Leemonka, naprawdę podziwiam Twoją siłę i podejście. Oby wszystko Ci się ułożyło tak, jak tego pragniesz ![]()
Czytam tak Twoją historię Leemonka i powiem Ci że nie jesteś jedyną kobietką, której się to przytrafiło.... nie martw się, czasem los i Bóg tak życie układa. Jestem pewna, że jeszcze doczekasz się ślicznego dzidziusia i to pewnie nie jednego. Najważniesze, żebyś teraz nabierała sił i dbała o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Trzymam kciuki za Ciebie:)
Czasem nie potrafimy zrozumieć jakiejś decyzji Boga, ale uwierz, wszystko czego Bóg chce, choćby wydawało się najgorsze, jest najlepsze! Jesteśmy z Tobą i gwarantujemy, że wszystko będzie dobrze! Tulimy
Całkowicie się zgadzam z dziewczynami... Leemonka musisz teraz być bardzo silna i wierzyć, że skoro tak się stało to widocznie tak miało być a Tobie będzie jeszcze dane doświadczyć tego największego szczęścia dla kobiety jakim jest ciąża. trzymaj się cieplutko:* a my wszystkie jesteśmy z Tobą...
Nie miałabym tej siły gdyby nie rodzina, znajomi, wszyscy bliscy i oczywiście Wy!
Wiem,że muszę się jak najszybciej pozbierać i iść do przodu.Bo rozpamiętywanie nic mi nie da, a nie chce się załamać. Chcę zebrać wszystkie siły i pokonać przeciwności,które los rzuca mi pod nogi. Miałam nadzieję,że to dzieciątko w jakiś sposób uporządkuje moje życie, wreszcie wskaże odpowiednią drogę.
Mam nadzieję,że chociaż bez maleństwa, jakoś dam radę.
Najbardziej zaczyna boleć to o czym piszę w poprzednim poście - mój M. się gubi. Wczoraj był u mnie i po jakichś 15min pytań jak się czuję i moich opowiadań padło z jego ust pytanie, którego się w takiej sytuacji nie spodziewałam: "A kiedy będziemy mogli się normalnie kochać?" Zatkało mnie jak usłyszałam to pytanie.
I już sama nie wiem czy to jego pytanie było normalne czy moja reakcja nienormalna?? Bo poczułam się wykorzystywana. Tak jakbym służyła tylko do jednego celu. A skoro teraz przynajmniej przez 2miesiące nie będę mogła współżyć to się nie nadaje??
Nie wiem czy ja już wpadam w paranoje, czy tylko źle odebrałam jego intencje.
Za chwilę były słowa dotyczące przyszłości, naszej wspólnej przyszłości. Mówił o ślubie, zapewniał,że kocha i pocieszał,że jeszcze będziemy mieli gromadkę ślicznych i zdrowych dzieci.
Już sama nie wiem....
Może właśnie dlatego o to pytał.. może chciał przez to zapytać kiedy możecie starać się o dziecko... Wie jak Ci ciężko, może w ten sposób postaraj się to odebrać..
Hopeforlife staram się analizować to na wszystkie możliwe sposoby. Byle tylko odepchnąć wszelkie "czarne" myśli...
Jeśli chodzi o następne dziecko, to po pierwsze muszę się pozbierać psychicznie (zresztą on też), a po drugie jest mnóstwo przeciwwskazań zdrowotnych itd.
Dobrze już kończę ten wątek. Nie będę się zamartwiać na zapas. Jak już stąd wyjdę, będziemy zupełnie sami, porozmawiamy szczerze i mam nadzieje,że wszystko się ułoży.
I niestety nie mogę wyjść ze szpitala. Dostaję ciągle antybiotyk dożylnie,więc muszę zostać na weekend ![]()
Pozdrawiam!
Leemonka, trzymaj się.
leemonka faceci sa czasami niedelikatni przez swoja nieswiadomosc..jestescie oboje mlodzi..pozbieracie sie.teraz dbaj o siebie aby jak najszybciej wyjsc z tego szpitala.pozdrawiam.i b.dobrze,ze nie jestes z tymi problemami calkiem sama
Dzięki dziewczyny ze wszelkie słowa wsparcia
Przynajmniej psychicznie jakoś się trzymam.Bo fizycznie mam już dość. Nie potrafię tutaj odpoczywać.
Kora40,
napisałaś,że oboje jesteśmy młodzi. To chyba nie jest tak do końca. Między nami jest 8lat różnicy - ja mam 22, on równe 30...
