Headstrong moim zdaniem za mało chyba zrobiłam tylko ja też już później nie miałam już siły. Nie chciał chodzić na mitingi "bo to nie dla niego" przymusowe leczenie też w naszym przypadku odpadało bo jak usłyszałam "za dobre warunki życiowe" czyli pracował, nie bił mnie ani dziecka itp. Robiłam tak jak mi kazali czyli nie ukrywałam jego nałogu wszyscy o tym wiedzieli nie usprawiedliwiałam go przed nikim. Później to była zabawa w kotka i myszkę potrafił nie pić pół dnia a gdy przychodziłam do domu to był już gotowy. W poradni mi powiedzieli, że gdy on nie będzie chciał sobie pomóc jestem bezsilna-szkoda takie słowa usłyszeć ale to prawda. I dlatego mam to poczucie winy teraz może bym wiedziała co zrobić nie wiem ale to jest bardzo trudne żyć z tą świadomością
I dobrze w poradni Ci powiedzieli, jak nie zechce to nie nie można zrobić. Można tylko się odsunąć i żyć swoim życiem.
Nie obwiniaj się kobieto, to nie Twoja wina, że go nie ma.
Nosisz w sobie poczucie winy i cały czas pytasz dlaczego?
Współuzależnienie nie kończy się wraz z rozstaniem z alkoholikiem lub zaprzestaniem przez niego picia.
Tu potrzeba jest dogłębna terapia.
Bo... następny Twój partner też może być uzależniony, nieświadomie przekazujesz współuzależnienie dziecku.