Endar Spire - No właśnie, te wszystkie krzyczące o czystości i brzydzące się seksem oralnym dziewczyny o seksie tak naprawdę nie wiedzą kompletnie nic i jeszcze bronią się twardo przed wiedzą na ten temat. Ja tego kompletnie nie rozumiem, bo penis jako organ mnie fascynował odkąd zaczęłam rozumieć o co chodzi z seksem. Zawsze tak jest, że jak facet zostawi kobietę, bo nie chciała uprawiać z nim seksu, to się go uważa za dupka, ale ja powiem szczerze też bym tak zrobiła jakby facet ze mną nie chciał tego robić. Też bym to odebrała jak o brak miłości ze strony partnera. Oczywiście to powinno być powiedziane na początku związku, że ktoś chce czekać do ślubu i wtedy albo się decydujemy na to, albo kończymy związek. Jeżeli takie rzeczy wychodzą na jaw po jakimś czasie, to dla mnie jest kompletny egoizm. Ja tylko nie rozumiem tych obaw z seksem związanych u tych osób, kogo one chcą uszczęśliwić tak naprawdę? Boga? Jakieś swoje pokręcone sumienie uspokoić i mieć przekonanie, że to co robią jest właściwe. W ogóle nie rozumiem, że można do nieuprawiania seksu przywiązywać tak olbrzymią wartość. To przecież nie jest nic nienaturalnego, wręcz przeciwnie.
Problem wynika właśnie z wiary, która moim zdaniem jest źle interpretowana. Pewne kwestie wiary zostały jeszcze na etapie średniowiecza. Gdzie tak jak mówiłem, kobieta nie miała prawa głosu, bo czy chciała czy nie i tak musiała mężowi dać dupy. Więc nie było problemu niedopasowania, po prostu ten problem nie istniał, bo kobieta i tak nie miała nic do powiedzenia. Jak mąż chciał to musiała to robić i już.
Co mnie osobiście odsunęło od kościoła... moi rodzice są konserwatystami, zabrali mnie kiedyś na takie rekolekcje w góry, 2 tygodnie. I tam w czasie tych rekolekcji przyjechał taki zakonnik. Popularny z resztą o. Ksawery Knotz. Koleś potłuczony na maksa. I kiedy wszyscy dorośli siedzieli i go słuchali, ja siedziałem w oknie pokoju i przysłuchiwałem się... i on wypowiedział takie zdanie "żona ma być zawsze dla męża gotowa" i wtedy mimo, że byłem gówniarzem coś mnie tknęło. Uświadomiłem sobie, że wiara katolicka niestety, ale gdzieś między wierszami umniejsza pozycję kobiety. Stąd jak sądzę wynika zakaz seksu przed ślubem. Bo po ślubie... z punktu widzenia wiary oczywiście... nikogo nie interesuje dopasowanie. Kobieta po ślubie ma być dla męża i już. Ale schemat ten jak wiemy się kompletnie nie sprawdza, bo bądźmy szczerzy, która kobieta pójdzie na taki układ bycia prywatną dziwką mam rację? No chyba żadna zdrowo myśląca. Więc mamy problem. Bo zakaz pozostał, a obyczaje się zmieniły. I mało która kobieta w ogóle zadaje sobie trud zagłębienia się w to skąd ten zakaz się w ogóle wziął. Wziął się z tego, że kiedyś nie było problemu z przeciwstawiającymi się żonami. Kiedyś w dawnych czasach małżeństwo było właśnie gwarantem udanego życia, ale to było kiedyś.
Ale tak jak mówię... czasy się zmieniły, a bzdurny zakaz pozostał. No i niestety większość tych cnotek wierzy rzeczywiście, że po ślubie będzie cud miód malina. Zawierzają małżeństwo Bogu licząc, że im to wynagrodzi. Tylko, że jakkolwiek to nie zabrzmi, to jest po prostu bzdura. Ja sam jestem człowiekiem wierzącym, wierze, że Bóg istnieje... ale on chyba tak nie działa jak myśli wiele cnotek.
No i oczywiście to jak ten seks ma wyglądać, drugi temat rzeka. Też wspomniany zakonnik jak ktoś poszuka w necie to jest taki artykuł gdzie koleś gada co wolno, a czego nie. Ja współczuję parom głęboko wierzącym, bo jakkolwiek głupio to nie zabrzmi to jednak współczuję im, bo nie wiedzą co to prawdziwy seks. Ktoś kto uprawia seks tylko po bożemu i najlepiej przy zgaszonym świetle to naprawdę musi być fascynujące. Wiara tak bardzo umniejsza wartość seksu, tak mocno go ogranicza i tak mocno go okraja, że to naprawdę przerażające, że niektórzy ludzie naprawdę wierzą, że seks po bożemu to maksimum możliwości.
Oczywiście nie wiara... a interpretacja kościoła ma na to wpływ. Bo sama wiara o tym nie mówi. Wiele różnych zakazów i ograniczeń narzuca kościół, nie zaś sama wiara.
Ja jestem człowiekiem wierzącym. Nie mniej jednak staram się nie podążać za różnymi rzeczami jak bezmyślna owieczka, tylko staram się to interpretować. Ja uważam po prostu, że jeśli pomiędzy dwojgiem ludzi jest miłość, to jest też seks i są to dla mnie nieodłączne elementy gry. I jakkolwiek głupio to nie zabrzmi - tak seks jest dla mnie dowodem miłości i kiedy mi go kobieta odmówi mam prawo mieć wątpliwości, czy mnie kocha, czy ja ją w ogóle pociągam fizycznie jako mężczyzna.