tylko weź pod uwagę, że przy uzależnieniu od prochów trumna to najlepsze możliwe wyjście, bo czeka Cię jeszcze jakiś tam okres podłego życia, puszczania się za drobne, okradania mamy i kilku innych fajnych rzeczy.
140 2014-01-09 18:40:20 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-01-09 18:41:29)
No właśnie- tak jak masz w stopce. Żywisz się prochami a one cię rozkładają. Prosta zależność. Chcesz tak zawczasu skończyć?
whiskey29 - jak na razie robisz wszystko, żeby się dostać do piachu. Powiem Ci krótko nie pójście na terapię to wybór trumny.
Tylko weź pod uwagę, że przy uzależnieniu od prochów trumna to najlepsze możliwe wyjście, bo czeka Cię jeszcze jakiś tam okres podłego życia, puszczania się za drobne, okradania mamy i kilku innych fajnych rzeczy.
nie mam z czego mame okraść, zresztą.. nigdy bym tego nie zrobiła. Nie jestem uzależniona, raz wzięłam, dwa razy + raz tabletki.. jedynie pale marihuane częściej.
No właśnie- tak jak masz w stopce. Żywisz się prochami a one cię rozkładają. Prosta zależność. Chcesz tak zawczasu skończyć?
nie żywię się prochami.
A ja Ci mówię, że tak.
A ja Ci mówię, że tak.
dlaczego tak twierdzisz? Gdybym była uzalezniona szukałabym teraz kogoś do wzięcia czegoś, do złożenia się, ja nie czuje takiej potrzeby. Takie jest Moje zdanie.
Moje zdanie takie, że się powoli od środka psujesz. Jak nic z tym nie zrobisz, to przegrasz życie.
Moje zdanie takie, że się powoli od środka psujesz. Jak nic z tym nie zrobisz, to przegrasz życie.
Mam inne zdanie niż Ty, wszystko jest dla ludzi, wszystkiego możemy spróbować, a ja spróbowałam i nie czuje się uzależniona. Tak jak pisałam nie czuje, nie szukam kogoś czy czegoś aby sobie coś załatwić. Po prostu była okazja i wzięłam.
Teraz tak mówisz.
Teraz tak mówisz.
BO TERAZ TAK CZUJĘ.
A ufasz sobie?
A ufasz sobie?
nikomu nie ufam, a tym bardziej sobie.
Abizer napisał/a:Moje zdanie takie, że się powoli od środka psujesz. Jak nic z tym nie zrobisz, to przegrasz życie.
Mam inne zdanie niż Ty, wszystko jest dla ludzi, wszystkiego możemy spróbować, a ja spróbowałam i nie czuje się uzależniona. Tak jak pisałam nie czuje, nie szukam kogoś czy czegoś aby sobie coś załatwić. Po prostu była okazja i wzięłam.
Dziwne podobne tłumaczenie mają alkoholicy
Jeśli tylko sprobowalas skąd Ci się wzięło 47 punktów w teście?
whiskey29 napisał/a:Abizer napisał/a:Moje zdanie takie, że się powoli od środka psujesz. Jak nic z tym nie zrobisz, to przegrasz życie.
Mam inne zdanie niż Ty, wszystko jest dla ludzi, wszystkiego możemy spróbować, a ja spróbowałam i nie czuje się uzależniona. Tak jak pisałam nie czuje, nie szukam kogoś czy czegoś aby sobie coś załatwić. Po prostu była okazja i wzięłam.
Dziwne podobne tłumaczenie mają alkoholicy
Jeśli tylko sprobowalas skąd Ci się wzięło 47 punktów w teście?
nie wiem, odpowiadałam szczerze, ale testy o niczym nie świadczą.
Ogólnie, to to co gadasz wiele sensu nie ma.
"Nikomu nie ufam A TYM BARDZIEJ sobie"
Te testy i nie tylko testy świadczą min o tym, że w głowie jest bałagan i trzeba go uporządkować.
Jozefina napisał/a:whiskey29 napisał/a:Mam inne zdanie niż Ty, wszystko jest dla ludzi, wszystkiego możemy spróbować, a ja spróbowałam i nie czuje się uzależniona. Tak jak pisałam nie czuje, nie szukam kogoś czy czegoś aby sobie coś załatwić. Po prostu była okazja i wzięłam.
Dziwne podobne tłumaczenie mają alkoholicy
Jeśli tylko sprobowalas skąd Ci się wzięło 47 punktów w teście?nie wiem, odpowiadałam szczerze, ale testy o niczym nie świadczą.
