Problem z dzieckiem partnera. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z dzieckiem partnera.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

1

Temat: Problem z dzieckiem partnera.

Brak pomysłów na rozwiązanie sytuacji, skłoniło mnie do zwrócenia się z prośbą o pomoc tutaj. Jestem załamana. Z moim partnerem jesteśmy razem prawie od roku, razem mieszkamy i możnaby było stwierdzić, że sielanka trwa, gdyby nie pewien 11-latek. Partner był przez 13 lat w związku małżeńskim, kilka miesięcy po rozwodzie poznaliśmy się i zostaliśmy parą. Byłam świadoma konsekwencji, jakie płyną z posiadania przez niego dziecka, jednak sytuacja zmienia się, gdy dziecko to jest rozpieczone, aroganckie a czasami bezczelne. Potrafi do swojego ojca zwrócić się w taki sposób, że większość dzieci zrobiłaby to tylko raz. Na moją interwencję o braku szacunku, partner mówi mi, że szacunek można wypracować w inny sposób niż np. klapsem w tyłek. Gdy odwiedzili nas moi znajomi, na stole był alkohol, młody siedział przy stole. Jak poprosiłam Go, żeby sie położył, bo jest 23 i to nie jest ani pora ani sytuacja, w której mógłby byc obecny, poplakal się i przytulił do tatusia. Potrafi wstać o 3 w nocy, usiąść przy stole i dyskutować z dorosłymi...Mimo naszej wzajemnej sympatii, traktowanie mnie jak koleżanki, także nie jest szczytem marzeń w naszych relacjach. Potrafi popłakać się dosłownie o wszystko np. oddając samochód do warsztatu, wsadziłam młodego w taksówkę (zamówionej z korporacji) zapłaciłam za nią, tak żeby została mu reszta i wysłałam do szkoły. On na następny dzień poplakal sie swojej mamie, jakie to było straszne! Ona zadzwoniła do mnie i oświadczyła, że sprawę zgłosi do kuratora. Nawet gdy weekend mija, przychodzi tydzień, on co chwila dzwoni do mojego partnera, że ten MA MU KUPIĆ to, to czy tamto. Wymyśla niestworzone rzeczy na temat partnera matki, który jest porządnym człowiekiem na poziomie. Jest arogancki w stosunku do starszych osób, nie mówi dzień dobry do widzenia i uważa, że wszystko jest dla niego. Bez pukania wchodzi do sypialni, kiedy z partnerem uprawiamy seks. Usiądzie na łóżku i powie: tatuś nudzi mi się. Wielokrotnie sygnalizowałam ten problem, jednak narzeczony potrafi powiedzieć tylko, ze to jego wina, ze mu zawsze na wszystko pozwalał i ze wkrótce mu to ukroci. Ale kiedy?? Jak będzie miał 15-lat i wtedy dopiero pokaże na co go stać? Takie zachowanie sprawia, ze mimo tego, ze kocham tego faceta, mam wątpliwości. A każdy weekend, w który ma nas odwiedzić, przyprawia mnie o deszcze. Zreszta przepraszam, nie nas tylko tatę - zawsze pytania konstruuje w ten sam sposób "tato a gdzie masz/gdzie jest?" "Dobranoc tatusiu"... Co powinnam zrobic, aby te relacje były normalne? Abym ja mogła spokojnie zaakceptować sytuację bez cienia wątpliwości?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Niestety, Ty nic nie możesz zrobić.
Działać powinien Twój partner.

3

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

A ja się nie zgodzę - autorka może dużo zrobić. Może bowiem rozmawiać ze swoim partnerem. Długo i do znudzenia.
Może mu podsuwać artykuły, książki i opracowania dotyczące wychowania dzieci.
Może mu tłumaczyć, że czuje się źle w takim układzie i, że chciałaby aby jej zdanie było brane pod uwagę.
I tak dalej, i tak dalej...

4

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Rozmów nie proponowałam, ponieważ wychodzę z założenia, ze w każdym zdrowym związku rozmawia się na trudne tematy i w ten sposób rozwiązuje problemy ;-)

5

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Dziecko jest absolutnie niewinne. Jak ma się zachować 11 latek, któremu rozpadła się rodzina? Jest przerzucany jak piłeczka od matki do ojca, ba, ma jeszcze akceptować nowych partnerów rodziców? Nie za dużo wymagasz? Przecież to jeszcze dziecko! I nie ważne kiedy się poznaliście... potrzebuje ojca cały czas, nie tylko w weekendy. Dzieci nie są złe, są czyste i niewinne. To dorośli budują im świat, więc nie dziwmy się, że czasami wymiękają... Ty jesteś dorosła, i też często masz dość...  Zawsze w ocenach wychodzimy od samych siebie i uważamy dzieci za nie w pełni ukształtowanych dorosłych. A tak nie tak. Dzieci są całkowicie, w pełni ukształtowanymi... Dziećmi.
Tak po prawdzie wszyscy ułożyliście sobie życie na nowo, nie myśląc o młodym..., który teraz przeszkadza. Myślę, że nie byłaś świadoma konsekwencji... Twoim lekarstwem jest klaps, nie liczysz się z jego zdaniem, itp... Walczysz, nie wiem po co. to chyba oczywiste, kto jest tutaj ważniejszy.  Ponad to płacz u 11 latka nie jest czymś normalnym... Zamiast pomagać, krytykujesz, i patrzysz jak sobie pomóc, a w rzeczywistości to młody jest najbardziej pokrzywdzony. Czy to co piszesz jest naprawdę takie straszne? Przecież możecie przystopować na czas jego pobytu u was, to tylko weekend. To nic dziwnego, że garnie się do ojca, ma do tego pełne prawo. I co twój partner chce ukrócić? Ma się nie tulić?, nie mówić co czuje?, nie okazywać jak tęskni? Przecież on to cały czas robi. To co piszesz to niemy krzyk dziecka... A ty cały czas wymagasz...

Moja rada to terapia.

6

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Tytuł wątku jest mylący. Mylący, gdyż problem nie w zachowaniu dziecka partnera, tylko w zachowaniu samego partnera.

Evit86, wybrałaś sobie na partnera tzw. swawolnego Dyzia, który nie ma ochoty na wychowywanie własnego syna, na stawianie mu wymagań i granic.

Co możesz zrobić? Niewiele. Możesz, jeśli jesteś gotowa na bycie konsekwentną, określić swoje granice i postawić swoje warunki. Albo Twój partner się do nich dostosuje, albo rozstajecie się.

I jeszcze jedno.
Chcesz, by syn partnera szanował Ciebie. Jednak klaps nie jest adekwatną metodą. Klaps to nic innego jak forma przemocy fizycznej, to uczenie dziecka, że bicie jest akceptowanym zachowaniem, tyle tylko, że bić może silniejszy.

7 Ostatnio edytowany przez pennylane (2013-05-11 11:04:55)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Hito Kawaii - jednak są pewne granice tzw. bezstresowego wychowania i akceptacji tego, że "dziecko jest dzieckiem". Uwierz mi, jako córka ojczyma, którego poznałam w wieku 10 lat, doskonale wiem jak dzieci w tym wieku umieją manipulować dorosłymi.

Akceptacja i miłość dla dziecko to jedno, akceptacja wszystkich jego zachowań - bo przecież takie biedne, rodzina mu się rozpadła - to drugie. Trzeba znaleźć złoty środek bo inaczej wychowa się małego egoistę, roszczeniowo nastawionego do życia, który wszystkich rozstawia po kątach.

8

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
pennylane napisał/a:

Hito Kawaii - jednak są pewne granice tzw. bezstresowego wychowania i akceptacji tego, że "dziecko jest dzieckiem". Uwierz mi, jako córka ojczyma, którego poznałam w wieku 10 lat, doskonale wiem jak dzieci w tym wieku umieją manipulować dorosłymi.

Akceptacja i miłość dla dziecko to jedno, akceptacja wszystkich jego zachowań - bo przecież takie biedne, rodzina mu się rozpadła - to drugie. Trzeba znaleźć złoty środek bo inaczej wychowa się małego egoistę, roszczeniowo nastawionego do życia, który wszystkich rozstawia po kątach.

Ja nie piszę o akceptacji jego zachowań, tylko o zrozumieniu jego postępowania, myślenia itp.  To właśnie ma wynikać z miłości. 

Gdzie tutaj masz bezstresowe wychowanie? Ja nigdzie nie wiedzę...

Manipulacja? To umywanie rąk przez dorosłych, i powtarzam: niemy krzyk dziecka. I nie kpij, że biedne - bo taki jest fakt. Jeszcze raz napiszę: nic nie dzieje się bez przyczyny. Zastanawiałaś się jak współcześnie wygląda polska rodzina, i jakie są dzieci? Dlaczego?

Jeżeli tak znasz temat, to napisz co proponujesz i poprzyj to argumentami...

