Witaj Anusiu
Jakie piękne zdjęcie KAROLKI na twoim awatarku. Ma przepiękną buźkę i w dodatku cudne włosy 
Anusiu Tak tylko sobie pomyślałam, że może to być miejscowość w której ty mieszkasz. Jak nosiłam się z zamiarem pojechać, to miałam do ciebie pisać i umawiać się na ewentualne, króciutkie spotkanie. Stało się inaczej. Swój obowiązek chrzestnej wypełniłam poza weselem.
ANUSIU nie zadaj sobie trudu rozpytywaniem.
Sąsiedzi mogą niewiele wiedzieć, obydwoje poznali się za granicą i dopiero od niedawna zakotwiczyli w domu JEJ rodziców.
Góralka jest fajna
tak jak wszystkie góralki ........ szczera i sympatyczna 
Nie dziwię się, że nie lubisz chodzić na podsiadki (fajnie powiedziane) kłopoty nas przytłaczają i nie ma się ochoty na wysłuchiwanie jeszcze cudzych.
Tęsknisz do Bielska - widzi mi się, że ta tęsknota już nigdy cię nie opuści. W końcu zostawiłaś tam wiele swoich lat, wspomnień, przeżyć.
Ponadto, jest regułą, że wraz z upływem lat, tęsknimy bardziej do miejsc ze swojej wczesnej młodości - też to mam.
Tak naprawdę, to myślę, że bardzo dobrze zrobiłaś zamieniając blok na własny domek. Fakt, że pracy masz więcej......do tego różne remonty większe i mniejsze, ale przyjdą ciepłe dni i zapomnisz o paleniu w piecu, odśnieżaniu i innych niedogodnościach.
A czy KAROLKA polubiła nowe miejsce zamieszkania? Zapewne ma już swoich znajomych.
Święta się skończyły........ no i dobrze....... ja jednak bardziej lubię takie powszednie dni...... bez tego zamieszania.
Dziś miałam prawdziwe święto
okazało się, że źle zrozumiałam iż to ja mam wydawać obiad i gościć rodzinkę - to rodzinka chciała gościć mnie z całym przybytkiem inwentarza 
Cały dzień byliśmy obsługiwani, a kawka popołudniowa wraz z deserem odbywała się na tarasie - w pełnym słoneczku - przepięknie!
Do tego był transport w jedną i drugą stronę, a więc ....... nawet lampkę wina wypiłam
.......pieski biegały po trawce .....jednym słowem takie świętowanie bardzo mi się spodobało 
Dziś wyjątkowo lania wodą, takiego dużego, nie było, ale jak wyszłam przed chwilą z pieskiem, to z balkonu jednego z bloków ktoś rzucał torebkami z wodą. Na szczęście żadna mnie nie trafiła, ale jedna rozerwała się tuż przed pyszczkiem pieska - aż się wystraszył i już nie chciał dalej spacerować. Nie mogłam zlokalizować z którego balkonu rzucano te torebki - jakiś (już nie powiem kto) dobrze przyczajony - rzucał, najwyraźniej chciał rzucić we mnie bo akurat nikt inny chodnikiem nie szedł .........wprost chamstwo!
Pozdrawiam Anusię z Karolcią i ciebie Żyworódko

Dziś muszę zakończyć swoje pisanie bo widzę, że netki chodzą bardzo opornie, a obawiam się aby jakaś wtyczka znowu nie walnęła. Nie będę ryzykowała.