WitchQueen nie mówię, że tak jest ale, że spotkałam się z taką opinią
Z tym przyznawaniem się do wielu partnerów uważaj... jeszcze stos rozpalą ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Dziewictwo
Strony Poprzednia 1 2 3
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
WitchQueen nie mówię, że tak jest ale, że spotkałam się z taką opinią
Z tym przyznawaniem się do wielu partnerów uważaj... jeszcze stos rozpalą ![]()
Podobne tematy
WitchQueen napisał/a:Czy ty masz jakąś obsesję?
Proszę o pilnowanie swojego nosa
Mój nos jak zawsze prosty i piękny
A ty dalej nie napisałaś odnośnie wątku kompletnie nic sensownego. Długo będziesz wałkować jeden, niezwiązany z wątkiem temat? Chyba trafiłam z tą obsesją ![]()
agnik - no fakt
stos dla puszczalskiej wiedźmy. Stosy to swego czasu była specjalność chrześcijan, więc kto wie, czy moda nie wróci, skoro kult dziewictwa ma się znakomicie.
Co do ciasności - a może po prostu niektórzy muszą sobie jakoś tłumaczyć "logicznie" wyższość dziewictwa żeby ich nikt nie wziął za dewotów, a że jest to cokolwiek śmieszne to już inna sprawa ![]()
Nawet jak moda nie wróci szykuj się na kociołek z gorącą smoła w przyszłości
Może będziemy sąsiadkami ![]()
Na pytanie dlaczego to robią, nie potrafią przytoczyć żadnego logicznego argumentu poza tym, że robią to z przekonania.To mnie zadziwia naprawdę.
A dla mnie argument 'przekonania' jest najbardziej przekonywujący. Bo to oznacza, że osoba nie chce robić nic przeciwnego swojemu sumieniu. Takie ma przekonanie właśnie, że to dla niej słuszne i tak postępuje. Może z czasem zmienia zdanie, może nie- jej sprawa.
Endar Spire napisał/a:Na pytanie dlaczego to robią, nie potrafią przytoczyć żadnego logicznego argumentu poza tym, że robią to z przekonania.To mnie zadziwia naprawdę.
A dla mnie argument 'przekonania' jest najbardziej przekonywujący. Bo to oznacza, że osoba nie chce robić nic przeciwnego swojemu sumieniu. Takie ma przekonanie właśnie, że to dla niej słuszne i tak postępuje. Może z czasem zmienia zdanie, może nie- jej sprawa.
Jestem tego samego zdania ![]()
Nawet jak moda nie wróci szykuj się na kociołek z gorącą smoła w przyszłości
Może będziemy sąsiadkami
Pójdziemy do piekła! Hell yeah! ![]()
Mój facet i kilku jego kumpli pracowali kiedyś z chłopakiem, który był z tych czekających do ślubu, miał dziewczynę oczywiście dziewicę. Ogólnie był całkiem ok. ale jak zaczynali rozmawiać o kobietach i seksie to bardzo usiłował ich przekonywać, że jest w lepszej sytuacji i generalnie mój chłopak stwierdził, że rozmowa z nim na ten temat to jak rozmawiać z kimś kompletnie z innego świata, bo on po prostu o seksie nie miał żadnego pojęcia, a jedynie wyobrażenia. Poza tym zarzucał im kompletny brak poszanowania wobec kobiet. Pomijając fakt, że mężczyźni w swoim gronie rozmawiają często o kobietach w sposób dość specyficzny i nawet dla co wrażliwszych kobiet czasami irytujący, to akurat mój chłopak mimo dość szowinistycznego poczucia humoru z szacunkiem do kobiet zdecydowanie nie jest na bakier, jego kumple też. Ja miałam w liceum koleżankę, która chciała być dziewicą do ślubu i jak żaliła mi się, że nie może jechać z chłopakiem na wakacje nad morze, bo będą tam sami i pokusa będzie zbyt wielka, to szczerze mówiąc nie ogarniałam o co właściwie chodzi. Niby chcą czekać do ślubu - ok. ale jednocześnie się boją, bo popęd jest i nie tak łatwo go zignorować. Spytałam jej więc co się stanie jeżeli jednak pojadą i jednak to zrobią. Oparła z przekonaniem, że wtedy na pewno związek się rozpadnie, bo będą mieć wyrzuty sumienia i to już nie będzie to samo. Powiedziałam jej, że przecież ludzie są ze sobą w związkach, uprawiają seks i to całkiem normalne. Stwierdziła, że nie wiedzą co czynią i na pewno im to zaszkodzi. Nie miałam więcej pytań.
Po prostu indoktrynacji się nie da przeskoczyć nawet logicznymi argumentami.
Dokładnie WitchQueen.
Ta indoktrynacja jest przerażająco silna.
Wierzący utożsamiają seks z czymś no... złem koniecznym. Mimo, że paradoksalnie wmawia się, że seks jest Bogu miły to jednak wszystkie inne znaki zdają się temu przeczyć. No to jest przerażające ja Ci powiem, bo mam dwie kuzynki, obie dziewice, mają chłopaków wyznających te same zasady, no niby im ze sobą dobrze. Ale czy to dobre samopoczucie nie polega przypadkiem na tym, że jakby to ująć... nie znają innego życia? Te moje obie kuzynki praktycznie nigdzie się nie ruszają same. I tak w zasadzie jest od zawsze, że wszędzie jak jeżdżą to tylko w pakiecie, we dwójkę nie pojadą, bo wiadomo... pokusa. To jest jednak przerażające.
