Problem z dzieckiem partnera. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z dzieckiem partnera.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 76 z 76 ]

66 Ostatnio edytowany przez HrabiniaDePompadur (2013-05-13 03:23:39)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Żadne dziecko nie rodzi się z gruntu złe. Jego pierwszy płacz, nie jest równoznaczny z obwieszczeniem wszystkim zebranym na porodówce, że narodziło się po to, aby zatruć bliskim życie. Sam proces wychowania przypomina mi formowanie glinianego wazonu. Mamy tą kupę gliny, którą na kole garncarskim musimy uformować w konkretny kształt, i albo nasze zadanie zakończy się sukcesem, albo porażką, dlatego też nie bez kozery mówi się, że dziecko jest wizytówką domu... Na podstawie postu autorki bardzo łatwo stwierdzić, że rodzice chłopaka rozpuścili. Młody uważa się za pępek świata, prawdopodobnie nigdy nie miał w domu rodzinnym narzuconych zasad i obowiązków, nie ma szacunku do osób starszych, i doskonale potrafi pokierować sytuacją tak, aby wyszło na jego, co totalnie obala teorię co poniektórych, że 11-latek to jeszcze bezbronny, niewinny, maluszek. Chłopak nie zna innej rzeczywistości, i myśli że tak po prostu musi być. Taki wazonik uformował sobie partner autorki wraz z byłą żoną, i taką sobie wizytówkę wydali. Mnie tylko najbardziej wkurzają te "obiecanki-cacanki" ojca chłopaka, że niedługo za wszystko się zabierze, bo odłożyć na później można porządki w garażu, ale nie wychowanie syna...

Evit86.: Błędy wychowawcze może spróbować naprawić tylko Twój partner wraz z byłą żoną. Natomiast chłopak gości u Ciebie i musi wiedzieć, że w Twoim domu panują zasady, obowiązki, a relacje oparte są na wzajemnym szacunku. Musicie przysiąść we trójkę do rozmowy, w której jasno określisz, że dobre wychowanie wymaga, aby zapukać, gdy wchodzi się do czyjegoś pokoju, że jest jeszcze za młody na biesiadowanie z dorosłymi przy stole o 3:00 w nocy, że punkt 23:00 to dla niego pora do snu, że przez te kilka dni jak razem mieszkacie, wasz dom staje się też jego domem, i musi przejąć drobne, domowe obowiązki... Nie obawiaj się zwrócenia mu uwagi, skorygowania jego zachowania - nie wyrządzisz mu tym krzywdy. Porozmawiaj wcześniej z Twoim partnerem, bo podczas tej rozmowy musicie wspólnie obrać jeden kierunek i konsekwentnie zmierzać w tą samą stronę, aby nie było sytuacji, że chłopak zawiąże pakt z ojcem, i znów wyjdziesz na tą czepialską, najgorszą. W razie gdyby Twojemu partnerowi nie spodobało się to, to z przykrością stwierdzam, że czarno widzę waszą wspólną przyszłość.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
NinaLafairy napisał/a:

.......
Jak kiedyś przy 10 letniej kuzynce, kiedy szarpałam nią  a później wyrzuciłam za drzwi na ziemie.

Łooohoooo, to już powiało grozą..brrrrrr.Kosa z ciebie.
Oj chyba sympatią do siebie nie pałałyscie.Matka kuzynki zrobiła za to awanture?
Chłopaka w tym temacie o wszystko robi, nawet o wpakowanie starego konia w Taxi.Tylko czeka, aby znow cos wygarnąć autorce

68 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2013-05-13 03:46:31)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Gdzie się podziała autorka wątku?
Bo babeczki się rozpisały nad wychowaniem dziecka,partnera,a autorki ni widu ni słychu.
Tego nikt nie zauwazył?