9

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
Hito Kawaii napisał/a:

Dziecko jest absolutnie niewinne. Jak ma się zachować 11 latek, któremu rozpadła się rodzina? Jest przerzucany jak piłeczka od matki do ojca, ba, ma jeszcze akceptować nowych partnerów rodziców? Nie za dużo wymagasz? Przecież to jeszcze dziecko! I nie ważne kiedy się poznaliście... potrzebuje ojca cały czas, nie tylko w weekendy. Dzieci nie są złe, są czyste i niewinne. To dorośli budują im świat, więc nie dziwmy się, że czasami wymiękają... Ty jesteś dorosła, i też często masz dość...  Zawsze w ocenach wychodzimy od samych siebie i uważamy dzieci za nie w pełni ukształtowanych dorosłych. A tak nie tak. Dzieci są całkowicie, w pełni ukształtowanymi... Dziećmi.
Tak po prawdzie wszyscy ułożyliście sobie życie na nowo, nie myśląc o młodym..., który teraz przeszkadza. Myślę, że nie byłaś świadoma konsekwencji... Twoim lekarstwem jest klaps, nie liczysz się z jego zdaniem, itp... Walczysz, nie wiem po co. to chyba oczywiste, kto jest tutaj ważniejszy.  Ponad to płacz u 11 latka nie jest czymś normalnym... Zamiast pomagać, krytykujesz, i patrzysz jak sobie pomóc, a w rzeczywistości to młody jest najbardziej pokrzywdzony. Czy to co piszesz jest naprawdę takie straszne? Przecież możecie przystopować na czas jego pobytu u was, to tylko weekend. To nic dziwnego, że garnie się do ojca, ma do tego pełne prawo. I co twój partner chce ukrócić? Ma się nie tulić?, nie mówić co czuje?, nie okazywać jak tęskni? Przecież on to cały czas robi. To co piszesz to niemy krzyk dziecka... A ty cały czas wymagasz...

Moja rada to terapia.

hahaha, dzieci są czyste i niewinne? większej bzdury nie słyszałam. Owzem sa w wieku 1-2 lata, potem diabeł z nich wychodzi, co  jest efektem złego wychowania. fakt rodzice są sami sobie winni, ale bachor mający 11 lat jest w stanie rozpoznać co jest dobre, a co złe, on to robi bo mu jest po prostu tak wygodnie. robi na złość rodzicom. I rodzice są winni zaistniałej sytuacji, ale ten rozwydrzony bachor także.

10

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Oczywiscie, ze dziecko przezylo traume ze wzgl na rozpad malzenstwa rodzicow, ale prawda jest tez, ze nauczylo sie swietnie tatusiem (i pewnie mamusia tez) manipulowac. Partner Autorki wydaje sie albo tak przygnieciony wina za rozwod, ze na wszystko pozwala, albo po prostu idzie na latwizne. Jest to, jak na to nie spojrzec, ohydny koktajl zarowno dla samego dzieciaka jak i dla Autorki.

Proponuje powazna rozmowe z partnerem. Prawda, Autorka nie moze sie wtracac w wychowanie potomstwa, bo to nie Jej dziecko, ale jest nie fair zwalanie na Nia rozwydrzonego bachora. Ojciec powinien zaczac stawiac wyrazne granice, szczegolnie gdy mlody Autorke traktuje bez szacunku.

11

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

hahaha, dzieci są czyste i niewinne? większej bzdury nie słyszałam. Owzem sa w wieku 1-2 lata, potem diabeł z nich wychodzi, co  jest efektem złego wychowania. fakt rodzice są sami sobie winni, ale bachor mający 11 lat jest w stanie rozpoznać co jest dobre, a co złe, on to robi bo mu jest po prostu tak wygodnie. robi na złość rodzicom. I rodzice są winni zaistniałej sytuacji, ale ten rozwydrzony bachor także.

Dzieci nie żyją w buszu... Żyją między dorosłymi, same się nie wychowują - nie widzisz w tym łańcuszku rodziców?. To rodzice przekazują wartości i resztę... To co robi ojciec i Autorka jest dobre, a dziecko tego nie widzi tak? Bo głupie jest? Sorry, chciałabyś być w domu, w rozbitej rodzinie, w chorym układzie, i odczuwać dyskomfort z bliskości ojca z inną kobietą? Ja nie. Pomysl dlaczego jest złośliwy... Odwołaj się do przyczyn, nie skutków... Wszyscy potrzebują pomocy, a dziecko jest pokrzywdzone. Dziecko, nie bachor.

12

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
adlernewman napisał/a:

Oczywiscie, ze dziecko przezylo traume ze wzgl na rozpad malzenstwa rodzicow, ale prawda jest tez, ze nauczylo sie swietnie tatusiem (i pewnie mamusia tez) manipulowac. Partner Autorki wydaje sie albo tak przygnieciony wina za rozwod, ze na wszystko pozwala, albo po prostu idzie na latwizne. Jest to, jak na to nie spojrzec, ohydny koktajl zarowno dla samego dzieciaka jak i dla Autorki.

Proponuje powazna rozmowe z partnerem. Prawda, Autorka nie moze sie wtracac w wychowanie potomstwa, bo to nie Jej dziecko, ale jest nie fair zwalanie na Nia rozwydrzonego bachora. Ojciec powinien zaczac stawiac wyrazne granice, szczegolnie gdy mlody Autorke traktuje bez szacunku.

Owszem, ale... Autorka mówi, że wiedziała w jaki układ wchodzi...
A co temu dziecku pozostało innego niż takie zachowanie? Najlepiej, żeby siedział cicho pod stołem?
I za co ma ją szanować ? - idąc jego tokiem myślenia...

13

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
Hito Kawaii napisał/a:

hahaha, dzieci są czyste i niewinne? większej bzdury nie słyszałam. Owzem sa w wieku 1-2 lata, potem diabeł z nich wychodzi, co  jest efektem złego wychowania. fakt rodzice są sami sobie winni, ale bachor mający 11 lat jest w stanie rozpoznać co jest dobre, a co złe, on to robi bo mu jest po prostu tak wygodnie. robi na złość rodzicom. I rodzice są winni zaistniałej sytuacji, ale ten rozwydrzony bachor także.

Dzieci nie żyją w buszu... Żyją między dorosłymi, same się nie wychowują - nie widzisz w tym łańcuszku rodziców?. To rodzice przekazują wartości i resztę... To co robi ojciec i Autorka jest dobre, a dziecko tego nie widzi tak? Bo głupie jest? Sorry, chciałabyś być w domu, w rozbitej rodzinie, w chorym układzie, i odczuwać dyskomfort z bliskości ojca z inną kobietą? Ja nie. Pomysl dlaczego jest złośliwy... Odwołaj się do przyczyn, nie skutków... Wszyscy potrzebują pomocy, a dziecko jest pokrzywdzone. Dziecko, nie bachor.

Naucz się czytać ze zrozumieniem

14

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

No najlepiej wszystkich tym tłumaczmy. Bo to, że dorosły człowiek jest znęcającym się nad innymi psychopatą to też wynika z jakiejś przyczyny. Skupmy się na przyczynie, a nie na skutku.
Ja pamiętam jak miałam jedenaście lat, i dobrze wiedziałam kiedy zachowuje się nieodpowiednio, a także kiedy ktoś chce dla mnie dobrze a ja się wyzłośliwiam bo tak. I to było zamierzone działanie.

15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-11 13:54:49)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
Nirvanka87 napisał/a:
Hito Kawaii napisał/a:

hahaha, dzieci są czyste i niewinne? większej bzdury nie słyszałam. Owzem sa w wieku 1-2 lata, potem diabeł z nich wychodzi, co  jest efektem złego wychowania. fakt rodzice są sami sobie winni, ale bachor mający 11 lat jest w stanie rozpoznać co jest dobre, a co złe, on to robi bo mu jest po prostu tak wygodnie. robi na złość rodzicom. I rodzice są winni zaistniałej sytuacji, ale ten rozwydrzony bachor także.

Dzieci nie żyją w buszu... Żyją między dorosłymi, same się nie wychowują - nie widzisz w tym łańcuszku rodziców?. To rodzice przekazują wartości i resztę... To co robi ojciec i Autorka jest dobre, a dziecko tego nie widzi tak? Bo głupie jest? Sorry, chciałabyś być w domu, w rozbitej rodzinie, w chorym układzie, i odczuwać dyskomfort z bliskości ojca z inną kobietą? Ja nie. Pomysl dlaczego jest złośliwy... Odwołaj się do przyczyn, nie skutków... Wszyscy potrzebują pomocy, a dziecko jest pokrzywdzone. Dziecko, nie bachor.

Naucz się czytać ze zrozumieniem

Nie wiem gdzie nie czytałam ze zrozumieniem roll Trudno... tongue



Moje zdanie już znacie. I wystarczy, pozdrawiam wink

16 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-11 15:17:30)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
Hito Kawaii napisał/a:

Owszem, ale... Autorka mówi, że wiedziała w jaki układ wchodzi...
A co temu dziecku pozostało innego niż takie zachowanie? Najlepiej, żeby siedział cicho pod stołem?
I za co ma ją szanować ? - idąc jego tokiem myślenia...

Szacunku powinnien nauczyc go jego wlasny ojciec. Jak rowniez odpowiedniego zachowania. Oczywiscie, ze jest zrozumiale, ze syn sie tak zachowuje, ale nie znaczy to, ze nalezy mu pozwolic w taki sposob sie odreagowywac. Ja moge np. rozumiec dlaczego ktos jest alkoholikiem; jest to jednak dalekie od lecenia po piwo dla niego.

17

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

W tym wątku nie ma ani jednego posta, w którym jego autorka chwali opisywane zachowanie jedenastolatka. smile

Tłumaczenie przyczyn określonego zachowania nie jest równoznaczne z akceptacją tegoż.