Leemonka, i tak jestescie mlodzi. Osiem lat to na prawde nie taka duza roznica. Mysle, ze zapytal sie o sex, poniewaz moze chce sprobowac jeszcze raz, moze zroumial. Jakby nie bylo, malym dzieckiem nie jest. Jesli nie, wytlumacz mu jak bardzo zabolalo Cie to pytanie. Ma 30 lat, jest na tyle dorosly, aby wiedziec co mozna powiedziec, a co nie.
Kochanie, ciesze sie bardzo, ze czujesz sie lepiej psychicznie, abys wyzdrowiala fizycznie rowniez:)
leemonka,to pytanie moglo tez miec inne podloze..tak mysle,ze moze pomyslal,ze mozesz go odrzucic..najlepiej bedzie jak w odpowiednim czasie szczerze,spokojnie pogadacie..teraz on moze strzelac rozne gafy..a roznica wieku?to i tak jestescie mlodzi
Różnica wieku mi nie przeszkadzała, nie przeszkadza i nie będzie przeszkadzać.
Pewnie macie rację.Pewnie źle odbieram jego słowa i intencje.Ale jak siedzę tak w tym zamknięciu,to przeróżne myśli przychodzą mi do głowy.
Naprawdę nie mogę rozszyfrować jego zachowania. Wiem,że też jest mu ciężko. Staram się wytłumaczyć, że teraz najbardziej potrzebuje właśnie jego. Jego obecności itd.
Ostatnio był u mnie w czwartek. Nie chcę go obciążać, bo wiem,że ma dużo pracy itd. Ale poprosiłam,żeby przyjechał do mnie jutro i posiedział ze mną. Napisał,że jutro na pewno odwiedzi mnie rodzina i nie będę sama. A my zobaczymy się już jak całkowicie odpocznę. Ale to będzie dopiero za tydzień w weekend. Bo tak zwykle się widujemy- spędzając ze sobą weekendy. A ja naprawdę w tej chwili potrzebuje tylko jego! Wie jak cierpię, widział mój ból, moje łzy. Ja też wiem,że mu ciężko. Powinniśmy się wzajemnie wspierać.
Nie wiem, czy nie może sobie z tym wszystkim poradzić, czy powoli się odsuwa. I to właśnie ja zaczynam się bać odrzucenia...
Siedzę teraz w pustej sali myśląc o tym,że tydzień temu dokładnie o tej porze rozegrał się ten dramat...
Jest we mnie tyle różnych myśli...
I podstawowe pytanie: dlaczego??
Leemonka, myślę, że dla Twojego faceta też jest to ciężka sytuacja, ale wydaje mi się, że jeśli powiesz mu ,że taraz właśnie jego najbardziej potrzebujesz (a nie rodziny) powinien zająć się Tobą mimo wszystko. Kobieta po takich przeżyciach naprawdę ma różne myśli (wiem doskonale) i dlatego musi mieć wsparcie od ukochanej osoby....
I staraj się nie myśleć: dlaczego? Tak miało być, od Ciebie nic nie zależało, nie miałaś na to żadnego wpływu, to stało się w naturalny sposób-na pewno lekarze Ci wyjaśnili.....i nie zamartwiaj się-jeszcze będziesz miała dziecko...tak jak ja.........Trzymaj się Kochana!
leemonko mysle,ze powinnas wprost powiedziec chlopakowi,ze go potrzebujesz,ze tydzien nie widzenia to dla ciebie b.dlugo,a rodzina,choc kochana nie zastapi tobie go
Nie rozumie tego Leemonka. Jestescie para, wiec gdzie rozmowa i zrozumienie. Zamiast sie zadreczac, nie mozesz z nim wprost porozmawiac? Czy to nie mialoby wiekszego sensu?
Leemonka trzymaj sie i nie rozszyfruj wszystkiego na 100 sposobów, nie myśl tyle,odpoczywaj
Twój facet może jest zagubiony i potrzebuje sobie to wszystko poukładać po swojemu
wierze w Was i życzę dużo szczęścia miłości cierpliwości :*:) powiem Ci szwagierka poroniła aż 4 razy ! i teraz ma pięknego już półtora rocznego synka !! Tobie i tez sie uda jeszcze nie jeden raz zajść w ciąże Tego Ci z całego serca życzę by sie wszystko udało i nie było żadnych komplikacji...
a tak może z innej beczki nie zauważyłyście w życiu jeśli sie z czegoś baaardzo cieszycie może czasem aż za bardzo to to potem nie wychodzi?? przepraszam jeśli ten tekst nie na miejscu ale ja tak właśnie w życiu mam i może trzeba czasem przystopować opanować sie
choć wiem że nie wszystko zależy tylko od losu ..
