mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 941 ]

131

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Dziewczyny, wy to macie fajnie bo nie macie dzieci, obciążeń, u mnie inna sytuacja. Nie mogę sobie tak po prostu wyjść z domu. Z drugiej strony dzieciaki dają dużo radości, trzeba się nimi zająć czyli zająć swoje myśli. Sama nie wiem co lepsze. Ja myślę, ze musicie myśleć pozytywnie, inaczej się nie da żyć. Ja myślę, że będę jeszcze szczęśliwa, mimo że bagaż mam większy, więcej lat, dwoje dzieci...ale będzie lepiej, musi być smile

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

ja moge duzo gadac - w teorii... co robic a czego nie... no i nawet jakos to wszystko praktykuje. ale dzisiaj zdalam sobie sprawe (eureka) - ja jeszcze ciagle neguje ten fakt: on nie chce I NIE BEDZIE JUZ CHCIAL ze mna byc.... ja ciagle tego do siebie nie potrafie jeszcze dopuscic. wydaje mi sie ze jest teraz jak jest, z jakis innych powodow, ze on gdzies wyjechal i wkoncu wroci sad albo ze nawet jak teraz  nie chce, ale pewnie juz niedlugo zmieni zdanie sad no ciagle moja psychika to jeszcze neguje, ze nie ma innych powodow jak te ZE ON MNIE NIE CHCE i nie bedzie chcial!! nie umiem tego dopuscic do swojej swiadomosci... szok.... tyle juz z tym zyje, ale dzis sobie to uswiadomilam i przed Wami sie bez bicia przyznaje sad

133

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbyłam
bo myślisz inaczej i czujesz inaczej. Negacja to pierwszy z kroków w przeżyciu żałoby.

134 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-05-17 14:35:17)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

a do tego obserwacja lekcji mi poszla zle. niby wszystko super - a nie zrobilam jakis tam sprawdzenia progresu podczas lekcji (chociaz ja uwazam ze zrobilam) i czegos tam jeszcze w taki sposob jak powinnam - o czym po prostu nie mialam pojecia,ze trzeba to tak a nie inaczej robic, no i generlanie wszystko super, ale 'oblewa' pani obserwacje.... swietnie...  sad( oj dzisiaj nie jest moj dzien, czulam to juz od rana... musialam wyjsc przed chwila do lazienki bo sie rozpuszczalam. pierwszy raz w tym miejscu pociekly mi lzy. dzisiaj brakuje mi sil juz do tego wszystkiego sad(

135

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

i ja wlasnie generalnie taka silna w zyciu jestem - dupa a nie silna. juz mam dzien (zeby tylko 1) zschrzaniony bo mi nie poszlo, bo oblalam, plakac mi sie chce, gul w gardle stoi, co chwile wychodze bo nie chce sie rozryczec. a przeciez nic takiego sie nie stalo... ale przerasta to moja wrazliwosc i ja wlasnie taka jestem..... 'silna'.

136

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

i ja wlasnie generalnie taka silna w zyciu jestem - dupa a nie silna. juz mam dzien (zeby tylko 1) zschrzaniony bo mi nie poszlo, bo oblalam, plakac mi sie chce, gul w gardle stoi, co chwile wychodze bo nie chce sie rozryczec. a przeciez nic takiego sie nie stalo... ale przerasta to moja wrazliwosc i ja wlasnie taka jestem..... 'silna'.

Kiedyśbyłam przestań, ja też po 9.00 dostałam telefon z pracy, że mam przyjechać teraz już nagle, pomijając fakt,że na L4 jestem,na którym nie mogę się porządnie wychorować, bo wczoraj oczywiście też zadzwonili. Kontrola!!!! A ja tak sobie myślę, a co to mnie kuźwa obchodzi, ale pojechałam by nie truli, no i siedzę teraz tak, poprawiam wszystkie te wnioski, wezwania, protokoły, sprawozdania, zawiadomienia itd. Kurwa tak to jest, jak się praktykantów nabierze i nie ma nad tym kontroli!!!
Pomińmy już fakt,że siedzę bez śniadania i zasmarkana, ale dam radę smile

I najlepszy tekst- Czy jest Pani pewna,że to wszystko jest poprawnie zarchiwizowane? A ja wkurzona chora, z całą stanowczością krzyknęłam "Tak, jestem pewna, pewniejsza niż to,że Kopernik nie żyje! A pewne drogi Panie mogą być tylko podatki, śmierć i to co teraz zrobiłam nie ma bata!

I się odwalili, chociaż nie powiem spinę miałam, ale przysięgłam sobie,że nigdy już nie dam sobie wejść na głowę!

137

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Calienda to dobrze ze sie nie przejmujesz. Ja tez wiem ze nie ma sie czym przejmowac. no i co z tego ze to wiem, jak jest mi tak przykro i ledwo powstrzymuje lzy.... no smieszne przeciez ale tak wlasnie jest... i taka zreszta zawsze bylam. to nie o to chodzi ze JA CHCE sie martwic dana rzecza. Nie. ale ta rzecz doprowadza mnie do placzu. i tak jest np dzisiaj....

138 Ostatnio edytowany przez M. (2013-05-17 18:42:05)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
stokrotka1978 napisał/a:

M.
pisałaś że pochodzisz z domu alkoholowego, ja tu widzę jakieś syndromy DDA a z tego bierze się też KKZB. Tak, za bardzo oparłaś się na nim, był Twoim życie, przypuszczam, że Cię dowartościowywał. Masz też potrzebę kontroli jak widzę (ja też to mam), jak człowiek czuje się niepewnie, ma niskie poczucie wartości to kontrola daje ułudę bezpieczeństwa. Czy kontrolowałaś go w związku? Ja uważam, że musisz skupić się na sobie, na tym co czujesz, jak odbierasz ten były związek, jakie masz problemy, to jest pójście do przodu i zrozumienie siebie i nauka, żeby się w podobne g... nie wpakować. Co mówi Twój psycholog, bo 5 miesięcy to już długo, czy często miewasz takie stany, czy to tylko chwilowe?

syndrom DDA i to jakis gigant sad... wszystko co piszesz jest niestety prawda... tak, kontrolowałam sad ale tylko (tak mi sie wydaje) podczas wspolnych wyjsc, czy wtedy kiedy wychodzil sam i dlugo nie wracal (badz nie wracal o tej co sie umowilismy...:( balam sie ze zapomni o mnie podczas takiego wyjscia... tzn w pewwnym sensie tak bylo... i przypominalam mu o sobie w najgorszy mozliwy sposob sad
juz zrozumialam ze jest ze mna nie tak... i chce sie zmienic... problem w tym ze chce to zrobic dla niego (a wiem ze powinnam dla siebie)...

do psychologa chodze od jakichs 2ch miesiecy... to siostra mnie umowila, a mi juz bylo wszystko jedno...
czy czesto tak miewam? Pozwole sobie tutaj wkleic pewien link :
http://www.youtube.com/watch?v=Vgc1q_CrRtc
mysle, ze kazda z nas teraz tak sie czuje... (przepraszam - troche dziecinny, ale dobrze pokazuje to co mam na mysli)
raz wydaje mi sie ze dam rade, ze jest szansa... jednak zaraz potem dopada mnie i nie chce puscic to drugie uczucie... sad niestety jak do tej pory dominuje u mnie poczucie bezsilnosci, kleski, porazki...

Kiedysbylam... nie zalamuj sie ... jestes silna... dzisiaj dzien byl do dupy, ale za to przyszly tydzien przyniesie Ci na pewno sukces... smile przeczytaj sobie to co mi pisalas wczoraj.... TAKA WLASNIE JESTES!

139

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

oj dzisiaj jest naprawde kiepsko - ogolnie.... dolwek jesli chodzi o ogol - o to ze on mnie nie chce - tak, tak jak pisalam, jakbym odkryla Ameryke, no i ta praca.... to naprawde dosc powazna sprawa.... a najgorsze ze nie zgadzam sie z taka opinia, mam poczucie niesprawiedliwosci, ale tak naprawde nie potrafilam zawalczyc, wytlumaczyc, bo emocjonalnie siadlam... czulam jak mi sie glos lamie i mowie nerwowo, przeroslo mnie to i nie chcialam sie wdawac w dyskusje zeby sie nie poplakac albo czegos glupiego nie powiedziec do szefowej.... wiec tak jakby sie nie bronilam nawet, a w 'normalnej' styuacji na pewno bym na ten temat bardziej podyskutowala....

no i weekend znowu.... 1szy kiedy nie zobacze sie z bratem, wiec nie wiem co bede robic:/ slabo sad(

140

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Głowa do góry! w poniedziałek wszystko wyjaśnisz i będzie dobrze smile

Co do A.... bardzo chciałabym Ci pomóc... powiedz tylko jak... a może jednak ten gril ze znajomymi?

Ja jak widzisz miałam być dzisiaj w kinie, ale plany się pozmieniały i jestem tutaj...

141

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Dziewczęta, czytam Was...i bardzo fajnie, że tak wzajemnie się wspomagacie, w tych trudnych dla Was chwilach.
Przekazujecie sobie taką dużą dawkę ciepła, zrozumienia i empatii.
Dołączam się i również Wam ją przekazuję.
Zatem tworzy się łańcuszek pozytywnej energii, aby ten zły los odwrócił się od Was.

Pozostaje mi życzyć Wam spokojnego weekendu.  smile

142 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-05-18 12:19:35)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

witam Was dziewczyny... no i tak generalnie to jest i bedzie dopoki on tu jest....
dzisiaj rano widzialam go pierwszy raz znowu od jakiegos tygodnia. robilam kawe sobie - on tez zaczal. zapytalam (nie wiem dlaczego, bo wczesniej tego nie robilam) 'jak tam?'. - 'powoli do przodu, duzo pracy' odpowiedzial. potem zapytal co u mnie. powiedzialam mu o wczorajszej obserwacji o co chodzi, bo pyTal dlaczego oblalam. rozmawialismy najdluzej, najnormalniej odkad sie rozstalismy, czyli od ostatnich 6 tygodni. troche mi gul stanal - z powodu tego ze oblalam, jak o tym mowilam, lzy naplynely do oczu ale szybko sie ogarnelam no i mu opowiedzialam mniejwiecej jak to wygladalo. rozmowa byla jak dawniej, jakby nic sie miedzy nami nie zmienialo - wkrecil sie, mowil co powinnam zrobic, zeby sie nie dac tak latwo, zeby z nia pogadac, powalczyc bo kobieta w cos gra... ciesze sie, mimo wszystko, bo oto generalnie mi chodzi - ze nie chce ze mna byc - ok, to jedno. Ale poki mieszkamy pod 1 dachem jeszcze, no to jak mozna z dnie na dzien po prostu traktowac sie jak powietrze, jak obcy ludzie. jak nie porozmaiac normalnie, o czymkolwiek... generalnie jest mu na pewno tak wygodniej, latwiej, nie rozmawiajac ze mna  - nawet o pracy czy czymkolwiek. w kazdym razie wypilismy w sumie razem te swoje kawy, o niczym innym nie gadalismy, poza ta moja praca, nic innego nie proszualam, no i jak wypilam kawe to kazy zaczal robic 'swoje'. Wykapal sie, wyszedl gdzies na jakas godzine, ja w tym czasie posprzatalam lazienke. Wrocil to mowi: 'popsrzatalas lazienke, to zostaw ja posprzatam salon....pozniej... yyy do pracy teraz jade, jak wroce.....'  NO OK. dziwnie. mieszkamy tak od 5- tyg i do tej pory nie ustalalismy ze wiecie, ja sprzatam jedno, on drugie smile po prostu, kto co chcial to robil. ostatnio ja sprzatalam tylko kuchnie i salon, tydzien temu, lazienke olalam, a wczesniej wlasnie on ja sprzatal 2 tygodnie temu. No i np tydzien temu nie powiedzial ze skoro ja sprzatam kuchnie, to on posprzata lazienke. heh, tak tylko mysle co go tak nagle naszlo na taki tekst.

pomijajac oczywiscie to, jak ironiczne to wszystko jest. TAK - wczesniej - moglam probowac milion razy sie z nim dogadywac na jakies grafiki sprzatania, zeby mi pomogl, zebym nie zawsze to ja wszystko sprzatala - no to zawsze byly chaje. nie to, ze nigdy nic nie robil, bo od zawsze bylo tak ze i posprzatala i ugotowal, ale jak go po prostu naszlo, ale dogadac sie nie mozna bylo. TERAZ - sam przychodzi i 'dzieli' sprzatanie.... no obled jakis to jest generalnie.... o notariuszu o dziwo nic nie wspomnial, ale ja mu dzisiaj powiem na ktora godzine jest wizyta. wysle mu tez umowe wstepna, ktora dostalam od notariusza.

niewazne... znowu niepotrzebnie przezywam nasze 'spotkanie' heh... ale mysle ze to silniejsze ode mnie, ze chce czy nie chce, dopoki tu bedzie to moja psychika bedzie takie sytuacje rozkminiac...