18

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
Wielokropek napisał/a:

W tym wątku nie ma ani jednego posta, w którym jego autorka chwali opisywane zachowanie jedenastolatka. smile

Tłumaczenie przyczyn określonego zachowania nie jest równoznaczne z akceptacją tegoż.

Absolutnie.

19

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Sama mieszkam w domu z dzieckiem mojego meża (tez prawie 11 l) i powiem szczerze ,ze dzieciaki potrafia byc tak przebiegle, cwane i manipulacje odstawiac bez krycia sie z tym
Nie uwazam,ze dzieci rodzą sie i same z siebie są czyste,niewinne, wrecz przeciwnie, jestem zdania ,ze dziecko ma w sobie zlo, ma sklonnosci do zlych czynow, zachowan,tak, tak,.Po co jest proces wychowawczy praktykowany przez tyle lat wychowania? aby uksztaltowac jego osoboswosc,wyeliminowac "zwierzece odruchy",aby dziecko wyroslo na przywoitego czlowieka
Jesli jest zanbiedbane wychowanie,wtedy mozemy natkąć sie na rozne przykre zachowania, zupelny brak okielznania dziecka powoduje katastrofalne skutki co z niego wyrasta. W tym celu sie wychowuje, bo dzieciak sam z siebie nie stanie sie grzeczny, posluszny, ale beszczelny ,agresywny i rządzi sie swoimi prawami,nie potrafiąc podporządkowywac sie grupie , a hierarchia w kazdym miejscu obowiazuje ,czy to w domu, czy to w szkole, czy to w pracu

Autorko moim zdaniem robisz bląd, ze dajesz sie chlopakowi traktowac jako kolezanke.Tak nie mozesz byc.Ty jestes doroslą kobietą, 11 latek nie jest dobrym kandydatem ,aby traktowal Ciebie jak kolezanke.Stawiasz miedzy sobą a nim rownosc,dla mnie to absurd.Mozecie zyc w bardzo dobrych relacjach, ale chlopak powinien wiedziec ze do ojca i do jego parterki nie ma spoduchwalnia sie.Nie jest na rownych prawach ,hierarchi sie nie zmienia smile
Dzieciak jest rozwydrzony i rozbestwiony.Nie przekonuje mnie argument rozpadu malzenstwa jego rodzicow,to nie daje mu prawa do takich zachowan, chamstwa i manipulacji .Twoj facet ,a ojciec dziecka zupelnie nieudolnu wychwoawczy ,aby syna ujarzmic i przyhamowac, jego zachowania.
Nie ma u was w domu zasad,ktore nalezaloby przestrzegac,a jak są, to ojciec nie oczekuje od syna dostosowywania sie do nich.Brak szacunku, brak pukania do waszej sypialni, wymuszanie,i wiele jeszce innych zachowan bezkarnych mnie samej by do nerwow doprowadzilo

Wprawdzie mieszkam calodobowo z męza corka i nie mam  zadnych wątpliwosci by jej zwrocic uwage na jakies wyjatkowo niefortunne zachowanie ,jakie mi sie nie podoba,kare tez dam jak trzeba,ale powiem szczerze ,ze Ty rowniez moglabys czasami od siebie cos chlopakowi do sluchu powiedziec
Za brak szacunku do ojca dziecko powinno byc karne,i tutaj nie ma nawet w tym dyskusji.Twoj partner powinnien priorytetowo za kazdy objaw braku szacunku reagowac stanowczo i konkretnie, jak da sie wyczytac do tej pory jego reakcja byla zupelnie nie skuteczna,albo jej brak
Jest zbyt do malolata poblazliwy, i to przynieise opłakane efekty.

20

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Mortisha, to wszystko prawda. Jednak trudno jest cos zrobic konkretnego gdy ojciec dziecka jest az tak poblazliwy, bo nie daj Boze Autorka by surowo zwrocila uwage, a mlody w placz i leci do taty, ktory...no coz, nic nie robi. Utwierdza to tylko dziecko w przekonaniu, ze moze byc bezkarne. Poza tym, pokazuje mu, ze partnerka ojca jest jakby na drugim miejscu, a wiec nie musi sie wobec niej w ogole porzadnie zachowywac, ani jej szanowac.

Podstawa jest tutaj powazna rozmowa z partnerem, a jak potrzeba nawet z jego byla zona, bo inaczej sytuacja sie nie zmieni.

21

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Hito, dzieci nie są wcale dobre i niewinne.Bywają okrutne, egoistyczne i podłe.I wcale nie zdarza się to w wyniku traum, czasem młody człowiek ma taki charakter.I zadaniem dorosłego jest eliminowanie nagannych zachowań - czyli odpowiednie wychowanie.

22

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
Hito Kawaii napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:
Hito Kawaii napisał/a:

Dzieci nie żyją w buszu... Żyją między dorosłymi, same się nie wychowują - nie widzisz w tym łańcuszku rodziców?. To rodzice przekazują wartości i resztę... To co robi ojciec i Autorka jest dobre, a dziecko tego nie widzi tak? Bo głupie jest? Sorry, chciałabyś być w domu, w rozbitej rodzinie, w chorym układzie, i odczuwać dyskomfort z bliskości ojca z inną kobietą? Ja nie. Pomysl dlaczego jest złośliwy... Odwołaj się do przyczyn, nie skutków... Wszyscy potrzebują pomocy, a dziecko jest pokrzywdzone. Dziecko, nie bachor.

Naucz się czytać ze zrozumieniem

Nie wiem gdzie nie czytałam ze zrozumieniem roll Trudno... tongue



Moje zdanie już znacie. I wystarczy, pozdrawiam wink

piszesz mi zebym odwołała się do przyczyn, a ja jak krowie na rowie napisałam, ze takie zachowana wynikają ze złego wychowania dzieci przez rodziców.

23

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
Asterka10 napisał/a:

Hito, dzieci nie są wcale dobre i niewinne.Bywają okrutne, egoistyczne i podłe.I wcale nie zdarza się to w wyniku traum, czasem młody człowiek ma taki charakter.I zadaniem dorosłego jest eliminowanie nagannych zachowań - czyli odpowiednie wychowanie.

Ja bym tam od razu z dzieci diablow nie robila, ale prawda jest taka, ze troche jak pies w domu, dzieciak robi na co mu sie pozwoli. Dzieci sa proste- chca szybkiej gratyfikacji. Zycie jednak takiemu zachowaniu nie sprzyja, wiec rola rodzica jest wyznaczanie granic.

24 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-05-11 16:01:02)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
adlernewman napisał/a:

Mortisha, to wszystko prawda. Jednak trudno jest cos zrobic konkretnego gdy ojciec dziecka jest az tak poblazliwy, bo nie daj Boze Autorka by surowo zwrocila uwage, a mlody w placz i leci do taty, ktory...no coz, nic nie robi. Utwierdza to tylko dziecko w przekonaniu, ze moze byc bezkarne. Poza tym, pokazuje mu, ze partnerka ojca jest jakby na drugim miejscu, a wiec nie musi sie wobec niej w ogole porzadnie zachowywac, ani jej szanowac.

Podstawa jest tutaj powazna rozmowa z partnerem, a jak potrzeba nawet z jego byla zona, bo inaczej sytuacja sie nie zmieni.

Ojj jojj, Małolat  by sie zdziwil i to jak, jakby zobaczyl, ze wcale autorke  jego placz nie wzrusza i ma zupelnie olane na jego teatrzyki i aktorskie zagrania.Niech dowoli odstawia przedstawienie  wyciskacza łez,i zobaczy ,ze nawet nie drgnie to kobietą ,a autorka tylko niech czeka na okazje ,jesli ojciec chlopaka poruszalby pierwszy ten temat, ze malenki sie popakusiał, wtedy idealna okazja natrafilaby sie do szczerej opini i oceny jego kompetencji ojcowskich i wychowawczych
Mnie osobiscie mlodego krokodyle łzy w ogole nie wzruszały ,jesli mialabym konkretny powod ,aby mlodego zreprymendowac kiedy nie przestrzega zasad w naszym domu, to nie milczalabym.
Oczywiscie bez darcia japy, bo sama nie znosze krzyku,ale swoje niezadowolenie nie krylabym ,ze np nie puka do sypialni, nie sprząta po sobie, czy zachowuje sie jak rozwydrzony bachor.
Ciężko wtedy oczekiwac od kogos zrozumienia do 11 latka takich zachowań,to nie male dzidzi,ale niemal nastoletni facet

25

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Hito Kawaii w pełni się z Tobą zgadzam, wiele mądrości jest w Twoich słowach, ale niestety większość osób, które się tu wypowiadają nie będą w stanie tego zrozumieć, chyba jeszcze nadal pokutuje przeświadczenie o ułomności dziecka,o jego złej naturze. Potrzeba więcej akcji społecznych, które uświadomiłyby ludziom o pełni praw dzieci, a przede wszystkim RÓWNOŚCI PRAW dzieci i dorosłych, a to co napisała Mortisha

"jestem zdania ,ze dziecko ma w sobie zlo, ma sklonnosci do zlych czynow, zachowan,tak, tak,.Po co jest proces wychowawczy praktykowany przez tyle lat wychowania? aby uksztaltowac jego osoboswosc,wyeliminowac "zwierzece odruchy",aby dziecko wyroslo na przywoitego czlowieka
Jesli jest zanbiedbane wychowanie,wtedy mozemy natkąć sie na rozne przykre zachowania, zupelny brak okielznania dziecka powoduje katastrofalne skutki co z niego wyrasta. W tym celu sie wychowuje, bo dzieciak sam z siebie nie stanie sie grzeczny, posluszny, ale beszczelny ,agresywny i rządzi sie swoimi prawami,nie potrafiąc podporządkowywac sie grupie , a hierarchia w kazdym miejscu obowiazuje ,czy to w domu, czy to w szkole, czy to w pracu"

jest dla mnie przerażające i nic dziwnego, że psychoterapeuci nie narzekają na brak klientów, w duchu takiego wychowania jaki zaprezentowała autorka tego cytatu tendencja będzie jeszcze szybciej rosła. Dziecko jest złe a proces wychowawczy jest po to by wyeliminować zwierzęce odruchy ! to kim w takim razie Ty jesteś Mortisha? skoro urodziłaś się jako ta zła i przeszłaś proces wyeliminowania zwierzęcych odruchów w drodze jak mniemam wychowania? ??
Raz jeszcze podkreślę przerażające jest to co piszesz i szczerze Ci współczuje a najbardziej Twoim dzieciom jeżeli je masz.

