Rajeczko, ty jesteś blondynką???????????????
Fakt, teraz cosik mi świta, że pisałaś kiedyś o rozjaśnianiu włosów......nooooooooooo SKS znowu mi się kłania. 
To na chwilę obecną mamy DWIE BLONDYNKI. 
Teraz nie bardzo mi sypać kawałami, ale po niedzieli zarządzam TYDZIEŃ Z BLONDYNKĄ. 
Każda/y, kto wejdzie do AZYLKU, musi obowiązkowo opowiedzieć kawał o blondynce.
Ja też raz byłam blondynką, wiele lat temu.
Wszyscy mówili mi, że ten kolor włosów nie do mojej urody.
Natomiast dobrze mi jest w kasztanie, brązie i rudym kolorze.
Tak, pamiętam Raju, że śniłaś o mnie, teraz we śnie jawi ci się Marcin,........no,no,no,.......zastanawiam, się jak można by zinterpretować ten sen.
Jesteście/siedzicie w jasnym pomieszczeniu, a potem wychodzicie w mrok.
To jasne pomieszczenie, to Azylek, w którym się schroniłaś i Marcin też. 
Okno (duże oszklone pomieszczenie), jest ekranem na otaczający cię świat, szeroki horyzont, ale ty jesteś przyziemna, bo dostrzegasz/myślisz o dobrach materialnych - puste miejsce po samochodzie. Twardo stąpasz po ziemi, chociaż w Azylku jawisz się jako osoba pogodna, pełna wigoru, czasem wręcz beztroska. Ale to pozory.
Mentalnie wyczuwasz obecność Marcina (twój anioł stróż (?) ), który spieszy ci z pomocą, który zawsze ma dla ciebie dobre słowo
, tylko, że za drzwiami Azylku, jest już inny wymiar czasu, jest real....i tak naprawdę, mrok okrywa tajemnicą twoją prawdziwą twarz, twoje życie. Marcina też.
To tylko takie moje rozkimy.

Raju, piszesz, że często śni ci się kradzież samochodu, a miałaś kiedyś takie zdarzenie?
Bo powtarzające się sny są odzwierciedleniem przeżytych sytuacji, mogą też być ostrzeżeniem, mogą też być odbiciem twoich obaw o utratę tego samochodu, bo znając twoją sytuację, wiadomo, że jest ci on bardzo niezbędny w codziennym funkcjonowaniu rodziny.
Tutaj na troje babka wróżyła.
Edit:
To jeszcze dodam, że zdarza mi się w czasie snu pisać posty......heheheee
Boicie się nocy, ja też. 
Staram się sama nie wychodzić nawet wieczorami, bo każdy napotkany człek jest podejrzanym nr 1.
Raja napisał/a:Jak zdążyłam zauważyć (a mieszkam pod cmentarzem) niewiele osób jest na mszy od początku do końca. Zazwyczaj jest ciągły ruch.....jedni wychodzą, inni przychodzą.
Raju, wybacz dopiero teraz doczytałam, że mieszkasz, o zgrozo....
POD cmentarzem.
Ja mieszkam PRZY cmentarzu....
, czasami słyszę mszę żałobną, bo bardzo nagłaśniają. A z drugiej strony osiedla stoi kościół, też czasami nastawiają głośniki na full.
Nie jest to dobre usytuowanie zamieszkania. 