Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 164 ]

1

Temat: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Witajcie Forumowiczki i Forumowicze.

Pisze tutaj drugi raz, traktując to może jako wygadanie się ale też ciekawość Waszych opinii. Otóż...
Pojawiłem się tu dwa lata temu, wtedy to zawalił mi się swiat kiedy po sporej niezbyt miłej w konsekwencjach awanturzez nasz ówczesny związek zakończył sie na dwa dni przed planowanym ślubem.
Tak jak i poporzednio szukałem tu porad, inspiracji itp. Co się wydarzyło przez dwa lata? Po tamtych wydarzeniach poprzysiągłęm sobie że ją odzyskam. Po kilku miesiącach schdzek, randek, spotkań udało się choć nie było łatwo. Przez cały ten czas inicjowałem wiele, potem pojawiły się różne inne sprawy ale udało się. W międzyczasei kupiłem mieszkanie, Joanna rozpoczęła oczekiwane studia uzupełniające i po sylwestrze 11/12 zaczęliśmy się regularnie spotykać z czasem zaczęła u mnie zostawać i w marcu zamieszkaliśmy wspólnie, ciesząć się szczęściem. Po kilku miesiącach okazała się że Joanna jest w ciąży, żeby była jasność oboje tego chcieliśmy (ja jestem już kawałek po 30 ona przed) Niestety 3 m-ce później jak grom z jasnego nieba trafiła nas wiadomość, mówiąc najogledniej (bo nie chce wdawać się w szczegóły) o niezbędnej terminacji ciąży... To miało miejsce rok temu... Od tamtego czasu, mimo dośc przykrego scenariusza, byliśmy ze sobą i przy sobie, okazywałem Joannie wiele ciepła, miłości i współczucia sam tez przeżywając swój dramat, bo to przecież NASZA córeczka...
W marcu tego roku między nami zacżęło się psuć, pojawiały się problemy dnia codziennego jak i (co chyba bywa wszędzie) różnice charakterów. Oliwy do ognia dolewał ambiwalentny stosunek jej rodziców do mnie., co głównie potęgowało nasze kłótnie. Nigdy wspólnie nie usiedliśmy, nie porozmawialiśmy nt odwołanego wcześniej ślub, sprawa została przez rodziców zamieciona pod dywan. To samo tyczy się tragedii, która nas spotkała, przeszli nad tym do porządku dziennego, co we mnie wzbudzał nie lada złość.
Nasz związek trwal nadal, niemniej mi zaczęło brakowac okazywania uczuć, ciepła, bliskości i tego że mam przy sobie ukochaną osobę. W międzyczasie z inicjatywy Joanna podjęliśmy terapię par, z czego nie ukrywam bardzo się ucieszyłem, gdyż uwazam że trzeba szukac pomocy. Proces ten zakończył się dość szybko, bo Joanna usłyszała fakt jak mniemam dość niewygodny dla siebie i temat odłożył się na czas bliżej nieokreślony, po to chyba, by do niego nigdy więcej nie powrócić.
Z czasem dojrzałem do tego by zapytać "Joanna, co dalej? gdzie zmierzmy wspólnie? co z planami ślubnymi? Co z dzieckiem itp..." Sprawa była spłycana.
W sierpniu pojechaliśmy na wyczekiwane od dawna wakacje, urocze, ciepłe, udane... Po powrocie kiedy wróciłiem do pytania "co dalej?" albo wręcze nawet oczekiwania deklaracji z jej strony usłyszałem (tydzień po powrocie z wakacji, po umieszczenie w ramce wspólnych z niej zdjęć) że nie jest ze mną szczęśliwa i chce żebyśmy sie rozstali...
Nie wiem co poszło nie tak, nie wiem czy to moje, myśle całkiem normalne pragnienie posiadanie domu, rodziny, kobiety przy boku i dziecka w przyszłości spowodowało że uznała, że nie jest w stanie mi tego dać. Mam wyrzuty sumienia, że zadałęm te pytania, że chciałem deklaracji, bo pewnie gdyby to się nie stało nadal, szurała by swoimi kapciami w naszym domu.
W tej chwili cierpię. i w zasadzie nie wiem co robić, jak w tytule, walczyć, odpuścić? Nie wiem czy mnie kocha, nie potrafiła odpowiedzieć ani tak ani nie. Odchodząc, powiedziała że chce być sama, żeby sobie wszystko uporzadkować i dowiedzieć się czego ona tak naprawdę chce. Sam nie wiem co o tym myśleć. Czuję się drugi raz, skrzywdzony, odrzucony, czasem mozę nawet wykorzystany. Jednocześnie pragnę bardzo mocno by do mnie wróciła.
Rozsądek pozostaje w konflikcie z sercem. ten pierwszy racej nakazuje ostrożność i nie pakowanie się ponownie w coś co już dwa razy skończyło się w taki a nie inny sposób. Z kolei to drugie tęskni, łka, boli i rozdziera się na miliony kawałków. Mam w sobie dużo bólu i wierzę gdzieś głęboko w sercu że na ten związek tzn Wojtka i Joanny są jeszcze szanse... Nadal ją kocham. W myślach kreuję sceanariuszę, jednakże teraz dając jej przesztrzęn to pobycią samej. Może to coś dobrego przyniesie. Nie chcę się w tej chwili narzucać, bo sam czuję się słaby i podejrzewam że tylko bym sobie zaszkodził aniżeli pomógł. Z drugiej zaś strony kilka razy dziennie myślę o próbie kontaktu o zawalczeniu o nasze wspólne szczęście. Być może mamię się jaimis wyobrażeniami, niemniej jednak tak jak przed 4 laty poczułem że to ta osoba, tak czuję to nadal. Pomóżcie proszę wskazówkami, radami, jeśli trzeba będzie rozwinąć temat, nie ma problemu.
trudno mi odnaleźc się w świecie, znowu mój świat uległ destrukcji...

W

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Cześć,ja bym poczekala, nie naciskała,ale może dobrym sposobem byłoby zapytanie, ile czasu potrzeba jej na podjęcie decyzji,czy tydzień,czy miesiąc lub więcej. Przez ten czas jak mowie,nie naciskalabym. Nie znam jej wersji, ale cos musi być na rzeczy,skoro kolejny raz tak się miedzy Wami dzieje,a Ona zastanawia się,waha ,co robić dalej.

Z boku wygląda to tak, ze Wasz związek to raczej pasmo nieporozumień,kłótni,braku rozmów,tak przynajmniej wynika z postu.Gdzieś jeszcze przewijają się przyszli teściowie...
Hm.Trzeba czasu i delikatności,chociaż jak na razie jak dla mnie nie widzę tego kolorowo,ale nie znam do końca Waszej sytuacji.W każdym razie wskazany jest spokój,zepsuć zawsze można i to szybko.