A autorka wątku pisze, że była świadoma konsekwencji a jakich konsekwencji byłaś świadoma?
Myślę, że możesz zrobić bardzo dużo, wiele zależy od Twojej postawy i chęci zrozumienia chłopaka, który znajduje się w bardzo niekorzystnej dla niego sytuacji i to w dodatku ktoś zadecydował za niego, jak byś się czuła gdyby ktoś zadecydował o jakichkolwiek dalszych Twoich losach bez Twojego przyzwolenia? dla dorosłego jest to trudna sytuacja a to jest dziecko.
Twój partner z tego co piszesz wykazuje dużo więcej wyrozumiałości i zrozumienia niż Ty, zastanawiam się skąd w kobietach ta bezwzględność przecież podobno jesteśmy bardziej empatyczne??

26 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-11 16:26:17)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
cytrusowa napisał/a:

Raz jeszcze podkreślę przerażające jest to co piszesz i szczerze Ci współczuje a najbardziej Twoim dzieciom jeżeli je masz.
Twój partner z tego co piszesz wykazuje dużo więcej wyrozumiałości i zrozumienia niż Ty, zastanawiam się skąd w kobietach ta bezwzględność przecież podobno jesteśmy bardziej empatyczne??

Kolezanka chyba nie ma pojecia o czym pisze. Tata tutaj nie jest jakims swietym, ale osoba, ktora wychowanie dziecka zwyczajnie zaniedbuje. Maly moze wpadac do sypialni kiedy chce, wszczynac awantury, domagac sie czego chce? Przeciez to "Wladca much" i wywracanie zycia na glowie!

Dzieci nie sa doroslymi. Potrzebuja opieki, ale takze prawidlowego nakierowania. Maly tyran, jezeli nauczy sie w mlodym wieku, ze wszystko wolno, przeniesie to nastawienie do doroslego zycia. Wtedy dopiero beda problemy i terapeuta.

27 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-05-11 16:45:44)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Wybacz cytrusowa,nie przekonuje mnie "nowoczesne" wychowanie, a raczej jego brak , i czekanie z załozonymi rekami ,az dziecko samo z siebie zacznie wykazywac tą pozytywną postawe , zacznie samo z siebie podporządkowywac sie opiekunom, wychowawcom,w doroslosci przełozonym. Ono nie mając nabytych i wpojonych konkretnych zasad i wskazowek bedzie ogłupiale,i o wiele mniej poradne nic ci sie zdaje,i tak to sie dzieje.
Zostawiając je samego nie majac przewodnika w doroslych ,zaczyna sie gupic,bo jest zdane samo na siebie.Rodzic ma obowiązek dziecko naprowadzac na wlasciwe sciezki i oczekiwac,aby nimi podązal, a nie zbaczal z glownej drogi,bo wtedy zaczyna błądzic, to jest logiczne. Samowolka dziecka mnie nie przekonuje
Powtarzam, chamstwo, brak szacunku ,wymuszenia, manipulacje, podporządkowywanie sobie wszystkich dooola siebie jest dla mnie niedozaakceptowania

Mieszkam w domu z dosyc "trudnym" dzieckiem ,od malunkiego z cholernie ciężkim temperamentem ,z walecznym nastawieniem do zdominowania kazdego wokól siebie, typ przywódcy ,i anarchisty,a taki typ dzieci wchlania doroslego slabosci jak gąbka, przy czym doskonale to pozniej wykorzystuje na swoja korzysć

Pardone cytrusowa, ale bez jasnych zasad i regul, a przy tym widniejących brak konsekwencji ,wtedy zaczyna sie jazda bez trzymanki.Nie dziekuje, nie lubuje sie w takich ekstremach,ani nikt o zdrowych zmyslach tez nie jest spragniony takich emocji

A i prosze Cię..nie wyskakuj mi tu z pyschoterapuetami, bo nikt nie nawoluje do znecania sie nad dzieckiem,ani do wyzywania, ani katowania,ani wydzierania sie jak stare przescieradlo, zaś okreslenie jasnych zasad i utrzymanie dyscypliny jest jak najbardziej wychowawcze,co nie ma nic wspolnego z terroryzowaniem dziecka..Oczekiwanie zachowywania sie jak na 11 latka przystalo to żadna trauma ,ani wymog ponad jego umiejetnosci.No chyba ze dziecko jest jakies opoznione ,a tego nie doczytalam
A zdziwie Cie, że to co pisze to są rady psychologa (bardzo znanego ,z ktorym mamy kontakt regularny) jak i pedagoga,a nie moj autonomiczny wymysl

28 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-05-11 17:45:20)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Mówienie, że dzieci są całkiem czyste i niewinne to okłamywanie siebie co do natury ludzkiej.
Tym bardziej, że mowa tutaj o 11 latku a nie kilkumiesięcznym dziecku, albo nawet pięciolatku.

29

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
cytrusowa napisał/a:

Myślę, że możesz zrobić bardzo dużo, wiele zależy od Twojej postawy i chęci zrozumienia chłopaka, który znajduje się w bardzo niekorzystnej dla niego sytuacji i to w dodatku ktoś zadecydował za niego, jak byś się czuła gdyby ktoś zadecydował o jakichkolwiek dalszych Twoich losach bez Twojego przyzwolenia? dla dorosłego jest to trudna sytuacja a to jest dziecko.
Twój partner z tego co piszesz wykazuje dużo więcej wyrozumiałości i zrozumienia niż Ty, zastanawiam się skąd w kobietach ta bezwzględność przecież podobno jesteśmy bardziej empatyczne??

Nikt nie przeczy, że rozwód to ciężkie przeżycie dla dziecka, ale czy z racji tego powinno mu się z automatu pozwalać na wszystko? 11-latek to już nie taki maluszek, ogarnia całkiem sporo. Nie można go przyzwyczajać do myślenia "mam traumę, to mi wolno", a wydaje mi się, że właśnie to robią jego rodzice. Poza tym, czy tylko ja zauważyłam, że młody ewidentnie myśli, że przez opowiadanie "niestworzonych bzdur o nowym partnerze matki" i skarżeniu się na autorkę sprawi, że rodzice się znów zejdą? Tak to trochę wygląda. I zauważył też, że w tej całej sytuacji może coś ugrać dla siebie.

Pogadać z dzieckiem, wytłumaczyć, że zaistniały stan rzeczy nie jest jego winą i nie może nic na to poradzić - tak.
Zezwolenie na bezczelność, spełnianie jego zachcianek "bo tak mu ciężko", brak dyscypliny - nie.

30

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
Nirvanka87 napisał/a:

piszesz mi zebym odwołała się do przyczyn, a ja jak krowie na rowie napisałam, ze takie zachowana wynikają ze złego wychowania dzieci przez rodziców.

Faktycznie, źle zrozumiałam, tak po głębszej analizie w ciszy i spokoju smile

On - ten 11 letni chlopiec,  nie robi tego dlatego, ze jest wygodny, tylko dlatego, ze jest nieszczęśliwy. Ma prawo do szczęśliwego dzieciństwa. Jego zachowanie to poważny sygnał, tego, ze jest źle, a nie wyrachowanie.  I powtórzę się: zastanówmy się dlaczego jest złośliwy: nie można skupiać się nad skutkami, tylko sięgać do przyczyn.

31

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
adlernewman napisał/a:
Hito Kawaii napisał/a:

Owszem, ale... Autorka mówi, że wiedziała w jaki układ wchodzi...
A co temu dziecku pozostało innego niż takie zachowanie? Najlepiej, żeby siedział cicho pod stołem?
I za co ma ją szanować ? - idąc jego tokiem myślenia...

Szacunku powinnien nauczyc go jego wlasny ojciec. Jak rowniez odpowiedniego zachowania. Oczywiscie, ze jest zrozumiale, ze syn sie tak zachowuje, ale nie znaczy to, ze nalezy mu pozwolic w taki sposob sie odreagowywac. Ja moge np. rozumiec dlaczego ktos jest alkoholikiem; jest to jednak dalekie od lecenia po piwo dla niego.

