Mój Boże...Aż ręce opadają.
I co teraz? Takie zabiegi chyba nie są w żaden sposób refundowane?
Czytałaś coś, lub wiesz coś na ten temat?
A taki problem to okaleczenie na całe życie...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)
Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 31 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Mój Boże...Aż ręce opadają.
I co teraz? Takie zabiegi chyba nie są w żaden sposób refundowane?
Czytałaś coś, lub wiesz coś na ten temat?
A taki problem to okaleczenie na całe życie...
Podobne tematy
Jeszcze nie czytałam, bo wierzę, że może przyczyną jest infekcja... z którą zmagam się już prawie rok...
Ech, mam to szczęście, że kasa nie jest problemem. Tylko chciałabym sobie jednak oszczędzić wszelkich operacji...
Cyniczna, również mam nadzieję, że farmakologia w Twoim przypadku zdziała cuda i znów będziecie mogli cieszyć się seksem.
Dobrze jednak, że jeśli byłaby konieczność operacji to masz zaplecze finansowe.
Lepiej się zoperować niż cierpieć całe życie przy czymś, co teoretycznie powinno sprawiać samą przyjemność. ![]()
To widzę, że Adaś równie grzeczny co moja Lusia.
Tak ją dzisiaj wymęczyłam, że od 10 minut chrapie jak stary niedźwiedź. ![]()
A jutro przed Nami kolejna eskapada na 2 cmentarze, wizyta u męża w pracy i w odwiedziny do babci....A potem do domku, gotowanie gołąbków i znów pół dnia na boku.
Tak się tylko zastanawiam...Kiedy ja poleniuchuję, skoro tyle roboty, a moje dziecko budzi mnie z rana żeby jej śpiewać, bo na sucho tańczyć nie lubi? ![]()
![]()
Adaś też już śpi, jakoś od kwadransa. Musiałam tylko wejść i przewrócić go na plecki, bo ostatnio zasypia na brzuszku i jak go nie przekręcę, to budzi się z płaczem po jakimś czasie.
Jest grzeczniutki, ale jakoś od 3-4 tygodni. Wcześniej mieliśmy chyba skok, bo domagał się stale mojej uwagi, kiepsko spał i ogólnie był marudny.
Co do roboty, coś w tym jest, że we Wszystkich Świętych ludzie dostają kręćka. Ja jakoś nie ''czuję'' tego dnia. Wcale.
Nie masz kogoś do pomocy?
Nie lubię gdy ktoś udając, że pomaga kręci się wkoło i mi przeszkadza. ![]()
Nie ma co lubić...Jest to tak naprawdę jedyny dzień, w którym zmuszę się, aby pójść na cmentarz.
Mam tam tatę i dziadków, więc traktuje to po prostu jako okazję do odwiedzenia ich tam bo na co dzień unikam tego miejsca.
Ja też nigdy nie lubiłam i do tej pory nie lubię chodzić na groby.
Ogólnie uważam, że zmarłych powinno się mieć w sercu i nie potrzeba zniczy, ani żadnych kamiennych płyt, by móc ich wspominać.
Wrr...
Właśnie pokłóciłam się z moim cudownym mężem.
Nie dość, że kończył pracę o 19, to jakieś 10 minut temu wrócił dopiero do domu i to tylko po to, aby oznajmić mi że przyszedł po 15 zł bo chce pójść z kumplem na piwo.
No więc ze złości zapytałam czy kumpel ma cycki. Głupie wiem, ale tknęło mnie coś.
Stwierdził, że i tak mam szczęście, że przyszedł mi powiedzieć, bo mógł nie przychodzić, nie odbierać telefonu i miałby mnie z głowy...
K*rwa, fantastycznie!
A że cały dzień zapie*dalam jak głupia- na cmentarze, na zakupy, po znicze, wracam- sprzątam, palę w kominku i zapieprzam z obiadem bo rzekomo "wraca dzisiaj wcześniej z pracy" to już nie pomyślał.
W cholerę tę kolację. Z nerwów wyrzuciłam wszystko do śmieci.
Niech wpieprza chleb z masłem.
Ignorant i samolub.
Hej dziewczyny
ja juz w Gdansku, przyjechalismy skonczyc malowanie mieszkania meza, ktore bedzie szlo pod wynajem i obejrzec nowe mieszkanie, ktore chcemy my wynajac od grudnia.
Tutaj w tym jest taka masakra, ze rece opadaja. Pomieszkuja tu starsi synowie mojego meza, jeden sprytny jakos z miesiac temu tak ot sobie stwierdzil, ze wyrzuci szafki kuchenne bo brzydkie, brudne i stare. No i teraz szafek nie ma. Blat stoi bokiem w sypialni. Garnki sa absolutnie wszedzie. Do tego w polowie ogarniete malowanie. Do tego polowa gniazdek nie dzialajaca i problemy z pradem (moj maz, tez geniusz, jak sie tu wprowadzal to wymyslil, ze bedzie madrzejszy niz to ustawa przewiduje i wywalil kuchenke gazowa a na jej miejsce kupil elektryczna. Tyle ze to kamienica z 1900 roku i prad ma nadal dwie fazy - skutek - bezpieczniki, ktore wywala non stop... brawo jasiu
).
No i to wszystko okraszone jakimis obsolutnie nienormalnymi ilosciami CZEGOS. Po prostu trzej faceci - to jest jakis sajgon co oni tu skladowali przez te ostatnie 10 lat. Wszedzie leza tak absolutnie dziwaczne rzeczy, ze sama nie wiem co mam z tym robic
Zeby moc w ogole sie polozyc spac w sypialni to musialam ja najpierw odgruzowac, jakies rowery, laweczki do cwiczen i sztangi, wiszace na wszystkim ciuchy (czyste, brudne, podarte, wszelkie...), papiery, ulotki, srubokrety, swieczki, paleczki do perkusji, kaloryfer, drapak dla kota, wielki plakat harryego pottera w antyramie (!!!!!!!!)... Normalnie leb urywa
Nataluszek - no tak, szkoda slow na meza. Ale chyba to kazdy z naszych mezow ma taki dzien, ze odwala jakis idiotyzm totalny...
Szkoda tylko, ze wywalilas jedzenie - trzeba bylo sobie zrobic i zjesc ze smakiem
Cyniczna - nie no, ja nie mowie, ze 1-3-5-7 jest z gruntu zla. Sa dzieciaki takie jak Adas, na ktore to pieknie dziala. Ale jesli (a tak mi sie wydaje) Krzys Akeme jest choc troche podobny do Teo albo do Majki mm83 to predzej dostanie histerii i zacznie sie dlawic z placzu (malo przyjemny widok, wiem, widzialam) niz sie uspokoi. Sa takie maluchy, ktore w fazie takiego placzu maja centralnie gdzies twoje mowienie do nich, to ze jestes obok, glaskanie, klepanie, spiewanie i co tam jeszcze... A jak dojdzie do ostrej histerii to nawet samo wziecie na rece nie pomaga... Tylko mocne przytulenie i wylulanie...
Nataluszek, bardzo mi przykro, że Twój trud poszedł na marne.
Często się zastanawiam, dlaczego faceci nie doceniają naszych starań.
Nam wczoraj zakupy nie wypaliły, bo siedziałam w kolejce u gina od 10 do 14. Dziś nie możemy razem pojechać, bo teściów nie ma, a do tego ma przyjechać klient po towar i ktoś musi być na miejscu. Zrobiłam więc listę i mąż pojedzie sam. Mały dzisiaj od rana się na męża złości, nie chce być u niego na rękach ani nic. Tylko mama i mama. Także zostaję z syneczkiem w domciu. Właśnie sobie usnął.