3

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Miałeś prawo pytać bo wkońcu to już nie jest związek dwóch nastolatków tylko dwojga dorosłych ludzi w którym jest dodatkowo dziecko. MOże poprostu ona do tego wszystkiego niedojrzała. Wg mnie słuchaj rozumu mimo, że jest ciężko i serce głośno do niej woła. Ale czasami trzeba niestety zagryść zęby i uczucia odsunąć na bok. NIe kontaktuj się z nią niech ona się ogarnie i określi a Ty żyj własnym życiem.

4

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
rossanka napisał/a:

Cześć,ja bym poczekala, nie naciskała,ale może dobrym sposobem byłoby zapytanie, ile czasu potrzeba jej na podjęcie decyzji,czy tydzień,czy miesiąc lub więcej. Przez ten czas jak mowie,nie naciskalabym. Nie znam jej wersji, ale cos musi być na rzeczy,skoro kolejny raz tak się miedzy Wami dzieje,a Ona zastanawia się,waha ,co robić dalej.

Z boku wygląda to tak, ze Wasz związek to raczej pasmo nieporozumień,kłótni,braku rozmów,tak przynajmniej wynika z postu.Gdzieś jeszcze przewijają się przyszli teściowie...
Hm.Trzeba czasu i delikatności,chociaż jak na razie jak dla mnie nie widzę tego kolorowo,ale nie znam do końca Waszej sytuacji.W każdym razie wskazany jest spokój,zepsuć zawsze można i to szybko.

rossanka, to nie tak ze ona potrzebuje czasu, definitywnie powiedziala ze to koniec. Na rzeczy moze byc sporo rzeczy bo ja tez idealem nie jestem i czasem chce czuc sie kochany, oraz ze ktos o mnie dbai sie troszczy. nieraz tez dolozylem do pieca, mam tego swiadomosc. Rozmow bylo wiele, ale efektow znacznie mniej. Mysle ze nie bez znaczeniasa tu nie pozamykane sprawy np. niedoszly slub. Probuje byc cierpliwy choc jest mi trudno. Przyjaciele mowia, zebym wybil ja sobie z glowy bo to bez sensu, skoro gdybsmy znow sie zesli to za rok dwa odwinie mi podobny numer. Kurcze, mimo te chce zaryzykowac.

5 Ostatnio edytowany przez naroos (2013-10-08 19:05:53)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
Marque89 napisał/a:

Miałeś prawo pytać bo wkońcu to już nie jest związek dwóch nastolatków tylko dwojga dorosłych ludzi w którym jest dodatkowo dziecko. MOże poprostu ona do tego wszystkiego niedojrzała. Wg mnie słuchaj rozumu mimo, że jest ciężko i serce głośno do niej woła. Ale czasami trzeba niestety zagryść zęby i uczucia odsunąć na bok. NIe kontaktuj się z nią niech ona się ogarnie i określi a Ty żyj własnym życiem.

Marque89 dziecko stracilismy, ja chcialem kolejny raz sprobowac...

chce zyc wlasnym zyciem, ale moje zycie to bylismy my, razem

6

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Oj przepraszam moje niedoczytanie smile Wiem jak to jest być porzuconym i wiem, że to ciężkie doświadczenie. Na dzień dzisiejszy tęsknisz za nią to naturalne. Ale jedyne tu rozsądne wyjście to odcięcie się, mimo że być możę wydaje Ci sie to dziś niewykonalne to uwierz jest smile Dasz rade chłopie spotkasz jeszcze kogoś wartościowego smile

7

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Hmm.Jeśli ,Ona.  powiedziała,ze to koniec,to widzisz,aby był związek dwie osoby muszą tego chcieć.Swam niczego nie zdzialasz.Wydaje mi sie, ze wiele spraw się u Was nalozylo. Nikt tak od razu nie kończy relacji.

8

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

mi jednak caly czas chodzi po glowie, zeby do mnei wrocila, choc wiem ze nie zmusze nikogo zeby mnie kochal...

Marze o tym, ze ktoregos dnia zapuka do moich drzwi

9

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Myślę, że sprawa z dzieckiem była decydująca, nie piszesz dlaczego, nie pytam. Ale może ona boi sie powtórki tego? Może ten stosunek jej rodziców do ciebie tez przez to?. Daj jej czas, jesli cie kocha wróci, jesli coś jest silniejsze niż to uczucie, nie wygrasz. Jedno co możesz zrobić, to zaoferowac jej swoja pomoc w każdej sytuacji jakiej się znajdzie i czuwać z daleka jak sie da. Wytrwaj i nie załamuj się. Gdyby miało sie rozwalić lepiej teraz niż później.
Qu'est-ce qve c'est,c'est la vie.

10

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
rossanka napisał/a:

Hmm.Jeśli ,Ona.  powiedziała,ze to koniec,to widzisz,aby był związek dwie osoby muszą tego chcieć.Swam niczego nie zdzialasz.Wydaje mi sie, ze wiele spraw się u Was nalozylo. Nikt tak od razu nie kończy relacji.

rossanka, ona takie dcyzje podejmuje szybko, bez zastanowienia. Dziala jak to nazywa w "trybie awaryjnym" Pozbieralo sie, to fakt. Jeszcze tego samego dnia zrobila zakupy do domu, no i te zdjecia... nic nie wrozylo ze tak sie to zakonczy... Moze jeszcze nie wszystko stracone

11 Ostatnio edytowany przez naroos (2013-10-08 19:23:54)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
Kurcze napisał/a:

Myślę, że sprawa z dzieckiem była decydująca, nie piszesz dlaczego, nie pytam. Ale może ona boi sie powtórki tego? Może ten stosunek jej rodziców do ciebie tez przez to?. Daj jej czas, jesli cie kocha wróci, jesli coś jest silniejsze niż to uczucie, nie wygrasz. Jedno co możesz zrobić, to zaoferowac jej swoja pomoc w każdej sytuacji jakiej się znajdzie i czuwać z daleka jak sie da. Wytrwaj i nie załamuj się. Gdyby miało sie rozwalić lepiej teraz niż później.
Qu'est-ce qve c'est,c'est la vie.

Kurcze, o co chcesz zapytac? smialo!

Sprawa z dzieckiem to nasza wspolna suwerenna decyzja, ze wzgledu na wskazania lekarskie. Nikomu nie zyczy takich przezyc i kontaktu z polska sluzba zdrowia

12

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Jakie zdjęcia?

13

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
rossanka napisał/a:

Jakie zdjęcia?

pytasz o te z ramki?

Tak, zrobiliśmy sami ramke na zdjecia, i decydowalismy o tym ktore z fotek z wakacji w niej umiescic - zaraz po tym jak je umieściliśmy... bylo po nas

14

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:

mi jednak caly czas chodzi po glowie, zeby do mnei wrocila, choc wiem ze nie zmusze nikogo zeby mnie kochal...

