Dobry wieczór
.
Raju, ja jestem zdecydowanie czarownicą
. A ręka moja dziś nieco odpoczęła i nie boli. Od jutro ją czeka znowu przeprawa, ale ja jej będę z bańki przywalać
. Laptuś się ucieszył
?
O, smażyłam kiedyś na klarowanym, aż raz kupiłam wielkie i zanim się skończyło, to spleśniało i ja znowu na oleju pichcę.
Te kamienie pomagają? Bańki mam właśnie takie gumowe, bardzo wygodne.
No i widzisz Klaudi przez takich oszustów człowiek już nikomu nie pomoże
, jakby kto zapukał.
Żyworódko, haha, popieram, Klaudyna powinna się ustatkować, co my tu oczopląsów mamy dostać od jej szaleństw
?
W telewizji kiedyś słyszałam, jak bardzo zdrowy jest smalec gesi. I było to dokładnie na drugi dzień po tym, jak cały smalec po usmażeniu i zjedzeniu gesi- wywaliłam
. Po następnej już zostawiłam i jadłam to z chlebem
.
Raja, hahaha, ale nas rozgyzła z tymi chłopami
. U mnie to jest inny problem, wiadomo w czym to zawsze tkwi ambaras
.
Marcin, chyba nie wziąłeś sobie do serca mojego "marudzenia"
? Dawaj tu erotyczną poezję, migiem
.
Maja, ja przedwczoraj garnek spaliłam- ostatnio dobrze mi internet działa
.
Może, jak nie będziesz przez cały rok grzeczna, to Ci się ta obrączka przyda
. Co wybierasz
?
Kiedyś słyszałam, że jak się kota karmi, to on z wdzięczności myszki przynosi. Ja rózne resztki czy mleczko zanosiłam koło kompostu, coby i jaką nornicę przy okazji upolowały. Ale ostatnio nie chciało mi się ubierać i za drzwi wystawiałam. Wczoraj koło drzwi leżała sobie mysz z nadgryzioną głową
. Dziś już wyniosłam koło kompostu, doceniam kocią wdzięczność, ale niech też tam podarki przynoszą. I Ty Maj uważaj, gdzie im mleczko stawiasz
.
Susan, od samego patrzenia na te obrazki gardło boli
. Ale nic to, ja też uwielbiam takie widoki, tylko lubię, jak widać przestrzeń, sam padający śnieg, to za mało.
Twój sport
? Hm...do koniów to niepodobne
.
Lajla, jak napisałaś o tym, jak ci zawsze "cieplutko"
, nawet latem, to jakbym o sobie czytała, w 100%! Co to może być, że tak zimno? Ciśnienie mam niskie, może dlatego? Jak siedzę w fotelu , to mam dwie pary skarpetek, długi rekaw, kamizelkę, kocyk, a mój man w samych....paraduje, bo mu za gorąco. I niech nikt nie mówi, że to brak jakiejś tam witaminy
, bo się zacznę zastanawiać, dlaczego jemu nie brak?
No a co do Marcina, to z tego, co wiem, to on jeszcze tego gatunku chyba nie uratował
.
Klaudynko, grzanie kregosłupa raczej nie pomoże, trzeba grzać dłonie i stopy. W tej chwili mam tak zimne dłonie, że powinnam założyć rękawiczki, a stopy też już zaczynają lodowacieć
. trzeba z tym żyć, sie nie przejmować, bo to mało ważne
.
Może napalę jeszcze w kominku, ale ten mój tego nie wytrzyma
. Idę pod kocyk.