Noc średnia, od 20:30 do 1:35, po butli pospał do 4, obudził się z płaczem, bo na brzuchu utknął, dałam smoka i spał jeszcze do 5:40.
Penny... o MASAKRA... tak to jest, jak chłopy same mieszkają.. ale jak Ciebie znam, to zrobisz z tego miejsca arcydzieło sztuki architektonicznej i dekoracyjnej ;-))). Gdzie dokładniej jest to mieszkanie, jeśli to nie tajemnica? Bo ja Gdańsk znam i uwielbiam!
Co do metody, mnie łatwo pisać, bo Adaś nigdy się histerycznie nie drze, ale gdyby tak było, na pewno bym takiego wrzasku nie wytrzymała. No i ta metoda nie jest dla dzieci, które tak wrzeszczą i się zanoszą.
Dzis pewnie będą pustki na forum
. U nas normalnie, pracujący dzień. Co do święta zmarłych, to ja odwiedzałam groby wtedy, kiedy czułam taka potrzebę. Chętnie pokazałabym wam jak tu wyglądają cmentarze, bo mam nawet zdjęcie, ale zapomniałam jak tu się wrzuca zdjęcia
. Jak zejdę z tego świata, to chce taki właśnie nagrobek skromny, z zasadzonymi kwiatkami i najlepiej gdzieś pod drzewkiem
.
Akeme, jak mi mala zasypiała ciągle przy piersi, to przebudzałam ja nawilżonymi wacikami, smyrałam w stópkę i możesz rozebrać go do pieluszki podczas karmienia. Ola tez zasypiała po 2 minutach wiec musiałam kombinować.
mm, to nie zazdroszczę. Moze to minie, jak mówi Cyniczna, a Cyniczna swoje wie
. Mi wyprorokowała, ze to minie i minęło
. Moze nie do końca, bo Ola jeszcze potrafi porządzić
ale jest lepiej.
Nataluszek, zwolnij tępo....Rzeczywiście, szkoda, ze wyrzuciłaś jedzenie, ja bym sama wszamała ze smakiem
. A mąż się popisał....
Penny, miłego pobytu w Gdańsku
.
Pozdrawiam was ![]()
Kochane, aż taka głupia, to ja nie jestem. Oczywiście, ze sobie zrobiłam i zjadłam. ![]()
On wrócił do domu po 1, a zarzekał się, że maksymalnie na 22 będzie w domu- norma jak wychodzi z kumplem na piwo.
Pytał czy jest coś do zjedzenia. Odpowiedziałam, że tak, a gdy On zapytał co to powiedziałam, żeby poszukał w śmieciach. Jest tam bowiem mnóstwo pyszności.
Obraził się. On się obraził, no kabaret! Ale miałam to w nosie, zajrzałam do Lusi i poszłam spać.
Dzisiaj rano nie pomógł mi nic...Nawet ciężko mu było zaścielić łóżko. Wiadomo- kacyk męczy.
I dobrze. Niech cierpi. Dostał reprymendę na dzisiaj i niech lepiej nie próbuje mnie wkurzyć bo źle się to dla Niego skończy.
A w kwestii kumpli i piwka nie ma dla mnie kompromisów.
Dzisiaj równie pracowity dzień...Bo wątpię, aby delikwent mi cokolwiek pomógł.
Jedyną motywującą rzeczą jest moje dziecko wołające do mnie TATA i bulgoczące na gazie gołąbki. ![]()
Lusia jak zwykle pięknie spała. Obudziła mnie tak śmierdzącą kupą, że przez chwilę nie wiedziałam gdzie jestem. ![]()
A co sądzicie na temat jesiennych spacerów? Ile najlepiej być z dzieckiem na dworze?
Wczoraj pół dnia spędziłam z Lusią na dworze i czułam od teściowej przez telefon podteksty typu "No co Ty zgłupiałaś?! Tyle czasu w takie zimno?"
No faktycznie było chłodno, ale mała była ciepło ubrana to raz, a dwa to miała osłonkę chroniącą przed wiatrem i zimnem na nóżkach więc nie zmarzła.
__
edytuję.
Mój mąż właśnie pognał do kolegi- bo dzwonił, a On przecież kumplom nie odmawia towarzystwa.
Szkoda, że jak zwykle zostałyśmy z Lenką same...
Jest w pracy- jesteśmy same, jest w domu bo ma wolne- też jesteśmy same.
Już mam dosyć.
Chyba przestaje Nam się układać...
Nataluszku to przykre co piszesz.
To się rozumiem powtarza, tak?
Ile jesteście po ślubie?
Rozmawiałaś z nim?
Tak, to już nie pierwszy raz kiedy coś jest ważniejsze od Nas...On temu zaprzecza, ale robi co innego i ja to właśnie w taki sposób odbieram.
Po ślubie? 1 września minął rok, w związku jesteśmy 3,5 roku.
Ileż można gadać.
On zawsze twierdzi, że to wiecznie mi coś nie pasuje i że to ja mam problem. Nie On.
Nieważne co by się stało, to moja wina i koniec. Od dłuższego czasu zaczynam myśleć, że między Nami jest źle.
Niby wszystko cacy, wielka miłość, dom, dziecko...Ale mi czegoś brakuje. Chciałabym, aby tak jak ja był zaangażowany w życie rodzinne, bo przecież nie samą pracą człowiek żyje.
Zapewnia, że jesteśmy najważniejsze, że Nas kocha i życie bez Nas to nie życie, ale okazuje to tylko wtedy, kiedy widzi, że mam dość i że obojętne mi jest to czy On jest w domu, czy też nie.
Nie sztuką jest podlizywać się i starać dopiero wtedy, kiedy widzi się, że ta druga osoba zmęczona ciągłą walką o to, aby było dobrze w końcu ma dość i odpuszcza.
Sztuką jest codziennie pielęgnować relację i starać się równomiernie.
Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie boli.
Ciągle wypomina mi, że to On pracuje i zarabia na dom. Tak jakbym miała mu za to składać pokłony.
Dlatego tak pali mi się do tego, aby pójść do pracy i udowodnić mu, że kasa to nie wszystko i że nie mam dwóch lewych rąk...
On jest dziwny. Dla Niego opieka nad dzieckiem i domem to nic takiego. Prawdziwe życie jest wtedy, kiedy się pracuje. Inaczej nie wiesz nic o życiu i nie masz nic konkretnego w życiu do powiedzenia.
Nataluszku... widzę, że więcej nas łączy, niż myślałam... Momentami czuję się, jakbym czytała o sobie...
Co do spacerów - nie widzę w tym nic złego. Jeśli maluch jest ciepło ubrany, to należy wychodzić jak najczęściej.
My właśnie wróciliśmy ze spaceru. Półtorej godziny byliśmy, mimo że Adaś ma katar. Całą drogę przespał.
O zakupach muszę zapomnieć do jutra, bo się okazało, że dziś nawet centra handlowe pozamykane.
Nataluszku, niefajnie masz... Mój jeszcze-mąż, dopóki nie zwerbalizował chęci rozwodu zachowywał sie podobnie. Rano bieganie, potem do pracy, po pracy obiad [podany pod sam nos], potem Ścianka wspinaczkowa z kumplem Justyną, albo rower, albo basen, albo znów bieganie. Wszystko, byle nie być w domu [w ciąży jeszcze byłam]. A ja koło niego skakałam, zakupy robiłam, zgadywałam co będzie chciał na kolacje...