69 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-05-13 11:13:05)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Nikt nic nie zrobił w jej obronie. Jej matka lubi mnie i lubiła.
A kuzynka miała wtedy i do dziś ma mnie za swoją idolkę i jestem i byłam jedyną osobą do której ma szacunek.
Nie powiem żebym żałowała tego , że to wtedy zrobiłam w dodatku później nie przyszłam na jej urodziny ani nie dałam jej prezentu. Bo sto razy jej tłumaczyłam, że pewne zachowania są raniące dla ludzi a pewne słowa niegrzeczne bo znaczą to czy tamto i sprawiają przykrość.
A ona do babci wyjeżdża z tekstem 'ty ku** i szmato' i pluje, i mi kubek mleka wrzuca do torebki (droga książka, telefon i sama torebka poszły w cholerę). Ja nią szarpie a ona się cieszy, więc otworzyłam drzwi i rzuciłam nią na ziemie.

70 Ostatnio edytowany przez Evit86 (2013-05-13 12:37:12)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Na początek chciałabym podziękować wszystkim za tak żywe zainteresowanie problemem, z jakim się spotkałam. Czytając wszystkie Wasze wpisy, doszłam do wniosku, że nie uściśliłam kilku rzeczy.

Przepraszam też za moje milczenie - podczas weekendu byłam raczej nieosiągalna.

Ja również wychodzę z założenia, że beztresowe wychowanie to bzdura. Bunt przeciwko konwenansom. Chłopiec o którym mowa, w taki właśnie sposób był wychowywany. Nie winiłabym za jego zachowanie też rozwodu, bo z tego co przekazał mi partner, wyjątkowo dobrze to przeżył (notabene jest to interesujące, jak 9-latek mógł przyjąć to na zimno?) Tym bardziej, że kiedyś stwierdził, że wolałby mieszkać ze mną i swoim tatą niż z matką. Często mi mówi, że mnie kocha, ja zresztą też darzę go jakąś swoistą miłością, bo matczynną jej nie nazwę. To wszystko nie znaczy, że jego prośba o spadnie ze mną w jednym łóżku (sic!) i moja stanowcza odmowa ma skutkować płaczem i tuleniem się do tatusia. Ostatnio, gdy wróciłam późniejszą porą do domu, oczywiście spał z nim. Wynika to z tego, że przez wiele lat jego rodzice spali z nim w jednym łóżku. Co więcej JEGO łóżku. Wynikało to ponoć z tego, że był przyzwyczajony do swojego pokoju...Zresztą partner z byłą żoną nie mieli nawet drzwi w sypialni.

Co do bicia. Kto o nim napisał? Od kiedy klaps w tyłek to jedna z metod torturowania? Słyszałam, że ponoć nawet to jest w tym momencie karalne. To chore! Niektóre sytuacje tego wymagają, szczególnie gdy dziecko jest mniejsze. Pamiętam sytuacje, jak bratanica wybiegła mi na ulicę - kierowca cudem wyhamował. Co miałam w tamtym momencie zrobić? Ukryć zdenerwowanie i spokojnie wytłumaczyć, że zrobiła nieodpowiednio? Za kilkanaście metrów zrobiłaby to samo. A klapsa zapamiętała. Zresztą jeszcze raz powtórzę, że kocham dzieci chyba ze wzajemnością, więc daleka jestem od krzywdzenia ich.

Co do traumatycznych przeżyć - dziewczynka, o której wspomniałam powyżej , została opuszczona przez swoją matkę gdy miała zaledwie 5 lat. Co więcej - nie ma z nią żadnego kontaktu. Powinna zatem być diabłem wcielonym, bo tyle przeżyła - ale tak nie jest. Szanuje partnerkę mojego brata i mojego brata. Zna swoje obowiązki a kiedy pojawia się jakikolwiek alkohol od razu idzie do siebie do pokoju i zajmuje się sama sobą. Gdy jest ze mną, ja nawet na nią nie krzyknę, bo nie muszę. Wystarczy, że powiem jej, że sprawiła mi przykrość jakimś zachowaniem - już po chwili siedzi u mnie na kolanach i przeprasza. Co chce to ma, jest kochana i doceniania, ale zna swoje miejsce. Ma tylko 9 lat.