Dziewczyny,
napisałam mu to wprost! Dużymi, drukowanymi literami! Że potrzebuje go teraz najbardziej na świecie! Potem powtórzyłam jeszcze raz w czasie rozmowy tel. W ogóle ciągle mu to mówię. Czasami mam wrażenie,że moje słowa do niego nie docierają. Nie wiem, może potrzebował czasu tylko dla siebie,żeby się z tym wszystkim uporać. Jest po prostu bardzo skryty i czasami wygłaszam długaśne monologi po których nie ma żadnego odzewu- denerwuje mnie to. Ale taki już jest...
Spędziliśmy dzisiaj ze sobą dużo czasu. Troszkę rozwiał moje wątpliwości i smutki. Teraz widzę jak jest mu ciężko. Ale starał się wesprzeć mnie każdym słówkiem.
Nie wiem co będzie dalej,ale mam nadzieję,że wszystko się w najbliższym czasie jakoś poukłada.
baraBarbara,
współczuję z całego serduszka Twojej szwagierce! Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Nie przeżyłabym chyba tego. Ale jak widać szczęśliwe zakończenia też się zdarzają. Mam nadzieje,że u mnie też będzie wszystko dobrze.
I niestety zgodzę się z Tobą-im bardziej się z czegoś cieszymy, tym większe szanse na stracenie tego...
Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim za wsparcie! Mocno ściskam i przesyłam mnóstwo buziaków! Naprawdę potraficie postawić na nogi ![]()
Pozdrawiam!
Leemonko wracaj do zdrowia i odpoczywaj jak najwięcej, na dzidziusia przyjdzie pora, na razie razem ochłońcie i dajcie sobie czas, zaopiekujcie się zobą, musicie być teraz dla siebie-ta przykra historia wzmocni Wasze więzi ale musicie o to zawalczyć.. trzymam wciąż kciuki! ![]()
Witajcie!
Wreszcie jestem w domu
Ściągnęli mi już szwy, normalnie jem i czuje się już o wiele,wiele lepiej ![]()
Teraz muszę nabrać sił,bo od środy chciałabym wrócić na uczelnię.
Reszta niech układa się sama, niech toczy się własnym torem.
Dzięki za kciuki- na pewno się przydadzą ![]()
Trzymamy kciuki !! Jesteś mega dzielna, że przez to wszystko przeszłaś a teraz próbujesz życie poukładać na nowo. Jestem pewna, że się uda! POWODZENIA:)
leemonka ciesze sie ze pobyliscie razem z twym chlopakiem i pogadaliscie.super ze jestes juz w domu.pozdrawiam
Dzięki Dziewczyny!
Nie jest łatwo. To wszystko jest jeszcze takie świeże... Ale mam wsparcie ze strony całego mojego otoczenia, mój M. też wspiera mnie wszelkimi możliwymi sposobami, no i Wy ![]()
Pozdrawiam!
poroniłam 2 ciąże. wiem co czujesz ale nie wiem co mogła bym jeszcze napisać, bo tego dramatu i tego uczucia nie da się opisać słowami
leemonka,wiadomo trzeba czasu..najwazniejsze,ze Twoj M.Cie wspiera..ze nie jestes sama.pozdrowienia
poroniłam 2 ciąże. wiem co czujesz ale nie wiem co mogła bym jeszcze napisać, bo tego dramatu i tego uczucia nie da się opisać słowami
Szirina,
współczuję, naprawdę! Masz rację, tego nie da się opisać żadnymi słowami. Po prostu nie ma takich słów!
Ja ciągle sobie powtarzam,że tak musiało być,a wszystko jeszcze przede mną, przed nami...
Trzymajcie się!
zycie jest twarde.ale ,ale my kobiety musimy tez takie byc..pozdrawiam
Pamiętam jak miałam z 7 lat i moja mama poroniła.... ojciec strasznie to przeżył.... praktycznie nie odzywał się do nas 3 dni- musiał się pozbierać, przemyśleć, poukładać....
Rzeczywiście, my kobiety, jesteśmy twarde, silne wbrew wszystkiemu.