Strasznie mnie martwi mój brak pracy - w grudniu koniec umowy i bezrobocie od 2014... A jeszcze przed ciążą rozmawialiśmy i zapewniał mnie, ze nawet jak stracę prace, to damy rade, poza tym będę mogła więcej czasu poświecić na wczesne wychowanie dziecka. Tyle są warte przysięgi i obietnice. Jak przychodzi co do czego, to sie zostaje na lodzie... i wiecie, żebym jeszcze była zołzą, żebym mu mędziła, robiła wyrzuty, czy awantury. Jak się jest zbyt dobrym dla faceta, to on bardzo szybko sie przyzwyczaja chyba. i przestaje doceniać to, co przychodzi samo... szkoda ze tak jest...
Hejo
) Ja to sie gubie teraz w tych watkach ![]()
To Wam tez napisze (a co tam) ze my po szczepieniu
Maly wazy 8,5 kg i tu mam pytanie do Ciebie Cyniczna-ile Adas wazyl miesiac temu jak go szczepilas bo troche mnie martwi ta waga... a Adas tez malutki sie nie urodzil...
Kobra ja @ dostalam prawie 4 miesiaca po porodzie
Hmm co do facetow to masakra jakas...najgorzej jak mamusia rozpiesci... Moja tesciowa za swoich chlopów(mojego W i tescia)robi doslownie wszystko! Nieraz mam wrazenie ze nawet za nich mysli... I w domu pozniej chodzi taka lamaga co mu sie wydaje ze kobieta jest tylko od sprzatania po nim i podstawianiu wszytskiego pod pyszczek... W jak gdzies jedzie to spoko ja moge siedzic non stop w domu i jescze dobrze by bylo jakbym z usmiechem na twarzy witala go wprogu...ja jak gdzies jade to 30 min i juz tel..no chyba ze dzieci mam ze soba to spoko...
A dzisiaj po chilowym wahaniu czy dobrze robie,zostawilam W z malym i pojechalam z Hania do szpitala,do mamy
Oj ze 4 godziny nas nie bylo... I tatus dal rade nawet malego uspac sam
Dumny byl taki ze nic tylko order wreczyc
Co prawda jak weszlam do domu to przywital mnie swad wielkiego kupska w pampersiaku ale W oczywiscie nic a nic nie czul ![]()
Adaś na ostatnim szczepieniu - czyli 7-8 tygodni temu ważył 8,5kg.
Nie poszliśmy jeszcze na trzecią dawkę, bo jest zakatarzony.
Na Twoim miejscu nie przejmowałabym się aż tak wagą. Każdy dzidziuś inaczej się rozwija.
Witajcie:) Przyznam że nie spodziewałam się tego, że forum jest tak "żywe", przyznaje że trochę się gubię czytając na szybko. Chcę jak najlepiej Was poznać i lecę od początku, ale wszystko mi się tak miesza, że chyba napiszę na kartce Wasze nicki i dzieciaki, bo już nie wiem która ma które:) Mam nadzieję że z czasem ogarnę wszystko;)
Ja chyba jednak trafiłam dobrze z facetem, ale przyznaję że ja jestem raczej uparta. Mój związek potoczył się bardzi szybko, zaczeliśmy się spotykać w pażdzierniku 2009 roku, oświadczył mi się w sylwestra 2009, w czerwcu się pobraliśmy 2010 roku, jakoś tak to się szybko rozwineło, wszyscy mi mówili, że poczekaj, nie znasz go dobrze, ale ja czułam że to "ten", póki co nie żałuję:)
Ale przyzynaję że zanim się nam ułożyło bardzo się ścieralismy, było dużo awantur, kłótni o bzdury. Ja od początku byłam ostra, nie usługiwałam nigdy mojemu mężowi (co się bardzo nie podoba mojej teściowej). Zawsze dzielilismy się po równo mniej więcej obowiązkami, chociaż przyznaję że nieraz były awantury o rózne sprawy. Teraz mnie więcej każdy robi swoje, chociaż czasami musze kilka razy powtórzyć to czy tamto. Co do opieki nad dzieckiem to jak się synek urodził mąż wział prawie miesiąc urlopu. Nasz mały od początku był dzieckiem zywym, bardzo mało spał, miał straszne kolki itd. Po miesiącu zajmowania się dzieckiem razem ze mną mąż stwierdził że w pracy odpoczywa a przy dziecku to ciężka praca. Potem zawsze do dzisiaj, jak ona wraca z pracy przejmuje małego a ja się uczę albo robię coś innego. Wiadomo że ja lepiej ogarniam albo tak mi się wydaje że lepiej ogarniam dziecko i bez przerwy do nich chodze i cos tam doradzam ale myslę ze beze mnie też by dali radę. Ale dziewczyny u nas na początku jak się mały urodził były takie jazdy że szok, kilka razy chciałam faceta z domu wyrzucić, bo ja wstawałam w nocy a on nie, bo się mną mało interesował, bo coś tam innego, czasami teraz też się mocniej kłócimy, zawsze ja zaczynam, ale to chyba pms, albo czasami dołuje mnie monotonia. Mieszkamy sami, staram się jak n ajwięcej wychodzić, ale niestety mąż dużo pracuje, na pomoc rodziców nie moge liczyć, rodzeństwa nie mam, więc nigdy nie miałam nikogo do pomocy przy dziecku. Jak czasami patrzę na koleżanki których mamy gotują, chodzą z dziećmi na spacery, sprzatają, prasują itd. to autentycznie chce mi się wyć, dlatego może od początku darłam koty z facetem, nie raz było tak, że ledwie przekroczył próg a ja dawałam mu wrzeszczacego małego, mówiłam tak"tam jest prasowanie, potem odkurz, umyj podłogi, jedź z dzieckiem na zakupy a ja ide do lekarza i dosłownie uciekałam, szłam byle gdzie żeby tylko odetchnąć po całej nocy i dniu z płaczącym dzieckiem, chodziłam bez celu, albo szłam do biblioteki i cieszyłam się jak gówniara że mam spokój, po kilku godzinach wracałam do domu stęskniona za synkiem i gotowa do działania, wiem że to trochę nie bardzo bo on wracał po całym dniu pracy, ale gdyby nie takie ucieczki chyba bym oszalała. Mogłam mu wprost powiedzieć, ze muszę wyjść i już ale głupio mi było i wolałam wymyslać: dentystę, gina i innych specjalistów, bo wiadomo, że do lekarza iść muszę, potem były kolejki itd. Ale fajnie byłoby wrócić potem do czystego domku, synek zaopiekowany, a ja trochę zdystansowana do kolek chociażby. Ale naprawdę to pierwsze pół roku to był sajgon, hustawka nastrojów, bezsenne noce, zmęczenie itd. Mam nadzieję że drugie będzie kiedys inne. Karmiłam go 1,5 roku piersią, mam nadzieję że kiedys jeszcze bedzie mi to dane bo to super wygoda, kupiłam laktator też bo podobno miał być niezbędny, ale ani razu go nie użyłam, chociaż z tym karmieniem było pozytywnie bo cała reszta to klapa. Prawie cała ciążę leżałam, bo ciągle były jakieś komplikacje, potem trudny poród (kleszczowy), dziecko z ciążką zamartwicą, lekarze, rehabilitacje, kolki, wieczne kolejki wchyba we wszystkich mozliwych poradniach, ciągły stres, to przynajmniej karmienie udane, zawsze jakis plus. Teraz jak wspominam początki mojego macierzyństwa, to nie wiem skąd ja brałam siłę, dosłownie mielismy po 4-5 wizyt u przeróżnych lekarzy w tygodniu, do tego rehabilitacja 3 razy w tyg i tak przez 9 miesiecy, a ja codziennie na spacery chodziłam i byłam mega szczęśliwa, na szczęście synek rozwija się wspaniale, jest zdrowym, wspaniałym dzieckiem, ale początki były straszne, ta niepewność. Jednak my podchodziliśmy do wszystkiego już na luzie bo po całej ciąży walki o dziecko cieszylismy się że on jest, żyje itd. bo mógłoby go nie być, dlatego potem nawet ryzyko porażenia czy niewidzenia to było nic, terazjak na to patrze to jestem z siebie dumna, bo teraz tak na chłodno to już całkiem inaczej na to patrzę. Dobrze że sie dobrze skończyło i zamartwica przy urodzeniu nie zostawiła żadnych powikłań. Rozpisałam się jak głupia, ale chcę jakoś nakreslić mnie i moje zycie. Ogólnie siedzę w domu, zajmuję się dzieckiem, domem, studiuję zaocznie (jak mam zajęcia to mąż zostaje z dzieckiem, zamienia się zmianami z kumplami), mieszkamy w domu po mojej babci, żyjemy na średnim poziomie tzn. czasami jest ciężko, ale jak nie ma nieprzewidzianych nagłych kilku wydatków to spokojnie nam na wszystko starcza, ale ja materailistką nigdy nie byłam. Mogłabym iść do pracy po wychowawczym dać synka do przedszkola i nie mieć już dzieci, ale wolę mieć drugie, zyć po macierzyńskim a jednej pensji skromniej ale z większą ilościa dzieci. Zresztą nie dajmy sobie wmówić że dzieci to luksus, że pochłaniają majątek itd., bo mozna wychować dziecko fajnie, i z dobrymi zabawkami, wakacjami, wykształcić i nie pójść z torbami, duzo zalezy tylko od dobrej organizacji, mądrego wydawania kasy i planowania. Dobra kończę bo pewnie mało komu chce się czytać takie dlugie posty...