A jak ma odreagowywać? jak ma się zachowywać? Młody wchodzi do sypialni rodziców i widzi jak ojciec uprawia seks z nową partnerką...  To jest ok? Taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca. I wiele innych... Czy ktoś pomyślał jak przygotować młodego do rozwodu? Jak na nowo zbudować świat? Nie... Dorośli patrzą tylko na siebie...
Jak ma pokazać, ze jest nieszczęśliwy? Pokazuje to tak, jak to robi dziecko... Wszyscy chcecie karać i temperować, nie piszecie jak pomóc, co zrobić, aby to naprawić... Ma szanować nową partnerkę ojca? Po tym jak jego świat legł w gruzach? Sorry, ale dla doroslego to ciężkie, a co dopiero dziecka... Tylko, ze w tej bajce, dorośli ułożyli sobie życie, a młody stał się problemem...

32

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
Asterka10 napisał/a:

Hito, dzieci nie są wcale dobre i niewinne.Bywają okrutne, egoistyczne i podłe.I wcale nie zdarza się to w wyniku traum, czasem młody człowiek ma taki charakter.I zadaniem dorosłego jest eliminowanie nagannych zachowań - czyli odpowiednie wychowanie.

Jak każdy Asterko.

W kontekście tej sytuacji - naganne zachowanie chłopca bierze się z nagannego zachowania rodziców. Kto tutaj kogo ma eliminować i wychowywać?
Zachowanie chłopca jest skutkiem zaniedbań i krzywdy dorosłych. Ten chłopiec, gdyby był otoczony miłością, zrozumieniem, szacunkiem, normalną rodziną - nie zachowywałby się w ten sposób...

33

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
adlernewman napisał/a:
Asterka10 napisał/a:

Hito, dzieci nie są wcale dobre i niewinne.Bywają okrutne, egoistyczne i podłe.I wcale nie zdarza się to w wyniku traum, czasem młody człowiek ma taki charakter.I zadaniem dorosłego jest eliminowanie nagannych zachowań - czyli odpowiednie wychowanie.

Ja bym tam od razu z dzieci diablow nie robila, ale prawda jest taka, ze troche jak pies w domu, dzieciak robi na co mu sie pozwoli. Dzieci sa proste- chca szybkiej gratyfikacji. Zycie jednak takiemu zachowaniu nie sprzyja, wiec rola rodzica jest wyznaczanie granic.

Chyba nie piszesz tego w kontekście poruszanego problemu... ??

34

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
adlernewman napisał/a:

Mortisha, to wszystko prawda. Jednak trudno jest cos zrobic konkretnego gdy ojciec dziecka jest az tak poblazliwy, bo nie daj Boze Autorka by surowo zwrocila uwage, a mlody w placz i leci do taty, ktory...no coz, nic nie robi. Utwierdza to tylko dziecko w przekonaniu, ze moze byc bezkarne. Poza tym, pokazuje mu, ze partnerka ojca jest jakby na drugim miejscu, a wiec nie musi sie wobec niej w ogole porzadnie zachowywac, ani jej szanowac.

Podstawa jest tutaj powazna rozmowa z partnerem, a jak potrzeba nawet z jego byla zona, bo inaczej sytuacja sie nie zmieni.

Pobłażliwy? On uchyla się od problemu, zaniedbuje, ale widzi krzywdę dziecka, jest między młotem a kowadłem... Kochanka a syn...
A co ma chłopak zrobić? Do kogo iść? Ojcem jest się całe życie, czy się tego chce czy nie. Jego OBOWIĄZKIEM  jest zaspokojenie wszystkich potrzeb syna. Przecież on nie rozwiązuje problemów, tylko olewa temat - więc za co karać? Najpierw niech się zmienią dorośli, później niech ratują młodego.
Za nieszczęście te klapsy, które zaleca partnerowi autorka?
A na jakim ma być miejscu? Czego się spodziewała? Na pierwszym powinno być dziecko.

35

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
cytrusowa napisał/a:

Hito Kawaii w pełni się z Tobą zgadzam, wiele mądrości jest w Twoich słowach, ale niestety większość osób, które się tu wypowiadają nie będą w stanie tego zrozumieć, chyba jeszcze nadal pokutuje przeświadczenie o ułomności dziecka,o jego złej naturze. Potrzeba więcej akcji społecznych, które uświadomiłyby ludziom o pełni praw dzieci, a przede wszystkim RÓWNOŚCI PRAW dzieci i dorosłych, a to co napisała Mortisha

"jestem zdania ,ze dziecko ma w sobie zlo, ma sklonnosci do zlych czynow, zachowan,tak, tak,.Po co jest proces wychowawczy praktykowany przez tyle lat wychowania? aby uksztaltowac jego osoboswosc,wyeliminowac "zwierzece odruchy",aby dziecko wyroslo na przywoitego czlowieka
Jesli jest zanbiedbane wychowanie,wtedy mozemy natkąć sie na rozne przykre zachowania, zupelny brak okielznania dziecka powoduje katastrofalne skutki co z niego wyrasta. W tym celu sie wychowuje, bo dzieciak sam z siebie nie stanie sie grzeczny, posluszny, ale beszczelny ,agresywny i rządzi sie swoimi prawami,nie potrafiąc podporządkowywac sie grupie , a hierarchia w kazdym miejscu obowiazuje ,czy to w domu, czy to w szkole, czy to w pracu"

jest dla mnie przerażające i nic dziwnego, że psychoterapeuci nie narzekają na brak klientów, w duchu takiego wychowania jaki zaprezentowała autorka tego cytatu tendencja będzie jeszcze szybciej rosła. Dziecko jest złe a proces wychowawczy jest po to by wyeliminować zwierzęce odruchy ! to kim w takim razie Ty jesteś Mortisha? skoro urodziłaś się jako ta zła i przeszłaś proces wyeliminowania zwierzęcych odruchów w drodze jak mniemam wychowania? ??
Raz jeszcze podkreślę przerażające jest to co piszesz i szczerze Ci współczuje a najbardziej Twoim dzieciom jeżeli je masz.

A autorka wątku pisze, że była świadoma konsekwencji a jakich konsekwencji byłaś świadoma?
Myślę, że możesz zrobić bardzo dużo, wiele zależy od Twojej postawy i chęci zrozumienia chłopaka, który znajduje się w bardzo niekorzystnej dla niego sytuacji i to w dodatku ktoś zadecydował za niego, jak byś się czuła gdyby ktoś zadecydował o jakichkolwiek dalszych Twoich losach bez Twojego przyzwolenia? dla dorosłego jest to trudna sytuacja a to jest dziecko.
Twój partner z tego co piszesz wykazuje dużo więcej wyrozumiałości i zrozumienia niż Ty, zastanawiam się skąd w kobietach ta bezwzględność przecież podobno jesteśmy bardziej empatyczne??

Dokładnie. Partner jest ojcem, widzi co się dzieje...

Martisha - to tresura, nie wychowanie... Mnie również przeraziłaś...

36

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
spider123 napisał/a:
cytrusowa napisał/a:

Myślę, że możesz zrobić bardzo dużo, wiele zależy od Twojej postawy i chęci zrozumienia chłopaka, który znajduje się w bardzo niekorzystnej dla niego sytuacji i to w dodatku ktoś zadecydował za niego, jak byś się czuła gdyby ktoś zadecydował o jakichkolwiek dalszych Twoich losach bez Twojego przyzwolenia? dla dorosłego jest to trudna sytuacja a to jest dziecko.
Twój partner z tego co piszesz wykazuje dużo więcej wyrozumiałości i zrozumienia niż Ty, zastanawiam się skąd w kobietach ta bezwzględność przecież podobno jesteśmy bardziej empatyczne??

Nikt nie przeczy, że rozwód to ciężkie przeżycie dla dziecka, ale czy z racji tego powinno mu się z automatu pozwalać na wszystko? 11-latek to już nie taki maluszek, ogarnia całkiem sporo. Nie można go przyzwyczajać do myślenia "mam traumę, to mi wolno", a wydaje mi się, że właśnie to robią jego rodzice. Poza tym, czy tylko ja zauważyłam, że młody ewidentnie myśli, że przez opowiadanie "niestworzonych bzdur o nowym partnerze matki" i skarżeniu się na autorkę sprawi, że rodzice się znów zejdą? Tak to trochę wygląda. I zauważył też, że w tej całej sytuacji może coś ugrać dla siebie.

Pogadać z dzieckiem, wytłumaczyć, że zaistniały stan rzeczy nie jest jego winą i nie może nic na to poradzić - tak.
Zezwolenie na bezczelność, spełnianie jego zachcianek "bo tak mu ciężko", brak dyscypliny - nie.

A owszem, przeczy.
Zobacz co wywołało ten stan rzeczy, później oceń...
Jego winą? No koniec świata...
I owszem, może coś ugrać: rodzinę: matkę i ojca...

37

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Nie o tresure chodzi Hito, ale o racjonalne granice. To, ze facet olewa, albo nie moze sprostac, widac z kilometra. Niestety, nie jest to najlepszy sposob wychowywania dzieci. Maly zle sie czuje?- oczywiscie, maly gra ksiazatko z fochami?- nie do zaakceptowania. Po pierwsze ojciec powinien z nim porozmawiac i wyjasnic, ze rozwod to nie dziecka wina, po drugie, stworzyc jednolity front z partnerka (jak i byla zona). Dzieci sa bardzo zdolne do wykorzystywania sytuacji, kiedy dorosli nie asertuja sie porzadnie. Niestety taka prawda. Bylam rozwydrzonym bachorem, ktorego nikt nie temperowal, to wiem.

