jagoda tu tylko brzydula nie ma tej pewności siebie ![]()
ja tam cieszę się z moich 156 cm i nie zamieniłabym tego na nic innego (wyższego ;D ) Uważam że to przesłodkie jak ja-taka mała kruszynka mogę cała wtulić się w mojego mężczyznę ![]()
no zdecydowanie wolałabym być normalna a nie 'przesłodziutka' albo 'kieszonkowa'...
zaraz zaraz-uważasz że ktoś kto jest niski jest nienormalny?
powiedzmy - traktowany mniej powaznie
A ja nie rozumiem jednej rzeczy - jak można mieć taki problem z czymś, na co absolutnie nie mamy wpływu? Rozumiem, że ktoś ma kompleksy, ale żeby mieć kompleks wzrostu? Dla mnie niepojęte, bo choćbyśmy nie wiem jak się starali, to centymetrów ani sobie nie dodamy, ani nie odejmiemy, pozostaje je wyłącznie zaakceptować.
nie odpowiedziałaś na pytanie
jeżeli uważasz tak jak to zasugerowałaś to obrażasz w tym momencie parę osób a to miłe nie jest.tzn ja osobiście mam to gdzieś,ale być może ktoś poczuje się urażony.to że ty jesteś ciągle zła na życie nie oznacza że masz obrażać innych ludzi dookoła bo nikt nic ci tutaj nie zrobił,zobacz piszemy z tobą,chcemy wbić ci do tej głowy że twoje wyimaginowane problemy ze wzrostem są naprawdę wyimaginowane,a mam wrażenie że ty do wszystkich odnosisz się z pretensją.
to ze ty nie jesteś traktowana poważnie nie oznacza że reszta osób też tak ma-nie wrzucaj wszystkich do jednej kategorii.ja nie czuję się mniej poważnie traktowana,inne dziewczyny też już o tym pisały.także pisz w swoim imieniu i jedynie za siebie.jesteś dojrzałą kobietą więc powinnaś dostrzec niektóre rzeczy.
odpowiedziałam
nie chcę byc traktowana jak maskotka czy dodatek do wyższej koleżanki - w tym sensie nie jestem jak normalny dorosły tylko śmieszniutki dodatek do dorosłej koleżanki
ja się czuję traktowana mniej poważnie
klepana po ramieniu przez znajomych jako 'maluszek' czy 'z metra cięta'
jak jestem z wyższą koleżanką w sklepie to sprzedawcy rozmawiają z koleżanką (nawet jak kupujemy coś dla mnie)
no właśnie to TY jesteś niby tak traktowana i postrzegana,więc nie mów w imieniu wszystkich osób.
74 2013-07-17 23:20:48 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-07-17 23:23:43)
przecież nie mówię
jedyne co mówię to to że niski wzrost to nie jest atut
mozna sobie radzić z nim lepiej lub gorzej,jak ktoś ma jakiś talent albo dobrą komunikatywność i pewność siebie to może sobie radzić nawet lepiej niż niekomunikatywna wysoka osoba, ale nie z powodu niskiego wzrostu tylko pomimo niskiego wzrostu
no odniosłam inne wrażenie tak jakbyś pisała że wszystkie niskie są skazane na takie traktowanie.bzdury totalne.
jest większe ryzyko że będą tak traktowane
no widzisz i wciskasz takie beznadziejne kity bo sama tak masz.kurde,naprawdę nie chce mi się już pisać bo ty chyba czerpiesz radość z tego użalania się-hm to trochę bez składu ale zamiast uśmiechnąć się czy coś,ty ciągle tkwisz w tym użalaniu się,a to jest naprawdę odstraszające i nudne.
Patrycja zostaw to. ![]()
Brzydulla ma tu gdzies z milion stron watku w ktorym udowadnia wszystkim jak to ma najgorzej.
Z wygladem, charakterem i wygladem i charakterem. Osobno i razem i naprzemiennie. ![]()
Nie wygrasz z tym.
