Rozumiem Cie,przeszlam przez to samo.Łudzilam się,ze może to jeszcze nie koniec,ze to niemożliwe,ze już raz wrocilismy do siebie,wiec to niemożliwe,żebyśmy juz nigdy nie byli razem. Z drugiej strony czułam,że ten związek stanął w miejscu,a raczej zmierzał w bardzo niedobrym kierunku i takie jego przeciąganie nie byłoby właściwe. Na chwile był loby lepiej a potem znowu wrocilibysmy do punktu wyjścia.
Ja radzilam sobie tak,ze dużo wychodzilam i spotykalam się ze znajomymi.Czasem nawet tak trochę na sile.A w domu czytalam (w czasie związku przeczytałem może ze trzy książki),dużo czytalam,zapomnialam jak to lubie, czasem był film, albo costam sobie robilam dla siebie.
Złotej rady nie ma .Teraz po roku juz jest lepiej.Czasem cos tam wraca jeszcze,ale staram się wtedy skupic na czymś innym uwagę. Poza tym ostatnio mam trochę zajęć.Zapisalam się na kursy.W pracy tez możliwe zmiany po nowym roku. I za parę dni wyjezdzam na maly urlop.Tobie wyjazd też powinien teraz dobrze zrobić.