adlernewman napisał/a:Bo sie zaczne kulac po podlodze! Hahaha!
Kobito, moja babcia Gertruda miala 1.50m wzrostu, a pol miasta sie jej balo, bo byla zdecydowana i "jaja" miala. Nikt z nia nie zadzieral. Twoj wzrost jest dla Ciebie wymowka (kolejna), zeby bron boze nic w zyciu nie zmieniac.
Podobnie jak moja babcia. Niewiele ponad 150 wzrostu, a wszystkich do pionu do tej pory ustawia. I czasami mam wrażenie, że to ona ma te owe "jaja" pod spódnicą, a nie faceci. ;-)
Brzydulla, chcesz się użalać? To się użalaj, nikt Ci nie broni. Masz takie podejście do życia? Spoko. Ale czy to oznacza, że jest ono jedyne, słuszne i prawdziwe?
Ktoś tu napisał o byciu kowalem własnego losu. I jest w tym dużo prawdy. Faktycznie, nie wszystko jesteśmy w stanie osiągnąć, zrealizować itp. Życie różne niesie niespodzianki. Co nie zmienia faktu, że sporo od nas zależy. Jeśli się zepniemy możemy dostać wymarzoną pracę. Doszkalając się, robiąc doświadczenie i zwyczajnie się STARAĆ. Prędzej czy później możemy osiągnąć to, czego chcemy.
Byłam pewna, że nie nauczę się jeździć samochodem. Jestem po 10h jazd i mój instruktor twierdzi, że te 20h, co mi zostały w zupełności starczą, żebym zdała egzamin wewnętrzny, a później państwowy. A jeszcze w zeszłym tygodniu nie wiedziałam, gdzie jest sprzęgło i do czego ono służy.
brzydulla napisał/a:a Ty skąd taka pewna że mi terapia pomoże?
Bo w większości przypadków pomaga. Sama jestem po terapii, a szło ze mną opornie, bo zwyczajnie nie chciałam. Później coś zaskoczyło mi pod kopułą i proszę! Jestem, wciąż żyję, spełniam marzenia, a moje demony to przeszłość.