Marze o tym, ze ktoregos dnia zapuka do moich drzwi

Co za historia. Nie ma rady, musisz zagryźć zęby. Zobaczysz co się wydarzy przez następny rok, dwa. Jej ewidentnie czegoś co szczęścia brakuje (i problemem nie musisz być Ty, Twoja osoba, ale może coś w niej).

Mam pytanie o tę terapię. Co ona takiego tam usłyszała, że ją przerwaliście? Nie napisałeś wprost.

15 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-10-08 19:31:46)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jakie zdjęcia?

pytasz o te z ramki?

Tak, zrobiliśmy sami ramke na zdjecia, i decydowalismy o tym ktore z fotek z wakacji w niej umiescic - zaraz po tym jak je umieściliśmy... bylo po nas

Pogubiłam się, albo nie doczytałam.

Już doczytałam.Zdjęcie nie ma tu żadnego związku z e sprawą.
Mam pytanie, jeśli można, co ułyszeliście na terapii i dlaczego pozwalaliście rodzicom wchodzić do Waszej relacji?

16 Ostatnio edytowany przez naroos (2013-10-08 19:32:19)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
camellya napisał/a:
naroos napisał/a:

mi jednak caly czas chodzi po glowie, zeby do mnei wrocila, choc wiem ze nie zmusze nikogo zeby mnie kochal...

Marze o tym, ze ktoregos dnia zapuka do moich drzwi

Co za historia. Nie ma rady, musisz zagryźć zęby. Zobaczysz co się wydarzy przez następny rok, dwa. Jej ewidentnie czegoś co szczęścia brakuje (i problemem nie musisz być Ty, Twoja osoba, ale może coś w niej).

Mam pytanie o tę terapię. Co ona takiego tam usłyszała, że ją przerwaliście? Nie napisałeś wprost.

Najogólniej usłyszała że będąc w związku ze mną powinna trzymać moją stronę a nie stronę swojej mamy ( no chyba, że chodzi o patologię)... To było momentem zwrotnym, ktoś z boku rzucił prawdą w oczy.
Miało to związek z moją kłótnią z jej mamą w moim domu, kiedy to nie stanęła po mojej stronie. POtem już terapia stałą się niewygodna.
Mi tez się wydaje że jej czegoś brakuje... ale mimo to kocham tę Zołze!

Poza tym jej mama to dośc spceyficzna osoba, nie chodzi tu o to że J jest od niej uzależniona, raczej powiedziałbym ze odwrotnie, ale ta kobieta mocno oddziaływuje

17

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Rozmawiałes z Joanną o jej relacji z mamą?

18

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
rossanka napisał/a:
naroos napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jakie zdjęcia?

pytasz o te z ramki?

Tak, zrobiliśmy sami ramke na zdjecia, i decydowalismy o tym ktore z fotek z wakacji w niej umiescic - zaraz po tym jak je umieściliśmy... bylo po nas

Pogubiłam się, albo nie doczytałam.

Już doczytałam.Zdjęcie nie ma tu żadnego związku z e sprawą.
Mam pytanie, jeśli można, co ułyszeliście na terapii i dlaczego pozwalaliście rodzicom wchodzić do Waszej relacji?

O terapii już napisałem
Racja, istotne pytanie...
Ja chciałem uregulowac z nimi a właściwie z jej Mamą stosunki dla dobra sprawy i tego że wychodziło na to że będziemy rodziną. Właściwie to ja bardziej o to cisnąłem o to żeby Joanna się tym zajęła, bo zależało mi na poprawnych relacjach.
W pewnym momencie uznałem że jak nie to nie, ja ich do niczego nie potrzebuję, ale przypomniałem że przy najblizszych swiętach będzei problem bo ja do nich nie pojade... i tak nic z tym nie zrobiła. Do Ojca nie mam zastrzezeń, wspaniały człowiek, łyżkami bym chłopa jadł, ale niestety zdominowany przez swoją małżonkę i dla świętego spokoju ( bo taki sobie system wypracował)  nic się nie odzywa najczęściej. Oni zasadniczo w ogóle z sobą nie rozmawiają bardziej wymieniając informacje.

19

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
rossanka napisał/a:

Rozmawiałes z Joanną o jej relacji z mamą?

Niejednokrotnie...

Miały z sobą duży konflikt kiedy J była nastolatką... problemy, zmiany szkół itp
Mama J jest dość mocnym charakterem nie tolerującym kogokolwiek i czegokolwiek co mam inne zdanie i światopogląd.
Po świętach wielkanocnych kiedy podjąłem decyzję, że więcej tam nie pojadę, J podjęła (podobno) próbe rozmowy z Mamą nt stosunków pomiędzy ją a mną... Skończyło się kłótnią i wywlekaniem jakichś brudów sprzed lat i poprzednich związków J

20

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

No to sam widzisz. Coś jest na rzeczy.

Co do sprawy - powinna stanąć za Tobą.

Zostaw to, pomimo, że kochasz. Najbliższe dwa lata pokażą co się stanie. Ona coś trawi w sobie. Sama nawet może nie wiedzieć co.

21

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
camellya napisał/a:

No to sam widzisz. Coś jest na rzeczy.

Co do sprawy - powinna stanąć za Tobą.

Zostaw to, pomimo, że kochasz. Najbliższe dwa lata pokażą co się stanie. Ona coś trawi w sobie. Sama nawet może nie wiedzieć co.

camellya ja to wiem, ze cos miedzy nimi jest na rzeczy, problem ze J tego nie widziala lub nie chciala widziec a tym bardziej sie tym zajac - bo to trudne
u nich jest takie podejscie, ze leiej sie takimi rzeczami nie zajmowac, latwiej przyjac stan rzeczy jakby sie nigdy nie wydarzyly (vide nasz slub) nikt z nich nigdy nie podjal tematu... przyznam sie ze ja tez i mam o to wyrzuty sumienia.

za dwa lata, nie chce juz o tym pamietac, najlepiej przy boku Joanny

22

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Anie mogliście sie psychicznie odciąć od rodziców? Tu nie chodzi o to , jakimi oni są silnymi osobowościami (mama), że mogą ingerować w Wasze życie, ale o Waszą postawę.
Jeśli partnerka jest nieodcięta, to czarno widze jej kolejne relacje. Może być ciężko.
Dla mnie troche niepojęte, na pierwszym miejscu powinien być  partner a nie mama czy tata, ale to już pomijając.
Po drugie, mogło się tez dołożyć jakies Twoje zachowanie na tą sytuację.

23

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Widocznie Ona nie umiała w sobie tego przepracować.

