Witam sobotnio Rajo-Migo azylantki i Wielbiciela azylanta. 
Trochu mnie nie było, ale jak widzę, herbatka nalewa się non-stop, więc się jej napiję, grzańca też posmakuję, "połówkę" pozostawię dla potrzebujących. 
Ostatnio na ciacha nie mam za bardzo ochoty, raczej na owoce, kupiłam banany i winogrona.
Wczoraj winogrona zamoczyłam w wodzie z dodatkiem sody, na kilkanaście minut, a następnie opłukałam pod bieżącą wodą.
Tak radziła ekspertka od zdrowej żywności w jakimś telewizyjnym programie. W ten sposób wypłukuje się z powierzchni owoców, te wszystkich utrwalacze.
A ja jestem za zdrowym jedzeniem, więc postaram się zastosować tę radę.
Co prawda, na liczniku wody więcej mi nabije metrów sześciennych, ale zdrowie ważniejsze. 
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:(...)Pierogi lubię, zrobić ich nie potrafię. Kucharz ze mnie mizerny 
To kto ci robi pierogi?
"Mizerny" kucharz jesteś, no to Marcinie, rada moja taka, abyś się trochę podszkolił, bo wiesz, że: przez żołądek do serca...." 
Ale..... chiba masz jakieś ulubione i obcykane danie, którym możesz się pochwalić przyjmując gości, że własnoręcznie je przyrządziłeś.
miga napisał/a: Z komarami to i racja, teraz jakby poznikały, może pozdychały. W jaki sposób komary przeżywają zimę? Czy dorosły osobnik potrafi przetrwać gdzieś w ciepełku, czy składają jaja i wylęgają się wiosną? Muszę kiedyś o tym poczytać.
Wszystkim dziękuję za okazane współczucie, po użądleniu nie pozostał ani śladu, zaraz posmarowałam maścią nagietkową, bardzo dobra na wszelkie użądlenia i rany - polecam.
Wieczorem zamykam okna przed wampirzycami i na szczęście od tamtej pory komarów żadnej pci, nie goszczę. 
A może już faktycznie pozdychały......
Tak, Miga koniecznie poczytaj, bo ode mnie nic, ale to nic nie dowiesz się o ich życiu i pożyciu rozpłodowym. 
Moje zainteresowanie sprowadza się do tego, aby wypracować sobie szybką reakcję i je dopaść, zanim one mnie dopadną!
Podziwiam twój pęd do wiedzy, bo ciebie interesuje nawet to, jakie święto obchodzimy w danym dniu miesiąca. 
Ehhhhh, poczułam się taka ograniczona... 
Koniecznie, ale to koniecznie, muszę rozszerzać swoją wiedzę i zainteresowania
...bo ostatnio moje zainteresowanie idzie tylko w kierunku kulinarnym i krąży wciąż wokół tego pierogowego ciasta - żeby było bardzo miękkie.
Nawet wczoraj.....opowiem: jechałam w autobusie i taka starsza pani wstała z miejsca, mówiąc, żebym siadła przy oknie, bo ona niedługo wysiada.
Oczywiście wywiązała się rozmowa, bo pani spodobała się moja kurtka, że taki ładny kolor zielony, jak ona lubi, bardzo ładnie uszyta, pewnie droga i gdzie kupiłam. Odpowiedzi udzieliłam, łącznie z podaniem ceny. I w pewnym momencie pani mówi, że będzie dzisiaj odgrzewała pierogi, bo wczoraj je robiła....ale zanim zdążyłam się spytać o to ciasto pierogowe, to autobus stanął i pani zorientowała się, że musi wysiąść.
No i nie poznałam jej receptury,
a chwaliła, że bardzo dobre robi.
Raju, tobie naprawdę wychodzi miękkie ciasto, mimo, że długo go zagniatasz?
Z tego co pamiętam, to właśnie jak się długo zagniata, to ciasta twardnieją, chiba, że ten olej dodaje miękkości......
Następnym razem wypróbuję twój sposób.
A ja wymyśliłam taki oto sposób, żeby mi nie ulatywał w kosmos post: trochu go napiszę i wysyłam, a później edytuję i dopisuję. 