Mialaby 175 i tez by bylo zle bo babochlop czy inne takie ![]()
Ja tez mam 166cm i mnie to nigdy nie przeszkadzalo.
Nie mialam problemow z partnerami, nie mialam problemow w szkole (nie z powodu wzrostu), nie mialam problemow w pracy, mam normalne towarzystwo, ubrac sie moge (skrocic nogawki jest latwiej niz wydluzyc
)
Jest git. ![]()
no właśnie widzę że bez sensu jest to pisanie jej że jej wzrost nie jest żadnym problemem,bo ona ciągle wymyśla coraz to nowe problemy,tak jakby życie to była nieustanna udręka...
no ja też osobiście uważam że np łatwiej jest skrócić spodnie niż wkurzać się bo wszystkie są za małe a wydłużyć się nie da ;D ja każda parę spodni muszę skracać,ale jakoś nie ubolewam nad tym
Małe jest piękne i koniec kropka ![]()
80 2013-07-17 23:39:21 Ostatnio edytowany przez igla16 (2013-07-17 23:56:12)
Brzydulla, po przeglądnięciu kilku postów tutaj albo w innych tematach, odnoszę wrażenie, że na siłę próbujesz zwrócić na siebie uwagę albo starasz się dowartościować. Jak masz AŻ takie kompleksy, to chyba czas pomaszerować do psychologa.
Sama jestem niska, też miałam z tego tytułu kompleksy i bardzo dobrze Cię rozumiem. Ale czy nie łatwiej jest zaakceptować sytuacji? Nie zmienisz tego i nie urośniesz, ale możesz coś z tym zrobić. Żyjemy w takich czasach, że optycznie możesz dodać sobie wzrostu i absolutnie nikt nie każe Ci nosić metrowej szpilki. Przecież są buty na 3-4cm obcasie i uwierz mi - da się w nich chodzić. Mówi Ci to osoba, która chodzi w trampkach, glanach i adidasach.
Więcej optymizmu, mniej narzekania i użalania się nad sobą. ;-)
no właśnie widzę że bez sensu jest to pisanie jej że jej wzrost nie jest żadnym problemem,bo ona ciągle wymyśla coraz to nowe problemy,tak jakby życie to była nieustanna udręka...
no ja też osobiście uważam że np łatwiej jest skrócić spodnie niż wkurzać się bo wszystkie są za małe a wydłużyć się nie da ;D ja każda parę spodni muszę skracać,ale jakoś nie ubolewam nad tymMałe jest piękne i koniec kropka
Male jest piekne i ma swietna koordynacje ruchowa tak mawial moj sensei (facet 158cm wzrostu) ale zanim bym sie zorientowala obiegl by mnie 3 razy i poskladal w locie w kosteczke
Dziwne...ale jego wyzsi koledzy jakos nie mieli takiej koordynacji jak on ![]()
Generalnie...wzrost nie jest czyms na co mamy wplyw (poza momentami zalozenia obcasow) wiec albo mozna sie zastrzelic z powodu swojego wzrostu albo to zaakceptowac.
Ja tam lubie zycie, wole zyc.
No i mezczyn mam sporo do wyboru
Ja wlasnie naleze do tych ktora poprosi o siegniecie sloika z gornej polki, ktora poprosi o podniesienie ciezkiej siatki, sama jeszcze powiem z milym usmiechem ze wzrostu mi poskapiono ale innych atutow juz nie
Sama o sobie powiem ze jestem z metra cieta!
A co! ![]()
I co ludzie z tym zrobia? Pobija mnie? No to sie natna
Nakrzycza? Mam to gdzies. Przeklna? To tylko swiadczy o ich poziomie a nie moim ![]()
No i mezczyn mam sporo do wyboru
![]()
Ja wlasnie naleze do tych ktora poprosi o siegniecie sloika z gornej polki, ktora poprosi o podniesienie ciezkiej siatki, sama jeszcze powiem z milym usmiechem ze wzrostu mi poskapiono ale innych atutow juz nie![]()
Sama o sobie powiem ze jestem z metra cieta!A co!
