Jednak mam wrażenie że większość forumowiczów trzyma się teorii zamiast praktyki. Ja nie jestem tak inteligentny jak wszyscy tutaj forumowicze, ale z racji że od wielu lat siedzę w tym problemie po uszy, poznałem praktyczną stronę problemu. Rzeczywistość jest inna od teorii, dlatego jakże łatwo pisze się słowa: ja gdybym, gdybym gdybym....a proszę wyobrazić sobie że zamiast GDYBYM naprawdę zostajemy z partnerem który nas zdradził, i pyskuje do nas w sytuacjach gdy wspominamy mu o tym? Wiem że znów pojawi się stwierdzenie: ale ja gdybym wybaczył to nie wracał bym do tego tematu?
Do czego pijesz mowiac, ze Nasza teoria mija sie z praktyka w zderzeniu z rzeczywistoscia, bo nie qmam??
Mamy tu porobic wstawki audiowizualne na fantomach jak sie bedziemy odnosic albo traktowac eks partnera, pozostajac lub odchodzac ze zwiazku? Dla lepszego zobrazowania teorii w praktyce? No bez jaj, ja Cie prosze.
Nie zapominaj tez o tym, ze na tym forum sa dwie "frakcje" zdradzonych, dwa "obozy". Jedni zostali a drudzy wybrali zakonczenie takiej relacji. i pomimo wspolnego mianownika w postaci zdrady, to wszyscy tu obecni jak jeden, przeszli to samo a nawet wieksze pieklo i dalej odczuwaja "oddech" tego gestu partnera. Tu nie ma takiej samej historii, tego samego zlotego srodka na wyjscie z kryzysu i kazdy musi ten temat przerobic samemu. Brutalnie czy nie ale nie ma zmiluj, "ludzie ludziom zgotowali taki los" parafrazujac Z. Nalkowska.
Ale proszę wykluczyć słowo ?gdybym?, i naprawdę wczuć się w sytuację kiedy wiemy że zostaniemy okrzyczani w podobnych sytuacjach. Uważam że dosłownie nikt z forumowiczów nie potrafiłby znosić tego problemu, bo skoro nikt nie potrafi zrozumieć mnie, zatem jakże trudno byłoby mu znieść problem. Zapewne znów chce się powiedzieć że my nie wracalibyśmy do tego tematu, ale jestem pewien że gdyby komuś się natknęło, to nie uśmiechałby się jak jego partner nie doj że go zdradził to jeszcze mijają lata a on wciąż po nim krzyczy!
Z pozycji pozostajacego dochodzi stwierdzenie "gdybym odszedl to..." i paradoksalnie w 2 strone jest ta sama gadka. Jedni rozumieja i na swoj sposob potrafia wesprzec drugich i wszyscy wiedza o co kaman. I nie trzeba robic odwrotnych wywodow.
A jesli taki "wyszczekany" zdrajca jezdzi jak wesz na malpie po swojej zwiazkowej ofierze, to moze swiadczyc tylko o tym, ze nie zaluje tego co zrobil, albo zwabil slodkim szantazem swoja ofiare. Chce rozpirzyc zwiazek to jest na dobrej drodze ku temu.
Chce sie byc razem to trzeba ten temat przedyskutowac od deski do deski i nie ma ze boli. I tu popieram to co mowila End_aluzja. Wyrzucic wszystko z siebie czy to sie partnerowi podoba, czy nie. Naswintuszyl to niech posprzata ale niech nie mysli ze to tak latwo mu sie uda.
Ja wybralem taka droge, ktos wybral inaczej i szanujemy swoje decyzje.
Temat jest trudny, i myślę że przykładem na odniesienie sukcesu wczucia się w rzeczywisty obraz problemu, osiągnął Alterego1. Myślę że Alterego1 posiada wyjątkowe zdolności wyobrażenia sobie rzeczywistości. Gdybym ja miał mówić o teorii, to mógłbym pisać na każdy temat łatwo, jednak wiem że w praktyce trudno byłoby podporządkować się mym teoriom.
Tak, temat jest trudny dla kazdego bez wyjatku i nie "gloryfikuj" tu szanownego Alterego1, ze tylko On potrafi "wizualizowac" ten parszywy temat, bo to potrafi na swoj sposob kazdy. Nie kazdy chce i lubi sie tym biczowac, walkujac to w te i nazad bez przerwy "alkowy" zdrady.
I bez wzgledu czy tu teoria kazdego z Nas mija sie z praktyka, to u kazdego te "dzialy" sa inne i kazdy kazdego problem potrafi sobie wyobrazic, i w teorii i w praktyce. Wyklady multimedialne tu sa co najmniej zbedne.
Albo jestes po jednej stronie albo po drugiej lub w srodku. Kraczesz tak czy innaczej, to wiedz, ze Inni moga ale nie musza interpretowac teorii i praktyki tak samo jak Ty. I usznauj to, bo tu wystarczy tylko jeden aspekt - wspolny mianownik dla kazdego z Nas i wszystko jest jasne.