Mnie tych ludzi generalnie żal jest z takiego powodu, że jakaś dziwna ideologia ogranicza ich postrzeganie świata. Jeśli to robią i jest im z tym dobrze nie ma sprawy. Tylko zastanówmy się, bo człowiek wierzący to człowiek ograniczony tak naprawdę w wielu kwestiach, z seksem na czele. Ci ludzie nie znają innego życia dlatego ich aktualne im nie przeszkadza. Kurde, gdyby Bóg chciał, żebyśmy uprawiali seks tylko w małżeństwie to do licha ograniczyłby nam popęd seksualny prawda? No na logikę rzecz biorąc, po co nam w takim razie popęd seksualny skoro na każdym kroku nam się go ogranicza prawda?
Catwoman tylko argument z "przekonania" jest też argumentem dość banalnym w swej istocie. Ludzie wiele rzeczy robią z przekonania. Ja mogę zacząć zabijać ludzi myślących inaczej, niż ja... i też będę to robił z przekonania, że tak jest lepiej dla świata. Bo mam taką, a nie inną wizję. Nie tędy droga. Ludzie robią wiele rzeczy z przekonania i różne to daje efekty. Ja bym Ci przyznał rację, gdyby nie fakt, że ludzie mają tendencję do wciskania innym swojej racji i tu nawet nie chodzi o samą religię, ale tak ogólnie o światopogląd. Ludzie uwielbiają wręcz wciskać swoje kity innym, czerpią z tego satysfakcję, gdy uda im się ten kit wcisnąć. W tym momencie przekonania stają się niebezpieczne. Rozumiesz do czego dążę? Spójrz na Islam, tam też ludzie robią te rzeczy z przekonania.
Katolicy nie mordują, ale wciskają swoje racje na inny, równie irytujący sposób. Ja przykładu daleko szukać nie muszę, bo mam wujka, który no jak można się domyśleć ślubu nie ma, ani cywilnego, ani kościelnego. Jest napiętnowany przez resztę rodziny "głęboko wierzącej" z moimi rodzicami na czele tak naprawdę.
Problemu by rzeczywiście nie było jakby każdy ze swoimi przekonaniami ograniczał się do miru domowego. Możesz sobie mieć jakie chcesz przekonania, ale wychodząc do ludzi masz obowiązek zachowywać się tak, aby nie uprzykrzać innym egzystencji swoją osobą i swoim zachowaniem.
Kolejna sprawa. Przekonania przekonaniami, ale często jest tak, że Ci ludzie nie robią tego z własnego przekonania, tylko z przekonania otoczenia, bo ktoś im to przekonanie wmówił. Zastraszono tych ludzi po prostu. Przekonania bywają zgubne. Dla mnie osobiście to jest najgłupszy argument jaki można wytoczyć.
EDIT.
A powiem jeszcze coś w sumie "z ostatniej chwili". Byłem na wizycie u psychologa, już mniejsza o to dlaczego. Kobieta najwyraźniej dość głęboko wierząca, bo po usłyszeniu mojej historii w zasadzie całe zło przypisała seksowi przedmałżeńskiemu. Wszystkie jakieś moje niepowodzenia przypisywała współżyciu. Obłęd.
Tak jest wydaje mi się, że katolikom trudno zachować się neutralnie wobec osób prezentujących odmienne czyt. grzeszne poglądy wobec idei głoszonych przez ich religie. Nie wszystkim oczywiście, ale spotkałam wiele takich osób, w tym nauczycieli, którzy traktowali o wiele gorzej osoby nie chodzące na lekcje religii.
EDIT.
A powiem jeszcze coś w sumie "z ostatniej chwili". Byłem na wizycie u psychologa, już mniejsza o to dlaczego. Kobieta najwyraźniej dość głęboko wierząca, bo po usłyszeniu mojej historii w zasadzie całe zło przypisała seksowi przedmałżeńskiemu. Wszystkie jakieś moje niepowodzenia przypisywała współżyciu. Obłęd.
Przyznam, że aż ciężko mi w to uwierzyć. Kto jak kto, ale psycholog... nie powinien takich bzdur wygadywać.
Endar Spire napisał/a:EDIT.
A powiem jeszcze coś w sumie "z ostatniej chwili". Byłem na wizycie u psychologa, już mniejsza o to dlaczego. Kobieta najwyraźniej dość głęboko wierząca, bo po usłyszeniu mojej historii w zasadzie całe zło przypisała seksowi przedmałżeńskiemu. Wszystkie jakieś moje niepowodzenia przypisywała współżyciu. Obłęd.Przyznam, że aż ciężko mi w to uwierzyć. Kto jak kto, ale psycholog... nie powinien takich bzdur wygadywać.
A jednak. Co chwilę w rozmowie sugerowała między wierszami, że to współżycie to zadziałało na moją niekorzyść... no i inne tego typu insynuacje.
a jak to miało Ci zaszkodzić?
Tak jest wydaje mi się, że katolikom trudno zachować się neutralnie wobec osób prezentujących odmienne czyt. grzeszne poglądy wobec idei głoszonych przez ich religie. Nie wszystkim oczywiście, ale spotkałam wiele takich osób, w tym nauczycieli, którzy traktowali o wiele gorzej osoby nie chodzące na lekcje religii.
Też to zauważyłam. W sumie tu się spirala dewocji i nietolerancji nakręca pokoleniowo. Większość moich bardzo wierzących rówieśników, to osoby, które wyniosły to z domu. Jak od dziecka się wmawia komuś, że seks jest grzeszny, zły, a Ci, którzy grzeszą idą do piekła, to ktoś podatny bardziej na sugestie przyjmie to za pewnik. Skoro cała rodzina tak funkcjonuje, to przecież to jest dobre. No i potem jest to przenoszone dalej. Znam osobiście jednostki niewierzące z katolickich rodzin i odwrotnie, ale do tego jest potrzebne dużo samodzielnego, niezależnego myślenia. Mam wrażenie, że religia zostawia strasznie mało miejsca na niezależne myślenie, bo wszystko jest obwarowane przez nakazy i zakazy. KK mam wrażenie lubuje się w piętnowaniu albo udziwnianiu sfery seksualnej i miewa sprzeczne poglądy. Z jednej strony - rozmnażajcie się, a z drugiej za uleganie popędowi pójdziecie do piekła. Jakby mogli, to pozostawiliby tylko samo płodzenie dzieci, a sam akt seksualny odarliby ze wszystkiego co w nim piękne. Nie rozumiem dlaczego miałabym decydować o tak intymnej sprawie jaką jest seks na podstawie stanowiska kościoła, albo wręcz pod presją rodziny, która sądzi, że tak jest lepiej.
