Cześć. Bardzo wam dziękuję za rady, Nocnalampka, Catvomen, Tegan i inni...zawsze można z wami podyskutować.
Obecnie pracuję w handlu, jest ciężko ale jakoś daję radę, nie zarabiam dużo, jestem wśród ludzi, jak czegoś nie wiem to się pytam. Pozdrawiam
Podobne tematy
Za granicę nie chciałabym być zmuszona wyjeżdżac bo wiadomo że musiałabym tam pracować o wiele poniżej kwalifikacji.
Tzn jak bardzo poniżej? Zastanowiło mnie to bo dalej piszesz ze aplikujesz na prasowalnie, do sklepów i barów, możesz podjąć sie pracy fizycznej byle jakiej ale by była. I to nie jest poniżej Twoich kwalifikacji?
Czasymira, fajnie, że u Ciebie coś ruszyło się ![]()
Hej!Myślę,że gorzej jest jak szuka się intensywnie tej pracy,oszczędności kończą się a pracy ciągle nie ma!!!Mężczyźni mają o wiele łatwiej....Dla nich zawsze jakaś praca się znajdzie...
70 2013-08-22 17:39:42 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-08-22 17:40:32)
Hej!Myślę,że gorzej jest jak szuka się intensywnie tej pracy,oszczędności kończą się a pracy ciągle nie ma!!!Mężczyźni mają o wiele łatwiej....Dla nich zawsze jakaś praca się znajdzie...
Nie rozumiem. A do tego mamy równo uprawnienie
. Ja tam pomagałam przy remontach
.
Jak sie chce to sie znajdzie. Ale trzeba wiedzieć czego szukać. Mieć jakieś umiejętności. A nie siedzieć, wzdychać jaki ten świat niedobry i mówić "bierzcie mnie jaka mnie pan bóg stworzył". Trzeba sie dostosować do rynku pracy.
Dzięki za wam za wszystkie posty, szczególnie zaangażowanie Catwoman i Nocnejlampki..W sumie ja dalej borykam się. Mam prace od 2 mc na umowe zlecenie na kasie. Jest ciężko. Mam wrażenie że ciągle mnie poganiają itd. jak już chwile sie zatrzymam i siedzę , zaraz ktos mi zwraca uwagę że nic nie robie. To straszne jest, a naprawde tam ciężko pracuje.
mam podobnie..praca by się przydała oczywiście ..ale jakoś motywacji..chęci.. i jak ty to nazwiłaś..bodziec..
Kamislien co masz na myśli mówiąc "sprawstwo" ?
Znalazłam pracę, w której "bawię" już kilka miesięcy..no i zaczynam powoli się męczyć , zaczynam powoli myśleć, żeby się z niej wycofać..pojawia się takie ogólne zmęczenie materiału....takie banalne rzeczy, ale doprowadzają mnie do nerwów..nawet nie chce mi się o tym pisać, mam wrażenie że się powtarzam....ale ogólnie to samo miałam w szkole..jak jest dużo ludzi chaos, harmider, męczy mnie to...ludzie śmieją się, albo kłócą, maszyny chodzą, ekrany wytwarzają hałas, w powietrzu kłębią się zwały kurzu, w którym odbija się sztuczne światło, od metalowych prętów....ehhhh...masakra
Od grudnia siędzę w domu i nie pracuję. Powoli kończą sie oszczędności.
Niby jest dużo pracy ale ja nie mogę sie zmobilizować bo nawet nie wiem w którym kierunku uderzać. Boję się że będzie to dla mnie przymus. Wcześniej nie miałam problemów ze znalezieniem pracy, wystarczy że wiedziałam co chce robić i jakoś to szło, ale po ostatnim razie zniechęciłam się. Czy macie podobnie?
wyprowadź się od rodziców, kiedy będziesz musiała sama opłacić rachunki i kupić jedzenie, to motywacja do pracy się znajdzie
76 2014-07-21 12:33:51 Ostatnio edytowany przez czasymira (2014-07-21 12:34:31)
dzięki za komentarze. Wstydzę się pisać cokolwiek. W międzyczasie miałam parę prac ale znów siedzę w domu. Myślałam żeby napisać do Tegan, bo wydaje się być sympatyczna ale z tym pisaniem na maile to też bezsensu skoro tu jesteśmy we społeczności. Ogólnie doszłam do wniosku że muszę się starać bardziej zaistnieć i tak nie analizować bardzo czyjeś krytyki, po prostu skupić się na tej pracy.
Fajną opcją jest zarabianie z domu - małe koszty i większe szanse na powodzenie.
Dla mnie motywacja żeby pojsc do pracy to podstawowe dwie rzeczy : 1. Własna kasa 2. Miedzy ludźmi sie jest.
Ja nie pracuje juz od paru miesięcy i wariuje. A naprawdę jest ciezko dostać jakas fajna prace.