Rozmawiając z moim partnerem, tłumaczę mu wielokrotnie, że robi własnemu dziecku ogromną krzywdę, bo jeżeli nie on sam to życie pokaże młodemu, że nie zawsze jest tak, jak chcemy. Będzie bolało bardziej niż ten klaps.

My sami staramy się o dziecko, ale powtarzając to wszystko w kółko i tak w odpowiedzi słyszę, że dziecko to dziecko. Potem rośnie 11-latek, który w domu pieści się, płaczę i nie respektuje żadnych granic a w stosunku do innych jest bezczelny i arogancki. Np. ostatnio do kierowcy taksówki, na jago neutralne pytanie odpowiedział: "nie chce mi się z tobą gadać"! Z jakim "TOBĄ"?!

O rozmowie z byłą żoną narzeczonego nie ma mowy. Jest to kobieta podła, zawistna i niesamowicie roszczeniowa. Pomimo, że sama jest w związku zrobi wszystko, aby uprzykrzyć życie i mnie i jemu. Ja sama niewiele mogę zrobić, bo skoro on swojego ojca traktuje na równi i uważa, że może sobie na wszystko pozwolić (ostatnio na uwagę o tuszy chłopca odpowiedział "a jaką Ty byłeś spasioną świnią w moim wieku?"), tym bardziej nie będzie respektował moich zasad.

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Evit, bezstresowe wychowanie to mądre wychowanie, ale ludzie bardzo sobie ten sposób uprościli, i zamiast wychowywać dzieci bez krzyku, bez szarpania, bez bicia, ale stanowczo, konsekwentnie, z wprowadzeniem twardych zasad, tłumacząc różne działania, aby dziecko znało przyczyny i skutki, wychowują dzieci poprzez pieszczenie się, bez narzuconych reguł i obowiązków, a efekty tego są takie, że wychuchane, wydmuchane łabędziątka, w dorosłym życiu nie potrafią nawet oporządzić otoczenia wokół siebie, bo nie nauczone, a co dopiero pójść do pracy i wspinać się po szczeblach kariery zawodowej. Częściej popadają w konflikty, bo skoro przez całe swoje życie stanowiły czyjeś epicentrum wszechświata, to nie potrafią pogodzić się z tym, że to tak nie działa w relacjach z innymi. Są mniej odporne na sytuacje stresowe, leniwe, często oddają wszystko walkowerem... Ale to jest TYLKO wina rodziców, a raczej ich lenistwa, bo łatwiej ustąpić i usłużyć, niż wychować...

Klaps to forma przemocy. Podnosisz na drugą osobę rękę. Rozumiem, że są momenty, kiedy nerwy są na wykończeniu i czasem aż mierzwi żeby przyfasolić, ale czy swojemu szefowi też dasz klapsa, gdy Cię wkurzy? Gdyby Twój partner wymierzył Ci klapsa za słoną zupę, tak w ramach abyś zapamiętała ile posolić na następny raz, to jakbyś się czuła ? Też uważałabyś, że to dla Twojego dobra, ku pamięci na przyszłość ? A co do zajścia z Twoją bratanicą w tle, to tak, powinnaś postarać się opanować emocje, i spokojnie wytłumaczyć, czym może skończyć się takie zachowanie.

W relacjach z chłopcem możesz pozostać bierna, ale wiedz, że Ty i Twój partner to dwie, odrębne jednostki, i chłopiec nie spostrzega was jako jedność. To, że Twój partner to ciapa i nie potrafi wziąć syna na męską rozmowę, to jedna kwestia, ale relacje Twoje z młodym to druga kwestia. Świat dzieci ograniczają dorośli, i tylko Ty decydujesz gdzie ustawisz barierki.