Kiedyś gdzieś znalazłam piękne słowa:
"- Kobiety mają siłę, która zdumiewa mężczyzn. Mają dzieci, przezwyciężają trudności, dźwigają ciężary, ale obstają przy szczęściu, miłości i radości. Uśmiechają się kiedy chcą krzyczeć, śpiewają kiedy chcą płakać, płaczą kiedy są szczęśliwe i śmieją się kiedy są zdenerwowane. Walczą o to w co wierzą, sprzeciwiają się niesprawiedliwości, nie zgadzają się na "nie" jako odpowiedź, kiedy wierzą, że jest lepsze rozwiązanie.(...)Idą do lekarza z przestraszonym przyjacielem, kochają bezwarunkowo, płaczą kiedy ich dzieci osiągają sukcesy i cieszą się kiedy przyjaciele odnoszą sukcesy. Łamie się im serce kiedy umiera przyjaciel, cierpią kiedy tracą członka rodziny, ale są silne kiedy nie mają skąd wziąć siły. Wiedzą, że objęcie i pocałunek może uzdrowić zranione serce.
(...)Serce kobiety jest tym co powoduje, że świat się kręci. Kobiety robią więcej niż to, że rodzą. Przynoszą radość i nadzieję, współczucie i ideały. Kobiety mają wiele do powiedzenia i do dania. Tak, serce kobiety jest zadziwiające."
Ja też staram się układać...ale nie do końca mi wychodzi.
Dzisiaj pierwszy raz po pobycie w szpitalu spotkałam się z koleżanką, która jest w siódmym miesiącu ciąży. Nie wiedziała co się stało,więc z uśmiechem na twarzy zaczęła pytać jak się czuje i czy byłam już na usg. Te pytania i widok jej brzuszka...łzy same mi poleciały...
leemonko piekne slowa napisalas bo taka jest prawda o nas..twarde itp..a co do kolezanki,wiesz jeszcze nieraz zapewne pokaza ci sie lzy w oczach.wiadomo ze czasu trzeba bys nie reagowala lzami na taki widok.pozdrawiam
dziś zrobiłam test. Dwie kreseczki - będę mamą. Zostały jeszcze dwa lata studiów, może być tak sobie. No ale liczę, że sobie poradzimy, bo muszę, po prostu muszę tym lekarzem zostać. Czy któraś z Was kończyła studia z dzieckiem?
martadela.... gratuluję
Wspaniała wiadomość
Życzę szczęścia ![]()
Gratuluję ![]()
Zobaczysz dasz radę skończyć studia,macierzyństwo nam kobietą dodaje sił.Życzę dużo zdrówka ![]()
Gratuluję...Ta chwila jest piękna gdy okazuje się ,że zostaniemy mamą....Trzymaj sie cieplutko!
gratulacje i dużo zdrówka!!! ![]()
Pomyślnego rozwiązania życzę. ![]()
Martadela, gratulacje ![]()
Martadela,
gratuluję Ci z całego serduszka! Nie ma nic piękniejszego od takiej wiadomości!
I uwierz mi, wiem co czujesz. Wiem ile w Tobie sprzeczności i niepokoju. Ale wiem też,że dasz radę, a maleństwo będzie Twoim największym skarbem.
Też strasznie się bałam, ale zwariowałam na punkcie tego dzieciątka, snułam takie plany...
Jednak stało się inaczej, widocznie Bóg tak chciał. Nawet nie wyobrażasz sobie ile dałabym, żeby znowu zobaczyć dwie kreseczki i mieć pewność, że mojemu dzieciątku nic nie grozi, że będę mogła je urodzić, kochać i wychowywać. Niestety, przez najbliższe 10 miesięcy nie wolno mi zajść w ciąże.
Także kochana, główka do góry! Ciesz się tym szczęściem! Jestem pewna, że poradzisz sobie ze wszystkim. Mam nadzieję, że wesprze Cię rodzina i Twój partner.
Dbaj o siebie, regularnie odwiedzaj lekarza, bierz kwas foliowy, dobrze się odżywiaj itd.
Życzę Ci, żebyś dobrze zniosła ciąże i poród, maleństwo było zdrowe, i żebyś poradziła sobie ze wszystkim!
Trzymaj się cieplutko!
:**
Gratulacje!!!! Wszytskiego naj naj naj!!!!
