netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

163 odpowiedzi16 839 wyświetleńzałożony przez naroos, 08.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 164 z 164 ]

131 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-10-23 21:37:49)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Rozumiem Cie,przeszlam przez to samo.Łudzilam się,ze może to jeszcze nie koniec,ze to niemożliwe,ze już raz wrocilismy do siebie,wiec to niemożliwe,żebyśmy juz nigdy nie byli razem. Z drugiej strony czułam,że ten związek stanął w miejscu,a raczej zmierzał w bardzo niedobrym kierunku i takie jego przeciąganie nie    byłoby właściwe. Na chwile był loby lepiej a potem znowu wrocilibysmy do punktu wyjścia.

Ja radzilam sobie tak,ze dużo wychodzilam i spotykalam się ze znajomymi.Czasem nawet tak trochę na sile.A w domu czytalam (w czasie związku przeczytałem może ze trzy książki),dużo czytalam,zapomnialam jak to lubie, czasem był film, albo costam sobie robilam dla siebie.

Złotej rady nie ma .Teraz po roku juz jest lepiej.Czasem cos tam wraca jeszcze,ale staram się wtedy skupic na czymś innym uwagę. Poza tym ostatnio mam trochę zajęć.Zapisalam się na kursy.W pracy tez możliwe zmiany po nowym roku. I za parę dni wyjezdzam  na maly urlop.Tobie wyjazd też powinien teraz dobrze zrobić.

132

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Jezu, ja rok w takim stanie nie wytrzymam...
Wiesz, mi też chodziło po głowie że ten związek zmierza donikąd...
ale kurcze, ile bym dal żeby nie wywołąć tego tematu wtedy, poza tym (pomimo tego, że pewnie trudno mi jest obiektywnie na to teraz spojrzeć) wiem że ten związek ma jeszcze szanse, choć to może nadzieje płonne

133

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:

Jezu, ja rok w takim stanie nie wytrzymam...

No wiesz, u Ciebie może być inaczej . Ja bardzo przeżywam.

naroos napisał/a:

Wiesz, mi też chodziło po głowie że ten związek zmierza donikąd...
ale kurcze, ile bym dal żeby nie wywołąć tego tematu wtedy, poza tym (pomimo tego, że pewnie trudno mi jest obiektywnie na to teraz spojrzeć) wiem że ten związek ma jeszcze szanse....

...Gdyby tylko Ona chciała...
Ale możliwe, że nie chce.

134

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

ja też przeżywam... za każdym razem coraz gorzej...

nie wiem czy chce. Dwa lata temu tez było koniec, nigdy więcej, itd... potem małymi krokami schodziliśmy się
może i tym razem, kto wie

135

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:

ja też przeżywam... za każdym razem coraz gorzej...

nie wiem czy chce. Dwa lata temu tez było koniec, nigdy więcej, itd... potem małymi krokami schodziliśmy się
może i tym razem, kto wie

Zadałam sobie kiedys pytanie, czy związek polega na tym, żeby co chwila się rozstawac a potem godzić?
Nie.
To jest męczarnia.Jak jest ludziom dobrze ze sobą, to się nawzajem co trochę nie porzucają.
Inaczej jest to niedojrzałość . Takie niepoważne. Przynajmniej  ja tak nie chcę.

136

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Niedojrzalosc, to jedno ze slow ktorymi moglbym opisac J. Tylko co poradze na to ze mimo wszystko widze ja u mego boku. Nawet z ta jej niedojrzaloscia...

137

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:

Niedojrzalosc, to jedno ze slow ktorymi moglbym opisac J. Tylko co poradze na to ze mimo wszystko widze ja u mego boku. Nawet z ta jej niedojrzaloscia...

Przerabiałam to też(tak samo mowilam o byłym). Jesteś podobny do mnie w swoich stwuerdzeniach,To nie za dobrze hmm

138 Ostatnio edytowany przez camellya (2013-10-24 16:07:03)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Taki typ, z taką emocjonalnością jak rossanka, z Ciebie naroos. Ja też należę to tej paczki smile. Wydaje mi się, że w takich sytuacjach dobrze jest móc porozmawiać z kimś mądrzejszym, np. terapeutą. On powinien powiedzieć Ci dlaczego tak cierpisz, dlaczego tak się przywiązałeś, co sobie wyobrażasz. Chyba tylko to może Ci pomóc, jakoś dać Ci ulgę.