72 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-05-13 20:43:33)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

HrabiniaDePompadur zupelnie nie zdajesz sobie sprawy co to znaczy bezstresowe wychowanie , na czym sie opiera, jak wygląda (koszmar i zgroza jesli mam mowic o koncepcji zalozenia tego modelu wychowawczego przez stwórcow jego)więc radze doinformowac sie na tem temat bo pleciec bzdury  w tym momencie
Rozwalił mnie ten tekst "" bezstresowe wychowanie to mądre wychowanie" Buuaahahhahaha,no tylko brawa bic, dalej dalej dawajcie przyzwolenie na chodzące bezstresy . Nic w tym mądrego nie widze
Jak samam nazwa mowi, to cos powinno dac ci do myslenia.Ogladalam program  ponad godzinny kiedys  i wypowiadali sie zalozyciele i tworcy tej metody, sami przyznali ze to bląd, i w wielu sprawach sie mylili, to nie ma racji bytu, a skutku katastrofalne
Omylnie piszesz ,i nie masz minimalnego pojęcia na czym polega bezstresowe wychowanie.Dowiedz sie ,a nie wciskasz tutaj zabobony wyssane z palca, oparte na twojej teori-blednej
Stanowczość, konsekwencja, wprowadzenie twardych zasad, tłumacząc różne działania, aby dziecko znało przyczyny i skutki  to NIE JEST BESTRESOWE WYCHOWANIE.,przeciwienstwo tego wtedy mozemy tak nazwac 

Jakby ktos mi w oczy powiedzial ,że z mężem wychowujemy bestresowo dziecko ,to chyba byloby to dla nas normlalnie jak  strzal w pysk :/wrecz obraza

73 Ostatnio edytowany przez HrabiniaDePompadur (2013-05-13 22:33:46)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

mortisha Wdech - wydech , wdech - wydech , wdech - wydech.  Nie zamierzam się wdawać w dyskusje na temat bezstresowego wychowania, bo tak jak już wspomniałam w poście wcześniej, ludzie bardzo uprościli sobie ten sposób, i stąd masa mitów, które regularnie zdobywają antyfanów. Jedyne o kim chciałam jeszcze wspomnieć, to wnuczka mojej znajomej, którą rodzice wychowują właśnie bezstresowo. Nie ma w ich domu krzyku, awantur, za to wszech obecnie panuje dialog. Mała nigdy nie dostała "wychowawczego klapsa", nigdy nie została poszarpana. Rezultat? Spokojna, radosna, i przede wszystkim grzeczna 4-latka. Sprząta po zabawie, nie pluje jedzeniem, gdy coś jej nie smakuje, potrafi przeprosić i poprosić, z szacunkiem odnosi się do osób starszych. Mając dwa latka, bawiła się pieprznikiem i oblizała końcówkę. Znam wiele dzieciaków, które rozryczałyby się w niebo głosy, i Aviva też próbowała pójść w tą stronę, ale jej matka z zimną krwią powiedziała "to jest pieprz, pieprz jest niesmaczny, napij się wody". Bez pretensji w stronę męża, który podsunął jej ten pieprznik, bez pretensji do córki, czym się bawi. Mała popiła, i widać za mało, bo nadal był grymas, na co jej mama dodała "napij się więcej". Po chwili wrócił dobry nastrój, i od tamtego momentu Aviva wie, że samego pieprzu się nie jada. To jest bezstresowe wychowanie, pojęte w prawidłowy sposób. To jest mądre wychowanie.

74 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-05-14 00:18:48)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Mortisha, bezstresowe zachowanie ma różne znaczenia. Jedno potocznie rozumiane jako "dziecko robi co chce i nie wolno mu nic powiedzieć", i tak właśnie Ty to widzisz, dlatego wydaje mi się , że nie zrozumiałaś co ma na myśli Hrabinia.
Z innym znaczeniem bezstresowego wychowania spotkałam się ja: wychowywać dziecko tak aby oszczędzić mu niepotrzebnych stresów zarówno w dzieciństwie jak i w dorosłym życiu. Nie chodzi o pozwalanie na wszystko, tylko spokojne określanie zasad przy których dziecko czuje się bezpiecznie. Brak tolerancji wobec zachowań agresywnych, chamskich, co później zaowocuje w dorosłym życiu właśnie mniejszym stresem itd itp.
Jakie dziecko będzie miało mniej stresów? Takie, które od małego wie jakie zachowania są dopuszczalne a jakie nie, czy takie, które robiło co tylko chciało i kiedy pójdzie do szkoły/przedszkola nagle będzie w szoku bo wkracza do zupełnie dla niego niezrozumiałego świata w którym panują określone zasady?
Ja właśnie tak rozumiem bezstresowe wychowanie. Bez krzyku, przemocy, pozwalania na wszystko, za to z jasno określonymi zasadami.
A pozwalanie dziecku na wszystko to "wychowanie" które w przyszłości przyniesie takiemu dziecku duuuużo stresu.