Ale ciagle drazni mnie to, drazni ze nawet teraz potrafimy sie mimo wszystko jakos dogadac, nie wyzywamy sie, nie bluzgamy, nie robimy na zlosc, wiec do cholery dlaczego nie moglibysmy sie naprawde dogadac? tzn ja wiem dlaczego - no bo on nie chce sad ale wlasnie dlaczego tak musi byc? nie wiem dlaczego, ale wiem ze musi...

no nic, popisalam znowu o pierdolach... ale tak jest chyba lepiej - chodzi mi o to, ze dopoki tu jest, zeby sie nie zrec, nie pokazywac tej nawiekszych, najgorszych emocji. pewnie ze jak mnie najdzie to nie bede sie powstrzymywac. Ale tak ogolnie, po co sie na koniec zabijac... i tak sie prawie nie widzimy, nie mamy zadnego kontaktu, no ale jak juz dochodzi do tego 'spotkania' no to chyba lepiej normalnie slowo zamienic, powiedziec to czesc... tak mi sie wydaje.

a jak Wy sie czujecie dzisiaj? M.? Stokorotko?

143

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam
powiem Ci coś, co sama przeżyłam i przeżywam. Ty cały czas się łudzisz, że może być dobrze, on z Tobą rozmawia a Ty myślisz sobie nie wiadomo co. On Cię po prostu nie kocha, to ze z Tobą rozmawia normalnie to nic nie znaczy. To jest brutalna prawda. Ja też się tak łudziłam, ba u nas to trwało rok i gadaliśmy fajnie codziennie, o pracy o pierdołach, fajnie spędzaliśmy wieczory, przy winie, na seksie, na dobrym filmie, a ja sobie nie wiadomo co wyobrażałam. Dzisiaj mój mąż powiedział mi, że mnie nie chce, nie kocha (a przynajmniej nie tak jak mężczyzna kocha kobietę) i w ogóle co ja sobie wyobrażałam, że przecież mi to już mówił prawie rok temu. Kobieta a może każdy kto walczy czy komu zależy przywiązuje się do jakiś ochłapów normalności, ale to nie ma nic wspólnego z głębszym uczuciem. Mam nadzieję, ze u Ciebie ten koszmar się skończy to znaczy-on się wyprowadzi i wtedy przeżyjesz to jak powinnaś. Ja właśnie to zaczynam, u mnie o tyle problem że są dzieci i jestem skazana na jm a to niestety otwiera rany.

Dzisiaj jednak znowu mnie zranił bo jakieś 2h temu przyszedł i mi znowu nadawał. Więc powiedziałam sobie, koniec nie dam się więcej ranić.

144

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M.
to dobrze że chodzisz na terapię. Nie spodziewaj się cudów od razu, najwcześniej za parę miesięcy. Jak Ci dzisiaj? Myślisz o nim?

145 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-05-18 17:52:55)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Stokrotko - wiem, wiem i jeszcze raz wiem.... ale powiem tak: to ze sie ludze jeszcze, ze nadzieja sie tli, rzazy - to jest fakt i przyznaje sie bez bicia.... ale ja absolutnie nie pomyslalam sobie ze porozmawial ze mna, to moze jednak mnie kocha, to moze zrobil to 'BO COS'. nie, ja wiem ze tak wyszlo, bo tak wyszlo, to byl czysty przypadek, ze pogadalismy, malo tego to ja zaczelam rozmowe. wiem ze na ta chwile on nie chce i ta czy inna rozmowa niczego z jego strony nie oznacza.... to wiem. bardziej chodzi mi o to, ze ludze sie, ze jeszcze mogloby sie cos zmienic w jego mysleniu, odczuwaniu spraw...

Ty w ogole piszesz o troszke inne sytuacji - no jesli niby nie byliscie razem, a robiliscie razem te wszystkie rzeczy? wspolne wieczory, seks? no u mnie nie ma mowy o czyms takim, przede wszystkim z jego powodu - on nie chce ze mna byc I PO PROSTU NIE JEST.... nie okazuje mi zadnych uczuc i tak jak pisalam - dzisiejsza rozmowa to nie to ze ja sie ludze ze to cos znaczy, ze znaczylo dla niego. NIE. tylko bardziej o to, ze mogloby sie cos zmienic jeszcze... ze moglibysmy sie dogadac - GDYBY CHCIAL. tak naprawde u nas padly narazie 'tylko' slowa. jeszcze razem mieszkamy, jeszcze tak formalnie, to nic sie zupelnie nie zmienlo... no a jak juz sie zacznie - za tydzien, no to juz wo gole bedzie pozamiatane....

ALE, wracajac na ziemie - ludze sie to raz, ale DZIALAM - to dwa. bylam w banku. ufffff. wszystko juz wiem - co do kredytu, DZIEKI BOGU powinnam go dostac sama z paluszkiem wiecie gdzie smile do tego oplaty nie beda zadne jakies kolosalne, no generalnie, za to kocham ten kraj - on nie musi tam nawet ze mna isc, rozumiecie ?:) ma napisac taki list tylko i koniec. tzn bedzie musial isc do prawnika, ale do banku, ze zrzeka sie kredytu, nie musi smile teraz tylko pytanie - kiedy podejme ten krok ostateczny.... on o tym nie wie, ze bylam i czego sie dowiedzialam, ze faktycznie to moglabym i dzisiaj zaczac to zalatwiac - tzn zlozyc aplikacje, decyzja jest w 15 minut smile i potem 3-4tyg na jakby sformalizowanie tego, ze nasz wspolny kredyt sie zamyka a otwiera sie nowy tylko na mnie....

ehh ale chyba nie wszystko naraz - najpierw ta polska - za tydzien. rozdzielnosc i sprzedaz mieszkania. a po powrocie ostatni etap - to mieszkanie i jego wyprowadzka...

a co do M. - pewno ze o nim mysli.... ja moze i sie ludze, ale naprawde z 2 strony wiem co mi zrobil!! Biedna M. za wszystko siebie obwinia!! Wczoraj na skypie przez 2 godz ona go bronila, na wszystko miala jakies wytlumaczenie w postaci swojej winy... a ja nadawalam na 'naszych' facetow ze NIC, absolutnie NIc nie usprawiedliwia zdrady do cholery !! Kochana, odezwij sie nawiasem mowiac....

146

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam
no właśnie to podstawowy błąd jaki popełniamy my pozostawieni, że obwiniamy siebie za całe zło tego związku. Łykamy te piękne kłamstwa o tym, że przecież ja byłam/byłem ta zła i dlatego on musiał odejść/zdradzić i takie tam. To jest żałosne i żałosni jesteśmy w tym wszystkim. Dzisiaj się męża pytałam dlaczego mnie zostawia, czy jestem mało atrakcyjna, mało zadbana, mało ambitna, czy źle zajmuje się dziećmi, domem, czy go zdradziłam, piłam, byłam wulgarna, na wszystko odpowiedział przecząco, ale po prostu się chłopak odkochał, chce wolności, rodzina go przytłacza, zasługuje na coś lepszego, no i mój największy błąd, ze byłam w stosunku do niego za chłodna i za mało mu okazywałam uczuć (sic!).

Masz rację, sytuacja u Ciebie jest troszkę inna, aczkolwiek myślę, że podobnie myślimy. Myślę, ze gdybyś miała sytuację podobną do mojej to Ty i pewnie większość kobiet myślałoby podobnie, ze jak się lubimy, gadamy, fajnie spędzamy czas to może być fajnie. I to moje podobne myślenie do Twojego, że skoro tak się dogadujemy to dlaczego nie możemy być razem. Otóż odpowiedź jest prosta bo ta druga strona już nas nie kocha i tyle albo aż tyle.

I ostatni hicior mojego męża z cyklu co ludzie powiedzą-"tylko nie mów nikomu, ze się wyprowadziłem". A ja mu na to, czy myśli że to się da długo w tajemnicy utrzymać. Grunt to zachować pozory, podobnie jak teściowie wink.

147

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

czy jestem nienormalna? ze postanowilam z nim nie walczyc? w sensie - ustalilismy co do formalnosci - dostaje to co chcialam - ja zostaje w naszym mieszkaniu, koszty po pol wszystkie, termin notariusza i miejsce ustalilam tez ja i kilka jeszcze innych spraw - nie zgodzilam sie na nie, wiec w tej kwestii nie to ze zgodzilam sie na wszystko. ale poza tym? mieszkamy razem. a ja (juz) mu nie wypominam na kazdym kroku, on sie odcial a ja na to pozwolilam. 6 tyg odni bez rozmow, kontaktu poza jakimis 'czesc'. dzis - wyjatkowo duzo slow wymienilismy, jakis rekord normalnie. rano o mojej pracy, teraz o formalnosciach jeszcze. dzis sam zaczal gadke ze posprzata cos tam, zebym salon mu zostawila. teraz znow (po raz chyba 5ty dzisiaj) znow pierwszy sie odzywa. oczywiscie ze w jakiejs 'sprawie'.  wlasnie poprosil czy moge mu rano wlaczyc pranie (od 6 tygodni pierzemy osobno) - 'on wszystko naszykuje, zebym tylko nacisnela guzik jak wstane pierwsza bo teraz na noc juz nie bedzie puszczal'. czy jestem nienormalna ze nie mowie mu 'pojeb.... cie albo wypierd..... i daj mi spokuj' ? ze nie jestem ironiczna tylko odpowiadam obojetnie ale spojnie -'ok' po czym wraca za 3 minuty ( w tej chwili) - 'yyyy chcesz sobie czarne pranie dorzucic?' - ja w myslach 'yyyyyy????'  od 6 tygodni pierzemy osobno i niewazne ze ja pol pralki i on po pol pralki zapelnione, ale przeciez kazdy ma juz 'swoje'. wstaje, znow obojetnie, bez slowa i dorzucam moja kupke czarnego do pralki. czy jestem nienormalna ze nie robie dzikich awantur juz? moja psycholog twierdzi ze to zle co robie, ze naturalne jest w takiej sytuacji zeby 'dziobac', ze powinnam na kazdym kroku, jak juz go widze dopiekac - bo mam prawo. A ja? przy tym jak to wszystko boli, ale mam jakis taki wewnetrzny spokuj.... nie chce walczyc, wyzywac sie i ublizac do ostatniego dnia zanim sie nie wyprowadzi.... i niewazne ze mialabym prawo.... przez psycholog troche fiksuje bojac sie ze potem sie to jakos na mnie odbije czy cos... ze teraz niby mu taki komfort stwarzam... ale ja na to patrze w ten sposob ze nie chce na sile wlasnie tego robic, bo ona tak sugeruje.... a poza tym, wiem ze wrzucajac jemu  - on nie bedzie dluzny, juz kilka razy sie zdarzylo w tym okresie. i co? potem caly dzien chodzilam ja kstruta - bo jednak zabolalo jak powiedzial cos bardzo niemilego w odpowiedzi na moj atak... wiec to takie bledne kolo... jemu chcialabym nawrzucic ale mnie to potem boli 10 razy bardziej co on powie mi a nie ja jemu.... czy jestem nienormalna....?