Co do lekarzy i psychologów, którzy są wierzący - niech sobie wierzą w co chcą, ja do tego nic nie mam, ale nie powinni przenosić swoich poglądów na pracę, bo spotykają się z różnymi ludźmi, o różnych poglądach. Potem mamy takie kwiatki jak ginekolodzy nie wypisujący antykoncepcji i psychologowie uważający, że wszystko przez seks. Jak się ktoś najął na psa to musi umieć szczekać. Proste. Jest tyle innych zawodów, specjalizacji, jak ktoś ma problem z odgraniczeniem swoich poglądów od wykonywanej pracy (oczywiście jeżeli praca tego wymaga) to nie powinien być psychologiem ani ginekologiem.
. Jak od dziecka się wmawia komuś, że seks jest grzeszny, zły, a Ci, którzy grzeszą idą do piekła, to ktoś podatny bardziej na sugestie przyjmie to za pewnik. Skoro cała rodzina tak funkcjonuje, to przecież to jest dobre. No i potem jest to przenoszone dalej.
Nawet jeśli nie jest podatny to siedzi mu to gdzieś z tyłu głowy w podświadomości. Właśnie przypomniała mi się jedna lekarz, było to spotkanie rodzinne u mojego partnera, i aż dostałam kopa pod stołem żeby ugryźć się w język. Owa lekarz stwierdziła, że skoro homeopatia działa, a nie ma prawa, ze względu na nikła zawartość składników leczniczych to musi to być dzieło szatana, bo jak coś nie pochodzi od boga to jest jego dziełem. Zbaraniałam dosłownie, a przez myśl przeleciały mi badania o działaniu środków typu placebo.
Pełen zakazów i nakazów a i owszem z monopolem na ich interpretacje jak inaczej utrzymać tłum w ryzach? Zresztą ludzie lubią nie myśleć samodzielnie więc tak wygodniej, wszystko jest czarne albo białe bo ktoś "mądry", kapłan tak powiedział
a jak to miało Ci zaszkodzić?
Mnie się pytasz? ![]()
Tak jak większość wierzących uważa. Że seks jest zły. Zwyczajnie.
WitchQueen podała przykład idealny swojej koleżanki. Wierzący twierdzą, że seks przedmałżeński niszczy związek i przez to się rozpada. Wierzący uważają, że seks przedmałżeński jest niepełny i wypacza psychikę człowieka
Fajne co? ![]()
Myślałam o jakiś przykładach tego co mówiła/sugerowała.
Niedawno mojemu przyjacielowi jego dziewczynie, którą z resztą też uwielbiam, pękła prezerwatywa. Pękła tak niefortunnie, że aż została w koleżance. Znaleźli jakąś panią ginekolog i pobiegli żeby wyjąć jakoś te strzępki i po tabletkę "po" oczywiście. Koleżanka została przez tą babę potraktowana jak jakiś gorszy gatunek, baba stwierdziła, że trzeba było myśleć zanim zaczęli uprawiać seks i że takich tabletek to ona nie wypisuje. Sama też miałam sytuację, że potrzebowałam takiej tabletki i ze znalezieniem lekarza, który to wypisze był poważny problem.
Właśnie to jest prawda, że większość ludzi jak ma do wyboru to lepiej jak ktoś "mądrzejszy" zdecyduje za nich, bo wtedy nie muszę mieć dylematów i mają przekonanie o słuszności wyboru. Dlatego tak łatwo w ten sposób kontrolować tłum.
To jest z tym wypaczaniem psychiki człowieka najlepsze. A ślub oczywiście robi z miejsca z seksu coś, co nie wypacza związku. Najbardziej mnie rozwala jak podaje się argument o tym, że przed ślubem to jest brak szacunku. A jak po ślubie to już nie? Nawet jak mąż leje żonę i jest ostatnim bydlakiem to ważne, że robią to po bożemu i wtedy to już nie jest brak szacunku?
W zasadzie też nie rozumiem tego szacunku, wygląda na używanie szumnych słów, z którymi się nie dyskutuję, można szanować kobietę idąc z nią do łóżka jednokrotnie, a można nie szanować kobiety która jest w związku małżeńskim (oczywiście chodzi mi o relację mąż, żona)
Endar Spire ale nie biorąc już pod uwagę przekonań psycholożki; Twoje problemy MOGĄ wypływać z seksu. To, że kobieta mówi, że masz problem z powodu niewłaściwych doświadczeń seksualnych, nie oznacza od razu, że jest dewotką. Jakby Ci to osoba z tabliczką "Ateista" powiedziała, to byś uwierzył?
Tak, kwestia "przekonania" przybiera swą niebezpieczną wersję, gdy próbuje się do swojego stylu życia przekonać innych nie jako opcję a jako jedyną, słuszną decyzję.