Akurat te testy są tak skonstruowane że świadczą
whiskey29 - gadasz jak stara ćpunka.
Wiesz o czym te testy świadczą??
Whiskey29, jesteś młoda, masz plany na przyszłość, po co Ci te bagno... Jeszcze może w nim nie jesteś, ale niewiele brakuje. Mówisz, że nie musisz tego brać, to nie bierz. Poczytaj sobie, jakie skutki narkotyki mogą wywołać. Nie ryzykuj, to Twoje życie a masz tylko jedno...
allegra90 taka rozmowa już nie pomoże. Ona i tak będzie ćpać. A politoksykomania pokazuje, że z każdym zażyciem przybliża się dzień jak walnie sobie w żyłę.
Tu samo gadanie chyba nic nie pomoze .
Jak ktos nie chce sam sobie pomóc albo nie widzi problemu to wiele to nie da .
A o co wogole chodzi bo mial byc sex i uzywki a jest nekrofilia i wapno ?
Tu samo gadanie chyba nic nie pomoze .
Jak ktos nie chce sam sobie pomóc albo nie widzi problemu to wiele to nie da .
A o co wogole chodzi bo mial byc sex i uzywki a jest nekrofilia i wapno ?
jaka nekrofilia jakie wapno? weź.. seks z trupem? jakoś nie kręci Mnie to.
Whiskey29, jesteś młoda, masz plany na przyszłość, po co Ci te bagno... Jeszcze może w nim nie jesteś, ale niewiele brakuje. Mówisz, że nie musisz tego brać, to nie bierz. Poczytaj sobie, jakie skutki narkotyki mogą wywołać. Nie ryzykuj, to Twoje życie a masz tylko jedno...
wiem, jakie skutki wywołują narkotyki doskonale na swoim przykładzie. Wiem jak organizm reaguje, gdy przestaną działać...
whiskey29 - gadasz jak stara ćpunka.
Wiesz o czym te testy świadczą??
gadam jak stara ćpunka? nie, nie.
Swiadczą o tym, że w ciagu ostatniego roku zażywałam narkotyki, a nawet w ostatnich dniach a Moi znajomi nie biorą w większości. Mojej koleżance która zrobiłą sobie test, a raz na 2-3miesiące zapli marihuane wyszło 30pkt.. no to przepraszam, ale coś Mi tu nie pasuje.
kwadrad napisał/a:Tu samo gadanie chyba nic nie pomoze .
Jak ktos nie chce sam sobie pomóc albo nie widzi problemu to wiele to nie da .
A o co wogole chodzi bo mial byc sex i uzywki a jest nekrofilia i wapno ?jaka nekrofilia jakie wapno? weź.. seks z trupem? jakoś nie kręci Mnie to.
dwie ostatnie strony sa albo o trupach , grobach albo o białych substancjach ..
dziwny klimat
whiskey29 napisał/a:kwadrad napisał/a:Tu samo gadanie chyba nic nie pomoze .
Jak ktos nie chce sam sobie pomóc albo nie widzi problemu to wiele to nie da .
A o co wogole chodzi bo mial byc sex i uzywki a jest nekrofilia i wapno ?jaka nekrofilia jakie wapno? weź.. seks z trupem? jakoś nie kręci Mnie to.
dwie ostatnie strony sa albo o trupach , grobach albo o białych substancjach ..
dziwny klimat
bo uważaja, że jak nie zgłosze się do terapeuty z "moim uzaleznieniem" to trafie do piachu, tak w skrócie.
wiem, jakie skutki wywołują narkotyki doskonale na swoim przykładzie. Wiem jak organizm reaguje, gdy przestaną działać...
Proste pytanie- co zamierzasz dalej zrobić?
Wracam do tematu, bo widzę, że coś się ruszyło. Autorko, nie wiem, czy pamiętasz, ale na samym początku cię pytałam o to, czy masz problemy z seksem. Pytając, nie chodziło mi o seks sam w sobie, tylko właśnie o sposób postrzegania go, siebie , swojego ciała. Ewidentnie brakuje w twoim życiu męskiego wzorca, ojca, który by cię pochwalił, zapewnił jaka jesteś ważna, jaka dobra, jaka ładna. Bardzo ci współczuję, że twój tata zmarł, gdy byłaś dzieckiem i zabrakło go, gdy dorastałaś. To że rozpoczęłaś współżycie w tak wczesnym wieku (mówcie co chcecie, 14 lat dla dziewczyny to wczesny wiek), też o czymś świadczy.