Z informacji o mnie: trudno jest w związku przepracowywać rzeczy które nie grają. Jeden wspólny biznesowy wyjazd, znów ten sam schemat kłótni, te same emocje, słowa, płacz, fiasko w naszej relacji. Ja nie wiem czy z tym aspektem (rzeczami, o które tak się kłócimy) damy sobie radę. Pomimo chęci i starań. Pomimo tego, że oboje się kochamy. Ale.. zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby się starać, pomagać mojemu facetowi też to oswajać, przepracowywać. Boże, czasami na nic nie mamy wpływu. Te podskórne prądy... I to patrzenie sobie w oczy i widzenie cierpienia w jego i moich oczach, kiedy nie chcesz tego, zależy Ci na ogólnym dobru związku, a nie wychodzi i czujesz bezradność.

139

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Pracuje z terapeuta, tylko ze terapia nie wskazuje I nie wytlumacza (sorry ze nie po polsku) tylko bardziej oswaja Cie z Twoimi uczuciami, emocjami. Pozwala odkryc te glebokie potrzeby. Tamtym razem bardzo mi pomoglo, teraz mam nadzieje ze rowniez tak bedzie. Pamietam jak tamtym razem kiedy sie pierwszy raz spotkalismy po 3mcach poszedlem pewny siebie, z podniesionym czolem. Nie chodzi o to ze wygralem to starcie, bo to nie byla walka, ale pozwolilo mi to zadbac o siebie podczas tego spotkania.
Cala ta sytuacja,ktora mam za soba jest dla mnie dziwna, nie zrozumiala. Pamietam jak juz w skrajnych emocjach zapytalem "jesli mnie juz nie kochasz I nie chcesz ze mna byc to miej odwage powiedziec to prosto w oczy" uslyszalem: "nie, nie chce byc z Toba, chce byc teraz sama zeby poukladac sobie wszystko w glowie I odpowiedziec na pytanie, czego ja wlasciwie chce..." I to jest wg mnie ta wlasnie niedojrzalosc. Postawiona nieco pod sciana (bo chcialem zeby sie okreslila w ktorym kierunku zmierzamy) podjela decyzje najlatwiejsza z mozliwych - wycofac sie. W dalszym ciagu powtarzam ze nie wiem co jej w glowie siedzi... Czy sie kiedys dowiem? Watpie... Bo nawet gdyby to mialo sie posklejac to raczej marne szanse ze sie dowiem.
Co stalo sie z kobieta na ktorej rece zlozylem swoje serce...
Postanowilem sobie (przynajmniej na teraz) ze czekam na ruch z jej strony. Od ostatniej wymiany suchych tresci minelo pare dni. Zgodnie z tym co pisalyscie, nie chce zyc nadzieje I oczekiwaniem. Ale mysle ze jesli cos tam sie jescze zarzy, to niech ona da mi sygnal. Napisalem o korespondencji I jej rzeczach ktore u mnie zostaly, mielismy sie dograc I cisza...
Kurcze, potrzebuje jej, I wracajac do kiedys postawionego pytania 'czy to jest osoba z ktora chce spedzic zycie' tak, to ona, tak chce. Z wszelkimi jej wadami (bo ja tez idealem nie jestem) przyjalbym ja z powrotem gdyby tylko tego zechciala... Tym niemniej nie bede pewnie czekal w nieskonczonosc.

140 Ostatnio edytowany przez naroos (2013-10-27 00:29:45)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Zaskakujace jest to (co pewnie jest etapem procesu) ze roznie zdarza mi sie myslec. Tesknie za nia jak cholera, jedniczesnie boje sie ze nic sie z tym juz nie zadzieje, a ponadto zastanawiam sie czy gdyby wrocila to czy ja chcialbym tak zyc.
Brakuje mi jej w kazdym milimetrze...
To wszystko jest nienormalne.

141

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Musisz ruszyć dalej! Wiem, że to ogromy ból, ale po takich przeżyciach rzadko komu udaje się odbudować dawne relacje. Wydaje mi się, że obydwoje żyliście złudzeniami, tym jak kiedyś było wspaniale, to trzymało was przy sobie. Musisz pozwolić jej odejść, bo inaczej utkniecie w tym i będziecie się wzajemnie zadręczać, aż w końcu się znienawidzicie. Lepiej zapomnieć i rozstać się teraz niż wzajemnie się unieszczęśliwiać w nienawiści i na siłę.