Eh, ci "katopsychologowie" są najlepsi. Miałam taką jedną pedagog w liceum. Mój przyjaciel, który jest gejem trafił do niej parę razy. Oczywiście dowiedział się, że wszystkie jego niepowodzenia to wina jego orientacji i cały czas "pocieszała", że to da się leczyć. A przyjaciel jest bardzo zadowolony z bycia gejem (nie znam drugiej tak pozytywnie zakręconej i pełnej energii osoby) i nie ma zamiaru się "leczyć". Lepszy numer ta baba wywinęła mi. Nie byłam u niej ani razu, co nie przeszkadzało jej zadzwonić do moich rodziców i urządzić litanii o tym, jak to się niby o mnie martwi. Powinni coś zrobić, bo ubieram się jak satanistka, prawdopodobnie ćpam (jestem niskociśnieniowcem...), nie zadaję się ze swoją klasą, tylko z młodszymi (idę tam gdzie mnie lubią, proste), i najlepsze: na pewno nie jestem już dziewicą (niby skąd może to wiedzieć i co ją to, do jasnej ciasnej, obchodzi?!! Żeby to gimnazjum chociaż było, ale liceum, serio?!).
Catwoman, ale jeśli ta kobieta sugerowała, że niewłaściwość tych doświadczeń wypływa li tylko z tego, że występują bez ślubu, to chyba jest to jednak nie na miejscu...
Hej, a może seks wypacza związek dlatego, że jak się okaże przed ślubem, że jest skrajne niedopasowanie, to ludzie się rozstają? To ma sens! Tylko, że po ślubie to i tak wyjdzie, więc nie wiem, czemu to ma być lepsze...
Z tymi wieloma partnerami i utratą ciasności to jest jakaś bzdura. Ciasność zależy tak naprawdę trochę od budowy, a w sporej części od siły mięśni Kegla. Dziewice nie mają zwykle wyćwiczonych owych mięśni
Johnny Soporno tłumaczył to mniej-więcej tak... "My faceci, jeśli nie chcemy być wiotcy, to musimy ćwiczyć nasze mięśnie. Ale mówicie, że jak kobieta uprawia dużo seksu, to jest luźna i wiotka. To nieprawda, bo pochwa jest otoczona mięśniami, a dużo treningu wiecie jakie daje efekty."
Jakieś dziewczyny tutaj na forum mówiły też, że jak długo nie uprawiały seksu, to potem było ciasno. Może tylko tak się zdawało, a może to prawda...
Catwoman, ale jeśli ta kobieta sugerowała, że niewłaściwość tych doświadczeń wypływa li tylko z tego, że występują bez ślubu, to chyba jest to jednak nie na miejscu...
.
Zatem zapytajmy Autora tych słów czyli Endar Spire: Czy psycholożka powiedziała, że masz problemy bo uprawiasz seks przedmałżeński?
spider nawet jeśli dokładnie tak powiedziała, nie oznacza to, że nie może to być prawda. Osoba może mieć (nawet podświadomie) wyrzuty sumienia, co ją w pewnych kwestiach blokuje.
Z tymi wieloma partnerami i utratą ciasności to jest jakaś bzdura. Ciasność zależy tak naprawdę trochę od budowy, a w sporej części od siły mięśni Kegla. Dziewice nie mają zwykle wyćwiczonych owych mięśni
Johnny Soporno tłumaczył to mniej-więcej tak... "My faceci, jeśli nie chcemy być wiotcy, to musimy ćwiczyć nasze mięśnie. Ale mówicie, że jak kobieta uprawia dużo seksu, to jest luźna i wiotka. To nieprawda, bo pochwa jest otoczona mięśniami, a dużo treningu wiecie jakie daje efekty."
Jakieś dziewczyny tutaj na forum mówiły też, że jak długo nie uprawiały seksu, to potem było ciasno. Może tylko tak się zdawało, a może to prawda...
A widzisz, a mnie się zrobiło wyraźnie ciaśniej odkąd regularnie uprawiam seks i ćwiczę mięśnie kegla i zdecydowanie mi się poprawiło pożycie seksualne w związku z tym, mój facet też jest tym zachwycony, że go mogę w każdej chwili ścisnąć. Zaobserwowałam to też w związku z tym, że jakieś półtora roku temu kupiłam sobie wibrator. Wydawał się odpowiedniej wielkości, potem go dość długo nie używałam, teraz zaś, jak użyłam po jakimś czasie, to stwierdziłam, że jednak jest za duży.
spider123 - ja też przerabiałam podobne cyrki, tyle, że z polonistką i katechetką w gimnazjum. Na szczęście moja kochana mama wkurzyła się, pojechała do szkoły i zrobiła porządek
A w liceum już nie chodziłam na religię na szczęście.
spider123 napisał/a:Catwoman, ale jeśli ta kobieta sugerowała, że niewłaściwość tych doświadczeń wypływa li tylko z tego, że występują bez ślubu, to chyba jest to jednak nie na miejscu...
.Zatem zapytajmy Autora tych słów czyli Endar Spire: Czy psycholożka powiedziała, że masz problemy bo uprawiasz seks przedmałżeński?
spider nawet jeśli dokładnie tak powiedziała, nie oznacza to, że nie może to być prawda. Osoba może mieć (nawet podświadomie) wyrzuty sumienia, co ją w pewnych kwestiach blokuje.
Prawda, niech Endar Spire się wypowie. Po prostu z tego co napisał do tej pory odniosłam wrażenie, że było podobnie jak z moim przyjacielem. Co do tych ukrytych wyrzutów sumienia również może mieć rację, ale to trochę dziwne, że psycholog szukałby tylko w tej kwestii przyczyn problemów, jakie by one nie były. Psychika nie jest taka prosta
Mnie tam żaden psycholog nigdy nie pytał o życie seksualne. A jeśli nawet by zapytał i doszedł do wniosku, że przez to mam problemy, powinien chyba polecić skierowanie się do seksuologa, tak myślę.
Witchqueen - ja też nie, co oczywiście było dowodem w oczach tej nawiedzonej baby na mój głęboki satanizm
Nie mam pojęcia, jakim cudem udaje jej się utrzymać posadę. Prawie nikt do niej nie chodził (a już na pewno nie z własnej woli), bo wiadomo było, że o ich problemach będzie wiedziało pół ciała pedagogicznego.