24

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:
rossanka napisał/a:

Rozmawiałes z Joanną o jej relacji z mamą?

Niejednokrotnie...

Miały z sobą duży konflikt kiedy J była nastolatką... problemy, zmiany szkół itp
Mama J jest dość mocnym charakterem nie tolerującym kogokolwiek i czegokolwiek co mam inne zdanie i światopogląd.
Po świętach wielkanocnych kiedy podjąłem decyzję, że więcej tam nie pojadę, J podjęła (podobno) próbe rozmowy z Mamą nt stosunków pomiędzy ją a mną... Skończyło się kłótnią i wywlekaniem jakichś brudów sprzed lat i poprzednich związków J

A Ty też nieźle zakosiłeś. Od razu tak zrywać relację. Ona mogła się fatalnie przez to poczuć. Rozdarta.

25

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
rossanka napisał/a:

Anie mogliście sie psychicznie odciąć od rodziców? Tu nie chodzi o to , jakimi oni są silnymi osobowościami (mama), że mogą ingerować w Wasze życie, ale o Waszą postawę.
Jeśli partnerka jest nieodcięta, to czarno widze jej kolejne relacje. Może być ciężko.
Dla mnie troche niepojęte, na pierwszym miejscu powinien być  partner a nie mama czy tata, ale to już pomijając.
Po drugie, mogło się tez dołożyć jakies Twoje zachowanie na tą sytuację.

no ja się z czasem odciąłem, czy ona tego niewiem. Jak nadmieniłem, uznałem że nie sa mi do niczego potrzebni.
Oczywiście że moje zachowanie dołożyło do sprawy, nie dogadywałem się z jej mamą. Często szliśmy na tzw udry

Między mną a J bywało różnie, napięcia też były, jak w każdym związku. Ja przestałem czuć się kochany, zacząłem więcej dawać niż otrzymywać, I to zaczęło budzić moją frustrację, dlatego postanowiłęm zagrać w otwarte karty - licząc podświadomie na to, że się zreflektuje... no i się zreflektowała... raz a dobrze sad
Niewiem, przestała kochać, przestało zależeć, wystraszyłą się czegoś... nie mam pojęcia

26

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
camellya napisał/a:
naroos napisał/a:
rossanka napisał/a:

Rozmawiałes z Joanną o jej relacji z mamą?

Niejednokrotnie...

Miały z sobą duży konflikt kiedy J była nastolatką... problemy, zmiany szkół itp
Mama J jest dość mocnym charakterem nie tolerującym kogokolwiek i czegokolwiek co mam inne zdanie i światopogląd.
Po świętach wielkanocnych kiedy podjąłem decyzję, że więcej tam nie pojadę, J podjęła (podobno) próbe rozmowy z Mamą nt stosunków pomiędzy ją a mną... Skończyło się kłótnią i wywlekaniem jakichś brudów sprzed lat i poprzednich związków J

A Ty też nieźle zakosiłeś. Od razu tak zrywać relację. Ona mogła się fatalnie przez to poczuć. Rozdarta.

Widzisz, ja właśnie chciałem to załagodzić, dogadać się z nimi

27

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:
camellya napisał/a:
naroos napisał/a:

Niejednokrotnie...

Miały z sobą duży konflikt kiedy J była nastolatką... problemy, zmiany szkół itp
Mama J jest dość mocnym charakterem nie tolerującym kogokolwiek i czegokolwiek co mam inne zdanie i światopogląd.
Po świętach wielkanocnych kiedy podjąłem decyzję, że więcej tam nie pojadę, J podjęła (podobno) próbe rozmowy z Mamą nt stosunków pomiędzy ją a mną... Skończyło się kłótnią i wywlekaniem jakichś brudów sprzed lat i poprzednich związków J

A Ty też nieźle zakosiłeś. Od razu tak zrywać relację. Ona mogła się fatalnie przez to poczuć. Rozdarta.

Widzisz, ja właśnie chciałem to załagodzić, dogadać się z nimi

Poza tym jest sporo związków gdzie są konflikty z rodzicami, ale jednak tych dwoje młodych chce być razem ze sobą a nie ze starymi.
Zależało mi na tym, żeby między nami a nimi były poprawne stosunki, a w pewnym momencie kiedy poczułem że jej na tym chyba nie zależy najzwyczajniej odpuściłem

28

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Ona musi dojrzeć do pewnych decyzji. Rozdzielić jej własną relację z mamą, a z Tobą. Może nie będzie umiała tego zrobić. Może za jakiś czas. Pozwól aby czas płynął. Spróbuj od czasu do czasu (tylko za jakiś czas) odezwać się do niej, zaprosić na kawę, kolację. Będziesz widział, wybadasz co i jak się dziewczynie w głowie układa.

29 Ostatnio edytowany przez naroos (2013-10-08 20:06:32)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
camellya napisał/a:

Ona musi dojrzeć do pewnych decyzji. Rozdzielić jej własną relację z mamą, a z Tobą. Może nie będzie umiała tego zrobić. Może za jakiś czas. Pozwól aby czas płynął. Spróbuj od czasu do czasu (tylko za jakiś czas) odezwać się do niej, zaprosić na kawę, kolację. Będziesz widział, wybadasz co i jak się dziewczynie w głowie układa.

szczerze camellya, o niczym innym nie marze... tak jak przed dwoma laty, zaczelismy sie z powrotem spotykac. Kocham ja i jej potrzebuje!

Czuję jednak że to nie tylko kwestia relacji z mamą (choć pewnie dość istotna) ale tez jej emocji, uczuć

30

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:
Kurcze napisał/a:

Myślę, że sprawa z dzieckiem była decydująca, nie piszesz dlaczego, nie pytam. Ale może ona boi sie powtórki tego? Może ten stosunek jej rodziców do ciebie tez przez to?. Daj jej czas, jesli cie kocha wróci, jesli coś jest silniejsze niż to uczucie, nie wygrasz. Jedno co możesz zrobić, to zaoferowac jej swoja pomoc w każdej sytuacji jakiej się znajdzie i czuwać z daleka jak sie da. Wytrwaj i nie załamuj się. Gdyby miało sie rozwalić lepiej teraz niż później.
Qu'est-ce qve c'est,c'est la vie.

Kurcze, o co chcesz zapytac? smialo!

Sprawa z dzieckiem to nasza wspolna suwerenna decyzja, ze wzgledu na wskazania lekarskie. Nikomu nie zyczy takich przezyc i kontaktu z polska sluzba zdrowia

Własnie o tym myślałam, jesli to była jakaś patologia płodu, może boi się, że to sie powtórzy.A jesli przyczyna leży po jej stronie to też może myśleć podobnie. Strata dziecka potrafi wpędzić w ciężką depresję i może u niej o to chodzi.

31

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:

no ja się z czasem odciąłem, czy ona tego niewiem.