I co ludzie z tym zrobia? Pobija mnie? No to sie natnaNakrzycza? Mam to gdzies. Przeklna? To tylko swiadczy o ich poziomie a nie moim
Uwielbiam Twoje podejście. ;-)
I właśnie, jest dużo panów do wyboru. Niskich, średnich, wysokich, olbrzymów... xD No i to poczucie bezpieczeństwa w ramionach dużego mężczyzny...
Jaguar napisał/a:No i mezczyn mam sporo do wyboru
![]()
Ja wlasnie naleze do tych ktora poprosi o siegniecie sloika z gornej polki, ktora poprosi o podniesienie ciezkiej siatki, sama jeszcze powiem z milym usmiechem ze wzrostu mi poskapiono ale innych atutow juz nie![]()
Sama o sobie powiem ze jestem z metra cieta!A co!
I co ludzie z tym zrobia? Pobija mnie? No to sie natnaNakrzycza? Mam to gdzies. Przeklna? To tylko swiadczy o ich poziomie a nie moim
Uwielbiam Twoje podejście. ;-)
I właśnie, jest dużo panów do wyboru. Niskich, średnich, wysokich, olbrzymów... xD No i to poczucie bezpieczeństwa w ramionach dużego mężczyzny...
O wlasnie! ![]()
Kiedy to sie tonie z meskich ramionachi nie trzeba zginac nog w kolanach zeby faceta pocalowac.
Samce to samce. Maja byc wieksze od samic bo tak.
Niskie kobietki nie sa niskie. Sa po prostu normalne. To faceci sa wyzsi od nich ALE TAK MA BYC ![]()
Co do oczekiwan, modelek, standardow....mozemy je sobie stuff up the ass ![]()
Patrycja1990 napisał/a:no właśnie widzę że bez sensu jest to pisanie jej że jej wzrost nie jest żadnym problemem,bo ona ciągle wymyśla coraz to nowe problemy,tak jakby życie to była nieustanna udręka...
no ja też osobiście uważam że np łatwiej jest skrócić spodnie niż wkurzać się bo wszystkie są za małe a wydłużyć się nie da ;D ja każda parę spodni muszę skracać,ale jakoś nie ubolewam nad tymMałe jest piękne i koniec kropka
Male jest piekne i ma swietna koordynacje ruchowa tak mawial moj sensei (facet 158cm wzrostu) ale zanim bym sie zorientowala obiegl by mnie 3 razy i poskladal w locie w kosteczke
Dziwne...ale jego wyzsi koledzy jakos nie mieli takiej koordynacji jak on
Generalnie...wzrost nie jest czyms na co mamy wplyw (poza momentami zalozenia obcasow) wiec albo mozna sie zastrzelic z powodu swojego wzrostu albo to zaakceptowac.
Ja tam lubie zycie, wole zyc.
No i mezczyn mam sporo do wyboru
![]()
Ja wlasnie naleze do tych ktora poprosi o siegniecie sloika z gornej polki, ktora poprosi o podniesienie ciezkiej siatki, sama jeszcze powiem z milym usmiechem ze wzrostu mi poskapiono ale innych atutow juz nie![]()
Sama o sobie powiem ze jestem z metra cieta!A co!
I co ludzie z tym zrobia? Pobija mnie? No to sie natnaNakrzycza? Mam to gdzies. Przeklna? To tylko swiadczy o ich poziomie a nie moim
Przynajmniej masz dystans do siebie, podchodzisz na luzie. Poproszenie o pomoc przez miłą, sympatyczną i uśmiechniętą osobę jest wg mnie lepiej odbierane niż gdyby (czysto teoretycznie) o to samo poprosiła niska i nadąsana kobieta z miną cierpiętnicy.
85 2013-07-18 00:32:17 Ostatnio edytowany przez Jaguar (2013-07-18 00:33:08)
Przynajmniej masz dystans do siebie, podchodzisz na luzie. Poproszenie o pomoc przez miłą, sympatyczną i uśmiechniętą osobę jest wg mnie lepiej odbierane niż gdyby (czysto teoretycznie) o to samo poprosiła niska i nadąsana kobieta z miną cierpiętnicy.