A chce się czytać długie posty!!! ;-))))
Podziwiam Cię. Też miałam różne perypetie, ale nie aż takie... Tylko poród ciężki, bo synek ważył 4500g...
Do tej pory troszkę zdrowie mi szwankuje, ale synek ma już prawie 6 miesięcy i jest duży, więc mogę pomyśleć troszkę o sobie.
Ja też cieszyłam się, gdy mogłam wyjść z domu, choćby do lekarza ;p
A co do wagi małego to przy urodzeniu miał 4600 (stąd poród kleszczowy), jak miał ok. roku ważył 11 kg, jak miał pół roku to ok.8kg, cos ponad 8 chyba, teraz ma dokładnie 32 miesiace i waży 17kg, jest mega wysoki bo ma 112cm (ale to po tatusiu, bo mąż ma 198cm), ale raczej drobny i szczupły. Z karmieniem zawsze tak było że teściowa mi doradzała butelkę bo on taki wątły, chudy, wygłodzony i nie wiadomo jaki, ale lekarka mi mówiła ze dobrze przybiera na wadze i po prostu jest szczupły bo ma to po nas, ale przyznaję że nieraz miałam chęć kupić bebilon i mu dać, kiedyś nawet w atakach kilkugodzinnej kolki mój facet poleciał do sklepu kupił mleko zrobił mu ale mały nie chciał pić, juz mysleliśmy że wrzeszczy z głodu, ale nie chciał jeść, w ogóle te kolki to był horror, ale teraz cwiem że to nigdy nie była wina mojego mleka, nie dajcie sobie nigdy wmówić że macie złe mleko, za chude czy jakieś gorsze, bo to zawsze mleko matki jest idealne. Chyba ze same zechcecie przestać karmić to ok, każdy jednak niech decyduje o swoich cyckach i swoim dziecku nie słuchajcie rad babć, ciotek i td. które wiedzą lepiej że dziecko chce butli. Co do tej glukozy to ja nigdy nic małemu nie dawałam, nie wiem czy to dobry sposób na przespany chrzest, naprawdę nie wiem, może coś w tym jednak być bo glukoza może bardziej nasycić, ale nie wiem.
LuiZjana... 4500?!
Mały Krzyś ważył 2770 po urodzeniu. W ogóle na porodówce i wśród znajomych tylko słyszałam 'taki mały brzuch?' Teraz dopiero może ma z 4 kg, może trochę ponad... Ma 2 miesiące. Ale za to daje popalić ostro.
LuiZjanna;) Twój mały jak miał pół roku ważył ok 8 kg aż nie chce myśleć ile moja mała będzie ważyła skoro teraz przy 7 tyg waży 6 kg (waga urodzeniowa 4270)
Cyniczna jak Twój malusszek przybierał na wadze?????
4600!!
Mój miał 4500 ;-))))))
Oj, nie powiem, ciężko było i pod koniec nie wierzyłam, że go urodzę. Ale jakoś dałam radę, tylko teraz problem z seksem, siedzeniem. No i z sikaniem, nie popuszczam, ale sikam ''pod górę''. Lekarz twierdzi, że pomóc całkowicie może tylko plastyka krocza, ale mam dopiero 23 lata i nie widzi mi się taki zabieg...
Dzień dobry ![]()
W końcu mam chwilkę dla siebie. A trochę się działo, wcześniej w miarę możliwości odniosę się do postów.
pennylane - podobnie jak Cyniczna bardzo lubię Gdańsk i bardzo miłe wspomnienia związane z moim wychodzeniem z toksycznego związku, byłam tam w pewnym okresie wnet co tydzień. Tak jak lubię rzecz jasna całe Trójmiasto (Gdynia Orłowo, Skwer Kościuszki, Sopot, Gdańsk Starówka), tak głównie wtedy "urzędowałam" na Przymorzu.
Kobra99 uściski dla Oli.
Nataluszku - jak tak Ciebie czytam to doceniam tą moją siermięgę - czytaj: mąż ![]()
On jednak potrafi i przede wszystkim chce zajmować się synkiem i z niczym nie rywalizujemy.
Nie mogę pojąć jak może wypominać Ci zarabianie na dom?
Dla mnie wniosek, że w domu się nic nie robi bo TYLKO siedzi się z dzieckiem to coś co uruchamia we mnie chęć by przegryźć komuś takiemu tętnice. To orka, nawet przy spokojnym dziecku. Wysiłek fizyczny, ale także psychiczny i intelektualny.
Napisz jak się sprawy mają.
Co do spacerów. Generalnie wychodzi się dzieckiem do maksimum -10 stopni. Także cieplej ubieramy maluszka i ile się da, sru na dwór ![]()
Wczoraj Antoś był poza domem od 12 do 21, a czego dobre 2h na cmentarzu, a ciepło nie było - zaraz do tego wrócę.
Akeme wiadomo, że brak pracy jest kwestią bardzo niepokojącą, ale ja wychodzę z założenia: nic nie może wiecznie trwać. Osoba, która chce pracować - pracuje.
Z niepokojem myślę ja natomiast o powrocie do pracy, co zrobię z dzieckiem???
Ja byłam na ważeniu w środę, Antoś w 12 tygodniu życia waży 5600 ![]()
Gdy się urodził: 2700, w ciąży przytyłam maksymalnie 5kg.
Farmazonik jak Twoja Mama?
I chłop sobie poradził.
Chcieć - znaczy móc.
LuiZjanna;) - tuż po ślubie i jeszcze do niedawna również paskudnie kłóciłam się z mężem.
I pisz, pisz, serdecznie witamy na naszym wątku ![]()
Cynicznahipo kochana - przykro mi, ale skoro trzeba zrobić tą plastykę, zdecyduj się.
Będzie dobrze.
Uściski dla Adasia ![]()
minia23 - jak samopoczucie?
ewelina...dziewczyny, jak Wasze pociechy?
A co u mnie?
Mąż wczoraj przeprosił mnie przy dzieciach.
Czyli git.
Jakiś postęp.