Jak to nie wiesz? Czyli w tym punkcie byliście osobno/


naroos napisał/a:

Jak nadmieniłem, uznałem że nie sa mi do niczego potrzebni.

W jaki sposób to się odbyło?


naroos napisał/a:

Między mną a J bywało różnie, napięcia też były, jak w każdym związku. Ja przestałem czuć się kochany, zacząłem więcej dawać niż otrzymywać, I to zaczęło budzić moją frustrację, dlatego postanowiłęm zagrać w otwarte karty - licząc podświadomie na to, że się zreflektuje... no i się zreflektowała... raz a dobrze sad
Nie wiem, przestała kochać, przestało zależeć, wystraszyłą się czegoś... nie mam pojęcia

Nie wiem w końcu , czy jestescie jeszcze razem czy nie.Czy macie kontakt, czy tez nie.Jeśli tak, to wyjaśniłabym to.Spytałabym, czego sie boi, czy boi się lub nie chce być z Tobą w związku (dlaczego), czy w ogóle nie chce być w związku.Czego jej między Wami brakuje?Jak widzi Waszą przyszłość.Razem , osobno?Definitywnie osobno?

32

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Wiem. Jestem w podobnej sytuacji co Ty. Ale wiesz, że możemy się nie doczekać (choć tak trudno w to uwierzyć i zaakceptować, no bo jak, prawda?).

33

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
Kurcze napisał/a:
naroos napisał/a:
Kurcze napisał/a:

Myślę, że sprawa z dzieckiem była decydująca, nie piszesz dlaczego, nie pytam. Ale może ona boi sie powtórki tego? Może ten stosunek jej rodziców do ciebie tez przez to?. Daj jej czas, jesli cie kocha wróci, jesli coś jest silniejsze niż to uczucie, nie wygrasz. Jedno co możesz zrobić, to zaoferowac jej swoja pomoc w każdej sytuacji jakiej się znajdzie i czuwać z daleka jak sie da. Wytrwaj i nie załamuj się. Gdyby miało sie rozwalić lepiej teraz niż później.
Qu'est-ce qve c'est,c'est la vie.

Kurcze, o co chcesz zapytac? smialo!

Sprawa z dzieckiem to nasza wspolna suwerenna decyzja, ze wzgledu na wskazania lekarskie. Nikomu nie zyczy takich przezyc i kontaktu z polska sluzba zdrowia

Własnie o tym myślałam, jesli to była jakaś patologia płodu, może boi się, że to sie powtórzy.A jesli przyczyna leży po jej stronie to też może myśleć podobnie. Strata dziecka potrafi wpędzić w ciężką depresję i może u niej o to chodzi.

Też mi to przeszło przez myśl, że może traktuje mnie jako niepełnowartościowego - zapytałem o to już po rozstaniu Powiedziała, że nie o to chodzi.
Zwłaszcza że wg wszelkich badań nawet genetycznych okazało się że połączenie między nami jest ok, to był przypadek, który nikt nie potrafi wyjaśnić.  Choć może nie jest świadoma pewnych rzeczy. Ja z powodu braku czucia się kochanym odniosłem wrażenie, że ona chce dziecka ale nie z tym ojcem.
Po zabiegu dostalismy namiar na psycholożkę zajmującą się własnie sprawami utraconych dzieci, po dwóch czy trzech wizytach J odpuściła, bo denerwowały ją pytania i uzewnętrznianie. Załuję, że tego nie pociagnęła...

34

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
rossanka napisał/a:
naroos napisał/a:

no ja się z czasem odciąłem, czy ona tego niewiem.

Jak to nie wiesz? Czyli w tym punkcie byliście osobno/

na to wygląda...

naroos napisał/a:

Jak nadmieniłem, uznałem że nie sa mi do niczego potrzebni.

W jaki sposób to się odbyło?

po kilku próbach i wręcz naciskach żeby podjąc jakies próby dogadania się, które paliły na panewce, stwierdziłem że skoro jej na tym nie zalezy to mi tez nie, i nie zamierzam o to już więcej prosić, bo potrzebuję J a nie jej rodziców


naroos napisał/a:

Między mną a J bywało różnie, napięcia też były, jak w każdym związku. Ja przestałem czuć się kochany, zacząłem więcej dawać niż otrzymywać, I to zaczęło budzić moją frustrację, dlatego postanowiłęm zagrać w otwarte karty - licząc podświadomie na to, że się zreflektuje... no i się zreflektowała... raz a dobrze sad
Nie wiem, przestała kochać, przestało zależeć, wystraszyłą się czegoś... nie mam pojęcia

Nie wiem w końcu , czy jestescie jeszcze razem czy nie.Czy macie kontakt, czy tez nie.Jeśli tak, to wyjaśniłabym to.Spytałabym, czego sie boi, czy boi się lub nie chce być z Tobą w związku (dlaczego), czy w ogóle nie chce być w związku.Czego jej między Wami brakuje?Jak widzi Waszą przyszłość.Razem , osobno?Definitywnie osobno?

Przepraszam, że trochę w tym chaosu - tak jak i w mojej głowie i w sercu.
Nie jesteśmy razem, wyprowadziła się prawie miesiąc temu. Kontaktu nie mamy, ja chcę dac jej czas i przestrzeń. No poza jednym w sobotę, dzień po "urodzinach" naszego dzieciątka spotkaliśmy się przypadkiem na światłach zobaczyłem jej samochód w moim lusterku, pomachaliśmy do siebie ja zadzwoniłem do niej zapytać "co słychac i dokąd jedzie" odpowiedziala że na spotkanie. Potem wypytywał\ co u mnie, jak minęła wizyta moje przyjaciółki (znam się z nią od wielu lat mieszak za granicą a tutaj się leczy więc czasami wpada, w czasie kiedy byliśmy razem z J tez przylatywała, nawet ze swoim facetem), generalnie stos pytań. Ja zapytałem, czy może spotkamy się za jakiś czas na kawę, odpowiedziałe że na razie o tym nie myśli lub nie chce myśleć, coś w tym rodzaju. Powiedziałem że odezwę się za jakiś czas. Więcej szczegółów nie pamiętam, emocje je wyparły.
Odpowiadając dalej na Twoje pytania, powiedziała mi przy rozstaniu, że chce odejść bo "nie spełni moich oczekiwań, nie potrafi dac mi tego czego chcę i tak będzie lepiej dla mnie i dla niej" więc wynika z tego że przynajmniej w tamtej chwili nie widziała przyszłości razem... Jak jest teraz? niewiem

35

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
camellya napisał/a:

Wiem. Jestem w podobnej sytuacji co Ty. Ale wiesz, że możemy się nie doczekać (choć tak trudno w to uwierzyć i zaakceptować, no bo jak, prawda?).