Mortisha napisał/a:

Jakby ktos mi w oczy powiedzial ,że z mężem wychowujemy bestresowo dziecko ,to chyba byloby to dla nas normlalnie jak  strzal w pysk :/wrecz obraza

No według tego co ja uważam za bezstresowe wychowanie, to właśnie tak chyba wychowujecie dziecko big_smile Hi hi.

A odnośnie tematu wątku.
Tatusia wysłać na jakieś warsztaty dla rodziców, bo sobie chłopak nie radzi.

75

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Ja również jestem w związku z takim tatuciem- ma syna 7 letniego, razem jesteśmy od 5 lat.
Chłopiec jest mądry i łatwo go przywołać do porządku , ale tu tatuś ma większe rogi- każdą moją uwagę dotyczącą złego zachowania jego syna traktuje jak atak na niego , nazywa to " teroryzowanie " lub " ustawianie".
a co ja takiego robię? pouczam chłopca że toaletę zostawia się czystą po skorzystaniu, myje się ręce, nie grzebie w pupie , nosie i ogólnie w spodenkach nie trzyma rąk ( bawi się swoimi narządami sad. Tatuś twierdzi że wszyscy faceci tak mają !
Pozwala chłopcu spędzać po 10 godzin dziennie przed komputerem, chodzić spać po północy - efekt - moczenie nocne .
mama chłopca mówi że 1-2 godz przed snem trzeba chłopcu ograniczać picie ( wystarczy młodemu przypomnieć i sam wie że nie może dużo pić na noc ) i kłaść spać o przyzwoitej godzinie (20-21). Wtedy nie ma problemu - sprawdzone i tak jest jak mówi mama smile.Ale tata robi po swojemu- raczej tak jak dziecko chce - pije ile chce i kiedy chce , robi co chce .. zasypia przy komputerze po 24..
Młody widzi ze ojciec nie podziela moich rad wychowawczych - zdarzyło mu się nieładnie odezwać do mnie . Ale tata nie widzi w tym problemu... doszło do tego że jak młody nas odwiedza to ja staram się wytrzymywać ten czas , żeby nie powodowac sytuacji że partner jest zły na mnie bo zwróciłam uwagę jego synowi.
Z nami mieszka moja prawie 16 letnia córka - jest grzeczna, dobrze się uczy , nigdy źle nie zachowała się w stosunku do mojego partnera , nie powiedziała mu nic złego, choć on ma same uwagi co do niej... a to ze za mało pomaga mi w domu , że siedzi wieczorem za długo ( 22 w łóżku w czasie szkoły, wakacje bez limitu ) .. że za długo na komputerze ( !) , że za dużo zjadła jogurtów, czipsów czy wypiła napoju... Czasami mam wrażenie że ona go denerwuje samą obecnością , choć córka najwięcej spędza czasu u siebie w pokoju...... zaczynam myśleć że partner jest tego dużą przyczyną ....
Wszystkie moje odbijanie piłeczki - że moja córka jest prawie dorosła i dobrze wychowana , i że te uwagi powinien stosować do swojego syna ..kwituje że on jest pokrzywdzony ...bo rodzice się rozwiedli ...moja córka tez nie mieszka z ojcem...partner twierdzi że przecież mieszka z nami ..... że ja mam ją na codzień to mogę ją wychowywać !.
    Rodzice partnera a dziadkowie młodego podobnie się zachowują - teraz mieli u siebie 6 i 7 letniego wnuka - syn partnera i jego siostry. Ciagłe porównywanie chłopców i podkreslanie jaki syn partnera jest super ( traktują go jak biednego porzuconego ), a że na rowerze tak super jeździ , a ten 6 latek jeszcze nie , a jak ładnie je , a jaki grzeczny .... chłopiec widząc to i czując się wywyższanym , źle traktował swojego kuzyna ( dziadkowie nie rozumieją że dali przekaz chłopcu ze jego