Wczoraj natomiast, pojechaliśmy z jego dziećmi i Antosiem na grób jego Mamy, pierwszy raz odkąd pamiętam nie byłam 1 XI na swoich grobach, ale liczyłam się z tym.
Nakarmiłam synka, zapakowałam wszystko co było potrzebne i pojechaliśmy, droga to około 2 godziny, szukanie miejsca kolejny kwadrans, potem dojście na miejsce z wózkiem, a potem ponad godzina stania przy grobie, czyli ponad trzy godziny się zebrały, ale synek szczęśliwie spał, nie mniej czekałam w napięciu co z tego wyniknie, było zimno, no na cmentarzu nikt dziecka raczej nie karmi. Auto, dobra - ale wtedy dzieci męża musiałby stać na tym zimnie. A zatem mój mąż mówi swojej siostrze, że trzeba nakarmić Antosia, a ona, że jeszcze procesja...!!!
Mąż oczekiwał, że da klucze do mieszkania i będziemy mogli tam pojechać (ja nawet o tym nie pomyślałam w ten sposób), a tu takie coś...
No to szczęśliwie otwarty był McDonald's...
Następnym razem trzy razy zastanowię się czy pojadę w tamte strony.
zajrzałam do książeczki małego, jak miał pół roku ważył dokładnie 8,700, ale największy przyrost wagi miał na początku np urodził się 4,600, jak miał dwa tygodnie miał 5100, 6 tygodni miał 6,300, a póxniej już mniej przybierał, wczesnieju się pomyliłam, jak m iał roczek ważył 11,800. Mojej koleżanki synek wazył 9kg na roczek, ale mam też sąsiadke której synek wazył 16kg na roczek więc róznice są duże. Ja przy urodzeniu miałam 2,100, a mój synek 4600 i urodził się trzy tyg przed terminem, mój mąż ważył 5,100, więc mały po nim taki ciężki:) Ale leżała ze mną dziewczyna która urodziła dziecko 5,400 i to czwarte i o dziwo siłami natury i mówiła że miała lekki poród. Waga dziecka jest sprawą indywidualną czasami dziecko jest ciężkie ale wcale nie musi być wielkie może być bardziej "ubite", no wiecie o co mi chodzi. Mój mały miał szerokie barki i się zaklinował pod kością łonową, niestety skończyło się na kleszczach, ale dzięki bogu lekarz użył kleszczy bo inaczej dziecko by się udusiło, pępowiną był dwa razy owinięty tak ciasno że urodził się niedotleniony, dostał tylko 2pnkt w skali apgar, oba pnkt. za serce. Ale dobrze się skończyło więc nie mam co teraz do tego wracać.
Hej
Nie wiem czy interesuja Was moje problemy ale jestem juz bezradna wpadam w jakąś depresje.
Wczoraj mały miał problem z siusiankiem bolalo go podczaa oraz zebrała mu się tam ropa przestraszylam sie bo tak jak lekarz kazal nie naciągalam mu ani nic i nie wiem dlaczego to się stało. Spanikowana napisałam do byłego bo pomyslalam ze może zaradzi nie prosilam o pomoc od porodu to byl pierwszy raz i niestety ostatni.
Nie uwierzycie co on mi na to odpowiedział? ??
Ze skąd ma wiedzieć co to jest skoro nie jest gejem. ....
Dodal ze ma wolne ale wybiera sie do pract na impreze
Od wczoraj jestem na siebie wściekła zr wogole się do niego odezwalam i że to taki dzieciak!!!!
Na szczęście poradzilam sobie i z malym wszystko ok
sandra - ten Twój facet to kompletne dno, brak słów, zero dosłownie, wybacz, ale to się po prostu w głowie nie mieści.
Pisz, to na pewno pomaga i mnie Twoje problemy interesują.
Przede wszystkim nie wiń się za to, że się z nim skontaktowałaś, to w końcu jego dziecko.
Szkoda, że nie możesz na niego liczyć.
Dla Samuela lepiej by wychowywał się bez tego palanta.
Dodał ze więcej mialabym mieszkając z nim ale ze mu nie pozwalam (bo nie bede utrzymywać hytrusa) to juz moj problem. Czyli co mam rozumieć ze mieszkajac osobno to juz dziecko się nie liczy i wszystkie matki samotnie wychowujące dzieci nie moga liczyć na ojca dziecka bo nie maja oni korzysci z mieszkania to ojcem sa tylko na papierku i oczywiście chwalac sie innym
Sandra... dlaczego uważasz, że nie interesują nas Twoje problemy?
Wszak wczoraj rozmawiałyśmy na fb i poradziłam Ci, że skoro zbiera się ropka, to powinnaś z Małym pojechać do lekarza, najprawdopodobniej zrobiła mu się infekcja, ale specjalistą nie jestem..
Do Twojego ex nie wiem, po co pisałaś. Przecież nie od dziś wiadomo, że to kretyński gówniarz.
Asiu, Adaś przybierał na wadze następująco:
22/05/13 - 4500g
30/05/13 - 4800g
30/07/13 - 6500g
01/09/13 - 7500g
26/09/13 - 8500g
Teraz mamy już listopad, więc może mieć ponad 9kg.
Domeczku, oczywiście, jeśli będzie konieczność, to zdecyduję się na zabieg. Ale dla mnie to ostateczność.
Kobra, co u Was?
Bo wiem ze nie powinnam do niego dzwonic pisać wogole się kontaktować ale moj obraz idealnej rodziny zostal zburzony a zawsze marzylam o pelnej rodzinie i dobrym ojcu dla dziecka.Nie mogę pojac Dlaczego ciąża i dziecko tak zmieniło faceta sam jest chowany bez ojca dlaczego funduje to swojemu dziecku??? Zazwyczaj słyszałam ze jest wręcz odwrotnie ze taki ojciec dąży żeby dziecko mialo wszystko przede wszystkim miłość a ja myślę nawet wiem że on nie kocha Samuela.
Sandra ja raczej slyszalam ze ludzie z takich rozbitych rodzin powielaja bledy swoich rodziców-gdyz dla nich to jest wlasnie normalne,taki maja przyklad... Ja tez chcialam zeby moja corcia miala rodzine w komplecie ale nic na sile... Nie tak mialo wygladac nasze zycie ale cóż... Poradzisz sobie sama a moze z czasem emocje ochlona,do chlopaka cos dotrze i sie ułoży?? Zycze Ci tego ![]()
Zielony Domku dziekuje ze pytasz :** Dzwonilam do mamy i jest zalamana bo musi nauczyc sie chodzic.... Nie potrafi,ciezko jej ale da rade
Bo jakze by inaczej
Potrzebna bedzie zapewne rechabilitacja i czy na to trzeba miec skierowanie?? Jesli tak to od lekarza rodzinnego?? Orientuje sie ktos moze?
Luizjana mialam podobny porod do Twojego,malutki tez byl 2 razy owiniety pepowina,skonczylo sie na kleszczach i niskim apgarze ale teraz rozwija sie dobrze ;]
kupilam malemu dzisiaj kombinezonik na 12m i za maly jest
niewiem co to za rozmiarówka;( i jak na zlosc pewnie mi nie wymienia ![]()
Bo wiem ze nie powinnam do niego dzwonic pisać wogole się kontaktować ale moj obraz idealnej rodziny zostal zburzony a zawsze marzylam o pelnej rodzinie i dobrym ojcu dla dziecka.Nie mogę pojac Dlaczego ciąża i dziecko tak zmieniło faceta sam jest chowany bez ojca dlaczego funduje to swojemu dziecku??? Zazwyczaj słyszałam ze jest wręcz odwrotnie ze taki ojciec dąży żeby dziecko mialo wszystko przede wszystkim miłość a ja myślę nawet wiem że on nie kocha Samuela.