142

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Ja juz pozwolilem jej odejsc, nie ma jej przy mnie, tylko moje serce I glowa na to nie pozwala...
Stety lub niestety mam nadzieje ze sie ocknie, ktoregos pewnego dnia, zateskni, zapragnie I pojawi sie przy mnie. Jak na razie trudno mi myslec inaczej, trudno pogodzic mi sie z faktem, ze nie ma jej przy mnie. Ze mieszkanie jest puste I ze poza wspomnianymi wczesniej suchymi wiadomosciami, nie mam z nia kontaktu.
Moze zabrzmi to szczeniacko, ale ma nasze wspolne zdjecia na facebooku, pomimo sporego remanentu nie usunuela ich. Ja jestem calkowicie nieaktywny na FB od tamtego czasu, ale czasem ktos z moich znajomych otaguje mnie na zdjeciu, dzis nawet dostale od niej 'like'a... Glupie I dziwne jest to wszystko, malymi krokami stawiam sie do pionu I caly czas mysle ze jescze wroci.
Wiem ze to mega trudne, jak napisalas ale uwazam ze wykonalne.

143

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Trudno mi I ciezko ruszyc dalej... sad wciaz o niej mysle, co chwila umysl przywoluje jakies mile wspomnienia. Dlaczego to wszystko tak wiele kosztuje, dlaczego tak trudno byc ze soba, I dlaczego ktos z taka latwoscia gasi wszystko to, co udalo sie zbudowac...
Staje sie zly na wszystko, zgorzknialy faktem braku ukochanej osoby. Nie zawsze bylem dobry, zdarzaly sie momenty trudne I bolesne. Ale zaslugiwalem I zasluguje na to by mnie kochac.
Niewiem skad wziac sily by to wszystko przetrwac... Nie odzywa sie do mnie I boje sie ze nigdy tego nie zrobi a tak bardzo chcialbym uslyszec jej glos. Mam poczucie ze cokolwiek bym zrobil lub nie to I tak nie zrobie to na niej wrazenia.

144

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Pomocy! Nie daje juz rady... Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzic... Mam dosc calej tej sytuacji, dosc swojego zycia I dosc siebie...

145

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

A nie możesz do niej po prostu zadzwonić, powiedzieć, że sobie nie radzisz i trudno przechodzisz tę sytuację. Nie chodzi o telefon w stylu: wróć do mnie, tylko zwykły przyjacielski call, żeby podzielić się tym co teraz się dzieje, może nawet poprosić o wsparcie przy rozstaniu, towarzyszenie w nim, bo sam nie jesteś w stanie tego udźwignąć. Po prostu nie jesteś na to gotowy i potrzebujesz wsparcia. U ciebie takie nagłe ucięcie kontaktu, jest tragiczne w skutkach.

146

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Kilka razy dziennie biore tel do rak I bije sie po lapach. Sam niewiem czy to dobry krok. Z jednej strony pragne tego kontaktu jak powietrza z drugiej bardzo boje sie odrzucenia. Jest mi strasznie zle. Z drugiej zas strony nic nie robiac nic sie nie stanie... Niewiem co lepsze. Potrzebuje to przeanalizowac I wyciagnac wnioski. Ponadto wiem ze jestem slaby, nieatrakcyjny przez to, a to wszystko nie dziala na moja korzysc.
Z kazdym dniem miast byc lepiej jest coraz gorzej, niby dopusczam do glowy mysl ze to koniec ale czesc mnie wierzy caly czas ze to jescze moze sie zmienic.

147

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Wyjdź gdzieś, ochłoń! Dobrym rozwiązaniem jest znalezienie sobie jakiegoś hobby. Zapewne pomyślisz co ta baba to pierdzieli, ale taka jest prawda. Zajmij czymś głowę, wyrzuć ją z niej. Masz jakieś wspólnie pamiątki, zdjęcia itp? Wywal to wszystko! Dla swojego dobra! Bo się zadręczysz! Znajdź kogoś pogadaj z kimś. Skoro ona nie dzwoni, to widocznie nie chce tego robić. Zrozum ją, a to że to niej zadzwonić i poprosisz o pomoc, nie nie da. Bo to ona jest głównym problemem, a raczej pamięć o niej. Wytłumacz, sam sobie, że nie jest Ci potrzebna, że dasz radę bez niej! Powodzenia, jak coś służę pomocą.