Gdybyś poszła do terapeuty, prawdopodobnie od tego by właśnie wyszedł. Sama byłam przez lata przeciwniczką terapii, ale obecnie uważam, że bywają takie sytuacje, gdzie człowiek sam sobie nie poradzi ze swoimi problemami i wydaje mi się, że ty właśnie potrzebujesz takiej pomocy.
Na pewno cieszy fakt, że zaczynasz dostrzegać swój problem.
Osobiście uważam, że przesadzacie trochę z tą całą gadką o piachu, robakach i wapnie. Siła przekazu, ok, ale błagam. Nie mniej jednak, autorko, piszesz, że koki i heroiny nie bierzesz, tylko palisz trawę, ale jakoś nieznane tabletki od tamtego typa wzięłaś. Domyślam się dlaczego. Żeby wydać się w jego oczach fajniejsza, lepsza. Sama widzisz, że nie przyniosło to długotrwałego efektu, ale z jakiś powodów je wzięłaś. A gdyby on ci dał któryś z tzw. date-rape-drugsów, pomyślałaś o tym w ogóle, gdy brałaś te tabletki? Skoro do tej pory tylko jarałaś, to skąd wiedziałaś, co bierzesz? Jakby mi ktoś pokazał tabletki z gwiazdką, buźką, czy innym dziadostwem, to bym nie miała zielonego pojęcia co to za cholerstwo.
Moja rada jest taka: nie chcesz rozmawiać z mamą, bo macie popsute relacje, to porozmawiaj z kimkolwiek zaufanym. Pewnie nikogo zaufanego nie masz, bo to krąg znajomych. Jeśli nie psycholog, to może pedagog? W szkole musicie mieć kogoś takiego. Księdza nie będę sugerować, bo nie wiem, jakie masz poglądy, chociaż niektórzy księża są świetni i specjalizują się w takich problemach. I jeszcze jedno: zrób sobie przerwę od znajomych, odsuwając ich od siebie na jakiś czas, bo ewidentnie mają na ciebie zły wpływ. Skup się na nauce (to możesz podać jako wymówkę). Spróbuj się dostać na dobry wydział medyczny, gdzie mogłabyś studiować to swoje ratownictwo. Zmiana otoczenia najlepiej ci zrobi.
I do innych. Nie chce iść do psychologa, to niech nie idzie. Nie ma nic gorszego niż zmuszanie do czegokolwiek. Nie wiecie nawet czy u niej w mieście jest poradnia. Sugerowanie dziewczynie, która ma za kilka miesięcy maturę rozpoczynania terapii, która rozgrzebie tylko jej stan emocjonalny, to nie jest dobry pomysł.
Tak jak pisałam. Skup się na nauce. Odetnij od siebie znajomych, to i skończą się zabawy z alkoholem i narkotykami. Jesteś aż tak pewna siebie, że nie żal ci czasu marnowanego na takie głupoty? Skoro mówisz, że nie czujesz się uzależniona, to sama się przekonasz, czy potraisz wytrzymać bez znajomych, wódki i innych używek. Twoje życie, twój wybór. Jak się nie dostaniesz na studia, to będziesz mogła winić tylko siebie samą.
Bo trafisz. Chyba, że zaczniesz coś ze sobą robić.
whiskey29 napisał/a:wiem, jakie skutki wywołują narkotyki doskonale na swoim przykładzie. Wiem jak organizm reaguje, gdy przestaną działać...
Proste pytanie- co zamierzasz dalej zrobić?
nie brać, proste. zbliża sie weekend, urodziny M. A ja nie potafię powiedzieć nie. tyle.
Wracam do tematu, bo widzę, że coś się ruszyło. Autorko, nie wiem, czy pamiętasz, ale na samym początku cię pytałam o to, czy masz problemy z seksem. Pytając, nie chodziło mi o seks sam w sobie, tylko właśnie o sposób postrzegania go, siebie , swojego ciała. Ewidentnie brakuje w twoim życiu męskiego wzorca, ojca, który by cię pochwalił, zapewnił jaka jesteś ważna, jaka dobra, jaka ładna. Bardzo ci współczuję, że twój tata zmarł, gdy byłaś dzieckiem i zabrakło go, gdy dorastałaś. To że rozpoczęłaś współżycie w tak wczesnym wieku (mówcie co chcecie, 14 lat dla dziewczyny to wczesny wiek), też o czymś świadczy.