Ale po co się nad tym zastanawiasz?
Jest po prostu nieodpowiedzialny, to wszystko.
NIE NADAJE się na ojca.
Farmazonik, no rozmiarówki nieraz doprowadzają mnie do białej gorączki... Czasem 74 pasuje, czasem jest za małe, czasem za duże... A Adaś ma 72cm. Jak idę na zakupy, to biorę zawsze jednego pajaca ze sobą, żeby porównać długość ;-)
hej dziewczyny moja Dorotka wazy 9700g w lutym nastepne szczepienie i tylko jedno uklucie
tak poza tym to nnuda dzis caly dzien przed tv to masakra jak ten dzien sie dluzy przez ten deszcz jakby tego nie bylo to bym na jakis spacer poszla z moja niesforna trojka
Wyganiam mojego M do apteki po wit D3 dla malrj i leki dla Tomka na astme a co niech on moknie hehe
Kurcze,na to nie wpadlam... a rzeczywiscie moglam wziasc tego pajaca ;/ zaplacilam raptem 30 zl wiec duzej straty niema tylko szkoda mi juz meczyc malego w kurteczce...
O a Bartus ma 70 cm ;P
Iskra a Dorotka ile ma miesiecy??
Moj jeszcze w pracy,Hania u tatusia a ja sie opierdzielam ;] Musze kwiaty podlac a tak mi sie nic niechce,najgorzej to wstac i od czegos zaczac ;D
Ja dzisiaj rano wysprzątałam całe piętro i totalnie nic mi się już nie chce.
A do tego mam krwawienie z odstawienia i czuję się jak pół dupy zza krzaka.
Farmazonik mala skonczyla 9 miesiecy a nosi ubranka na 12 m
Ja starszego synka nie daje do taty bo ostatnoi koszmar przezylam jak maly mi powiedzial o ktorej poszedl spac....5:30 rano ![]()
Cyniczna wspolczuje jak odstawie dorcie to mnie zaleje...
Mój pierwszy okres po porodzie trwał 17 dni ![]()
Mój 10.
hejo to witam się i ja mama 3miesiecznego Oliviera:)
Czesc kobietki:)
Farmazonik wiem o czym mówisz - U nas tez hania nosi niektóre rzeczy jeszcze w rozmiaze UWAGA - 56!!!!!!! a zwykle to już 62-68 jej nakładam...
Dzis pokazał nam się 1 zabek jupppii a ja głupia myślałam ze placz przy jedzeniu to wina brzuszka ...często Hania odrywała się od butli i popłakiwała i nie wypijała porcji mleka do końca - kurde dziwie się bo jeszcze wczoraj zaglądałam i nic zupełnie nie było a dziś wieczorem patrzę i jest jak w morde strzelił cała biała krecha na czerwonym i widać podrażnionym dziąśle....
Słuchajcie Hania dostała dziś super zabawkę - nigdy takiej nie widziałam - http://allegro.pl/fisher-price-pianinko-do-lozeczka-cudowna-planeta-i3609479480.html
Zebym wcześniej wiedziała ze jest takie cos chyba bym sama jej to kupiła - zafascynowana jest tymi światełkami - udeza łapkami w tą zabawke i to gra melodyjki i siwatełka migają...Polecam:)
Desire, super ta zabawka! Ja przymierzam się powoli do kupienia czegoś Adasiowi na Mikołaja i pod choinkę. I uparłam się właśnie na Fisher Price'a, uważam, że robią najlepsze i najbezpieczniejsze zabawki.
Kurczę, aż się boję, kiedy mój Adaś zacznie ząbkować... Myślałam, że może to już, bo ma ten katarek, ale zaglądałam do buzi i nic...
Cyniczna te ząbkowanie to masakra bo Adas moze zabkowac i zębów może jeszcze nie być widać...Hania wszystko wkładała do buzi gryzła z takim nerwem i się śliniła...a zębów nie było widać i to trwało 3 miesiące!
W końcu was znalazłam dziewczyny
tak sobie myślałam gdzie wszystkie pouciekałyście:)
Udało mi się nawet was nadrobić i bardzo chciałabym się do was przyłączyć ![]()
Jestem mamą 3,5 tygodniowego Nikodema ![]()
Hey hey,
przepraszam że mało się odzywam ale mało bywam na necie.. korzystamy teraz w trójkę z czasu spędzonego razem
i nadrabiamy
u nas narazie dwa dolne ząbki są i teraz idą górne
dziś na obiad jedliśmy rosołek i spaghetii
mmniam :] Oli wniebowzięty..
U nas goście więc dużo ludzi, zero nudy, ciągle coś do zrobienia
jak dziś sprzątałyśmy z mamą po obiedzie to jakby wesele było
Oli body nodi 74 a inne ubranka 68
czasem 62 zależy jaka firma
Nasz słodziak dostał kolejną... zabawkę od cioci.. tym razem super zawieszka z fisher price można zawieścić gdziekolwiek teraz ma w wózku przy sobie
śpi z nią
fajne ogłosy i melodyjki ma ![]()
My jeszcze nie wiemy co nasz tuptuś dostanie pod choinkę ale pewnie dużo rzeczy bo każdy coś.. i się uzbiera
Zabawek ma od groma teraz ciuszków dostał od wujka dwa wory więc do wiosny jesteśmy o kupieni
a co
przyjechał wujcio z Niemiec to kupił chrześniakowi..
Mamy plan na wypłatę kupić małemu chodzik
bo już rwie się do chodzenia.. w łóżeczku, czy jak sie go trzyma także tam trochę jak się go da myślę nic mu nie będzie
szczególnie przydatne jak będę sama a mój maruda będzie chciał popłakać jak mamusia obiadek robi ![]()
Fragolacia super że twoj M przyjechał
Korzystajcie z czasu razem ;d Na długo przyjechał?
Olik też pewnie cieszy się z przyjazdu tatusia
My ubranka nosimy jeszcze rozmiar 56 czasem przed praniem jak już nie ma 56 to zakładam mu śpioszki czy pajace 62 ![]()
Kurcze a ja własnie mam problem z mikołajem czy prezentami pod choinkę ;/ bo Nikoś będzie miał wtedy prawie 3 miesiące więc i tak nie będzie kumał czy przyszedł gwiazdor czy nie.
Więc nie wiem czy jest sens kupowania prezentów...
Ale pewnie moja i rodzina J będzie uważała inaczej i pewnie dostanie masę prezentów...
Cyniczna to mnie pocieszylas z ta waga:D
u nas dzus rodzinne popoludnie niestety zakonczone zla wiadomosia zmarla tesciowa mojej siostry co prawda sie na to wszyscy szykowali ale nie faknie uslyszwc tak zla wiadomosc.
Lenka juz spi od ponad godziny wiec mam chwile dla siebie.
Mojej martynce szly 4 zebu na raz jak miala 8miesiecu
Cebulka.. zrezygnował z pracy więc jeszcze nic nie wiadomo
narazie zostaje i cieszymy się sobą ![]()
Olek jak widzi tatę to udaje pokrzywdzonego by tatuś wziął na rączki i potulkał
mały wymuszacz ![]()
Cebulko no mojemu na gwiazdkę będzie leciał 10 miesiąc więc conieco kuma ale czy będzie wiedział że to od mikołaja..
hmm..