Gratulacje i życzę dużo zdrówka dla maleństwa ![]()
a Ty Leemonka również trzymaj się cieplutko ![]()
to świetnie, że tak do tego podchodzisz;) mimo małych kłopotów, cieszysz się. Oby tak dalej. gratulacje:):):)
Gratulacje!
Gratulacje dla przyszłych mam!!! Teraz tylko dużo spokoju i oczekiwanie na Maluszka ![]()
Witajcie Kobietki ![]()
Wczoraj o godzinie 8:45 również zbaczyłam na teście 2 kreseczki ![]()
Jeszcze to do mnie nie dociera... SZOK! ![]()
Tak bardzo się ciesze
Jeszcze tylko jutro musze umówić się na wizyte u lekarza żeby potwierdzić
:*
aalleexxiiss GRATULUJE !!!
Ja się waham zrobić bo jeszcze do okresu zostało 9 dni i boje się ze nie wyjdzie....
Pozdrawiam
To wspaniała wiadomość!
Życzę dużo zdrówka, dbaj o siebie. ![]()
Alexis,
gratuluję
I życzę dużo, dużo zdrówka. Zarówno Tobie jak i Maleństwu ![]()
Ściskam mocno. Trzymaj się cieplutko! ![]()
Leemonka myślałam o Tobie czytając ten wątek dzisiaj.
Jak Twoje zdrówko?
Hej dziewczyny. Nie bardzo wiedziałam gdzie napisać, ale myślę że tu może byc:P Wczoraj moja mama oznajmiła mi że zrobiła test ciążowy. Pytam no i coo??:) Na to ona: dwie kreski...
Jestem w szoku i nadal nie mogę w to uwierzyć. Cieszę się jakbym to ja miała mieć dziecko:) W czwartek ma mieć badanie 3d i będzie wiadomo na 100%. Moja mama ma już 42 lata, a jej partnet ok.30. Więc jednak troche się boję... A dowiedziałam się też, że zapaliła wczoraj 3 papierosy, czy nie uważacie że powinna od razu przestać?? Jestem jednocześnie szczęśliwa a strasznie zła o te papierosy i strasznie się tego wszystkiego boję, no bo w tym wieku to jest chyba ciąża o podwyższonym ryzyku??
karlayn nie masz sie czego bac. Moj najmlodszy brat urodzil sie gdy mama miala 45 lat ![]()
Natalia1710,
dziękuję, zdrówko w porządku. Jestem pod stałą kontrolą ginekologa, nic złego się nie dzieje. Wszystkie sprawy się unormowały i nie będę miała problemów z zajściem w ciążę w przyszłości.
Natomiast troszkę gorzej jest z psychiką. Pogodziłam się już z tym wszystkim co się stało. Ale dopadają mnie takie dni, jak dzisiaj, kiedy myślę o tamtym Maleństwie. Zastanawiam się jaką miało by płeć i jak wyglądało by obecnie moje życie z nim...
Cóż, czasu nie cofnę, nie zmienię. Może jeszcze kiedyś będzie mi dane zobaczyć te dwie magiczne kreseczki i doczekać się chwili kiedy wezmę swoje maleństwo na ręce ![]()
Karlayn,
nie martw się. Moja mama urodziła moją siostrę w wieku 42lat. Też się bardzo bała, ale stwierdziła,że nawet nie będzie robić badań prenatalnych, bo będzie dziecko kochała takim, jakie jest, bez względu na wszystko. Dzisiaj moja siostra ma 14lat - okaz zdrowia ![]()
Wspieraj mamę, opiekuj się nią. Na pewno będzie potrzebowała dużo ciepła ze strony bliskich.
Jeśli chodzi o papierosy, to najlepiej rzucić do 3miesiąca - tak słyszałam. Wiadomo, to jest nałóg i czasem ciężko tak z dnia na dzień odstawić. Nawet w takiej sytuacji.
Pozdrawiam!
To super, że z Twoim zdrówkiem wszystko dobrze. Jeszcze zobaczysz na pewno dwie kreseczki i weźmiesz swoje maleństwo na ręce.