Anglicy maja na to powiedzenie "Your attitude effects my attitude" ![]()
To ja moze odwroce nieco...
Do panow...co byscie pomysleli gdyby wlasnie niska kobieta poprosila o sloik/ksiazke/produkt z gornej polki?
Pomyslelibyscie sobie "idiotka" czy cos w tym stylu? (przejaskrawienie celowe) ![]()
Na boga czy ty masz calke w rubryce wiek!? ![]()
Brzydulla, po przeglądnięciu kilku postów tutaj albo w innych tematach, odnoszę wrażenie, że na siłę próbujesz zwrócić na siebie uwagę albo starasz się dowartościować. Jak masz AŻ takie kompleksy, to chyba czas pomaszerować do psychologa.
Po prostu mam inne zdanie. Nie wolno?
W psychologów nie wierzę. Nie stać mnie żeby płacić komuś żeby móc się wygadać.
nareszcie jakieś pozytywne posty a nie ciągłe biadolenie! ;D czyli jak widać mało z nas ma problem z zaakceptowaniem swojego niskiego wzrostu,a ty brzydulo masz odmienne zdanie we wszystkim chyba więc sory ale naprawdę mam wrażenie że nie potrafisz powiedzieć nic pozytywnego,ciągle tylko to narzekanie i narzekanie,jejku oszaleć można.zmień nastawienie do życia,przynajmniej spróbuj ![]()
igla16 napisał/a:Brzydulla, po przeglądnięciu kilku postów tutaj albo w innych tematach, odnoszę wrażenie, że na siłę próbujesz zwrócić na siebie uwagę albo starasz się dowartościować. Jak masz AŻ takie kompleksy, to chyba czas pomaszerować do psychologa.
Po prostu mam inne zdanie. Nie wolno?
W psychologów nie wierzę. Nie stać mnie żeby płacić komuś żeby móc się wygadać.
Wolno. Ale chyba jest różnica między własnym zdaniem a wiecznym narzekaniem.
nareszcie jakieś pozytywne posty a nie ciągłe biadolenie! ;D czyli jak widać mało z nas ma problem z zaakceptowaniem swojego niskiego wzrostu,a ty brzydulo masz odmienne zdanie we wszystkim chyba więc sory ale naprawdę mam wrażenie że nie potrafisz powiedzieć nic pozytywnego,ciągle tylko to narzekanie i narzekanie,jejku oszaleć można.zmień nastawienie do życia,przynajmniej spróbuj
Nastawienia nie zmieni, bo tak jest łatwiej. Łatwiej jest ciągle narzekać na swój los, niż cieszyć się małymi rzeczami. Ale to już nie moja broszka. Na siłę nie ma sensu kogoś uszczęśliwiać.
no pewnie,na siłę nikogo się nie uszczęśliwi.Ale wiesz co,czasem da się zmienić nastawienie do życia potrzebny jest albo mocny kopniak albo coś co nam odmieni to życie na lepsze,wiem coś o tym bo kiedyś też miałam mały problem z narzekaniem,troszeczkę się podłamałam czymś i w ogóle,ale jak tylko poznałam mojego obecnego chłopaka,poszłam na studia,to moje nastawienie do życia zmieniło się diametralnie ![]()
Też miałam taki etap. I zgadzam się, że czasami potrzebujemy kopniaka lub jakiejś sytuacji, które zmienią nasze nastawienie. Jednak jeśli usilnie nie chcemy zmienić czegoś w swoim życiu, to dalej będziemy w tym tkwić. A wydaje mi się, że Brzydulla nie chce zmian, przede wszystkim tych na lepsze. Bo lepiej jest ponarzekać, łatwiej jest powiedzieć 'jestem taka i owaka, mam przez to same problemy i ogólnie jest do kitu'.
no dokładnie,przede wszystkim trzeba chcieć coś zmienić,a tkwienie w przekonaniu "jestem najgorsza,najbrzydsza i w ogóle do niczego" wcale nam w tym nie pomaga a wręcz przeciwnie,działa na naszą niekorzyść.także no choć odrobina szczerej chęci do zmiany jest potrzebna.
nbm napisał/a:Przynajmniej masz dystans do siebie, podchodzisz na luzie. Poproszenie o pomoc przez miłą, sympatyczną i uśmiechniętą osobę jest wg mnie lepiej odbierane niż gdyby (czysto teoretycznie) o to samo poprosiła niska i nadąsana kobieta z miną cierpiętnicy.
