Miga, dzięki za życzenia.....pooooowoli wracam do zdrowia. A chodzi o to, że za bardzo sobie podmaściłam - najpierw myślałam, że to po zjedzeniu pierogów ze skwarkami i włoskiej kapustki, suto omaszczonej. Ale sobie przypomniałam, że to prawdopodobnie zaszkodził mi chlebek opiekany na tłuszczu i posmarowany dżemem, który sobie zaserwowałam późnym wieczorem......tak mnie cosik naszło na taki smak.
Na drugi dzień jeszcze tym tłuszczykiem się doprawiłam.
Nadal dzisiaj jeść mi się nie chce, ale chociaż przyjmuję płyny. Dziwne, ale bóli nie mam, jedynie dzisiaj lekkie gniecenie w podbrzuszu.
Mam nadzieję, że obejdzie się bez lekarza.miga napisał/a:(...)Postawiłam "wysoka poprzeczkę", chacha, ale znowu nadrobiłam trochę zaległości tzn. przeczytałm 84 stronę ( tak mi sie chwilami wydawało, że tam sporo o mnie
)(...)
Hihiii...... uderz w stół, a nożyce się odezwą.
A znasz to: gospodarz zachęca gości 'proszę, jedzcie, jedzcie'......a, wypowiedziane ze zmiękczeniem: 'proszę, jedźcie, jedźcie'....
Znam, znam
, nawet: "bierzcie i jedźcie"
. Pojechali, a ci co mieli zostac pokładli dzieci spac i...nie wiem, co robią
.
Chciałabym nie czuc głodu, ale bez przyczyny. Trochę namieszałaś i stad takie samopoczucie. Wzięłaś chociaż sylimarol?
A co do "nożyc", hm...dobrze wybrnęłaś, jestem kontenta
.



