Ja jeszcze mam siłę i energię poczekać, choć wiem że nie będzie to wieczne
Powiedziałem jej jak odchodziła że moje serce i drzwi są dla niej otwarte...

36 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-10-08 20:26:18)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Wygląda na to, ze pogubiliście się.Ona przezywała stratę nienarodzonego dziecka, możliwe, że Cie odpychała, Ty czułeś się pominięty, odrzucany, robiłeś coś co mogło jej dać do zrozumienia, ze się odsuwasz, i koło się zamknęło.Tak jakbyście się obydwoje nakręcali swoim zachowaniem. Partner nie lubiący rozmów, odsuwający problemy to trudny partner.


"nie spełni moich oczekiwań, nie potrafi dac mi tego czego chcę i tak będzie lepiej dla mnie i dla niej"---może chodzi o dziecko???

37 Ostatnio edytowany przez naroos (2013-10-08 20:38:27)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Bardzo możliwe.
Ja jestem tym partnerem który dużo rozmawia i chce rozmawiać - wiem że to pomaga i nie odsuwam problemów, raczej właśnie staram się je przegadywać

Może chodzi o dziecko, niewiem. Ja czułem sie tak że zaczęło jej zależeć tylko na czubku swojego nosa a nie na mnie...

Sama kiedyś powiedziała mi, że jak myślała o sobie przed laty to towarzyszyła jej myśl że będzie sama i nie będzie mieć dzieci. To tez może dawać do myślenia

Nie zmienia to faktu ze czuję się podle i fatalnie, serce rwie mi się do niej, pragnę jej obecności w swoim życiu. Czasem mam wrażenie że popadam w jakąś obsesje w końcu kobieta powiedziała mi że mnie nie chce, ale... no własnie tych ale jest całę mnóstwo

38

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:

Bardzo możliwe.


Sama kiedyś powiedziała mi, że jak myślała o sobie przed laty to towarzyszyła jej myśl że będzie sama i nie będzie mieć dzieci. To tez może dawać do myślenia

Zależy w jakim kontekscie.Może myślała, ze nigdy nie spotka odpowiedniego faceta, nie stworzy związku a co za tym idzie nie będzie mieć dzieci.

39

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Tego nie wiem, jaki byl kontekst, powtarzam tylko to co od niej kiedys uslyszalem.
Oczywiscie w zwiazku z zaistniala sytuacja glowa szuka odpowiedzi, po co? Dlaczego? Itd... Jestem w stanie rozsypki, trudno mi sie pozbierac. Szukam pomocy wsparcia na rozne sposoby. Zdaje sobie rowniez sprawe z tego ze mam wplyw tylko na siebie I na tu I teraz, przyszlosci ani tym bardziej przeszlosci nie zmienie.
Duzo zalu, wstydu, bolu I goryczy jest we mnie. Tak naprawde zdroworozsadkowo myslac, chce zyc, isc do przodu jednka ograniczeniem jest dla mnie fakt, ze tesknie, brakuje mi J, krotko mowiac kocham ja. Moj przyjaciel zadal mi ostatnio pytanie "odpowiedz sobie, czy to jest partnerka na cale zycie" bez chwili zastanowienia odpowiedzialem ze tak. Kocham ja z tymi wszystkimi jej przywarami I wadami I nie znajduje powodu zeby jej nie kochac.
W zasadzie z powodu roznych momentow I sytuacji zyciowych nieraz zastanawialem sie czy to ma sens, stad pewnie rozmowa o ktorej mowilem wczesniej. Tym niemniej myslalem ze zalezy jej na mnie na tyle zeby podjac wyzwanie. Jak widac pomylilem sie... Moze jak pisze czesc z Was potrzeba czasu zeby przemyslec, przepracowac, dojrzec do pewnych decyzji, a moze nie I tak jak zaznaczyla, to koniec. Jak wiekszosc z nas, ktorzy cierpia z powodu rozstania mam duzy problem. Niewiele mi sie chce, towarzystwo to wszystko pary lub malzenstwa czasem z dziecmi. Nie bardzo mam co z soba zrobic...
Myslalem ze jak oddaje sie komus serce na dloni, mowiac "jestes dla mnie jedyna, one and only, to z Toba chce isc przez zycie I miec z Toba dzieci" to powoduje to miekkie kolana, przeliczylem sie.
Wiem ze powininenem z*dbac o siebie, podniesc czolo I isc dalej... Cholera, nie potrafie... Nie potrafie odciac sie od mysli o niej I tego wszystkiego co sie z tym wiaze.

40

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Dam Ci radę, która powinna ulżyć Ci w cierpieniu i zmienić Twoją optykę. Musisz pomyśleć, że Wasz związek ma szansę, ale pod pewnymi warunkami. Te warunki znasz, są to m.in. uregulowana sytuacja Jej ze swoją mamą, wyjaśnienie wszystkich kwestii związanych z odwołanym ślubem, i inne, które przeszkadzają Wam być w pełni. I pomyśl, że jeśli macie być razem, to pod tymi warunkami. Inaczej się nie uda. I Ty dobrze o tym wiesz. I ona pewnie też o tym wie.

W tym momencie jesteś zależny od wszystkiego. Byleby tylko wróciła. Ale jak wróci, i nic z tym nie zrobicie, będzie tak samo. Uwierz mi. Więc przemyśl to. Pamiętaj, że możecie być szczęśliwi razem, ale pod pewnymi warunkami.

Ty też musisz wymagać od niej.

41

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

camellya   dobrze mówi.Jeżeli wrociliscieby do siebie i nic by się nie zmieniło,to związek prawdopodobnie tez uleglby rozpadowi.Chcesz powrotu,ale czy druga strona tez tego chce?,

42

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

hm.. sporo w tym racji. Tak, jest we mnie bardzo mocne pragnienie kolejnej próby, ale nie ukrywam żę nie bezwarunkowo. TRudno mi jednak ocenić czy, gdyby hipotetycznie do comeback'u doszło czy ona coś z tymi sprawami zrobi... Ona tudzież my. Ja też czuję się za to odpowiedzialny. Dzięki Waszym postom wczoraj dużo na ten temat myślałem. Naturalnym jest że pragnę jej powrotu tylko czy jeśli (znowu hipotetycznie) do tego doszło to czy coś się zmienie. Bo jeśli nic nie zmieni/zmienimy to nic się nie zmieni...

rossanka, tak jak chce powrotu, czy druga strona tez... tego na ta chwilę niewiem. W momencie rozstania uważała że nie chce dawać mi nadzieji. Co pokaze czas, to się okaże. Może przemyśli, może dojrzeje itp... trudno mi to ocenić. Z pewnością gdyby jednak tak było, to wymaga to sporej pracy od nas obojga, ja jestem w stanie wziąść to na klatę i raz jeszcze zawalczyć, tylko pod warunkiem że i ona tego chce, miesiąc temu zaznaczyła że raczej nie bardzo... co będzie za jakiś czas, o tym się ewentualnie moge dopiero przekonać.
W trakcie rozmów po naszym rozstaniu (bo jeszcze przez parę dni mieszkaliśmy razem) zapytałem po co do mnie wracała 1,5 roku temu? Usłyszałem, że mnie kochała, że brakowało jej mnie i chciała ze mną być. Naiwnie może, ale wierzę, że i tym razem może być podobnie... i boję się tę wiarę stracić. Napewno potrzebujemy (tu uzyję liczby mnogiej) czasu, ja żeby się poskładać, ona żeby dojrzeć do wspólnego spotkania... Wiem że to myślenie życzeniowe, ale tego chcę sobie życzyć.