Anglicy maja na to powiedzenie "Your attitude effects my attitude"
To ja moze odwroce nieco...
Do panow...co byscie pomysleli gdyby wlasnie niska kobieta poprosila o sloik/ksiazke/produkt z gornej polki?
Pomyslelibyscie sobie "idiotka" czy cos w tym stylu? (przejaskrawienie celowe)Na boga czy ty masz calke w rubryce wiek!?
Mądre to powiedzonko.
Odnośnie pytania, to w duchu pomyślałbym sobie, co ten maluch ode mnie chce a powiedziałbym, że od tego jest obsługa sklepu
A tak całkiem poważnie to pomoc nie przynosi ujmy. Nie raz i nie dwa zdarzyła mi się taka sytuacja z sięgnięciem produktu z górnej półki, odczytania ceny produktu, bo staruszka niedowidziała itd. Odpowiedziałem, 'ależ oczywiście, proszę'. Każda ze stron była zadowolona.
Tak, prosta całeczka ![]()
Tak, prosta całeczka
Całki są złe. ;-)
no dokładnie,przede wszystkim trzeba chcieć coś zmienić,a tkwienie w przekonaniu "jestem najgorsza,najbrzydsza i w ogóle do niczego" wcale nam w tym nie pomaga a wręcz przeciwnie,działa na naszą niekorzyść.także no choć odrobina szczerej chęci do zmiany jest potrzebna.
A wtedy życie staje się nieco piękniejsze i łatwiejsze.
nbm napisał/a:Tak, prosta całeczka
Całki są złe. ;-)
A wtedy życie staje się nieco piękniejsze i łatwiejsze.
Są gorsze rzeczy w życiu, np. nieustanne zrzędzenie ![]()
no właśnie,trzeba dążyć do tego szczęścia a nie patrzeć jak życie przelatuje nam między palcami przez nasze narzekanie
Oczywiście każdy z nas ma prawo do takich dni,które by tylko siedział pod kocem i narzekał że nic mu się nie chce,nie ma na nic ochoty,ale no na dłuższą metę to już zakrawa o obsesję narzekania ![]()
odpowiedziałam
nie chcę byc traktowana jak maskotka czy dodatek do wyższej koleżanki - w tym sensie nie jestem jak normalny dorosły tylko śmieszniutki dodatek do dorosłej koleżanki
ja się czuję traktowana mniej poważnie
klepana po ramieniu przez znajomych jako 'maluszek' czy 'z metra cięta'
jak jestem z wyższą koleżanką w sklepie to sprzedawcy rozmawiają z koleżanką (nawet jak kupujemy coś dla mnie)
heh jakbym była ekspedientką też bym wolała porozmawiać z radosną nastawioną sympatycznie koleżanką niż naburmuszoną i chowającą się w cień - Tobą. Narzekasz, że nikt Cie nie zauważa, ale skoro sama się ukrywasz to na co liczysz? A skoro nie robisz nic w tym kierunku by z tego wyjść, pokonać nieśmiałość to widocznie jest Ci z tym dobrze, po prostu jesteś typem człowieka, który uwielbia narzekać i użalać się nad sobą a każdy post w tym temacie jest dla Ciebie powodem do nakręcenia się na NIE. A skoro tak bardzo przeszkadza Ci to wszystko to przestań się umawiać z ta koleżanką i innymi, którzy Bogu ducha winni urażają Cię jakimiś słowami i znajdź sobie ludzi w swoim wzroście choć dla mnie to strasznie dziwne wszystko.