148

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

autorko,podziwiam Cie, ze potrafisz z nim jeszcze rozmawiac, ja zyje w malzenstwie ale bardzo ciezkim chociaz jestemy rok po slubie, nie mozemy sie dogadac za chiny ludowe, robi mi strasznie na zlosc ja sie denerwuje i tak wyglada nasza rozmowa, chyba pojde do Ciebie po jakas rade, jak zaczac spokojnie rozmawiac bez zbednych emocji bo ja niestety nie potrafie:)trzymam za Ciebie autorko kciuki i zycze powodzenia...

149

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

brzanka - no bo wlasnie chodzi o to ze my genralnie nie rozmawialismy o niczym przez ostatnie tygodnie, poza 'czesc' i formalnosciami. on strasznie mnie skrzywdzil, tak? to jest fakt. ale koniec koncow, w sumie powiedzial prawde - ze nie chce ze mna byc i juz tego nei przeciaga, nie oszukuje, nie kaze mi sie ludzic. brutalne, ale w sumie chyba lepsze. i on wlasnie mi na zlosc z niczym, ale to kompletnie z niczym nie robi, wiec u mnie chodzi o to, ze czemu ja bym miala robic wszystko tylko po to zeby sie na nim odgerywac, mscic za to co mi zrobil? (tak jak sugeruje moja psycholog, ze w  sumie to powinnam, bo to byloby naturalne). Gdyby on mi ublizal czy cokolwiek, na pewno bym sie bronila. Ale tak jak pisalam - on sie odcial - a ja mu na to powoli pozwolilam i dlatego pytalam czy jestem normalna... ?

150

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

jak najbardziej jetes normalna,skoro on jest w porzadku na tyle ze jest w miare mily i ugodowy to ty tez powinnas byc,  a u mnie w malzenstwie jest inaczej, maz robi mi na zlosc wiec ja nie pozostaje dluzna i zaraz reaguje emocjonalnie a tak bardzo chcialabym byc opanowna i przyslowiowo to olac ale nie potrafie, nie wiem dlaczego...:(

151

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wiesz ciezko nazywac to ze 'on jest w przadku'  - wlasnie o to chodzi mojej psycholog - nie zapominajmy o faktach - nie jest w porzadku bo mnie zdradzil, oklamywal i koniec koncow porzucil.  a to jest po prostu okrucienstwo. ALE biorac pod uwage ze takie s fakty - na to akurat nic juz nie poradze, to wlasnie uwazam ze celowo mu zycie uprzykrzac jest bez sensu, bo sama sobie je uprzykrze. nie wiem co Ci doradzic - u nas tez na poczatku - po rozstaniu, przez 1 tygodnie cos tam mu docinalam, komentowalam, wyrzywalam sie, ale potem bylo tylko gorzej. potem pozstanowilam wlasnie byc jak najbardziej obojetna,. no i im dluzej to trwa, to tym latwiej mi jest do tamtego tematu juz nie wracac. a niedlugo bedzie sie wyprwoadzal. A Ty ile juz tak z mezem mieszkasz i jak dlugo jeszcze? jak konkretnei robi Ci na zlosc?

152

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam a moglabym napisac na maila?

153

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

pewnie

154

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wyslalam wiadomosc

155

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Dzisiaj byl dzien gorszy z gorszych. Dzis nie wytrzymalam i zaczelo sie jeszcze dyskutowanie o tym wszystkim. powiedzialam ze mam zal o to, ze tak szybko sie poddal, ze nie dal mi szansy na naprawe tego, co mu nie pasowalo, ze jest nieodpowiedzialny itd. skonczylo sie oczywiscie nerwami z 2 stron, nerwami ktore puscily i uslyszlam ze on tez sie zawiodl, ze myslal ze bede inna zona, w epogeum nerwow powiedzial 'bylas fatalna'. ... oj jak to zabolalo. miedzy czasie jak ja jeszcze mu 'wrzucalam' powiedzialam ze ja przynajmniej mam czyste sumienie bo nigdy mowiac brzydko nie poszlam w bok i mu rogow nie zrobilam, na co on 'no tego to ja nie wiem'. to byl szczyt. pojechalam do brata, zla na siebie ze w ogole zaczynalam znowu dyskusje i ze oczywiscie tylko sie utwierdzil jak dobrze robi podejmujac decyzje o rozstaniu.

wrcajac od brata - zatrzymalam sie po papierosy. dwoch 'czarnych' na rowerach ukradlo mi nawigacje z samochodu. nie chodzi o nawigacje. tak sie wystraszylam ze do teraz sie trzese. w jakims amoku dojechalam do domu zaplakana. nie zadzwonilam do niego, nic. w domu go nie bylo. zadzwonilam do brata - przyjechal. niedawno pojechal, w tym czasie wrocil maz. ja dalej zaplakana rozmawialam przez telefon. przyszedl do mnie i nie zapytal dlaczego placze, co sie stalo. powiedzial: 'chcialem cie przeprosic, nie powinienem tak mowic, nie bylas fatalna, bylas dobra zona, powiedzialem to specjalnie zeby zrobic ci na zlosc i zeby zrobic ci przykrosc, a przeciez tak sie staralas - Boze on to 1 raz przyznal, potwierdzil jak ja bardzo walczylam, kiedy on przez 5 miesiecy mnie zdradzal, ale ja jeszcze o tym nie wiedzialam. kontynuowal: i tak samo, wiem ze nigdy mnie nie zdradzilas, nie oszukalas' ja jeszcze wiekszy ryk, ale mowie mu 'ok, nic sie nie stalo...' a on ze sie stalo bo nie powinien tak mowic itd. powtarzal to kilkakrotnie wszystko. dopiero potem zapytal czemu placze. powiedzialam mu co sie stalo. zachowal sie jak czlowiek, wypytal o wszystko, strasznie sie przejal, ze zrobi mi herbaty itd. i tylko powtarzal, najwazniejsze ze tobie nic sie nie stalo.... oczywiscie, nie przytulil mne ani nic z tych rzeczy, ale tak bardzo sie ciesze.... tak bardzo prosilam Boga o jego nawrocenie. oczywiscie ze to nic nie znaczy w aspekcie naszej sytuacji, nie zmieni przeciez zdania co do bycia razem. nie mowie rowniez ze sie nawrocil. ALE. pierwszy raz, po takim dlugim czasie, poczul sie winny tego co powiedzial.... przyszedl i przepraszal, to daje po prostu ludzka satyskacje, poczucie ze jednak nie uwaza mnie za NIC. do tego to co mi sie przytralilo myslr ze spoteguje jakos jego poczucie winy.... po ludzku sie przejal. juz nawet nie mysle o tym co mi sie przytrafilo tylko o tym, ze przyszedl mnie przeprosic i to tak od serca i kilkakrotnie.... Boze dziekuje Ci....

156

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Ojj bidulo... przytul sie...

157

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

dzis jest juz lepiej. te jego przeprosiny daly mi pozytywnego kopniaka. wreszcie jakas satysfkacja. oczywiscie nie zmienia to nic w naszej sytuacji, tylko, a moze az tyle, ze wiem, ze wie ze bylam dobra zona i ze jestem wartosciowa osoba i sam wie jak bardzo sie staralam. to jest po prostu to, o czym mowilam, ze milo byloby to uslyszec.

do tego chyba wreszcie zrozumialam dlaczego on sie w pewnym momencie poddal, jakie byly prawdziwe przyczyny naszych problemow i ze one jednak faktycznie byly! caly czas dosc mocno idealizowalam nasze malzenstwo. psycholog uswiadomila mi wiele a ja to polaczylam z naszymi relacjami. tymbardziej jest przykro bo faktem jest ze oboje naprawde sie kochalismy, bylismy dla siebie waznie i poniekad bylylismy szczesliwi. ALE: moj ojciec pil - ja nie mialam poczucia bezpieczenstwa w swoim zyciu - cale moje zycie, od najblodszych lat, kiedy uzyskalam jakaklwiek swiadomosc, tego co sie dzieje (mialam ok 8 lat) to moje zycie krecilo sie wokol tego, czy dzisiaj ojciec pojdzie spac czy bedzie awantura i ublizanie mamie. 2 dni na 7 szedl spac, 5 na 7 nie. zylam w strachu. zawsze mialam bardzo silna potrzebe kontroli nad swoim zyciem - od najblodszych lat - planowalam, oszedzalam pieniadze - to jak sie okazuje dawalo mi poczucie bezpieczenstwa. - to ze mam kontrole i dlatego to bylo dla mnie takie wazne. w naszym mazlenstwie rowniez bylam osoba bardzo kontrolujaca wszystko. i moj maz stweirdzal wielokrotnei ze dlatego nie chce byc ze mna, bo juz ma dosc, bo go 'zaszczulam' do soboty nie wierzylam ze to moze byc prawdziwy powod rozstania, ze z takiego powodu mozna sie rozstac. MOZNA. ja nie bylam swiadoma dlaczego to robie i ze to robie naprawde moze tak na niego wplywac. ja nie kontrolowalam wszystkiego ze zlej, woli celowo zeby jakos uzyskac kontrole nad jego zyciem, wiec wydawalo mi sie ze przesadza. ale po rozmowie z osobami z boku uslyszalam wiele przykrych ale prawdziwych rzeczy, ze dla kogos z boku, ta moja kontrola naprawde byla widoczna i silna. u nas wiekszos nieproozumien bylo ogolnie mowiac o pieniadze - ze kupil cos  i ja zawsze mialam problem -bo za drogie, bo nieptorzebne, bo mi nie powiedziales konkretnie ze tego i tego dnia zamierzasz wydac 100funtow. i co? on to odbieral, no ze wiecznie problem, wiecznie go kontroluje a przeciez ciezko pracowal na nasza rodzine, nie rozpieprzal pieniedzy, mnie nigdy nie wypomnial niczego, a ja zawsze problem. a z mojej strony nie chodzilo nawet o sam fakt ze on to cos kupil, bo naprawde, szczerze mu nigdy nie zalowalam, ale czepialam se faktu (ktory byl dla mnie bardzo wazny) ze po prostu nie powiedziales mi wczesniej - a dla mnie to bylo jakby tracenie tej kontroli, ktorej tak potrzebowalam bo dawala mi jakies poczucie bezpieczenstwa. i fakt - tak bylo od zawsze - daltego on mowil ze wlasnie nigdy do konca nie bylo dobrze... wlasnie to mial na mysli, ze od poczatku sie zle z tym czul, a w pewnym momencie mial dosc, swierdzil ze to sie wlasnie nigdy nie zmieni, bo ja juz taka jestem i dlatego teraz jego: nie wierze w to ze mogloby byc inaczej. Ja ten problem caly czas negowalam, nie dopuszczalam ze to moglo miec tak wielkie znaczenie. ale moglo. bo to sie tyczylo wiekszosci spraw w naszym zyciu... i nie chodzi o to ze sie obwiniam - nie, absolutnie. ja tez bylam tak naprawde wlasna ofiara swojego zyca, swoich problemow. ta potrzeba kontroli, przejawiala sie rowniez poza naszym zyciem - mam leki - jazda w windzie, metrze, wszedzie tam gdzie nie mam jakby drugiej drogi wyjscia. to potwierdza to ten brak poczucia bezpieczenstwa. to sie zmienialo na lepsze, bo przy nim czulam sie ogolnie bezpiecznie, ale doswiadczenia z przeszlosci mialy swoj wplyw na moje dorosle zycie z nim. nawet wczesniej z powodu tych moich lekow myslalam zeby pojsc do psychologa, no ale czlowiek myslal - nie pochodze z patologicznej rodziny niby, tata nigdy swiadomie mi krzwydy nie zrobil, rodzice mnie kochaja wiec dlaczego mialabym chodzic do psychologa. takie zludne myslenie.

