netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

W ramionach harlequina - spojrzenie ze strony uciekającej ze związku.

135 odpowiedzi12 588 wyświetleńzałożony przez Fevers, 04.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » W ramionach harlequina - spojrzenie ze strony uciekającej ze związku.

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 136 z 136 ]

131

Odp: W ramionach harlequina - spojrzenie ze strony uciekającej ze związku.
woytek napisał/a:

Fevers: chyba powinienem napisac: gratuluje chlopie!
Jesli mozesz napisz cos wiecej o same rozprawie, bo mnie to niedlugo tez czeka.

To była trzecia i ostatnia rozprawa. Po drugiej zaproponowałem ugodę i rozwód bez orzekania, bo moja ex przesadziła w piśmie. No i dziś byliśmy przesłuchani przez sędziego o to, czy podtrzymujemy swoje stanowiska itp. Proste pytania. Całą rozprawa trwała około 15 minut. Mi udało się zachować spokój. Moja ex na korytarzu się rozpłakała w przerwie rozprawy i po rozprawie. Z tym, że po rozprawie biedulka tak szlochała ( myślała, że nie widziałem ), że mi się serce rwało na kawałki. W końcu to na zawsze będzie dla mnie ktoś wyjątkowy i bardzo bliski mojemu sercu. Mimo wszystko. Co będzie w przyszłości...tu już nie chcę spekulować. Na razie mam o czym myśleć i czym się zajmować. Wracając do tematu - cokolwiek się stanie, zachowaj powagę. Nie kamienną twarz robota, tylko zachowuj się, jakbyś wszystko przemyślał i był ponad tym. Gwarantuję, że zaprocentuje Ci to. Ja z obserwacji wywnioskowałem, że sędzia i obie ławniczki były po mojej stronie. Zwłaszcza, że gdy zapytano moja ex o to, czy i dlaczego ustała więź małżeńska, ona odpowiedziała to samo, co było w pozwie. Gdy sąd zapytał mnie o to samo, to odpowiedziałem, że proces sądowy pokazał, że kierujemy się w życiu innymi wartościami moralnymi. I tym musiałem zapunktować, bo i sędzia i ławnicy pokazali aprobatę temu stwierdzeniu. A moja ex będzie miała o czym myśleć do końca swoich dni. W każdym razie nie łam się, będzie dobrze. To przykre doświadczenie, ale sędzia też jest człowiekiem i będzie starał się przeprowadzić sprawę w sposób jak najmniej stresujący.

132

Odp: W ramionach harlequina - spojrzenie ze strony uciekającej ze związku.

klasycznie i z męską klasa przeprawiony proces rozwodowy. Zero wycieczek personalnych, zero mazgajenia sie i pełna swiadomosc swojej decyzji, uzasadniona i dochowana do końca. Moralnosc jednostki ponad podziałami małzenskimi wzięła gore wink

133

Odp: W ramionach harlequina - spojrzenie ze strony uciekającej ze związku.
bags napisał/a:

klasycznie i z męską klasa przeprawiony proces rozwodowy. Zero wycieczek personalnych, zero mazgajenia sie i pełna swiadomosc swojej decyzji, uzasadniona i dochowana do końca. Moralnosc jednostki ponad podziałami małzenskimi wzięła gore wink

Dzięki Bags smile W środku flaki mi się przewracały, ale konsekwencję musiałem utrzymać, ponieważ tak, jak pierwsze wrażenie robi się tylko raz, tak samo jest z ostatnim wrażeniem, jakie po sobie zostawiamy. No i tu warto stanąć na głowie ale dopiąć swego, bo to potencjalnie ostatnia taka okazja w życiu, by wyjść z podniesionym czołem jednocześnie stawiając to wcześniej wspominane lustro przed naszymi ex. Moja musiała się dziś w nim przejrzeć. Dlatego puściły jej hamulce i zapłakała. Bo poczuła wagę przewału, który zrobiła, własnie poprzez to, że w mojej postawie i wizerunku nie znalazła potwierdzenia, że dobrze zrobiła odchodząc. A...przepraszam - zwiewając w ramiona innego. Dziś przekonałem się do końca, że konsekwencja to nasza najpotężniejsza broń. Tak, jak kropla drąży skałę, tak samo konsekwencja łamie mur stworzony przez te istotki. Tyle tylko, że czasem zniechęcić może brak widocznych natychmiastowych efektów. Ale jeśli zastanowić się nad tym głębiej, to jest to lepsze, bo taki efekt po długim czasie ma znacznie większą siłę.

134

Odp: W ramionach harlequina - spojrzenie ze strony uciekającej ze związku.

to napisze cos od siebie,
dzisiaj, po miesiacu milczenia zadzwonila do mnie moja szanowna malzonka, z pytaniem czy nie zabralem, albo czy nie wiem gdzie moga byc odpisy aktu malzenstwa. Ja jej na to, ze nie zabralem i ze nie mam pojecia gdzie moga byc, powiedzialem tylko ze jesli nie znajdzie to musi sie pofatygowac do USC, i potem slowo "czesc" i koniec rozmowy.
Domyslam sie, ze chce zlozyc pozew, juz jestem ciekawy jakie brednie w nim napisze i czym go uzasadni.
Ale powiem Wam, ze takie dziwne uczucie mialem rozmawiajac z badz co badz moja jeszcze zona.
Fevers, dzieki za rady, mam zamiar isc Twoja droga, konsekwencji i prawdy.

135

Odp: W ramionach harlequina - spojrzenie ze strony uciekającej ze związku.
woytek napisał/a:

Fevers, dzieki za rady, mam zamiar isc Twoja droga, konsekwencji i prawdy.

Woytek, to jedyna słuszna droga, bo na niej się nie wywalisz w trakcie procesu. Nie będziesz tracił sił na kombinacje. Wyjdziesz na tym być może pozornie na początku niekorzystnie, ale w dłuższej perspektywie będzie odwrotnie smile

Posty [ 131 do 136 z 136 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » W ramionach harlequina - spojrzenie ze strony uciekającej ze związku.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026