A skoro nie przyjmujesz do siebie pozytywnych (i według mnie właśnie "normalnych" czy "zdrowych") rad i uwag koleżanek z forum to może z chęcią przeczytasz tą bzdurę: masz rację, jesteś beznadziejna, mała, śmieszna. Lepiej Ci?
Dopóki nie zmienisz nastawienia do samej siebie to nic w Twoim życiu się nie zmieni. As you wish.
Malutka, ja se juz klawiature wystrzepilam, paznokcie polamalam i mozg upitrasilam, probojac przekonac Brzydulle, ze Jej wzrost ma zero zwiazku z tym, ze Jej sie w zyciu towarzysko nie wiedzie. No, ale Ona wie swoje.
Szkoda klikac.
Malutka, ja se juz klawiature wystrzepilam, paznokcie polamalam i mozg upitrasilam, probojac przekonac Brzydulle, ze Jej wzrost ma zero zwiazku z tym, ze Jej sie w zyciu towarzysko nie wiedzie. No, ale Ona wie swoje.
Szkoda klikac.
Tja... Powinnam sie teraz fochnąć, że piszesz mi Malutka, ale przypomniałam sobie, że sama dałam sobie taki nick (:P) , bo jest PRZESŁODKI! I pasuje do moich 156cm
hehe na prawdę nie potrafię zrozumieć jak dla kogoś niski wzrost może się wydawać niefajny. Ja już prędzej czułabym się źle będąc wysoką, ale i wysokie dziewczyny nie miewają z tym większych kompleksów i prawidłowo:) tu niestety przydałaby się profesjonalna pomoc i praca nad własną samooceną.
heh jakbym była ekspedientką też bym wolała porozmawiać z radosną nastawioną sympatycznie koleżanką niż naburmuszoną i chowającą się w cień - Tobą. Narzekasz, że nikt Cie nie zauważa, ale skoro sama się ukrywasz to na co liczysz? A skoro nie robisz nic w tym kierunku by z tego wyjść, pokonać nieśmiałość to widocznie jest Ci z tym dobrze, po prostu jesteś typem człowieka, który uwielbia narzekać i użalać się nad sobą a każdy post w tym temacie jest dla Ciebie powodem do nakręcenia się na NIE. A skoro tak bardzo przeszkadza Ci to wszystko to przestań się umawiać z ta koleżanką i innymi, którzy Bogu ducha winni urażają Cię jakimiś słowami i znajdź sobie ludzi w swoim wzroście choć dla mnie to strasznie dziwne wszystko.
A skoro nie przyjmujesz do siebie pozytywnych (i według mnie właśnie "normalnych" czy "zdrowych") rad i uwag koleżanek z forum to może z chęcią przeczytasz tą bzdurę: masz rację, jesteś beznadziejna, mała, śmieszna. Lepiej Ci?
A Ty skąd wiesz że w realu jestem naburmuszona?
Przestać umawiać się z ta koleżanką? To w zasadzie jedyna moja koleżanka (zresztą bardzo dobra i fajna koleżanka, bardzo uczynna, własnie urządza moje mieszkanie, no ale też nie kadzi i prawdę w oczy powie), pozostali moi znajomi to w 90% jej znajomi. Jak się przestanę z nią umawiać to zostanę już całkiem sama. Mówiłam że jestem nieśmiała i praktycznie nie nawiązuję nowych znajomości? Poza miss z tego forum ostatnio mi się nie zdarzyło przez kilkanaście lat... Żeby nie było,nie uważam że wzrost przeszkadza w nawiązywaniu kontaktów,to raczej socjofobia. Kontakty można nawiązywać bez względu na wygląd ,gorzej np. z ewentualnym znalezieniem partnera czy kontaktami zawodowymi. Moja mama np (156 cm i całkiem ładna w młodości), niby nie miała problemu ze swoim wzrostem a i tak jej nigdy nikt nie podrywał (bardzo chciała znaleźć miłość)poza pijakami... Więc chyba zmiana stosunku do tematu g*** daje...