wiec ja nie chcialam zle - taka jest prawda i dlatego nei rozumialam dlaczego on to wszystko tak zle odbieral. no ale teraz wiem, ze nie znajac tez powodw dla ktorych tak sie zachowywalam, nie mogl mnie zrozumiec, nie mogl mi pomoc, odbieral ze to wszystko jest wymierzone przeciwko niemu, ze taka po prostu jestem, ze chce nim zawladnac, ze musi byc zawsze tak jak ja chce, czul sie osaczony. kochal mnie, wiec to wszystko przetrwalo tyle ile przetrwalo, ale mial jakies granice. to oczywiscie nie usprawiedliwa tego co zrobil pozniej, calej zdrady itd. ale taki byl prawdziwy powod dla ktorego on mial dosc i nie wierzyl ze mozemy sie dogadac.... to ma sens....

gdybym wiedziala jaki mam problem i ze chcac nie chcac tak to na niego wplywa, na pewno bym probowala to zmienic. do tego - on wiedzac ze to nie jest jakby zwiazane z nim tylko z moja przeszloscia - tez inaczej by to odbieral.....

zamierzam mu o tym powiedziec jeszcze, ale juz naprawde bez prob zmiany jego decyzji, tak tylko zeby podsumowac cala sytuacje. czuje sie lepiej, wreszcie to wszystko zaczynam rozumiec.....

158

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam
przeczytaj dokładnie co napisałaś, ale tak bez emocji, tak jakby napisał to ktoś inny. To co napisałaś świadczy o tym, że szukasz w sobie winy, bo gdyby wiedziała to..., że on mógł się tak czuć... osaczony i tak tam. Przypuszczam, że robisz to nieświadomie, ale oskarżasz siebie o to, że on się tak zachował. A to jest g... nieprawda, jeśli tak naprawdę było, jeśli czuł się źle to miał buzię żeby o tym mówić, komunikować. A już na pewno nie miał prawa Cię zdradzić i kręcić z kimś innym.

159

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

i druga sprawa, co da to, że mu o tym powiesz? Po co? Żyjesz nadzieją, cały czas, nawet o tym nie wiesz.

160 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-05-20 14:10:26)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Stokorotko, przeczytalam jeszcze raz i zgadzam sie - tak to moze z boku wygladac. Ale naprawde nie obwiniam sie bo tak naprawde sama bylam ofiara swoich problemow z przeszlosci i to ja w sumie potrzebowalam pomocy. NIC, NIGDY nie usprawiedliwi jego zdrady, oszustwa, chocbym byla najgorsza zona na swiecie. Chodzi o to, ze ja wiedzialam o tym wszystkim co mu nie pasuje, on mi mowil np w grudniu co go boli, ze ja tak kontroluje i ma dosc.... ale ja to negowalam, bagatelizowalam, az do wczoraj chyba.... ze to naprawde moglo go az tak wkurzac i ze to faktycznie od zawsze tak bylo. i tak samo nie wierzylam ze 'tylko' na takiej podstawie mogl podjac decyzje ze nie chce ze mna byc, ze my sie nigdy do konca nie dogadamy, ze nie pasujemy do siebie... a to ze nie zakonczyl tego od razu ze mna, tylko dal sobie przyzwolenie i mnie potem oszukiwal no to to wlasnie juz jakby oddzielna sprawa, ktorej nic nigdy nie wyjasni i nie usprawieliwi.

Stokrotko mi jest teraz naprawde lepiej jak to zrozumialam. To dla mnie wazne, dla mojego dalszego zycia, kolejnych  ewentualnych zwiazkow.... i wreszcie nie mam tego metliku w glowie, ze kurcze przeciez tak sie kochalismy  i tak bylo dobrze wiec o co mu naprawde chodzilo, dlaczego on mowi ze byl nieszczesliwy. BO w tych aspektach jednak BYL!! niestety. wczoraj 2 bliskich znajomych mi powiedzialo przykre slowa - w zasadzie to facet kolezanki: 'nie dziwie mu sie'..... rozumiecie, najpierw reakcja obronna, moja zlosc, jak mozesz tak mowic?! co ty w ogole wiesz o nas? itp itd. ale oni naprawde z boku duzo widzieli, znalismy sie caly nasz zwiazek - 6 lat. mowia - kazda impreza, zawsze cos, zawsze o cos tobie chodzilo. ja bym nigdy sama sie do tego nie przyznala. Rozmawialismy potem pare godzin jeszcze. Ale tak bylo - ja sobie cos zaplanowalam, umowilismy sie ze np wracamy z imprezy o 24, a wrocilismy o 1 lub 2 i juz byl problem. no dlaczego? bo moj plan, poukladany wieczor runal. a to aktywowalo caly lancuszek, wspomnienia z przeslosci, kiedy mama prosila sie ojca o wyjscie z imprezy, kiedy nigdy nic nie bylo wiadomo itd. dla kogos z boku moze to byc smieszne, ale wlasnie jak ktos nie rozumial dlaczego ja takrobilam, no to odbieral to bardzo zle, jako przesade z mojej strony i nie uzasadnione czepialstwo itd. i tak tez on sie pewnie czul. niewazne...

czemu mu chce powiedziec? tak, bo tak jak pisalysmy juz, dopoki sie nei wyprowadzi to ta nadzieja pewnie bedzie. Ja zrozumialam nasz problem, czuje jakbym odkryla Ameryke po prostu... chcialabym zeby wiedzial z kim byl. Ze ja jednak mam jakis problem ze soba, ze swoja przeszloscia. powinien miec ta swiadomosc... ja zawsze bagatelizowalam to, przez co przeszlam z ojcem - no bo w koncu nas nie bil i ciezko pracowal na moje zycie -edukacje itd. a to jednak nie bylo takie nic, to co przeszlismy z nim.... i mialo to swoje konsekwencje w moim doroslym zyciu.... pewnie to nic nie zmieni, pewnie, na 99,99999 % Ale jesli jest ten jakis 0.00001% ze spojrzal by na to wszystko inaczej, co sie dzialo miedzy nami, to ze ja naprawde celowo nie chcialam g zamknac w klatce i ze sa rzeczy ktore mozna by z tym zrobic, to moze by kiedys 'uwierzyl....' a jesli nie, no to nic to nie zmienia.

dzisiaj, napisal do mnie smsa czy wszystko w porzadku i jak sie czuje (po tym wczorajszym...) No i co ze to nic nie znaczy jesli chodzi o bycie z nim. Ale po ludzku sie ciesze ze jednak nie traktuje mnie jak wielkie gow....

wiem, ze z boku to wyglada na czyte ludzenie sie, bo pewnie po czesci tak jest, ale ja po prostu sie ciesze z tego ze cokolwiek sie na lepsze zmienilo i chce zeby juz tak zostalo, nie chce juz z nim walczyc. ale nie zapominam i Wy tez nie zapominajcie - za tydzien o tej porze bedzie sprzedane mieszkanie i zrobiona rozdzielnosc majatowa sad(

161

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

(...) kurcze przeciez tak sie kochalismy  i tak bylo dobrze wiec o co mu naprawde chodzilo, dlaczego on mowi ze byl nieszczesliwy. BO w tych aspektach jednak BYL!! niestety. wczoraj 2 bliskich znajomych mi powiedzialo przykre slowa - w zasadzie to facet kolezanki: 'nie dziwie mu sie'..... rozumiecie, najpierw reakcja obronna, moja zlosc, jak mozesz tak mowic?! co ty w ogole wiesz o nas? itp itd. ale oni naprawde z boku duzo widzieli, znalismy sie caly nasz zwiazek - 6 lat. mowia - kazda impreza, zawsze cos, zawsze o cos tobie chodzilo. ja bym nigdy sama sie do tego nie przyznala. Rozmawialismy potem pare godzin jeszcze. Ale tak bylo - ja sobie cos zaplanowalam, umowilismy sie ze np wracamy z imprezy o 24, a wrocilismy o 1 lub 2 i juz byl problem. no dlaczego? bo moj plan, poukladany wieczor runal.

Moja jedna synowa robi dokładnie tak samo - nie wiem tylko, czy każdorazowo.
Jeśli np.ustalili wcześniej, że będą u nas w odwiedzinach do określonej godziny, to sygnalizuje mężowi raz, drugi, iż czas się
zbierać. Trzeciego razu już nie ma, bo idzie do przedpokoju i ubiera się. Syn chcąc/nie chcąc musi się dostosować.
Mnie się podoba jej zachowanie i stanowczość.
W końcu terminy są po to, żeby je dotrzymywać.
A co najważniejsze, syn z tego powodu nie przechodzi jakiegoś załamania psychicznego, bo małżeństwo nadal dobrze funkcjonuje.
Racja była po Twojej stronie i ukazuje Cię w pozytywnym świetle.

A co do wypowiedzi faceta Twojej koleżanki, to 'ja mu się dziwię', że wtyka "nos w nie swoje sprawy".
Tym bardziej, że on jest wolnego stanu i ocenia Cię ze swojego punktu siedzenia.
Powyżej przytoczone zdarzenie, prawdopodobnie w jego mniemaniu ograniczało Twojego męża, nie dawało mu swobody bycia takiej, jaką miał on.
Jeżeli zachowanie męża w czasie imprez drażniło Cię, miałaś jakieś zastrzeżenia, to normalne, że dawałaś temu wyraz.

Układasz puzle z lat pożycia z mężem, ale zaczynasz to robić w sposób przeważający na jego korzyść.
Mąż jest 'pisaty i czytaty', jest człowiekiem bardzo operatywnym, komunikatywnym, a przez tyle lat chował się jak ślimak w skorupę, zamiast porozmawiać z Tobą o tym, co go boli w małżeństwie.

Teraz potrafi?...szukał i znalazł motto przewodnie dla swojej zdrady.
Ot co!

162 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2013-05-20 21:46:51)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbylam
ja wiem i rozumiem, że Ci lepiej, że odkryłaś prawdę o sobie, ja też odkryłam prawdę o sobie jakiś czas temu. Mój jm otworzył mi na nią oczy, ale też otworzył mi oczy na to jaki on jest. Tak więc w moim przypadku nie obwiniam tylko siebie za całe zło tego związku. Mam nadzieję, ze za jakiś czas, jak ułożę sobie życie na nowo to mu jeszcze podziękuję za to odkrycie. Też to tak traktuj, bo dzięki temu możesz zbudować z kimś innym coś nowego i lepszego.