38

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

ten temat oscyluje dla mnie od skrajności do skrajności; od agresji i zła do całkowitej niewinności a to nie o to chodzi w tej sytuacji, chodzi o to by zauważyć emocje dziecka, zrozumieć ich źródło w jakiejkolwiek relacji występują co najmniej dwie osoby, trudno obarczać odpowiedzialnością jedną z nich, tak jest prościej oczywiście ale nie rozwiązuje to problemu. I nie wiem z jakim terapeutą Mortisha masz kontakt ale ja trzymałam od niego z daleka. Nigdzie w moim wątku nie napisałam o braku reguł i zasad,dziecko to nie jest diabeł wcielony, obraz zła i tym podobne a człowiek który ma swoje prawa, który ma prawo wyrażać swoje emocje i błądzić również, już widzę jak wszystkie dorosłe tutaj osoby które mylą wychowanie z temperowaniem i karaniem zachowują się zawsze akuratnie, adekwatnie nie błądzą nie wyrażają negatywnych emocji i nie manipulują czasem, dziecko to też człowiek ma do tego prawo a każde zachowanie ma swoje przyczyny , jedyny świat dzieci w zwłaszcza w początkowej fazie dojrzewania to rodzice a to chyba daje do myślenia co ?

39

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Cytrusowa, nikt tu nie mowi o negowaniu uczuc dziecka. Wrecz przeciwnie- mowilam o patrzeniu na to i rozmowie z dzieckiem. Chodzi o zapanowanie nad stuacja. Syn nie powinien dyktowac warunkow tacie ani jego partnerce. To absurdalne.

40

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
adlernewman napisał/a:

Nie o tresure chodzi Hito, ale o racjonalne granice. To, ze facet olewa, albo nie moze sprostac, widac z kilometra. Niestety, nie jest to najlepszy sposob wychowywania dzieci. Maly zle sie czuje?- oczywiscie, maly gra ksiazatko z fochami?- nie do zaakceptowania. Po pierwsze ojciec powinien z nim porozmawiac i wyjasnic, ze rozwod to nie dziecka wina, po drugie, stworzyc jednolity front z partnerka (jak i byla zona). Dzieci sa bardzo zdolne do wykorzystywania sytuacji, kiedy dorosli nie asertuja sie porzadnie. Niestety taka prawda. Bylam rozwydrzonym bachorem, ktorego nikt nie temperowal, to wiem.

Adler, a ja byłam wychowana w miłości, szacunku, zgodzie... Reprezentujemy inne widzenie swiata...
Granice muszą być, lecz dla wszystkich - teraz jest pokazywanie, kto ma więcej władzy... Z dzieckiem jest naprawdę źle, świadczą o tym przykłady autorki postu. Płacz, kurator, agresja... Tu nie chodzi o księciuniowanie - ja w tym widzę wielką krzywdę: przeciez on jest sam jak palec, nie ma miłości... Jest ignorowany, przeszkadza...
Owszem muszą rozmawiac, myślę nawet, że terapeuta by najwięcej pomógł. Ojciec nic nie robi, doprowadził do takiego stanu rzeczy, nie jest w stanie teraz naprawić tego co zepsute, przynajmniej nie w pojedynkę...
Nawet jeśli wykorzystuje sytuację, to nie dziwię się... W takim układzie nie da się żyć... I kolejny raz powiem: on jest niewinny, jego zachowanie jest skutkiem nieudolności dorosłych.

41

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
adlernewman napisał/a:

Cytrusowa, nikt tu nie mowi o negowaniu uczuc dziecka. Wrecz przeciwnie- mowilam o patrzeniu na to i rozmowie z dzieckiem. Chodzi o zapanowanie nad stuacja. Syn nie powinien dyktowac warunkow tacie ani jego partnerce. To absurdalne.

Cały czas je negujecie. Nie dostrzegacie jego problemu, samych źródeł... Dajecie bezsensowne rady nowej partnerce: ma karać, temperować, nie pozwalać, itp. A kim ona dla niego jest? Obcą kobietą... Która nie uszanuje nawet obecności chłopca w swoim domu, o czym świadczą informacje o imprezach i seksie...  Kolejny raz pytam: jak ma się czuć to biedne dziecko?
W waszym zapanowaniu nad sytuacją nie ma miłości i szacunku - to jest najgorsze... To jest podstawa w wychowaniu. A dla was to 'bachor', jak 'pies w domu'...

42 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-11 22:07:51)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Hito, dramatyzujesz. Dziecka zachowanie jest rozwydrzone, bo ojciec zamiast wziasc sie za wychowywanie, umywa rece. Rozwod, faktycznie, traumatyczne wydarzenie, ale przeciaganie tego w codzienne fochy i walke o wladze (bo to wlasnie dzieciak robi) jest niezdrowe.

Autorka powinna spotkac sie z eks zona i partnerem by omowic sytuacje, zgadzajac sie na jakis rezim traktowania chlopca. Jezeli nawet najlepszy program zawiedzie, moze dobrym rozwiazaniem jest go wyslac do dobrej szkoly z internatem.

43

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
adlernewman napisał/a:

Hito, dramatyzujesz. Dziecka zachowanie jest rozwydrzone, bo ojciec zamiast wziasc sie za wychowywanie, umywa rece. Rozwod, faktycznie, traumatyczne wydarzenie, ale przeciaganie tego w codzienne fochy i walke o wladze (bo to wlasnie dzieciak robi) jest niezdrowe.

Autorka powinna spotkac sie z eks zona i partnerem by omowic sytuacje, zgadzajac sie na jakis rezim traktowania chlopca. Jezeli nawet najlepszy program zawiedzie, moze dobrym rozwiazaniem jest go wyslac do dobrej szkoly z internatem.

Adler, szkoda klawiatury... Mamy kompletnie różne zdania... Ja nie mogę się z tym zgodzić.
Nie ma sensu kontynuowanie tego tematu. To do niczego nas nie zaprowadzi. Pozdrawiam

44 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-05-11 22:31:18)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Dziecko to nie Święta Krowa ,aby uwagi nie mozna było mu zwrocić ,ani domagac sie respektowania nalozonych zasad w danym miejscu.Sprawa jest prosta, bardzo powazna rozmowa z Młodym.Oczekuja pukania do sypialni i ma tego porzestrzegac ,tym samym zanim wejdzie sie do jego pokoiku tez sie bedzie pukac(z czystego szacunku i prywatnosci dwoch stron) U nas tak jest, Pchła puka do nas przed wejsciem ,ale tylko i wyłącznie do sypialni i łazienki, i my rowniez do niej przed wejsciem-zycie w zgodzie ,nikt z tym problemow nie miał
Oczekuje sie szacunku ,i braku chamstwa,tym samym  druga strona takze bedzie sie do tego stosować.Co z siebie dasz ,to otrzymasz .Naprawde polecam odroznic teatralne zagrania manipulatora, od prawdziwych emocji. Ja tu widze duzo kokieterii w zachowaniu chlopaka

BTW: Cytruskowa jest  to psycholog rodzinny , z kilkudziesiecioletnim doswiadczeniem zawodowym,bardzo ceniony,polecany, i co najwazniejsze skuteczny.Konkretnie kobieta ,ktora ma łeb na karku i udziela rad praktycznych trafiających do celu smile

Nawiązując do psa i dziecka jak ktos powyzej wspomnial, to co bedziemy sie oszukiwac. Pies jest karny i podlegly wlascicielowi, zna swoje miejsce w domu ,lecz bardzo kochany i traktowany jako domownik, członek rodziny.Nie brak mu milosci, pieszczot ,ale karcacego spojrzenia ,kiedy zaczyna broic tez wymaga
Dziecko tez powinno wiedziec, ze decydujace ostateczne zdanie ma jego rodzic/opiekun.Nie moze byc na równi z rodzicem, z tego wzgledu,ze to rodzic troszczy sie o dziecko,podejmuje ostateczne decyzje,udziela wskazowek ,równiez wymaga pewnych zachowan, ale nie szczedzi przy tym milosci. Dziecko czuje sie kochane,mimo ,ze ma swiadomosc,że nie ma prawa rządzic domem oczekując ,ze wszyscy będą sie podporządkowywac pod Mlodego widzimisie ,bo ma taki kaprys, no sorryy,tak byc nie powinno

45 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-11 22:41:34)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Oczywiscie, dziecko to nie swieta krowa. Zaproponowalam szkole z internatem, bo jest to najprostsze rozwiazanie. Maly przestanie manipulowac doroslych, fochy pojda do konta. Poza tym nauczy sie funkcjonowac w otoczeniu, ktore jest odporne na ksieciowe zagrywki.

Dziecko powinno wiedziec gdzie jest jego miejsce w domu, bo zapewnia mu to bezpieczenstwo. Jezeli jedenastolatek rzadzi domowym ogniskiem, nie ma tam zadnej stabilizacji. Hito, nikt tu nie mowi o byciu bezuczuciowym cyborgiem- z chlopakiem trzeba rozmawiac- ale nie dac sobie wchodzic na glowe.

