Witam wszystkich poniedziałkowo. 
miga napisał/a:(...)Żyworódko, jak się pisze "dzióubek"
?
A różniście się pisze. 
Najpierw napisałam przez "ó", ale mi się jakoś nie widziało i poprawiłam, pomimo, że podkreśliło mi się na czerwono.
Mnie pasuje takie "u", jako właściwe.
Miga, po twojej uwadze poczytałam trochu w necie i okazuje się, że wiele osób pisało o tym problemie.
Pośmiałam się, bo jedna userka napisała, że jak krzyczy na męża to ma zamknięty dziób. Natomiast ja jak krzyczę, to dopiero mam dziub otwarty, ...i to jeszcze jak. 
A jeszcze doczytałam takie stwierdzenie, że powinno się pisać "dziobek".
Mam cztery sukienki, w tym do jednej już nie wcisnę się.
Raju, podczas jazdy przez całą nieomal drogę rozmyślałam w temacie tej skróconej sukienki.
Jest naprawdę ładna, bawełniana, na białym tle ma motywy kwiatowe, w kolorze zielonym, pastelowym, a każda falbana łączona koronką brązową.
Góra sukienki, jest zbierana na "wodę" i oczywiście na cienkich ramiączkach.
Kupiłam ją x lat temu w ekskluzywnym sklepie w promocji, do tej pory byłam w niej tylko dwa razy, bo przerzuciłam się na białe spodnie, a mam ich kilka. Ostatnio znowu dokupiłam jedne, tylko trzeba je skrócić.
Wracając do sukienki, to naszły mnie wąty, czy dobrze zrobiłam, że zlikwidowałam jedną falbanę.
Nawet byłam skłonna do doszycia jej i rozpatrywałam w jaki sposób to zrobić: czy dać do krawcowej, sama ją doszyć w rękach, albo...albo w maszynie, tyle, że ta maszyna też x lat stoi odłogiem i nie wiem, czy będzie jeszcze sprawna, bo podobnież jak się "cosik" nie używa, to to cosik zanika. 
Żadna synowa nie pochwaliła mnie, to ja spytałam się jednej, czy doszyć tę falbanę.
Powiedziała, że nie wie jak wyglądałabym z tą falbaną, ale, że tak jest dobrze, a z nią byłabym taka powłóczysta.
Na ten moment stanęło na tym, że nie doszywam, ale....gdyby co, to na półce sobie spokojnie leży ta falbana.
Najbardziej ucieszyło mnie to, że właśnie ta synowa widziała mnie w tej sukience, ale nie pamiętała. 
Natomiast bardzo spodobał jej się mój kostium kąpielowy, o czym sama mi powiedziała.
Znaczy, że moja sukienka nie zrobiła specjalnie jakiegoś wrażenia.
Ale co tam. 
Pogoda nam dopisała, bo dopiero gdzieś wedle 19-tej zaczęło padać, ale znośnie.
Gdyby nie to, że pogryzły mnie muchy w kilku miejscach, to naprawdę fajnie spędziliśmy weekend.
Nawet wypiłam piwko i lampkę malibu.
Nie wiem, czy pieczecie ziemniaki na ognisku. Syn najpierw naciął każdy ziemniak w połowie, a następnie owinął w srebełko i dopiero wtedy dał w popiół.
Smaczne, polecam. 
Natomiast w tym czasie u nas nieźle popadało.