No to mega głupio zabrzmi... ale chyba chciała bym ociągnąć to żeby on mnie przeprosił za tą sytuacje z wczoraj i się określił.... czy mam dalej stać pod jego drzwiami i robić z siebie głupka, czy kompletnie odpuścić bo w takich sytuacjach dopada mnie po prostu upokorzenie i wrażenie że on świetnie się bawi dogryzając mi....
Zadaj sobie zatem pytanie nr 2, dodając do poprzedniego: "...dla siebie w życiu"
Abizer, dla siebie w życiu....
Spokoju, "wolności", zrozumienia, normalności.... wiesz, odezwał się do mnie z pretensjami czemu się nie odzywam.... przeprosił ale przy ostrzejszej wymianie zdań dostałam zarzut ze na pewno się z nim kontaktuje... on nie jest w stanie mi udowodnić ze tak jest, i uważa ze nie ma podstaw żeby mi wierzyć że tak nie jest....
Rozmowa się urwała bo już nie miałam na nią siły....
Pytanie nr 3- czy uważasz, że człowiek, z którym przed chwilą rozmawiałaś jest w stanie dzielić przez resztę życia z Tobą te cztery wymienione przez Ciebie "zachcianki"?
zachcianki zachciankami, mogłam napisać wille z basenem, porshe i nie wiem stadninę koni na wyłączność....
To nie tak że ma dzielić, spełniać moje zachcianki bo chyba ma to polegać na kompromisach i wzajemnym zrozumieniu potrzeb a nie spełnianiu ich na "siłę". Wiesz, pomimo konsekwencji tej całej sytuacji jakie ponosimy oboje, chce z nim być i posuwam się do już jakichś desperackich kroków, wystając pod jego domem.... pytanie czy kiedyś w końcu przyniesie to "zamierzony efekt".
Nie mogę przecież jego zmusić do tego żeby zemną był ani tym bardziej żeby nagle jego chęć ukarania mnie (chociaż twierdzi że to jest nie zamierzone - wierze, na pewno są to duże emocje) przerodziła się w cudowny akt przebaczenia....
W żadnym wypadku nie miałem na myśli czysto materialistycznych zachciewajek sensu stricto; samochodów, basenów itd. Zachcianki napisałem w cudzysłowie nie bez przyczyny. Chodziło mi właśnie o to, czy po tym co się stało i co się dzieje teraz między wami możesz stwierdzić, że Wasze małżeństwo będzie się opierało właśnie na kompromisach, spokoju, wzajemnym szacunku, zrozumieniu, oparciu w drugim człowieku i uczuciu, no ogólnie tego, czego Ty i on od życia i małżeństwa chcecie.
W żadnym wypadku nie miałem na myśli czysto materialistycznych zachciewajek sensu stricto; samochodów, basenów itd. Zachcianki napisałem w cudzysłowie nie bez przyczyny. Chodziło mi właśnie o to, czy po tym co się stało i co się dzieje teraz między wami możesz stwierdzić, że Wasze małżeństwo będzie się opierało właśnie na kompromisach, spokoju, wzajemnym szacunku, zrozumieniu, oparciu w drugim człowieku i uczuciu, no ogólnie tego, czego Ty i on od życia i małżeństwa chcecie.
Mam nadzieje że z czasem jak to tylko się "uspokoi" i jego myśli się z tym pogodzą... będzie się opierać na tym co napisałeś, ja tego bardzo chcę ale też czasem on mi powtarza.... nie wiem czy chce z Tobą być już zawsze.... Mam też nadzieję ze to co robię teraz nie jest mu obojętne bo tak właściwie to mam założoną smycz i kaganiec żeby tylko się "uspokoił" na przyszłość...
(...)bo tak właściwie to mam założoną smycz i kaganiec(...)
Wiesz- Tak się raczej nie da żyć.
Wiem ale odbieram to jako nie wiem "pokutę" - nie ufa mi bo ma podstawy więc trzeba zrobić wszystko i być fair w 100% żeby to odbudować, mam też nadzieję że to nie będzie trwało wiecznie...
75 2013-12-03 18:14:13 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-12-03 18:18:27)
Inicjatywa niby celowo poprawna. Obaczym jak to będzie dalej. Związek małżeński to nie zakład karny. Może nazwijmy tą pokutę powypadkowym "test drivem"
.
No cóż, nie mam tutaj żadnej mocy sprawczej, pozostaje mi tylko Ci życzyć powodzenia. Informuj na bieżąco co i jak. ![]()
Dzięki wielkie, przez cały czas trwania mojej beznadziejnej sytuacji, jedyne osoby które potrafią mi doradzić, poradzić cokolwiek powiedzieć to tak naprawdę ludzie tutaj na forum... reszta "przyjaciół" okazała się fałszywa i zakłamana ratując swój interes.....
Będzie teraz duży "test" dla nas oboje, mam nadzieję że on jednak będzie kiedyś w stanie mi powiedzieć "tak chce z Tobą być zawsze" że to wszystko się ułoży i nie wytnie mi po drodze numeru żadnego z zawiść albo w celu (nieświadomego) odegrania się...