Gdybyś poszła do terapeuty, prawdopodobnie od tego by właśnie wyszedł. Sama byłam przez lata przeciwniczką terapii, ale obecnie uważam, że bywają takie sytuacje, gdzie człowiek sam sobie nie poradzi ze swoimi problemami i wydaje mi się, że ty właśnie potrzebujesz takiej pomocy.
Na pewno cieszy fakt, że zaczynasz dostrzegać swój problem.
Osobiście uważam, że przesadzacie trochę z tą całą gadką o piachu, robakach i wapnie. Siła przekazu, ok, ale błagam. Nie mniej jednak, autorko, piszesz, że koki i heroiny nie bierzesz, tylko palisz trawę, ale jakoś nieznane tabletki od tamtego typa wzięłaś. Domyślam się dlaczego. Żeby wydać się w jego oczach fajniejsza, lepsza. Sama widzisz, że nie przyniosło to długotrwałego efektu, ale z jakiś powodów je wzięłaś. A gdyby on ci dał któryś z tzw. date-rape-drugsów, pomyślałaś o tym w ogóle, gdy brałaś te tabletki? Skoro do tej pory tylko jarałaś, to skąd wiedziałaś, co bierzesz? Jakby mi ktoś pokazał tabletki z gwiazdką, buźką, czy innym dziadostwem, to bym nie miała zielonego pojęcia co to za cholerstwo.
Moja rada jest taka: nie chcesz rozmawiać z mamą, bo macie popsute relacje, to porozmawiaj z kimkolwiek zaufanym. Pewnie nikogo zaufanego nie masz, bo to krąg znajomych. Jeśli nie psycholog, to może pedagog? W szkole musicie mieć kogoś takiego. Księdza nie będę sugerować, bo nie wiem, jakie masz poglądy, chociaż niektórzy księża są świetni i specjalizują się w takich problemach. I jeszcze jedno: zrób sobie przerwę od znajomych, odsuwając ich od siebie na jakiś czas, bo ewidentnie mają na ciebie zły wpływ. Skup się na nauce (to możesz podać jako wymówkę). Spróbuj się dostać na dobry wydział medyczny, gdzie mogłabyś studiować to swoje ratownictwo. Zmiana otoczenia najlepiej ci zrobi.
I do innych. Nie chce iść do psychologa, to niech nie idzie. Nie ma nic gorszego niż zmuszanie do czegokolwiek. Nie wiecie nawet czy u niej w mieście jest poradnia. Sugerowanie dziewczynie, która ma za kilka miesięcy maturę rozpoczynania terapii, która rozgrzebie tylko jej stan emocjonalny, to nie jest dobry pomysł.
Tak jak pisałam. Skup się na nauce. Odetnij od siebie znajomych, to i skończą się zabawy z alkoholem i narkotykami. Jesteś aż tak pewna siebie, że nie żal ci czasu marnowanego na takie głupoty? Skoro mówisz, że nie czujesz się uzależniona, to sama się przekonasz, czy potraisz wytrzymać bez znajomych, wódki i innych używek. Twoje życie, twój wybór. Jak się nie dostaniesz na studia, to będziesz mogła winić tylko siebie samą.
tak, 14lat to dosyć młody wiek.. żałowałam neisamowicie. A brak ojca? odbija sie do dzisiaj. Po prostu on przez 10 lat był dla Mnie bliski, jemu za małolata wszystko powierzałam itd. Tak jak napisałam koki hery nie brałam, jedynie co amfetamina [2razy], extazy[1 raz], marihuana [nie zliczyłabym, ostatnio wczoraj], dlaczego brałam? bo tak mu ufałam, mimo, że nie byłam przekonana co biore, ufałam mu, widziałam, że się stara o Mnie troszczyć, nie dać Mi za dużo/ za mało tak żebym czuła się dobrze... Księża są w porządku, znam starych punkowców, przez ostatnie 8lat byłam we wspólnotach salezjańskich, jestem osobą bardzo wierzącą, przynajmniej byłam, pielgrzymki itd to coś co Mnie odrywało od codzienności. Zrobić przerwę od znajomych? tutaj wszystkie znajomości się łączą, a ja nie potrafię spędzać czasu w domu... zaraz awantury o byle co z mamą. Ostatnio opuściłam się w szkolę, a nigdy nie spadałam poniżej średniej 4,5 mimo to staram się skupiać na nauce, a tak jak zgadłaś żadnej poradni nie ma w moim miasteczku.
whiskey29 gadasz jak stary alkoholik. Marchewa trochę Cię pociesza. Ja mam inne doświadczenia przy politoksykomanii piach to (oprócz wyzdrowienia oczywiście) jedno z najlepszych możliwych rozwiązań.