Ja też mam duże deficyty z dzieciństwa, mój mąż też, ale wierz mi jeśli ludzie się kochają to mówią sobie o tym, o niedociągnięciach, potrzebach, oczekiwaniach. Fajnie, on Ci powiedział o tym, w grudniu, czy mówił od początku waszego związku bo to chyba różnica. Mój mąż wylał na mnie wiadro pomyj po 20 latach wspólnego życia, otworzyły mi się wtedy oczy, chciałam ratować bo wiedziałam w czym rzecz. Niestety dla mnie to był jak strzał w kolano, czyli strzelił i zostawił żebym się wykrwawiła. Tak właśnie się czułam, bo on już nie chciał ratować, bo się wypalił, bo go przerosła rodzina (2 dziecko), bo problemy w pracy, bo zainteresowała się nim koleżanka, której tylko pomagał i się zwierzał (sicc!!!) i wtedy zrozumiałam, że wina jest też jego, że nie potrafił komunikować swoich potrzeb.

Różnię się od Ciebie tym, że ja się z kolei nie obwiniam za całe zło tego związku bo uważam, że wina jest obustronna, a winna jest bardziej strona która zdradza czy ucieka (jak mój jm).

163

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Stokrotko dokladnie - zgadzam sie z toba. Oczywiscie ze zawsze sa 2 strony winne. I teraz wlasnie zrozumialam lepiej siebie i na czym konkretnie te moje bledy polegaly. Nie ma sensu sie licytowac czyje winy sa wieksze do momentu zdrady. A potem, potem no to juz tylko i wylacznie jego wina. za wszystko co ta zdrada przyniosla. tak nie komunikowal nic - tez to w grudniu przyznal - ze nie umie rozmawiac, myslal ze jakos minie albo samo przejdzie. a ja bylam wielu rzeczy nieswiadoma. i tyle. po prostu ciesze sie z tego co pozytywne teraz, staram sie cieszyc z malych rzeczy - bo duzych radosci to narazie nie ma... i myslec optymistycznie jakos, z nadzieja na lepsze jutro....

164 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2013-05-20 22:00:18)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

kiedysbyłam
no właśnie nie komunikował...języka kurna zabrakło tak jak mojemu. Ten mój to jeszcze gadał, ze on tyle razy ratował to małżeństwo no to mu się w twarz zaśmiałam. Ratował? Sam związek 2 osób? Związek ratują dwie osoby a nie jedna!!! A jeszcze hasło, ze przecież mogłam się domyślić jakie on ma potrzeby, a ja mu na to, ze w myślach jeszcze czytać nie umiem...

Rób sobie małe przyjemności codziennie, fryzjer, kosmetyczka, manicure, film, książka. Będzie dobrze, daj czasowi czas, tak mówią. Ja też się zmagam, u mnie o tyle problem, ze jm przychodzi dzieci położyć spać, albo po Młodą do przedszkola, to mnie maksymalnie rozwala. A dzisiaj byliśmy razem na przedstawieniu w p-lu u Młodej i koło siebie siedzieliśmy. Czułam się okropnie.

165

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

wyobrazam sobie ze jest to trudne.... ten kontakt. ja poki co mieszkam jeszcze z nim, wiec tez nie jest lekko. Ale po wczorajszej wymianie zdan, tak przykrych slowach, potem po jego przeprosinach - powiedzialam sobie ze juz nie bede do tego wszystkie wracac, wypominac, wyrzucac po raz 100 to samo. on wie.... on wie lepiej niz mi sie wydaje co zrobil.... wiec wole w ciszy i spokoju i jako tako 'normalnosci' przezyc te ostatnie tygodnie pod 1 dachem... za tydz o tej porze bede juz w Polsce i bedzie juz po rozdzielnosci majatkowej i sprzedazy mieszkania w Polsce... przeraza mnie to po prostu... to sie naprawde zaczyna dziac... ten koniec....

166

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Komunikacja szanowne Panie powiadacie... jaka??? dymna, morsem czy brailem??? hmm !!!
Qrde ze takie metody zawodza no... a od malego Nam wbijaja do glowy by nauczyc sie gadac i potem ROZMAWIAC!

"Metoda prob i bledow doszlam do sciany z wnioskiem, ze byla to psychologiczna batalia w probie ratowania czegos, czego nie bylo... od samego poczatku.

Stokrotka apropo Twojego poprzedniego 2 akapitowego postu (21:45) to ja tam widze wyobrazenie a nie fizyczna postac mazlenstwa, tak patrzac prostolinijnie "spod byka" na Twojego meza i jego wielce indianskie poczynania jak nie porownujac spojrzec chinczykowi prosto w oczy.
Oscar za pierwszoplanowa role meska - doprawdy chlop na schwal, ze az 20 lat ta role gral - i Wiktora publicznosci za meska i pelna odwagi postawe dla "uciesnionej" zyciem kolezanki... Material na reportaz az sie prosi by sklecic... Espres repoerteow powiadom i to pedzikiem... big_smile

167

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

bags,
brawo, pięknie to ująłeś. A na koniec jeszcze usłyszałam, że powinnam być wdzięczna że mi w końcu prawdę powiedział... . A na sam koniec dowiedziałam się, że jestem wspaniałą kobietą, że mu na mnie zależy, ale nie jak na kobiecie, że mnie kocha ale nie tak jak mężczyzna kobietę, ale jak szedł ze mną do łóżka to chyba jak z kobietą czy nie (?), sama już nie wiem wink. Szkoda gadać...

168 Ostatnio edytowany przez M. (2013-05-21 22:08:40)

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Witajcie,

Wybaczcie, że się nie odzywałam...

W sobotę miałam lekkie załamanie, niedzieli całej nie przeryczałam dzięki znajomym i siostrze która wyciągnęła mnie na rolki, wczoraj późno wróciłam z pracy a później do weterynarza z psem (na piechotę żeby dzień szybciej zleciał...)

Kiedysbyłam... Pamiętasz co napisałam Ci na początku? DDA... niestety...
Doskonale rozumiem to co piszesz o tym, że myślałaś, że z Tobą jest wszystko ok... ja też zrozumiałam to dopiero teraz i dlatego tak mi ciężko z tym wszystkim...
Ja również mam zamiar porozmawiać o tym z R. (mam nadzieję, że ta rozmowa mnie nie rozklei znowu na milion kawałków) czuję że muszę to zrobić... że muszę to wyjaśnić żeby móc to wszystko zaliczyć do dawnego życia... W niedzielę wysłałam wiadomość, że chciałabym porozmawiać, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że może być jeszcze na to za wcześnie jak dla niego (nie liczyłam na odpowiedź, jednak odpisał dzisiaj rano).
W przyszłym tyg. zajmuje się babcią (a co za tym idzie nie bedzie z nią) i wtedy możemy porozmawiać - trochę to przykre, ale na szczęście już chyba odrobinę przywykłam...
Jeszcze nic nie odpisałam... zamierzam napisać w sobotę (zapytać o dzień i godzinę). Ale przed spotkaniem fryzjer (a, co wink ) melisa i może jeszcze jakieś kropelki na uspokojenie...
Co do Twojej Pani psycholog... to zastanawiam się czy podąża dobrą drogą... nie rozumiem dlaczego namawia Cie do kłótni i sprzeczek (to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego) skoro sama nie czujesz takiej potrzeby...
Podam przykład:
Moja siostra rozstając się z chłopakiem rozbiła mu słoiki z konfiturami na ścianie i jeszcze parę innych rzeczy...
Myślisz, że później było lepiej? wręcz przeciwnie... zamiast sadysfakcji (którą niby powinno się czuć) miała wyrzuty sumienia...
Mój psycholog kiedy wspominałam o zrobieniu czegoś, co tak naprawdę nie leży w mojej naturze, pyta - a jak będziesz czuła się później, czy to przyniesie Ci ulgę?
Może też się nad tym zastanów...
Fakt, że odradza mi jakiekolwiek kontakty z R... ale ja czuję że muszę... boję się tego strasznie (że mnie to załamie) ale nie potrafię inaczej (nie wiem, może to jeszcze ta nadzieja, że coś zmienię....)

Co do Twojej sytuacji... hmm nie wiem, nie chce robić żadnej nadzieji, ale z tego co piszesz to myślę, że w jego głowie trwa ciągła walka...
Jeżeli dojdzie do rozmowy między Wami, a on zrozumie co się z Tobą dzieje (bo niestety dla "normalnych" ludzi jest to trochę niepojęte - nawet dla mnie było gdy siostra mówiła mi że chodzi na terapię przez ojca...) to czy będziesz w stanie mu tak naprawdę wybaczyć? Zastanów się nad tym bardzo dobrze...
Ja też to robiłam i wyszłam z założenia, że i ja i R. popełniliśmy mnóstwo błędów i jeśli by chciał ja byłabym w stanie spróbować, jednak jestem świadoma wszystkich konsekwencji...


stokrotka1978 - ech... czytałam Twoją historię i tak się zastanawiam, czy on faktycznie nie dawał Ci żadnych znaków przez te wszystkie lata? może okazywał to w zły sposób, może tego nie widziałaś?...
Wiem po sobie, że niestety czasami jest trudno powiedzieć wprost (nawet najbliższej osobie) o swoich uczuciach... Jestem raczej dość zamkniętą osobą (a właściwie byłam - to też się u mnie trochę zmieniło - myślę że na + smile i wiem, że wiele rzeczy wydawało mi śie oczywiste... Myślałam, że skoro ja to wiem, skoro obserwuję i widzę pewne rzeczy to ta druga osoba również będzie mnie obserwowała i dogadamy się "bez słow" - przecież łączy nas coś szczególnego... a niestety do tego potrzeba rozmowym, bo nikt nie jeste "duchem świętym" - wiem to zbyt późnon - a ludziom ze skrzywioną psychiką bardzo ciężko rozmawia się o rzeczach z którymi sobie nie radzą...

Najczęściej w takich sytuacjach bronimy się ... - zaprzeczamy, złościmy, mówimy że nie ma problemu... ja to nazywam taktyką na jeża... stosowałam (niestety ciągle stosuję - ale walczę z tym) ją chyba całe życie - schowaj się, zwiń i wystaw kolce a wtedy nikt Cie nie zrani...

169

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M.
nie mówił na 100%, zresztą sam to przyznał dodając zresztą, że mogłam się czasem zastanowić czy nie miał jakiś potrzeb. Nie będę sobie wyrzucać, że nie umiałam czytać w myślach.

170

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Oczywiście i nie powinnaś tego robić... to był i jest jego problem... To on powinien zrozumieć, że coś w nim jest nie tak...
Problem tylko w tym (jego problem), że bardzo trudno jest uświadomić samemu sobie, że coś w nas jest nie tak... zwykle "zwalamy" na innych... niestety...

171

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

a ja to w koncu wyjasnilam - i ja i on ostatecznie przyznalismy, ze oboje bylismy winni problemow, kryzysu. To co zrobil potem - zdrada to juz tylko jego wybor i jego wina. sprawa jest jasna. czuje sie lzejsza, wiem ze co by nie bylo, oboje to malzenstwo bedziemy dobrze wspominac, ponad 5 lat zanim zaczal krecic na boku. oboje uwazamy ze bylismy dobrym mezem/ zona, padlo to z dwoch stron, ja mam sumienie czyste i to jest bezcenne. On nie i dobrze o tym wie co  zrobil i jak mnie skrzywdzil. Ale ja tez musialam sobie uswiadomic ze to nie jest tak jak caly czas mysalam -ze tylko zdrada i nic wiecej jest faktycznym powodem konca tego zwiazku, negowalam ze wczesniej moglo byc cos naprawde nie tak, co sprawilo ze nie chcial juz. oczywiscie ze tak nie powinno byc, ze nawet jesli jest zle, on sie poddaje i do tego jeszcze zdradza. Ale tak sie u nas stalo i co poradzic. nie chce i nie bede sie mscic, co nie znaczy ze nie bede myslec o sobie. ciagle to robie i staram sie ukladac swoje zycie - narazie bardziej emocjonalnie niz fizycznie, tak, zeby bylo mi jak najlepiej....