Na szczęście jestem na zasiłku wiec parę groszy mam dla siebie.
Ale to taka kasa ze szkoda slów,chociaz lepsze to niż nic ![]()
Pozdrawiam.
Praca to ciężki temat, skończyłam gówniany kierunek studiów o którym nikt nic nie wie i teraz od stycznia siedzę w domu. CV wysyłam wszędzie ale nikt się nie odzywa. O pracy w zawodzie już nie marzę ale inną.. Z drugiej strony mało już w to wierzę. Powoli popadam w paranoję a jeszcze mama mnie dobija. Nie wiem już co robić, jak dalej szukać tej pracy ![]()
Praca to ciężki temat, skończyłam gówniany kierunek studiów o którym nikt nic nie wie i teraz od stycznia siedzę w domu. CV wysyłam wszędzie ale nikt się nie odzywa. O pracy w zawodzie już nie marzę ale inną.. Z drugiej strony mało już w to wierzę. Powoli popadam w paranoję a jeszcze mama mnie dobija. Nie wiem już co robić, jak dalej szukać tej pracy
Jaki skończyłaś kierunek? Na pewno coś się tam nauczyłaś .
Dziewczyny...strata nawet najlepszej pracy nie jest jeszcze końcem świata. Ja straciłam bardzo ciepłą posadkę. Pracowałam tam 5 lat i nagle pach..propozycja przeniesienia 200 km dalej. Pikuś no co tam dojeżdzać 400 km dziennie! Albo najlepiej się przeprowadzić. Żadnej możliwości nie mogłam wdrożyć w życie, więc zostałam szcześliwą bezrobotna. Potem zaczeły się perypetie z urzędem pracy który jest instytucją moim zdaniem do ZLIKWIDOWANIA. Jak ktoś bedzie ciekawy to opowiem historię moich starć z urzędem ale na razie rozpisywać się nie bede. Od czerwca poszukiwałam pracy na dosłownie milion sposobów. A efekt jest taki że 2 tygodnie temu postawiłam pierwsze kroki w moim nowym biurze, w nowej firmie... i jestem taka szczęśliwa:) Kasa o wiele gorsza ale nie od razu Kraków zbudowano. Znalazłam i podjęłam pracę w której się widzę, ciekawą i nie nudną. W super zespole. I odżyłam w końcu oddycham spokojnie, spełniam się mimo że nie jest to wysokie stanowisko. Najważniejsze żeby się zachaczyć:P
P.S a ilu przystojniaków kręci się u nas w biurach...mmm...gdybym nie miała faceta prawdopodobnie niektórych zjadłabym wzrokiem ...:) pożarła na drugie śniadanie. Ale w tej kwestii trzeba obejść się smakiem i zadowolić kanapkami z pasztetem, które zrobie sobie do pracy.
82 2014-10-10 20:49:09 Ostatnio edytowany przez maga164 (2014-10-10 20:56:45)
Od grudnia siędzę w domu i nie pracuję. Powoli kończą sie oszczędności.
Niby jest dużo pracy ale ja nie mogę sie zmobilizować bo nawet nie wiem w którym kierunku uderzać. Boję się że będzie to dla mnie przymus. Wcześniej nie miałam problemów ze znalezieniem pracy, wystarczy że wiedziałam co chce robić i jakoś to szło, ale po ostatnim razie zniechęciłam się. Czy macie podobnie?
Wpełnij formularze u kilku pośredników - mi co jakiś czas przysyłają oferty. Sama nie miałam ostatnio serca szukać i zrobili to za mnie, a jak na pracę niewymagającą żadnych kwalifikacji zarobki i dodatki są naprawdę niezłe.
Nie zauważyłam, że temat odkopany po roku ![]()
uh... ja bodźców do szukania roboty mam sporo, ale jakoś mi to nie wychodzi.
powoli zaczyna mnie to uwierać, że później (jak w tym momencie) krążę po forach i czytam przeróżne wątki na temat pracy, żeby w jakiś sposób się podbudować (że inni też szukają) albo licząc na to, że znajdę jakiś magiczny sposób.
a w mojej branży nie ma niestety magicznych sposobów na znajdowanie roboty.
:-(
Ja mam jakiegoś widać dziwnego bodźca, bo znalazłam prace, przez internet. Początkowo się zatanawiałam, bo trzeba włożyć pieniądze ale jak się zdecydowałam, to teraz juz tylko wyjmuje:-)
Co robisz? Możesz pisać jakoś składniej i po polsku bo nic z tego nawet nie rozumiem..Jak nie chcę się wam szukać pracy to zadajcie po prostu sobie takie pytanie kto was będzie po prostu utrzymywał ? Przecież całe życie nie będziecie na garnuszku rodziców i w końcu będziecie musieli stanąć jakoś na nogi i zacząć zarabiać na siebie.