46

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Z coraz większym zdziwieniem śledzę toczącą się dyskusję.
Tak wielka waga przykładana jest do zachowania jedenastolatka, tak mała - do zachowania jego ojca.
A przecież chłopiec zachowuje się tak, jak pozwala mu na to jego ojciec. To ojciec akceptuje zachowanie, które tak bardzo nie odpowiada autorce wątku. To ojciec nie stawia granic, to ojciec nie wymaga. A że nastolatek wykorzystuje niefrasobliwość dorosłego? Naprawdę jest to takie dziwne?

47 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-05-11 22:50:33)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

A tatusia to najlepiej zapisac na kurs asertywnosci ,bo ciapa w stosunku do własnego dziecka.Mediator rodzinny wskazany i zalecany,na pewno nie zaszkodzi
Najwiekszym problemem jest postawa ojca,brak skonkretyzowania sie,chwiejny jak chorągiewka ,przychodzi co do czego ,oczywiscie zero stanowczosci.

Edit: Ooo Wielkokropek mnie wyprzedził. To oczywistym faktem jest ,ze zachowanie syna jest wynikiem ojca postawy ,do calej sytuacji

48

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Kiedyś był podobny wątek, w którym opowiedziałam się po stronie dziecka, z tym że tam autorka jako "naganne" zachowanie podawała to, że... dziecko sepleni, ogląda TV, siada ojcu na kolanach i wymaga pewnych wydatków. Tutaj jednak sytuacja jest inna, bo zarzuty dot. zachowania dziecka są normalne.

Hito, piszesz, że autorka nie szanuje dziecka czy jego potrzeb, bo urządza imprezy i uprawia seks w tym czasie, co dziecko jest u nich. Tylko że z tego, co zrozumiałam, dziecko jest u nich w weekendy, resztę tygodnia spędza z matką. Kiedy więc autorka i jej partner mają spotykać się ze znajomymi? W tygodniu? Wiadomo, że pewne rzeczy robi się w weekendy, bo wtedy jest wolne... Ma z tego całkiem zrezygnować?

Cały czas też piszesz o źródłach problemu. No okej, to ustalmy, że dziecko zachowuje się tak przez rozwód, nową partnerkę ojca i partnera matki. Tylko przyjęcie tego do wiadomości nie oznacza, że takie zachowanie trzeba zaakceptować. Dziecko może przyjść w nocy do ojca, jak się np. boi czegoś, ale czy to takie straszne wymagać od niego, żeby pukało? Czy poproszenie/nakazanie mu tego oznacza, że autorka jest potworem? Bo mam wrażenie, że część osób chce zrobić z autorki jakieś kompletnie pozbawione empatii monstrum, które żąda, Bóg wie czego. Przecież autorka napisała, że on przychodzi i oświadcza, że mu się nudzi! Nawet jakby nie uprawiali seksu w tym momencie, to dziecko ma przychodzić i budzić ich, bo mu się zwyczajnie nudzi? Śmieszne. On ma 11 lat, a nie 3.

Dalej - manipulacja. Niezależnie od powodów, robienie szumu z dojazdu do szkoły taksówką, skarżenie się matce itd. jest chyba niewłaściwe, prawda? Po co aż tak zwracać uwagę na to, jak bardzo biedne jest to dziecko, skoro nieważne, czy ma powód, czy nie, pewne zachowania są niedopuszczalne?

Jeszcze co do spotkań ze znajomymi. Dla mnie zawsze było oczywiste, jak byłam mała, że siedziałam ze znajomymi rodziców, jeśli ich znałam, przez chwilę, porozmawiałam i szłam do siebie. Przecież tak samo nie chciałabym, żeby któreś z rodziców siedziało mi na głowie, kiedy ja mam gości. I znowu powraca sprawa wieku - chłopiec ma 11 lat i nie jest maleńkim dzieckiem, powinien to rozumieć.

Jedyne, z czym się nie zgadzam, to krytykowanie tego, że chłopiec zadzwoni do ojca z prośbą o kupno czegoś. To normalne, sam nie zarabia, musi poprosić matkę lub ojca. Poza tym jeśli tylko dzwoni, to to nie wpływa bezpośrednio na autorkę, w końcu nie dzwoni do niej z żądaniem, więc ten temat bym odpuściła.

49 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-05-11 23:00:29)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

No, to przecie pisze od kilku postow, ze ojciec nie moze zapanowac nad sytuacja.

Dziecko robi na co mu sie pozwala. Takie to proste.

Eileen, masz absolutnie racje. Autorka nie wydaje mi sie osoba, ktora wymaga cudow jakis.

50

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
adlernewman napisał/a:

....... Autorka nie wydaje mi sie osoba, ktora wymaga cudow jakis.

Generalnie już za samo miano Konkubina/macocha za to mlotkiem po głowie sie dostaje ,opierając sie na stereotypowych przeslaniach
Ile ja tych mlotków zebralam za sam status taki ,a nie inny to moje.Dlatego tez uwazam, ze co niektorzy bezpodstawnie robią wyrzuty  autorce za jej postawe, bo najwiecej po uszach powinien zebrać jej partner,przez niego sa problemy z dzieckiem

51

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
Hito Kawaii napisał/a:
spider123 napisał/a:
cytrusowa napisał/a:

Myślę, że możesz zrobić bardzo dużo, wiele zależy od Twojej postawy i chęci zrozumienia chłopaka, który znajduje się w bardzo niekorzystnej dla niego sytuacji i to w dodatku ktoś zadecydował za niego, jak byś się czuła gdyby ktoś zadecydował o jakichkolwiek dalszych Twoich losach bez Twojego przyzwolenia? dla dorosłego jest to trudna sytuacja a to jest dziecko.
Twój partner z tego co piszesz wykazuje dużo więcej wyrozumiałości i zrozumienia niż Ty, zastanawiam się skąd w kobietach ta bezwzględność przecież podobno jesteśmy bardziej empatyczne??

Nikt nie przeczy, że rozwód to ciężkie przeżycie dla dziecka, ale czy z racji tego powinno mu się z automatu pozwalać na wszystko? 11-latek to już nie taki maluszek, ogarnia całkiem sporo. Nie można go przyzwyczajać do myślenia "mam traumę, to mi wolno", a wydaje mi się, że właśnie to robią jego rodzice. Poza tym, czy tylko ja zauważyłam, że młody ewidentnie myśli, że przez opowiadanie "niestworzonych bzdur o nowym partnerze matki" i skarżeniu się na autorkę sprawi, że rodzice się znów zejdą? Tak to trochę wygląda. I zauważył też, że w tej całej sytuacji może coś ugrać dla siebie.

Pogadać z dzieckiem, wytłumaczyć, że zaistniały stan rzeczy nie jest jego winą i nie może nic na to poradzić - tak.
Zezwolenie na bezczelność, spełnianie jego zachcianek "bo tak mu ciężko", brak dyscypliny - nie.

A owszem, przeczy.
Zobacz co wywołało ten stan rzeczy, później oceń...
Jego winą? No koniec świata...
I owszem, może coś ugrać: rodzinę: matkę i ojca...

Ee, na pewno przeczytałaś dokładnie mój post? Stoi jak byk, żeby z dzieckiem porozmawiać i wytłumaczyć, że to NIE jego wina. Może masz rację, rodzice nieodpowiednio przygotowali dzieciaka psychicznie na rozwód, i teraz daje to takie efekty... Tylko, że należałoby teraz dla jego własnego dobra przywrócić wychowanie na właściwy tor. Takie rozczulanie się i pozwalanie na wszystko raczej nie skończy się dobrze. Jak rodzice nie wychowają, to wychowa życie, a życie jest brutalne.
Ojciec chyba czuje się winny i stąd taka postawa.
A matka, jak widać, nie lepsza... 11-letni chłopak nie jest w stanie sam przejechać się taksówką, serio? Ten płacz to była wyraźna manipulacja...

Wychowywanie, określenie pewnych zasad i konsekwentne ich egzekwowanie nie wyklucza przecież miłości, szacunku i rozmowy z dzieckiem. Byle nie dać sobie wejść na głowę. Np. dzieciak chce zabawkę? Dobrze, dostanie, jak posprząta pokój. Nie może być tak, że wszystko się należy, bo rozwód...

52 Ostatnio edytowany przez pennylane (2013-05-12 12:05:58)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Tak długo zbieralam się do odpowiedzi w tym wątku, że Eileen napisała już wszystko za mnie.

Nie mniej jednak dodam od siebie - Hito, jest coś takiego jak złoty środek.
Uwierz, że żadne z nas nie zakłada, że należałoby syna autorki zamknąć w komórce pod schodami i niech tam siedzi i nie przeszkadza dorosłym. Są jednak sytuacje, w których wymaga się od, swoją drogą naprawdę sporo już rozumiejącego dziecka, aby np. siedziało w swoim pokoju. Widzisz różnicę? Złoty środek pomiędzy komórką pod schodami a włażeniem bez pukania, o każdej porze dnia i nocy do pokoju rodziców i siedzenia im na głowie podczas PÓŹNO WIECZORNYCH spotkań ze znajomymi?

