Fevers: chyba powinienem napisac: gratuluje chlopie!
Jesli mozesz napisz cos wiecej o same rozprawie, bo mnie to niedlugo tez czeka.
To była trzecia i ostatnia rozprawa. Po drugiej zaproponowałem ugodę i rozwód bez orzekania, bo moja ex przesadziła w piśmie. No i dziś byliśmy przesłuchani przez sędziego o to, czy podtrzymujemy swoje stanowiska itp. Proste pytania. Całą rozprawa trwała około 15 minut. Mi udało się zachować spokój. Moja ex na korytarzu się rozpłakała w przerwie rozprawy i po rozprawie. Z tym, że po rozprawie biedulka tak szlochała ( myślała, że nie widziałem ), że mi się serce rwało na kawałki. W końcu to na zawsze będzie dla mnie ktoś wyjątkowy i bardzo bliski mojemu sercu. Mimo wszystko. Co będzie w przyszłości...tu już nie chcę spekulować. Na razie mam o czym myśleć i czym się zajmować. Wracając do tematu - cokolwiek się stanie, zachowaj powagę. Nie kamienną twarz robota, tylko zachowuj się, jakbyś wszystko przemyślał i był ponad tym. Gwarantuję, że zaprocentuje Ci to. Ja z obserwacji wywnioskowałem, że sędzia i obie ławniczki były po mojej stronie. Zwłaszcza, że gdy zapytano moja ex o to, czy i dlaczego ustała więź małżeńska, ona odpowiedziała to samo, co było w pozwie. Gdy sąd zapytał mnie o to samo, to odpowiedziałem, że proces sądowy pokazał, że kierujemy się w życiu innymi wartościami moralnymi. I tym musiałem zapunktować, bo i sędzia i ławnicy pokazali aprobatę temu stwierdzeniu. A moja ex będzie miała o czym myśleć do końca swoich dni. W każdym razie nie łam się, będzie dobrze. To przykre doświadczenie, ale sędzia też jest człowiekiem i będzie starał się przeprowadzić sprawę w sposób jak najmniej stresujący.