Na powitanie pożalę się, że cosik ostatnio za wcześnie się budzę i dzisiaj też. 
Czyżbym już swoje w życiu wyspała?????
A ja tak kocham spać. 
W ogóle ostatnio mam wenę do gotowania, sprzątania.......a ja tak uwielbiam leniuchować, nic nie robić jak w piosence Ryszarda Rymkowskiego. 
Lodówka już umyta, ale szukam "jelenia" do mycia okien. 
Mam lęk wysokości, Klaudii kolejny....heheeee. Nie powiem, czasem dobrze mieć niektóre fobie.
Ale bez przesady, okna nieraz myję i ja, ale przeżywam katusze. Dla mnie to jest najgorsza robota, a tak lubię mieć je czyste.
Na śniadanie zrobiłam jajka faszerowane wątróbką kurzą i drobno posiekanym ogórkiem, a na wierzchu przyozdobiłam plasterkiem rzodkiewki.
Śniadanie zjadłam sama, bo moja połówka dzisiaj pospała.
W garnku wolniutko pyrkają dwie nóżki wieprzowe, przednie.
Miga, tak jak mi radziłaś kupiłam przednie. 
Nie wiem dlaczego, ale już żyję okresem przedświątecznym. nawet w myślach planowałam dzisiaj zakupy.
Rajeczko, obiecałaś mi wklikać przepis na ten twój jabłecznik, żebym nie szukała po wątku.
Bardzo cię proszę, bo upiekę go na święta i keks oraz babkę.
Tak, POSTANOWIŁAM, że nie kupię żadnego ciasta na święta........i oby słowo ciałem się stało!
Basiu, tak jak już pisałam zaczęliśmy iść na łatwiznę i kupować chlebek, a to jest najgorszy zapychać w tej diecie, i te słodycze, które kuszą za każdym wejściem do sklepu.
Jajek nadal jemy bardzo, w zasadzie codziennie - na miękko, na twardo, jajecznicę, sadzone.
W żółtkach jaj jest zalążek życia, a przy tej diecie należało ograniczyć białko, nie jeść np. jajecznicy z całych jajek, tylko dwa jajka całe i jedno żółtko. Z białka piekliśmy bezy i też z czasem nie chciało nam się ich piec, a wyrzucić szkoda, więc zaczęliśmy jeść całe.
Ale chyba przyznasz, że przy tej diecie jadło się mniejsze porcje i nie czuło się głodu.
Klaudii, to nie tak, że to jedzenie ocieka tłuszczem. 
Kwaśniewski negował wszelkie margaryny, masłomixy, ograniczał oleje.
Wszystko należało smażyć na smalcu lub maśle, co stosujemy do tej pory.
Oleju nie należy powtórnie użyć, bo wytwarzają się wtedy jakieś szkodliwe związki, natomiast smalec tak.
Dlatego nikomu nie polecam kupować smażonych frytek w barach, restauracjach, czy jakichś punktach ich sprzedaży, bo to wszędzie jest smażone na oleju i to wielokrotnie na tym samym, tylko ubytek jest uzupełniany świeżym.
Raju, ta zupa z mrożonek zw. Kwaśniewskiego, to zupa naszego byłego prezydenta. Nie znam historii jej powstania, ale tak pamiętam.
Jak będziesz chciała przepis na placuszki serowe, to ci wklikam.