Bardzo ładnie okręcasz kota ogonem - typowe na tym etapie.
Co do poradni - już Ci pisałem, odezwij się na e - maila - możesz nawet specjalnie założyć na tę okoliczność. Poradnię Ci jakąś znajdziemy z w miarę fajnym człowiekiem i w miarę fajnym terminem.
Ale to Twoja decyzja.
whiskey29 gadasz jak stary alkoholik. Marchewa trochę Cię pociesza. Ja mam inne doświadczenia przy politoksykomanii piach to (oprócz wyzdrowienia oczywiście) jedno z najlepszych możliwych rozwiązań.
Bardzo ładnie okręcasz kota ogonem - typowe na tym etapie.
Co do poradni - już Ci pisałem, odezwij się na e - maila - możesz nawet specjalnie założyć na tę okoliczność. Poradnię Ci jakąś znajdziemy z w miarę fajnym człowiekiem i w miarę fajnym terminem.
Ale to Twoja decyzja.
dlaczego sądzisz, że odwracam kota ogonem? pisze co uważam.
Dziwne, żeby facet który się o ciebie troszczy cię pomału uśmiercał. Nie sądzisz?
Dziwne, żeby facet który się o ciebie troszczy cię pomału uśmiercał. Nie sądzisz?
nie uważam, żeby przez to, że raz wzięłam Mnie usmiercał. Jak dowiedział się, że drugi raz wzięłam amfetamine, był na Mnie zły, nie chciał ze Mną rozmawiać, powiedział, że przestane to kontrolować bo będe brała z kimkolwiek, a on Mnie pilnował.
whiskey29 - na forum tego się nie pokaże. Niestety - właśnie po to Ci terapeuta - to takie lusterko żebyś się mogła przejrzeć. Ja Ci powiedziałem, ze rozmawiając z Tobą na żywo mogę ułożyć listę pytań dotyczących Ciebie i Twojego stosunku do narkotyków, napisać co odpowiesz, przed rozmową dać Ci kopertę z tą listą a po rozmowie sobie otworzysz i się okaże, że trafnie przewidziałem Twoje odpowiedzi.
Zrozum Ty już gadasz schematem.
Wychodzi na to, że połączy Was miłość do grobowej deski
whiskey29: On cie tak słucha, bo jest pod wpływem marihuany. Ona też wpływa na zmiany nastroju, paranoje, dziwne zachowania itp.
Tłumaczysz się, że jesteś inna od tych "tanich", a dajesz się masturbować mu w piwnicy. Nie będę ci nudził, bo jesteś w wieku kiedy człowiek potrzebuje takich kopów. Wiedz, że jesteś manipulowana przez niego albo działają na twój organizm narkotyki.
Skup się teraz. On przyszedł, dał ci zioła, alko, siupę, dotykał cie. Później zniknął i zostawił cie na głodzie i znowu wrócił. On cie wykorzystuje, twoją bezbronność i naiwność. Lepiej szukaj pomocy u kogoś z autorytetem i nie opuszczaj tego forum. Tu ci ktoś pomoże. Uważaj na siebie.
Ale miałaby jeździć na terapię do innego miasta? To naprawdę nie jest dobry pomysł, zostały jej 4 miesiące do egzaminów.
Whisky, skończ z tą dziecinadą, że zbliża się weekend, jego urodziny, ty nie będziesz potrafiła mu odmówić. Dlaczego w ogóle chcesz iść na tę imprezę? Na twoim miejscu nie chciałabym typa więcej oglądać. Przecież on cię olewa, traktuje przedmiotowo, w dodatku zdradza z tobą swoją dziewczynę, bawi cię to, że jesteś tą trzecią? w tym momencie nieistotne jest to, że tamtą uważasz za szmatę, swoim zachowaniem powoli się do takich zbliżasz. Amfetamina to bardzo poważny narkotyk, więc rzeczywiście trochę okręcasz kota ogonem, twierdząc że ciebie problem narkotyków nie dotyczy. Co to w ogóle znaczy, że nie potrafisz odmówić? Twoi znajomi mają na ciebie BARDZO ZŁY wpływ. Zrozum to wreszcie. Z takim podejściem to będzie cud jeżeli w ogóle zdasz maturę. Jakie musisz mieć wyniki (procentowo) żeby się dostać a ratownictwo?