148

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Ymbe, ktos powiedzial mi ze jesli NAPRAWDE chce z nia byc, to zebym walczyl. Trudno mi odnalezc sie w calej tej sytuacji. 2 lata temu przechodzilem z nia podobny scenariusz I po czasie sie dogadalismy. Moze samo wspomnienie tamtych chwil pozwala mi sadzic ze podobnie moze byc I tym razem... Moze to jednak wlacza sie glupia naiwnosc. Nie mam ochoty na nic, z niewieleu rzeczy cierpie radosc, najchetniej nie wstawalbym z lozka.
Rzeczy wspolne, pamiatki, mam troche zdjec, gleboko pochowanych poza zasiegiem wzroku, mam jej pierscionek zareczynowy I obraczke jescze sprzed tamtych wydarzen. Ale to jest nic, cale mieszkanie jest dla mnie wspomnieniem, w zasadzie odswierzane bylo pod jej modle, tak zeby sie jej podobalo. Nawet myslalem juz zeby je sprzedac... Ale to niezbyt madry pomysl chyba. Szerokim lukiem omijam sypialnie, spie na kanapie w salonie.
Caly czas bije sie z myslami ze moze sprobowac jakiegos kontaktu, wykrecic numer I poprosci o spacer spotkanie. Mysle ze moge potrzebowac takiej mozliwosci, zeby przekonac sie czy cos jescze sie tli czy na zawsze zamknela za soba drzwi. Zdaje sobie rowniez sprawe ze gdyby chciala to moja adres I telefon zna, ponadto wyprowadzala sie przez pare dni gdzie jescze ta decyzje mozna bylo zmienic, ale wlaczyl sie ten jej upor, z ktorym juz kiedys mialem do czynienia.
Sam nie wiem co robic... Coraz wiecej czarnych mysli pojawia mi sie w glowie, te najczarniejsze takze.

149

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Można walczyć,można tylko co,jeśli druga strona nie chce? Takie nastroje jak Ty sama przechodzi lam.Taka huśtawka,raz wydawało się ,ze jest dobrze,innym razem przeciwnie-cos jak niedowierzanie,chęć powrotu bo przecież parę miesięcy wstecz udało się zejść ponownie.No nie wyszło.Czasem tak bywa. Nie pamiętam dokładnie jak jest w Twojej sytuacji,czy ona odeszła w końcu z jakiegoś konkretnego powodu,czy po prostu sama nie wiedziała czego chce-co również jest powodem jakimś

150

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
rossanka napisał/a:

Można walczyć,można tylko co,jeśli druga strona nie chce? Takie nastroje jak Ty sama przechodzi lam.Taka huśtawka,raz wydawało się ,ze jest dobrze,innym razem przeciwnie-cos jak niedowierzanie,chęć powrotu bo przecież parę miesięcy wstecz udało się zejść ponownie.No nie wyszło.Czasem tak bywa. Nie pamiętam dokładnie jak jest w Twojej sytuacji,czy ona odeszła w końcu z jakiegoś konkretnego powodu,czy po prostu sama nie wiedziała czego chce-co również jest powodem jakimś

No i się stało. Nie chce. Wziąłem się na odwagę i zadzwoniłem z prośbą o spotkanie. Odpowiedziała, że to jeszcze nie czas, że to za duże emocje i ona nie jest gotowa spotkać się ze mną bo jeśli do tego dojdzie to na stopie przyjacielskiej.
Chciaiełm pogadać, wyczuć, wysondować jak wygląda sytuacja. Niestety już wiem, że wcale nie wygląda. Powiedziała mi, że domyśla się jakie są moje intencje. Od słowa do słowa wyszło że ona do mnie nie wróci i nie widzi już nas jako pary...
Właściwie liczyłem się z taką odpowiedzią, jednak cały czas nie moge tego zrozumieć, odpowiadając na Twoje pytanie o powodzie: właściwie sama nie wiedziała czego chce i to był główny powód, pewnie sprowokowany tym, że chciałem wiedziec co dalej bo ten związek stał się powierzchowny i chciałem poznac dalsze plany...  i wyszło jak wyszło...

Dziewczyny, takie pytanie: Może jestem staroświecki, ale wydaje mi się że większość kobiet tak ok 30,  w sytuacji kiedy facet dwukrotnie się oświadcza, dąży do stabilizacji, dba o dom i o nią, wszelkimi zachowaniami oraz werbalnie oznajmia że to właśnie ona jest to jedyną, na całe zycie, że chce miec z nią dziecko, to owej kobiecie chyab powinno to przysparzać poczucia szczęścia, i pewności związku? Jeśli jestem w błędzie proszę o korektę, bo może mam jakieś mylne patrzenie na świat.

