Nie śpię, czatuję na tą franciszke-komarzyce. 
Minionej nocy spiła mi krew w czterech miejscach, była tak opita, a i to zdołała mi wyfrunąć spod ręki, a już ją prawie miałam. 
Czy to możliwe, że spędziła cały dzień w moim pokoju??? A teraz nocą znowu rzuciła się na łowy???
Gaszę i świecę światło, bo liczę, że gdziesik przysiądzie i ją złapię.
A ona tylko przeleci koło mnie i znika.....
Nie zasnę, dopóki jej nie ukatrupię.
A że pewnie to jeszcze potrwa, to troszku pofilozofuję.
Klaudyna59 napisał/a:(...)Jeśli chodzi o słowa to ja nie lubię OBOWIĄZEK a fe , jakoś nie lubię tego słówka i nic na to nie poradzę. A poświęcenie to obrazuje sytuację bez wyjścia ale musisz działać aby pomóc mimo że jest to ze szkodą dla ciebie. No niestety słowa mają to do siebie że u każdego co innego znaczą, ale masz rację że moje tłumaczenie z polskiego na nasze było zawiłe. 
Obowiązek ogólnie mówiąc jest to: ?konieczność zrobienia czegoś wynikająca z nakazu moralnego lub prawnego; też: to, co ktoś musi zrobić powodowany taką koniecznością? tą formułkę ściągnęłam z netu, bo doskonale określa, co zacz oznacza to słowo i myślę, że nie ma potrzeby bardziej go tłumaczyć, jak to Raja pisze: z polskiego na nasze.
Poświęcenie, nie ma nic wspólnego z przymusem, to jest tylko i wyłącznie WOLA danego człowieka.
Chce to się poświęca, nie chce, to nie ma przymusu. I tyle.
Z jednym Klaudii masz rację, poświęcenie jest zawsze ze swoją szkodą.
Mówią: robisz komuś dobrze, robisz sobie źle.
Rozpatrując dalej, to ta "szkoda" też może mieć różny rozmiar i wymiar np. czasowy, bo poświęciłaś koleżance czas na wysłuchiwanie jej żali, a sama nie zdążyłaś do sklepu, który Ci przed nosem zamknęli - to taki prozaiczny przykład.
Myślę, że poświęcenie wiąże się z uczuciem, z emocjami, które nami kierują, że CHCEMY tej osobie pomóc.
Myślę, że poświęcenie może być często zagrożeniem dla nas samych, bo cenimy czyjeś sprawy ponad swoje.
Myślę, że każda/każdy z nas to czyni, bo jest to raczej nieuchronne działanie żyjąc w społeczności, w rodzinie.
Ważne, żeby nie wpaść w taki nałóg poświęcania się, żeby nie stało się to, naszą drugą naturą, że MUSISZ.
Ehh, wiecie, jak ja nie lubię filozofować. 
Franciszka-komarzyca gdziesik się przyczaiła, no trudno, przecież nie będę jej do rańca wyczekiwać.
Basiu, ja Cię proszu, podawaj kawkę tak cichusieńko.....:)