Zamiast szukać ci terapeutki, idź do księdza, którego dobrze znasz i powiedz, że potrzebujesz rozmowy. Nie zaraz spowiedź, tylko taka normalna rozmowa. Powiedz, że się zagubiłaś i opowiedz wszystko to, co tu nam napisałaś. To najlepsze rozwiązanie. Potrzebujesz kogoś na miejscu, a nie oddalonego o ileś tam kilometrów.
I skończ z alkoholem i narkotykami pod każdą postacią. Także trawą. Może ci się jakoś mózg zregeneruje do maja.
whiskey29 - na forum tego się nie pokaże. Niestety - właśnie po to Ci terapeuta - to takie lusterko żebyś się mogła przejrzeć. Ja Ci powiedziałem, ze rozmawiając z Tobą na żywo mogę ułożyć listę pytań dotyczących Ciebie i Twojego stosunku do narkotyków, napisać co odpowiesz, przed rozmową dać Ci kopertę z tą listą a po rozmowie sobie otworzysz i się okaże, że trafnie przewidziałem Twoje odpowiedzi.
Zrozum Ty już gadasz schematem.
spróbujmy zrobić te pytania przez komputer, sprawdźmy.
178 2014-01-09 23:09:11 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-01-09 23:09:21)
I tak zaraz przyjdzie i powie, że on ją uszczęśliwia.
whiskey29: On cie tak słucha, bo jest pod wpływem marihuany. Ona też wpływa na zmiany nastroju, paranoje, dziwne zachowania itp.
Tłumaczysz się, że jesteś inna od tych "tanich", a dajesz się masturbować mu w piwnicy. Nie będę ci nudził, bo jesteś w wieku kiedy człowiek potrzebuje takich kopów. Wiedz, że jesteś manipulowana przez niego albo działają na twój organizm narkotyki.
Skup się teraz. On przyszedł, dał ci zioła, alko, siupę, dotykał cie. Później zniknął i zostawił cie na głodzie i znowu wrócił. On cie wykorzystuje, twoją bezbronność i naiwność. Lepiej szukaj pomocy u kogoś z autorytetem i nie opuszczaj tego forum. Tu ci ktoś pomoże. Uważaj na siebie.
Ale były również spotkania bez alkoholu i innych używek, były... zniknął to prawda, znów się pojawił. On jara od wielu lat, bierze amfetamine, tabletki itd i żyje, pracuje, funkcjonuje normalnie, skończył szkołę. itd.
A co to znaczy "normalnie funkcjonować"?
I tak zaraz przyjdzie i powie, że on ją uszczęśliwia.
za tydzień on wyjeżdża na ponad miesiąc do pracy za granice.
A co to znaczy "normalnie funkcjonować"?
pracuje codziennie, siedzi w domu, wychodzi zrobi co chcę. prowadzi normalne zycie, tyle że zajara sobie, czy weźmie.
i tobie to imponuje, że on taki jest? Nie rozumiem czasem głupoty niektórych, naprawdę. Nie obrażaj się, ale to naprawdę świadczy o głupocie (nie że uważam cię ogólnie za głupią, ale w związku z tym wszystkim jesteś ślepa, głucha i przede wszystkim głupia, bo krzywdzisz tylko samą siebie)
Ale miałaby jeździć na terapię do innego miasta? To naprawdę nie jest dobry pomysł, zostały jej 4 miesiące do egzaminów.
Whisky, skończ z tą dziecinadą, że zbliża się weekend, jego urodziny, ty nie będziesz potrafiła mu odmówić. Dlaczego w ogóle chcesz iść na tę imprezę? Na twoim miejscu nie chciałabym typa więcej oglądać. Przecież on cię olewa, traktuje przedmiotowo, w dodatku zdradza z tobą swoją dziewczynę, bawi cię to, że jesteś tą trzecią? w tym momencie nieistotne jest to, że tamtą uważasz za szmatę, swoim zachowaniem powoli się do takich zbliżasz. Amfetamina to bardzo poważny narkotyk, więc rzeczywiście trochę okręcasz kota ogonem, twierdząc że ciebie problem narkotyków nie dotyczy. Co to w ogóle znaczy, że nie potrafisz odmówić? Twoi znajomi mają na ciebie BARDZO ZŁY wpływ. Zrozum to wreszcie. Z takim podejściem to będzie cud jeżeli w ogóle zdasz maturę. Jakie musisz mieć wyniki (procentowo) żeby się dostać a ratownictwo?