43

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Coś mi to przypomina "zapytałem po co do mnie wracała 1,5 roku temu? Usłyszałem, że mnie kochała, że brakowało jej mnie i chciała ze mną być.".
Kiedys miałam podobną sytuację.Niestety nie wyszło.Co nie znaczy, ze u Was nie może być inaczej.

44

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Naroos, znajdujesz się w dosyć ciężkiej, ale łatwej do 'odgadnięcia' sytuacji.
Ona sama nie wie czego chce- wszędzie piszesz o tym, że podjęła się czegoś, z czego ostatecznie zrezygnowała. Ślub- 2 dni przed rezygnacja. Terapia- kilka/naście dni- rezygnacja. Rozstanie-powrót i znów rezygnacja...
Strata dziecka też na pewno swoje zrobiła, ale Ona od początku wykazuje cechy niezdecydowania...

Zastanów się czy po 10 latach małżeństwa (z Nią), posiadaniu dzieci, wspólnego mieszkania i psa chciałbyś usłyszeć po raz trzeci już, że to jednak nie jest to, czego Ona by chciała...
Sam napisałeś, że jesteś lekko po 30. Czy nie czas, aby zacząć nowy rozdział w życiu? Czy chcesz w pewnym wieku obudzić się sam ze świadomością, że zmarnowałeś życie na kogoś, kto sam nie wie czego chce? Wtedy Ona będzie cieszyła się życiem z kimś innym, a Ty będziesz pluł sobie w brodę, że nie zrobiłeś tego samego...

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

45

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

zycie pisze różne scenariusz, może tak a może nie. Wszystko zależy od Niej i ode mnie.
Na razie próbuję sam dojśc do ładu ze sobą, zadbać o siebie. Wyprostować się. Choć nie jest to łatwe w obliczu takiej tragiedii (tak, dla mnie jest to tragedia) Ktos kiedy zapytał mnie jak to się stało że taką traumę jak utrata dziecka przeszedłem obronna ręką. Myślę że napędem dla mnie było to, że dbałem o nią, troszczyłem się na tyle na ile byłem w stanie, może czasem nawet nieudolnie, nie mnie to oceniać. Ponadto, gdzieś w mojej głowie pojawiła się myśl że to przecież nieodwracalne i być może z tego powodu było nieco łatwiej.
W obecnej sytuacji, nie uważam tego za nieodwracalne, wręcz przeciwnie, o czym pewnie świadczą moje poprzednie posty.

46

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:

zycie pisze różne scenariusz, może tak a może nie. Wszystko zależy od Niej i ode mnie.
Na razie próbuję sam dojśc do ładu ze sobą, zadbać o siebie. Wyprostować się. Choć nie jest to łatwe w obliczu takiej tragiedii (tak, dla mnie jest to tragedia) Ktos kiedy zapytał mnie jak to się stało że taką traumę jak utrata dziecka przeszedłem obronna ręką. Myślę że napędem dla mnie było to, że dbałem o nią, troszczyłem się na tyle na ile byłem w stanie, może czasem nawet nieudolnie, nie mnie to oceniać. Ponadto, gdzieś w mojej głowie pojawiła się myśl że to przecież nieodwracalne i być może z tego powodu było nieco łatwiej.
W obecnej sytuacji, nie uważam tego za nieodwracalne, wręcz przeciwnie, o czym pewnie świadczą moje poprzednie posty.

Dopóki nie przejdziesz na którąś ze stron, będzie Ci ciężko.Nie da się być w związku i nie być w związku jednocześnie.

47

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
Nataluszek napisał/a:

Naroos, znajdujesz się w dosyć ciężkiej, ale łatwej do 'odgadnięcia' sytuacji.
Ona sama nie wie czego chce- wszędzie piszesz o tym, że podjęła się czegoś, z czego ostatecznie zrezygnowała. Ślub- 2 dni przed rezygnacja. Terapia- kilka/naście dni- rezygnacja. Rozstanie-powrót i znów rezygnacja...
Strata dziecka też na pewno swoje zrobiła, ale Ona od początku wykazuje cechy niezdecydowania...

Zastanów się czy po 10 latach małżeństwa (z Nią), posiadaniu dzieci, wspólnego mieszkania i psa chciałbyś usłyszeć po raz trzeci już, że to jednak nie jest to, czego Ona by chciała...
Sam napisałeś, że jesteś lekko po 30. Czy nie czas, aby zacząć nowy rozdział w życiu? Czy chcesz w pewnym wieku obudzić się sam ze świadomością, że zmarnowałeś życie na kogoś, kto sam nie wie czego chce? Wtedy Ona będzie cieszyła się życiem z kimś innym, a Ty będziesz pluł sobie w brodę, że nie zrobiłeś tego samego...

Takie rozwiązanie rozważa mój rozsądek, choć serce mówi co innego.
Racja, Ona jest niezdecydowana. Odnoszę wrażenie, że w momencie kiedy trzeba podjąć ważne decyzje - Ona odwraca się i ucieka.
Tym niemniej widzisz, kłóci się we mnie Dr. Jekyll i Mr Hyde. Jedna częśc mówi własnie, że to może być ryzyko a druga chce to ryzyko podjąć.

48

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:

Takie rozwiązanie rozważa mój rozsądek, choć serce mówi co innego.
Racja, Ona jest niezdecydowana. Odnoszę wrażenie, że w momencie kiedy trzeba podjąć ważne decyzje - Ona odwraca się i ucieka.
Tym niemniej widzisz, kłóci się we mnie Dr. Jekyll i Mr Hyde. Jedna częśc mówi własnie, że to może być ryzyko a druga chce to ryzyko podjąć.

Jesteś w tym podobny do mnie.Ja zdecydowałam rozumem, chociaz było cięzko jak... .

