Hej
Jestem w podobnej sytuacji. Tylko, że ja mój związek zakończyłam, a potem chciałam walczyć jak już było za późno. Przeczytaj mój wątek to się dowiesz jak mniej więcej wyglądało moje rozstanie. a więc nie jestem z eks od 4,5 miesiąca. Po próbie walki w połowie lutego o nas stwierdziłam, że już nic nie mogę zrobić i jedyne co to się mu nie narzucać. Jedna zasada "jak będzie chciał to napisze, ty pierwsza nie pisz!". I odzywał się do mnie, pierwszy robił ze mną wywiad czy baluje, czy kogoś poznała, a jak tak to kto to, a potem chwalił się jaki jest teraz szczęśliwy, jak mu jest dobrze, że dużo imprezuje, że popoznaje fajne laski, a jedna mu bardziej w oko wpadła. . Myślałam, że serce mi pęknie jak opowiadał o niej, że byli razem na imprezie, spotykają się, pocałował ją... Każdy wieczór płakałam i zamartwiałam się czy jest z nią. Co parę minut byłam na fb u niego i u tej panny na profilu. W ogóle okazało się, że to koleżanką naszej znajomej i to ona ich zapoznała więc wypytywałam jej czy mają się ku sobie, jak ich relacje wyglądają. Każda wiadomość była tą złą. Głupia byłam, że taki wywiad przeprowadzałam bo na pewno dużo bólu bym sobie zaoszczędziła, a ta nasza znajoma bardziej pomagała jej niż mi. Chciałam się z nim spotkać w święta, ale odpisał mi że on nie chce komplikować sobie życia, jest szczęśliwy i utrzymuje kontakt z tą nową dziewczyną. załamałam się po raz kolejny. W święta przeżywałam totalne załamanie, już miałam dosyć życia. To był czas na przemyślenia i podsumowanie swojego życia. Powiedziałam sobie dosyć! Zero informacji o nim, a ja się biorę za siebie. Poszłam nawet do wróżki bo nie mogłam dalej żyć w takiej nieświadomości bo chciałam wiedzieć czy wróci czy nie. I ciesze się, że to zrobiłam bo po spotkaniu odczułam straszną ulgę. Powiedziała mi, że wróci, ale w tej chwili przestaje mieć to znaczenie bo mam do niego teraz żal. Tydzień po świętach napisał do mnie, najpierw wywiad co u mnie, a potem zaczął mi wyrzucać, że go wykorzystywałam, zdradzałam, zrobiłam z niego pantofla i tam takie inne. Napisałam mu wtedy, że nasz etap jest dla mnie skończony. Że się pozbierałam, zaczynam nowe życie, nie chce rozdrapywać ran i przeszłość już nie ma dla mnie znaczenia, a to jak mi pisał i się zachowywał to była dla mnie wielkim rozczarowaniem i przysługą z jego strony. Odpisał, że teraz zwalam na niego za wszystko winę, że z tą dziewczyną tylko się spotyka bo nie chciał gnić i myśleć o tym co było kiedyś. Tak jakby umywał od tego wszystkiego ręce i robił to wszystko przeze mnie. Po tych wyrzutach był między nami miesiąc ciszy, aż do wczoraj. Napisał do mnie w nocy co u mnie, jak studia, a potem co w życiu prywatnym. Pisałam mu tylko o uczelni, a on pytał non stop co u mnie poza szkoła bo u niego to słabo, czy imprezuje, ale odp, że idę już spać bo byłam zmęczona i napisałam, że jasne, że imprezuje (bo faktycznie teraz tak jest). Nie chciałam się wdawać w szczegóły co dokładnie się u niego dzieje bo czuje, że chciał się wygadać, ale powiedziałam sobie "nie" bo jak ja mu pisałam jak za nim cierpię, tęsknie, kocham to on mnie zlewał i pisał o swoim szczęściu, imprezach i dziewczynach. O 2 w nocy napisał mi jeszcze, że wspomina z kolegą weekendy u mnie, że były to bardzo mile weekendy... Nie wiem do czego to wszystko zmierza bo z jednej strony chce być z nim, a z drugiej to ja na serio już sobie życie bez niego układam i jest mi z tym dobrze. Wole jak ze sobą nie piszemy bo wtedy jestem spokojniejsza i nie przypomina mi o sobie.