no więc jeżeli zmiana stosunku do tematu g**** ci daje to go nie zmieniaj,tkwij sobie w tej swojej narzekającej rzeczywistości i tyle w temacie.
dzięki za pozwolenie
czy oznacza to też że mogę wyrażać swoja opinię nawet jeśli nie jest ona zgodna z większością?
a rób sobie co chcesz.jeżeli narzekanie to twój sposób na życie to narzekaj dalej.nie pałasz pozytywnym stosunkiem do nikogo tutaj ani do dobrych rad-bo nikt nie radzi ci źle.
stosunek do wszystkich tutaj mam mniej więcej neutralny -nie znam nikogo i nie mam powodu życzyć komuś źle albo połać jakimś szczególnym uwielbieniem
do rad rzeczywiście nie pałam pozytywnym stosunkiem - bo to kwestia dość subiektywna czy sa dobre czy nie
dobra,mi się nie chce już pisać z tobą gdzie wszystkie moje i nie tylko moje słowa są jak rzucane grochem o ścianę,więc radź sobie jak tam chcesz i narzekaj sobie na co chcesz.twój wybór.
Stać Cię na trochę obiektywizmu?
Sprobuj,stań że tak powiem z boku i wytłumacz mi dlaczego to Ty masz na pewno rację a nie moja koleżanka?
ale ja już nie chcę z tobą rozmawiać
bo z tobą nie da się rozmawiać.
Sie zgadzam. Ja do Brzydulli staram sie gadac miesiacami, chyba rok w pazdzierniku bedzie, bez najmniejszego rezultatu. Cokolwiek Jej zaproponujesz, Ona powie na to "nie bo nie".
o kurde,nie straciłaś cierpliwości przez ten rok? ja od wczoraj piszę chyba i po prostu ręce opadają jak czyta się te jej pełne narzekań posty.
ale ja już nie chcę z tobą rozmawiać
bo z tobą nie da się rozmawiać.
a czym Twoim zdaniem jest rozmowa? Wyłącznie wzajemnym utwierdzaniem się w podobnych poglądach? A jak ktoś nie myśli tak jak Ty lub nie daje się przekonać żeby myślał tak jak Ty to po prostu nie da się z nim rozmawiać?
brzydulko,widziałam inne twoje posty i wiem że z tobą nie da się rozmawiać ![]()
i tu się zdziwisz bo nie wszyscy tak uważają, a realu mało kto ( z wyjątkiem mojej mamy ktora też nie akceptuje żadnego sprzeciwu w sprawach religijnych
)
no przynajmniej w tym wątku zobaczyłam jak rzeczywiście "wszyscy" się z tobą zgadzają
oj kobieto,ja jestem o wiele młodsza a mam wrażenie że to ty jesteś tu młodsza ode mnie.
bo śmiem się nie zgodzić że niski wzrost nie pomaga w zyciu?
no proszę Cię, dziewczyno
może i to jest 'słodziutkie'
ale na 'słodziutkie' pracy ani awansu nie dostaniesz no chyba że masz rolę kingi zduńskiej w serialu
ale dla większości życie to walka o przetrwanie, współzawodniczenie z osobami silnymi i budzącymi respekt
słodycz nie budzi respektu
114 2013-07-18 20:20:39 Ostatnio edytowany przez Patrycja1990 (2013-07-18 20:21:55)
ja nie uważam swojego życia jako walki o przetrwanie ;D
a i tu nie chodzi o to że nie ma zgodności w poglądach a w tym że ty nie dajesz sobie pomóc,o to wszystko się rozchodzi ![]()
Bo sie zaczne kulac po podlodze! Hahaha!
Kobito, moja babcia Gertruda miala 1.50m wzrostu, a pol miasta sie jej balo, bo byla zdecydowana i "jaja" miala. Nikt z nia nie zadzieral. Twoj wzrost jest dla Ciebie wymowka (kolejna), zeby bron boze nic w zyciu nie zmieniac.
ale życie to jest walka o przetrwanie
przekonanie że 'małe jest piękne' nie zmieni mojego życia ani trochę
hahah padnę i nie wstanę zaraz ;D ten temat już zaczyna mnie szczerze śmieszyć ;D
hahah padnę i nie wstanę zaraz
???