Zamiast szukać ci terapeutki, idź do księdza, którego dobrze znasz i powiedz, że potrzebujesz rozmowy. Nie zaraz spowiedź, tylko taka normalna rozmowa. Powiedz, że się zagubiłaś i opowiedz wszystko to, co tu nam napisałaś. To najlepsze rozwiązanie. Potrzebujesz kogoś na miejscu, a nie oddalonego o ileś tam kilometrów.
I skończ z alkoholem i narkotykami pod każdą postacią. Także trawą. Może ci się jakoś mózg zregeneruje do maja.
weekend, nawet jeśli nie będę chciała go widzieć, to i tak go spotkam, zawsze gdzieś wychodzę z koleżankami.. Nie bawi Mnie to że jestem tą trzecią, to cholernie boli, chciałam być tą jedyną. Nie potrafię odmówić? chodzi mi o to, że po prostu nie jestem asertywną osoba, nie potrafie odmówić bynajmniej jemu. Wiem, że znajomi mają wpływ na Mnie, cholerny. Ksiądz z którym mogę prowadzić takie rozmowy jest ok. 100km od mojej miejscowości.
i tobie to imponuje, że on taki jest? Nie rozumiem czasem głupoty niektórych, naprawdę. Nie obrażaj się, ale to naprawdę świadczy o głupocie (nie że uważam cię ogólnie za głupią, ale w związku z tym wszystkim jesteś ślepa, głucha i przede wszystkim głupia, bo krzywdzisz tylko samą siebie)
nie, nie imponuje Mi to, ale można normalnie zyć. nie chce tak brać jak on, ale on nie upadł, jest zniszczony w środku.. ale daje radę. a co do wczesniejszego pytania potrzebuje 50% z biologii podstawowej, reszte wystarczy Mi zdać.
marchewa91 - jak będzie miała szczęście nic jej nie będzie. Jak będzie miała pecha - nie pójdzie na egzamin bo zaćpa. Proste??
Dziwisz się, że chce iść na imprezę - ona nie chce iść na imprezę ona chce zaćpać.
Co do amfetaminy - 5 do 20 % tego co wciąga to amfetamina, reszta to zapełniacz, w najlepszym wypadku gips, w najgorszym mi znanym z domieszką strychniny. Trafi na trefnego wora i po egzaminie - trumna.
Co do księdza 100 popieram, ale tu potrzeba specjalisty bo uwierz mi ona znacznie więcej ćpa niż tu mówi.
marchewa91 - jak będzie miała szczęście nic jej nie będzie. Jak będzie miała pecha - nie pójdzie na egzamin bo zaćpa. Proste??
Dziwisz się, że chce iść na imprezę - ona nie chce iść na imprezę ona chce zaćpać.
Co do amfetaminy - 5 do 20 % tego co wciąga to amfetamina, reszta to zapełniacz, w najlepszym wypadku gips, w najgorszym mi znanym z domieszką strychniny. Trafi na trefnego wora i po egzaminie - trumna.
Co do księdza 100 popieram, ale tu potrzeba specjalisty bo uwierz mi ona znacznie więcej ćpa niż tu mówi.
mówie wam prawdę, po co miałabym kłamać? Amfetamine mieliśmy czystą, drugi raz wzięłam za przeproszeniem ścierwo ze szkłem.
chcę iść, bo chcę iść do niego, wyjeżdża, chcę go pożegnać, chcę go zapamietać, zobaczyć, proste.. zalezy Mi na nim.
... ale on nie upadł, jest zniszczony w środku.. ale daje radę...
no to jak wiesz ze branie prochów to jego sposob na to zeby normalnie funkcjonowac , a ty mozesz dac sobie szanse
to czemu nie postawisz go sobie za wzor tego wszystkiego czym nie chcesz byc
on juz nie ma wyboru , moze czuje niepewnosc jak nie zadaje sie z takimi samymi osobami jak on
moze cos stara sie robic zeby było dobrze ale idea jest spaczona wiec nic z tego nie wychodzi w ogolnym rozrachunku
z prochami moim zdaniem to jest tak ze to substytut szczescia ..