Spider123 - ja jeszcze do tego łaziłam na czarno i w koszulkach Children of Bodom, więc tym bardziej podejrzenia wydawały się wszystkim uzasadnione. Na lekcji wychowania do życia w rodzinie kiedyś wyrzucono mnie z klasy, bo dość dosadnie zanegowałam skuteczność metod naturalnych planowania rodziny i abstynencji jako klucza do szczęścia w związku.
Włos mi się ma głowie jeży jak słyszę o abstynencji a jeszcze bardziej jak słyszę o naturalnych metodach antykoncepcyjnych ...
Włos mi się ma głowie jeży jak słyszę o abstynencji a jeszcze bardziej jak słyszę o naturalnych metodach antykoncepcyjnych ...
A nie powinien
Nie rok, nie dwa żyjesz w Polsce ![]()
Spider123 - ja jeszcze do tego łaziłam na czarno i w koszulkach Children of Bodom, więc tym bardziej podejrzenia wydawały się wszystkim uzasadnione. Na lekcji wychowania do życia w rodzinie kiedyś wyrzucono mnie z klasy, bo dość dosadnie zanegowałam skuteczność metod naturalnych planowania rodziny i abstynencji jako klucza do szczęścia w związku.
Czerń rządzi, koszulki głównie z Mansonem
A ja się w podstawówce kłóciłam z katechetką na temat aborcji
Włos mi się ma głowie jeży jak słyszę o abstynencji a jeszcze bardziej jak słyszę o naturalnych metodach antykoncepcyjnych ...
Toć to się nazywa "planowanie rodziny" i słusznie
A co do abstynencji, nigdzie nie widziałam żadnych obiektywnych badań przeprowadzonych na ten temat (jeśli ktoś zna, to proszę o link), a na wdż-cie na pewno ich nie przedstawiają, tylko takie sobie teoretyzowanie... i oczekują chyba wiary na słowo. Powodzenia.
Co jest przeciwieństwem dziewictwa?
Wiesz tu nawet nie chodzi o skuteczność tylko dla mnie seks ma jest najbardziej pociągający kiedy mam na to ochotę a nie kiedy akurat mam dni niepłodne.
Wiesz tu nawet nie chodzi o skuteczność tylko dla mnie seks ma jest najbardziej pociągający kiedy mam na to ochotę a nie kiedy akurat mam dni niepłodne.
Co racja to racja. Ja mam akurat od owulacji do końca cyklu taką chcicę, że mnie roznosi. W sumie jednak punkt kulminacyjny był w dzień, w który dostać miałam okres - czyste szaleństwo.
Koszulki z Mansonem też były
W podstawówce, w pierwszej klasie, moja matka została wezwana do szkoły, bo na religii poddałam w wątpliwość dziewictwo Marii. To musiało być swoją drogą zabawne, jak siedmioletnia dziewczynka pouczała katechetkę na temat tego, że jak Maria jest matką, to dziecko się samo nie zalęgło, a jak rodziła to tym bardziej dziewicą być nie może. Aczkolwiek pani katechetce nie było chyba wtedy do śmiechu ![]()
agnik napisał/a:Wiesz tu nawet nie chodzi o skuteczność tylko dla mnie seks ma jest najbardziej pociągający kiedy mam na to ochotę a nie kiedy akurat mam dni niepłodne.
Co racja to racja. Ja mam akurat od owulacji do końca cyklu taką chcicę, że mnie roznosi. W sumie jednak punkt kulminacyjny był w dzień, w który dostać miałam okres - czyste szaleństwo.
Koszulki z Mansonem też były
W podstawówce, w pierwszej klasie, moja matka została wezwana do szkoły, bo na religii poddałam w wątpliwość dziewictwo Marii. To musiało być swoją drogą zabawne, jak siedmioletnia dziewczynka pouczała katechetkę na temat tego, że jak Maria jest matką, to dziecko się samo nie zalęgło, a jak rodziła to tym bardziej dziewicą być nie może. Aczkolwiek
pani katechetce nie było chyba wtedy do śmiechu
A dla mnie ten cały kalendarzyk jest za mądry, o
Zresztą, dla kogoś, kto jednego dnia prześpi 15 godzin, następnego 3, wkurza go byle drobiazg i pije hurtowe ilości kawy, to raczej słaba metoda ![]()
No i dobrze, widać, że byłaś obeznana w temacie
choć katechetka zapewne tego nie doceniła
dzieciak ukarany za wiedzę - takie rzeczy tylko w polskiej szkole.
Nie no, kary nie było, bo mama jak ją wezwali objechała katechetkę, że nie będzie córki w ciemnogrodzie chować i nie życzy sobie problemów z powodu tego co powiedziałam ![]()
Dla mnie po prostu ten cały kalendarzyk jest niepewny i skomplikowany. Też śpię jak popadnie, jestem nerwowa, niezorganizowana, mam prawdopodobnie lekkie adhd, nieregularne cykle i policystyczne jajniki. Poza tym za bardzo lubię seks żeby się przejmować jakimiś dniami płodnymi i za bardzo nie lubię dzieci żeby zaryzykować ich posiadanie. A znam ja trochę dzieci z pomyłek w kalendarzyku.
Kalendarzyk to czysta herezja -- wtedy kiedy najbardziej jest ślisko i erotycznie trzeba sobie dać spokój z seksem... Jak się staraliśmy o trzecie dziecko to mielismy kilka lat seksu bez zabezpieczeń... super było i nawet pamiętamy seks kiedy dzidziuś się począł.
A czemu łączymy kwestię antykoncepcji naturalnej z dziewictwem? "Kalendarzyk" do lamusa odszedł już dawno, a ilość przespanych czy nieprzespanych godzin ma sens jedynie w metodzie termicznej, jeśli już o metody antykoncepcyjne zahaczamy.