172

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

jego walizka spakowana, leci jutro do polski, ja w niedziele... nie chce marudzic, nie chce naprawde.... ale trudne to wszystko sad

173

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

jego walizka spakowana, leci jutro do polski, ja w niedziele... nie chce marudzic, nie chce naprawde.... ale trudne to wszystko sad

kiedyś byłam mogę Ci poradzić z mojego przykrego doświadczenia , że nie ma nic na siłę, rzeczywiście jest tak , że do kochających tą drugą osobę nic nie dociera, a nasza druga połówka ma swój świat. Powiem Ci szczerze , że u mnie mija , za 6 dni miesiąc i nadal mam pod górę, ale z tego co przeczytałem na forum myślę , że musi być w końcu lepiej i jednak trzeba bardziej dbać o siebie i nie kochać nikogo , nie widząc po za tym kimś całego świata ... (tak sobie wmawiam) i Tobie też tego życzę, śledzę Twój wątek (dramat dla Ciebie) od początku i wiem , że taka wartościowa kobieta jak Ty znajdzie osobę która Cię doceni i pokocha nad życie. Życzę Ci tego z całego serca.

174

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Smutas - dziekuje za mile slowa... tak, zgadza sie, nic na sile, dlatego od 13 kwietnia koniec. tylko ze w mojej glowie ciagle toczy sie walka, no bo wciaz tu jest... wiem ze ja juz nie moge nic zrobic, po prostu nic, tylko liczyc na cud.... ale tego tez nie powinnam. i nie jestem jakas zdesperowana, ze swiat sie wali, ze nie dam rady - dam, jakos bedzie, juz zyje sama, radze sobie bez niego. tylko tak po ludzku cholernie szkoda tego wszystkiego i ciezko sie pogodzic. po prostu.

175

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Smutas - dzikuje za mile slowa... tak, zgadza sie, nic na sile, dlatego od 13 kwietnia koniec. tylko ze w mojej glowie ciagle toczy sie walka, no bo wciaz tu jest... wiem ze ja juz nie moge nic zrobic, po prostu nic, tylko liczyc na cud.... ale tego tez nie powinnam. i nie jestem jakas zdesperowana, ze swiat sie wali, ze nie dam rady - dam, jakos bedzie, juz zyje sama, radze sobie bez niego. tylko tak po ludzku cholernie szkoda tego wszystkiego i ciezko sie pogodzic. po prostu.

Odczuwam to samo co Ty, chociaż w formalnym związku nie byłem, moim zdaniem papier nic nie znaczy (chociaż jestem bardzo wierzący) i moim zdaniem , tak jak napisałaś 13 kwietnia koniec (formalności) ale nie uczuć, nie wiem może jestem słabeuszem, może ciamajdą, ale wiem jedno , mi jest ciężko zapomnieć tych wszystkich wspólnych szczęśliwie przeżytych latach, tak samo jak i Tobie ( wnioskując po Twoim obszernym poście) I właśnie się zastanawiam, dlaczego tyle osób jak My muszą tak cierpieć, aby odnaleźć wspólną połówkę. ehhh jednak życie potrafi dobrze dokopać te nasze cztery litery.

176

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

no jesli jestes wierzacy to wiesz ze cierpienie ma bardzo duzy sens... i wiem ze nawet gdyby nagle on zechcial to cierpienie by sie nagle nie skonczylo. ba, moze wlasnie dopiero wtedy by sie zaczelo, odbudowywac cos tak bardzo zmasakrowanego - nasz zwiazek, zaufanie, to by dopiero bylo... tylko nam ludziom wydaje sie byloby wtedy duzo lepieij, bo po ludzku tak bardzo tego chcemy. Ale ja mysle, ze moze wlasnie tak naprawde teraz bede cierpiec mniej? W sensie musze swoje wycierpiec zeby przezyc, 'strawic' to rozpad malzenstwa, ale docelowo? moze bedzie dobrze. Jesli jestes wierzacy, polecam Ci Nowenne Pompejanska - pisalam o niej wczesniej. Tylko od razu mowie - nie pros o to, zeby ona wrocila. Bo to jest dla mnie osobiscie takie bycie troszke ;hipokryta'. Jesli sie modle - to wierze w Boga, jesli tak, to jemu wszystko zawierzam, niech bedzie tak, jak On chce, jaka jest jego wola, a nie ze modle sie bo mam nadzieje ze szybko, dostane to, czego ja, po ludzku bym chcial najabrdziej - czyli powrotu partnera. Ja wierze w moc nowenny bardzo gleboko. Jest to ciezka modlitwa, ale pisze Ci o niej bo mnie bardzo pomogla. Tylko chodzi o  to zebys sie nei ludzil, zebys nie modlil sie po to, ze wlasnie na pewno cos sie zmieni - w sensie powrotu, zmiany decyzji drugiej osoby. Zmieni sie - u mnie sie zmienilo, ale inne rzeczy, wierze  ze dostaje to, co mi teraz najbardziej potrzebne - sen np. Od odmowienia 1 Nowenny, nagle zaczelam zasypiac, gdzie wczesniej tluklam sie do rana przez 2 tygodnie. Dostaje SILE, nadzieje rowniez, na to, ze bedzie dobrze. Dostaje innych ludzi ktorzy sa obok mnie, ze mna. Takze mnie to bardzo pomoglo, wyciszylo, zabilo czas rowniez. Jest to modlitwa ktora odmawia sie przez 54 dni. jesli przerwiesz - musisz zaczac od nowa. sa to 3 rozance dziennie (ale razem z rozwazaniami), plus modlitwy poczatkowe i koncowe. mnie zajmuje to ok 1.5 godz dziennie. na poczatku jechalam ciagiem, ale bylo to bardzo trudne i kilka razy myslalam ze nei dam rady bo zasypialam juz... teraz rozbijam sobie i w ciagu dnia tez odmawiam, a wieczorem tylko koncze przed snem.... mozesz znalezc informacje w necie na ten temat, jesli bylbys zainteresowany, ale ja szczerze polecam !! smile

177

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

no jesli jestes wierzacy to wiesz ze cierpienie ma bardzo duzy sens... i wiem ze nawet gdyby nagle on zechcial to cierpienie by sie nagle nie skonczylo. ba, moze wlasnie dopiero wtedy by sie zaczelo, odbudowywac cos tak bardzo zmasakrowanego - nasz zwiazek, zaufanie, to by dopiero bylo... tylko nam ludziom wydaje sie byloby wtedy duzo lepieij, bo po ludzku tak bardzo tego chcemy. Ale ja mysle, ze moze wlasnie tak naprawde teraz bede cierpiec mniej? W sensie musze swoje wycierpiec zeby przezyc, 'strawic' to rozpad malzenstwa, ale docelowo? moze bedzie dobrze. Jesli jestes wierzacy, polecam Ci Nowenne Pompejanska - pisalam o niej wczesniej. Tylko od razu mowie - nie pros o to, zeby ona wrocila. Bo to jest dla mnie osobiscie takie bycie troszke ;hipokryta'. Jesli sie modle - to wierze w Boga, jesli tak, to jemu wszystko zawierzam, niech bedzie tak, jak On chce, jaka jest jego wola, a nie ze modle sie bo mam nadzieje ze szybko, dostane to, czego ja, po ludzku bym chcial najabrdziej - czyli powrotu partnera. Ja wierze w moc nowenny bardzo gleboko. Jest to ciezka modlitwa, ale pisze Ci o niej bo mnie bardzo pomogla. Tylko chodzi o  to zebys sie nei ludzil, zebys nie modlil sie po to, ze wlasnie na pewno cos sie zmieni - w sensie powrotu, zmiany decyzji drugiej osoby. Zmieni sie - u mnie sie zmienilo, ale inne rzeczy, wierze  ze dostaje to, co mi teraz najbardziej potrzebne - sen np. Od odmowienia 1 Nowenny, nagle zaczelam zasypiac, gdzie wczesniej tluklam sie do rana przez 2 tygodnie. Dostaje SILE, nadzieje rowniez, na to, ze bedzie dobrze. Dostaje innych ludzi ktorzy sa obok mnie, ze mna. Takze mnie to bardzo pomoglo, wyciszylo, zabilo czas rowniez. Jest to modlitwa ktora odmawia sie przez 54 dni. jesli przerwiesz - musisz zaczac od nowa. sa to 3 rozance dziennie (ale razem z rozwazaniami), plus modlitwy poczatkowe i koncowe. mnie zajmuje to ok 1.5 godz dziennie. na poczatku jechalam ciagiem, ale bylo to bardzo trudne i kilka razy myslalam ze nei dam rady bo zasypialam juz... teraz rozbijam sobie i w ciagu dnia tez odmawiam, a wieczorem tylko koncze przed snem.... mozesz znalezc informacje w necie na ten temat, jesli bylbys zainteresowany, ale ja szczerze polecam !! smile

Wierzę i to bardzo mocno, modlę się , chodzę do kościoła, ale nadal prześladuje mnie jakieś fatum ? najpierw się załamałem swoją ex, teraz mam tragedię z moim ojcem. Nie wiem jak to wszystko pociągnę ( ale jak już ma się wszystko walić, to na całego) Nigdy się nie modliłem, żeby do mnie wróciła. Kocham Ją bardzo i chcę Jej szczęścia , skoro ze mną nie była szczęśliwa to mam nadzieję , że znajdzie sobie kogoś innego. Co do modlitwy którą proponujesz  postaram się ja odmawiać.
Pozdrawiam i życzę Tobie i sobie wytrwałości.

178

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Smutas - no to ze sie wali wszystko naraz to nie wiesz dlaczego? smile im wiecej sie modlisz - to modlitwa dziala, a diablisko sie wscieka i coraz bardziej uderza, zwieksza swoje armie, zeby sie bronic i nie dopuscic do dobrego smile ale to wszystko do czasu smile

179

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

Smutas - no to ze sie wali wszystko naraz to nie wiesz dlaczego? smile im wiecej sie modlisz - to modlitwa dziala, a diablisko sie wscieka i coraz bardziej uderza, zwieksza swoje armie, zeby sie bronic i nie dopuscic do dobrego smile ale to wszystko do czasu smile

Też tak myślę i wierzę w to, tylko mam takie wrażenie jakbym wchodził na lodowatą górę i to w dodatku w klapkach ... To co nas nie zabije, to wzmocni, tego się właśnie trzymam, przy każdym kopie dostawanym przez życie, staję się coraz mocniejszy, czego Tobie też tego życzę smile

180

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Poruszacie ciekawy temat samorozwoju i wsparcia psychicznego i tak ciekawosci zapytam, czy materialami z yt Nicka Wujcica sie "podpieraliscie???
Cyrk motyli, najwiekszy motywator jaki sie da i cala reszta Jego filmow i wykladow.
Gosc choc sam ma "kurczece udko" jak sam mowi, to poprzez same wyklady scina z nog i daje do myslenia.

181

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
bags napisał/a:

Poruszacie ciekawy temat samorozwoju i wsparcia psychicznego i tak ciekawosci zapytam, czy materialami z yt Nicka Wujcica sie "podpieraliscie???
Cyrk motyli, najwiekszy motywator jaki sie da i cala reszta Jego filmow i wykladow.
Gosc choc sam ma "kurczece udko" jak sam mowi, to poprzez same wyklady scina z nog i daje do myslenia.

