_magdalena_ nie znajdziesz gorszego chłopaka bo jeśli się kogoś kocha to ta osoba jest cudowna. Możesz się tylko martwić, że już nikogo bardziej nie pokochasz... Ale dobrego człowieka wynagrodzi Bóg. Ja to wiem i w to wierze. Myśl tak, że ten związek był po to, żeby cię czegoś nauczyć. Partnerstwa, miłości, szanowania drugiej osoby, a także bólu, cierpienia, łez żeby potem docenić już ten prawdziwy i na zawsze. Nic się nie dzieje bez powodu, ktoś w życiu specjalnie podsuwa nam nieszczęścia, żebyśmy mogli się czego nauczyć, tak jak i również coś doceniać. Z resztą to jest tylko życie które kiedyś i tak się skończy wiec przeżujmy je jak najlepiej. Ja przeżyłam to że spotykał się z inną i wtedy w kółko te myśli samobójcze... wiec i ty dasz sobie radę jak się dowiesz, że z kimś się spotyka. Zobaczysz, że będzie to parę spotkań i stwierdzi, że czegoś jej brakuje no i to zakończy. W innym przypadku ty pogodzisz się z losem, że już nie wróci i prędzej zrobisz krok do nowej miłości.
smutas31 odetnij się od niej. Co z tego, że jest z pod znaku barana. Jeśli teraz jej ulegasz i ona robi sobie z tobą co chce to ona prędzej czy później znów cię kopnie w dupę i tym razem może być to z powodu innego. Bo facet powinien rządzić związkiem i kobietą! Jeśli tak nie jest to wtedy my odczuwamy, że facet jest mięczkiem, nie czujemy tzw bezpieczeństwa no i ogólnie przestaje nam imponować. Na pewno czasem jest fajnie jak mężczyzna kobiecie ulega, ale nie zawsze i kiedyś musi zbuntować się. Jak będziesz tak dalej postępować to nic z tego nie będzie. Musisz odciąć się od niej, pokazać jej, że ona już nie jest dla ciebie najważniejsza i nie pisać, nie spotykać się z nią! Właśnie mój eks zastosował na mnie taką terapie szokową, że najpierw ja traktowałam go jak twoja kobieta ciebie, że kiedy mi się podobało to do niego pisałam, kiedy chciałam się z nim spotykałam. Pisał mi że był na imprezie, poznał kogoś, ale nie obchodziło minie to. Po prostu wiedziałam, że nadal jest mój, a ja mogę sobie robić co chce, a potem przestał do mnie pierwszy pisać, po 2 tyg odezwałam się i napisałam, że tęsknie, a on, że spoko, ale on nie i wtedy moje piekło się zaczęło. Napisał miedzy innymi, że on zakończył wszystko ze mną, że jest mu teraz dobrze, że już nic do mnie nie czuje i żebym znalazła sobie innego bo on nie wróci... A jak potem cierpiałam i go błagałam, żeby wrócił to już nie chcę tu pisać... Myślę że i twojej taki zimny kubeł wody dobrze zrobi.