A czemu łączymy kwestię antykoncepcji naturalnej z dziewictwem? "Kalendarzyk" do lamusa odszedł już dawno, a ilość przespanych czy nieprzespanych godzin ma sens jedynie w metodzie termicznej, jeśli już o metody antykoncepcyjne zahaczamy.
Nie łączymy z dziewictwem, bo to się w sumie trochę wyklucza, tylko z poglądami, z których to mityczne uświęcone dziewictwo się wzięło, a zahaczają one także o antykoncepcje - poniekąd z tego, że antykoncepcja i seks są "be" według tej ideologii wziął się kult dziewictwa
Z tym kalendarzykiem to byś się jeszcze zdziwiła jak często owa metoda z lamusa wychodzi, albo nie chce do niego na dobre wejść
i ile dzieci się z tego bierze.
Nie zdziwiłabym się ... idąc tropem wpisów w dziale Antykoncepcja!
Tak, ja wiem, że to się łączy w pewną całość; dziewictwo bo zazwyczaj wyznanie rzymskokatolickie, to z kolei pociąga za sobą kolejną rzecz: zazwyczaj bojaźń przed seksem, to z kolei zazwyczaj nikłą wiedzę nt. antykoncepcji, to zazwyczaj niechęć do stosowania antykoncepcji.
Jednak jest słowo "zazwyczaj", które trąci stereotypem z gwiazdką-odnośnikiem
Ja tylko pragnę zgodzić się z tym, że to dziewictwo faktycznie wyniesiono na piedestały, a seks przedmałżeński zdemonizowano. Ale dla niektórych ludzi jest to opcja. Nie znaczy, że mają lub będą mieli jakieś problemy w łóżku i ze sobą w ogóle. Różni ludzie różnie dojrzewają do pewnych decyzji.
Osobiście uważam, że jeśli młodzi ludzie mają już okazywać się niedorzeczni czy głupi, niech tego seksu nie uprawiają, niż jakby miały z tego wypłynąć jakieś problemy, niechciane ciąże itp.
Nie zdziwiłabym się ... idąc tropem wpisów w dziale Antykoncepcja!
![]()
Tak, ja wiem, że to się łączy w pewną całość; dziewictwo bo zazwyczaj wyznanie rzymskokatolickie, to z kolei pociąga za sobą kolejną rzecz: zazwyczaj bojaźń przed seksem, to z kolei zazwyczaj nikłą wiedzę nt. antykoncepcji, to zazwyczaj niechęć do stosowania antykoncepcji.
Jednak jest słowo "zazwyczaj", które trąci stereotypem z gwiazdką-odnośnikiem![]()
Ja tylko pragnę zgodzić się z tym, że to dziewictwo faktycznie wyniesiono na piedestały, a seks przedmałżeński zdemonizowano. Ale dla niektórych ludzi jest to opcja. Nie znaczy, że mają lub będą mieli jakieś problemy w łóżku i ze sobą w ogóle. Różni ludzie różnie dojrzewają do pewnych decyzji.
Osobiście uważam, że jeśli młodzi ludzie mają już okazywać się niedorzeczni czy głupi, niech tego seksu nie uprawiają, niż jakby miały z tego wypłynąć jakieś problemy, niechciane ciąże itp.
Też nie uważam, żeby to oznaczało, że im się ten seks nie uda bądź uda. Za to uważam, że w razie niedopasowania się, czy trudnych sytuacji w związku będą potężnie zaskoczeni, że bóg ich nie uratował. Powiem Ci, że jak czytam niektóre wątki odnośnie nieudanego seksu, to co niektórym ludziom bym sądowy zakaz uprawiania wystawiła, bo tylko sobie robią tym krzywdę ze swojej głupoty.
Jestem natomiast zdania, że jak komuś wpojono, że seks jest w jakiś tam sposób grzeszny lub nieważny, to nie będzie się tym seksem cieszyć tak bardzo jakby mógł bez uprzedzeń. Przecież ludzie nieraz mają w tej kwestii problem z prozaicznych powodów, a co dopiero jak mają przeświadczenie, że robią źle, albo wręcz wyrzuty sumienia.
Oczywiście tak może być jak piszesz: "Jestem natomiast zdania, że jak komuś wpojono, że seks jest w jakiś tam sposób grzeszny lub nieważny, to nie będzie się tym seksem cieszyć tak bardzo jakby mógł bez uprzedzeń.",
ale może napiszę coś dziwnego:
znam ludzi, którzy do ślubu czekali z seksem; są z różnych denominacji religijnych, głównie protestanci i uwaga!- są to ludzie w różnym wieku! Nie tylko 20-latki, ale i 30-latki/-owie a nawet więcej (zaznaczam, że w przypadku tych starszych, najczęściej były to osoby owdowiałe lub rozwodnicy) i gdy nadeszła godzina zero, było...OK
Inaczej: rozkręcili się dopiero wtedy i szaleli w najlepsze co dzień
Miałam okazję być sąsiadką oraz bliską koleżanką nie tyle takich par, co np. tej osobliwej panny młodej i naprawdę, pełne zadowolenie.
Dla RÓŻNYCH osób wierzących, seks przedmałżeński to byłoby za dużo, jeśli chodzi o własne sumienie, przekonania. Wolą poczekać, niż obarczać się winą. I wierzę, że każdy z ludzi wierzących ma własne poznanie, jest inaczej przez Boga kierowany. No najlepiej byłoby Jego w tym względzie się poradzić i ci, co mają do Niego "po drodze", nie są skrzywdzeni ![]()
Sądzę, że dla każdego z nas gdzieś leży jakaś granica, jeśli chodzi o życie seksualne; dla jednych jest to seks analny, dla drugiego związek otwarty lub bdsm a dla jeszcze innego seks przedmałżeński.
Witam.