Cześć bags , ja myślę, że to samo nasze życie popycha nas do tgz. 'samorozwoju' wspieranie , dużo daje (przynajmniej mi) jeżeli chodzi o wujcia , nie słuchałem , nie oglądałem. Co do myślenia , trzeźwość umysłu i uświadamiania sobie pewnych rzeczy, teorii, lub impulsów (wszelak można to nazywać ) odzyskałem dopiero 3 tygodnie po rozstaniu ze swoją ex. Teraz wiem , że głaskaniem można zabić, wiem że nie można być 'pieskiem' i być na każde zawołanie, wiem żeby żyć trzeba żyć własnym życiem (a nie kogoś innego i nie widzieć po za tym kimś całego świata). Ogólnie temat rzeka ... Nadal jestem dobrej myśli , że wszystko się dobrze ułoży i tym żyje , jestem optymistycznie nastawiony do życia i teraz jak na to wszystko powoli i ze spokojem się przyglądam, to wiem, że wszystko jest coś komuś pisane i nic się nie dzieję bez przyczyny.

182

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
smutas31 napisał/a:

Cześć bags , ja myślę, że to samo nasze życie popycha nas do tgz. 'samorozwoju' wspieranie , dużo daje (przynajmniej mi) jeżeli chodzi o wujcia , nie słuchałem , nie oglądałem. Co do myślenia , trzeźwość umysłu i uświadamiania sobie pewnych rzeczy, teorii, lub impulsów (wszelak można to nazywać ) odzyskałem dopiero 3 tygodnie po rozstaniu ze swoją ex. Teraz wiem , że głaskaniem można zabić, wiem że nie można być 'pieskiem' i być na każde zawołanie, wiem żeby żyć trzeba żyć własnym życiem (a nie kogoś innego i nie widzieć po za tym kimś całego świata). Ogólnie temat rzeka ... Nadal jestem dobrej myśli , że wszystko się dobrze ułoży i tym żyje , jestem optymistycznie nastawiony do życia i teraz jak na to wszystko powoli i ze spokojem się przyglądam, to wiem, że wszystko jest coś komuś pisane i nic się nie dzieję bez przyczyny.

Amen i filmowy wyklad pt "sekret" oraz film "spotkanie" polecam na poprawe swiadomosci smile
Czasem potrzeba pierdykniecia o sciane by do tych wnioskow dojsc... ot zycie.

"To co sie dzieje wokol Nas, do tego przyczynilismy sie My, "przyciagnelismy to""
"sekret" i wszystko w tym temacie smile

183

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
bags napisał/a:
smutas31 napisał/a:

Cześć bags , ja myślę, że to samo nasze życie popycha nas do tgz. 'samorozwoju' wspieranie , dużo daje (przynajmniej mi) jeżeli chodzi o wujcia , nie słuchałem , nie oglądałem. Co do myślenia , trzeźwość umysłu i uświadamiania sobie pewnych rzeczy, teorii, lub impulsów (wszelak można to nazywać ) odzyskałem dopiero 3 tygodnie po rozstaniu ze swoją ex. Teraz wiem , że głaskaniem można zabić, wiem że nie można być 'pieskiem' i być na każde zawołanie, wiem żeby żyć trzeba żyć własnym życiem (a nie kogoś innego i nie widzieć po za tym kimś całego świata). Ogólnie temat rzeka ... Nadal jestem dobrej myśli , że wszystko się dobrze ułoży i tym żyje , jestem optymistycznie nastawiony do życia i teraz jak na to wszystko powoli i ze spokojem się przyglądam, to wiem, że wszystko jest coś komuś pisane i nic się nie dzieję bez przyczyny.

Amen i filmowy wyklad pt "sekret" oraz film "spotkanie" polecam na poprawe swiadomosci smile
Czasem potrzeba pierdykniecia o sciane by do tych wnioskow dojsc... ot zycie.

"To co sie dzieje wokol Nas, do tego przyczynilismy sie My, "przyciagnelismy to""
"sekret" i wszystko w tym temacie smile

Takie 'pierdykniecie' nastąpiło u mnie , ale szczerze nikomu nie życzę nic takiego , jeżeli chodzi o sekret naprawdę coś w tym jest , nie wiem co a jednak .. kolejnych nie znam , Bags myślę , że każde z z nas powinno samo z siebie dojść do 'nawet' jakiej kolwiek ideologi życiowej i zadać sobie pytanie ( po co, za co , dlaczego, czemu ja ?)po jakimś czasie ta odpowiedź przychodzi samoistnie i dopiero wtedy odkrywamy sens naszego tgz. przez Ciebie 'samorozwoju' i myślę, że wtedy sam sobie człowiek docenia , jakie jest jego życie , do czego jest stworzony , jaki ma cel, wymagania , czego w życiu oczekuje (przez te lata kiedy kochamy za bardzo druga osobę tego wszystkiego się nie widzi, jesteśmy zaślepieni tym wszystkim, nie widzimy nikogo innego w naszej sytuacji i nie pozwalamy sobie tego wpoić, że jest źle, że nie powinniśmy tak robić , to do nas nie dociera) Dzięki temu forum zrozumiałem aspekty życia i wiem , że trzeba non stop pracować nad sobą ( na pewno nie można spocząć na laurach) też trzeba zrozumieć drugą osobę którą się kocha i nie być samolubnym , bo szczęście w związku dają dwie osoby i nigdy nic na siłę się nie da osiągnąć i tego właśnie nas uczy życie , całej prawdy której nie niekiedy nie jesteśmy w stanie ogarnąć do samego końca smile

184

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Bags - ja rowniez nic takie nie sluchalam i nie ogladalam - nie wiem nawet za bardzo o czym mowisz smile)

Ja juz po czesci zrozumialam co bylo nie tak, ale z 2 strony wiem ze najabrdziej 'nietak' to bylo to, ze on ze mna nie rozmawial i ze jak juz faktycznie zrobilo mu sie zle, to sie poddal, skreslil nas zamiast zaczac problemy rozwiazywac. potem bylo juz tylko gorzej - zdrada itd.l

Ale z 2 strony nie chce juz zadawac sobie tych pytan 'dlaczego ja, dlaczego w ogole' itd? mysle ze by mi zycia nie starczylo zeby sobie na to odpowiedziec - dlaczego? no bo okazal sie mniej odpowiedzialny niz myzlalam. dlaczego? no bo poddal sie i zamiast probowac rozwiazac, naprawic, nawet jeszcze teraz, kiedy wie ze zdalam sobie sprawe z tego ze faktycznie mogl czuc sie zle, ale tez dlaczego ja tak robilam i ze tez bylo mi zle, no to nic to nie zmienia bo 'on nie chce' i juz. WLASNIE: DLACZEGO? bo fo tego trzeba checi i pracy 2 osob!! pierwszy i podstawowy powod chyba rozstan. bo pracowac mozna nad prawie wszystkim.

No ale nic, koniec, zaczynam sobie sototke dzisiaj, calkiem sama i mysle sobie jak to moje zycie bedzie wygladalo wlanie juz tak bez niego... wszystko dla siebie. Ale dziwnie.... kawka tylko dla siebie, pranie dla siebie, ubranie pomalowanie sie dla siebie - no bo moze sie z kims dzisiaj spotkam, a moze nie... DZIWNIE. trzeba inaczej znajdowac motywacje do wszystkiego. Ale ciagle mysle sobie: zasluguje na normalnosc, a nawet wiecej, a ostatnie pol roku normalne nie bylo i mam juz tego dosc. Dlatego MUSZE zajmowac sie coraz to czyms innym, nowym itd.

a jak tam dziewczyny? M. cos sie nie odzywa ostatnio?

185

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Cześć,

Ech... nie odzywam się, ale śledzę co się dzieje...
Nie odzywam się bo zastanawiam się czy jest jeszcze dla mnie ratunek żeby "zacząć żyć"...

Napisałam do niego (Kiedyśbylam - Ty już to wiesz... ale może ktoś z forum powie mi coś na ten temat co pozwoli mi - sama nie wiem co -  lepiej się poczuć?)

Wiec napisałam do niego 19maja:
"Już wiem, że to koniec, że nie będziemy razem (po5miesiącach, wiem trochę śmieszne). Jednak jeśli kiedyś (wiem, że nie będzie to teraz) będziesz chciał wiedzieć dlaczego taka byłam, dlaczego tak się zachowywałam, to myślę że jestem gotowa by Ci to na spokojnie wytłumaczyć... Myślę, że wiele byś zrozumiał, a mnie bardzo by ona pomogła.... A tymczasem przeoraszam (dopiero teraz tak naprawdę wiem że wiele rzeczy nie powinny były mieć miejsca) i dziękuję Ci za okazaną cierpliwość, za opiekę, za wsparcie, za to że byłeś smile "

Odpisał 21maja:
"Również dziękuję Ci za wszystko i przepraszam za nieprzyjemności które ze mną miałaś w miedzyczasie... Jeśli uważasz, że rozmowa by Ci pomogła, możemy się spotkać w przyszłym tygodniu w jakiś dzień"

Odpisałam 23 maja (żeby nie było, że mi zależy - bo naprawde miałam taki moment że wydawało mi się że będzie ok...)
"Czy masz może jakiś konkretny dzień/godzinę/miejsce na myśli? smile"

I CISZA...

Ni by w tym tygodniu mamy się spotkać, ale nic nie napisała...
Tak jak napisałam w 1 smsie do niego... wiem, że nie będziemy już razem (i tego się trzymam ...- nie na zasadach jak kiedyś)...
jednak zabija mnie to, że człowiek kiedyś tak mi bliski jest teraz tak obcy i zachowuje się w stosunku do mnie w ten sposób... sad
Nie ma czasu (ochoty?) nawet odpisać na smsa.... sad

Co mam robić? co o tym myślicie???

186

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M. ehhh nie wiem dlaczego nie odpisal, skoro najpierw to zrobil i wygladalo to tak, ze moglibyscie sie spotkac. Nie mam pojecia.

Ja za 3 godziny spotykam sie z nim u notariusza i z moimi rodzicami. Boje sie jak cholera. Brak slow na to wszystko... z zewnatrz nic nie pokazuje przed rodzicami, niby wiadomo to bylo od dawna tak? Ze sie spotykamy dzisiaj i robimy rozdzielnosc i sprzedajemy to mieszkanie w polsce. Trzymajcie prosze kciuki... mam nadzieje ze nie pekne i nie zrobie jakiejs sceny albo ze sie po prostu nie rozplacze tam podpisujac te cholerna rozdzielnosc i to wszystko.

187

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
kiedysbylam napisał/a:

M. ehhh nie wiem dlaczego nie odpisal, skoro najpierw to zrobil i wygladalo to tak, ze moglibyscie sie spotkac. Nie mam pojecia.

Ja za 3 godziny spotykam sie z nim u notariusza i z moimi rodzicami. Boje sie jak cholera. Brak slow na to wszystko... z zewnatrz nic nie pokazuje przed rodzicami, niby wiadomo to bylo od dawna tak? Ze sie spotykamy dzisiaj i robimy rozdzielnosc i sprzedajemy to mieszkanie w polsce. Trzymajcie prosze kciuki... mam nadzieje ze nie pekne i nie zrobie jakiejs sceny albo ze sie po prostu nie rozplacze tam podpisujac te cholerna rozdzielnosc i to wszystko.

Wiem właśnie sad(

TRZYMAJ SIĘ i daj znać jak poszło.... BĄDŹ DZIELNA!

188

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M.
ja  w ogóle nie wiem po co do niego napisałaś. To znaczy wiem, cały czas masz nadzieję. Po cholerę Ci to?

kiedysbylam
trzymaj się dzielnie!

189

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
stokrotka1978 napisał/a:

M.
ja  w ogóle nie wiem po co do niego napisałaś. To znaczy wiem, cały czas masz nadzieję. Po cholerę Ci to?

kiedysbylam
trzymaj się dzielnie!

Stokrotko spojrzyj w lustro http://emotikona.pl/emotikony/pic/0winked.gif

190

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Lexpar
ja już nie piszę..., nie ma mowy.