Przykra twoja historia.. Ale kochałaś je, pragnęłaś, starałaś się by wszystko było dobrze. Także nie obarczaj się tym. Będzie dobrze. Jesteś silną kobietą z tego co widzę i mądrą. Potrafisz mimo wszystko pogodzić się z sytuacją, także niech tak zostanie. Powodzenia. ![]()
Natalia,
dziękuję i wzajemnie
Wszystkiego dobrego, trzymaj się ciepło ![]()
Leemonka nie ma za co i Tobie również życzę wszystkiego dobrego. ![]()
Są takie dni jak dzisiaj. Ostatnio coraz częściej mi się zdarzają. Analizuję od nowa całą tamtą sytuację i mimowolnie łzy płyną mi po policzku. Minęło tyle czasu, a ja ciągle nie mogę się z tym pogodzić. Zastanawiam się jaka była płeć dziecka, jakie miało by włoski, kolor oczu itd.
Jakaś obsesja! Wszędzie widzę dzieci, kobiety w widocznej ciąży z okrągłymi brzuszkami. Potrafię godzinami bawić się z dziećmi koleżanek. No już sama nie wiem co się ze mną dzieje
To jest nie do wytrzymania! Nie wiem - może powinnam iść do psychologa, czy coś? Jak myślicie?
Leemonka ja przeszlam 3 poronienia, tez bylo mi ciezko. Za namowa mojego gina poszlam do psychologa i powiem ci, ze wiele mi daly sesje. Tez czulam sie bezsilna i obwinialam czasem siebie, ale to nie tak... Psycholog to dobry pomysl naprawde
Lemonka przeczytałam Twoją historię i łezka sie w oku zakręciła. Ale silna jesteś dziewczyno. Naprawdę. Ja za Ciebie kciuki trzymam i wiem, że z tego wyjdziesz. A jeśli czujesz ze nie dasz rady sama to idź do psychologa. Mkm254 dobrze Ci radzi.
Leemonka, niedawno przeczytałam, że bardzo pomocne jest aby kobieta, która poroniła "pożegnała" się ze swoim dzieckiem. Bardzo często dopóki tego nie zrobi, to tak naprawdę nigdy nie pogodzi się ze stratą.
Jak to zrobić? Znaleźć jakiś kącik w domu, zapalić tam świeczkę. Jeżeli ma się jakieś przedmioty, które już się kupiło dla maleństwa, to też tam położyć. Napisać na karteczce albo imię lub jakiś przydomek, którym się zwracało do dziecka (może być nawet misiu, słoneczko itp). Powiedzieć co się czuje, dosłownie pożegnać się z nim, wypłakać.
Psycholog jest bardzo dobrym pomysłem.
Lemonka też przeczytałam twoja historie ąz nie mogłam uwierzyć jakie zycie jest okrutne,
Mi pojawiły się dwie kreseczki lekarz kazał mi zrobić test po jego badaniu bo on nic nie wykrył.
No i wyszły a dzis powtórzyłam test i też wyszła ale blada....
Witam, jestem tu nowa, ale bardzo mi miło że mogłam tu do Was zawitać:) dziś rano po raz trzeci zrobiłam test...trzeci pozytywny...przy pierwszych dwóch, kreseczka oznaczająca ciąże była bardzo słabiutka, ale dziś w dniu w którym powinnam dostać okres druga kreseczka była już bardzo mocna...szczerze nie mogę w to uwierzyć, że mogłabym być w ciąży. Czuję zarówno radość jak i ogromny strach, a poza tym wielkie niedowierzanie, dlatego tez jutro ide na beta hcg.
Czy myślicie ze naprawde moge byc w ciazy? a jesli tak to co mam robic? kiedy isc pierwszy raz do lekarza, aby nie bylo za wczesnie? jak sie odzywiac?
Planowalismy z mezem w lutym wyjazd na narty, ale jesli bylabym w ciazy to powinnam zrezygnowac.
Ponad to mam natłok myśli w glowie, praca, szkoła...tyle kwetii do rozpatrzenia. A najgorsza jest ta niepewność bo nie do końca ufam tym testom.
I co pewnie dzisaj juz potwierdzilas testy ciazowe badaniem krwi i wiesz, ze napewno jestes w ciazy? Gratuluje!
Ja podobnie nie moglam uwierzyc testowi i zaraz pobieglam na beta HCG, ktore powtorzylam po dwoch dniach bo pierwszemu badaniu krwi tez nie moglam uwierzyc...
Gratulacje dla wszystkich. Ja też się pochwalę
Termin porodu mam na 30 lipca ![]()
czesc adziulek
gratulacje, ja mam termin na poczatek pazdziernika ![]()
witam wszystkich teraz już tu mogę pisać bo będę mamusią ale się cieszę pozdrawiam wszystkich