A ty jeśli nie chcesz by Nikodem dostał od groma nie potrzebnych rzeczy pod choinkę (skoro nie kuma
) może poinformować swoją rodzinę czy faceta że jeśli chcą to ok.. ale coś przydatnego.. ubranka czy grzechotkę.. pluszaka grającego.. a z wypasionymi zabawkami za rok będą szaleć ![]()
Cebulka.. zrezygnował z pracy więc jeszcze nic nie wiadomo
narazie zostaje i cieszymy się sobą
Olek jak widzi tatę to udaje pokrzywdzonego by tatuś wziął na rączki i potulkał![]()
mały wymuszacz
Cebulko no mojemu na gwiazdkę będzie leciał 10 miesiąc więc conieco kuma ale czy będzie wiedział że to od mikołaja..
hmm..
A ty jeśli nie chcesz by Nikodem dostał od groma nie potrzebnych rzeczy pod choinkę (skoro nie kuma) może poinformować swoją rodzinę czy faceta że jeśli chcą to ok.. ale coś przydatnego.. ubranka czy grzechotkę.. pluszaka grającego.. a z wypasionymi zabawkami za rok będą szaleć
O JA! czyli zostaje na dłużej ;D to suuuuuper. Napewno jesteś szcześliwa
NARESZCIE!
Co do tych prezentów to my jako rodzice odpuścimy sobie w tym roku kupno prezentów, a dziadkowie ciocie i wujkowie jak chcą to niech kupują
Chociaż nie powiem, kuszą mnie te zabawki z Fisher price'a ![]()
cebulka
nic w tym złego
jeszcze się na kupujecie prezentów świątecznych i nie tylko
po za tym ja sobie też tak mówiłam... ale jak przychodzi co do czego.. coś fajnego zobaczę a kupię będzie miał na mikołaja czy coś.. chociaz do tego jeszcze miesiąc czasu ![]()
Jak tam pomyślę trochę mi smutno.. pamiętam czasy jak sama czekałam na tą wigilię,gwziazdkę, prezent.. niesamowite uczucia i wgl
a teraz to już do mnie żaden mikołaj przyjść nie chce
to nie fair :]
No właśnie pewnie jak pojadę po prezenty dla reszty rodziny to i małemu coś kupię.. Taka już natura matki ;p
To ty aż tak nie grzeczna jesteś ze Mikołaj Cię nie odwiedza? ;D
Mam pytanie do mam karmiacych piersią ( pewnie nie wiele ich tu) jak wyglada wasza dieta, pozwalacie sobie na wszystko czy jednak nie jecie czegoś?
Ja miałam dziś przez to doła ;( mam ochotę na golabki a mogę tylko pomarzyć.. Cały czas jem to samo ;/
cebulka mnie położna jak dała listę co mogę a czego nie mogę jeść... to OMG... a później jak trafiłam do szpitala gdy już nie karmiłam byłam taka zła.. bo lekarz powiedział że to farmazony.. jeść wszystko i obserwować dziecko.. no tylko unikać gazowanego, kapusty, grochu, fasoli no i używek
aaaaaaa i gołąbki możesz spokojnie zjeść.. tylko kapustę zostaw
wiem że to nie to samo.. ale zawsze coś
po mięsku z ryżem nic nie będzie (o ile tak wyglądają u was gołąbki) .. ja wychodząc z szpitala (karmiąć) miałam ochotę na kawę, colę.. i akurat na obiad były gołąbki a swoją kapustę musiałam oddać narzyczonemu
eh. ale zjadłam środek i sos
popiłam herbatą i było git ![]()
ja jem wszystko co nie wzdyma i mała dobrze reaguje,chociaż dziś rano zjadłam mandarynkę i mała zrobiła trzy kupki wodniste nie wiem czy od tego.apetyt ma normalny więc to nie biegunka raczej bo już potem były normalne kupki.
Mam pytanie do was kobietki czy karmiąc piersią dziecko może robić kupki z zawartością takich jak by grudek?normalną żółta kupka a w niej grudki też żółte,gdzieniegdzie śluz ale mała ma tak od kad skończyła 2tygodnie.apetyt ma normalny a nawet wzmożony więc myśle że to nie żadna choroba.
Fragola, Ewelina dzięki... Czasem się zastanawiam jak to jest ze mały się na jada i mam pokarm skoro od tak 3 dni chodzę głodna ;( cały czas jem chleb z dzemem i pije wodę czasem mama trafi w mój gust to ewentualnie zjem jakaś wędline.. W zeszła niedziele zaszalalam i zjadłam jajko gotowane
tak się boje jeść coś innego ;/ ze albo Nikos dostanie jakieś uczulenie albo będzie go bolał brzuszek prze zemnie ;(
Ewelina myśle ze tymi kupami nie masz co się przejmować
Na piesi przeważnie są jakieś dziwne kupy ;p tak słyszałam
Ewelina, te grudki tak resztki niestrawionego mleczka. Wszystko jest ok.
Hej:) Jak czytam o Waszych maluszkach to coraz bardziej chcę mieć drugiego malutkiego brzdąca, to jest chyba najleprze co może nas w zyciu spotkać, fajnie że możemy być mamami bo nie każda kobieta ma taką mozliwość. Ale myslę też że nic na siłę, trzeba chcieć mieć dziecko i być pewnym konsekwencji tej decyzji, niektórzy chyba nie zdają sobie sprawy z tego że dziecko zmienia wszystko i nigdy już nie ma zycia sprzed dziecka.
Sandra współczuję Ci naprawdę, mam bliską koleżankę która samotnie wychowuje dziecko, wiem jak to wygląda, ta moja koleżanka leczy się na depresję, ale ona miała straszne przejścia (facet nie chciał uznać dziecka), szkoda mi wszystkich samotnych matek, a ci zasrani tatusiowie którzy nie chcą brac odpowiedzialności za dzieci to totalni debile którzy powinni być bezpłodni. Sandra musisz mieć wsparcie, bo sama sobie nie dasz rady, chodzi mi o solidne wsparcie psychiczne, w rodzinie, a może psycholog byłby dobrym rozwiązaniem, wiesz nie chcę Ci się tak mądrzyć bo sama pewnie ryczałabym jak glupia i wpadłabym w mega deprechę, ale dziecko jest teraz najważniejsze i po prostu nie możez się załamywać bo jesteś dla tej małej istoty calym światem, musisz być silna, z czasem będzie latwiej, ale szukaj pomocy, nie tłum w sobie emocji, wygaduj sie wszędzie, wyrzucaj z siebie negatywne odczucia. Trzymam kciuki za Ciebie, dasz radę ale musisz mieć wsparcie, my na forum też będziemy Cię wspierać ale wiadomo że to nie wystarczy. Mam nadzieję że będziesz szczęśliwą, spełnioną mamą, kobietą, kiedyś zapewne ułożysz sobie zycie ale nie rozpamiętuj już tego niby-tatusia bo z tego co czytam to naprawdę jakiś idiota, ale to tak bywa, sam nie miał przykładu to nie umie być ojcem po prostu, ale jakby chciał to by podjął trud i się nauczył, ale nieważne, olej go i nie trać energii na przeżywanie i analizowanie jego zachowania bo naprawdę szkoda Twojego czasu.
Czytałam o okresie jak pisałyście, ja dostałam pierwszy okres po 13 miesiącach od porodu, miałam ok.10 dni i dosłownie myslałam że to jakiś krwotok a nie okres, tak jak wstałam po porodzie i mi krew po nogach leciała to tak samo jak dostałam wtedy, myślałam że może byłam w ciąży i poroniłam, ale od razu zadzwoniłam do mamy i ona mi powiedziała że to tak może wyglądać.
cebulka nie musisz trzymać takiego reżimu (no chyba że masz taki kaprys jeść tylko chleb z dżemem;) Ja jak karmiłam synka jadłam wszystko oprócz czekolady, cytrusów i pokarmów wzdymających, jadłam dużo owoców, warzyw, miąsa gotowana, lub pieczone, piłam bardzo dużo (głownie wody), dużo czytałam na temat żywienia kobiet karmiących, a mimo to mały i tak mial kolki, bo jadł zbyt łapczywie i łykał dużo powietrza. Jadłam normalnie, ale zdrowiej, unikałam dań smazonych, gotowców, nie jadałam na mieście, chyba że w sprawdzonych restauracjach.