151 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-11-05 22:01:38)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:

Dziewczyny, takie pytanie: Może jestem staroświecki, ale wydaje mi się że większość kobiet tak ok 30,  w sytuacji kiedy facet dwukrotnie się oświadcza, dąży do stabilizacji, dba o dom i o nią, wszelkimi zachowaniami oraz werbalnie oznajmia że to właśnie ona jest to jedyną, na całe zycie, że chce miec z nią dziecko, to owej kobiecie chyab powinno to przysparzać poczucia szczęścia, i pewności związku? Jeśli jestem w błędzie proszę o korektę, bo może mam jakieś mylne patrzenie na świat.

Jeżeli taka kobieta chce być z tym mężczyzna ,kocha go i widzi razem z nim przyszłość,to tak.

Jeżeli zas ona z jakiegoś powodu nie chce,to nic nie poradzisz.Choćbyś się pieć razy oświadczał,nosił na rekach,był superzaradny itd.Jeśli druga strona tego nie czuje,to nie zgodzi się na bycie razem,o małżeństwie juz nie mówiąc. Chyba,ze chodzi Ci o to,ze ona powinna być za to wszystko wdzięczna i z tej wdzięczności być razem.Ale to juz chore.

152

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Nie, nie chodzi mi o taka abstrakcję, że ktoś ma być z kimś z wdzięczności.
Obwiniam się po prostu i zastanawiam się gdzie zawiniłem

Wiem, i czułem że ona tez to czuje ale z czasem zaczęło mi brakować ciepła, miłości... aż potem po prostu przestałem być potrzebny.

Chodziło mi mniej więcej o to, czy coś ze mną jest nie w porządku. Zazwyczaj słyszy się że to faceci, nie chca stabilizacji, ślubów itd... i to kobiety się skarzą że oni nie chcą się zdeklarować. To ja byłem tym który (od pewnego czasu) dążył do stabilizacji i posiadanie rodziny. Rok temu oboje tego chcieliśmy, zaszliśmy w ciąże i byliśmy szczęśliwi, Niestety nie udało się.
teraz jak wracałem do tematu wspólnych planów robiło się różnie...

źle mi sad

153

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

hmm,dlaczego z Toba miałoby być cos nie tak?Po prostu było Wam dobrze razem do pewnego czasu,ale widać to za malo i związek nie przetrwał. Z innymi partnerami może być całkiem inaczej (chociaż to na razie abstrakcja). A w związku oczywiście trzeba się starać,ale nie 'wypruwac się',bo to nie o to chodzi.Musi być zachowana pewna rownowaga.Ale dobrze mi teraz tak pisać.W sumie miałam kiedyś podobne odczucia do Twoich,ale juz o tym wspominalam.

154

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Bo tak się czuję, że coś jest ze mną nie tak. Dbałem o ta kobietę jak o nikogo wczesniej. To przy niej po raz pierwszy poczulem ze chce z kims byc forever, to z nia chcialem miec dzieci. Duzo sie we mnie wowczas zmienilo.
Apropos Twoich okreslen, ja mysle ze sie staralem, a czasem i wypruwalem. Wszystko dla niej.
Od pewnego czasu zacząłem odpuszczac bo czulem ze daje wiele a niewiele otrzymuje. Przestalem czuc sie facetem. Tak po prostu, nie pod katem seksualnym.
Stąd też to że chciałęm wiedzieć dokąd zmierzamy wspólnie, dowiedziałem się że zmierzam... sam...

155

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Wiem że chcesz, ale zastanów się czy warto. Będziesz ciągle zastanawiał się czy sytuacja znowu się nie powtórzy? Przecież to bez sensu. Ona zobaczy, że może zrobić z Tobą wszystko, bo Ty i tak zawsze do niej wrócisz. Wytłumacz sam sobie, że musisz z tego zrezygnować, przynajmniej moim zdaniem. Jednak myślę, że my forumowicze, nie przetłumaczymy Ci tego. Myślałeś może o jakimś specjaliście, dla swojego dobra?

156

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

To dobrze się stało,ze doszło do Waszej rozmowy.Przykre co uslyszales,ale sytuacja bardziej jasna juz być nie może.Trzeba teraz czasu ,ile-to juz zależy od osoby.I nie staraj się szukać odpowiedzi na pytanie dlaczego wam się nie udało,czy co zrobiles nie tak.Po prostu czegos zabrakło.

