Witam Was, popijając wodę mineralną, gazowaną.
Ba-cha na Twoją kawkę na razie sobie tylko popatrzę. 
Miga, dzięki za życzenia.....pooooowoli wracam do zdrowia. A chodzi o to, że za bardzo sobie podmaściłam - najpierw myślałam, że to po zjedzeniu pierogów ze skwarkami i włoskiej kapustki, suto omaszczonej. Ale sobie przypomniałam, że to prawdopodobnie zaszkodził mi chlebek opiekany na tłuszczu i posmarowany dżemem, który sobie zaserwowałam późnym wieczorem......tak mnie cosik naszło na taki smak.
Na drugi dzień jeszcze tym tłuszczykiem się doprawiłam.
Nadal dzisiaj jeść mi się nie chce, ale chociaż przyjmuję płyny. Dziwne, ale bóli nie mam, jedynie dzisiaj lekkie gniecenie w podbrzuszu.
Mam nadzieję, że obejdzie się bez lekarza. 
miga napisał/a:(...)Postawiłam "wysoka poprzeczkę", chacha, ale znowu nadrobiłam trochę zaległości tzn. przeczytałm 84 stronę ( tak mi sie chwilami wydawało, że tam sporo o mnie
)(...)
Hihiii...... uderz w stół, a nożyce się odezwą. 
Temat GOŚCIE - ostatnio częściej bywam w gościach, niż przyjmuję.
Co przyuważyłam, zarówno wśród rodziny jak i znajomych, że coraz częściej zaproszenia są bardziej okazjonalne, niż takie 'od ręki'.
Niestety, ale te przygotowania dają w kość, to pieczenie po nocach, serwowanie potraw, sprzątanie przed i po.
A znasz to: gospodarz zachęca gości 'proszę, jedzcie, jedzcie'......a, wypowiedziane ze zmiękczeniem: 'proszę, jedźcie, jedźcie'....
miga napisał/a:Wielbicielu, czy Ty jesteś w Lidii zakochany i stąd ten smutek? Czy jesteś tylko "wielbicielem"? Bo jeśli to drugie, to powiem Ci, że ja byłabym zazdrosna, gdyby mój facet wielbił jakąś inną
. Oczywiście nie oczekuję odpowiedzi, bo to nie moja sprawa.
Wyraziłaś moje przemyślenia w tym temacie.
Oczywiście, że to nie nasza sprawa, ale jeżeli Wielbiciel się 'pożalił', to jak najbardziej obliguje nas do wypowiedzenia się. Niech to będzie pewną wskazówką dla niego w jego sytuacji.
Miłego dla dla wszystkich. 