49

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Co więcej, myślę, ż Ona też zadecydowała rozumem... Czy ją boli? Niewiem
Mnie bardzo, trudno mi się odnaleźć, jestem apatyczny, nie chcę mi się nic, na nic nie mam ochoty i widzę swoją przyszłość w czarnych barwach

50

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
naroos napisał/a:

Co więcej, myślę, ż Ona też zadecydowała rozumem... Czy ją boli? Niewiem
Mnie bardzo, trudno mi się odnaleźć, jestem apatyczny, nie chcę mi się nic, na nic nie mam ochoty i widzę swoją przyszłość w czarnych barwach

Miałam na myśli, ze zdecydowałam rozumem, ale dopiero po usłyszeniu 'braku zdecydowania, nie wiedzeniu czego się chce, myśleniu, ze jakoś to będzie".

51

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Trudny jest ten rodzaj sytuacji w życiu. Jednym się udaje, innym nie. Wiadomo tylko, że po jakimś czasie, miesiącach, latach, wybory kierowane rozumem się opłacają.

52

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
camellya napisał/a:

Trudny jest ten rodzaj sytuacji w życiu. Jednym się udaje, innym nie. Wiadomo tylko, że po jakimś czasie, miesiącach, latach, wybory kierowane rozumem się opłacają.

Toteż się pocieszam, a jak będzie kto to wie.
Autorze- ja bym zrobiła tak:jeżeli na 100 procent czujesz, że jest to osoba, z którą chcesz spędzić ręsztę ,życia, jeśli widzisz , ze ona się waha ale jest jakas możliwość powrotu i naprawy - to walcz.
ALE;jeżeli ona jasno i wyraźnie powie Ci , ze nie chce powrotu to porzuć to.Tak samo, jeślibyście wrócili do siebie, ale nic sie nie zmieniło. Te same błędy i nieporozumienia Was wykończą.

53

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
rossanka napisał/a:
camellya napisał/a:

Trudny jest ten rodzaj sytuacji w życiu. Jednym się udaje, innym nie. Wiadomo tylko, że po jakimś czasie, miesiącach, latach, wybory kierowane rozumem się opłacają.

Toteż się pocieszam, a jak będzie kto to wie.
Autorze- ja bym zrobiła tak:jeżeli na 100 procent czujesz, że jest to osoba, z którą chcesz spędzić ręsztę ,życia, jeśli widzisz , ze ona się waha ale jest jakas możliwość powrotu i naprawy - to walcz.
ALE;jeżeli ona jasno i wyraźnie powie Ci , ze nie chce powrotu to porzuć to.Tak samo, jeślibyście wrócili do siebie, ale nic sie nie zmieniło. Te same błędy i nieporozumienia Was wykończą.

Na razie jak wspomniałem, musze sam się uporządkować. Przemyśleć wszystko i przede wszystkim, gdy trochę emocje opadną a ja (mam nadzieję) przeżyję swój smutek i żal. Spojrzę na to raz jeszcze. Boję się podejmować decyzji w takich emocjach jakich jestem obecnie. To musi nieco się uspokoić, oboje jak mniemam potrzebujemy czasu na swój oddech.
Teraz zauważyłem że z dużą lekkością mi się o tym pisze, trudniej zaś wdrożyć to w życie. Pewnie za czas jakiś będę wiedział czy są wahania, czy gdzieś pojawia się kłębke nadzieji... Teraz niewiem co się dzieje w jej głowie. Natomiast, ważne to że gdyby zakończyło się to happy-endem nie chcę powielac raz już przetrzenowanych błędów.

54

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Naroos, domyślam się jak to jest bić się z myślami i walczyć z samym sobą.
Priorytetem teraz jest to, abyś z Nią porozmawiał i zapytał. Czy macie szanse na związek, ale staracie się w nim razem, czy dajecie sobie spokój z budowaniem czegokolwiek i każde idzie w swoją stronę.

Opcje są 3:
1) Jeśli stanowczo powie, iż nie ma szans na wspólną przyszłość to powinieneś zacisnąć zęby i z dnia na dzień próbować żyć i bez Niej i bez nadziei,   że coś prócz zwykłej znajomości może między Wami być.

2) Jeśli powie 'No sama nie wiem, no może...Ale nie jestem pewna' to znaczy, że nic się nie zmieniło i nadal nie wie czego chce- werdykt dosyć jasny- uciekaj.

3) Jeśli naprawdę zobaczysz, że coś się zmieniło i że sama bardzo chce naprawić to co zepsuła, to spróbuj. Jednak nie rób sobie zbyt wielkich nadziei bo może się okazać, że to znów przypływ emocji, a gdy w życie wejdzie rutyna- praca, dom, rachunki, to znów podwinie ogon i ucieknie do rodziców...

Pomyśl. Tu gra toczy się o najwyższą stawkę. O Twoje życie, które masz tylko jedno i szkoda, abyś następne kilka lat zmarnował na czekanie na kogoś, kto być może wcale nie jest gotowy na poważny/stały związek.

Uszy do góry. smile

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

55 Ostatnio edytowany przez naroos (2013-10-09 12:34:15)

Odp: Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...
Nataluszek napisał/a:

Naroos, domyślam się jak to jest bić się z myślami i walczyć z samym sobą.
Priorytetem teraz jest to, abyś z Nią porozmawiał i zapytał. Czy macie szanse na związek, ale staracie się w nim razem, czy dajecie sobie spokój z budowaniem czegokolwiek i każde idzie w swoją stronę.

Opcje są 3:
1) Jeśli stanowczo powie, iż nie ma szans na wspólną przyszłość to powinieneś zacisnąć zęby i z dnia na dzień próbować żyć i bez Niej i bez nadziei,   że coś prócz zwykłej znajomości może między Wami być.

2) Jeśli powie 'No sama nie wiem, no może...Ale nie jestem pewna' to znaczy, że nic się nie zmieniło i nadal nie wie czego chce- werdykt dosyć jasny- uciekaj.

3) Jeśli naprawdę zobaczysz, że coś się zmieniło i że sama bardzo chce naprawić to co zepsuła, to spróbuj. Jednak nie rób sobie zbyt wielkich nadziei bo może się okazać, że to znów przypływ emocji, a gdy w życie wejdzie rutyna- praca, dom, rachunki, to znów podwinie ogon i ucieknie do rodziców...

Pomyśl. Tu gra toczy się o najwyższą stawkę. O Twoje życie, które masz tylko jedno i szkoda, abyś następne kilka lat zmarnował na czekanie na kogoś, kto być może wcale nie jest gotowy na poważny/stały związek.

Uszy do góry. smile

K'woli doprecyzowania, nie ucieka do rodziców. Mieszkamy 300km od nich. Wynajęłą mieszkanie.

nad pozostała części tresci jeszcze myślę smile

Posty [ 1 do 55 z 164 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Drugi raz... Starać się, walczyć, odpuścić??? Nadal kocham...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018