Jestem bezradna..Mam 19lat i jestem dziewicą,gdyż zawsze czekałam na prawdziwą miłość i miałam zasady,że nie będę współżyła bez miłości..Od 5miesięcy jestem w związku z 20latkiem,którego bardzo kocham i planuje z nim przyszłość,aczkolwiek okłamał mnie w kwestii swojej przeszłości o której niedawno mi się przyznał..pierwszy jego seks odbył się po alkoholu z dziewczyną,której twarzy do dziś nie pamięta-czego rzekomo bardzo żałuje..powiedział mi wtedy,że tylko robił to raz w życiu. Ale ostatnio przyznał mi się do tego,że nie był to tylko raz bo odbyły się jeszcze dwa kolejne:z czego jeden był na klatce schodowej.Zerwałam bez zastanowienia.Po pewnym czasie wróciliśmy do siebie,ale..czuje do niego obrzydzenie,non stop jak na niego patrze myśle o tym jak on mógł to zrobić. Każdy radzi bym zostawiła przeszłość za sobą,ale jak ja mam teraz oddać mu swoje dziewictwo?Skąd mam pewność,że nie zostawi mnie po tym? Mam mnóstwo dylematów..za 2tyg jedziemy razem nad morze i sądze,że on planuje,że wtedy wydarzy się nasz akt miłosny..Rozmawiając z nim twierdzi,że jestem jego życiową miłością,na dodatek pierwszą i uspokaja mnie gdyż zna moje obawy.
Jak rozwiązać tą sytuacje?
Moje myśli męczą mnie każdego dnia,pisze same złe scenariusze,nie ufam mu,nie potrafie mu wybaczyć tego co zrobił..
Jeśli chodzi o nasze bliskości to występują już pieszczoty,ale nie potrafie się na więcej przemóc,czuje wielką bariere..
Sądze,że dla mężczyzn nic z tego nie jest "magiczne"..Żałuje,że nie będzie to nasz wspólny pierwszy raz-to było moje marzenie..
Nie chce robić czegoś czego będe żałować,lecz obawiam się,że on dłużej nie wytrzyma tego bo ma swoje potrzeby..skoro mógł robić to z nieznajomą..
Jeśli czujesz, że Twoja psychika miałaby zostać pokiereszowana to nie rób nic wbrew sobie. Nie każdy, zwłaszcza w wieku 19 lat jest w stanie znieść ten ciężar jakim jest "po prostu seks".
Pewności, że po seksie Cię nie zostawi nie możesz mieć żadnej; bo i jaką? Związki, z seksem czy bez czasem się rozpadają, po prostu.
Jeśli jedziecie razem na wakacje, nawet jeśli niczego (Ty) nie planujesz, jednak pomyśl o dobrym zabezpieczeniu - bo znając życie, ten wyjazd będzie pod znakiem seksu.
Witam.
Jestem bezradna..Mam 19lat i jestem dziewicą,gdyż zawsze czekałam na prawdziwą miłość i miałam zasady,że nie będę współżyła bez miłości..Od 5miesięcy jestem w związku z 20latkiem,którego bardzo kocham i planuje z nim przyszłość,aczkolwiek okłamał mnie w kwestii swojej przeszłości o której niedawno mi się przyznał..pierwszy jego seks odbył się po alkoholu z dziewczyną,której twarzy do dziś nie pamięta-czego rzekomo bardzo żałuje..powiedział mi wtedy,że tylko robił to raz w życiu. Ale ostatnio przyznał mi się do tego,że nie był to tylko raz bo odbyły się jeszcze dwa kolejne:z czego jeden był na klatce schodowej.Zerwałam bez zastanowienia.Po pewnym czasie wróciliśmy do siebie,ale..czuje do niego obrzydzenie,non stop jak na niego patrze myśle o tym jak on mógł to zrobić. Każdy radzi bym zostawiła przeszłość za sobą,ale jak ja mam teraz oddać mu swoje dziewictwo?Skąd mam pewność,że nie zostawi mnie po tym? Mam mnóstwo dylematów..za 2tyg jedziemy razem nad morze i sądze,że on planuje,że wtedy wydarzy się nasz akt miłosny..Rozmawiając z nim twierdzi,że jestem jego życiową miłością,na dodatek pierwszą i uspokaja mnie gdyż zna moje obawy.
Jak rozwiązać tą sytuacje?
Moje myśli męczą mnie każdego dnia,pisze same złe scenariusze,nie ufam mu,nie potrafie mu wybaczyć tego co zrobił..Jeśli chodzi o nasze bliskości to występują już pieszczoty,ale nie potrafie się na więcej przemóc,czuje wielką bariere..
Sądze,że dla mężczyzn nic z tego nie jest "magiczne"..Żałuje,że nie będzie to nasz wspólny pierwszy raz-to było moje marzenie..
Nie chce robić czegoś czego będe żałować,lecz obawiam się,że on dłużej nie wytrzyma tego bo ma swoje potrzeby..skoro mógł robić to z nieznajomą..
Dziewczyno jak ja Cię rozumiem jak nikt inny, chociaż nie miałem takiej sytuacji. Zwróć uwagę, że on to robił jak nie był z Tobą. Zastanów się nad pewnym faktem, czy wolałabyś aby było jak teraz, czyli on bzykał się z kimś, na kim mu nie zależało i to było przed Tobą, czy wolałabyś, aby był prawiczkiem i później zastanawiał się jakby to było z inną?
Mylisz się, dla mężczyzn jest to tak samo magiczne jak dla kobiet. Jakiś tam przelotny seks, nigdy nie zastąpi seksu z prawdziwej miłości. Nie myśl o przeszłości, ważne aby teraz był Tobie wierny i Cię kochał i szanował, a ty czerp z tego radość.
Znajdź sobie prawiczka, albo przestań tak dramatyzować. Jeśli chcesz się przespać ze swoim chłopakiem to to zrób i zaniechaj wiary "w niepokalaną dziewicę". Strasznie się męczysz -- niepoptrzebnie. Sumienie/serce/intuicja prawdę Ci powie.