Jak słucham o tym, że dzieciom nie wolno wyznaczać granic, nic od nich wymagać, zwłaszcza przy rozbitych rodzinach to mam ochotę wszystkich takich geniuszy wysłać jako nauczycieli czy opiekunów przedszkolnych. Ja to przerabiałam - pięknie widać co się dzieje, kiedy uczymy dziecko, że wszystko mu wolno. Skoro sama zakładasz, że dzieci są istotami ROZUMNYMI i zasługują na takie samo traktowanie jak dorośli - to powiedz mi - czy lepiej z takim dzieckiem porozmawiać i powiedzieć mu, co wolno a czego nie, czy też lepiej kiwać smutno głową i rozkładać ręce? Co robisz, kiedy Twoja znajoma, przyjaciółka czy siostra postępuje nieracjonalnie - rozmawiasz z nią i tłumaczysz dlaczego nie należy tak robić czy milczysz, bo przecież jest taka biedna, niewinna i tak bardzo Ci na niej zależy?

I na koniec - zastanów się - gdzie wyląduje taki dzieciak wychowany "bezstresowo", w atmosferze pt. "wszystko mi wolno" za parę lat? Czy naprawdę myślisz, że jego równieśnicy, a w przyszłości pracodawca czy wykładowcy na studiach, będą brali pod uwagę jego ciężkie dzieciństwo? Czy też może będą wymagali od niego dostosowania się do reguł panujących w biurze, w grupie znajomych czy też własnie na uczelni?
I w obliczu tego - jak sądzisz jaka metoda wychowawcza jest lepsza? Praca z dzieckiem, tłumaczenie mu zasadności istnienia pewnych ograniczeń czy też zakładanie, że jest bidulkiem, którego trzeba głaskać po główce i podsuwać cukierki pod nos aby przypadkiem nie miało zbyt wielu trosk?

53

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Ja powiem tylko tyle... Ojciec robi ogromny błąd pozwalając chłopcu na wszystko, a on to ewidentnie wykorzystuje. To jest jedenastolatek, na litosc boska! On nie ma 3 lat zeby pewne zasady i regulu do niego nie dotarly...
Jesli jego ojciec, nadal bedzie stosowal wobec niego metode "bezstresowego wychowania" ( ktoremu ja mowie stanowcze NIE!) to doprowadzi tylko do tego ze chlopak sobie w zyciu nie poradzi.  Powinien znac podstawowe zasady kultury a jak widac jego rodzice jego tego nie ucza...

A jesli chodzi o klapsa... Ja uwazam, ze nawet jesli dziecko, za jakies przewinienie dostanie w tylek to krzywda mu sie wielka nie stanie, a przynajmniej zapamieta ze zrobil blad. I nie mowie tego jako terrorystka jakas. Absolutnie! Nie toleruje znecania sie nad dziecmi, ale tez nie mowie ze klaps ma byc wlasnie jakas tresura. Ja niejednokrotnie w dziecinstwie dostalam po tylku i jakos nie mam o to zalu do swoich rodzicow, nie przezylam tez nie wiadomo jakiej traumy z tego powodu. Dodam tez ze moi rodzice tez sie rozwiedli a potrafili wychowac mnie na normalnego i kulturalnego czlowieka, a nie rozkapryszona malolate...

54

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Klaps dla chłopaka , który ma lat 11? Nie wydaje mi się, że to coś da.

55

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Ja widzę tutaj dwa aspekty sprawy - chłopca, który wyraźnie się pogubił i jeszcze bardziej usiłuje odbudować (lub dopiero zbudować) poczucie własnego bezpieczeństwa, przy czym jego zachowanie wynika z rozpaczliwej próby zwrócenia na siebie uwagi oraz błędy wychowawcze rodziców. Jeśli dziecko otrzyma to, czego oczekuje - miłość, poczucie bycia ważnym, uwagę i pełną akceptację, to jego zachowania też starcą na sile. To jest bardzo prosty mechanizm - dziecko radzi sobie jak umie, a że nie umie inaczej, to jego zachowanie też jest niedojrzałe.
Płaczliwość jest bardzo niepokojąca, ona jasno pokazuje, że chłopiec jest emocjonalnie rozchwiany, dlatego za wszelką cenę należy mu przywrócić stablizację. Pozwalanie na wszystko nie jest dobrym pomysłem rekompensaty straty i przeżyć, które stały się jego udziałem - każdy z nas bowiem potrzebuje wyznaczenia wyraźnych granic, w których może się poruszać, młody, niedoświadczony człowiek tym bardziej.

Moim zdaniem ogromną pomyłką jest stwierdzenie, że człowiek rodzi się zły, bo dziecko jest jak czysta karta, którą trzeba dopiero zapisać. Kształtują je okoliczności, wychowanie, doświadczenia, inni ludzie, którzy mają na niego ogromny wpływ.

56 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-05-12 15:08:16)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Taaa czysta karta,?? ojjj idea czystej karty juz dawno poszła w zapomnienie, od kiedy nauka postep zrobila-konkretnie genetyka.Szkoda  ze nie uwgledniasz Olinko takie cos jak geny,jakie kazdy sobie ma zakorzenione ,w tym wrodzne predyspozycja i temperament (nie mylic z charakterem)
Posadz przed sobą  2 dzieci obcych ,lub blizniaczych,obojetnie np 10 msc ,a zobaczysz dwa inne zachowania,reakcje, odbieranie inaczej bodzców(strach,smutek-radosc,zaspokojenie),inne upodobania,gusty,preferencje, na te same wydarzenia.I nijak ma sie to do czystej karty, bo te reakcje, zachowania,preferencje są wrodzione, a nie nabyte

57

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Czyli co? Zwalić na geny i nic kompletnie dalej z tym nie robić?
Ja uważam, ze dziecko jest jak plastelina - jak je ukształtujesz, takie będzie.

Osobiście obśmiałam się trochę, czytając o uwarunkowaniach genetycznych, bo według nich powinnam już dawno być alkoholiczka lezącą w rynsztoku.

58

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Jak to nic?? o tym wlasnie powyzej ,w ktorys tam moim wpisie widnieje, ze po to sie odbywa ten caly proces wychowaczy przez tyle lat ,aby dziecko nakierunkowac,pokazac co jest dobre ,a co zle, a nie zostawic go tak samemu sobie i czekaz az ono samo zacznie dostrzegac wlasne blędy i zechce sie zmienic
Nawiązalam ze idea czystej kary jest niesluszna , bo nie zgadzma sie z tym stwierdzeniem ,ze czlowiek sie rodzi Tabula rasa. Wrecz przeciwnie. Po to sie go ksztaltuje,wychowuje,aby wyeliminowac niepożądane zachowania.

59

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

mortisha ma racje, i też dlatego jedno dziecko wymaga więcej cierpliwości i miłości , a inne np więcej dyscypliny.
Dlatego też czworo rodzeństwa wychowywanych tak samo, nie będzie identyczne.

60

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Mortisha, ależ ja doskonale zdaję sobie sprawę, że rodzimy się z pewnymi, ukształtowanymi na poziomie genetycznym, cechami, ale na dziecko można wpływać i kształtować je nieomal od podstaw. Predyspozycje można rozwijać lub je stłumić, podobnie z temperamentem.

61

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

W sumie dziwna sytuacja. Pomyślałam sobie że powinnaś pójść do szkoły, w której on się uczy np. pójść na wywiadówkę czy coś. W sumie niedługo wakacje, ale po prostu może jakoś poznać go lepiej i zrozumieć jego sytuacje.

62 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-05-12 19:45:00)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Autorka jest wyrozumiała moim zdaniem ja bym tak się wydarła na tego dzieciaka, że by dom się zatrząsł w posadach jakby mi wszedł do sypialni.  I nie dlatego, że bym tego chciała ale chyba bym nie wytrzymała ciągłego ryczenia i innych tego typu zachowań.
Ja rozumiem , że dzieciak przechodzi przez trudny czas, ale bez przesady. Rodzice większości moich znajomych rozwiedli się jak byliśmy dziećmi koło lat 8, a mojego byłego chłopaka kiedy miał lat 11 i tak się nikt nie zachowywał bo rodzice trzymali dalej dyscyplinę.
Nie uważam , że to dobra metoda go po pleckach klepać, ignorować jak się źle zachowuje i nie ustępować mu , a jak zachowuje się normalnie to poświęcać mu czas i okazywać uczucie.

63

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Nie ma prawa - nie jest rodzicem i nikt w szkole nie powinien jej niczego powiedzieć.

64

Odp: Problem z dzieckiem partnera.
NinaLafairy napisał/a:

Autorka jest wyrozumiała moim zdaniem ja bym tak się wydarła na tego dzieciaka, że by dom się zatrząsł w posadach jakby mi wszedł do sypialni.

Krzyk to nie metoda. A już na pewno nie darcie się na nie swoje dziecko.

65 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-05-12 20:21:25)

Odp: Problem z dzieckiem partnera.

Nie powiedziałam, że to metoda. Powiedziałam, że autorka ma cierpliwość i podałam za przykład siebie, żeby to podkreślić.
Do mojego domu żadne dziecko by nie weszło, więc można sobie wyobrazić, że nie mam żadnej cierpliwości do rozwydrzonych dzieci i uderzyła by mi złość do głowy.
Jak kiedyś przy 10 letniej kuzynce, kiedy szarpałam nią  a później wyrzuciłam za drzwi na ziemie.

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem z dzieckiem partnera.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024