Witam Was kobietko-marudko-migusie w porze dopołudniowej o godzinie 10,33.
To wcześniejsze powitanie "witajcie migusie w marudkowie", miało też na celu przywołanie do porządku migacych się od uczestniczenia w imprezach organizowanych w tym wątku, ale będę na tyle dyskretna i nie pokażę palcem, kogo to dotyczy...:D
Nie bez powodu zaczynam od zacytowania [/b]żyworódki[/b].........hihihii.....wymyśliła kolejne fajne powitanie (właśnie ciekawa byłam jakie na dziś )......a więc:
witajcie kobietko-marudko-migusie ........w porze popołudniowej 14.50
- mam przerwę do godz.16-ej a więc kilkam...... Skąd przerwa? - od rana załatwiałam różne sprawy w S-lni Mieszkaniowej, Banku, u rodzinnego - po mężowskie recepty. W przychodni poszło mi piorunem, bo tylko kartkę zostawiłam z wykazem leków - tak się składa, że w moim bloku mieszka pani z rejestracji i jak mnie tam zoczy, to bierze karteczkę - a później dostarcza mi recepty do mieszkania............sama tak zarządziła.........nawet mnie namawia abym jej do domu przynosiła tą karteczkę - ale nie chcę JEJ nadużywać.
O godz.16-ej muszę jechać ze swoim sierściuchem na szczepienie.......i dlatego mam przerwę........
ŻYWORÓDKO - TWOJE intencje w "migusiowym" powitaniu odczytałam bezbłędnie.......też byłam "dyskretna" - bo zamierzałam dołączyć taki obrazek (pokazuję jaki zamierzałam)

,
Najpierw mama miała tylko lejący się katar i lekki ból gardła, od niej siostra, potem mój mąż, a na końcu ja.
Oni lekko przeszli, natomiast mnie wzięło na całego.
Mam stwierdzoną małą odporność organizmu, stąd takie powikłania.
Dopiero dzisiaj tak około 12-stej wychodzę na słoneczko, bo wczoraj miałam 'nakazane' jeszcze nie wychodzić.Wiecie, że z ochotą na to przystałam i zabrałam się do 'papierowych' porządków.
Powyrzucałam karteczki z jakimiś telefonami z ogłoszeń, nawet teraz nie mogłam sobie przypomnieć czego dotyczyły te ogłoszenia, ale pewnie na tamten moment myślałam, że mogą się przydać.... przeczytane gazety, nieaktualne odręczne zapiski, ulotki itp.
Kiedyś usłyszałam o sobie, że trudnię się 'zbieractwem'.
Jednakże zdarza mi się po takich porządkach, że właśnie coś co wylądowało na śmietniku, było mi po jakimś czasie potrzebne.
Wirus przyatakował całą rodzinę.........Ciebie ŻYWORÓDKO na końcu, kiedy miał największą moc.......wziął "na całego", bo i co by mu było po połówce.........
"Papierowe porządki" ......robię co jakiś czas, efekt jest taki sam jak u CIEBIE........bardzo pilnuję, żeby nie wywalić czegoś potrzebnego ale nie można się ustrzec. Kiedyś nieopatrznie wyrzuciłam książeczkę radiowo-telewizyjną, gdzie było wbite zwolnienie męża z opłaty abonamentowej. Jak zwykle - miałam szczęście, że został wezwany do stawiennictwa na poczcie celem sprawdzenia (naocznego) czy faktycznie to zwolnienie przysługuje. Był problem........do męża dołączyłam wszystkie dokumenty na podstawie których przyznane było zwolnienie......... Wydano duplikat z zaznaczeniem, że jeśli ulegnie zagubieniu.........kolejnego nie będzie.




