191

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post
M. napisał/a:

Cześć,

Ech... nie odzywam się, ale śledzę co się dzieje...
Nie odzywam się bo zastanawiam się czy jest jeszcze dla mnie ratunek żeby "zacząć żyć"...

Napisałam do niego (Kiedyśbylam - Ty już to wiesz... ale może ktoś z forum powie mi coś na ten temat co pozwoli mi - sama nie wiem co -  lepiej się poczuć?)

Wiec napisałam do niego 19maja:
"Już wiem, że to koniec, że nie będziemy razem (po5miesiącach, wiem trochę śmieszne). Jednak jeśli kiedyś (wiem, że nie będzie to teraz) będziesz chciał wiedzieć dlaczego taka byłam, dlaczego tak się zachowywałam, to myślę że jestem gotowa by Ci to na spokojnie wytłumaczyć... Myślę, że wiele byś zrozumiał, a mnie bardzo by ona pomogła.... A tymczasem przeoraszam (dopiero teraz tak naprawdę wiem że wiele rzeczy nie powinny były mieć miejsca) i dziękuję Ci za okazaną cierpliwość, za opiekę, za wsparcie, za to że byłeś smile "

Odpisał 21maja:
"Również dziękuję Ci za wszystko i przepraszam za nieprzyjemności które ze mną miałaś w miedzyczasie... Jeśli uważasz, że rozmowa by Ci pomogła, możemy się spotkać w przyszłym tygodniu w jakiś dzień"

Odpisałam 23 maja (żeby nie było, że mi zależy - bo naprawde miałam taki moment że wydawało mi się że będzie ok...)
"Czy masz może jakiś konkretny dzień/godzinę/miejsce na myśli? smile"

I CISZA...

Ni by w tym tygodniu mamy się spotkać, ale nic nie napisała...
Tak jak napisałam w 1 smsie do niego... wiem, że nie będziemy już razem (i tego się trzymam ...- nie na zasadach jak kiedyś)...
jednak zabija mnie to, że człowiek kiedyś tak mi bliski jest teraz tak obcy i zachowuje się w stosunku do mnie w ten sposób... sad
Nie ma czasu (ochoty?) nawet odpisać na smsa.... sad

Co mam robić? co o tym myślicie???

Ja myślę, że Twój świat wciąż jeszcze kręci się wokół niego. Wokół tego, co on o Tobie myśli, jeżeli myśli o Tobie w ogóle.
A może spróbowałabyś całą tą energię, jaką wkładasz w uzależnianie swojego samopoczucia od tego, co on powie, pomyśli, zrobi obcy Ci już na ten moment człowiek, przeznaczyć na zaopiekowanie się sobą?

192

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

napisałam do niego, bo wiele rzeczy dowiedziałam się również o samej sobie... Wydaje mi się, że po 10latach można się normalnie spotkać i porozmawiać o tym co było nie tak...

Ale tak, macie rację... ciągle o nim myślę... sad jedyny postęp jaki jest to to, że nie mam już nadziei na to że nagle zmieni zdanie, na to że możemy wrócić do tego co było kiedyś, że to tylko chwilowe...

Staram się robić coś innego i nie myśleć... ale to wszystko ciągle wraca... ;/

Gdyby tak dało się pstryknąć palcem i pozbyć się tego wszystkiego...

193

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

M.
w pierwszym zdaniu napisałaś co innego i potem co innego, ze chcesz normalnie się spotkać a potem że myślisz o nim. Znowu działasz jak narkoman. Po co Ci spotkanie z nim, po co jemu informacja o tym co Ty zrozumiałaś. To już przeszłość, koniec. U Ciebie to już długi czas minął, nie masz dzieci, powinnaś powoli sobie dawać radę z tymi uczuciami.

194

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Może źle  się wyraziłam...Już tłumaczę smile
Tak, ciągle o nim myślę, ale już nie w kategori, że nagle mu się odmieni i do mnie wróci... Jest mi cholernie przykro że to wszystko tak się skończyło i tak jak Kiedysbylam dopiero teraz zdałam sobie sprawę z pewnych.... O tym chciałabym z nim porozmawiać... Nie oczekuję po rozmowie żadnych cudów, jedynie zrozumienia (AŻ?) tego byśmy za jakiś czas mogli się normalnie spotkać, bez żadnego żalu...

Nie lubie wokół siebie niejasnych sytuacji, skrywanego żalu, nieprawdziwych uczuć... Potrzebuje tej rozmowy by hmmm zamknąć przeszłość...

Jednak ciągle jestem jak dziecko we mgle i nie wiem czy postępuję słusznie...

195

Odp: mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

No ale nic, koniec, zaczynam sobie sototke dzisiaj, calkiem sama i mysle sobie jak to moje zycie bedzie wygladalo wlanie juz tak bez niego... wszystko dla siebie. Ale dziwnie.... kawka tylko dla siebie, pranie dla siebie, ubranie pomalowanie sie dla siebie - no bo moze sie z kims dzisiaj spotkam, a moze nie... DZIWNIE. trzeba inaczej znajdowac motywacje do wszystkiego. Ale ciagle mysle sobie: zasluguje na normalnosc, a nawet wiecej, a ostatnie pol roku normalne nie bylo i mam juz tego dosc. Dlatego MUSZE zajmowac sie coraz to czyms innym, nowym itd.

Witam kiedysbylam
Mysle, ze kiedys przezywalam cos podobnego do ciebie. Z bylym narzeczonym bylismy ze soba 3,5 roku. Mieszkalismy tez ze soba w Polsce. Kiedys on mi powiedzial ze mnie nie kocha i zaczal unikac, wiesz znajdowal sobie inne zajecia, niby pracowal do pozna. Ja wmawialam sobie ze ma teraz tylko taki okres ze zwiazki przeciez maja wzloty i upadki, ze moze minely juz motylki i tak dalej.... Mialam bardzo duzo wymowek dla siebie zeby nie dostrzec po prostu tego co mi powiedzial wprost.
Moj ex niegdy nie mowil o rostaniu , owszem byl ze mna, zasypial kolo mnie w lozku ale ukladal sobie zycie obok. Pracowal calymi dniami- mial prywatny biznes i od niego zalezaly godziny pracy i jak umawial sie ze bedzie w domu kolo siodmej wieczorem a ja czekalam z kolacja to przychodzil o 22 zmeczony kapal sie , szedl spac i mowil ze zjadl u mamy i nie jest glodny. Coz dlugo nie wytrzymalam tego, bo im bardziej ja sie staralam tym bardziej on mnie unikal az wreszcie powiedzialam ze jednak powinien sie wyprowadzic. On sie z tym zgodzil i poszedl spac, rano wstal byl dla mnie bardzo mily, zjedlismy razem sniadanie i mialam nadzieje ze poruszylam w nim cos i ze sie postara cos odbudowac a on powiedzial ze jutro przyjedzie po swoje rzeczy.
Po dwoch tygodniach dowiedzialam sie ze ma nowa dziewczyne- czy byl z nia juz wtedy gdy my jeszcze bylismy razem czy poznal ja po rozstaniu tego nie wiem i mysle ze nie ma to znaczenia.
Bardzo cierpialam, nie jadlam, nie moglam spac, zastanawialam sie co takiego zrobilam ze stracilam jego milosc? W czym jestem gorsza od niej.
Po okolo miesiacu byl ex przyszedl do mnie do pracy, pracowalam wtedy na recepcji w hotelu ktory urzadzal tez wesela i przyjecia. Przyszedl przedstawil mi swoja nowa dziewczyne i zapytal czy pomoglabym mu uzyskac rabat na wesele po starej znajomosci. Odparlam ze wprawdzie nie zajmuje sie weselami ale dam mu numer telefonu. Mozecie wyobrazic sobie jaki byl to dla mnie szok- jak to po miesiacu znajomosci on chce sie zenic z inna kobieta- dziewczyna z fioletowo-pomaranczowym irokezem na glowie?
Czulam sie oszukana choc przeciez mnie nie oszukal. Ja bylam sama i mialam w sobie tylko pustke a on mial juz plany na zalozenie rodziny. Bylam bardzo zagubiona i poszlam do wrozki zapytac czy mozliwe jest ze jeszcze z nim bede kiedys ze sie opamieta i zrozumie ze przeciez mnie kochal.... Powiedziala mi ze nie bede juz nim ze on bedzie wlasnie z ta dziewczyna ale i ja poznam kogos w lecie i ze wyjade daleko. Nie byla to taka odpowiedz jakiej chcialam wtedy.
W miedzyczasie zmienilam prace na lepsza lepiej platna. W mojej poprzedniej wszyscy znali mojego ex i nasza sytuacje, wiedzieli o jego nowym zwiazku z ktorym sie obnosil. Nie chcialam zeby ludzie patrzyli na mnie jak na ofiare i mi wspolczuli.

Po 9 miesiacah od rozstania z bylym poznalam mojego obecnego meza, zupelnie przypadkiem i jestesmy ze soba 4lata, 3 lata po slubie i mamy prawie dwuletniego synka. wyjechalam tez do meza do UK ( on tutaj mieszkal i pracowal) i teraz tu jest moje zycie. Widze teraz z perspektywy czasu ze dobrze stalo sie tak jak stalo. Ze z poprzednim partnerem nie pasowalismy do siebie i nawet gdyby nie pojawila sie tamta kobieta to i tak nie mialoby to przyszlosci. Pamietam jednak caly bol jaki czulam wtedy i mam zal ze moj byly tak traktowal mnie po rostaniu jakbym wyrzadzila mu jakam swielka krzywde a przeciez tak nie bylo.

Przeczytalam to co napisalas o sobie o kontrolowaniu. Ja tez taka bylam. Najbradziej nie lubilam zmiany planow. Mysle ze wynikalo to rowniez z tego ze mialam ojca alkoholika ktory nie pije od 16 lat ale to co przezylismy przez niego w dziecinstwie zostalo juz we mnie chyba i dlatego czuje potrzeby kontroli nad moim zyciem. Idealizowalam tez swoj poprzedni zwiazek i czasem nadal mam takie tendencje co do mojego malzenstwa. Z ta jednak roznica ze maz nie ukrywa tego jak bardzo kocha mnie i nasze dziecko a dopoki jest milosc mozna wiele poprawic. Na poczatku mojego malzenstwa tez czulam potrzebe kontroli wydatkow mojego meza ale teraz odpuscilam. On zarabia ja zarabiam wiec jesli chce cos kupic to mu sie nalezy i nie mam o to juz pretensji.

Chodzi o to ze nie jestesmy idealni bo nikt nie jest i znajdzie sie taki ktory bedzie kochal cie  za to jaka jestes za twoje wady i zalety. To ze twoj maz cie zdradzil swiadczy o jego slabym charakterze bo byla to tylko jego decyzja by tak postapic. Teraz swoje poczucie winy i wyrzuty sumienia przerzuca na ciebie i karze cie i obwinia za swoje czyny.

Chcialam ci napisac ze jestes krotko po rostaniu i tak naprawde jeszcze w jego trakcie. Ale wszystko bedzie lepiej i sie ulozy. Tez na poczatku trudno bylo mi zapelnic sobie czas jaki spedzalismy wspolnie. Ciesze sie natomiast ze zanim poznalam mojego meza mialam czas by zapomniec o poprzednim zwiazku i ulozyc sobie zycie sama. Dzieki temu nie przenioslam zlych emocji do mojego malzenstwa.
Chyba sie troche rozpisalam . Zycze ci duzo duzo sily i zebys ruszyla naprzod i odnalazla swoje szczescie, na ktore zaslugujesz.

Posty [ 131 do 195 z 941 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » mlode,dobre malzenstwo z milosci -zdrada meza i rozstanie. dlugi post

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024