Bardzo panikujesz widzę ten sam post drugi raz na forum. Kenobi ma racje strasznie się męczysz.
Jeśli nie ufasz partnerowi nie powinnaś z nim iść do łóżka takie jest moje zdanie.
Z drugiej strony nie rozumiem skąd ten brak zaufania, nie zdradził Cię, spał z inną kobietą przed Tobą, jeśli będziesz się zadręczać tym, że chłopak miał kogoś wcześniej to faktycznie powinnaś poszukać prawiczka.
Czemu czujesz do niego obrzydzenie? Czemu piszesz wyłącznie czarne scenariusze?
skomplikowana19- to chyba jeszcze nie jest "czas" dla Ciebie. Kenobi ma chyba racje pisząc że dramatyzujesz.
Oczywiście masz prawo do szukania dla siebie faceta któremu zaufasz i razem będziecie dla siebie tymi pierwszymi ale czy to najważniejsze kryterium wyboru partnera? Myślisz że ten pierwszy raz jest zawsze taki cudowny? Niestety nie jest. W dodatku ludzie którzy mają zbyt duże oczekiwania i romantyczne wizje co do tego pierwszego razu chyba często zapędzają się w kozi róg- są rozczarowani bo nie było tak jak sobie wymarzyli. Lepsza jest postawa bardziej otwarta i pragmatyczna.
Jeśli nie ufasz swojemu obecnemu chłopakowi to nie pozwól mu na nic ale nie traktuj sexu jak czegoś niewyobrażalnie wzniosłego. Czasem to tylko zwykła wymiana płynów ustrojowych...
Ale pozniej by moglo sie okazac ze nie macie wspolnych upodoban co do seksu. Warto by chociaz bylo podzielic sie fantazjami miedzy soba w rozmowie.
Catwoman - ale ja nie mówię, że musi coś nie grać. Niektórym czekanie do ślubu pasuje, tego chcieli, tak im jest dobrze - super. Jak ktoś jest zadowolony z własnych wyborów to najważniejsze.
Nie lubię natomiast szukania w czekaniu do ślubu jakiegoś teoretycznego uszlachetniania związku i przeświadczenia o własnej wyższości, nieomylności. Zwłaszcza, że jest to tylko czcze teoretyzowanie - w każdym związku seksualnie może coś prędzej, czy później nie grać, dlatego jak ktoś się pakuje w małżeństwo nic o swojej seksualności nie wiedząc, to jest odrobinę jak całowanie lwa w d... - zysk żaden, a ryzyko spore. Nie musi być źle, ale należy się liczyć z tym, że jednak może, a ja odnoszę wrażenie, że ta cała "dziewicza propaganda" nierzadko zakłada całkowite powodzenie związku uwarunkowane właśnie czekaniem do ślubu.
Skomplikowana19 - ja mam wrażenie, że dla Ciebie na związek i seks jest zwyczajnie za wcześnie. Nie powinnaś się angażować w relację z kimś, do kogo czujesz obrzydzenie, bo możesz go zwyczajnie tym skrzywdzić. Albo pogodzisz się z faktem, że miał kogoś przed Tobą, albo będziecie musieli to zakończyć, a ty poszukasz sobie prawiczka. W ogóle co Cię konkretnie w nim brzydzi? Że uprawiał seks?
Skąd wiesz jak odbierają to faceci? Nie uprawiałaś przecież seksu, więc mam wrażenie, że o męskich odczuciach w kwestii seksu wiesz niewiele. Faceci też mają uczucia jakbyś nie wiedziała. A to, że nie wszyscy robią z dziewictwa i pierwszego razu uświęconą wartość to już inna sprawa.
a ja odnoszę wrażenie, że ta cała "dziewicza propaganda" nierzadko zakłada całkowite powodzenie związku uwarunkowane właśnie czekaniem do ślubu.
A to masz rację; dziewczyny chyba często po cichu tego właśnie oczekują, że będzie tak "święcie" ,uroczyście i wyjątkowo BO CZEKAŁY. Nie no, powodzenia w tym związku, jeśli coś innego nawala, to za pomocą upragnionego seksu nie będzie na pewno.
Gdybym był prawiczkiem i miał możliwość wyboru jaki będzie mój pierwszy raz, to wybrałbym takie okoliczności, które niby są najgorszym możliwym scenariuszem: albo gdzieś na zapleczu dyskoteki, albo na trawie pod lasem, albo po pijanemu na tylnym siedzeniu auta, albo w kącie przy budce z lodami w nocy. Wszsytko może być zchrzanione a i tak bedzie fajnie.
Przeraża mnie natomiast myśl o pierwszym razie zaplanowanym, wśród świec, w pełnej ceremonii... czuję to jako fałsz polegający na tym, że wszystko jest fajne, za wyjątkiem seksu. Chociaż czytałem na tym forum, że dziewczyny były w takim układzie zadowolone.
Gdybym był prawiczkiem i miał możliwość wyboru jaki będzie mój pierwszy raz, to wybrałbym takie okoliczności, które niby są najgorszym możliwym scenariuszem: albo gdzieś na zapleczu dyskoteki, albo na trawie pod lasem, albo po pijanemu na tylnym siedzeniu auta, albo w kącie przy budce z lodami w nocy. Wszsytko może być zchrzanione a i tak bedzie fajnie.
Przeraża mnie natomiast myśl o pierwszym razie zaplanowanym, wśród świec, w pełnej ceremonii... czuję to jako fałsz polegający na tym, że wszystko jest fajne, za wyjątkiem seksu. Chociaż czytałem na tym forum, że dziewczyny były w takim układzie zadowolone.
Powiem Ci, że mam podobne odczucia. Ja nie planowałam i bardzo się z tego cieszę.
Strony Poprzednia 1 2 3
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Dziewictwo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026