157

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Naroos, tak mi przykro. Chyba będziesz musiał się z tym pogodzić. Po prostu ona nie chciała. Nie ma w tym Twojej winy, ona pewnie na swój sposób swojego szczęścia też poszukuje. Słuchaj, życie takie jest. Nie mamy na nie zbyt wiele wpływu (choć wydaje nam się na odwrót). Chcielibyśmy trzymać coś i budować tak jak sobie wymyśliliśmy, a i tak wszystko idzie swoją drogą, bo nie da się tego zaplanować.

Zobacz, ile już przeżyłeś w życiu, o ile jesteś bogatszy. Teraz będzie kolejny etap w Twoim życiu. Tak jak za 5 lat, za 10 i za 20. Potem umrzemy. Dobrze byłoby się teraz zapisać na jakiś wolontariat, dać siebie i to pragnienie przelania miłość na kogoś innego. To jest lepsze niż te wszystkie terapie razem wzięte.

Trzymaj się naroos - napisz od czasu do czasu co u Ciebie słychać.

158

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Dziekuje dziewczyny, tak naprawde mam duze wyrzuty sumienia, ze cos bylo nie tak... Cholera, staralem sie na 120%

Moje zycie stracilo sens, czuje zajebisty bol I zal...

@ymbe - tak, korzystam z pomocy. Na razie niewiele to daje ale mam nadzieje ze bedzie lepiej, w koncu to proces

159

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Trzymam mocno kciuki!!

160

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

dzis dostalem odpowiedz na moja wiadomosc: "nie ma dla nas nadzieji, nie bedziemy juz razem"

dramat

krótko mówiąc "zabija nas to co kochamy..."

161

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:

Trudno mi I ciezko ruszyc dalej... sad wciaz o niej mysle, co chwila umysl przywoluje jakies mile wspomnienia. Dlaczego to wszystko tak wiele kosztuje, dlaczego tak trudno byc ze soba, I dlaczego ktos z taka latwoscia gasi wszystko to, co udalo sie zbudowac...
Staje sie zly na wszystko, zgorzknialy faktem braku ukochanej osoby. Nie zawsze bylem dobry, zdarzaly sie momenty trudne I bolesne. Ale zaslugiwalem I zasluguje na to by mnie kochac.
Niewiem skad wziac sily by to wszystko przetrwac... Nie odzywa sie do mnie I boje sie ze nigdy tego nie zrobi a tak bardzo chcialbym uslyszec jej glos. Mam poczucie ze cokolwiek bym zrobil lub nie to I tak nie zrobie to na niej wrazenia.

Ja mam tak od trzech miesięcy gdy tylko powiedziała NIE KOCHAM CIĘ.Dwa tygodnie później się wyprowadziła.Wzieła dzieci i koniec.Ja jestem wszystkiego winny i wiem o tym.Też bardzo Ją kocham i chcę aby wróciła.U mnie jest trochę inaczej bo mamy dzieci i chcąc nie chcąc musimy się widywać.Umieram z dnia na dzień,z minuty na minutę, a Ona dolewa jeszcze oliwy do ognia.Raz 10/20 smsów dziennie a później parę dni ciszy i pretensje ,że poco ma pisać skoro nic nie czuja.

162

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Naroos - jak się miewasz?

163

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Hej,
Próbuje jakoś składać swoje życie do kupy, idzie mi marnie... Właściwie nie ma dnia żebym o niej nie myślał, tęsknię i trudno to wszystko znoszę. Czasem sam się oszukuje ze może kiedyś stanie u mych drzwi, choć z drugiej strony nie chce żyć nadzieja bo mogę się nigdy nie doczekać. Mam wrażenie ze nigdy już nie będzie lepiej i jeśli nie z nią to z nikim innym życia sobie nie ułożę. Paskudne uczucie. Nie wiem co roni, jak żyje, jak sobie radzi. W ostatnich smsach jakie pisaliśmy wyraźnie odcięła się ode mnie usunęła wszelkie nasze wspólne zdjęcia z fb, wiec ja usunąłem ja ze znajomych, nie chce przyglądać się jak ona (może) się bawi itd... Czuje się pokrzywdzony, bezwartościowy, oszukany. Najgorsze jest to, ze nadal zajmuje miejsce w moim sercu. I zawsze pewnie będzie w końcu jest mama naszego nie narodzonego dziecka, pewnie nigdy się z niej nie wylecze, jedyne co mogę to nauczyć się z tym żyć. Pewnie już zawsze sam...

Posty [ 131 do 164 z 164 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026