Oczywiscie, Patrycja, bo teza, ze wzrost ma wplyw na atrakcyjnosc/ kariere/ zycie towarzyskie jest idiotyczna. Podalam przyklad babci, ale z rowna pewnoscia moglabym rozmawiac o sobie, cale 1.58cm wzrostu, a z zycia zadowolona, mezczyzn przyciagajaca, szanowana na uniwerku. No, ale wg Brzydulli jestem karlica, ktora prawa z domu wyjsc nie ma...
po prostu śmieszy mnie twoje gadanie że życie to walka o przetrwanie i ogólnie te ciągłe wymówki żeby tylko broń Boże nie dać sobie pomóc ;D naprawdę to jest śmieszne jak ludzie ci dobrze radzą a ty nadal swoje. ale skoro wolisz walczyć jak amazonka w dżungli tylko dlatego że jesteś niska to walcz sobie,ja tam jako maluszek nie czuję takiej potrzeby,nic mi nie zagraża,ale jakby co to uzbroję się w jakąś broń czy coś,bo skoro to taka walka to nie są przelewki ;D
Oczywiscie, Patrycja, bo teza, ze wzrost ma wplyw na atrakcyjnosc/ kariere/ zycie towarzyskie jest idiotyczna. Podalam przyklad babci, ale z rowna pewnoscia moglabym rozmawiac o sobie, cale 1.58cm wzrostu, a z zycia zadowolona, mezczyzn przyciagajaca, szanowana na uniwerku. No, ale wg Brzydulli jestem karlica, ktora prawa z domu wyjsc nie ma...
tzn mnie nie śmieszy twój post tylko gadanie brzyduli ![]()
noo,my maluchy powinniśmy zamknąć się na cztery spusty w domu i nie pokazywać światu bo nas zniszczą ;D
jak to życie to nie walka o przetrwanie?
myslisz że mam sobie usiąśc taka mała i slodziutka i ktoś mi przyniesie ofertę pracy,poruszony moja słodkością? albo pieniążki na życie? jak sobie tego nie zdobędę to pieniązków nie będzie
a konkurencja na rynku straszna
no jak będziemy siedzieć to nic nie zdobędziemy ale bez przesady że to jest walka,weź no trochę wyluzuj ;D
Mnie kazdy post Kolezanki Brzydulli o paroksyzmy przyprawia. Bezsensowne uzalanie sie nad soba, i tyle.
dokładnie.jeszcze jak pisze to dojrzała kobieta to aż wierzyć się nie chce że tak narzeka.
126 2013-07-18 20:48:37 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-07-18 20:52:15)
dokładnie.jeszcze jak pisze to dojrzała kobieta to aż wierzyć się nie chce że tak narzeka.
bo nie mam powodów do świergolenia
w Twoim wieku byłam mloda i naiwna i wierzyłam w takie truizmy jak to że jak się będziesz uczyć to do czegoś w życiu dojdziesz itp i że z niesmiałości sie wyrasta trzeba tylko 'wyjść do ludzi' ale życie zweryfikowało te opowieści
bo zachowujesz się jak zgorzkniała baba i tyle
Tylko, ze- przepraszam- to jeczenie nie jest poparte zadna proba radzenia sobie z problemami.
no właśnie,i to jest najdziwniejsze,jęczy że ma problemy a nie mówi nic o próbie wyjścia z nich.jak dla mnie to jest bezsensowne łapanie na takie gadki w celu zwrócenia na siebie uwagi.no i zwraca-ale nie tą pozytywną niestety.
Tylko, ze- przepraszam- to jeczenie nie jest poparte zadna proba radzenia sobie z problemami.
ej no,a dlaczego zawędrowałam aż tutaj,dlaczego próbowałam uczestniczyć w życiu towarzyskim, dlaczego ciągle szukam pracy?
zresztą to już nie na temat