kuzyn jest gorszy- więc on też go tak zaczął traktować ), zabierał mu zabawki, naśmiewał się z jego nauki jazdy na rowerze , ciągle podkreślał że jest lepszy... nawet w jedzeniu kanapek. Przez takie zachowanie dorosłych i 7 latka, młodszy chłopiec zaczął być bardziej niegrzeczny niż zwykle - myślę że to rodzaj buntu.Jak w końcu nauczył się jeździć na rowerze to porosił bym go nagrała i wysłała filmik rodzicom, że on już umie . Powiedział " ciociu to było takie moje marzenie żeby jeździć jak P * (7 letni kuzyn )'....
Żal mi było 6 latka , próbowałam pogadać z partnerem, zeby tłumaczył synowi jak ma traktować kuzyna i inne dzieci ... ale ten stwierdził że przeciez to prawda ( że jego syn jest lepszy ) a tamten jest niegrzeczny więc co , wszyscy mają go lepiej traktować żeby był bardziej grzeczny? a jego syna olewać ?
Dodam jeszcze , że ten 6 latek ma 2 letnią siostrę - w domu ciągle słyszy że jest starszy , ma ustąpić, być grzeczniejszy , bo ona jest młodsza ...czyli konkuruje o względy juz w domu z rodzeństwem, u dziadków dostaje mu się ...za to w sumie że jego rodzice się nie rozwiedli sad.Syn mojego partnera jest jedynym dzieckiem dla niego, nie ma rodzeństwa i żadnych kuzynów - dla rodziców swojej mamy jest jedynym wnuczkiem -i tak raczej juz pozostanie.
...............Napisałam to wszystko po to by zwrócić uwagę na mechanizm jaki się rodzi gdy ktoś słyszy że dziecko jest z rozbitej rodziny...Czy na pewno to dziecko jest biedne ? Ja na obserwacji otoczenia twierdzę że nie koniecznie - mojego partnera postrzegam jako lenia , człowieka skąpego i wygodnego ( sobie nie skąpi ) - uważam że nie ma pomysłu na spędzanie czasu z synem , łatwiej ( tak mu się wydaje ) kupić zabawki, dać kasę i posadzić przed komputerem jak młody chce , niż bez gadźetów budować relacje , które będą mocne i prawdziwe... bo to trudna i długa droga.
Już teraz miał dowód synowskiej miłości - nie widział chłopca przez miesiąc z różnych powodów ( mama chłopca  miała inne plany)..na 2 dni przed planowanym spotkaniem zadzwonił do niego i powiedział że nie przyjedzie bo idzie grać w piłkę z kolegami - partner tłumaczył mu , ze tęskni, że on też na pewno z nim zagra . próbował go przekonać że będzie jak zawsze super zabawa i niespodzianka .... młody nie bardzo chciał przyjechać.
Tatuś powiedział mu żeby się zastanowił , czy woli do taty czy z kolegami i ze zadzwoni za 2 godziny. 
Młody wybrał kolegów sad. Partner prawie płakał tak mu było przykro - ja miałam poczucie ({" a nie mówiłam "}) ale było mi go żal więc pocieszałam, że to dziecko i to normalne zachowanie u dzieci.
Wtedy przeprowadził ze mną rozmowę , co on ma zrobić, jak żeby syn za nim tesknił i chciał przyjechać .... tłumaczyłam, dałam pisma do czytania, doradziłam psychologa - miałam nadzieję ze to jakiś zwrot w jego i naszym zyciu... mineło kilka tygodni... wszystko jest po staremu ..tatus zapomniał... emocje opadły... heh
obawiam się przyszłości - dorośli wpychaja tego młodego w złe zachowania- nie liczyć się z ludźmi, brać co się chce , kasa najważniejsza ..robić co się chce , zero zasad .

Posty [ 66 do 76 z 76 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z dzieckiem partnera.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024