"chce poczuc sie lepiej bo jest mi tak sobie .."
i to jest moim zdaniem punkt wyjscia to nie jest rozrywka to ucieczka od problemów
potem to moze stac sie niezbedne wtedy jest spooory problem
whiskey29 - co ty pieprzysz. Jakbyś miała czystą amfetaminę to byś już nie żyła. Tobie zależy na prochach, choć oczywiście zbudujesz sobie świat zaprzeczeń i iluzji i zracjonalizujesz sobie wszystko. Jak nie nim to jego psem.
Wybacz ale Twoja mama widzi, że bierzesz, sama piszesz o zmianach fizycznych i to na tyle charakterystycznych, że powiem Ci, że miałaś kontakt z metamafetamina.
Marchewa - widzisz ksiądz nie, terapeuta nie - ale dostawca towaru tak z miłości oczywiście.
kwadrad - powiedz coś w tym wątku żebym mógł się z Tobą nie zgodzić - bo to zaczyna być zastanawiające. Czyżby nasza koleżanka miała problem i nawet my wieczni przeciwnicy się w tym zgadzamy??
Wishky ja z Kwadratem potrafimy się ze sobą nie zgodzić dla zasady - a tu pełna zgodność. Nie zastanawia Cię to??
whiskey29 napisał/a:... ale on nie upadł, jest zniszczony w środku.. ale daje radę...
no to jak wiesz ze branie prochów to jego sposob na to zeby normalnie funkcjonowac , a ty mozesz dac sobie szanse
to czemu nie postawisz go sobie za wzor tego wszystkiego czym nie chcesz bycon juz nie ma wyboru , moze czuje niepewnosc jak nie zadaje sie z takimi samymi osobami jak on
moze cos stara sie robic zeby było dobrze ale idea jest spaczona wiec nic z tego nie wychodzi w ogolnym rozrachunkuz prochami moim zdaniem to jest tak ze to substytut szczescia ..
"chce poczuc sie lepiej bo jest mi tak sobie .."
i to jest moim zdaniem punkt wyjscia to nie jest rozrywka to ucieczka od problemów
potem to moze stac sie niezbedne wtedy jest spooory problem
może inaczej, on wyjeżdżając za granice nie ćpa, dopiero jak tu wraca... tam pracuje cały dzień jeździ busem. tu pracuje do 15 i nie ma co zrobić ze swoim zyciem. uważam, że raz na jakiś czas mogę sobie zajarać czy wziąć fete, nie chce się uzależnić. po prostu impreza, cokolwiek.
whiskey29 - co ty pieprzysz. Jakbyś miała czystą amfetaminę to byś już nie żyła. Tobie zależy na prochach, choć oczywiście zbudujesz sobie świat zaprzeczeń i iluzji i zracjonalizujesz sobie wszystko. Jak nie nim to jego psem.
Wybacz ale Twoja mama widzi, że bierzesz, sama piszesz o zmianach fizycznych i to na tyle charakterystycznych, że powiem Ci, że miałaś kontakt z metamafetamina.
Marchewa - widzisz ksiądz nie, terapeuta nie - ale dostawca towaru tak z miłości oczywiście.
mama widzi, ale sądzi że to od papierosów. Chodziło mi, że bez świństwa typu szkło itd, po prostu była dobra.
ksiadz nie bo u nas nie ma odpowidniego ksiedza, znam ich doskonale, a ksiadz z ktorym zawsze moglam na takie tematy rozmawiac jest w ośrodku za Szczecinem przy granicy.
193 2014-01-09 23:55:16 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-09 23:58:09)
whiskey29 - Ty masz już zmiany fizyczne od ćpania. To Ci od razu powiem, że kłamiesz co do ilości. Może nie kłamiesz - bagatelizujesz. To dość typowe, najgorsze, ze sama wierzysz w to co piszesz.
Swoją drogą od razu Ci powiem. Ile razy będzie rozmowa o pomocy specjalisty - znajdziesz 100 argumentów, żeby z niej nie skorzystać.
Ile razy pokażemy Ci, że coś się z Tobą źle dzieje w związku z zażywaniem narkotyków znajdziesz 100 argumentów, że to nie przez narkotyki.
Mam mówić dalej??
whiskey29 - Ty w to wierzysz??
tak, jesli chodzi o mame. ciągle mi powtarza, że niszcze się fajkami, że jak ja przez nie się zmieniłam, że mam je rzucić.
Ale oboje wiemy, że to nie od fajek się zmieniłaś.