A ja słyszałam, że chodzik bardzo mocno obciąża stawy dziecka. W sensie: gdy dziecko będzie gotowe aby chodzić - zrobi to.
Witaj cebulko ![]()
Fragola - korzystaj ile wlezie ![]()
Moja siostra miała chodzik - nie chodziła w nim, tylko jeździła. Tyłkiem wisiała na siedzonku i jeździła po chałupie ![]()
Dziewczyny, kiedy zaczynać wysadzanie na nocnik?
O tym chodziku powiedział mi ojczym. Chodzi na wykłady uniwersytetu trzeciego wieku.
Ale teraz dosłownie weszłam na pierwszą lepszą stronę: "chodzik czy warto".
I: http://www.osesek.pl/zdrowie-i-pielegnacja-dziecka/pielegnacja-dziecka/1135-chodzik-czy-na-pewno-jest-niezbedny.html
Ale.
Każdy robi jak uważa. Nie chcę siać fermentu ![]()
Ja tam dziecku chodzika nie kupię NA PEWNO.
cebulka nie musisz trzymać takiego reżimu (no chyba że masz taki kaprys jeść tylko chleb z dżemem;) Ja jak karmiłam synka jadłam wszystko oprócz czekolady, cytrusów i pokarmów wzdymających, jadłam dużo owoców, warzyw, miąsa gotowana, lub pieczone, piłam bardzo dużo (głownie wody), dużo czytałam na temat żywienia kobiet karmiących, a mimo to mały i tak mial kolki, bo jadł zbyt łapczywie i łykał dużo powietrza. Jadłam normalnie, ale zdrowiej, unikałam dań smazonych, gotowców, nie jadałam na mieście, chyba że w sprawdzonych restauracjach.
Ten chleb z dzemem to nie taki kaprys bokiem mi już wychodzi...
Tak Się boje o małego żeby nie cierpiał przeze mnie ;/
Jakie owoce jadalas ? Ja ostatnio jadlam jabłka gotowane bo surowych tez podobno nie wolno...banany muszę spróbować
Co do chodzika ja jeździłam w nim tak długo aż nie przelecialam przez próg i mój dziadek się wkurzył i wywalil głupi chodzik
Także mój malutki tez nie będzie jeździł w chodziku...
Cebulka, przez jakiś czas moja dieta tez była bardzo uboga, ale powoli zaczęłam wprowadzać nowe pokarmy, teraz jem prawie wszystko.
Nataluszek, czyli Twój mąż w podtekstach daje Ci odczuć, ze nie pracujesz zawodowo, a jednocześnie ma Ci za zle, ze chcesz szybko znalezc prace zamiast siedziec w domu?
Zielony Domku, bardzo dobrze, ze nie ustąpiłaś i mąż przeprosił Cie przy dzieciach.
Fragola, czuć od Ciebie pozytywna energie przez monitor
. Ciesze się, ze w końcu jesteście razem ![]()
Cyniczna, dzięki za pamięć. Ja chora, a dziś jeszcze czeka mnie wizyta gości. Jupi.
Hejo ja jestem 3msc po porodzie i dalej nie Mam okresu:) karmie mieszanie i od początku jem wszystko pije nawet gazowane jem czekoladę a malemu nic nie ma:) rośnie zdrow ![]()
właściwie to jadłam większość owoców i warzyw, oprócz cytrusów, na początku przez 3-4 miesiące unikałam truskawek, pomidorów i ogórków, ale właściwie nie wiem czy by mi szkodzily bo potem jadłam normalnie i nie zauważyłam żadnej różnicy. Unikałam rzeczy zapieracących np. gotowanej marchewki ale chyba niepotrzebnie bo przecież jak dziecko pije samo mleko to te kupki i tak są rzadkie. Często jadłam ziemniaki gotowane z mięsem (np pierś z kurczaka gotowana) i do tego jakaś surówka. Dużo jadłam bananów, jabłek. Często robiłam sobie surówke z marchewki i jabłka ucieranych. Dużo piłam mleka, ale nie na pokarm, ja bardzo lubię mleko z róznymi platkami musli, platkami owsianymi, kukurydzianymi itd. Jadłam dużo zup mlecznych z makaronami, ale tez podchodził mi rosołek, pomidorowa. Jadłam pierogi, naleśniki (z serem, jabłkami, miesem). Jadłam często omlety, piekłam ciasteczka owsiane, robiłam sobie róznego rodzaju kiśle owocowe (z naturalnych soków i mąki ziemniaczanej). Jadłam dużo kasz, ryżu. Unikałam octu, smieciowego jedzenia. Pieklam czasami domową pizzę, łagodnie przyprawioną z róznymi dodatkami np. szynka, pomidory, ser - tak trochę ubogo. Ogólnie jadłam posiłki urozmaicone, ale starałam jeść zdrowo. Często zamiast wędlin piekłam mięsa np. schab ze śliwką, karkówke, pasztety z królików. Jajek jadłam dużo. Piłam wodę, soki, słabszą herbatę, kawę inkę. W lecie robiłam domowe lody, albo sorbety. Nie odczuwałam okresu karmienia jako jakiejś rezygnacji. Zresztą popatrzcie jakie obiady podają w szpitalu, ja jak leżałam z synkiem to podawali gotowaną marchewkę (zapiera), nwet dostałysmy pączki na tłusty czwartek i jakoś nic się nie stało. Od czasu do czasu zjadałm kawałek czekolady (po karmieniu). Oczywiście bezwzględnie unikałam alkoholu, papierosów na szczęście nigdy nie paliłam więc nie mialam z czego rezygnować, wiem że to czasem problem dla palaczek.
Ja zakochałam się w serii poradników:
"W oczekiwaniu na dziecko"
"Pierwszy rok życia dziecka"
i "Drugi i trzeci rok życia dziecka"
napisanych przez bardzo dobrych specjalistów. Naprawdę traktowałam tą książkę jak biblię macierzyństwa, opierałam się na jej wskazówkach także tych dotyczących jedzenia, zasad żywienia matki karmiącej a potem żywienia dziecka. Naprawdę gorąco polecam te książki, wszystko w nich jest opisane potocznym językiem, bardzo przystepnym, zrozumiałym, poruszane są wszystkie problemy macierzyństwa, naprawdę zamiast zasypywać się tonami gazet czy słuchać róznych, często sprzecznych rad lepiej skorzystać z dobrych poradników, aktualnych itd. Ja smiało mogę powiedzieć że gdyby nie te trzy książki byloby mi o wiele trudniej. Naprawdę bardzi je polecam, poszukajcie (a może któraś z Was już je ma;), może da się je ściągnąć gdzieś, albo kupić w jakiejś promocji (ja je dostałam akurat w pakiecie, trzy razem od mamy jak dowiedziała się o ciąży więc łykałam wiedzę od początku:) Potem przekazałm je dalej i tak krążą po rodzince i znajomych, z drugim maluchem też będę opierała się na wiedzy z tych książek.
Cebulka tam masz naprawdę wszystko dokładnie opisane co do zywienia, bez niedomówień i niejasności:) Naprawdę gorąco polecam te książki:) Haha, tylko nie myslcie że to jakaś reklama, po prostu mi podpasowały i teraz je chwalę:)
Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 31 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jestem Mamą! czyli perypetie wszelkiej maści związne z niemowlakami :)
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026